Cena ropy należy do podstawowych wyznaczników ekonomicznych globalnej gospodarki, a sposób jej wyznaczania jest kluczowy dla jej stanu. W dzisiejszym znajdowaniu „właściwej ceny” (fair price) nie tylko same fundamenty grają rolę. Na bazie obrotów towarowych istnieją obroty finansowe, które są związane z samym towarem dość luźno. Wszelkie instrumenty finansowe, które są oparte na fizycznych towarach – jak gaz czy ropa, już są większym i ważniejszym elementem przy wyznaczaniu cen niż te podstawowe czynniki – popyt, podaż, stan zapasów. Proces ten nazywa się „ufinansowieniem rynków towarowych„, które są już połączone z czysto finansowymi (akcji, obligacji) poprzez łatwy przepływ inwestycji. Dlatego głównymi czynnikami wyznaczania cen towarów i ich wahania – są napływ i odpływ pieniądza na rynek towarowy. Bilans towarów na rynku może być tylko jednym z czynników, wskazówką co do perspektyw tego rynku dla inwestorów finansowych.

Dla tych rynków głównym czynnikiem cenowym jest kreacja pieniądza i jego świeży dopływ. Dzisiaj najważniejszym spośród dostarczających nowe środki płatnicze jest amerykańska Rezerwa Federalna, największy bank centralny świata. Dlatego październiku, gdy FED miał kończyć program Quantitative Easing 3, – miała przestać napływać na rynek comiesięczna świeża porcja tego, co tygrysy lubią najbardziej – taniego pieniądza. Rynki od czerwca 2014 r. ogarniały więc ponure nastroje, jak to się w slangu mówi, niedźwiedzie dominowały.

Przed 28 października – posiedzeniem Zarządu amerykańskiej Rezerwy Federalnej ceny spadły o 30 dolarów ($115 – 19-06 i $85 – 28-10), a gdy to, co przeczuwano stało się faktem – FED zakończył QE3 – ceny spadały dalej – w miesiąc o $8, a po decyzji OPEC zaczęły spadać znacznie szybciej – w półtora miesiąca o $32 (13-01 = $45). To było dno od którego Brent się odbił i dzisiaj porusza się w paśmie 50-60 dolarów. Co ciekawe to właśnie odbicie wsparły duże środki finansowe, które wpłynęły na NYMEX i ICE.

Jeszcze w ubiegłym wieku giełdy towarowe działały wg klasycznych formuł. Byli sprzedawcy towarów, ich nabywcy, zajmujący ogromną część rynku oraz działający na marginesie pośrednicy, szukający okazji do zarobku. Obowiązywały zasady dostawy i odbioru towaru przez uczestników. Nawet instrumenty finansowe, utworzone na potrzeby płynności rynku – opcje, futures, były używane przez uczestników dla zabezpieczenia swoich przyszłych potrzeb i radzenia sobie z ryzykiem przyszłych, nieznanych cen. Więc gdy na rynku spotkali się producent i nabywca, których zadowalała transakcja po ustalonej cenie w przyszłym roku – był deal!

Jednak ta trwająca od dziesięcioleci struktura rynków towarowych zmieniła się, gdy na rynek wpuszczono graczy najcięższej wagi. W 1999 roku w USA uchwalono „Gramm-Leach-Bliley Act”, który pozwalał bankom na nabywanie papierów wartościowych i grę na instrumentach finansowych. To pozwoliło na zasilenie funduszów graczy spekulujących instrumentami finansowymi (futures, options, swaps) na giełdach towarowych. Od 1999 do 2008 roku rynek tej „papierowej ropy” wzrósł z 700 miliardów do 23 bilionów dolarów – ponad 30-krotnie!

Ten rynek i jego uczestnicy – takie firmy jak Goldman Sachs, JP Morgan, Citi – dominują na rynku ropy, gdzie gracze finansowi mają 10- a nawet 15-krotnie większe obroty niż tradycyjni uczestnicy (rafinerie, producenci ropy). Zarządzający funduszami (money managers) na giełdach przejęli władzę nad obrotem i cenami, gdyż rynek papierów jest znacznie bardziej płynny, przejrzysty i ten właśnie segment rynku przejmuje przywództwo cenowe. Derywaty – instrumenty finansowe mające zabezpieczać przyszłe ryzyka – stały się nową klasą aktywów, instrumentem spekulacji.

Wskaźnikiem procesu ufinansowienia może być „płynność” rynku, pokazująca, ile razy tym samym produktem handluje się przed fizycznie zakończoną transakcją. Na zwykłym rynku jest to zjawisko marginalne, transakcji handlowych dokonuje się kilkakrotnie, jednak przy wejściu do gry instrumentów finansowych, to właśnie handel fizycznym produktem staje się marginalny. Na nowojorskiej giełdzie NYMEX na ponad dwa tysiące operacji spekulacyjnych sprzedaje się jedną baryłkę ropy, podobnie na londyńskiej ICE.

Gaz ziemny jeszcze nie jest tak „płynnym” towarem, choć na metr fizycznie sprzedanego gazu w USA przypada prawie 400 kontraktów papierowymi instrumentami finansowymi. Europa jest znacznie mniej rozspekulowana, najbardziej płynne huby gazowe – W. Brytania i Holandia – mają wskaźnik „churn rate” na poziomie bliskim 20, a rynki niemiecki czy austriacki – zaledwie 3. Co charakterystyczne, sam źródłosłów tego wskaźnika wiele nam mówi: zwrot „churned water” oznacza wzburzoną, spienioną wodę. Czyli tłumacząc dosłownie, można nazwać go „wskaźnikiem spienienia rynku”, od piany finansowej, oczywiście.

Owo „ufinansowienie” widać także po zbieżności z cenami akcji, indeksami takimi jak Standard & Poor 500, która jest znacząca. Szczególnie pokazuje się to w chwilach gwałtownych zmian, kryzysów lub euforii na rynkach. Przykład z 4 sierpnia 2011 roku. Fala panicznej wyprzedaży przetoczyła się przez światowe rynki – przecena indeksu DJIA o 4,31%, S&P500 o 4,78%, Nasdaq Composite o 5,08%, DAX o 3,86%, WIG20 o 3,55%. Ale mamy także… spadek ropy o 6%… Co się dzieje? Ropy na rynku jest w bród, Arabia Saudyjska produkuje pełną parą, USA właśnie wpuszcza rezerwy na rynek. Ale analitycy mówią o „gwałtownej ucieczce od ryzyka„, „strachu przed recesją w USA„… i innych bardzo gwałtownych emocjach.

Trudno to zrozumieć, jeżeli przyjmuje się staroświecką tezę, że o cenie ropy decyduje popyt i podaż. Jak widać – decydują emocje inwestorów, a dokładnie – napływ lub ucieczka kapitału z rynku. A zamiast wielu rynków finansowych, odrębnych od nich rynków towarowych, rządzących się swoimi prawami popytu i podaży, mamy jeden wielki rozspekulowany rynek finansowy, gdzie pieniądze przelewają się z jednego rynku na drugi, a wielcy gracze popadają w euforię albo w panikę. I szarpią w górę i w dół wszystkimi rynkami.

Tak wygląda całkiem nowy świat cen ropy naftowej. Znacznie mniej w nim zależy od tego, co się dzieje na rynku towarowym, a znacznie bardziej od świata finansów. Czy to jest ten „nowy wspaniały świat”? Pożyjemy, zobaczymy.

28 marzec, 2015

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here