Energetyczny konflikt Rosji i Białorusi

Przebieg i wyniki kryzysu zimowego pokazują, jak silnym narzędziem rurociągi wobec państw eksporterów ropy czy gazu. Tak jak podczas kryzysu ukraińskiego, fakt, że przez terytorium Białorusi idą rurociągi – był na tyle silnym argumentem w negocjacjach, że doprowadził do znaczących ustępstw ze strony Rosji. Dzięki rurociągowi gazowemu gazociąg jamalski, Białoruś utrzymała także w 2007 roku znacząco niższe ceny gazu niż sąsiednia Polska.
sukces umiarkowany i raczej w przyszłości
Rosji udało się znacząco zmniejszyć straty, jakie ponosiła, sprzedając o wiele tańsze ropę i gaz. Kwoty, jakimi Rosja dotowała Białoruś poprzez dostawy tańszych węglowodorów były szacowane na 7 miliardów $ rocznie. Nastąpiło znaczne ich zmniejszenie, jednak w samym gazie Białoruś zapłaci za dostawy 3,3 miliarda $ mniej niż Polska.
Także dochody z ropy naftowej zostaną znacząco zwiększone, szczególnie w następnych latach. Właśnie w tym perspektywicznym polepszaniu dla Rosji warunków eksportu – upatrywać można głównego sukcesu strony rosyjskiej. Harmonogram dochodzenia do europejskich cen dla Białorusi jest dość długi i łagodny, jednak tak samo jak i w Rosji kończy różnice między rynkiem wewnętrznym(także białoruskim) i europejskim w 2011 roku. Udział Gazpromu w sieci dystrybucji jest co prawda bardzo kosztowny, spowoduje jednak większą pewność tego korytarza eksportowego dla Gazpromu.
W porównaniu z kryzysem ukraińskim Rosja znacznie lepiej przygotowała się do negocjacji. Poniosła ona wtedy duże straty na reputacji wiarygodnego dostawcy surowców. I to pomimo, że blokada dostaw trwała krótko, a eksport do Europy trwa bez najmniejszych przeszkód od dziesięcioleci. Tym razem zgromadzono duże rezerwy gazu w Niemczech i na Łotwie, prowadzono negocjacje z Ukrainą. Nie można też przecenić wsparcia sprzyjającej aury - ciepła zima osłabiła europejskie napięcie i dała Rosji poważny atut w negocjacjach.
Generalnie politycznie wydaje się, że Rosja zdobyła przewagę nad Europą w staraniach o Białoruś. Przyczyniła się do tego niezdecydowana postawa Unii, która ze względu na surowce energetyczne prowadziła ostrzejszą politykę wobec Białorusi niż wobec Moskwy. Podobnie Stany Zjednoczone Ameryki, których dezorientację w tym sporze widać jak na dłoni.
Rosja z pewnością przy ropie naftowej popełniła błąd zbyt radykalnego wprowadzenia stawek celnych i europejskich cen ropy. Szczególnie po porozumieniu gazowym, gdy ceny dla Białorusi wzrosły o 114%. Dodanie do tego tak potężnego szoku naftowego groziło bowiem gospodarce białoruskiej załamaniem. Być może, gdyby od razu zaproponowano mechanizmy stopniowego dochodzenia do cen rynkowych – nie byłoby przerwania dostaw ropy.
Jednak trudno się dziwić Rosji, że po wielu latach bycia ogrywanym i nie mogąc się doczekać realizacji podpisanych przez Białoruś zobowiązań – twardo przystąpiła do gry. Może za twardo.
Patrząc długofalowo na rezultaty działań prezydenta Białorusi, trzeba przyznać, że odniósł on duże sukcesy w osiąganiu korzyści ze związków gospodarczych z Rosją i swego tranzytowego położenia. Pomimo sposobów, które nie budzą uznania – osiągnął przez te lata bardzo wiele.
Białoruś doskonale wykorzystywała do tej pory swoją pozycję geograficzną i polityczne usytuowanie między Europą a Rosją. Jako członek wspólnoty politycznej z Rosją wygrywała z nią swe przewagi. Kilkakrotnie zobowiązywała się do zmiany warunków współpracy z Rosją, jednak za każdym razem udawało się jej uniknąć realizacji tych zobowiązań.
