Ropa naftowa po 90$

Od szaleństw cenowych na giełdach światowych (Nymex, ICE, Singapur), gdy ropa naftowa sięga 90$ za baryłkę, aż zapiera dech. Ten szokowy wzrost cen ropy trwa od początku roku. Ropa z 50$ (styczeń 2007) podskoczyła do 90$ (18 X 2007).

Szczególnie cena rośnie od połowy sierpnia, gdy wynosiła 70$ i zanosiło się na powtórzenie cyklu, który powtarza się od 3 lat. Nie pomogło zwiększenie kwot wydobycia przez OPEC. Zapasy komercyjne w USA rosną ostatnio i są większe niż w ostatnich 5 latach.

Tu już podstawy rynku naftowego nie wystarczą. Niewiele bowiem zmienia się w fundamentach rynku. OPEC podaje, że inni producenci mogą wydobywać o 110 tys. baryłek mniej, a popyt światowy wzrośnie o 100 tys. bbl. Ale OPEC dostarcza więcej na rynek we wrześniu niż w sierpniu o 609 tys. baryłek, jak podaje Lloyd's, a od 1 listopada ma dostarczać aż 500 tys. baryłek więcej.

To jest to, o czym pisały żądne sensacji media, ale nikt znający realia naftowe nie brał poważnie. Jak bowiem mówić o takiej cenie produktu, którego wydobycie kosztuje w najgorszym razie kilkanaście $ dolarów. Przyjrzyjmy się bowiem czynnikom, o których mówi się, że maja wpływać na cenę dzisiaj.

Napięcie na granicy Turcja - Irak - nie ma zbyt wielkiego znaczenia dla bilansu naftowego, gdyż iracki rurociąg północny do Ceyhan nie był zbyt regularnie wykorzystywany, a produkcja ropy w Iraku obniżyła się do 1,6 mln b/d.

Potencjalna strata to 800 tys bb/d czyli ok 1% światowego popytu. Ilość, która może być łatwo zrekompensowana przez OPEC. chociaż z drugiej strony liczono na zapowiadane podwojenie przesyłu tym rurociągiem do 1,6 mln baryłek dziennie.

Być może tani dolar - historycznie najsłabszy wobec Euro jest elementem podwyższającym ceny, lecz nie aż w takim stopniu.

Wydaje mi się, że wyjaśnienie można szybciej znaleźć, jeśli przypatrzymy się rynkom finansowym. Kryzys nieruchomości w USA spowodował, że banki centralne wpompowały ogromne pieniądze, aby zapobiec kryzysowi. Te pieniądze oraz fundusze inwestycyjne szukają opłacalnych inwestycji i znajdują je na rynkach towarowych. Na rynku złota mamy najwyższe ceny w historii.

To ma odzwierciedlenie w ilości obrotów spekulacyjnych papierów na giełdzie, szczególnie zajmowania "długich pozycji" (long speculative positions). W tym okresie roku, gdy sezon huraganów minął i te pozycje powinny przechodzić w "pozycje krótkie" (short positions), napięcia polityczne dały impuls do zwiększania spekulacji.

Jaki wpływ na cenę ropy mają spekulacje? Trudno odpowiedzieć, wiadomo jedynie, że gdy rynek jest napięty, nie ma zbyt wielkiej płynności, a mamy czynniki ryzyka politycznego - wtedy bardzo łatwo jest wywindować cenę. Rośnie bańka spekulacyjna, bo inwestorzy finansowi przyczyniają się do zwiększenia amplitudy drgań. Jednak jeśli ta bańka pęknie - spadek będzie także radykalny.

Żeby było jasne, ile są warte obecnie przewidywania cen ropy, to przytoczę przewidywania sprzed 3 tygodni:

cytuję: <a href=http://www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601086&amp;sid=aCNrtBEWmCdY&amp;refer=latin_america>Bloomberg</a>
Twenty-three of 32 analysts surveyed, or 72 percent, said oil prices will fall through Oct. 5, the most bearish response since the survey was introduced in April 2004. Five, or 16 percent, forecast prices will increase and four said there will be little change.

- - -

23 z 32 analityków (czyli 72%) przewidywało, że cena ropy będzie spadać w tygodniu kończącym się 5 października. Był to najbardziej "niedźwiedzi" rezultat od sondażu w kwietniu 2004 roku. Tylko pięciu (16%) analityków przewidywało wzrost cen, czterech nie przewidywało zmian.


Dla jasności: Ropa z dostawą w listopadzie kosztowała wtedy na New York Mercantile Exchange - $81.66 za baryłkę. Dzisiaj - 89$.

Ale oczywiście - natychmiast znajduje się taki, co wie, jaka będzie cena ropy za chwilę:

cytuję: <a href=http://www.forbes.com/markets/feeds/afx/2007/10/18/afx4237712.html>www.forbes.com</a>

'The issue seems no longer to be whether oil will reach 100 dollars per barrel, but when,' said Barclays Capital analyst Kevin Norrish.

- - -

"Tu już nie chodzi o to, czy ropa osiągnie 100$, ale kiedy" - powiedział Kevin Norrish - analityk Barclays Capital .

Komentarze

Ropa po 100 dolarów? Czemu nie?!

ja to nawet pamiętam, jak ktoś się ze mną jesienią 2006 zakładał o ceny ropy w 2007...

Podrawiam serdecznie,
Krzysztof Rodek

Andrzej Szczęśniak's picture

Masz rację Krzysiek

Potwierdzam i podążam niedługo z nagrodą :-)

Tym więcej we mnie pokory w sprawie przewidywania cen...

Ale cena, o której mówiliśmy - też jest ostro przekroczona, nie? ;-)

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Piotr's picture

Sądzę, że dolna granica

Sądzę, że dolna granica spadków została przesunięta gdzieś do pułapu 65 USD i ryzyko konfliktu w Kurdystanie nie zniknie i ono stanowić będzie poprzeczkę nie do przebicia.

Ponadto wysokie ceny ropy w III kwartale odbiją się negatywnie na wyniki amerykańskiej gospodarki wzmocnią presję inflacyjną , choć obniżą prognozowany popyt

Wydaje się, że wszystko zależy od zimy ( nawet nie tyle jaka będzie, ile kiedy nastąpi jej pierwszy silny atak ) i napięć politycznych na Srodkowym (a nie Bliskim) Wschodzie, tak więc spadek do 65 USD później 3-4 miesiące stagnacji i marsz w górę od wiosny.

Liczba 65 ma też i inne uzasadnienie ( takie są założenia budżetu rosyjskiego na ostatni kwartał, choć prowizorium na ten rok zakładało 60 USD jako średnią)

- - - - - -
Piotr

Andrzej Szczęśniak's picture

Myślę, że zagrać naprawdę może popyt

Panie Piotrze, tu nie ma silnych, którzy by taką ilość czynników przewidzieli. Amerykańscy specjaliści i EIA prognozowali w 2003 roku ropę po 25$. Ostatnio szef Exxonu i ConocoPhillips mówili, że ceny powinny spadać.

Coś jest rozregulowanego w tym całym mechanizmie.

A najciekawsze może być załamanie ze strony popytu. Bo to popyt jest "winien" całemu temu zamieszaniu. Wystarczy więc, żeby pękło jakieś ogniwo popytowe - na przykład wysoko subsydiowane paliwa w krajach OPEC (Iran, Venezuela) albo w dotowanych rynkach Chin czy Indii - i leżymy.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

odp

odpowiadam, popyt tak.

W żadnym razie nie bagatelizowałbym sytuacji w regionie Kirkuku. Wejście tam amrii tureckiej oznacza pełna destabilizację na calym obszarze. Watpliwe aby Iran nie zechciał sobie skorygować granic. To sciągnie nań kolejne sankcje. Jeśli nie pozostanie bezczynny mamy zablokowany Ormuzd.

Turecki prezydent wspomniał iż działania nie muszą być podjęte jutro, równie dobrze stać się moze to za rok. A więc napiecie potrwa jeszcze potrwa.

To nie idzie o 1 - 2 % światowej produkcji. Konfrontacja oznacza wojnę, przygotowania zapasy etc.

Równie paskudnie wygląda sytuacja w Pakistanie. Wczorajszy zamach na Bhutto wskazuję iz prezydent nie panuje nad sytuacją.
Nalezy się spodziewac zatem , że prędzej czy później i on stanie się ofiarą zamachu. Co wtedy, az trudno sobie wyobrazić..Ile bedzie kosztować baryłka 150 - 180 USD

Co do sytuacji z 2003 roku, prognozy amerykanskich specjalistów
sporządzone zostały w specyficznej sytuacji. Liczono na efekt wojny. Dotąd wojna w Zatoce wymuszala zwiększenie podazy, tym razem nie dosżlo do tego. Ropa po poczatkowych spadkach odibła się w lipcu do 36 USD etc. Nie chce zanudzac pisalem na ten temat kilkanascie razy.

