Białoruś czeka, polscy politycy - do dzieła!
Białoruś jest dla nas ważnym sąsiadem, wobec którego polska polityka jest podobna, jak wobec Rosji. Słowo "reżim" zamyka wszelką dyskusję. Słychać jedynie o przygotowaniach do sytuacji kryzysowej, to znaczy odcięcia dostaw ropy. Przygotowania te mają charakter gier wojennych, a nie racjonalności gospodarczejBiałoruś jest dla nas ważnym sąsiadem, wobec którego polska polityka jest podobna, jak wobec Rosji. Słowo "reżim" zamyka wszelką dyskusję. Czasami widowiskowo kilku polityków (zwykle ze wszystkich głównych partii) da się zatrzymać na granicy białoruskiej, co zapewnia im "coverage", czyli wystąpienie w mediach i wrażenie, że mamy jakąś politykę wobec naszego wschodniego sąsiada.
O potrzebie mądrzejszej polityki zagranicznej pisał wczoraj Andrzej Talaga, „Świat” w „Dzienniku”, który uważa, że stosunki Polski z Białorusią "przypominają stosunki z jakimś kraikiem w Afryce". Pisze, że warto
U nas słychać jedynie o przygotowaniach do sytuacji kryzysowej, to znaczy odcięcia dostaw ropy. Przygotowania te mają charakter gier wojennych, a nie racjonalności gospodarczej, gdzie nie myśli się o wrogu, a co najwyżej o konkurencie i przedkłada się ponad konflikt - współpracę gospodarczą. Jednak nie z polskiej strony:
Jak mówi Przemysław Wipler, przewodniczący rady PERN i dyrektor Departamentu ds. Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii w Ministerstwie Gospodarki, PERN musi wiedzieć, co zrobić w sytuacji, gdy Rosjanie rozbudują Bałtycki System Rurociągowy oraz powiększą zdolności przeładunkowe terminalu morskiego w Primorsku. Może to wiązać się z ograniczeniem lub w ogóle rezygnacją z tłoczenia ropy rurociągiem Przyjaźń.
Wymagało to będzie m.in. określenia nakładów inwestycyjnych na rozbudowę infrastruktury magazynowej na północy kraju. Firma musi być bowiem gotowa do odbioru ropy naftowej z morza. W sytuacji ograniczenia dostaw rurociągiem surowiec będzie musiał być sprowadzany do kraju tankowcami i przeładowywany w terminalu Naftoportu w Porcie Gdańskim.
Jak zapowiada Marcin Jastrzębski, dyrektor ds. strategii PERN, nowe magazyny powstaną na terenie przejmowanego przez nas Siarkopolu Gdańsk. Koszt ich budowy szacowany jest na blisko 400 mln zł.
Konflikt jest kosztowny i tracić będą obie strony. Nie słyszałem do tej pory o żadnej próbie podjęcia rozmów z Rosją czy z Białorusią. Chociaż już nawet z państwowych (a więc podległych państwu i narażonych na sankcje w przypadku krytyki właścicieli i decydentów) - pojawiają się nawoływania, żeby tak łatwo nie oddawać tak wielkiej przewagi konkurencyjnej naszych rafinerii, jaka jest połączenie rurociągiem z rosyjskimi złożami ropy naftowej.
I oto nadarza się okazja do działania. Białorusini poszukują partnerów do wzmocnienia swoje pozycji.
Białoruś zadeklarowała gotowość do wejścia we wspólne projekty europejskie, które miałyby zwiększać bezpieczeństwo tranzytu energii, w tym fizyczne bezpieczeństwo rurociągów. Kraj chce też uczestniczyć w budowie i powiększaniu zdolności magazynowania energii.
cire.pl
Jest to doskonała okazja do podjęcia wyzwania i zmierzenia się z zagrożeniami, które stoją przed całym polskim przemysłem rafineryjnym. Rosjanie kierują się w swoich inwestycjach strategią bezpiecznych kanałów dostaw surowców energetycznych do Europy. Białoruś jest na tej drodze słabym punktem, o czym moglibyśmy się już kilka razy przekonać. Gdyby zaproponować model współpracy firm białoruskich, polskich, europejskich i... oczywiście rosyjskich - można by uniknąć scenariusza budowy drugiej nitki Przyjaźni, omijającej Polskę.
grafika: Stratfor
Wystarczy się przyjrzeć temu projektowi, żeby ocenić, że jest on bardzo niewygodny dla Rosjan, że jego biznesowe uzasadnienie jest znacznie słabsze niż innych inwestycji. Można by dojść do porozumienia i utrzymać "Przyjaźń" (sama nazwa nadaje pewną symbolikę tym staraniom), a dzięki temu dochodowość polskich rafinerii. W końcu jest to jedyna inwestycja, która realnie posuwa się do przodu (w odróżnieniu od Odessa Brody czy rury z Norwegii). Jeśli pieniądze włożone w 3. nitkę Przyjaźni mają być wyrzucone w błoto...
