OPEC, instytucja powstała 54 lata temu dla obrony przed eksploatacją zasobów ropy małych i słabych państw, raczej naftowych kolonii, stał się dzisiaj tylko narzędziem w rękach potęgi, która wiele lat temu postawiła sobie cel, który niedawno nazwano „Energy dominance”. Pytanie, czy zostanie rozbity i świat straci naftowy kartel producentów, czy skończy się tylko na kolejnych próbach jego osłabienia.

Wrócił bowiem dawny kolos naftowy, który dominował w świecie do połowy ubiegłego wieku, wydobywając nawet 80% światowej ropy. Ropa stanowiła wtedy (tak samo jak i dzisiaj) potężny atut. Choćby w czasie obu wojen światowych, gdzie prawie całe zaopatrzenie zachodnich aliantów w paliwa pochodziło właśnie z Ameryki. Blednie przy niej dzisiejsza potęga naftowa Arabii Saudyjskiej i jej wpływ na światowy rynek.

A dzisiaj Stany Zjednoczone wracają na ring w najcięższej kategorii wagowej. Lata, gdy musiały tolerować „naftowy szantaż”, gdy nie mogły prawie nic zrobić przeciwko zjednoczonym siłom producentów ropy – minęły. Znowu stały się największym producentem ropy na świecie. I choć jest to ropa najdroższa w wydobyciu, choć żywotność odwiertów wydobywczych jest śmiesznie krótka w porównaniu do złóż na Bliskim Wschodzie czy Syberii, to jednak nadszedł czas nowych naftowych porządków.

Pierwsze próbki mogliśmy oglądać przy wypchnięciu z rynku Iranu poprzez zerwanie porozumienia i sankcje. Jeszcze twardszą grę widzieliśmy przy próbach „regime change” w Wenezueli, którą nie dość że odcięto od świata sankcjami, to jeszcze odebrano jej rafinerię.

Grę na osłabienie OPEC Amerykanie prowadzą od lat. Jej celem było poskromienie aspiracji największych państw produkujących ropę, nie tylko z grupy OPEC, ale obecnie także Rosji.

Globalny naftowy trójkąt – nowy OPEC+?

administracja Trumpa rozmawiała z Saudami o ich „wyjściu z OPEC i zawiązania sojuszu z USA”, a przedstawiciel TRC rozmawiał z sekretarzem OPEC o „koordynacji cięć wydobycia”.

Read more

W końcu XIX wieku David Rockefeller zbudował w Stanach potęgę, wręcz monopol naftowy – Standard Oil Company, który przejął kontrolę na 90 procentami wydobycia, przerobu, transportu i sprzedaży amerykańskiej ropy. Rząd federalny wypowiedział mu wojnę, posiłkując się pierwszą na świecie ustawą antymonopolową – Sherman Act z 1890 roku – rozbił kartel Rockefellera i podzielił jego firmę na kilka mniejszych. Do dzisiaj w naftowym świecie dominują resztki Standard Oil, gdyż tak Exxon czy Chevron to koncerny powstałe właśnie z tego podziału.

Co pewien czas wraca pomysł ukarania OPEC na drodze amerykańskiego prawa. Amerykańscy politycy nie raz przygotowywali kolejne wersje ustaw skierowanych w praktyki producentów ropy. Prace nad podobnymi ustawami trwały już przez 20 lat, jednak projekty wcześniejsze, tak jak i dzisiejszy, tak jaskrawie łamały prawo międzynarodowe, że np. prezydent George W. Bush zawetował poprzedni pomysł w 2007 roku. A za ówczesną ustawą NOPEC głosowało 345 kongresmenów, przeciw było jedynie 72.

W 2019 r. przygotowano nową wersję pod tytułem „No Oil Producing and Exporting Cartels Act”, dającej ciekawy skrót NOPEC, który jest ważny w amerykańskim sposobie tworzenia prawa. W zamiarze miał on ustanowić władzę Waszyngtonu nad zagranicznymi producentami ropy. Dawał prawo amerykańskim władzom oskarżać przed amerykańskim sądem producentów ropy, którzy swoimi decyzjami „mają bezpośredni i znaczący wpływ na handel w USA”.

OPEC wpływa na globalne ceny ropy a te w sposób oczywisty oddziałują na USA. Więc po przyjęciu takiej ustawy będzie można za decyzje wpływające na ceny postawić np. Arabię Saudyjską czy Rosję przed sądem w Nowym Jorku czy Houston. Jednak w prawie międzynarodowym rządy państw są wyjęte spod jurysdykcji obcych sądów. Nie wiem jak bardzo Biały Dom nie lubiłby Wenezueli, to jednak nie może postawić nieuznawanego przez siebie rządu Maduro przed amerykańskim sądem.

Wielka naftowa zmowa działa

W tajemnicy przygotowano niezwykły wręcz przełom – to co wydawało się niemożliwe – zrealizowało się. Uzgodniono ograniczenie produkcji.

Read more

Wersja z 2019 r. miała na Kapitolu bardzo duże poparcie wśród polityków, ale najważniejsze jest to, że Donald Trump już od 32 lat był gorącym zwolennikiem złamania „monopolu OPEC” i w imię „wolnego rynku” przywrócenia dawnej sytuacji, gdy był jeden wielki i wielu małych graczy w świecie naftowym. Choć w odróżnieniu od podzielenia Standard Oil sprzed 100 lat, kraje OPEC mają tylko 40 procent z wydobywanych codziennie prawie 100 milionów baryłek ropy. Jednak potrafią wpływać na ceny, raz je obniżając, raz zmniejszając wydobycie, by zapobiec zbyt głębokim spadkom cen. Daje to niezbędną dla światowego rynku stabilność, zapobiega gwałtownym wahaniom cen i zaopatruje rynek w sytuacjach kryzysowych.

Amerykanie bardzo boleśnie odczuli upokorzenie 1973 roku, gdy kraje arabskie nałożyły embargo na eksport ropy do krajów wspierających Izrael w trwającej ówcześnie wojnie arabsko-żydowskiej. Skutkiem embarga (jedynego w historii skutecznego wobec świata zachodniego) był wieloletni kryzys gospodarczy w Europie i potężny, choć dużo krótszy, kryzys w Stanach. Do dzisiaj ta drzazga tkwi w amerykańskiej pamięci, ale dużo bardziej boli fakt, że producenci z krajów arabskich, a także Wenezueli, podnieśli wtedy ceny ropy tak, że ich poziom był 4-krotnie wyższy niż przed kryzysem. W ten sposób czasy, gdy Zachód finansował swój dynamiczny rozwój przemysłowy tanią ropą – minęły.

Wydawało się – bezpowrotnie, jednak gdy USA stają się na powrót hegemonem światowego rynku ropy, możliwy jest więc gwałtowny zwrot w relacjach naftowych. I zwrot ten nastąpił przy okazji globalnej pandemii, którą można porównać do wybuchu bomby jądrowej w samym sercu świata nafty.

O tym już niedługo… stay tuned…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here