Odpowiadam też Panu Wojtkowi

powyżej 60 USD za baryłkę kładzie gospodarkę USA na łopatki
oznacza recesję i konieczność dewaluacji waluty. Wspomnienia o problemach w Wenezueli czy kłopotach rafinerii za oceanem jest niepowazne, to jak przypisywanie skutków trzęsienia ziemi tapnieciu wywołanemu przez upadek jabłka z drzewa.

Ceny ropy kształtują się na Bliskim i Srodkowych Wschodzie . Jeden granat w Pendżabie czy Kairze jest groxniejszy dla handlu ropą niż miesięczny strajk na wszystkich platformach Zatoki Meksykanskiej.

Piotr Kwiatkiewicz

drobna pomyłka cyfrowa w tekście - miast 60 powinno byc 90

Tak, ma Pan rację.
Skoki ceny ropy powyżej poziomu 90 USD/bb znacząco zahamuje dzisiejsze planowane wzrosty GPD w USA na 2008 rok.
Przełoży sie ta sytuacja nie tylko politycznie w samym USA
( w tej trudnej ekonomice rynku demokraci zrezygnują z wojny
" tarczowej " z Rosją ), ale przede wszystkim to może rozkolysac mocno na całym świecie rynki finansowe i kapitałowe.
Na giełdach ponownie może pojawic sie sympton trwałej bessy.
Hadko pomyśleć ....

jak już to idzmy na całość , to mój tekst sprzed roku

Przypuszczalnie zatem w latach 2006-2008 światowa produkcja ropy naftowej sięgnie szczytu, który nigdy już nie zostanie przekroczony.
Nie odzwierciedli się to w najbliższych latach w ograniczeniu konsumpcji do poziomu odpowiadającego wielkości produkcji, gdyż proces taki musiałby praktycznie zostać dwa, trzy lata wcześniej poprzedzony globalnym krachem, załamaniem koniunktury i wejściem światowej gospodarki w głęboką recesję. Poziom zużycia 83-84 mln baryłek dziennie i tak nie do końca odpowiadał popytowi na surowiec. Powstały deficyt miedzy popytem a podażą będzie się zwiększał, ciągnąc za sobą w geometrycznym postępie ceny surowca, i tak czteroprocentowy niedobór pociągnie za sobą 16-procentową podwyżkę, pięcioprocentowy skutkował będzie już 25%. Mechanizm ten zresztą już funkcjonuje, aby się o tym przekonać, wystarczy zestawić dane o tempie rozwoju światowej gospodarki, wielkości produkcji ropy naftowej oraz cenach tego surowca. Klasycznie przykład obrazują dane z maja 2003 r., gdy Rosja i Arabia Saudyjska nie uzupełniły brakujących 2,5 mln baryłek dziennie z Iraku bądź z jesieni ubiegłego roku. Przy czym po przekroczeniu psychologicznej

granicy poziomu 100 dol.

za baryłkę niewspółmiernie wzrośnie prawdopodobieństwo wojny prewencyjnej przeciw Iranowi, a brak pochodzących stąd 5 mln baryłek to już kolejne 4% deficytu. Z dużą dozą prawdopodobieństwa należy za sprawą czynników politycznych liczyć się z krótkotrwałą trzy-, czteroletnią skokową podwyżką cen ropy naftowej nawet o 100% w stosunku do obecnego poziomu, póki na rynku nie znajdą się wyroby naftowe produkowane poza konwencjonalnymi metodami, tj. niepochodzące z wydobycia, oraz nie sięgnie się do dotąd nieopłacalnych w eksploatacji złóż.
Piotr

Piotr's picture

niemniej przyznaję rację Panu Andrzejowi

nikt, absolutnie nikt nie był w stanie jeszcze w lipcu przewidzieć tak gwaltownego ruchu cen w tak bliskiej perspektywie czasowej, tak jak też nikt nie
może w sposób pewny wyrokować na temat rozwoju sytuacji na B. i Ś. Wschodzie ( uwzględniając terminy )

jednak ktos byl w stanie

Ciekawe, ze "nikt nie byl w stanie", a wiele osob wlasnie taki rozwoj wydarzen przewidywalo. Wystarczy zamiast sluchac slepo co opowiadaja panowie z Exxon'u zobaczyc co sie dzieje w OPEC (zarowno jesli chodzi o produkcje jak i popyt wewnetrzny). Prosze sobie przejrzec informacje z poczatku 2007, kiedy Aramco redukowal dostawy do Azji, jakie maja plany na najblizse lata. To spare capacity w Arabii Saudyjskiej, ktore mialoby zostac uruchomione na wypadek np. zawirowan w Pln Iraku, to glownie ciezka ropa, wiec na cene WTI, czy Brent ma praktycznie zerowy wplyw.
Tak jak pol roku temu mozna bylo powiedziec, ze predzej ropa bedzie kosztowac 100 dolarow niz 40, tak teraz mozna powiedziec, ze predzej zobaczymy 150 niz 60. Niewykluczone, ze w Q42008.
OPEC za "target price" uznal poziom $70, a bylo to jeszcze przed najwiekszymi spadkami wartosci dolara.

Andrzej Szczęśniak's picture

Post factum

Szanowny(a)?

Post factum to każdy jest mądry i dostrzega elementy, które pasują do dzisiejszego przebiegu wydarzeń.

Śledzę dokumenty i wypowiedzi OPEC, bo są uzupełnieniem i weryfikacją np. tez IEA. Ale nie przypominam sobie, żeby OPEC ustalał jakiekolwiek inne pasmo cen, niż 22 - 26 $/bbl chyba z 2002 roku. Później już żadnego oficjalnego pasma cen oczekiwanych nie ogłaszano. Czyżbym coś przegapił? Może mi Pan wskazać źródło? I proszę o wskazanie ceny ropy, jaką przewidywał OPEC. Gdzie i kiedy? Jaka wysokość? Jaka ropa?

To że są różne ropy, nie musi mi Pan(i) przypominać :-)

To co - na twardo - ile Pan stawia na 31 grudnia WTI front month NYME?

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

odnosnie target price

Po pierwsze OPEC nie podaje oficjalnie cen, ale nietrudno po wypowiedziach chocby przewodniczacego OPEC, Abdullah al-Badriego, dojsc o jakie wartosci chodzi. Wczesniej w tym roku te $70 padlo, bo sam szef IEA za to krytykowal OPEC. Aktualnie z ust Badriego mozna takie rzeczy uslyszec:
"Because of the value of the US dollar, the cost of equipment, the cost of producing a barrel of oil and the cost of investment, it is not really a bonanza for us, $90 a barrel."

Co do ceny to mysle, ze prawdopodobienstwo $100 przed koncem roku jest calkiem spore, ale w wiekszym stopniu spowodowane spadkiem wartosci dolara. Liczac w Euro ropa bedzie nadal powoli i systematycznie rosla.
I pamietajmy o jednym. To nie ruletka, tu sie nie "stawia". Mozna w najlepszym przypadku mowic o prawdopodobienstwie danego scenariusza. Tendencja wzrostowa jest duzo bardziej prawdopodobna niz spadkowa. Kazdy kto podaje cene ropy z dokladnoscia do dolara na rok do przodu nie ma pojecia o czym mowi. A co do post factum to akurat nie trudno odszukac informacje z 2006 gdzie przewidywania cen na poziomie $70-75 na 2007 byly nazywane alarmistycznymi. Po uwzglednieniu spadku wartosci dolara nie jestemy daleko od tego poziomu cen.

Andrzej Szczęśniak's picture

Widać Pan młody -

Widać Pan młody - podawała do 2002 roku - "official price band = 22 - 28 (lub 6 - nie pamiętam w tej chwili).

TO że gdzieś coś padło - to nie znaczy że jest to stanowisko OPEC. Czyli nie ma Pan tego o co prosiłem - stanowiska OPEC w prawie pasma cenowego.

Ceny na koniec roku w ciąg ostatnich trzech lata spadały - pomimo takich mędrców, którzy twierdzili, że już tylko w górę.
http://szczesniak.pl/node/623

"bid" - to nie tylko w ruletce...

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Bylo minelo

Widelki zostaly zdjete niedlugo (moze kilka miesiecy) po 11 wrzesnia, ale to juz kompletnie nie ma znaczenia. Sytuacja zmienila sie od tego czasu diametralnie.
Jesli chodzi o wypowiedz szefa OPEC, to nie jest "cos, gdzies" chlapniete do kolegi, tylko jedna z wielu wypowiedzi oficjeli OPEC, ktore do ceny ropy sie odnosily, dlatego nie nalazy takich uwag zbywac w ten sposob.
Kolejne "gdzies cos" tym razem z ust Claude'a Mandil'a z IEA:
"The market has become aware’ that OPEC ‘has set an implicit new objective of keeping prices at or around $70/bbl and that the organisation is trying to defend this level.’ If true, this would be a further significant increase on the presumed previous target of around $50/bbl. In turn, of course, this is a long way from OPEC’s targets of $28-30/bbl a few years ago, or $18-20/bbl a decade ago."