Z pewnością nie osiągniemy poprawy przez konfrontację i wrogie gesty, tak jak jest dotychczas. Trzeba pracować nad projektami, które mogą polepszyć naszą sytuację, wykorzystując układ sił i interesów, który tutaj daje konkretne możliwości działania. Rosja i Europa potrzebują bezpiecznych kanałów transportu surowców. Polska może być inicjatorem i ważnym graczem w tej grze.
Być może później - przy lepszej atmosferze - udałoby się także przywrócić odcinek do Możejek? I projekt Jamał 2? Trzeba zacząć.
Tak więc: Politycy, do dzieła!
- skomentujesz?
- czytano: 1942

Komentarze
Panie Andrzeju, ma pan 150
Panie Andrzeju, ma pan 150 proc. racji w "Politycy do dzieła!" i że na rozdmuchiwaniu konfliktów polsko-białoruskich czy polsko-rosyjskich najwięcej traci Polska. Tymczasem spodziewam się, niestety, że konflikt PL-BY w najbliższych tygodniach tylko się zaogni. Za chwilę ruszy kampania wyborcza podczas której, podobnie jak dwa lata temu, najpewniej zostanie znów rozegrana "karta białoruska", "obrona Polaków przed reżimem", "walka o demokrację za miedzą". Rozgrzewkę mieliśmy trzy tygodnie temu, kiedy polscy posłowie zrobili sobie wycieczkę na granicę. Oczywiście strona białoruska nie pozostała dłużna i tę wycieczkę skwapliwie nagrała a wcześniej puściła w obieg absurdalną sprawę rzekomych szpiegów, których polski wywiad rzekomo miał werbować z powodu przemytu wódki.
Ale wracając do tematu paliwowego myślę że najciekawsze dopiero przed nami. Białoruś po odcięciu przez Rosję źródełka z łatwą kasą z ropy musi szukać nowych metod zarabiania. Dla mnie naturalnym sposobem będzie przejście od podbierania okruchów z tranzytu do handlu produktami ropopochodnymi które dają zarobić. Warto pamiętać że rafinerie w Mozyrze i Nowopołocku to bardzo spore przedsiębiorstwa jak na skalę Europy Centralnej, porównywalne z OMV czy MOL i znacznie wyprzedzające Lotos. Wystarczy by zainwestować łącznie ok. 300-400 mln dolarów w modernizację produkcji i będą one mogły puszczać benzynę na rynek europejski. Wiadomo że Białoruś tej benzyny nie spali, na Ukrainie też tanich paliw nie brak, więc uderzenie eksportowe pójdzie najpewniej na Litwę i Polskę. Białoruś już ma w Polsce przecież ok. 8 proc. rynku ON, dlaczego by nie mogła zająć 10 proc. rynku benzyny?
Oczywiście politycy stając w obronie rodzimych producentów (a dokładnie producenta, wiadomo którego) najpewniej zaczną coś kombinować by wykosić "dyktatorskiego" konkurenta. I tu Baćka, niegłupi w sumie człowiek, robi lepszy numer - prywatyzuje obie rafinerie, zachowując kontrolny pakiet, przez GPW. Za jednym zamachem osiąga dwa cele: dostaje gotówkę na modernizację i ukróci zapędy sejmowych polityków, bo wtedy już polscy inwestorzy finansowi na głowie staną by handel białoruską benzyną kwitł w najlepsze.
Z punktu widzenia rodzimego producenta sytuacja będzie nawet trudniejsza niż w przypadku Lukoila, który rzekomo miał "zalać Polskę tanią benzyną" z Możejek ((c) Igor Chalupec). Z mojego punktu widzenia, jako kierowcy, jeśli benzyna będzie kosztowała poniżej 4 zł to "wybór jest jasny, wybór to Baćka" a rodzimego producenta będę omijał szerokim łukiem.
