Możejki jako przykład strategicznego partnerstwa

Ostatnie wiadomości, że Litwa planuje sprzedaż akcji Możejek, skłaniają do zastanowienia się nad tym strategicznym elementem polityki bezpieczeństwa energetycznego ostatnich 3 lat. Zakup rafinerii Możejki był bowiem największą inwestycją zagraniczną polskiego przedsiębiorstwa i sztandarowym przykładem budowania strategicznych sojuszy w nowej polityce energetycznej PiS-u. Kontynuowanej przez PO.Ostatnie wiadomości, że Litwa planuje sprzedaż akcji Możejek, skłaniają do zastanowienia się nad tym strategicznym elementem polityki bezpieczeństwa energetycznego ostatnich 3 lat. Zakup rafinerii Możejki był bowiem największą inwestycją zagraniczną polskiego przedsiębiorstwa i sztandarowym przykładem budowania strategicznych sojuszy w nowej polityce energetycznej PiS-u. Kontynuowanej przez PO.

Kilka uwag:

1. Zakup Możejek był dokonany wbrew strategii Orlenu, która aktualizowana w styczniu 2006 r. przewidywała główny wysiłek inwestycyjny w pozyskanie wydobycia ropy naftowej, tak aby Orlen przestał być jedynie przedsiębiorstwem rafineryjnym, a zaczął integrować się pionowo na wzór węgierskiego MOL-a ("Orlen i MOL"). Na rok 2010 przewidywano już 6,2% integracji (zaspokojenia potrzeb rafineryjnych z własnych źródeł). Ani słowa o zakupie rafinerii. 4 miesiące później - ogłoszenie o zakupie rafinerii.

2. Argumentacja przedstawiana wtedy przez Orlen wobec rządu była wg mnie nierzetelna. Uwagi, które społecznie (i jak zwykle w trybie "na wczoraj") przedstawiłem ministrowi gospodarki. Przytaczam fragmenty:

Opinia wstępna
na temat zakupu akcji rafinerii Możejki przez PKN Orlen

Generalnie rekomendacja jest negatywna z następujących względów:

  • brak własnych zasobów ropy naftowej, które mogłyby być dostępne dla rafinerii Możejki
  • pogorszenie niewłaściwej struktury biznesowej PKN Orlen poprzez dalszy rozrost segmentu rafineryjnego bez odpowiedniego wzrostu część upstream (poszukiwania i wydobycie) oraz części downstream (marketingu i sprzedaży) – strategia bardzo ryzykowna przy spadku marż rafineryjnych, a tak dobre marże nie mogą trwać bez końca
  • zbytnia wystawienie na ryzyko (obecnie 21 mln ton ropy + 12 mln rafineria Możejki) wobec dostawcy rosyjskiego, szczególnie niebezpieczne przy upolitycznieniu eksportu rosyjskich surowców energetycznych
  • niebezpieczeństwo poszerzenia frontu konfliktu surowcowego z Rosją, za który odpowiedzialność może ponosić rząd polski
  • zmniejszenie się konkurencyjności polskiego rynku poprzez wykupienie potencjalnego konkurenta, mogącego wywrzeć nacisk konkurencyjny na Orlen.
  • zwiększa zachętę do wybudowania w okręgu kaliningradzkim nowej rafinerii (rozważane są plany nawet do 18 mln ton/rok)
  • jest to inwestycja idąca wbrew strategii bezpieczeństwa energetycznego rządu litewskiego.
  • Oferta tak wysoka jest powszechnie oceniana w firmach naftowych jako zawyżona i nie odpowiadająca wartości Mazeikiu Nafta.
  • Orlen jest na początku skonsumowania zakupu Unipetrolu, przedsiębiorstwa o bardzo złej strukturze biznesu, którego efektywne włączenie do struktur Orlen może trwać ok. 3-4 lata

Warszawa 23 stycznia 2006 r.

Wydaje się dzisiaj, że wiele moich ówczesnych argumentów było trafnych, jednak oczywiście nikt nie wziął ich pod uwagę. Więc "wzięliśmy Możejki". Obwieszczano o tym na pierwszych stronach.



Po prawie 3 latach można zdobyć się na kilka słów oceny tej inwestycji.