Andrzej Szczęśniak's picture

Panie.... (może choćby

Panie.... (może choćby imię? ;-)

Zgadzam się, chociaż wypowiedzi kogokolwiek (nawet Mandil'a z IEA, - nie największego przyjaciela OPEC-u czy Rosji) to nie to, co oficjalny mechanizm OPEC:

cytuję: EIA

At its March 2000 meeting, OPEC set up a price band mechanism, triggered by the OPEC basket price, to respond to changes in world oil market conditions. According to the price band mechanism, OPEC basket prices above $28 per barrel for 20 consecutive trading days or below $22 per barrel for 10 consecutive trading days would result in production adjustments. This adjustment was originally automatic, but OPEC members changed this so that they could fine-tune production adjustments at their discretion. Since its inception, the informal price band mechanism has been activated only once. On October 31, 2000, OPEC activated the mechanism to increase aggregate OPEC production quotas by 500,000 barrels per day. At its January 30, 2005 meeting, OPEC decided that market changes had rendered the band unrealistic, and decided to temporarily suspend the price band mechanism.

Trudno taki mechanizm porównywać nawet z "wypowiedziami". Stąd mój protest. A śledzić wypowiedzi można, szczególnie by zrozumieć mechanizmy i napięcia między np. IEA a OPEC, IEA a Rosją itd. itp.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Niektóre przyczyny wzorotu cen ropy

A.Sz Jaki wpływ na cenę ropy mają spekulacje?

Wojtek komentuje
- pokaz słabości „zielonego”
- spekulacje odnośnie obniżenia przez FED stopy funduszy federalnych
- euro wzrosło powyżej 1,43 dolara, tuż przed spotkaniem G7 w Waszyngtonie, biznesmeni nalegają, aby kraje G7 powzięły "jasne zobowiązanie" w kwestii zablokowania tych czynników, które powodują dalszy wzrost euro
- Ceny ropy naftowej poszły ostro w górę, kiedy Turcja zapowiedziała, że nie wyklucza interwencji w Iraku przeciw Kurdom

A.Sz W tym okresie roku, gdy sezon huraganów minął i te pozycje powinny przechodzić w "pozycje krótkie" (short positions), napięcia polityczne dały impuls do zwiększania spekulacji.

Wojtek komentuje
W sierpniu 2007r. ceny ropy naftowej wzrosły łącznie o 14%. Przyczyniły się do tego awarie rafinerii w USA i Wenezueli, szalejące na Atlantyku huragany zakłócające wydobycie w Zatoce Meksykańskiej i kryzys na Bliskim Wschodzie związany ze wznowieniem programu atomowego w Iranie.
Wprawdzie wczorajszy raport amerykańskiego rządu pokazał wzrost zapasów ropy w USA o 2,8 mln baryłek, z powodu dużego importu i niższej aktywności rafinerii, ale równocześnie pokazał on spadek zapasów paliw o 2,1 mln baryłek ze względu na duży popyt i spadającą produkcję krajową.

Andrzej Szczęśniak's picture

Trochę się nie rozumiemy chyba

1. "Spekulacje" to słowo w Polsce wyklęte i źle rozumiane. Wyjaśnię więc: są to operacje na rynku papierów a nie fizycznym - towarów, przez podmioty, nie zakupujące ich dla swoich potrzeb ale dla zysku lub zabezpieczenia innych transakcji.

Tak więc nie mówimy o spekulacjach medialnych czy wydarzeniach politycznych ale określonym typie transakcji na giełdzie towarowej.

2. Ceny w sierpniu:
Europe Brent Spot Price FOB (Dollars per Barrel)
1 VIII - 77,11
31 VIII - 72,29
cena minimalna 22 VIII - 67,73

Gdzie te 14%? Chyba w dół?

WTI Spot Price FOB (Dollars per Barrel)
1 VIII - 76,49
31 VIII - 73,98

Jakie wzrosty? Spadki!

Raport EIA pokazuje popyt (wszędzie powtarzam, że wysokie ceny to efekt chęci kupowania paliw przez konsumentów) i zdrowe poziomy magazynów. Czyli fundamenty są za spadkami cen.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Andrzej Szczęśniak's picture

Znalazłem tekst sprzed roku

Nie publikowany tutaj, więc zawiesiłem http://szczesniak.pl/node/633

I przytoczę ciekawy fragment:

cytat:
Bardzo ważnym elementem w określaniu cen ropy są rynki finansowe i towarowe. Napływ środków na giełdę jakiegoś produktu (ropy czy metali) jest trudny do uchwycenia dla specjalistów z branży, natomiast bardzo łatwy dla funduszy, które te przepływy śledzą. Dlatego wyjaśnienia wzrostów cen wydają mi się lekko sztuczne, jakby znalezione dla uzasadnienia tego wydarzenia, a nie mające nic wspólnego z rzeczywistymi skutkami. Takim wydarzeniem np. jest koreańska próba z bombą jądrową, która nijak się ma do ropy, a została przypisana jako powód ogromnym skokom cen w dzień niepodległości USA.

Przepływ między rynkiem metali, gdzie fundusze realizowały zyski i zmniejszały swoje zaangażowanie, a rynkiem nafty może być powodem wzrostów cen ropy. Ceny miedzi, cynku czy aluminium osiągały rekordy w maju, by potem spaść w obawie, że podnoszone stopy procentowe mogą spowolnić światowy wzrost gospodarczy. A ten właśnie napędza popyt i koniunkturę cenową na metale.

Na rynku nafty mieliśmy podobny efekt po osiągnięciu przez ropę WTI ceny 75,35 $/bbl 21 kwietnia. Gdy rynek futures wszedł w fazę contango, gdy ceny papierów są tym droższe, im dalszy jest termin ich realizacji. To oznacza, że inwestorzy tracą pieniądze, gdy chcą sprzedać kontrakty na dłuższe terminy.

Giełda towarowa to trudne pole gry, gdzie tylko doświadczeni gracze, dodatkowo posiadający "nosa" do interesów, mogą coś ugrać. Jednak rynek jest już tak hazardowy, że najwięksi gracze nie czują się pewnie. Powodem jest ogromne dźwignie stosowane przez fundusze (hedge funds), które są graczami operującymi wieloma narzędziami (np. short-selling, arbitrage czy derivatives), pozwalającymi rozegrać każdy rynek i odnieść korzyści.

To właśnie hedge funds są oskarżani o wysokie ceny. Kupują bowiem kontrakty nie z potrzeby fizycznej ropy i oczekując jej dostawy, a z czystej gry, że będą one więcej warte w przyszłości.

Nie można jednak zapomnieć, że są to pośrednicy między realnymi nabywcami (którzy chcą kupić jak najtaniej) i sprzedawcami, chcącymi jak najdrożej sprzedać. Jeśli bowiem nie będą mieli produktów - wypadają z biznesu.

Jednak z pewnością duży napływ pieniędzy na rynek podnosi cenę operacji. Niektórzy szacują je na 10 $/bbl, jednak zweryfikować tej liczby nikt nie jest w stanie.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Trafnie o funduszach hendingowych

CYT A.Sz .
Powodem jest ogromne dźwignie stosowane przez fundusze (hedge funds), które są graczami operującymi wieloma narzędziami (np. short-selling, arbitrage czy derivatives), pozwalającymi rozegrać każdy rynek i odnieść korzyści.

Gra na giełdzie i funduszach oparta o lewar jest zwykle bardzo ryzykowna szacunek napływu znacznego pieniądzą i pojawienia sie ryzyka to dobry czas na spekulację.

Wojtek
ps. fundusze amerykańskiego rynku mieszkaniowego przezyły podobny szok w notowaniach w rynku ropy to tylko naprezenia bańki spekulacyjne ciekawe na ile spadnie w ciagu paru dni - nie wróżę z "fusów"

Andrzej Szczęśniak's picture

Jacek Klein w Dzienniku Bałtyckim

Jeszcze kilka słów z tekstu p. Jacka Kleina:

cytuję: Dziennik Bałtycki
Wróżenie z ropy naftowej

Kierowcy ostatnio nie mają co narzekać na ceny paliw. Choć benzyna i olej napędowy nie są tanie, to ceny są niższe o ok. 10-20 gr niż w wakacje. W najbliższych tygodniach nie powinni się spodziewać drastycznych podwyżek przy dystrybutorach. Potem może być gorzej, gdyż na światowych rynkach trwa prawdziwa gorączka. Cena baryłki ropy naftowej osiągnęła już 88 dolarów, czyli najwięcej w historii. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy jeszcze będzie drożeć do ponad 90 dolarów, a może nawet do 100 dolarów - jak już w zeszłym roku przewidywały niektóre analizy - czy w końcu zacznie spadać.

