Orlen i MOL
... czyli dwie różne i jednocześnie podobne środkowo europejskie firmy
Bardzo często się porównuje dwie wielkie środkowo-europejskie firmy. Polski Koncern Naftowy Orlen i Węgierską firmę MOL. To dwaj wielcy gracze, których losy czasami się splatały w próbach połączenia, i choć nie zakończyły się one powodzeniem, wciąż wracają na łamy gazet. Warto więc prześledzić podobieństwa i różnice, jakie łączą i (a często dzielą...) te dwa firmy naftowe.
Początki tych firm są dość podobne, obie swoje korzenie mają w krajowych monopolach czasów socjalizmu. Przekształciły się od tego czasu w firmy działające na rynku i przymierzające sie do konkurencji z największymi graczami.

O sytuacji i rozwoju firm decyduje w dużej mierze otoczenie, w którym działają, więc polityka państwa – tak zagraniczna, jak i wobec firm – jest istotnym czynnikiem, determinującym rozwój.
Polityka państwa węgierskiego polega na wycofywaniu się właścicielskiego z firmy – obecnie posiada ponad 11% akcji (w roku 2003 było to jeszcze 23%) i prowadzone są przygotowania do całkowitego zbycia akcji przez państwo. Wręcz przeciwnie jest w Polsce, gdzie ciągle wracają plany podwyższenia udziału państwa w przedsiębiorstwie poprzez połączenie go z Lotosem. Wyborcze zmiany koalicji rządowych, a nawet rządu w ramach tej samej koalicji – powodują najczęściej zmiany w radach nadzorczych i zarządzie PKN Orlen. To daje wielką przewagę stabilności i długoterminowego zarządzania
Podobnie dużą rolę odgrywają w funkcjonowaniu układ właścicielski, który jest dość podobny, za wyjątkiem wpływu państwa. W MOL decydującą rolę pełnią inwestorzy finansowi, szczególnie przy kształtowaniu długoterminowych strategii. W przypadku PKN Orlen wciąż decydującą rolę odgrywa państwo czy firmy państwowe. Znajduje to odzwierciedlenie w składzie Rady Nadzorczej, a później w zarządzie. Inwestorzy finansowi zdobyli jedynie pozycję monitorującą i korygującą działania głównego udziałowca.
Stabilność kadrowa znacząco różni te dwa koncerny. Prezes węgierskiego koncernu paliwowego MOL Zsolt Hernadi prowadzi firmę znacznie dłużej, bo od 2000 roku, od swych polskich odpowiedników. Władze PKN Orlen po gwałtownych zawirowaniach w 2004 już dzisiaj mają bardzo niepewną sytuację, oczekując na zmiany przygotowywane przez nowy rząd.
Firmy wspiera (lub czasami przeszkadza...) polityka państwa wobec sektora naftowego. O ile oba państwa nie przeciwdziałają znaczącej pozycji obu firm na rynku, o tyle Węgry mocniej wspierają MOL wymogami jakościowymi wobec paliw. Wprowadzono tam bowiem od 2005 standardy dla zawartości siarki o wiele wyższe niż wymogi Unii Europejskiej. Produkty zawierające powyżej 10 ppm siarki są obciążone akcyzą wyższą o 60 $/tonę w benzynach i 33$ / tonę w oleju napędowym. Tak wysoka różnica prowadzi do praktycznego wyeliminowania innych produktów z rynku. W Polsce funkcjonują jedynie zachęty (wysokości ok 15 $) dla oleju napędowego o niskiej (10 ppm) siarce. Jednak nawet tak „niewielkie” ulgi podatkowe znacząco wspierają firmę.
Dla obu firm kontakty i współpraca z Rosją i rosyjskimi firmami ma ogromne znaczenie. Ich uzależnienie od dostaw ropy rosyjskiej jest praktycznie całkowite, jeśli wziąć dodatkowo pod uwagę, że zyskowność obu firm jest oparta głównie na różnicy cen ropy rosyjskiej i ropy lekkiej. podejście do nich całkowicie odmienne. Państwo węgierskie oraz MOL stawiają na współpracę Rosją i wykorzystanie pozostałych jeszcze po okresie Związku Radzieckiego połączeń infrastruktury tak naftowe, jak i gazowej. Co prawda przez Węgry prowadzą znacznie mniejsze rurociągi przesyłowe, jednak już kilka lat temu powstał projekt, aby uczynić rurociąg Adrią dwukierunkowym (rewers), co znacząco zwiększyłoby możliwości eksportu przez Jukos – ówczesnego partnera MOL-a, a jednocześnie mogło zabezpieczyć potrzeby importowe Węgier, zwiększając ich bezpieczeństwo energetyczne.