Białoruś otrzymywała najtańszy gaz z krajów europejskich (w przybliżeniu: sześć razy tańszy niż Polska). Cena 46,68 $/1000 m3 to był cena niewiarygodnie niska nawet jak na dawne kraje radzieckie (CIS), nie mówiąc już o Europie, gdzie gaz dochodził do 300 $/1000 m3. Tak niska cena to cena, po jakiej nie dostawał gazu żaden kraj.
Gospodarka białoruska otrzymywała bardzo tanie surowce, na którym bazował wzrost gospodarczy. A przecież podobnie jak z ropą - jest z gazem ziemnym. Gdy sąsiednie kraje (Polska na przykład) kupowały gaz po ok. 270 $/1000m3 – Białoruś płaciła 47$. Wzrost PKB osiągał dwucyfrowe wielkości, plasując Białoruś wśród „tygrysów Europy”:. Budżet państwa także był zasilany z tego, czego nie otrzymywała Rosja za eksport ropy czy paliw.
W czasie kryzysu prezydent Łukaszenko przez swe (z pewnością – nieeleganckie...) zachowanie uniknął też szokowego wzrostu cen surowców, który mógłby spowodować kryzys gospodarczy. Dzięki tym działaniom – rozłożono wzrost kosztów dla gospodarki i dla ludności na kilka lat, co zmniejsza siłę uderzenia i pozwala na przystosowanie się przedsiębiorstw.
W dalszym ciągu – mimo ostrych i bolesnych dla Rosji zachowań – Białoruś będzie przez Rosję dofinansowana. W samym gazie ziemnym jest to kwota 3,3 miliarda $ w ciągu roku (w ropie naftowej podobnie). Prezydent Putin osobiście i publicznie przypomniał o tym swoim sąsiadom.
Cena udziałów BiełTransGazu – to także sukces Białorusi, bowiem uzyskała najwyższą możliwą, jaka wynikała z oceny przygotowanej przez ABN Amro. Jeszcze kilka lat temu wyceniano tę firmę na 600 mln $. Podwojone opłaty za przesył to także składniki tego rachunku, który układa się dość korzystnie dla Białorusi. Wynegocjowała je, czy może wymusiła na Rosji, jednak twarda postawa się opłaca. Polscy negocjatorzy z PGNiG powinni się od nich uczyć.
Jednak dla Białorusi nadszedł chyba kres „złotego wieku” tanich nośników energii i surowców z Rosji.
Widowiskowość tego „kryzysu” wynikała z tego, że prezydent Łukaszenko używał mediów zachodnich jako narzędzia. I choć naprawdę niewiele się działo, to jednak napięcie medialne sięgało zenitu.
Nastawienie mediów zachodnich i polskich wobec Rosji, Gazpromu czy prezydenta Putina jest jednoznacznie negatywne. Rosja jest w sytuacji, gdy z jednej strony wymaga się od niej wyrównania cen gazu w kraju do cen rynkowych w imię uczciwej konkurencji, drugiej zaś krytykuje za próby wprowadzenia takich samych cen rynkowych dla krajów byłego Związku Radzieckiego. W takiej sytuacji straty wiarygodności wobec opinii publicznej są oczywiste. Jednak wśród polityków unijnych oprócz normalnej w takim wypadku retoryki – nie padły żadne poważne stwierdzenia. Unia była oburzona, że nie została powiadomiona o przerwach w dostawach. Także ani wśród polityków, a tym bardziej w świecie biznesu energetycznego, Rosja nie doznała uszczerbku.
Wręcz przeciwnie: zachodnie państwa tym mocniej uświadomiły sobie, że zależność w transporcie ropy i gazu od niepewnych politycznie krajów – jest poważnym zagrożeniem. Że Rosja gdyby odcięła dostawy surowców – poniosła by ogromne straty – brak środków z eksportu, zatrzymanie wydobycia. Natomiast kraj tranzytowy taki jak Białoruś – może to uczynić całkowicie bezkarnie. Choćby przez wprowadzenia myta, które podcina fundamenty wolnego handlu i globalnej gospodarce.
Rosja w obu kryzysach osiągnęła nie tylko poprawienie poziomu cen gazu i ropy, ale także uzgodniła kilkuletnie harmonogramy podwyższania cen gazu, taryf eksportowych. Dzięki czemu rosyjski budżet będzie dostawał większe dochody eksportowanych węglowodorów, a Gazprom przestanie tracić ogromne pieniądze.