Podsumowując: jeśli wygra wariant z GPW, to zyskują inwestorzy i kierowcy, tracą politycy którzy by chcieli odgrzać swój wizerunek "obrońców demokracji na Kresach" i mianowane przez nich władze rodzimego producenta. A jednocześnie Polska pozbywa się jednego z "dyżurnych wrogów" na Wschodzie. Pytanie: co nam bardziej potrzebne, wróg, monopol producenta, populizm międzynarodowy, czy benzyna po rozsądnej cenie i normalne zdrowe stosunki gospodarcze z Białorusią?
Pozdrawiam serdecznie, Siergiej
Rynek benzyny dla Białorusi
Rynek benzyny dla Białorusi byłby trudny, bo jest kłopot generalny w Unii z jej strukturalnym nadmiarem. Najbliższy wolny rynek - Ameryka.
Dobry scenariusz dla Bat'ki - też uważam go za dobrego gracza: http://szczesniak.pl/node/315 Prywatyzacja i wejście na rynki sąsiadów... Pytanie tylko, czy odda część władzy prywatnemu kapitałowi, bo jak już weźmie kasę, to nie będzie mógł decydować jak dotychczas, kogo dofinansować, komu zabrać, a do tej pory robi to właściwie ręcznie sterując firmami.
Tak, tak - patenty na "zalanie" do tej pory pojawiają się wraz z wiją "zagrożenia" dla polskiego potentata :-) A "zakup stulecia" p. Igora, będzie sie nam czkawką odbijał jeszcze wiele lat. Mam nadzieję, że się wykaraskamy z tego, w co wdepnęliśmy wraz z tą akwizycją.
Nam potrzebne dobre tanie paliwo i zdrowe reguły dla branży. Politykom potrzebna władza, a już straszenie tym czy innym - to jej narzędzie. W normalnym kraju, politycy nie mogą za daleko wciskać swoich rąk. W Polsce mają jeszcze duże pole do popisu (PO-PiS-u), a nie chcą go oddać. No i niestety nie ma na razie silnych na nich :-(
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Andrzeju, zgadzamy
Panie Andrzeju, zgadzamy się z całą pewnością co do jednego: obojętnie od oceny etycznej działań Łukaszenki (eleganckie czy nieeleganckie), są to działania bardzo skuteczne i doskonale przemyślane. I teraz pytanie co Łuka zrobi z rafineriami? Właściwie to dlaczego miałby nie wprowadzić na giełdę po 25-30 proc. Mozyru i Naftanu? No dlaczego? Zachowa pakiet kontrolny, który jak pokazują przykłady z polskiego podwórka dają możliwość rzeczywistej kontroli nad przedsiębiorstwem. A jednocześnie zgarnie setki mln USD w gotówce potrzebne na inwestycje. I tylko jakby przy okazji podbije ratingi kredytowy i inwestycyjny spółek. Czyli już wygra na tym bezdyskusyjnie.
Polska giełda jest nastawiona do tego przedsięwzięcia bardziej niż życzliwie. Inwestorzy zapewne też dopiszą i akcje kupią jeśli będzie taka oferta.
A co dalej? Pieniądze pójdą na inwestycje, a inwestycje oznaczają benzynę na eksport. I teraz pan, panie Andrzeju, niech odpowie na pytanie - gdzie te firmy łatwiej sprzedadzą swoje produkty? Czyżby za oceanem (Białoruś nie ma wyjścia do morza)? A może jednak trochę bliżej?
Ale najważniejsze pytanie - co tym zrobią polscy politycy? Czy postawią na wolny rynek czy będą do ostatniego bronili rodzimego producenta i benzynę po 4,39?
Ciekawy wywód, ale skąd
Ciekawy wywód, ale skąd pewność, że Białoruś dalej będzie mogła kupować tanią rosyjską ropę, a tym samym wykorzystywać swoją przewagę cenową na rynku polskim, czy innym unijnym? Rosyjsko-białoruskie porozumienie naftowe ze stycznia br. już zachwiało białoruskim sektorem naftowym. Nie jest już tak dochodowy jak w poprzednich latach. I jeszcze jedna rzecz. Apetyt na Mozyr i Naftan mają Rosjanie (już kontroluję 42% Mozyrza) i łatwo z niego nie zrezygnują. A rosyjskie cło przy eksporcie ropy na Białoruś wcale nie musi być ulgowe, tak jak dotychczas...
