Wygaszanie sporów w EuroPol Gazie
Zadawnione spory w między PGNiG a Gazpromem w sprawie opłat tranzytowych przez Polskę - zaczynają być wygaszane.
Otóż zarząd EuroPolGazu, łącznie działający jego polscy i rosyjscy członkowie - podpisali 30 lipca oświadczenie o wycofaniu skargi kasacyjnej z Sądu Najwyższego.
Żeby przypomnieć tło sprawy:
Spór o wysokość opłat EuRoPol Gazu za przesył gazu rozpoczął się w 2006 r. Polska część zarządu spółki przygotowała cennik, zaakceptowany przez Urząd Regulacji Energetyki. Rosyjska strona zarządu EuRoPol Gazu uznała taryfy za zawyżone. Decyzja prezesa URE została zaskarżona do sądu ochrony konkurencji i konsumentów, który uchylił taryfy. Wyrok został podtrzymany przez sąd apelacyjny. Strona polska z zarządu EuRoPol Gazu złożyła skargę kasacyjną.
To bardzo dobra wiadomość - wspólne działanie członków zarządu spółki oznacza dojście do porozumienia, zawarcie kompromisu, który umożliwi zakończenie wieloletniego kryzysu, w którym tkwiła tak ważna dla Polski (a także dla współpracy Polski z Rosją) firma. Spółka, która ma duże zobowiązania kredytowe wobec Gazprom Banku.
Andrzej Kublik z Gazety Wyborczej zatytułował swój tekst na ten temat: "PGNiG robi kolejne ustępstwa wobec Gazpromu". Trudno powiedzieć, co dziennikarz rozumie przez "kolejne ustępstwa". Trudno przypomnieć mi sobie ostatnio jakiekolwiek porozumienia PGNiG z Gazpromem, czy Polski z Rosją w sprawach energetycznych. W tekście nie ma ani słowa o "poprzednich" ustępstwach, więc trudno zgadywać.
Ale podstawą jest - czy to w amerykańskie, czy europejskiej doktrynie bezpieczeństwa energetycznego - dobre stosunki z dostawcą. To podstawa bezpieczeństwa. Nic jej nie zastąpi. Jeśli mamy tak złe stosunki, jak jeszcze niedawno, nie mamy żadnych atutów. Druga strona nic nie traci, wykorzystując swoją pozycję. Bo wie choćby, czego zrobić nie możemy. Nie możemy na przykład zakręcić rury. Tak jak robił to prezydent Łukaszenko. Nieładne zagranie, ale po pierwsze nie ratyfikował Karty Energetycznej, a po drugie, nie bardzo przejmuje się tym, co o nim mówią. Ale gaz ma po 119, a od lipca po 128
Poza tym porozumienie zakłada kompromis. Kompromis zwykle odzwierciedla siłę negocjacyjną stron. Nasze siły nie są wielkie, ale zażegnanie konfliktów jest konieczne, jeśli chcemy myśleć spokojniej o przyszłości. Nawet gdyby polska strona (spekuluję, bo nie wiem...) ustąpiła, nie otrzymawszy w ten sposób nic, to może unika w ten sposób ostatecznej przegranej sądowej. Może także zapobiegać scenariuszowi, gdy Rosjanie nie mając nic do stracenia w stosunkach z Polską - po prostu powtórzą scenariusz z 2006 roku. I każą nam płacić jeszcze drożej. Zgodnie z prawem, wykorzystując swoją pozycję dostawcy. Jako alternatywę mamy możliwość nie odbierania gazu.
Nie wiem, domyślam się, spekuluję. Uważam generalnie, że stosunki polsko - rosyjskie należałoby poprawić na najwyższym szczeblu. Że atuty, które przecież mamy (choćby naszą pozycję jako blokującego rurociąg Nord Stream) należy rozegrać właściwie, całościowo, z planem gry w głowie. Można by wtedy poprawić stosunki, wzajemnie korzystać z wymiany gospodarczej.
I naprawić umowy, które tak niemądrze podpisujemy, stawiając się na przegranej pozycji. Bo jak nie, to przyjdzie następny rząd (chciałem powiedzieć - wróci poprzedni) i tango zacznie się an nowo. I znowu trzeba będzie płacić za bezpieczeństwo. Które w naszym przypadku - im mniejsze - tym drożej kosztuje.
Post scriptum: Jak to się szybko zmienia. 2 tygodnie temu, zaraz po radzie nadzorczej, 'Rzeczpospolita" pisała: Bez kompromisu w gazie: "Rosyjski Gazprom i PGNiG nie zdołają w lipcu porozumieć się w sprawie przyszłości firmy EuRoPol Gaz. Rada nadzorcza spółki odpowiedzialnej za tranzyt rosyjskiego gazu przez Polskę nie podjęła wczoraj w Moskwie żadnej decyzji."
- czytano: 603

Wykop
Facebook
Twitter
Google
LinkedIn
Technorati
Komentarze
Dodaj swoją opinię na temat artykułu