- Dzisiaj świat konsumuje ropę naftową, nie patrząc na jej ceny - mówi Andrzej Szczęśniak, analityk rynku paliw. - Prognozowanie cen ropy na przyszłe miesiące jest zajęciem bezowocnym, bo nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się wydarzy. W poprzednich latach na jesień ropa taniała. Ten rok jest pierwszym, kiedy drożeje i to do takich poziomów. Rynek ropy jest strasznie "rozspekulowany".

Przykładowo wrzesień i październik ubiegłego roku stały na światowych giełdach paliwowych pod znakiem ostrych spadków cen ropy naftowej. Ceny spadły z poziomu ponad 70 dolarów do niewiele więcej niż 50 dolarów.

Ceny windują spekulacyjne fundusze inwestycyjne, które ostatnio wycofały kapitał z rynków nieruchomości przeżywających zapaść. Gotówkę kierują na rynek paliw, gdyż uważają go za znacznie zyskowniejszy. Na to nakłada się zaogniona sytuacja na linii Turcja - Irak i obawa inwestorów o konflikt zbrojny między tymi krajami, co może doprowadzić do ograniczenia eksportu ropy z Iraku. Swoje dokłada także kartel OPEC, który ostatnio ostrzega, że spekulacyjne ceny ropy są niebezpieczne, jednocześnie nie kwapi się do znacznego zwiększenia wydobycia.

- Wysokie ceny ropy to sukces strategii naftowego kartelu - dodaje Szczęśniak. - Utrzymuje on wydobycie na takim poziomie, że nie zagraża dostawom, jednocześnie pozwala na utrzymanie wysokich cen.

Niedawno OPEC zdecydował się zwiększyć wydobycie ropy o 500 tys. baryłek dziennie, rynek jednak nie zareagował zniżkami, ale zwyżkami notowań ropy. Czy ta bańka spekulacyjna może pęknąć?
- Dalszy wzrost cen może zagrozić budżetom takich państw jak Indie czy Chiny, które nie mają własnych zasobów ropy naftowej - uważa Szczęśniak. - Paliwo jest tam bardzo tanie, ponieważ jest dotowane przez państwo.

Mniejsze dotacje oznaczałyby spadek popytu w tych krajach, a to doprowadziłoby do spadku cen ropy.

Na razie jednak, pomimo skaczących w górę cen ropy, polskich kierowców przed podwyżkami chroni umacniający się złoty. Prognozy analityków przewidują, że nasza waluta nadal będzie się umacniać do dolara, a przynajmniej pozostanie tak samo silna. Dzięki temu krajowe rafinerie wstrzymują się z podwyżkami. Litr benzyny na stacjach kosztuje od 4,15 do 4,45 zł.

Jeśli jednak złoty osłabi się o kilkanaście groszy, ceny benzyny bezołowiowej 98-oktanowej ponownie skoczą do poziomu 4,70 zł lub wyżej. Niezależnie od tego czy złoty będzie się umacniał, na zimę drożeć będzie olej napędowy.

Jacek Klein
www.dziennikbaltycki.pl

Inne spojrzenie na sprawę cen ropy naftowej i kosztów wojny

Niezwykłej treści artukuł
http://www.the-gtw.net/archive/index.php...
Cytuje;
Wielu krytykowało Busha za to, że wszczął wojnę, aby zająć irackie pola naftowe. Krytycy ci jednak nie potrafili wytłumaczyć, dlaczego Bushowi zależało na zajęciu owych złóż - przecież mógł po prostu wydrukować puste dolary i uzyskać za nie tyle ropy, ile tylko mu było potrzeba. Musiał więc mieć inny powód do inwazji na Irak.

Historia uczy, że imperium ma dwa uzasadnione powody do toczenia wojen: (1) w obronie własnej; albo (2) aby uzyskać poprzez wojnę jakieś korzyści. W każdym innym wypadku, co po mistrzowsku wykazał Paul Kennedy w "The Rise and Fall of the Great Powers", wysiłek wojenny wyczerpie jego zasoby ekonomiczne i przyczyni się do jego rozpadu. Mówiąc językiem ekonomicznym, aby imperium wszczęło i prowadziło wojnę, korzyści muszą przewyższać koszty militarne i społeczne. Korzyści z opanowania irackich złóż ropy z trudem usprawiedliwiają długofalowe, rozłożone na wiele lat koszty operacji wojskowej. Bush musiał natomiast uderzyć na Irak, aby bronić swego imperium. Potwierdzają to fakty: w dwa miesiące od momentu inwazji, program "Ropa za żywność" został wstrzymany, irackie konta prowadzone w euro przestawione z powrotem na dolary, a ropa znów była sprzedawana wyłącznie za walutę USA. Przywrócono globalną supremację dolara. Bush triumfalnie zstąpił z myśliwca i obwieścił pomyślne zakończenie misji - udało mu się obronić dolara, a wraz z nim - amerykańskie imperium.

SZCZEGÓLNIE INTERESUJACA JEST TEZA O PODSTAWACH CZY EURO CZY DOLARA ZA ROPĘ

Arabskie kraje eksportujące ropę chętnie będą przyjmować euro jako środek dywersyfikacji ryzyka wobec piętrzących się gór dewaluujących się dolarów. Te kraje także, podobnie jak Rosja, handlują przede wszystkim z krajami Europy, a zatem będą preferować walutę europejską, zarówno ze względu na jej stabilność, jak i dla ograniczenia ryzyka walutowego, nie mówiąc już o motywie ideologicznym - dżihadzie przeciwko Niewiernemu Wrogowi.

Tylko Brytyjczycy znajdą się między młotem a kowadłem. Ze Stanami Zjednoczonymi łączy ich wieczne strategiczne partnerstwo, ale równocześnie naturalnie ciążą ku Europie. Jak dotąd mieli wiele powodów, aby trzymać z tym, który wygrywa. Kiedy jednak zobaczą, że ich blisko stuletni partner upada, czy będą wytrwale trwać u jego boku, czy też go dobiją? Nie należy jednak zapominać, że obecnie dwie wiodące giełdy naftowe to nowojorski NYMEX i londyńska Międzynarodowa Giełda Ropy Naftowej (International Petroleum Exchange - IPE), obie praktycznie w rękach Amerykanów. Bardziej prawdopodobne wydaje się, że Brytyjczycy będą musieli pójść na dno razem z tonącym okrętem, w przeciwnym bowiem razie strzeliliby sobie w nogi, szkodząc własnym interesom na londyńskiej IPE. Warto zauważyć, że bez względu na retorykę objaśniającą powody utrzymania funta szterlinga, Brytyjczycy nie przeszli na euro najprawdopodobniej właśnie dlatego, że sprzeciwiali się temu Amerykanie: gdyby tak się stało, londyńska IPE musiałaby się przestawić na euro, tym samym zadając śmiertelną ranę dolarowi i strategicznemu partnerowi Wielkiej Brytanii.
W każdym razie bez względu na to, co postanowią Brytyjczycy, jeśli Irańska Giełda Naftowa nabierze tempa, liczące się siły interesu - europejskie, chińskie, japońskie, rosyjskie i arabskie - z zapałem przyjmą w rozliczeniach euro, a wówczas los dolara będzie przypieczętowany. Amerykanie nie mogą do tego dopuścić, i użyją, jeśli zajdzie konieczność, szerokiego wachlarza strategii, aby powstrzymać lub zahamować funkcjonowanie planowanej giełdy

Wojtek

ps.
Według US Energy Information Administration, Irak ma około 400 miliardów baryłek ropy wysokiej jakości. Są to największe złoża tego płynnego złota na Świecie. Według Oil and Gas Journal, produkcja ropy w Iraku kształtowałaby się na poziomie 1 $ za baryłkę. Paul Wlofowitz, twierdził, ze koszty inwazji na Irak zostaną pokryte ropą z istniejących źródeł. Wlofowitz nie wziął pod uwagę, że Arabowie po obaleniu reżimu, Saddama nie będą współpracować z białymi krzyżowcami. Amerykanie zastosowali w Iraku taktykę spalonej ziemi. Wobec takich barbarzyńskich metod Irakijczycy powiedzieli Jankee go home. Niszczono rurociągi, infrastrukturę. W Iraku jest wojna domowa. Amerykanie zamiast zysków z ropy ponoszą olbrzymie straty.

Andrzej Szczęśniak's picture

Panie Wojtku

Nie ma Pan lepszych źródeł niż jakieś spiskowe teorie wojny w Iraku i temu podobne spekulacje?