Podobnie jak MOL, tak samo PKN Orlen ma alternatywne możliwości zasilania w ropę spoza źródeł rosyjskich. Rafinerię płocką łączy z Morzem Bałtyckim rurociąg północny, natomiast główną rafinerię węgierską Szazhalombatta łączy z Morzem Śródziemnym rurociąg Adria. Jednak obie firmy bardzo skrupulatnie korzystają z tańszej ropy rosyjskiej. MOL zaimportował jej w 2004 11,2 mln ton natomiast Orlen – 12,2 mln ton. Obie rafinerie są przystosowane do przerobu kwaśnych i cięższych rop rosyjskich, które importują w postacie Ural Blend (Rebco).

Poszukiwania i wydobycie ropy naftowej to fragment działalności całkowicie różniący te dwie firmy. W dużym stopniu zadecydowały o tym historyczne zaszłości. W Polsce taka działalność jest historycznie umiejscowiona w Polskim Górnictwie Naftowym i Gazownictwie. Na Węgrzech MOL wydobywał ropę naftową, także doświadczenia na własnym terenie miał od dawna.
PKN Orlen od wielu lat mówi o poszerzeniu swej działalności przetwórczej o poszukiwanie i wydobycie ropy naftowej. Jednak żaden z projektów nieorganicznego rozwoju nie był nakierowany na zdobycie aktywów w tym segmencie sektora naftowego. Kupowano stacje paliw, rafinerie czy zakłady petrochemiczne, jednak światła dziennego nie ujrzał żaden projekt, który rozszerzałby działalność PKN Orlen na tę całkowicie odmienną od przetwórstwa ropy działalność. Dopiero korekta strategii ogłoszona w lutym 2006 przedstawiła scenariusz wejścia w rynek wydobycia. Metoda przyjęta przez Orlen wydaje się jednak być bardzo konserwatywna i nie można się w ciągu najbliższych 3 lat spodziewać widocznych efektów. Strategia ta może się zostać znacząco podważona w przypadku spadku cen ropy i zmniejszeniu przewidywanych zysków do poszukiwań i wydobycia.
MOL w odróżnieniu od Orlenu, działa także w branży gazu ziemnego, jednak tutaj polityka państwa polegająca na zaniżaniu cen gazu dla odbiorców doprowadziła do znaczącej redukcji obecności firmy na tym rynku. Ostatnio sfinalizowana został operacja sprzedaż znaczącej części aktywności gazowej. Jednak w dalszym ciągu MOL planuje strategiczną aktywność w tej branży, co znalazło wyraz w podpisanym ostatnio porozumieniu między Węgrami i Rosją, które wzmocniło współpracę MOL-a z firmami rosyjskimi, także Gazpromem. MOL planuje stać się ważnym dystrybutorem rosyjskiego gazu w Europie, wykorzystując lokalizację geograficzną. Popyt Unii będzie rósł w najbliższych latach, można się więc spodziewać znaczących zysków z tej działalności.
W poszukiwaniach i wydobyciu ropy MOL znacznie wzmocnił sie przez nabycie firmy INA, która posiada własne złoża tak w Chorwacji, jak i w Afryce (Angola, Egipt). MOL konsekwentnie rozwijał swoje operacje w upstream-ie, wchodząc głównie w we wspólne przedsięwzięcia z rosyjskim koncernem Jukos, z którym podpisał porozumienie o strategicznej współpracy w Europie Środkowej, jednocześnie wiążąc się z nim w pracach poszukiwawczych i wydobyciu w Rosji. Po kryzysie, jaki przeszedł Jukos, MOL związał się z firmą Russnieft, która przejęła wiele z pól naftowych Jukosu, a także udziały w rurociągu Przyjaźń na Słowacji. MOL prowadzi także wydobycie w Kazachstanie i Pakistanie.
Układ rafinerii obu firm jest zadziwiająco podobny. MOL posiada główną rafinerię Szazhalombatta w Duna, która przerabia 8,1 mln ton ropy rocznie (jedyna rafineria przerabiająca ropę naftową) oraz trzy dużo mniejsze, zajmujące się fragmentarycznym przerobem jednostki: Tisza (destylacja 3 mln ton rocznie), Zala (0,5 mln ton – produkcja bitumenów) i Almasfuzito (produkcja smarów i olejów).
Bardzo podobną strukturę posiada Orlen, gdzie podstawową jednostką jest rafineria w Płocku (przerób 17,8 mln ton – w tym pogłębionego przerobu 13,5 mln ton ropy) oraz trzy jednostki, które zakończyły lub mają zakończyć przerób ropy: Jedlicze (135 tys ton) i Trzebinia (500 tys ton).
Zadziwiająco też podobnie ułożyły się zakupy rafinerii przez obydwa koncerny. MOL zakupił w 2002 roku (konkurując z PKN Orlen) rafinerię w Bratysławie (5,5 mln ton), bardzo nowoczesną rafinerię (wskaźnik Nelsona 11,5), której nabycie zwróciło się w bardzo krótkim czasie dzięki hossie rafineryjnej ostatnich lat. Orlen z kolei zakupił czeską firmę Unipetrol, która posada udziały w największej rafinerii w Czechach – Kralupy poprzez firmę Ceskie Rafinerskie. Jednak o ile MOL mógł wkomponować moce rafineryjne w swoją strukturę, o tyle Orlen w Czechach musi się liczyć z układem właścicielskim w XXX.