3. Cena zakupu rafinerii Możejki nie była zbyt wyśrubowana. Wskaźnik EV / EBITDA(1) w porównywanych przez Łukoil z okazji zakupu udziałów w sycylijskiej rafinerii ISAB, nie wygląda tak źle: Dla Możejek wynosi 6,6, dla Wilhelmshaven (ConocoPhillips) wynosi 7, dal zakupu rafinerii Coryton przez PetroPlus wynosi 6,4. Wyższe są wskaźniki dla zakupu IES przez MOL (8,4) i ISAB przez Łukoil (8,2).

4. Efektywność zakupu mierzona wskaźnikiem "Euro / baryłkę dziennie / wskaźnik Nelsona"(1) wypada gorzej. Orlen zapłacił 1400 Euro, podczas gdy PetroPlus, Conoco, MOL czy Łukoil - między 700 a 900 Euro.

5. Jednak przy nie najgorszych parametrach cenowych, nie wzięto pod uwagę ryzyk i nie zabezpieczono się przed nimi. Między ogłoszeniem a zamknięciem transakcji wartość Możejek znacząco spadła na skutek pożaru i odcięcia od dostaw rurociągiem. Jednak rafinerię kupiono wg ceny zaoferowanej w zupełnie innych warunkach. Nie wiemy do dzisiaj, czy w umowie nie było klauzuli, umożliwiającej obniżenie ceny zakupu (była taka przy Unipetrolu) czy podjęto polityczną decyzję o utrzymaniu ceny na poziomie sprzed pożaru.

6. Niejasna do dzisiaj jest sprawa negocjacji dostaw rosyjskiej ropy do Butyngi. Czy w ramach tych negocjacji Orlen zrezygnował z roszczeń wobec dostawcy ropy Petroval (ze złóż Jukosu). Kwota ponad 100 mln $.

7. Orlen nie wynegocjował pakietu zabezpieczającego jego interesy na Litwie. Sprawa rurociągu produktowego, która dzisiaj blokuje działalność rafinerii z powodu niechętnej postawy rządu litewskiego.

8. Brak przychylności władz litewskich wobec największego zagranicznego inwestora i przedsiębiorstwa litewskiego. Decyzja przyszłego rządu o użyciu opcji sprzedaży akcji w tak niekorzystnym dla Orlenu momencie jest tego przykładem.

9 To są jednak drobiazgi - najważniejsza jednak jest ekonomia. I tutaj jest niewesoło:

A. Możejki negatywnie wpłynęły na wynik operacyjny Grupy Orlen w 2007 roku wysokości 798 mln zł. W 2008 pozytywny wpływ (725 mln) wynikał ze zwiększonego wolumenu sprzedaży.

B. Wyniki ekonomiczne Możejek są bardzo słabe. W 2007 r. zysk netto wyniósł zaledwie 40 mln $. Jednak bł to rok zmniejszonej produkcji. Za 3 kwartały 2008 r. zysk netto wyniósł jedynie 10 mln zł, gdy jednostkowy zysk Orlenu wyniósł 2 mld 268 mln zł.

C. Rafineria Możejki znacząco pogorszyła marże rafineryjne Orlenu - podstawowe źródło dochodów spółki. Na początku 2008 r. zmieniono sposób liczenia marży, co spowodowało, że jest ona dzisiaj dwa razy mniejsza niż poprzednio (gdy była porównywalna lub lepsza od marży Lotosu). Dla przykładu marża rafineryjna Lotosu wynosiła w 2. kwartale 2007 r. 7,67 $/baryłkę, a Orlenu 8,03 $/b. W 3 kwartale 2008 r. marża Lotosu wynosi 9,15 $/b, a marża Orlenu 2,6 $/b. To bardzo niepokojące zjawisko, które na trwale pogarsza ekonomię.

D. Jeśli przyjrzeć się strukturze marży wewnątrz Grupy PKN Orlen, widać, że marże uzyskiwane przez rafinerię w Płocku wynoszą w 3 kwartale 2008 r. - 4,3 $/b, podczas gdy marże całej grupy wynoszą 2,6 $/b. Bardzo niepokojące.

Podsumowując: zakup rafinerii w Możejkach nie brał pod uwagę ryzyk, które dość oczywiście wiązały się z taką inwestycją. Wydarzenia, które nastąpiły później (szczególnie odcięcie od dostaw rurociągiem) znacząco naruszyły podstawy ekonomiczne litewskiej rafinerii. Osłabia to (poprzez obciążenie finansowe) całą grupę Orlenu. Jeśli koniunktura dla rafinerii się pogorszy (a zapowiada to nawet IEA), Orlen będzie miał trudne chwile przed sobą. Wtedy politycy mogą dalej firmie szkodzić - polscy przez niezrozumiałe ruchy kadrowe i żądania finansowe, litewscy przez nieżyczliwe traktowanie i wyciąganie pieniędzy. Pytanie tylko, do czego to doprowadzi.

