Wydarzeniem ubiegłego tygodnia z pewnością był rosyjsko – chiński kontrakt gazowy. Tak pod względem objętości – rocznie 38 miliardów m3 (czyli 2,5-krotne zużycie Polski) jak i łącznej wielkości – ponad bilion (milion milionów) m3 w ciągu 30 lat. Łączna wartość też oszałamiająca: 400 miliardów dolarów, prawie tyle co PKB Polski (490 mld w 2012 r.).

Jednym słowem – kontrakt stulecia. Tak ze względu a wielkości jak i znaczenie polityczne. Rosja zyskuje nowy kierunek dostaw, możliwość rozwoju potężnych złóż wschodniej Syberii i alternatywę dla europejskich dostaw. Chiny otrzymują kolejne źródło gazu dla oszałamiająco szybko rosnącej gospodarki i jej niezapotrzebowania na gaz (w 2013 r. zwiększenie konsumpcji o 14% a importu o 32%). Dodatkowo dla Chin jest zabezpieczenie przed wysokimi cenami gazu skroplonego LNG i potencjalnymi sankcjami gospodarczymi i przerwaniem szlaków morskich szlaków dostaw, które kontrolują Amerykanie.

Można powiedzieć że to „kontrakt stulecia”. Jedna tylko rzecz nie daje spokoju – cena. Rozszalała kanonada oskarżeń na temat kwoty 350 dolarów z 1000 m3. Że to niska cena, że Gazprom na takich cenach traci, że to Chiny były zwycięzcą tej rozgrywki. Rzućmy więc okiem na ceny gazu w różnych regionach świata.

Kontrakt chiński – 9,7 $/MBtu (odpowiednik 350 $/1000m3) plasuje się w samym środku skali cen światowych. Najniższe ceny – USA, na giełdach Europy kontynentalnej dzisiaj bardzo niskie ceny – ok 300 $. Średnie ceny dostaw gazu rosyjskiego do Unii – 380 dolarów, o 30 dolarów drożej. Ceny Gazpromu dla Polski – ok. 40 dolarów drożej (ciągle objęte tajemnicą statystyczną). Dla Chin alternatywna cena dostaw LNG to 520 dolarów, czyli bardzo drogo w porównaniu z rosyjskim. Polskie dostawy z Kataru są jeszcze o wiele droższe, miejmy nadzieję na ich renegocjacje.

Po takim oglądzie cen, trudno uznać, że Gazprom zbankrutuje po tym kontrakcie, na co wskazywały najbardziej krytyczne szacunki. Chińska cena jest są lekko poniżej cen kontraktów długoterminowych dla Europy i Polski, jednak wyniki Gazpromu ostatnich lat zapierały dech właśnie dzięki tym cenom. Natomiast wynegocjowana cena jest powyżej cen giełdowych na europejskich giełdach.

Chiński kontrakt wpłynie na ceny europejskie – obniży je. Już się zaczęło – od najlepszych przyjaciół Gazpromu – włoskiej ENI, która już następnego dnia uzyskała niskie ceny. Formuły także zmieniają się – na spotowe, gdyż Unia lekko przycisnęła Rosjan, musieli ustąpić z wiązaniem cen z ropą. Z pewnością coś za to uzyskali, bo dochody Gazpromu spadną, ale wszystkie tłuste lata się kiedyś kończą. Dlatego przyszłość rosyjskiego gazu w Unii wygląda optymistycznie, tak jak przez ostatnie lata – sprzedaż będzie rosła.

Tekst z 2014 r. publikowany na KierunekChemia.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here