
Gazprom jest atakowany przez polityków USA i ich sojuszników i uważany za żelazną energetyczną pięść Kremla. Jednak pomimo tak twardego politycznego tonu -- wartość giełdowa Gazpeomu przekroczyła 300 mld $, a biznes widzi w rosyjskim gigancie ogromne możliwości rozwoju.
W styczniu Rosja zgodziła się na większy (do 49%) udział międzynarodowych inwestorów we własności firmy. Wartość jego akcji zwiększyła się czterokrotnie w ciągu roku. Kapitalizacja przewyższyła Royal Dutch Shell i British Petroleum i ustępuje jedynie naftowemu liderowi – firmie Exxon Mobil Corp. ($387.2 miliardów) i General Electric Co., ($365.6 miliardów) są wieksze.

Źródło Wall street Jornal http://online.wsj.com
.
Gazprom dość ostro sobie poczyna ze swoimi odbiorcami. Podnosi ceny sąsiadom, szantażuje Ukrainę, a ostatnio sugeruje, że są też inni klienci niż Europa – to wszystko prawda. Jednak entuzjazm inwestorów nie słabnie.
Biznes uważa, że polityczne i medialne ataki na firmę nie biorą pod uwagę jej prawdziwego oblicza. Ta firma ma największe złoża gazu na świecie (zobacz grafikę: http://szczesniak.pl/node/87), wystarczy mu tego, co ma w ziemi na dziesiątki lat i rozpoczął wiele projektów, które zwiększą jego wydobycie. I nie musi, jak wielkie międzynarodowe firmy, szukać złóż po całym świecie, narażać się na ryzyko nacjonalizacji czy ataków rebeliantów, jak w Boliwii czy Nigerii.
Zwolennicy firmy twierdzą, że jej upolitycznienie (w podejmowaniu najważniejszych decyzji uczestniczy Prezydent Putin) jest atutem firmy. Celem Kremla jest bowiem maksymalizacja wartości firmy. Pytanie jednak, na ile firma będzie dbała o interesy swoich akcjonariuszy, a ile Kremla. Ten zresztą pomaga Gazpromowi pozbyć się kłopotliwych akcjonariuszy, tak jak to było z z Williamem Browderem, którzy walczył ze złym zarządzaniem i marnotrawstwem w Gazpromie. W listopadzie cofnięto mu po porostu wizę i nie mógł wjechać do Rosji.
Jednak firma ma i słabe strony. Dwie trzecie swojej produkcji musi sprzedawać na rynku wewnętrznym i do krajów dawnego Związku Radzieckiego po cenach, które ni pokrywają nawet kosztów. Te koszty są zresztą zbyt duże, a wydobycie ze starzejących się pól spada. Zresztą – po co firma ma zmniejszać koszty, skoro ceny krajowe są poniżej rynkowych, a wysokie koszty są argumentem za zwiększaniem cen sprzedaży.
Paradoksalnie nacisk Gazpromu na Ukrainę, by zwiększyć ceny gazu, został dobrze odebrany przez biznes, gdyż jest to fragment szerszego programu firmy kończenia z praktyką sprzedaży po niższych cenach do dawnych krajów Związku Radzieckiego. Wyrównanie cen do poziomu światowych dałoby dodatkowo 6 miliardów dolarów dochodu rocznie.
Podejście Unii Europejskiej także się zmienia. Dotychczas żądała od Gazpromu, by sprzedawał gaz na granicy traderom, dziś chce zgodzić się na pośrednictwo Gazpromu w sprzedaży gazu z Azji Centralnej do Europy i utrzymanie długoterminowych kontraktów z odbiorcami europejskimi. Tak napisał komisarz do spraw energii, Andris Piebalgs w liście do Wiktora Christienki – premiera Rosji. W zamian Rosja miałaby podpisać Kartę Energetyczną, na którą Rosja nie chce się zgodzić.
Jednak są o pojednawcze tony po apelu Jose Barroso do Ameryki, o wsparcie w naciskach na Rosję. Ze strony Gazpromu padło stwierdzenie, że władze państwowe nie powinny się wtrącać w stosunki między przedsiębiorstwami. Poza tym, Rosja pogroziła, że może znaleźć lepszych klientów w Azji i nie jest skazana na dyktat odbiorców europejskich. Poza tym Unia zgodziła się także na inwestycje Gazpromu w W. Brytanii (nabycie Centriki) i o raz kolejny przyznała, że “Gazprom był i pozostanie wiarygodnym dostawcą gazu do UE".