- - - - -

1. EV/EBITDA odzwierciedla wartość, jaką inwestorzy i wierzyciele spółki gotowi są zapłacić za jednostkę zysku operacyjnego spółki powiększonego o amortyzację

EV/EBITDA = (Kapitalizacja + Dług netto + Wart. udziałów mniejszości) / EBITDA

Komentarze

Dał nam przykład Petrolinvest jak zyciężać mamy :)

Pańsskie rady dla Orlenu jakoś tak dziwnie korespondują ze strategią Łukoilu w tej części Europy. Ale to oczywiście przypadek.
Gall Anonim

obrona P. Andrzeja

sądzę, że zamiast merytorycznej odpowiedzi, ktora nawiazuje do faktów podanych powyzej - Gall Anonim ucieka sie do kiepskiego podsumowania, tylko i wylacznie w celu zdyskredytowania gospodarza.

To, że Orlen nie uwzglednil ryzyk, szczegolnie logistycznych ( brak rury produktowej, "zepsuty" rurociąg ropny, brak terminala morkiego) i nie zabezpieczył tego w kontrakcie zakupowym - to fakt i katastrofa dla tej inwestycji.

jedynie pożarem z 2006 bym się nie przejmował w kontekscie spadku wartosci przedmiotu - straty zostaly zapewne pokryte z ubezpieczenia.

pozdrawiam

Dał nam przykład Petrolnvest jak zwyciężać mamy :)

Oczekiwałem, że Pan Andrzej skrytykuje, na ogół chwalony przez siebie, Gazprom za inwestycje w hotele, banki etc. i przedstawi to jako negatywny, odstraszający przykład. A tu tmczasem krytyka zakupu Możejek przez Orlen, które Rosjanie by w ciemno nabyli. Dlaczego co jest dobre dla Łukoila nie jest dobre dla Orlenu?
Gall Anonim

odpowiedź

Bo Łukoil ma własne zasoby ropy. Przeczytałeś Gallu dokładnie dlaczego Orlen nie chciał Możejek?
Pozdrawiam
Kuba

odpowiedź1 ...

... powyższa odpowiedź jest konkretna i słuszna, ale - nie wyjaśnia całokształtu ...

Moim zdaniem - to jest przykład starcia pomiędzy podejściem monetarnym i strategicznym ...

Polska analyza skupia się na monetarnej opłacalności i to na krótki dystans,

Rosyjska - na lokalizacji i przez to na gospodarczych wpływach na dłuższą metę ...

Kto ma racje ? - każdy ma swoją ... ;-)

Gucio z Montrealu

Andrzej Szczęśniak's picture

Tutaj nie było żadnej analizy

... przynajmniej w klasycznym rozumieniu tego słowa. Cieszyliśmy się, że zablokujemy wejście Rosjan na rynek europejski, że zatamujemy "nawałę taniego paliwa". Co takie myślenie ma wspólnego z analizą, czy z gospodarką?

Wchodziliśmy bez broni w obcy nam teren, z bardzo słabym wsparciem polityków i bez postawienia twardych warunków, które są wymagane, by chronić takie inwestycje. Rosjanie wykorzystali pierwszą lepszą awarię, zablokowali rurociąg, i my zamiast "trzymać ich w garści" swoim potencjałem zakupowym - musieliśmy nieźle zapłacić za dostawy tej samej ropy z morza.Nie chce mi się przypominać wypowiedzi ówczesnego prezesa spółki. Ale warto przypomnieć, jak mówił:

cytuję: Igor Chalupiec
kupno Możejek wykracza poza zwykłą ekonomikę i biznes. Ta transakcja wpisuje się w koncepcję budowania bezpieczeństwa energetycznego w tej części Europy.
Igor Chalupiec

No i zbudowaliśmy.

Czyli ...

... pomiędzy dwoma podejściami: "monetarnym" (wybaczcie te Guciowe określenia) - rodem z Zachodu i "strategicznym" - z przeciwnej strony - znalazło się, widzę, jeszcze trzecie - rodzime - przy kuflu "wzmocnionego" piwa - nic nowego - powrót do tysiącletnich tradycji!

To jest to - czego się Zachód najbardziej obawia - nigdy nie wiadomo jak się w czasie takiego piwka sprawa potoczy ... ;-)

Panie Andrzeju widzę że nie jest tak źle!