Przecież to nic nie warte - nie szkoda Pana czasu?

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Ten temat podrzucił ekonomista

Teoria spiskowa ale podparta faktami.
Wojtek

Nie prawda. EIA dla Iraku

Nie prawda. EIA dla Iraku podaje 115 miliardow barylek. Dokładnośc taka, ze moglbym rownie dobrze powiedzieć, ze mam ponad 6 metrów wzrostu. "Delikatna" roznica.

500kbpd?

I to mialoby niby obnizyc cene? Przy zakladanym wzroscie popytu w 2007 na poziomie 3 Mbpd ? Wolne zarty.
Inna sprawa to czy Aramco sie wywiaze z tych deklaracji ... Przytocze niedawna wypowiedz szefa Aramco, Sadad'a Al-Husseini'ego
"There has been a paradigm shift in the energy world whereby oil producers are no longer inclined to rapidly exhaust their resource for the sake of accelerating the misuse of a precious and finite commodity. This sentiment prevails inside and outside of OPEC countries but has yet to be appreciated among the major energy consuming countries of the world."
Czemu w uaktualnionych w lipcu planach Aramco nie ma wczesniej zapowiadanych inwestycji w Al Khafji, czy drugiej fazy Shaybah? To juz jest o te 0,5Mbpd mniej. Khurais ma byc opozniony o jakies 9 miesiecy ...

Drodzy radiosluchacze ... nie wystarczy liznac temat po wierzchu, zeby sie kompetentnie wypowiadac na dany temat. Sluchajcie dalej "ekspertow", ktorzy opowiadaja o "spekulacjach" i czynnikach geopolitycznych. Staraja sie wszelkie wydarzenia tlumaczyc czynnikami spoza praw ekonomii, geologii czy fizyki, bo sami ich nie rozumieja. "czynniki geopolityczne"+"spekulacje" = nie wiem o czym mowie i nie potrafie nawet wytlumaczyc co sie aktualnie dzieje (nie wspominajac o przewidywaniu przyszlosci).

Andrzej Szczęśniak's picture

Mamy mędrca, widzę

IEA już się kilka razy myliła co do popytu, proszę: http://szczesniak.pl/node/623

Nie znaczy, że teraz też się pomyli.

Aramco? Jak zwykle - typowe dla Peak_Oil-owców (Pan stamtąd?) zajmuje się Pan szczegółami - jak zwykle negatywnymi, nie chcąc zauważyć całości obrazu.

O mamy mędrca widzę, co to mówi i o innych "liznęli po wierzchu". A gdzie Pan, Pani - liznął - liznęła? Może wypada się przynajmniej przedstawić?

Proszę pamiętać, że na tej stronie - w odróżnieniu od innych - nie wolno obrażać innych. Jeśli nie zmieni Pan zwyczajów - pożegnamy się.

Proszę się przedstawić i nie obrażać innych.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

szczegoly?

Jesli dla Pana Aramco to "szczegol" nie majacy wplywu na calosc obrazu, to pragnalbym zauwazyc, ze jest to najwieksza spolka wydobywcza na swiecie, produkujaca wiecej niz Chevron, BP i Exxon razem wziete. Co ciekawe zwiekszony poziom produkcji przez OPEC o 500 kbpd jest bardzo istotny, ta sama wartosc po stronie "strat" juz jest szczegolem. 0,5 Mbpd nie zmienia diametralnie sytuacji, ale badzmy w takim wypadku konsekwentni.

Uszczypliowsci, w rodzaju okreslen "medrzec" zdarzaja sie i Panu, ale to Panska strona i nikomu nic do tego. Czytajacy i tak sa w stanie ocenic, za czyimi uwagami ida argumenty (zwane czasami szczegolami), a ktore sa tylko pusta retoryka. Jesli Pan osobiscie poczul sie urazony uwaga o "lizaniu" to najmnocniej przepraszam, nie bylo moja intencja nikogo obrazac. Chodzi o pokazanie, ze sa tez liczne inne przyczyny oprocz "geopolityki" i spekulacji, ktore tlumacza wzrost cen. Powtarzanie w kolko, jak mantry, tych dwoch przyczyn jest niestety dosyc wybiorczym spojrzeniem. Mozna to ubierac w rozne slowa, ale chodzi o to samo.

Andrzej Szczęśniak's picture

Przeprosiny przyjęte

Proszę zrozumieć, że jeśli ktoś anonimowy na stronie pisze takie rzeczy, to będę się bronił, bo nie chcę, żeby mój blog zamienił się w "bluzgowisko" w rodzaju Onetu czy Wyborczej.

Doskonale wiem, ile kto wydobywa i jakie są proporcje sił. Zastrzeżenia moje budzi fakt (zwykły u zwolenników PO) wyolbrzymiania negatywnych szczegółów, a nie przyjmowania do informacji całości obrazu. Klasyczny przypadek miał miejsce tutaj: http://szczesniak.pl/node/23

Jeśli to także, jak rozumiem... Pana... (a może by się Pan przedstawił? :-) sposób rozumowania (albo posty...) - to moja teza jest właśnie taka jak wyżej.

Ja zawsze podkreślam, że podstawą tego ceny poziomu cen jest gra popytu i podaży. To jest fundament. Natomiast teraz ceny lewitują gdzieś bardzo wysoko nad fundamentami. Pytaniem jest - z jakich powodów. Jeśli to mnie Pan odczytał jako kogoś, kto klepie tylko "zagrożenia geopolityczne" i "spekulacje" - to chyba Pan nie przeczytał ani nie dosłuchał. Ja takie tezy zostawiam "analitykom". Sam trochę w tej branży pracowałem, żeby wiedzieć, co jest istotne.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Dlatego tez jesli Pan te

Dlatego tez jesli Pan te uwagi wzial do siebie, przeprosilem. Tez nie jestem zwolennikiem "onetopodobnej" dyskusji. Problem w tym, ze w mediach funkcjonuja wlasnie eksperci-szamani, ktorzy te zaklecia o huraganach/terrorystach/spekulantach powtarzaja w kolko. Zupelnie zapominajac o innych czynnikach. Zeby Panu milej sie zrobilo to bardzo podobal mi sie Panski wystep w TV na temat cen paliw. Byl Pan jedyna osoba, ktora wypowiedziala takie dziwne terminy jak "marze rafineryjne", akcyza, podatki, zauwazyl Pan subtelna roznice w rynku oleju napedowego i benzyn pomiedzy Europa a Stanami ... inni "eksperci" opowiadali swoje szamanskie prawdy o zblizajacym sie sezonie huraganow itp bzdury. Prosze sie nie dziwic, ze mam krytyczne zdanie na temat wszelkiej masci "ekspertow".
Wracajac do samego surowca jednak, popyt niestety jest zbyt maly, a rosnaca czesc produkcji to sa roznego rodzaju alternatywy dla konwencjonalnej ropy, gdzie koszt produkcji nie wynosi kilka, ale czesto kilkadziesiat dolarow. Etanol z kukurydzy, gdyby nie duze subsydia bylby na granicy oplacalnosci.
Ropa ma bardzo mala elstycznosc popytu, wiec przy niewielkich deficytach cena ulega znacznej zmianie. Na prawde nie ma potrzeby uciekania do czynnikow "szamanskich" zeby obecna sytuacje wytlumaczyc. Spare capacity jest praktycznie zerowe, dlatego ceny sa wysokie, a ostatnie wzrosty w duzo wiekszym stopniu sa wynikiem spadku wartosci dolara, niz sytuacji na granicy turecko-irackiej.
Jesli jestesmy w stanie wytlumaczyc zjawisko wyladowan atmosferycznych przy pomocy kilku rownan, to nie ma potrzeby przywolywac Zeusa. Podobnie tutaj. Jesli kurs dolara i wysoki popyt przy stablinej, z ogromnym trudem utrzymywanej, podazy tlumaczy obecne ceny, nie widze powodow aby te "szamanskie" wyjasnienia w ogole przywolywac.

Andrzej Szczęśniak's picture

Cieszę się,

Dziękuję za miłe słowa :-)

Nie lubię określenia "analityk" i proszę żeby mnie tak nie podpisywali, wolę już "ekspert" z całą pokorą do niepełności wiedzy, jaką posiadam. Ale analitycy reagują tylko na te spekulacyjne sygnały, a czasami popadają w śmieszność, gdy np. zapasy (EIA) idą w górę, cena też w górę i trzeba znaleźć jakieś wytłumaczenie :-) :-) Stąd powierzchowność tej analizy, zwłaszcza w polskim wydaniu.

