Kolejny drobny pseudokryzys medialny

3 sierpnia ujawniono kolejne zbrodnicze plany Gazpromu wobec Polski. TVP.INFO witało na portalu takim tytułem:

Gazprom zmniejszył tranzyt gazu przez Ukrainę. Zyskują Niemcy

W przyszłości gaz może przestać płynąć także przez Polskę

Rosja ograniczyła tranzyt gazu przez terytorium Ukrainy. Według dziennika „Wiedomosti” Moskwa może wkrótce całkowicie wyłączyć swojego zachodniego sąsiada z dostaw błękitnego paliwa do krajów zachodniej Europy.

gazprom-ukraina-tvp-info.jpg

Podobnie alarmistyczne doniesienia w tytule zawarła Gazeta Wyborcza, która doświadczonym piórem redaktora Kublika informowała:

Gazprom przenosi tranzyt z Ukrainy do Niemiec. Skutki decyzji sądu UE

W środę Gazprom zwiększył przesył gazu niemiecką odnogą bałtyckiego gazociągu Nord Stream i zmniejszył tranzyt przez Ukrainę. To pierwsze efekty korzystnego dla Rosjan postanowienia Sądu UE.

W środę Gazprom zwiększył o jedną czwartą, czyli ponad 15 mln metrów sześciennych gazu na dobę, przesył gazu rurą OPAL – główną lądową odnogą bałtyckiego gazociągu Nord Stream z Rosji do Niemiec. Jednocześnie niemal w równej mierze Gazprom zmniejszył tranzyt gazu do Europy Zachodniej przez Ukrainę – napisał w czwartek rosyjski dziennik „Wiedomosti”, powołując się na dane zarządców gazociągów.

Równie barwną historię powieliły portale internetowe. Po powtórzeniu informacji z Wyborczej ("Gazprom ominie Ukrainę. Przerzuca gaz do Niemiec"), odpłynęły w kierunku katastroficznych scenariuszy:

Gazprom w natarciu. Po Ukrainie i Słowacji przyjdzie czas na Polskę

Rosyjski Gazprom tnie tranzyt gazu przez Ukrainę i Słowację, zwiększając dostawy przez Niemcy. Ukraina już liczy straty.
...
Ale to dopiero początek przykręcania kurka. Jak sugeruje rosyjski dziennik gospodarczy "Wiedomosti", wkrótce Gazprom może całkowicie zrezygnować z dostaw błękitnego paliwa do krajów zachodniej Europy przez Ukrainę.

Na bazie tak ogólnikowej informacji, eksperci podają interpretację zdarzeń:

- Nie jest tajemnicą, że Rosjanie wykorzystują gaz do celów politycznych – zaznacza Janusz Steinhoff, ekspert BCC.

gazprom-opal-slowacja-money.jpg

Żadnego także związku z realnymi wydarzeniami nie miała informacja w serwisie gospodarczym:

Ukraina już odczuwa ograniczenie tranzytu gazu. Czy Polska powinna się obawiać?

Ograniczenie tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę uderzy w budżet Kijowa. Działania Moskwy pokazują, że także my musimy się liczyć z możliwością ograniczenia tranzytu.

Problem w tym, że żadnego "przeniesienia dostaw" NIE BYŁO. Zwiększenie dostaw w Greifswaldzie nastąpiło 2 sierpnia i nie wynosiło wcale "jednej czwartej", jak podała Wyborcza. Gdyby dziennikarzowi zechciało się zajrzeć do publicznie dostępnych danych, zobaczyłby że na wyjściu z Nord Stream są wejścia do 3 systemów: Fluxys, Gasunie i OPAL. Przepływy zwiększyły się do OPAL-u, ale zmniejszyły do pozostałych dwóch. Łącznie zmiana była niewielka - dostawy przez Nord Stream zwiększyły się o 5 procent.

Z kolei zmiany przesyłu przez Ukrainę zaszły o dzień wcześniej - 1 sierpnia, by 2. i 3. powrócić praktycznie do wartości z lipca. Dostawy do Polski przez Drozdowycze nie drgnęły. Przez Węgry (licząc łącznie dwa wejścia) zmian też nie było. Przez Velke Kapuszany zaszły drobne zmiany: 31 lipca - przesłano 1,75 mln MWh, 1 sierpnia - 1,65 mln, a 2 sierpnia (gdy nastąpił wzrost przesyłu przez Nord Stream) przesłano 1,7 mln MWh. Czyli zmiana z 31. lipca na 2. sierpnia wyniosła - 2 procent.

Czy nie jest to za mało, by snuć katastroficzne scenariusze? Jak widać nie.

Wniosek jest prosty - najdrobniejsze drgnięcie dostaw, byle pretekst (niekoniecznie oparty na faktach - wystarczy jakaś publikacja w jakiejś gazecie), nakręca spiralę wiadomości całkowicie wirtualnych. I oczywiście negatywnych.

Jaki jest powód? Trzeba jakoś uzasadnić odcięcie się od rosyjskiego gazu. "Niestety" nie da się tak jak na Ukrainie - nie odbierać od Rosjan (pomimo obowiązującego kontraktu i klauzuli "bierz-albo-płać"), za to udawać, że się ten sam rosyjski gaz odbiera z zachodu i płacić za to premię pośrednikom. No niestety, polskie społeczeństwo by nie zrozumiało.

Więc przy byle okazji, albo i bez okazji - nakręcać wirtualne kryzysy, jak wiele poprzednich W efekcie ma to uzasadnić zapowiedzi, że nie podpiszemy nowego kontraktu. I co ważniejsze, jeśli kilka tysięcy razy powtórzy się mantrę o "politycznych celach Gazpromu", koszty się nie liczą - dywersyfikacja spod znaku LNG może wkroczyć na jeszcze wyższy poziom. Ile to kosztuje - nikt nie ośmieli się zapytać.

I to pomimo tego, że to gaz bardziej stabilnie dostarczany niż choćby z Norwegii. I oczywiście jest dużo tańszy niż LNG.

- - -
Dane te można bardzo prosto sprawdzić, po pierwsze w ogólnoeuropejskim systemie informacji o przesyłach gazu na unijnej witrynie ENTSOG. A największe wejście do Europy rosyjskiego gazu w bardziej przyjaznej formie tutaj.

Podobne "kryzysy":
- 2010 rok: Białoruski kryzys i premier Buzek w Moskwie
- wrzesień 2014: Wrześniowy wirtualny kryzys i Gaz ze wschodu płynie, coraz więcej i PGNiG i Gazprom - brak współpracy?
- czerwiec 2016: Pełnomocnik Naimski psuje opinię Gazpromowi
- najnowszy "wielki kryzys" (lipiec 2017): Co za hałas, co za szum!

- - -
6 sierpnia, 2017