Trzeba, "nie opowiadając się nikomu" zapakować do walizek kilka butelek prawdziwie polskiej - czystej żytniowki, skopiować propozycje sprecyzowane już przez Goscia http://szczesniak.pl/node/985#comment-3555 o! właśnie te:

/... 2. Bezpieczenstwo dostaw ropy i gazu. Mozna by je predzej zapewnic bardzo latwo drogo sprzedając pakiet np. 10-20% Orlenu lub Lotosu rosyjskiemu gigantowi, ktory nas zaopatruje.
a. Pieniadze nie smierdza (nawet ruskie).
b. Rosjanie nie mieliby wtedy interesu nam szkodzic.
c. Przy okazji nastapila by prywatyzacja.
d. I prawdopodobnie poprawa stosunkow z Rosja (np. otwarcie na polskie produkty)
Mozna by tu sie wykazac negocjacjami w prawdziwym tego slowa znaczeniu. I przehandlowac ta ... (to zostawić na - po pierwszym rozlaniu) ... za wyczyszczenie historii. ... /

i sprawa zostanie załatwiona, jak zwykle bywało, w "tri miga" ... ;-)

PS. - trzeba tylko przewidzieć w Możejkach, gdzieś na zapleczu, taki sobie słuszny warownik, dla szybkiego "załatwiania" bieżących konfliktów i ot - to wszystko ...

A analizy? - to potem, po wytrzeźwieniu ... się dorobi ... ;-)

Gucio z Montrealu

Decyzja o zakupie Możejek była decyzją polityczną i emocjonalną

Sledziłam zakup Możejek relatywnie uważnie i mam wrażenie, że jest to raczej decyzja polityczna oraz emocjonalna, stąd też Pańskie wysiłki wprowadzenia do niej elemetów ekonomii i racjonalizmu musiały spalić na panewce.

Temat Możejek ciągnął się złotą nitką w temacie Jukosu jako jego masa spadkowa, dawna inwestycja w której umoczyli kasę amerykańscy inwestorzy i ich kumple. Ich akcje gwałtownie straciły na wartości po upadku Jukosu. Transakcja z 2006 r. była sukcesem US-pragmatyzmu połączonego z umiejętnym graniem Amerykanów na polskiej megalomanii i niegraniczonej chęci "dowalenia Ruskim", nawet za wszelką cenę. Odpowiednio zaprezentowany zakup Możejek jawił się w rozpalonych polskich głowach zrywem narodowym, czynem patriotycznym w walce z rosyjskim naporem (tym razem ropnym, nie armatnim).

A mimo to transakcja ta jako enokomicznie rażąco niekorzystna dla Polski (i Litwy zresztą też) nie miała początkowo chyba bardzo wielkiego poparcia, tak przynajmniej donosiła prasa w maju 2006 r.:

"Przed rokiem premier Litwy Algirdas Brazauskas preferował rosyjski koncern TNK-BP jako inwestora dla Możejek. Także polski rząd początkowo nie poparł jednoznacznie litewskich planów PKN. - Moje osobiste przekonanie jest takie, że dla PKN Orlen dziś najważniejszą sprawą jest uzyskanie dostępu do źródeł ropy naftowej i w związku z tym każda inna duża inwestycja musi być rozpatrywana pod kątem tego celu - mówił w lutym premier Kazimierz Marcinkiewicz. A Możejki nie mają własnych złóż, więc słowa premiera odbierano jako brak poparcia".

http://serwisy.gazeta.pl/metroon/1,0,335...

No i w tym momecie do akcji wkroczył sam szeryf i nagle:

"Sytuacja zmieniła się po niedawnym szczycie państw Europy Środkowej w Wilnie, w którym brali udział prezydent Lech Kaczyński i wiceprezydent USA Dick Cheney. W środę doradca premiera Litwy Saulius Speczius stwierdził, że propozycja PKN jest najbardziej odpowiednia dla Możejek".
(cytat j.w.)

Tja, Cheney i spółka odzyskali swe pieniądze z nawiązką, a Polska? Polska może się cieszyć, że jej kasa trafiła do jej ulubionego "strategicznego partnera", no i że tak przyłożyła Ruskim, że ci się po dziś dzień nie mogą pozbierać.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że tak właśnie wygląda cała ta przygoda z Możejkami.