Przed chwilą jakiś analityk w TVN24 zapowiedział że ropa będzie za chwilę kosztował "trzycyfrowe kwoty". Uroczy! I oczywiście powody: Iran, Turcja i... temu podobne "czary". Skąd on to wie i czy jest gotów na to obstawić swój (może jeszcze swoich rodziców, bo młody...) dom, samochód. Jeśli jest taki pewny, to może zarobić krocie. No cóż, ja jestem chowany w starej szkole odpowiedzialności za słowo.

"Spare capacity" ostatnio wzrosła z 1 mln bbl do 2,5 mln, ale popyt ciągnie nieubłaganie. Nie ma nadmiaru, żeby zalać te spekulacje towarem. Ale taka "gorączka" rynkowa służy inwestycjom, więc niedługo.. (w rafineriach przewiduje się 2010 rok, w wydobyciu chyba wcześniej...) podaż ruszy. Albo popyt spadnie. Już raz takie wielkie tąpnięcie miało miejsce w 70-tych latach - z 62 mln bbl do 54 (jak pamiętam) - po szoku cenowym embarga. Zobaczymy.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Fajna dyskusja

Pozdrawiam
szkoda zebyłem z wnuczkiem na imprezie w supermarkecie
Wojtek

Piotr's picture

Panie Andrzeju

nie ma obaw nie zamieni się w blog - śmieciowisko. Inspiruje mnie to co tu czytam , nawet jeśli z wieloma tezami się nie zgadzam.
P.S. Jestem zgodny z Panem też co do jednego, próba odpowiedzi na temat przyszlosci choćby tej najbliższej ( np. za tydzien ) pólnocnego Iraku to wróżenie z fusów. Przyjmując , iż ma on decydujace znaczenie dla cen paliw w przyszłości próba określenia pułapu na jaki wejdą za X czasu jest niemożliwa. Ostrzegam jednocześnie przed bagatelizowaniem tamtejszej sytuacji. maly zamęt tam moze- powtarzam może nie musi -skutkować blokadą Ormuzdu a to katastrofa dla rynków na skalę jakiej nie sposób sobie wyobrazić
Pozdrawiam

Andrzej Szczęśniak's picture

Panie Piotrze

Witam zalogowanego :-)

Co do Ormuz - tak zgadzam się http://szczesniak.pl/Ormuz

Proszę pamiętać, że rynku dyskontują zagrożenia przed tego rodzaju faktem. Świetnym dowodem na to są ceny przy inwazji na Irak (WTI):
- 2 stycznia 2003 - 31,97$/bbl
- 7 marca - 37,76 $
- 19 marca - przeddzień inwazji 30,01
- 20 marca - inwazja - 28,62
- spadek do 25 kwietnia - 25,92
- i stabilnie ok. 30$ do końca listopada 2003.

Na spodziewane zagrożenia rynki reagują właśnie tak, Na niespodziewane - odwrotnie. A dzisiaj już tych zagrożeń - chyba z 5 lat...

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Piotr's picture

a co Pan o tym sądzi tekst sprzed 2 lat

Do pamiętnego 11 września 2001 na rynkach naftowych panowała bardzo stabilna, wręcz mało interesująca sytuacja. Cena notowań ropy utrzymywała się niezmiennie na górnym pułapie poziomu, zdaniem prognostyków nie najlepszym ale zarazem nie niosącym za sobą szczególnego zagrożenia dla ówczesnego tempa rozwoju światowej gospodarki.
Tragiczne wydarzenia wrześniowe przyniosły za sobą najpierw historyczną pauzę w notowaniach giełd amerykańskich a następnie wraz z zapowiedzią wojny przeciw afgańskiemu reżymowi stopniowy ale systematyczny spadek notowań naftowych. Tym razem bomby nad Afganistanem rozświetliły przyszłość importerom naftowym. Płomień tej nadziei rysowany indeksem giełdowym odpowiadał kształtem wykresowi EKG pacjenta w trakcie i po zapaści, przypominając jako żywo los całej operacji. Najpierw spektakularny sukces po pierwszym amerykańskim nalocie – 22 dolary za baryłkę, po usunięciu Talibów z Kabulu – 18 dolarów za baryłkę i zderzenie z rzeczywistością. Wiosną 2002 roku ceny powróciły do poziomu sprzed 11 września i trudno było wskazać jakikolwiek czynnik mogący wyhamować wzrost.
Powrót do Iraku
W sierpniu 2002 roku cena ropy przekroczyła niebezpieczny dla gospodarki amerykańskiej poziom 30 dolarów za baryłkę. Sytuacja była poważna, ale nie krytyczna. Podobny kurs funkcjonował już w pierwszych miesiącach prezydentury G.W. Busha w styczniu i lutym 2001. Wtedy odczuwalny był jednak bardzo wyraźny trend spadkowy i notowania cen surowca sukcesywnie obniżały się, podobnie jak emocje związane z wyborami w końcu 2000 roku.
Wystąpienie 12 września George'a W. Busha na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych nie pozostawiło obserwatorom międzynarodowej sceny politycznej żadnych złudzeń. Ameryka wyruszała na wojnę z Saddamem! Nabyta w praktyce wiedza kręgu najbliższych współpracowników prezydenta. G.W. Busha dwukrotnie już dowiodła, iż polityczno-militarne zaangażowanie w Iraku bez względu na to, czy popiera się reżym w Bagdadzie jak w latach osiemdziesiątych, czy też podejmuje się przeciw niemu akcję zbrojną, niezawodnie skutkuje spadkiem notowań cen ropy. Indeksy notowań cenowych w okresie bezpośrednio poprzedzającym operację „Iracka Wolność” oraz w pierwszych dniach interwencji zachowywały się analogicznie jak na początku 1991 roku, gdy rozpoczynano „Pustynną Burzę”. W przededniu interwencji oscylowały nawet wokół podobnych wartości 32 dolarów, a po pierwszych bombardowaniach Bagdadu ceny spadły.
Wykres 3: Ceny ropy w okresie poprzedzającym operację „Iracka Wolność” oraz w pierwszych dniach interwencji (USD za baryłkę)
Źródło: Ibidem.

Nie doszło jednak do powielenia scenariusza z 1991 roku, kiedy to wartość baryłki ropy obniżyła się w ciągu jednej doby o 10 dolarów i przez kolejnych dziesięć lat nie dobiła do poziomu sprzed „Pustynnej Burzy”. Choć rozpoczęcie operacji „Iracka wolność” nie wywołało skokowego spadku cen ropy na rynku i wartość baryłki obniżyła się pierwszego dnia działań wojennych tylko o niecałe 2 dolary, to nie należało uznawać tego stanu rzeczy za jakieś nadzwyczajne odstępstwo od sytuacji z początków 1991 roku, ponieważ rynek w 2003 roku zareagował już tydzień przed rozpoczęciem interwencji. Wspomniane obniżenie kursu 19 marca było piątym z rzędu, jakie wówczas odnotowano. Spadki zarejestrowano jeszcze przez dwa kolejne dni. Całkowita przecena przekroczyła zatem podobnie jak w 1991 roku wartość 10 dolarów. Na tym jednak wszelkie podobieństwa się kończyły.
Czwartego dnia po rozpoczęciu operacji „Iracka wolność” ropa zdrożała i scenariusze lat 1991 i 2003 zaczęły się wyraźnie rozchodzić. Odnotowana 24 marca 2003 roku zwyżka nie była bowiem jedynie rynkową korektą wcześniejszych spadków, lecz wyraźnym sygnałem trendu wzrostowego. Ceny ropy, miast powrócić do kursu sprzed operacji „Iracka wolność” gdzieś w okolicach 2013 roku, znalazły się na nim już po niespełna kwartale, pnąc się systematycznie w górę po dzień dzisiejszy.

Co gorsza: nie ma absolutnie żadnych przesłanek aby móc kiedykolwiek spodziewać się wyhamowania tego trendu. Winy nie ponosi za to bynajmniej administracja waszyngtońska czy też politycznie niestabilne podłoże irackie, w którym ugrzęzła na dobre koalicja. Interwencja w Iraku spowolniła jedynie i tak nieunikniony proces związany z obecnym poziomem konsumpcji surowców energetycznych.

Wyczerpującej odpowiedzi dlaczego interwencja w Iraku nie przyniosła oczekiwanego rezultatu w postaci trwałego spadku cen ropy udzieliły tegoroczne huragany, przede wszystkim Katerina. Działanie żywiołu spowodowało przestój w pracy pojedynczych platform wydobywczych i części położonych w regionie rafinerii, a rynek nie potrafił uzupełnić nawet tego niewielkiego w skali globalnej spadku produkcji.
Podobna sytuacja, choć jeszcze nie tak dramatyczna jak jesienią 2005 roku, panowała już w marcu 2003 roku. W przeciwieństwie do czasów operacji „Pustynna burza”, gdy istniała ogromna nadprodukcja i bez przeszkód odblokować można było zbędne już zimnowojenne rezerwy naftowe, w chwili rozpoczęcia interwencji „Iracka wolność” rynek był ściśle zrównoważony. Rosja i Arabia Saudyjska uzupełniły jeszcze bez większego wysiłku brakujące 2 i pół miliona baryłek dziennie z Iraku, ale na tym wyczerpywały się ich chęci i najprawdopodobniej możliwości.