Obie firmy są bardzo poważnie uzależnione od różnicy między cenami ropy lekkiej (Brent) a cenami ropy ciężkiej Urals (tzw. Brent-Urals spread). Bardzo dobre wyniki finansowe ostatnich lata zawdzięczają w dużej mierze właśnie różnicy między cenami ropy słodkiej i kwaśnej. O ile w latach 1999 – 2003 spread wynosił średnio 1,4 $/ baryłkę ropy to w 2004 roku wyniósł 3,6 dolara. Obie firmy przewidują, że ta wielkość będzie się zmniejszać i dostosowują swoje strategie do tego faktu.
Obie firmy posiadają wysokie wskaźniki złożoności Nelsona (Nelson's complexity), tzn. stopień głębokości przerobu. Rafineria w Płocku osiągnęła wysokość 9,5, gdy węgierska rafineria w Duna 10,6 , a słowacka w Bratysławie 11,5. MOL szczyci się także najlepszym współczynnikiem zysków. W analizie Wood Mackenzie za 2002 rok rafineria MOL była najbardziej dochodowa (Net Cash Margin) spośród 99 rafinerii w Europie (OECD).
Orlen i MOL działają na znacząco różnych rynkach. Polski rynek jest znacznie bardziej pojemny od węgierskiego i słowackiego, co skutkuje koniecznością nastawienia grupy MOL na eksport. Ponad połowę swoich produktów (51% paliw i oleju opałowego w 2004) eksportuje ona poza Węgry i Słowację.
Wartość tę dość trudno szacować w czasach boomu naftowego, gdy tak sektor poszukiwań i wydobycia, jak i rafinerie przeżywają czas swojego prosperity. Jednak możemy porównać kapitalizację (wartość giełdową akcji) obu przedsiębiorstw. W 2003 wartość MOL wynosiła na giełdzie 2,3 mld dolarów, podczas gdy PKN Orlen – 2 mld.
W ciągu kilku lat zaszły znaczące zmiany w wycenie przez inwestorów obu spółek. We wrześniu 2005 roku MOL był wyceniany na 10,2 mld Euro a Orlen na 6,4 mld (bez Unipetrolu). Może być to wynikiem znacznie większej obecności MOL na rynku wydobycia ropy i odnoszonych z tego zysków.

Andrzej Szczęśniak
- skomentujesz?
- czytano: 3554

Komentarze
MOL idzie dalej w Rosję
MOL kontynuuje swoją strategię (za Rzeczpospolitą):
Co z aktywnością Orlenu?
No właśnie co z aktywnością Orlenu?
Woleli kupić Możejki. Wiadomo że złoża trzeba było kupić dawno. Proponuje przeprowadzić teraz to porównanie, niestety Orlen wypadłby jeszcze gorzej z powodu Możejek. Gdyby polityka Polski w stosunku do Orlenu była by taka jak polityka Węgier w stosunku do MOL-u napewno Orlen wypadłby lepiej. Wszyscy konkurenci Orlenu mają dostęp do złóż nawet ponad trzy razy mniejszy Lotos. Myślę że skarb państwa wolał sprywatyzować Petrobaltic Lotosowi ponieważ trudniej by mu było kupić zagraniczną spółkę. Jednak Orlenowi do tej pory nie udało się kupić złóż. Oto spółki z grupy Orlen które albo mają słabe wyniki albo są z innej branzy: Anwil, Polkomtel, Możejki, IKS Solino, stacje w Niemczech. Gdyby Orlen by je sprzedał miałby ponad 11 mld zł. Jak narazie planowana jest sprzedaż Anwilu i kupienie za te pieniądze złóż oraz sprzedaż Polkomtelu i być może spółek transportowych i za te pieniądze wybudować wraz z partnerami elektrownie elektryczną - bardzo dobre kroki. Mam nadzieję że na te kolejne też przyjdzie czas. Jak chodzi o Możejki to proponuję kupić złoża ropy, a jak chodzi o inne spółki to bym się musiał zastanowić. Przez złą Politykę w Orlenie to już siódmy prezes, a Prezes MOL-u jest od 1999 roku. I to jest ta słabość Orlenu. Mam nadzieję że PKN wyjdzie z tych problemów. Pozdrawiam.
Orlen
SZKODA...
Panie Andrzeju, szkoda, ze nikt nie chcial dopuscic do glosu Pana i innych ktorzy nawolywali do rozsadnych rozwiazan w czasie kiedy jeszcze mozliwy byl ratunek. Bo teraz cha jest juz za pozno... :-(
Serdecznie pozdrawiam.
Nie czas żałować niegdysiejszych śniegów ;-)
Tak samo jak stocznie - rafinerie są zabawką w rękach polityków. Oby ich koniec nie był podobny, bo mamy bardzo złą pogodę dla rafinerii. A tu zadłużenie, polityczne rozgrywki, bezpieczeństwo energetyczne.