Krakowski szczyt energetyczny - analiza

Oceniając to wielkie energetyczne wydarzenia polityczne, warto skupić się na najważniejszych uwarunkowaniach, wobec których stoi grupa państw, podpisujących się pod deklaracją krakowską.

Uwarunkowania krajów - uczestników....

Kazachstan - zasoby ropy przesyłane są do Rosji, rozwijający się eksport do Chin i do Baku (BTC), Rosja strategicznym sojusznikiem, nie daje gwarancji dostarczenia ropy (niewielka część zasobów wydobywana przez KazMunaiGaz)

Azerbejdżan – wydobycie nie wystarcza na zapełnienie rurociągu Baku – Tbilisi – Ceyhan, większość surowca wydobywają koncerny (np. BP), rurociągi do Gruzji i Rosji - zamknięte z braku produktu. SOCAR – narodowa firma planuje budowę rafinerii i zakupy sieci stacji, nie zainteresowana udziałem w budowie rurociągu

Gruzja – kraj bez zasobów ropy i gazu, obecnie przechodzą przez niego naftociąg BTC i gazociąg Baku – Tbilisi – Erzerum, praktycznie uniezależniony od Rosji, jednak w poważnym konflikcie z Rosją.

Ukraina – niestabilna sytuacja polityczna, ekipa konkurencyjna do prezydenta Juszczenki rozwija współpracę z Rosją, odnosi duże korzyści z tranzytu rosyjskiej ropy do Odessy, zwiększa z roku na rok ten przesył, może być profitentem projektów podpisanych przez Rosję, Kazachstan i Turkmenistan.

Polska – brak realnego zainteresowania biznesowego rurociągiem (potwierdzona ostatnio oświadczeniem prezesa Orlenu), 10-letnia niemożność wybudowania niewielkiego odcinka do Polski.

Litwa – niejasna rola w projekcie rurociągu Odessa Brody.

Deklaracja krakowska

Przywódcy państw uczestniczących podpisali deklarację, którą można przeczytać tutaj www.prezydent.pl.

Jeśli wczytać się ten dyplomatyczny tekst, to tak naprawdę mamy - „koncepcję dywersyfikacji i rurociągu”. Problem leży w tym, że ta koncepcja ma już z 15 lat, 5 lat temu zakończono budowę części rurociągu, a prace w Polsce nawet nie ruszyły w sensie koncepcyjnym.

„Koncepcja łączenia Morza Kaspijskiego z Bałtykiem” - nie wydaje mi się atrakcyjna gospodarczo, gdyż rejon Bałtyku jest już zajęty dużymi ilościami ropy rosyjskiej. Europa nie jest rozwojowym rynkiem, tak naprawdę ropę należy najtaniej dostarczyć na morze, skąd ma dostęp do rynków światowych. Odessa – Brody – Gdańsk nie jest pod tym względem konkurencyjnym projektem.

Najistotniejszymi fakty...

Brak ropy z Azji Centralnej - nie tyle brak Kazachstanu, ile podpisanie dokładnie w tym samym czasie porozumień z Rosją. Dlatego mimo dyplomatycznych obietnic, należy zapomnieć na najbliższe lata o dostawach ropy z Kazachstanu.

Brak deklaracji Azerbejdżanu o dostawach ropy. Nie jest to nic nowego, jednak warto to podkreślić. Budowanie rurociągu przy braku dostawców ropy mija się z celem.

Nie znaleziono odbiorców ropy. Niedane wyrażenie braku zainteresowania projektem przez prezesa Orlenu jeszcze pogłębia podstawową wątpliwość wobec szczytu – celowość tego projektu.

Brak uczestników biznesowych projektu. Inicjatywa jest zawieszona w próżni pod względem wiedzy eksperckiej (porażka wizyty w Kazachstanie) i od strony biznesowej (nieatrakcyjność kosztowa projektu dla producentów ropy). Sfera polityczna była intensywnie eksplorowana przez ostatnie 10 lat, nagromadzono dużo doświadczeń, jednak dzisiaj zaczyna się wszystko od nowa. Ten brak od wielu lat - powoduje opóźnienia realizacji projektu wobec konkurencyjnych, dzisiaj budowanych czy projektowanych: Burgas – Aleksandropoulis czy Samsun- Ceyhan. Te szlaki jako bardziej atrakcyjne biznesowo, zablokują ostatecznie możliwość powstania rurociągu Odessa – Brody.

Brak sojuszników. Na szczycie nie było przedstawicieli Unii Europejskiej, a przecież komisarz Piebalgs kilka tygodni temu podpisał konkurencyjny projekt Konstanza – Triest. Prowadzenie projektu bez wsparcia Unii znacząco osłabia siły. Podobnie z brakiem sojuszników amerykańskich, jednak tutaj zalecałbym raczej przedstawicieli biznesu, by projekt nie miał charakteru anty-rosyjskiego. Oficjalny udział władz amerykańskich jest niewskazany, za wyjątkiem sytuacji, gdyby do projektu tego zaproszona została Rosja, jednak takiego posunięcia nie spodziewam się po polskich władzach.

Zapowiedzi.....

Prezydent Kaczyński zapowiedział rozszerzenie kręgu państw uczestniczących np. o Norwegię To wydaje się rozmazywać charakter gremium z nastawionego na konkretny projekt (rurociąg Odessa – Gdańsk) w kierunku niesprecyzowanego ogólnego zgromadzenia na temat energii. Już dzisiaj obecność Litwy rozmazuje wyrazistość celów. Zapowiedź zaproszenia przez Litwę Ameryki, jeśli będą to kontakty polityczne, może wzmocnić dzisiejsze zarzuty, że inicjatywa ma charakter anty-rosyjski.

