Wywiad dla pisma "Solidna Firma"
- Na jednej z niedawnych konferencji prasowych w UOKiK poinformowano o skargach, które otrzymuje Inspekcja Handlowa w sprawie jakości autogazu sprzedawanego w stacjach paliw. Sondaż przeprowadzony przez Inspekcję w kilkudziesięciu stacjach, chociaż nie można go uznać za oficjalną kontrolę, też zasygnalizował możliwość istnienia pewnych nieprawidłowości, o czym poinformowaliśmy w naszym piśmie. Jak Pan chciałby się odnieść do tej sprawy?
- Przede wszystkim zacznę od stwierdzenia, że jako Polska Organizacja Gazu Płynnego jesteśmy za właściwą jakością paliw znajdujących się w sprzedaży. Decyduje ona o przyszłości naszego segmentu rynku. Jeśli nie utrzymamy jej na właściwym poziomie, to klienci odwrócą się od naszego towaru. Nie tylko zarobimy mniej, ale w ogóle istnienie naszej branży może zostać zagrożone. Podkreślam to na samym początku naszej rozmowy, żeby sprawa była jasna i klarowna. Zdecydowanie natomiast nie zgadzamy się z takim podejściem, jakie zaprezentowała Inspekcja Handlowa. Uważamy, że nagłośnienie w mediach informacji o wynikach kontroli przeprowadzonej w taki sposób, jak to zrobiono, było nieuprawnione.
- Dlaczego?
- Ponieważ ocena, jaką przedstawiono opinii publicznej, została oparta na nierzetelnych podstawach. W kraju mamy ok. 5 tys. stacji paliw, a kontroli poddano chyba niespełna 40. I tylko w 4 województwach. Nieprawidłowości stwierdzono tylko w 15 pobranych próbkach. Osobiście nazwałbym to, co się stało, dezinformacją... Każdy, kto się zajmuje statystyką, wie, że tak maleńkiej ilości próbek nie można uznać za reprezentatywną i że na ich podstawie nie można ogłaszać jakichkolwiek opinii.
- I tak było. Na konferencji wyraźnie stwierdzono, że próba nie była reprezentatywna, badanie miało charakter sondażu, a jego wyniki nie upoważniają do uogólnień. I mogą być uważane tylko za sygnał, że z jakością autogazu może się dziać coś złego.
- To wówczas nie należy ogłaszać "wszem i wobec" aż 41,66 proc. próbek nie odpowiada normie europejskiej. Takie dane idą w świat i nikt nie pamięta, na jakiej próbie je osiągnięto. Zastanawia mnie, dlaczego badania przeprowadzono tylko w 4 województwach i czym się kierowano przy ich wyborze. Zaskakujące jest, że akurat trafiono na stacje, w których gaz sprzedawano po bardzo niskich cenach. Zrobiono z tego wielkie "halo", choć należałoby chyba zainteresować się, skąd się w poszczególnych stacjach takie ceny wzięły. Sprawa ta budzi nasze wielkie zaniepokojenie również i z tego powodu, że zaprezentowana opinia o jakości gazu jest w jaskrawej sprzeczności z naszą wiedzą na ten temat.
- Macie taką wiedzę?
- Kontrole jakości gazu przeprowadzają niektóre, należące do naszej organizacji, duże firmy zajmujące się jego dystrybucją. Sprawdzają one na bieżąco, co kupują od zagranicznych dostawców i co sprzedawane jest później na stacjach paliw. Muszą przecież wiedzieć, za co ponoszą odpowiedzialność Znam te wyniki i mogę zapewnić, że są dobre. Oczywiście zdarza się, że poszczególne komponenty mają drobne odchylenia od normy. Jest to jednak specyfika gazu płynnego. Powszechnie uważa się to za normalne i dlatego właśnie norma europejska w odniesieniu do gazu jest w Polsce i na świecie dobrowolna, a nie obowiązkowa, jak w przypadku benzyny i oleju napędowego. Dlatego też ostrzeżenia przed zagrożeniami dla silników, obawy przed zwiększającą się szarą strefą są moim zdaniem przesadzone. Podczas naszego branżowego spotkania z niepokojem nawiązywano do ostatnich publikacji prasowych na ten temat. Obawiano się, czy nie jest to początek jakiegoś "czarnego scenariusza" czy "czarnej legendy" tworzonej wobec naszej branży.
- Zapytam wprost: czy Pana zdaniem kontrole jakości autogazu przez takie instytucje jak Inspekcja Handlowa są zbędne?
- Przyznam się, że w ogóle nie bardzo rozumiem, o co w tej całej sprawie chodzi. Z jednej strony wydaje mi się, że Inspekcja Handlowa zaczyna działać jak przedsiębiorstwo rynkowe, które chce zdobyć kolejną niszę w gospodarce i właśnie rozpoczęło stosowne kroki. Z drugiej zaś strony, z ustawy o Inspekcji Handlowej wynika, że może ona prowadzić kontrole wszędzie, z wyjątkiem wyraźnie określonych dziedzin. Nas wśród tych wyjątków nie ma.
- Czy są w Europie kraje, w których autogaz podlega kontrolom takim, jak tradycyjne paliwa?
- Tego rodzaju rozwiązanie należałoby - moim zdaniem - traktować jako środek nadzwyczajny. Pasuje on bowiem bardziej do gospodarki nakazowej, typowej dla dawnego bloku socjalistycznego, niż do gospodarki rynkowej. Normę jakościową uznano za obowiązującą również w odniesieniu do gazu płynnego tylko w Belgii - jedynym spośród "starych" krajów Unii Europejskiej, który się na to zdecydował... Ale nie rozumiem dlaczego na właśnie na Belgii powinniśmy się wzorować. Wielka Brytania - na przykład - ma najwyższe podatki od paliw. Czy to znaczy, że musimy też iść w jej ślady, mimo że jest ze dwadzieścia razy bogatsza niż Polska? Czy więc nie powinniśmy wybierać za wzór te rozwiązania, które są dla nas lepsze, bo sprzyjają rozwojowi przedsiębiorczości, a nie go hamują?
- Czy ma Pan jakieś sugestie, co do dalszego biegu sprawy, czy też nie ma już sensu dalej ją drążyć?
- Uważam, że skoro problem wywołano, trzeba go doprowadzić do sensownego końca. Przypuszczam, że dystrybutorzy gazu palnego zechcą udowodnić, że obawy o jakość autogazu są nieuzasadnione. Jako organizacja zrzeszająca te firmy jesteśmy gotowi do rozmów z Inspekcją Handlową. Chodzi nam głównie o to, żeby w dalszych działaniach uwzględniana była specyfika naszej branży, a ewentualne rozwiązania podejmowano z jej znajomością.
- Dziękuję za rozmowę
Radosław Ostrowicz rozmawiał z Andrzejem Szczęśniakiem.
Więcej o jakości paliw:
- skomentujesz?
- czytano: 2366
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 godz 43 min temu
3 godz 8 min temu
6 godz 55 min temu
9 godz 38 min temu
17 godz 23 min temu
17 godz 48 min temu
21 godz 31 min temu
1 dzień 4 godz temu
1 dzień 6 godz temu
2 dni 18 godz temu