Zakończył się Unijny szczyt klimatyczny. Natychmiast ruszyły rytualne tańce rządu i opozycji, choć jeszcze nie opadł kurz walki i właściwie nie wiadomo było, co zostało uchwalone. Rząd w osobie uroczej Pani Premier błyskawicznie ogłosił zwycięstwo, by dotrzeć pierwszym do przeciętnego odbiorcy informacji, a przy okazji obficie podlewając pijarem, że sukces jest przekonujący i ma ludzkie oblicze Pani Premier Kopacz i wicepremiera Piechocińskiego. Opozycja odtańczyła swój taniec wojenny, ogłaszając porażkę rządu, a niektórzy posunęli się do wołania o Trybunał Stanu. Wiadomo, tego usłyszą, kto głośniej krzyczy.

Ale już na poważnie pozostajemy z pytaniem: czy to co uchwalono w Brukseli 23 października to sukces czy porażka Polski, rządu, energetyki, przemysłu?

Sukces

Na skalę tego, co Pani Premier zapowiedziała, zakreślając minimalistyczne cele do osiągnięcia, obiecując że prąd w polskich domach nie zdrożeje. Coś na podobieństwo słynnej „ciepłej wody w kranach” Premiera Tuska. I rzeczywiście, w negocjacjach osiągnięto przedłużenie okresu bezpłatnych emisji dla energetyki. Więc sukces. Jednak koszty emisji (dzisiaj nieistotne dzięki niskim cenom pozwoleń) to tylko jeden z czynników wzrostu cen energii. Poza tym mamy inne składniki:

  • rosnące (poprzez zwiększenie udziału w miksie energetycznym) koszty energii odnawialnej
  • rosnące podatki energetyczne
  • rosnące koszty efektywności energetycznej
  • nieprzewidywalne (więc mogą pociągnąć ceny w dół, choć dzisiaj wydaje się to karkołomną prognozą) notowania giełdowe

Wzrostu cen energii odbiorca raczej więc nie uniknie.

Porażka

A. Strategiczna. Polityka energetyczna Unii Europejskiej to odpowiedź na sytuację większości krajów naszego regionu. Sytuację braku praktycznie wszystkich surowców energetycznych. Polska ma sytuację odmienną, mamy w obfitości węgla, elektroenergetyka i ciepłownictwo mogłyby być naszym atutem. Polska dysponuje przecież 85 procentami zasobów węgla kamiennego Unii. Dlatego to, co jest korzystne dla gospodarki Francji, Niemiec, czy szczególnie Danii, gdyż minimalizuje się import, zużycie, zwiększa bezpieczeństwo energetyczne, niekoniecznie jest korzystne dla Polski. Z dawnej polityki konkurencyjności Polski opartej na taniej sile roboczej i taniej energii – pozostała tania praca, zaś energia nie jest wiele tańsza niż w Unii. Nie będzie zachętą do rozwoju przemysłu w Polsce, a mogła być, gdyż węgiel daje takie możliwości. Niestety nie w modelu przyjętym przez Unię. Porażką wszystkich rządów jest, że nie potrafiliśmy wywalczyć warunków, uwzględniających nasz potencjał i nasze interesy.

B. Przemysłowa. Polityka energetyczna jest częścią polityki przemysłowej Europy, narzędziem do re-industrializacji Starego Kontynentu. Dokładnie odwrotnie, niż słyszymy u nas. Z prostego powodu – jako kontynent ubogi w surowce, Europa nie chce rozwijać gałęzi opartych na energii, bo ją musi importować. To nie Ameryka, która ma wszystko – węgiel, ropę, gaz. Więc zamiast przemysłów energochłonnych Europa rozwija branże oparte na innowacyjności, czyli własności intelektualnej, patentach, technologiach. Ot, choćby taka energia odnawialna czy nowa gałąź „zielonego przemysłu” służącego ochronie przyrody. Lub europejski przebój – efektywność energetyczna, czyli najwyższa półka technologii od zegarka przez samochody do turbin parowych. Tu Europa jest liderem i na to stawia. Ale nas w tym miejscu nie ma. Niestety.

Tekst z października 2014 r.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here