Eva

Andrzej Szczęśniak's picture

Szczyt w Wilnie to odpowiedź

To nie był jeszcze jeden z tych "naszych" szczytów, ale chyba najważniejszy, bo zaowocował zakupem Możejek. To właśnie po tym szczycie i Brazauskas zmienił nagle zdanie. A później pamiętam wywiad Pana Prezydenta, jak mówił, że Amerykanie są OK, ale "jakoś mało konkretni".

Po prostu przekonali Litwinów i Polskę do transatlantyckiego sojuszu energetycznego. Problem jedynie w tym, że to ponad nasze siły, a i pomoc amerykańska jest zerowa.

Oczywiście trzeba stanowczo stwierdzić, że sojusz ten nie jest wymierzony w Rosję, a to, że Rosjanie nazywają go "kordonem sanitarnym"... Cóż.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

A jeszcze do niedawna Orlen chciał 'skupić' Unipetrol

a teraz to klops i na waciki zabraknie

q

Panie Andrzeju, w zal linku

Panie Andrzeju,

w zal linku o ile sie otworzy jest resume sytuacji :
http://www.polityka.pl/archive/do/regist...

jak nie to w archiwum polityki

Polityka - nr 22 (2556) z dnia 03-06-2006; s. 32 Kraj
Imperialne plany Orlenu

natomiast pytanie do Pana:

jaki jest zatem nowy sposob obliczania marz rafineryjnych w grupie orlen?
pozdrawiam,

Andrzej Szczęśniak's picture

"Polityka" z 2006 r.

Dzięki za link.

Pamiętam, red. Grzeszak rozmawiał ze mną. Ale i tak mój głos nie mógł być słyszalny w tym poweszechnym enetuzjaźmie. Zresztą potem zacząłem pracować dla dużej firmy i nie wypoiadałem się na ten temat. Ale:

cytuję: Polityka
– Kupując Możejki zwiększamy nasze uzależnienie od rosyjskiej ropy. To się może źle skończyć, zwłaszcza w sytuacji fatalnych stosunków politycznych na linii Moskwa–Warszawa – ostrzega Andrzej Szczęśniak, ekspert branży paliwowej. Jego zdaniem Orlen brnie w kosztowne i nierokujące najlepiej inwestycje. Dziś stać go na to, bo marże rafineryjne są wyjątkowo wysokie. To się jednak wcześniej czy później skończy i nadejdą chude lata. A wówczas okaże się, że Orlen jest kolosem na glinianych nogach: z ogromnymi mocami przetwórczymi, które nie dają zysków. Na dodatek Orlen chwali się kompetencjami, których tak naprawdę nie ma. Zapewnia, że z zakupami rosyjskiej ropy nie będzie problemów, choć sam ją dotychczas kupował przez pośredników (J&S, Petroval).
Polityka

A na to prezes odpowiada:

cytuję: Polityka
Zdaniem prezesa Chalupca z ropą kłopotów nie będzie. – Mamy oferty rosyjskich koncernów gotowych sprzedawać nam swoją ropę. Gdyby nawet nie chcieli lub nie mogli tego robić, możemy ją także sprowadzać drogą morską. W obu wariantach inwestycja pozostaje opłacalna – zapewnia prezes.
Polityka

i dodaje:
cytuję: Polityka
Igor Chalupec prosi jednak, by go nie łączyć z dokonaniami swoich poprzedników. Kieruje wprawdzie tym samym Orlenem, ale nie takim samym. – To zupełnie inna spółka – zapewnia dodając, że Orlen nie zrezygnował z poszukiwania dostępu do ropy i pieniędzy mu na ten cel nie zabraknie.
Polityka

Nie zrezygnował... Przecież to niepoważne, spółka przez 8 lata miała 8 czy 9 prezesów (zależy jak liczyć....) i jak popatrzeć na ich wypowiedzi...

Co do marży. Jak liczy Orlen nie wiem, jest tyle sposóbów liczenia marży... Orlen podaje bardzo ogólną informację. Pisałem do rzecznika,. p. Piekarza. Nie odpowiedział.

Ale jak się porównuje w dłuższych ciągach, to widać. Od początku 2008 r. (wtedy chyba włączono Możejki do kalkulacji) ta marża jest znacząco niższa od innych podawanych publicznie, z którymi była kiedyś porównywalna. Musiałbym się wgłębić...

Możejki

Możejki to nieudana inwestycja. A może by je wymienić na złoża ropy z Lukoilem np. co prawda była by na rynku polskim większa konkurencja ale z drugiej strony Orlen miał by dostęp do złóż ropy.

Pozdrawiam,
Orlen

Subskrypcja RSS Subskrypcja RSS