Już na niektórych stacjach to widać. Już do klientów – zwykłych zjadaczy paliw – dociera ta smutna wiadomość: olej napędowy jest droższy od benzyny. Wiele kalkulacji opartych na kupnie droższego samochodu, a za to z nadzieją na tańsze paliwo – bierze w łeb.
Dla klienta prawdziwa cena paliw jest ukryta pod kilkoma płaszczami. Pierwszy to podatki, które są znacznie wyższe dla benzyn i dzisiaj stanowią 54% ich ceny. W Europie jedynie w W. Brytanii mamy równe podatki na benzynę i olej, jednak są to jedne z najwyższych podatków, a więc i cen paliw w Unii.
W Polsce różnica podatków między olejem napędowym a benzyną wynosiła ponad 50 groszy. Przez to benzyna była droższa. Zmniejszenie podatków 15 września tylko na benzynę – zmieniło ten rachunek. 5 października w rafineriach – pomimo różnicy podatków – olej był juz droższy. I taki jest do dzisiaj.
Wyższa cena oleju napędowego ukryła się także przed oczami kierowców pod bardzo wysokimi ostatnio marżami na benzynę. Właśnie to o nie wybuchła wielka awantura na linii rząd – koncerny paliwowe. Jej pozytywnym skutkiem był spadek cen benzyn. I wtedy prawda o prawdziwej cenie oleju napędowego dotarła do konsumenta.
Przyczyny są fundamentalne. Europa jest zbytnio uzależniona od diesla. Jest to efekt dawnej polityki podatkowej, która preferowała olej napędowy z powodów ekologicznych, gdyż uważano go za mniej szkodliwy od benzyn. Jednak było to tak dawno, że najstarsi górale nie pamiętają, a dzisiaj postęp technologiczny, w znacznej części zmienił tę sytuację.
Popyt na diesel rósł w Europie bardzo gwałtownie od dziesięciu lat. Już w 1999 roku jego sprzedaż przeskoczyła sprzedaż benzyn. To skutek preferowania samochodów z silnikiem wysokoprężnym. Skutkiem była gwałtowna zmiana upodobań kierowców – silniki benzynowe przegrywały z dieslowskimi, które dzisiaj w Europie stanowią już połowę nowych samochodów.
Europejskie rafinerie nie nadążają za popytem, więc cena produktu rośnie. Brakuje go, więc importujemy z innych rynków, gdzie jest go więcej. Jednak produkty te nie spełniają wysokich wymogów ekologicznych, co dodatkowo podwyższa koszty.
Polityka podatkowa wykrzywiła naturalne układanie się proporcji produktów z ropy na rynku. Europa chce być czysta, Europa nie chce siarki w oleju napędowym, więc wymaga coraz niższej jej zawartości. I to nie tylko w paliwie, używanym na drogach, ale także w innych – grzewczych, a nawet stosowanych w statkach. A ropa nie jest surowcem, z którego można “wycisnąć”, co się żywnie podoba.
Dzisiejsza struktura produkcyjna europejskich rafinerii nie podoła temu ekologicznemu zadaniu, gdyż cele ekologiczne wymagają znacznie głębszego i bardziej kosztownego przerobu. Trzeba inwestować i to bardzo intensywnie. W Polsce przykładem jest inwestycja w pogłębiony przerób Grupy Lotos, którego koszt dochodzi do miliarda złotych. To musi kosztować, więc ceny idą w górę. Kierowcy muszą za to zapłacić.
Polityka podatkowa pogorszyła sytuację z dieslem, polityka podatkowa ma ją naprawić. Unia Europejska ogłosiła chęć zrównania podatków na olej napędowy. Jest to zła wiadomość dla kierowców, gdyż wyrównanie będzie się oczywiście odbywało przez podwyższanie podatków. Dobrą wiadomość i nadzieję na chwilową choćby ulgę dla naszych portfeli niesie zapowiedź ciepłej zimy. Taką przynajmniej pogodę przewidują dzisiaj rynki energetyczne, gdyż ceny paliw grzewczych, takich jak olej opałowy czy propan - spadają. Być może więc będzie trochę taniej.
- skomentujesz?
- czytano: 2458
Wykop
LinkedIn
Twitter
Wyślij znajomemu








Komentarze
2 godz 42 min temu
3 godz 7 min temu
6 godz 54 min temu
9 godz 38 min temu
17 godz 22 min temu
17 godz 47 min temu
21 godz 31 min temu
1 dzień 4 godz temu
1 dzień 6 godz temu
2 dni 18 godz temu