Orlen zmniejsza dostawy rosyjskiej ropy

1
96

Orlen podpisał kontrakt z Rosnieft’ o dostawach ropy. To znaczące wydarzenie. Największy polski producent paliw znajduje się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Z jednej strony są wymogi polityczne, które obrazuje słowo dywersyfikacja, z drugiej żelazne reguły ekonomii, które nakazują kupować najtańsze dostępne surowce.

W tej perspektywie decyzja prezesa Obajtka jest owym “Salomonowym wyrokiem”.

Z jednej strony zmniejszanie dostaw (obniżenie wolumenu ropy o 30 procent) i skrócenie czasu kontraktu, co daje większą elastyczność możliwych zachowań w przyszłości. Ten trend trwa od lat. O ile jeszcze w 2014 r. udział rosyjskiej ropy wynosił 91 procent (a w 2006 r. jeszcze 95,5%), tak teraz spadł do 70%. W to miejsce weszła ropa z innych regionów: Arabii Saudyjskiej (7%), Iraku (4,3%) czy Kazachstanu (3% w 2017 r.). To oczywiście trend polityczny, który wynika z globalnych napięć, z działań radykalnych polityków, a strzeżony jest przez wybitnie stronniczych dziennikarzy, jak Andrzej Kublik z Wyborczej.

Z drugiej strony mamy ekonomię: profil instalacji polskich rafinerii, które budowane były i modernizowane w celu przerobu charakterystycznej mieszanki importowanej ze wschodu. To jest podstawowy wymóg – bez odpowiedniej ropy nie będzie optymalnej wiązki produktów, czyli moce rafineryjne nie będą dobrze wykorzystane, więc i dochody będą mniejsze.

I najważniejsze – ropa rosyjska jest w Europie najtańsza. To źródło dostaw przebija wszystkie inne, o czym świadczą oficjalne statystyki cenowe dla różnych dostawców i gatunków tego surowca. Najważniejsza jest tutaj renta geograficzna – polskie i europejskie rafinerie zarabiają również na tym, że bliskość geograficzna obniża koszty dostaw.

Dlatego polskie zakupy ropy były znacznie tańsze niż zakupy w Europie. Dokładnych danych dostarczają niezwykle precyzyjne statystyki unijne.

Jeśli policzyć średnią z ostatnich 13 lat dostępnych w statystykach Komisji Europejskiej, to okazuje się że ropa rosyjska jest tańsza o 1,6 dolara za baryłkę od średnich cen zakupu ropy przez kraje Unii. Przy cenach rzędu 60-70 dolarów wydaje się to niewiele, jednak przy ponad 25 milionach ton importowanej przez Polskę ropy, daje nam ogromną sumę miliarda złotych oszczędności rocznie (wobec średnich cen zakupu ropy przez kraje Unii).

Trzeba też pamiętać, że polskie zakupy ropy są zabezpieczeniem tranzytu ropy rosyjskiej przez Polskę. Przy całkowitym odwróceniu się od zakupów ze wschodu, Rosji będzie znacznie łatwiej zdecydować się na przerwanie tych dostaw. Już kiedyś było o włos od tego, a warto pamiętać, że nieźle na tym zarabiamy. (więcej: “Korzystamy z tańszej ropy”)

Rosyjskie surowce mają swoje atuty, których polityka nie jest w stanie przemóc. Widać to choćby po węglu – gdy zaczęliśmy produkować mniej niż potrzebujemy – lukę natychmiast wypełnił węgiel… z Rosji. O gazie lepiej nie pisać, bo to przykład bezwzględnej dominacji polityki i nie brania pod uwagę rachunku ekonomicznego. To się zemści. Na szczęście Orlen zachowuje się dużo rozsądniej.

Trzeba poza tym pamiętać, że dzisiaj jest świetna koniunktura, ale ona się kończy, to pewne, wystarczy przyjrzeć się temu, co się działo w 2007 i 2014 roku. Warto o tym nie zapominać i szanować prawa ekonomii.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here