W tym miejscu warto zaznaczyć, że w polskich relacjach z tych wydarzeń nie sposób znaleźć informacji o tych kluczowych uzgodnieniach handlowych. W polskich relacjach dominuje frazeologia niewiele mówiących oświadczeń politycznych i krytyka Rosji za brak demokracji. Nie oddają one w żaden sposób tego, co naprawdę się dzieje. Miejmy nadzieje, że polityczni decydenci dysponują większą i bardziej rzetelną wiedzą, co się naprawdę dzieje w energetycznych stosunkach Rosji i Unii.
Gazprom zapewnia sobie wsparcie polityczne z wielu stron. Gerhard Schroeder jako przewodniczący Rady Rurociągu Północnego został przyjęty bardzo krytycznie, ale niedawno również były minister obrony Izraela - Amos Yaron, został specjalnym doradcą Gazpromu.
Ostatnie ostre wypowiedzi polityczne Prezydenta Litwy Adamkusa można przypisać decyzji Gazpromu do podniesienia cen gazu ze 105$ do 135$ za m3. Jednak jeśli się weźmie pod uwagę, że sąsiednie Łotwa i Estonia płacą po 120 $ a Polska – ok. 230 $ (cena w dalszym ciągu utajniona!) trudno oczekiwać, by inwestorzy stanęli po stronie Litwy, nawet jeśli ją wspiera w naciskach na Rosję sam wiceprezydent Cheney.
Szczególnie że Gazprom realizuje trzyletni plan wyrównywania (czyli podnoszenia) cen gazu dla krajów nadbałtyckich i innych dawnych republik radzieckich – do poziomu europejskiego. Czyli gaz powinien kosztować około 240 – 250$ dolarów (tyle kosztuje na granicy Niemiec), pomniejszony o mniejsze koszty transportu. Jak widać – Gazprom szybko się uczy rynkowych reguł gry i przyznawania bonifikat swoim dobrym klientom.

Andrzej Szczęśniak
Więcej o Gazpromie: http://szczesniak.pl/node/51
- skomentujesz?
- czytano: 2453
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
3 komentarzyGazprom mówi o budowie gazociągu do Chin.
Tyle podaje PAP, ale pamiętać trzeba, że harmonogramy mogą się przedłużyć, a koszty wzrosnąć. Tak zwykle bywa przy inwestycjach.
Jednak bez wątpienia Rosja buduje alternatywę wobec Europy. 80 mld m3 to połowa tego, co Gazprom sprzedaje do Europy. Jeśli takiej ilości zabraknie Europie... Jeśli tanzyt przez Polskę ustanie...
Więcej o rurociągach http://szczesniak.pl/node/71
W rozmowie z PARKIETEM, ekspert rynku paliw, Andrzej Szczęśniak twierdzi, że podobne prognozy to promocja wobec inwestorów. Według niego przyczyną rosnącej wartości spółki jest jej dobrze odbierana strategia. To, co w polityce postrzegane jest jako agresja - twierdzi - jest dobrze odbierane w biznesie.
- Pod naciskiem inwestorów Gazprom podnosi swoją rentowność - dodaje - Temu ma służyć dopuszczanie zagranicznego kapitału, wspólne projekty wydobywcze z zachodnimi firmami, znoszenie subsydiów i podnoszenie cen gazu dla Ukrainy, Gruzji, czy Litwy. Szczęśniak zauważa, że firma odrabia zaległości - jeszcze kilka lat temu Gazprom był najbardziej niedowartościowaną firmą na świecie.
Co do perspektyw kształtowania się wartości spółki w przyszłości, analityk jest powściągliwy - Przestrzegałbym przed euforią - mówi - w spółce za dużo jest znaków zapytania.
Wszystko się zmienia, koniunktura na zakupy rosyjkeigo energetycznego giganta wyparowała. W ciągu 10 dni, od 7 maja, wartość giełdowa Gazpromu spadła o ponad 35 mld dolarów. Przekraczała 300 mld dol., teraz wynosi 269,98 mld, ale nadal jest na trzecim miejscu na świecie, za ExxonMobil i General Electric.
No cóż, trendy to mają do siebie, ale wartość Gazpromu i tak jest imponująca.