Jednak rodzi się obawa o dotrzymanie tych umów, głównie przez stronę białoruską. Zachwiana pozycja polityczna prezydenta Łukaszenki doprowadza już dziś do nerwowych wypowiedzi („Rurociąg Północno Bałtycki to największa głupota w historii Rosji”) aż po działania odwetowe (myto i utrudnienia dla rosyjskiego transportu). Dlatego wciąż grożą nam kolejne kryzysy. Rosjanie już dziś oświadczają, że liczą się z kryzysem na przełomie roku 2007 i 2008 z powodu dużo gorszych warunków porozumienia,. Jakie przyjdzie wprowadzić Białorusi.
Praktyka też uczy ostrożności. Prezydent Łukaszenko podpisywał już wiele porozumień i doskonale potrafił się z nich... NIE wywiązywać. Można mieć obawy, czy nie będzie chciał jeszcze raz rozegrać swą grę i czy nie dojdzie do kolejnych utarczek przy wprowadzaniu coraz trudniejszych dla Białorusi cen. Dzisiejszy „sukces” jego pokerowej gry może mu podpowiadać różne, trudne do przewidzenia, kroki w jego strategii: „krok w tył, dwa kroki w przód”.
Dzisiejsze nerwowe ruchy mogą wskazywać, że kryzys może być szybciej niż przewidują Rosjanie.

Andrzej Szczęśniak
Przeczytaj koniecznie zestawienia faktów:
- skomentujesz?
- czytano: 3680

Komentarze
Znowu niepewność, jak zachowa się Białoruś
Puls Biznesu (PAP):
"Te firmy, które zaproponują kontrakty po takich cenach dla Białorusi, będą obciążone dodatkowymi cłami za eksport ropy przez nasz kraj"- zapowiedział białoruski prezydent.
Może być powtórka. Prezydent Łukaszenko tym razem chce "przycisnąć" firmy rosyjskie dostarczające ropę do rafinerii.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Unifikacja akcyzy i cła dostawy ropy i prod. z Rosji w Białorusi
Agencja Nowosti podała
Nie ma dostaw na Białoruś powiedział pierwszy zastępca premiera minister Władymir Siemaszenko
Bialoruska i rosyjska strona zunifikowaly cła i akcyzy.
Działanie ma na celu ochronę rynku wewnetrznego Białorusi
zwłaszcza podmitów rolniczych.
24.01.07 11:43
Семашко: Российские поставщики нефти не уйдут с белорусского рынка Российские поставщики нефти не уйдут с белорусского рынка. Как сообщил сегодня журналистам первый заместитель премьер-министра Беларуси Владимир Семашко, белорусские нефтеперерабатывающие заводы будут по-прежнему привлекательными для российских компаний, поставляющих нефть в Беларусь.
По его словам, белорусская и российская стороны унифицировали пошлины на нефть и нефтепродукты. В Беларуси созданы более благоприятные условия на внутреннем рынке. Как отметил первый вице-премьер, белорусские нефтеперерабатывающие заводы освобождены от уплаты оборотных налогов. "Мы пошли на это, чтобы внутренний рынок не пострадал", - пояснил он. Снижены также акцизы на белорусские нефтепродукты. Они фактически приближены к российским. Кроме того, сообщил Владимир Семашко, "мы убрали льготные цены на нефтепродукты для сельхозпредприятий республики". Это вызывало значительную нагрузку на бюджет страны, пишет БЕЛТА.
Konflikt Białoruś-Rosja
Ciekawe przemyślenia, choć nieco chaotyczne. Tylko kilka uwag:
- Łukaszenko może i uniknął "szokowego wzrostu cen surowców, który mógłby spowodować kryzys gospodarczy", ale czy Rosja rzeczywiście była zainteresowana doprowadzeniem gospodarki Białorusi do nagłego kryzysu? Moim zdaniem nie. Dlatego nowe ceny ciągle są znacznie niższe od cen światowych, choć z perspektywą dalszego wzrostu od 2008 r., co zresztą zostało zapisane w obu - gazowej i naftowej - umowach. Jednak kryzys, w przypadku braku reform, jest kwestią czasu. Kremlowi chodzi najpewniej o "zmiękczenie" Łukaszenki i przejęcie bialoruskich aktywów energetycznych. Inna sprawa, jakie mają na to szanse.
