Pierwsza część negocjacji zakończyła się 10 lutego 2010 roku, gdy nazajutrz po parafowaniu uzgodnionego w grudniu porozumienia międzyrządowego (a to było tylko częścią negocjacji) polski rząd zatwierdził porozumienie. Jednak decyzja ta spotkała się z kontrofensywą z dwóch stron.

Przez cały czas negocjacji bardzo aktywnie działała opozycja polityczna (dzisiaj u władzy). Wszelkimi środkami starała się, by nie podpisywać porozumień z Rosją i Gazpromem. Występując w mediach jej przedstawiciele krytykowali premiera Pawlaka i PGNiG za zbyt duże ustępstwa, przekonywali że „damy radę” i wytrzymamy bez brakującego gazu kilka lat do czasu wybudowania infrastruktury importowej (ciągle budowano wtedy gazoport). Krytyka była absolutna – opozycja ówczesna twierdziła, że „porozumienie jest z gruntu złe”. W urzędzie Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, opozycyjnego wobec rządu, urządzono nawet konferencję prasową, w której poseł Piotr Naimski (dzisiaj specjalny pełnomocnik do tych spraw) pokazywał, jak wielką porażkę („siedem do zera„) ponosi Polska w tych negocjacjach. Wcześniej też twierdził, że „przemysł chemiczny jest w stanie uzupełnić braki gazu stosując inne półprodukty”, „droższe, ale nie katastrofalne w skutkach”.

W mediach rozniecano żal za utraconymi miliardami (choć chodziło w rzeczywistości o miliony) – publicysta opozycyjny pisał: „Jak potraktować fakt rezygnacji z zapłaty tego, co się nam należało – czyli 350 mld dol. zaległych opłaty za tranzyt z lat 2005 – 2009, które przyznał nam i sąd polski, i sąd rosyjski”.

Z drugiej strony w pertraktacje włączyła się Komisja Europejska, która od dawna stara się o stworzenie europejskiego rynku gazu i niechętnie widzi umowy międzyrządowe, które ograniczają władzę Brukseli. Kilka dni przed decyzją rządu, Komisja wystosowała zapytanie o zgodność umów z prawem europejskim. Na wyjaśnienia Ministerstwa Gospodarki zareagowała krytycznie i doszło do konsultacji, które nie przyniosły jednak rozwiązania.

Pod ciśnieniem obu tych czynników przystąpiono do ponownych negocjacji z Rosjanami, a przedstawiciele Komisji włączeni zostali do zespołu negocjacyjnego. Zaangażowanie Komisji Europejskiej w negocjacjach, zwiększało nacisk na Rosję, by dostosowała się w relacjach gazowych z Polską do reguł unijnych, które otwierały o kolejny centymetr drzwi do wspólnego europejskiego rynku. Dla nas akurat nie było to zbyt przydatne, ale osiągnięte zmiany (usunięcie „klauzuli przeznaczenia”) później pomogły bez konfliktów eksportować gaz na Ukrainę.

Pamiętać należy, że PGNiG przez cały czas negocjacji było „na musiku” – deficyt w bilansie gazu mógł spowodować zerwanie dostaw do klientów. Polskie Górnictwo w czasie kryzysu zwróciło się do wielu liczących się graczy europejskich z zapytaniami o sprzedaż gazu i pomoc w zorganizowaniu dostaw do Polski. Jednak ich reakcja była charakterystyczna – albo od razu odmawiano pomocy, sugerując konieczność uzyskania zgody rosyjskiego dostawcy, albo proponowano sprzedaż gazu gdzieś w Europie, co nie miało żadnego znaczenia dla PGNiG ze względu na brak infrastruktury.

I choć PGNiG wykorzystał możliwość szybszego odbioru gazu z kontraktu jamalskiego, zabezpieczając lukę w dostawach, która w 2010 roku wynosiła około 10 procent potrzeb kraju, trudno w takiej sytuacji (a przecież Gazprom doskonale o tym wiedział) podbijać swoje żądania i zaspokajać ogromne oczekiwania i aspiracje opozycji politycznej. Premier Pawlak, przyciskany, by nie podpisywać umów z Rosją, w pewnym momencie stwierdził: „Musimy się zdecydować, czy chcemy w zimie grzać się gazem, czy gazetami”.