Andrzej Szczęśniak's picture

To ja Panu może wyjaśnię :-)

Panie Piotrze

różnica między tymi dwoma sytuacjami polegała na takim oto zagraniu:

cytat:
W przypadku braków na rynku ropy Rezerwa Strategiczna została użyta w modelowy sposób w 1991 roku. Prezydent Bush senior w dwa dni po rozpoczęciu operacji Desert Storm – 19 stycznia 1991 roku ogłosił, że sprzedaż z zasobów SPR 2,5 mln baryłek ropy dziennie (wielkość produkcji Iraku). Ceny, które z 7 dolarów po wybuchu wojny podskoczyły do 41 $/bbl – spadły tego samego dnia do 21$. Efekt był szokujący i długotrwały, ceny ropy ok. 20$ utrzymywały się do końca lat 90-tych. Ten nagły ruch nie wymagał nawet fizycznej sprzedaży, sama zapowiedź wywołała, że traderzy, grający na ogromne zyski, musieli wysprzedawać wszystkie możliwe kontakty fizyczne i papierowe, gdyż jasne było, że Prezydent USA ma więcej ropy do dyspozycji niż oni.

http://szczesniak.pl/files/Bezpieczenstw...

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Ormuz

Zamknięcie Cieśniny Harmuz wymagałoby użycia dłuższych szlaków zastępczych, co spowodowałoby kolejny znaczny wzrost kosztów transportu.
Rynek przypomniałby sobie zapewne o tzw zastępczych możliwościach dostaw z tego regionu.
To rurociąg Petroline Wschód-Zachód o wydajności 5 milionów bbl/d oraz rurociąg do przesyłu naturalnego gazu ciekłego Abqaiq-Yanbu o wydajności 290,000-bbl/d biegnący przez Arabię Saudyjską do Morza Czerwonego.
Teoretycznie również mógłby być użyty, Iracki Rurociąg o wydajności 1.65 milionów bbl/d biegnący przez Arabię Saudyjską (IPSA), w ten sposób więcej ropy mogłoby zostać przesłane na północ do Ceyhan, oraz można by reaktywować rurociąg Tapline o przepustowości 0.5-milliona bbl/d do Libanu.
Proszę nie ganić mnie za.....zbytnie poczucie fantastyki. Zaznaczam tylko, że w chwilach desperacji można spodziewać się również rozwiązań....niekonwencjonalnych.
Pozdrawiam
Krzysztof

Andrzej Szczęśniak's picture

No tak, ale

Jak bawimy się w scenariusze, to jednak się nie składa:

- Ormuz - wykorzystanie (2005) - 17 mln bbl/d

Wypada tyle! Co w zamian?

- Petroline: - z tych 5 mln bbl/d ponad połowa jest używana - niech będzie - 2,5 mln bbl/d
- natural gas liquids line - 290,000-bbl/d Abqaiq-Yanbu - no ale co to jest? - 0,3 mln bbl/d
- Tapline: pipeline's operational capacity is approximately 50,000 bbl/d, or a fraction of the design capacity of 500,000 bbl/d. NICI
- IPSA - niech będzie 1,65

RAZEM - zakładając, że da się uruchomić połączenia (nie znam obecnego stanu infrastruktury) : 4,5 mln bbl/day.

BRAKUJE 12,5 mln bbl

Tyle ropy nigdy nie zabrakło w historii kryzysów naftowych: http://szczesniak.pl/kryzysy_naftowe

Mamy ropę po 200 i światowy kryzys.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

kontrakty dlugoterminowe?

Rosjanie od lat systematycznie buduje siec alternatywnych drog ekposrtu ropy i gazu, czego Europa zdaje sie do konca nie dostrzegac. Mnie ciekawi w zwiazku z tym jedna sprawa jeszcze, a sadze, ze Pan tutaj dysponuje odpowiednia wiedza na ten temat. Jak wyglada obecnie sytuacja pod wzgledem kontraktow dlugoterminowych na dostawy rosyjskiej ropy do polskich rafinerii? Jaki wplyw np. na polityke cenowa bedzie mialo powstanie gieldy towarowej w Petersburgu? Mniej obawialbym sie podwyzek cen, a najbardziej ograniczonej ilosci surowca (co byloby mozliwe po wygasnieciu dlugoterminowych kontraktow). Sami Rosjanie wielokrotnie powtarzali, ze nie zamierzaja zwiekszac juz znacznie wydobycia ponad dzisiejszy poziom, co przy rosnacym popycie wewnetrznym musi zaowocowac spadkiem eksportu w dluzszym terminie.

Andrzej Szczęśniak's picture

Kontrakty

Główne kontrakty )z J&S = Mercuria) kończą się z 2009 rokiem. Kontrakty były zawierane w sytuacji niekorzystnej dla Rosji - gdy nie mieli infrastruktury, by pchnąć tę ropę innym kanałem niż Przyjaźń. dlatego sytuacja polskich rafinerii (i niemieckich) jest znaczącą uprzywilejowana niż odbierających tę samą ropę w Primirsku.

Giełda w Petersburgu będzie miała jedynie znaczenie lokalne, moim zdaniem. W niczym nie zagraża ona dzisiejszym giełdom, gdzie kwotuje się główne gatunki benchmarkowe (dla Europy - ICE w Londynie). A od nich negocjuje się cenę kontraktu.

Ograniczenie ilości dostępnego dla Europy surowca może się dokonać jedynie przez wypchnięcie jej na wschód (2009 to właśnie początek pracy rurociągu wschodnio-syberyjskiego) lub przez dociążenie innych kanałów eksportowych (głównie Primorsk - rw toku jest rozbudowa mocy przeładowczych + er. Przyjaźń 2). Popyt wewnętrzny nie gra tu dużej roli.

Istotne jest, że w czasie negocjacji - koniec 2009 - Rosjanie będą w dużo lepszej sytuacji logistycznej. Jest to skutkiem skutecznie realizowanej od lat strategii. U nas - przy pokrzykiwaniach o bezpieczeństwie energetycznym - niekt tego ne bierze pod uwagę. Więc zapłacimy za to.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Wiecej chetnych niz ropy.

Dziekuje za odpowiedz. Pytanie jednak brzmi czy Rosjanie beda mieli dosc zdolnosci produkcyjnych , aby wszystkim chetnym sprzedac? Azja jest w stanie wchlonac kazda ilosc ropy i gazu, wiec pytanie brzmi czy przy nowych rynkach zbytu i przy rosnacym popycie ze strony Europy, Rosja jest w stanie po 2009 nadal zaspokoic to zapotrzebowanie i to niezaleznie od ceny.
Hmm....czy konsumpcja wewnetrzna nie gra roli? To jest 2,5 miliona barylek dziennie, przy produkcji ponizej 10 milionow. W dodatku popyt wewnetrzny rosnie w tempie duzo szybszym niz zdolnosci produkcyjne. Jezeli obecne tempo wzrostu 7%/rocznie utrzymaloby sie to popyt za 10 lat bedzie wynosil juz 5 milionow barylek dziennie. Wzrost produkcji w najbardziej optymistycznych scenariuszach ma rosnac w najblizszych kilku latach w tempie 1,5-2,5%/a (wg. EIA). Wiec w najlepszym wypadku eksport bedzie za 10 lat na dzisiejszym poziomie, ale tak jak mowilem wiele wskazuje, ze Rosjanie nie maja w planach zwiekszac znacznie produkcji powyzej dzisiejszego poziomu, co musi zaowocowac spadkiem eksportu.
Dla Polski moze jakims wyjsciem byloby szersze udostepnienie naftoportu dla Rosyjskich surowcow, jako kolejna mozliwa droga eksportu.

Andrzej Szczęśniak's picture

Pytania? Raczej założenia...

Wg mnie tak stawiać pytań nie można, bo co to znaczy "wszystkim chętnym"? Oczywiste, że wszystkim chętnym nie starczy.

Założeine "rosnacym popycie ze strony Europy" jest błędne. Proszę zobaczyć jaka jest konsumpcja ropy przez Europę (Unia czy OECD).

Stwierdzenia "zja jest w stanie wchlonac kazda ilosc ropy i gazu" - jest figurą stylistyczną.

Z tezą "aspokoic zapotrzebowanie i to niezaleznie od ceny" - nie daje się dyskutować.

Wydaje mi się, po tych podchwytliwych założeniach, że nie chce Pan pytać, tylko ukryć w tym jakąś tezę. Mógłby Pan wprost ją wygłosić?

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

W takim razie bardziej szczegolowo ....