Racja, Łukaszenka wykorzystywał to, że Rosjanie czuli presję UE, ale że "niewiele się działo"? A zakręcenie kurka naftowego na 3 dni? I to bez poinformowania krajów-odbiorców, a początkowo nawet zrzucanie winy na Białorusinów.
- dlaczego tytułuje Pan Łukaszenkę "prezydentem"? Jednyną sankcję demokratyczną zyskał on w wyborach w 1994 roku, później było już tylko gorzej. A wybory z marca 2006 r. były już jawnym fałszerstwem.
- zgadzam się natomiast, że powrót konfliktu jest tylko kwestią czasu i sądząc z ostatnich wypowiedzi Łukaszenki, wcale nieodległego...
Intencje, intencje, polityka....
Nie są moją domeną "intencje". Zwykle każdy przypisuje je aktorom takich wydarzeń wg własnego upodobania. Jeśli nie lubi Rosji, to przypisuje jej najgorsze... itd. itp. Rosja, Gazprom są zainteresowane przede wszystkim finansami. Na nich budują swą siłę i dość mają dopłacania tak ogromnych sum (patrz factbox). Polityczne zamiary (poza energetyką) mniej mnie interesują.
Kryzysy (inflacja, spadek PKB) towarzyszą zwykle gwałtownym zmianom cen nośników energii. Jeśli są rozłożone w czasie - system gospodarczy sobie radzi. Tak więc wcale nie musi być kryzysu.
"Widowiskowość" - racja. Najpierw chciałem napisać analizę kryzysu gazowego, ale wyszło, że dwa naraz analizowałem, a to stwierdzenie dotyczy przedsylwestrowego kryzysu gazowego (stąd może i chaotyczność ;-).
Pan Łukaszenko jest prezydentem, został wybrany i ma legitymację do rządzenia swoim krajem. Nie widzę argumentów za NIE uznawaniem go za głowę państwa, nawet jak się go nie lubi.
Dla mnie bardziej niepokojące niż możliwość następnego kryzysu są przygotowania Rosjan do jego uniknięcia:
http://szczesniak.pl/node/327
http://szczesniak.pl/node/322
A raczej niepokoi mnie brak polskiego odzewu.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Rosja, Gazprom, Łukaszenka...
Refleksja generalna. Rosyjska polityka gospodarcza, przede wszystkim energetyczna, podporządkowana jest w pierwszym rzędzie linii politycznej Kremla. Zysk, efektywność etc. są na drugim miejscu. Banalne jest powtórzenie, że sektor energetyczny stał się głównym instrumentem w polityce zagranicznej. Przykładów jego wykorzystania jest aż nadto. I trzeba mieć to na uwadze analizując ostatni konflikt białorusko-rosyjski. Dlatego nie jest prawdą, że "Rosja, Gazprom są zainteresowane przede wszystkim finansami".
Łukaszenka sam się wybrał i dlatego legitymacji do rządzenia nie ma. Nawet jeśli jest stosunkowo popularny w społeczeństwie, to jego działania wobec tegoż społeczeństwa, organizacji pozarządowych, o opozycji nie wspominając, go dyskwalifikują. Nie widzę powodów, aby odrzucać te argumenty. Nawet jak się Łukaszenkę lubi.
Rosjanie w perspektywie kilku lat nie są w stanie wyeliminować Białorusi, jako głównego państwa tranzytowego dla eksportu swojej ropy. Drużba przesłała w zeszłym roku około 80 mln ton. Nawet gdyby już około 2010 roku ruszyła kolejna nitka rurociągu do Primorska (50 mln ton) to nie wyeliminuje to Drużby, ale na pewno znacznie zmniejszy jej znaczenie. Otwarte pozostaje pytanie, kto będzie wówczas rządził na Białorusi lub Białorusią...
Rosja opłacalność sobie ceni
Polityka rosyjska bierze jako podstawę swej działalności w energii - opłacalność. Ostatnie kryzysy, czyli wyrównywanie cen dla dawnych krajów FSU - są tego dowodem.
