Jest to druga część z cyklu czterech artykułów o Turcji, jej grze na rynku gazu i powiązanej z nią geopolityce. Także porównanie z tym, jak Polska gra na globalnym rynku gazowym. (część 1)

Odcięcie dostaw z Gazpromu to tylko fragment gry dużo większej. Część z niej to gry biznesowe, inne – geopolityczne. Przyjrzyjmy się tym pierwszym.

Oprócz unieruchomionych rosyjskich rurociągów, odcięty został również rurociąg z Iranu, dość często wysadzany na terenie Turcji, o co oskarżano Kurdów. Tym razem, gdy uszkodzono go 31 marca, nie został szybko naprawiony, lecz przestał działać na wiele miesięcy. Źródło dostaw 7,5 mld m3 gazu (tyle z Iranu importowano w 2019 r.) o możliwościach przesyłu 14 mld m3/r – nagle zniknęło, więc przez pół roku zmniejszono odbiór irańskiego gazu o prawie połowę (46%). Oczywiście wszystko tłumaczono problemami technicznymi.

Całkowity import gazu zmniejszył się jedynie o 3,5%, praktycznie nic, przez pół roku zaimportowano 22,5 mld m3 (dużo więcej niż całoroczna polska konsumpcja). Jednak Turcja uczyniła wielki zwrot między źródłami dostaw, zmniejszyła odbiór od jednych, wykorzystując do tego przypadkowe wydarzenia, a zwróciła się w kierunku innych. Najistotniejsze: radykalnie zmieniła się proporcja odbioru między rurami a LNG – zmniejszono import rurociągami o 25%, a zakupy LNG zwiększono o 45%. Ilości gazu z tych źródeł prawie się zrównały (12,1 mld m3 przez rurociągi, a 10,3 mld jako LNG).

Ponad dwukrotnie zwiększył się (+130%) import LNG z Kataru, wzrosły także dostawy z USA, Algierii, Nigerii, a nawet… Rosji. O ile bowiem rosyjscy dostawcy nie mogą konkurować ze sobą w eksporcie gazu rurociągami (Gazprom ma wyłączność na eksport), o tyle w eksporcie LNG konkurencja rosyjskich producentów jest otwarta i tutaj szybko zwiększa eksport Novatek. A wykorzystują to Turcy, nie wypełniając swoich obowiązków kontraktowych wobec Gazpromu (bo drogo), a kupując od innego rosyjskiego dostawcy (po cenach spotowych, więc tanio).

Z jednej więc strony gwałtowne zakupy taniego gazu, z drugiej niewypełnianie zobowiązań kontraktowych, a do tego zaleganie z płatnościami wobec Gazpromu na 2 miliardy dolarów. Ostra gra. Ale bardzo zyskowna – w kwietniu BOTAŞ płacił za import 228 $/1000 m3, gdy można było zakupić LNG w cenach 80-100 $.

Na rynku LNG trwa bowiem ostra rywalizacja producentów dostawców. Bardzo agresywnie gra Katar, który poza drogimi kontraktami długoterminowymi (kwotowanymi na ropie) sprzedaje także po niezwykle niskich cenach spotowych, w efekcie czego w pierwszym półroczu zwiększył sprzedaż o 7% r/r. Zwiększył do 41 milionów ton (56,6 mld m3), gdy cały rynek padał. Jednak Katar ma najniższe koszty produkcji LNG, więc nic więc dziwnego, że wypycha z rynku innych dostawców. Katar ma też zleconą pewną misję, o której później…

Oprócz minimalnych kontraktowych dostaw, QatarGas sprzedawał na aukcjach, ogłaszanych przez BOTAŞ, do których Gazprom podchodził ostrożnie, nie chcąc dawać argumentów cenowych tureckim partnerom w negocjacjach przyszłych kontraktów. Generalnie przyjął inną strategię – maksymalizacji marży, a nie jak Katar – zwiększenia wolumenu sprzedaży. Taka gra kosztuje mocno tego, kto sprzedaje tanio, a liczenie na późniejsza lojalność odbiorcy… no, trzeba uważać.

Jedynym dostawcą gazu rurociągami, który się uchował, a nawet zwiększył eksport był Azerbejdżan, ważny sojusznik Turcji na Kaukazie, z którym wspólnie wybudowała rurociąg TANAP, wbrew amerykańskim planom położenia eksterytorialnego Nabucco. Zwiększając azerski import, w 2019 r. kupiono 9.6 mld m3. W tym roku Baku jeszcze powiększyło swoją sprzedaż o 23%, sprzedając 5,4 mld m3 w pierwszym półroczu, stając się największym dostawcą. Spychając przy tym z podium Rosję, która utraciła spory kawałek tureckiego rynku, zmniejszając sprzedaż o 42% (4,7 mld wobec 8 mld rok wcześniej).

Powód jest oczywisty. Przy kontrakcie z Gazpromem, ceny są wyliczane na bazie ropy naftowej z półrocznym opóźnieniem, więc gaz jest dużo droższy i dopiero na jesieni znajdzie w nich odzwierciedlenie wiosenny szok niskich cen ropy. Przy spotowych zakupach LNG (ale nie w kontraktach długoterminowych) odbiorcy korzystają z niewiarygodnie wręcz niskich cen gazu. Wszyscy więc kupują tani gaz na spocie, gdy gaz z kontraktów długoterminowych jest drogi.

Tureccy politycy mówią tym zresztą wprost, zastępca ministra energii, Alpaslan Bayraktar, poinformował, że Turcja chce skorzystać z okazji taniego gazu LNG, zmuszając innych do obniżenia cen. „To jest sygnał dla naszych dostawców rurociągowych, że muszą być elastyczni” – mówił minister w lutym.

Ale nie jest tak prosto do końca. Nie tylko ceny grają rolę. Dostawy z Azerbejdżanu wcale nie są tańsze niż z Gazpromu, są droższe. Turcja pokazuje, jak należy dostosować się do gwałtownie zmieniającego się globalnego rynku gazu. Łącząc grę biznesową – wstrzymując odbiór droższych dostaw, a zwiększając okazjonalne tanie zakupy na rynku spotowym. Jednak grę handlową łączy z geopolityką, obecną w tej strategicznej branży, czasami wręcz dominującą.

O czym tutaj:

Turecka geopolityka gazowa

Jest to trzecia część z cyklu czterech artykułów o Turcji, jej grze na rynku gazu i powiązanej z nią geopolityce. Także porównanie z tym, jak Polska gra na globalnym rynku gazowym. (część 1, część 2) Jak pisałem w poprzednich częściach tego artykułu, Turcja łączy grę handlową z polityką. Jak wszyscy. Gaz ziemny to nie tylko […]

Read more

Przeczytaj część pierwszą serii:

Jak Turcja rozgrywa gazową bessę

Jest to pierwsza część z cyklu czterech artykułów o Turcji, jej grze na rynku gazu i powiązanej z nią geopolityce. Także porównanie z tym, jak Polska gra na globalnym rynku gazowym. W 2020 roku tsunami taniego gazu przewróciła turecki rynek gazowy do góry nogami. Kryzys pandemiczny uderzył w popyt, choć niezbyt mocno. Globalne ceny gazu […]

Read more

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here