WK
Cena benzyny nie wynika
Cena benzyny nie wynika jedynie z taniej ropy.
Poza tym słowo "tanie" ma różne odcienie. Nikt o zdrowych zmysłach nie powiedziałby że Białorusini będą w stanie sprzedawać w Polsce benzynę w cenie np 2 zł za litr ;-))) Ja powiedziałem dość ostrożnie - że np. zeszliby z ceną (dla końcowego odbiorcy) poniżej 4 zł. A to jest możliwe! I ja, jako odbiorca, wolałbym wlewać 95 mozyrską po np. 3,90 niż orlenowską po 4,39 czy nawet neste'owską po 4,15.
Dlaczego ta benzyna mogłaby być tańsza niż orlenowska? A choćby dlatego że ani Mozyr, ani Naftan nie inwestują jak na razie w przejęcia innych rafinerii i nie muszą ponosić tego kosztów.
Także z powodu różnić w obciążeniach podatkowych i kosztach pracy Mozyr i Naftan byłyby w stanie zaoferować tańszą benzynę niż Orlen czy Lotos płacąc nawet tę samą cenę za surowiec.
Kwestia apetytu Rosjan na białoruskie rafinerie jest dość sporna. Po pierwsze, kto powiedział że chcieliby je kupić? Po drugie, a kto powiedział że Bat'ka chciałby je Rosjanom sprzedać?
Sytuacja z akcjonariatem w Mozyrze jest właśnie powodem do opchnięcia części akcji na giełdzie. Białoruś i Rosja mają po 42-43 proc. ale ok. 14-15 proc. miało być w rękach "pracowników" ale trafiło rok temu bezpośrednio do rąk państwa. Rosjanie się lekko wnerwili i teraz najłatwiejszym sposobem rozwiązania sporu udziałowców jest wprowadzenie spornego pakietu na rynek i przywrócenie ustalonego przed laty parytetu.
Tak jak pisałem - praktyki
Tak jak pisałem - praktyki czysto socjalistyczne muszą zaniknąć. I trzeba liczyć się ze współwłaścicielami. Wydaje mi się, że Bat'ka nie rozumie jeszcze takich mechanizmów, jakie u nas są praktykowane. Inny świat.
Oczywiście - rynkiem najłatwiej dostępnym jest Polska. Ale tutaj wymusiłaby wypchnięcie takiej samej ilości benzyn produkcji naszych rafinerii na eksport (prawdopodobnie na morze). Straty oczywiste, więc wybuchłaby walka. Dobra dla rynku...
Ale co do naszych polityków - to nie widzę możliwości obrony konsumenta i rynku. Raczej bronić będą producentów. Zawsze to robili i nie widzę oznak zmiany.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Andrzeju, Prośba o
Panie Andrzeju,
Prośba o pomoc! Co Pan miał na myśli pisząc o "praktykowanych u nas mechanizmach"? Na czym polega inność tych światów?
Eeeeh, chyba cos ze mną
Eeeeh, chyba cos ze mną źle dzisiaj,, bo rzeczywiście mętnie się wyrażam ;-( Proszę o wybaczenie.
Miałem na myśli mechanizmy rynkowe, obrotu giełdowego. Nie znam dokładnie gospodarki białoruskiej, ale sądząc po tym, co się dzieje w energii, to im kilka lat świetlnych brakuje nawet do takiej przejrzystości reguł gry, jaka jest u nas. Choć i u nas daleko jeszcze do ideału.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie Andrzeju, Nie chcę
Panie Andrzeju,
Nie chcę się czepiać,ale uważam, że uznanie obrotu giełdowego za objaw postępu jest fałszowaniem realiów. Nie, nie Pan dokonuje tego fałszerstwa, tylko ci oszuści, którym udało się wmówić społeczeństwu, że obrót giełdowy świadczy o tym,że gospodarka jest rynkowa.
Jeśliby tak było, to Karkosik byłby zmuszony zwrócić pieniądze z emisji Skotanu, albo by już dawno siedział.