Zapowiedź utworzenia spółki, pracującej nad projektem, nie bierze pod uwagę, że już taka spółka istnieje (spółka Sarmatia PERN i UkrTransNafty). Inicjatywa utworzenia nowej spółki kilku państw naraża inicjatywę na powtórzenie losów wcześniejszych podobnych inicjatyw. Brak silnego gracza biznesowego, bezpośrednio zainteresowanego przetransportowaniem ropy, spowoduje, że anemiczna spółka będzie narażona na polityczne zmiany i niestabilność (przykład Ukrainy) oraz że nie będzie miała wystarczającej siły do przeprowadzenia projektu.

Zapowiedź zaproszenia ekspertów i biznesu na najbliższe spotkanie ma się ograniczyć jedynie do państwowych firm. Taki model utrwali słabość dzisiejszej sytuacji. Trudno państwowym, kierowanym politycznie przedsiębiorstwom wyrażać swe zdanie o projektach, które urodziły się w głowach polityków. Projekt pozostanie w dalszym ciągu „żetonem politycznym” a nie realnym biznesowym projektem.

Czołowi uczestnicy tego szczytu podkreślali, że jego wartość polega już na samym spotkaniu. Wątpię, gdyż wydaje się to być czas stracony. Gdyby to było spotkanie przywódców Polski i Rosji, to rzeczywiście – sam fakt byłby ogromnym sukcesem. Ale na ten sukces się nie zanosi.

Komentarze

Alternatywa

W zeszłym roku skierowałem Prezydentowi i Premierowi swoje widzenie strategii "Europejskiego Bezpieczeństwa Energetyczenego" oparte na budownictwie 4 linii małych reaktorów atomowych (decentralizacja systemu energetycznego).
Gdyby nie głupi upór przy zakupie Możejek,a obecnie przy awanturze w budownictwo bloku w Ignalinie bylibyśmy po przemysłowych próbach własnej, ekologicznie czystej energetyki atomowej.
Czy naprawdę Polacy nie mogą powstrzymać tych szalonych projektów (o ITER już nie wspominam!). One nas więcej kosztują niż warta była ta pozorna demokratyczna wolność.

Andrzej Szczęśniak's picture

Obejrzałem właśnie "Rację stanu"

To program na TV Polonia, który jak rozumiem spełnia funkcje propagandowe, gdyż o szczycie tym mówi się ogólniki i przedstawia racje tyko polityków. O innych opiniach mówi się: "są takie opinie". I oczywiście natychmiast udowadnia się, że takie opinie nie mają racji bytu.

Najbardziej rozśmiesza mnie zaklinanie rzeczywistości i wpieranie, że czarne jest białe (np. gdy szefowa kancelarii Prezydenta mówi, że nie mamy złych stosunków z Rosją). Jasne, świetne mamy...

Zastanawia mnie też dobór głosów do takiego programu. Rozumiem, że z moimi opiniami, nie ma tam dla mnie miejsca. I wcale mnie tam nie ciągnie - w końcu to propaganda. Ale jeśli "analityk rynku energetycznego" mówi, że "głęboko wierzy, że szczyt w Krakowie stanie się momentem przełomowym..." (to w czasie bezpośredniej relacji po szczycie z Krakowa na TVP3), a teraz wyjaśnia, ""co powinny zrozumieć kraje Azji Centralnej", to czuję się dziwnie.

Przecież zadanie ludzi, posiadających jakąś wiedzę, nie jest przekazywanie swojej głębokiej wiary, ani pouczanie innych krajów, co powinny zrozumieć. Powinni pokazywać fakty, zasady, ograniczenia i uwarunkowania panujące w dziedzinie, którą znają.

Chyba się starzeję :-)

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Starzenie - nie taki diabeł straszny ...

To nie my się starzejemy - to starzeją się nasze komórki :)
Jedne umierają w tempie co 3 sek. innym potrzeba na to 40 lat (jest taka jedna komórka lider - 2 cm poniżej pępka). Ta komórka lider odpowiada za odmłodzenie wszystkich innych.
Nieśmiertelność? Tak, to bardzo proste. Trzeba nauczyć się wymieniać tą komórkę.

pełna racja (ale nie stanu)

Programy w TVP są jakie są i ze smutkiem możemy to tylko przyjąć do wiadomości. Wracając do rzeczy, cały krakowski szczyt uznałbym za tragikomiczną farsę. Nie ugraliśmy nic, bo od początku pula była pusta. Władimir Putin jednym ruchem pozbawił złudzeń polskiego prezydenta i pokazał mu, na czym polega efektywne prowadzenie polityki. Niestety, Polscy przywódcy przejawiają przekonanie, iż wystarczy jakąś rzecz powiedzieć (zadekretować) i tak się stanie. Mieszają sferę faktów ze sferą wypowiedzi i wydaje się czasem, że żyją w takiej wyimaginowanej rzeczywistości. Efekty tego jakie są, każdy widzi.

Andrzej Szczęśniak's picture

Kaspijski szczyt energetyczny maj 2007

Znalazłem ciekawy klip video na temat szczytu w Aktau w maju 2007 roku - dokładnie w tym samym czasie, gdy odbywał się szczyt krakowski. Można porównać efekty obu szczytów.

Źródło: NTV

Subskrypcja RSS Subskrypcja RSS