Zle sie wyrazilem. Zuzycie ropy moze i bedzie stabilne, ale import bedzie rosl (nie jest to figura stylistyczna, a dane z dokumentow unijnych). Produkcja w samej EU spada, od dwoch lat na przyklad Wielka Brytania jest importerem ropy i ta luka pomiedzy produkcja w samej Unii a popytem bedzie rosla. BYl to skrot myslowy, powinienem napisac wiekszy popyt na rosyjska rope .
Jesli chodzi o ukryta teze, to jest ona taka, ze wlasnie powyzej 2009-2010 bedziemy mieli duuuzo wieksze zmartwienia niz budowa stadionow na mistrzostwa Euro2012 ;). Rurociag wschodnio-syberyjski, niezaleznie od tego w jakiej wersji wreszcie powstanie i czy zostanie doprowadzona odnoga do Pacyfiku z mysla o eksporcie do Japonii, przypuszczalnie bedzie mial wieksza przepustowosc niz zdolnosci produkcyjne Wschodniej Syberii. W takim wypadku nie da sie wykluczyc, ze czesc ropy ze zloz w Zachodniej Syberii poplynie w kierunku Azji. Efekt? Jeszcze wiekszy niedobor w "kierunku zachodnim". Dodajac do tego zwiekszajacy sie popyt wewnetrzny, ktory ma niebagatelne znaczenie, wychodzi z prostej arytmetyki, ze ropy rurociagiem przyjazn, po wygasnieciu dlugoterminowych kontraktow poplynie mniej niz obecnie. Bez polityki, szantazu itp ... wszystko w ramach rynkowych mechanizmow i prostego dzialania:

przyszly eksport "przyjazn" = obecny eksport + planowane zwiekszenie produkcji (bliskie zeru w przypadku Wolga-Ural i Zachodniej Syberii) - wzrost popytu wewnetrznego - uzupelnienie Wschodnio-syberyjskiego ropociagu - Primorsk

Duzo czynnikow po stronie minusow i jeden watpliwy plus w postaci zwiekszenia produkcji w dwoch bardzo "dojrzalych" regionach. Wiekszosc nowych inwestycji zasili wlasnie kierunek "wschodni", a proby reanimacji takich zloz jak Samotlor juz nie przyniosla wiekszych efektow.

Andrzej Szczęśniak's picture

Europa? - no cóż, powróci

Europa? - no cóż, powróci do stanu sprzed odkrycia ropy na Morzu Północnym...

Rosyjska ropa na wschód - tu podzielam Pana obawy, jednak nie do końca jestem pewien, czy są możliwości techniczne, żeby tę ropę "przekierować". Już dzisiaj trochę ropy idzie na wschód przez Kazachstan, ale to niewiele.

Mniej popłynie? Raczej droższa... Natomiast jedno jest pewne: przewaga polskich rafinerii wynikająca z taniej ropy rosyjskiej zaniknie. Sytuacja Rosji, gdy musiała kontraktować ropę na "Przyjaźń" już się w 2009 roku nie powtórzy - ich pozycja (dzięki wdrożonej strategii) jest znacznie lepsza. Ergo: ropa będzie droższa.

Wtedy będziemy sobie mogli dywersyfikować do woli.

Popyt wewnętrzny Rosji? Wydaje mi się, że Pan przesadza, ale muszę zajrzeć do jakichś poważnych rzeczy, a nie tej propagandy, którą można znaleźć po angielsku. Wydaje mi się, że Pana tezy są wyrazem raczej pewnego nastawienia do Rosji, niż faktów. Ale na osobny tekst. Jakby Pan podrzucił pytania - szybciej by powstał.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Ciekaw jestem

Ciekaw jestem jakie to nastawienie do Rosji przebija sie przez moje wypowiedzi :) Tezy opieram na danych technicznych i takie taz jest moje nastawienie. Rosjanie dzialaja racjonalnie we wlasnym interesie i dlatego tez staraja sie maksymalnie duzo na wlasnych zlozach zyskac. Co nie zmienia faktu, ze ilosc zloz jest ograniczona, mozliwosci zwiekszania produkcji takze i Rosjanie zdaja sobie z tego doskonale sprawe. Majac cenny surowiec lepiej stopniowo go sprzedawac podtrzymujac maksymalnie wysoka cene, niz sprzedawac maksymalnie duzo teraz, zeby za kilka dekad miec problemy z zaspokojeniem nawet wlasnych potrzeb. Ropa pomimo, ze ociera sie o $100 (i nie wykluczone, ze tak jak wczesniej pisalem niedlugo przebije ten poziom) jest nadal nieprzyzwoicie tania.

Pawlak uchylił rekordową karę dla J&S Energy

NIE WIEDZIALEM przy jakim wątku przykleić więc wybrałem ten:

Minister gospodarki uchylił decyzję prezesa Agencji Rezerw Materiałowych nakładającą na spółkę J&S Energy karę za zbyt małe zapasy paliw - poinformowało biuro prasowe resortu w środowym komunikacie.

Prezes ARM w połowie października nałożył na spółkę karę w rekordowej wysokości blisko 461 mln 696 tys. zł. J&S Energy odwołała się od tej decyzji do ministra gospodarki.

"Podstawą do wydania przez Ministra Gospodarki powyższej decyzji były błędy proceduralne, a przede wszystkim naruszenie przepisów dotyczących właściwości rzeczowej organu wydającego decyzję w I instancji" - podał resort w komunikacie. Decyzję w tej sprawie resort gospodarki podjął 14 grudnia.

O rekordowo wysokiej karze, jaką prezes ARM nałożył na podmiot handlujący paliwem, poinformował 17 października na konferencji prasowej wiceminister gospodarki Piotr Naimski.

Jego zdaniem, Agencja Rezerw Materiałowych (ARM) stwierdziła, że 31 lipca spółka J&S Energy nie posiadała wymaganych zapasów paliw, choć taki obowiązek nakłada nań ustawa.

Decyzja o nałożeniu kary zaskoczyła władze spółki. Firma tłumaczyła się, że ma zgromadzone wymagane ustawą 150 tys. ton surowej ropy naftowej w państwowym PERN i 156 tys. ton benzyny i oleju napędowego.

Udział J&S Energy w polskim rynku handlu paliwami wynosi 10 procent. Firma koncentruje się na handlu paliwami, produktami petrochemicznymi, chemicznymi, nawozami sztucznymi, gazem LPG i na działalności magazynowo-logistycznej.

O uchyleniu kary napisał na swoim blogu dziennikarz "Wprost" Jan Piński.

żródło : onet.pl

PS. Tak się zastanawiam czy kwestia 'mięsnego embraga" nie została 'załatwiona' na zasadzie barteru :) Co o tym myślicie Panowie?

Lukasz

Andrzej Szczęśniak's picture

Jak zwykle: albo walka z układem, albo niejasność

Poprzednie władze czyniły wiele rzeczy, które miały wyglądać na walkę z układem, a tak naprawdę nie były niczym. Ot choćby nalot na siedzibę J&S (Mercuria) w lutym (?) 2006 roku. Zabrano ciężarówkę dokumentów... I co? I nic. Cisza. Ciekawe czy zwrócona (trzeba by pana Kasprowa zapytać)

To samo z tą decyzją, która od początku wyglądała na "walkę z układem":

cytat:
naruszenie przepisów dotyczących właściwości rzeczowej organu wydającego decyzję

Ciekawe, kiedy sprawy zacznie się w Polsce rozpatrywać merytorycznie, a nie w ramach walki z jakimiś mitami. Po drugie - warto by Ministerstwo opublikowało decyzję i jej ocenę prawną - tak w ramach obiecywanej przejrzystości administracji. A tu chodzi o pół miliarda złotych! Zacytowany bowiem fragment wskazuje, że ktoś powinien co najmniej wylecieć z pracy. Kto mógł bowiem podjąć decyzję - nałożyć karę, której nie miał prawa nałożyć?

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

J&S zwalczyło "walkę z układem" jak widac :)

Nie chodziło mi Panie Andrzeju o jakiekolwiek wskazywanie winnego czy też niewinnego, lecz o wskazanie co się tak naprawdę dzieje. Bo jak sam Pan napisał, ktoś zrobił nalot, zabrał ciężarówkę papierów, a potem jeszcze nałożył karę.....i co?????? i kara potem została zdjęta. Toć to takie kuriozum jak oglądanie filmów na video (było kiedyś coś takiego :)) od tyłu na podglądzie. A tu nie chodzi o oglądanie filmu przecież tylko o 0,5 miliarda zł. Ale chyba urzędnicy o tym zapominają i wolą raz do przodu raz do tyłu przewijać, bo nie oni odpowiadają za to co zmajstrują 'pilotem'.

lukasz

Subskrypcja RSS Subskrypcja RSS