Podsumowując, negocjacje były bardzo długie, trwały ponad 22 miesiące – od stycznia 2009 do 29 października 2010 roku. Tego dnia wicepremier Sieczin z rosyjskiej strony i wicepremier Pawlak z polskiej podpisali porozumienie międzyrządowe, zmieniające „kontrakt stulecia” sprzed 17 lat.

Znacznie wcześniej, 27 stycznia 2010, podpisano trójstronne porozumienie PGNiG – Gazprom – EuRoPol Gaz, ustalając ilości importu do 2022 roku i rozstrzygnięte sporne kwestie taryfowe. Dzięki nim już we wrześniu zawarto umowę operatorską między Gaz-Systemem i EuRoPol Gazem.

Po stronie zysków można zapisać uniknięcie kryzysu energetycznego, gdyż braki w dostawach gazu dla przedsiębiorstw czy ludności były realne przez cały czas negocjacji, a PGNiG mogło być obciążone karami, które tylko wobec klientów przemysłowych, musiały być liczone w miliardach złotych. Przede wszystkim zaś uzyskano istotne obniżki cen do 2014 roku, dla zakupów gazu ponad obowiązkowe minimalne ilości roczne. Dzięki zaś zaangażowaniu Komisji Europejskiej doprowadzono do zmian w tranzycie rurociągiem jamalskim, przekazując Gaz-Systemowi zarządzanie operatorskie. Bez tego nie nastąpiłoby jesienią 2011 roku uruchomienie wirtualnego rewersu, co późniejszych dawało PGNiG argument w następnych negocjacjach i postępowaniu arbitrażowym, które rozpoczęło się w listopadzie 2011 r. W kontrakcie zniesiono także klauzulę zakazującą PGNiG reeksportu rosyjskiego gazu, co otwierało drogę do tworzenia w Polsce rynku gazu i elastyczniejszego reagowania na zmiany popytu i podaży, a także dało możliwości eksportu na Ukrainę.

Oczywiście zawsze jest „coś za coś”. Strona rosyjska uzyskała zwolnienie RosUkrEnergo z kary umownej za zerwanie dostaw w 2009 roku, odstąpiono także od dochodzenia przez EuRoPol Gaz od Gazpromu spornych roszczeń (przy czym mowa jest o roszczeniach spornych, nie rozstrzygniętych przez sąd co do ich wysokości). W tym miejscu trzeba jednakże nadmienić, że upust cenowy jaki w tych negocjacjach uzyskał PGNiG rekompensował PGNiG zarówno kary umowne od RosUkrEnergy jak i proporcjonalnie należną PGNiG jako akcjonariuszowi, część spornych roszczeń EuRoPol Gaz.


Czarna gazowa legenda premiera Pawlaka to...

29 września 2017

Pierwsza część:

Jak naprawdę wyglądały negocjacje gazowe 2009

Negocjacje odbywały się w bardzo trudnych dla Polski warunkach, brakowało dwóch miliardów m3 gazu od RosUkrEnergo i groziło to zerwaniem dostaw gazu dla odbiorców. Pozycja nasza była więc była bardzo zła.

Read more

Przeczytaj inne materiały na ten temat:

Czarna legenda o Pawlaku, co ponoć ceny gazu podwyższył

Waldemar Pawlak, były premier, wicepremier i minister gospodarki, znajduje się od lat pod ogniem oskarżeń polityków “dobrej zmiany“, jej dziennikarzy, płatnych trolli i entuzjastów-komentatorów w internetowych dyskusjach. Wszyscy oni oskarżają go, że dzięki niemu mamy “drogi gaz”. Ta kampania trwa od lat, a oskarżenia tak utrwaliły się w opinii publicznej, że dzisiaj to “oczywista oczywistość“: […]

Read more

Premier Pawlak po raz drugi obniża ceny gazu

W poprzednim artykule zacząłem demontować czarną legendę, jakoby Waldemar Pawlak odpowiadał za wysokie ceny importowanego z Rosji gazu. Pokazałem, że wicepremier Pawlak w 2010 r. wynegocjował z Rosjanami obniżenie, a nie podwyższenie cen gazu. A przecież ta czarna legenda. ciągle rozsiewana w internecie, sięgająca też służb państwowych, twierdzi coś przeciwnego. Niewielka, bo niewielka obniżka, ale […]

Read more

Kto naprawdę podwyższył ceny gazu?

Import rosyjskiego gazu był dla nas bardzo korzystny. PGNiG miało wynegocjowane doskonałe ceny, kupowało rosyjski gaz taniej niż Niemcy.

Read more

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here