Dla Polski dowodem są ostatnie negocjacje PGNiG, gdzie po zapłaceniu 10% drożej za całość dostaw gazu do Polski - Rosjanie dostarczają gaz z Azji Centralnej, choć gdyby się kierowali czystą polityką - mogli nam dać niezłego pstryczka w nos. Czyli kalkulacja ekonomiczna (mówiąc wulgarnie - kasa) przeważa.
Co do prezydenta Łukaszenki - pozostaję przy swoim zdaniu, nie przedstawił Pan przekonujących argumentów. Powiem tylko, że nie jest to blog polityczny. Natomiast takie podejście, jak dowiódł ostatni kryzys - blokuje racjonalne działanie ze strony polskiej. Nie wiemy co robić, gdy przychodzi do konfliktu między dwoma takimi, co ich obu nie lubimy. To świadczy, że polska polityka (w energetyce) jest ideologiczna, a nie realistyczna.
Za dwa lata będzie rurociąg by-pass Białorusi do Primorska. Rosjanie są wyjątkowo skuteczni w realizacji swej strategii logistycznej. Polecam jeszcze raz: http://szczesniak.pl/node/327
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Ostatni raz o Łukaszence
Aby skończyć już temat Łukaszenki - jego polityka z ostatnich 10 lat jest wystarczającym argumentem za tym, aby za demokratę go nie uznawać, a tym samym nie legitymizować jego mandatu do rządzenia. Może i nie jest to blog polityczny, ale energetyka jest tak upolityczniona, jak żaden inny sektor gospodarki. Od polityki więc nie da się uciec.
Pisze Pan, że Polska nie wiedziała, jak zareagować na kryzys. Być może, choć dotyczy to nie tylko naszego kraju, bo zakręcenie kurka z ropą dotknęło inne państwa UE. Rozwiązaniem na tego typu problemy może być przede wszystkim wspólna polityka energetyczna UE. Której póki co nie ma i nie wiadomo kiedy będzie. Ale ciekaw jestem co Pan by zrobił? Jaka byłaby realistyczna polityka w Pana wykonaniu?
Jeśli już polityka, to nie
Jeśli już polityka, to nie iem, czy Pan wie, ale na świecie nie funkcjonuję jedynie państwa demokratyczne. Nie tylko wybory dają leitymację do rządzenia. Białoruś jest w większym stopniu demokrację niż Arabia Saudyjska czy ukochany przez nasze rafinerie Kazachstan. Jeśli chciałby Pan gaz i ropę kupować jedynie od demokracji, to cienko to widzę.
Co do moich recept, to nie jestem politykiem, a temat jest na dłuższą wypowiedź. Właśnie piszę analizę i wnioski dla Polski z ostatniego kryzysu i tego, co się po nim wydarzyło. Zapraszam do lektury.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Obejscie rurociągu naftowego poza Białorusią przez Pskowski rejo
Agencja Prasowa Nowostki 30.01.07 13:59 Новый участок нефтепровода в обход территории Белоруссии может пройти по территории Псковской области
Nowy odcinek rurociągu naftowego poza Białorusią przez Pskowski Rejon Ogłosił Transneft o długości 1000 km o wartości $2,5 mld USD
В Министерстве промышленности и энергетики рассматривается вопрос о строительстве нефтепровода через территорию Псковской области. Акционерная компания "Транснефть" предлагает построить нефтепровод в обход территории Белоруссии.
Rosyjskie Ministerstwo Przemyslu i Energetyki rozważa wniosek TRANSNEFTU.
Konkluzja
Czyli jest wyjście na problem z Łukaszenką.
Oczywiście, że jest
Jak się przyjrzeć problemom, to wyjście zwykle się znajduje. Podstawą jest racjonalna ocena sytuacji (nie zaburzona przez ideologiczne uprzedzenia) i chęć rozwiązania problemu (a nie osiągania innych celów politycznych).
Tutaj więcej o nowej rurze:
http://szczesniak.pl/node/327
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Polityka nacisku weto za polskie mięso-retorsją za ropę
Według danych szefa Aleksandra Leszowa z moskiewskiego biura brytyjskiej firmy ARGUS – specjalizującej się w ocenie rynków światowych energii polskie firmy przerabiają ropę z rurociągu DRUZBA – Przyjaźń Przyjaźń cenie $353 USD za ton W tym czasie białoruskie rafinerie w grudniu przerabiały ropę po 230-240 $USD zatonę.