Może powie Pan, że takim kryterium są przetargi? A może fakt, że niejaka minister Sportu (coś mi nie pozwalanapisać minister z dużej litery) jeszcze przed ogłoszeniem przetargu wie ole będzie kosztowało wybudowanie stadionu w Warszawie?
Wie Pan na czym polega różnica między gospodarką białoruską, a naszą? N atym, że ta pierwsza jest rzeczywiście jeszcze białoruska, a o naszej nie da sięjuż powiedzieć,że jest polska. :)
Giełda jest dość starym
Giełda jest dość starym osiągnięciem i oczywiście notowanie na niej firm państwowych i monopolistów niesie ze sobą wiele zagrożeń. Dobra kondycja monopolisty (np. PGNiG) może być osiągana przez obciążenie gospodarki i konsumentów ponad miarę. Dodatkowo polityczne kierowanie firmą giełdową powoduje, że może ona być wyceniana ze względu na zachowania polityków a nie wyniki ekonomiczne.
Kiedy koniunktura jakiejś giełdowej spółki jest oparta o decyzje polityczne (biopaliwa) to mam nadzieję, że inwestorzy kojarzą i nie są niemądrzy. Niestety na moim wykładzie dla Stowarzyszenia Indywidualnych Inwestorów Giełdowych (www.sii.org.pl) zauważyłem, że doniesienia medialne są brane za rzeczywistość. No cóż, jeśli ktoś chce tracić pieniądze... Byle własne.
Polska, polska :-)
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Panie
Panie Andrzeju,
Przeczytałem dwukrotnie tekst i nie rozumiem, co Pan tak naprawdę proponuje. "Trzeba pracować nad projektami, które mogą polepszyć naszą sytuację, wykorzystując układ sił i interesów, który tutaj daje konkretne możliwości działania." Czyli co konkretnie zrobić?
To Rosjanie rozdają karty w tej grze i jeśli zechcą to zbudują Uneczę-Primorsk (zgoda, że jej biznesowe uzasadnienie jest bardzo wątpliwe). Być może zastanowią się, jeśli dostaną rafinerie białoruskie, do czego dążą. Nie słyszałem o żadnych rozmowach polsko-rosyjskich w tej sprawie, podobnie jak o rozmowach rosyjsko-niemieckich (Schwedt i Leuna działają w oparciu o ropę z "Przyjaźni"). Ale skoro to Rosjanie chcą zmienić zasady dostaw to powinni o tym informować odbiorców.
A co do ewentualnego "nowego otwarcia" na Białoruś Polski czy UE. Nie jestem wielkim fanem polskiej polityki wschodniej, ale do tanga trzeba dwojga, a póki co ze strony białoruskiej mamy same puste deklaracje, żadnych czynów. Stosunki z Europą to dla Mińska część gry z Rosją, podnoszenie swojej wartości. Logika działania reżimu.
WK
Rzeczywiście fragment nie
Rzeczywiście fragment nie jest zbyt czytelny, ale ja nie jestem w stanie nieodpłatnie opracowywać szczegółowych propozycji dla naszych polityków. Więc pozostanę na tym poziomie ogólności. Najpierw trzeba się spotkać z Białorusinami i wybadać, czego oczekują. Potem można snuć szczegółowe projekty. Bez tego kroku to też próżny trud.
Tu nie ma rozdawania kart, tylko zależności dostawcy i odbiorcy. Ich proporcja sił zmienia się (pisałem o tym tutaj: http://szczesniak.pl/node/604), ale w tej grze nie jesteśmy na straconych pozycjach. Oczywiście, jeżeli będziemy tylko krzyczeć na Rosjan - jesteśmy bez szans. Zresztą, kto tak się zachowuje w biznesie czy w polityce?
Białorusini mają problemy i deklarują chęć współpracy w ich rozwiązaniu. Jeśli nazywa Pan to "pustymi deklaracjami" - to nie podejmie Pan tej szansy. Podobnie politycy Najjaśniejszej Rzeczypospolite. Ja uważam inaczej - szansa jest i warto ją wykorzystać. Inaczej przyjdzie nam drogo zapłacić.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Nowe eksportowe cła białoruskie na ropę
Od 1 pazdziernika Białoruś nałozy cła eksportowe na produkty;
$ 250,3o USD za rope naftowa
$181,00 USd za jasne produkty naftowe
$97,50 USD za ciemne produkty naftowe
To jest realna polityka cenowa białoruska
Wojtek