Gazeta Kommersant z 29.01.2007 ujawniła ,iż SURGUTNEFTEGA i białoruska rafineria MOZYR podpisały kontrakt w nowych cenach. Cena na luty będą niż o 15-20 $ USD za tonę.
Ocena faktyczna
Łukaszenko zagrał według scenariusza Moskwy za ugrał korzyść dla siebie a polityka nacisku np. weto za polskie mięso faktycznie stała się retorsją dla krajów UE.
Analizy Pana Andrzeja poprawne myslowo lecz nie trafne z punktu widzenia strategii Rosji
Dziękuję
... za ową "poprawność myślową", jednak nie rozumiem, dlaczego nietrafne z punktu widzenia strategii Rosji. Od dawna mówię i piszę, a co najważniejsze - staram się dotrzeć do świadomości polityków u władzy, że Rosja ma efektywną strategię, którą konsekwentnie realizuje. Że realizacja tej strategii jest dla nas zagrożeniem.
A co najważniejsze: staram się dowieść, że polskie reakcje są skazane na porażkę. Już widać elementy tej porażki (ceny gazu).
Jak widać po przykładzie białoruskim, jeśli słabszy partner rozgrywa zdecydowanie (ciutkę kopiąc czasami po kostkach), to ugrywa trochę.
A propos tych liczb: trzeba pamiętać, że rosyjskie cło eksportowe dla Białorusi wynosi 53$/t gdy cło ogólnie 180$ (do dzisiaj). Ale na końcu - przy eksporcie z Białorusi, czekają cła na produkty, którymi Białoruś dzieli się z Rosją (70%). Więcej: http://szczesniak.pl/node/295
Także takie suche - to nie jest dobre porównanie.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Ile tego cła?
Główny cel polityków u władzy w Rosji, w tym oczywiście odpowiedzialnych za energetykę, to maksymalizacja własnych zysków. To ich główna strategia. Co nie znaczy, że nie ma elementów innej.
Co do cła eksportowego na produkty naftowe z Białorusi. Sytuacja nie jest tutaj do końca jasna. Nie wiadomo, czy cło jest realnie czy też te 70% nie zawiera się w 53$ (sumy się idealnie zgadzają). Oznaczałoby to, że Białoruś będzie płacić rosyjskie cło importowe, bo te pieniędze budżet Rosji może uzyskać, ale nie będzie oddawać Rosji żadnej części z białoruskiego cła eksportowego. Potwierdzają to słowa Kobiakowa z 15 stycznia: "По словам вице-премьера Андрея Кобякова, в 2007-2009 годах "Беларусь будет платить только пошлину на сырую нефть, иных пошлин в российский бюджет белорусская сторона платить не будет".
http://www.naviny.by/popular/ic_popular_...
Tak, czy inaczej już pojawiają się różne interpretacje umowy naftowej, a tym samym pole dla kolejnej fazy konfliktu.
Ne do końca jasne
Pana pierwsza teza jest polityczna (rodem z amerykańskiej myśli neokonserwatywnej) z którą się nie zgadzam. Obecna ekipa znacząco uporządkowała sytuację w Rosji po anarchii i korupcji czasów Jelcyna. wystarczy się przyjrzeć Gazpromowi, w jakiej jest teraz kondycji, a co się z nim działo w końcu 90-tych lat.
Jest harmonogram tych ceł eksportowych na produkty. 53$ to cło na ropę na granicy Rosja - Białoruś. Nie wiem, jakie cło wyznaczyła Białoruś na produkty (to w jej gestii jak mi się wydaje), pobierane na granicy Białorusi, jednak następuje podział dochodów z tego cła między Rosję i Białoruś. Sprawy są chyba dopiero teraz dogrywane.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Ekipa Putina i białoruskie cło
Ekipa Putina uporządkowała sprawy wokół Gazpromu, ale niech się Pan nie da nabrać, że zapomniała zadbać o własne interesy. Wychodzi jej to nie gorzej niż ich odpowiednikom w okresie Jelcyna. Proszę popatrzeć ilość nowych pośredników w handlu ropą, czy firm naftowych, które się nagle pojawiły (jak choćby Russnieft'). A rola ludzi typu Timczenko?
Białoruskie cło eksportowe na produkty naftowe zawsze było znacznie niższe niż w Rosji i w końcu 2006 roku wynosiło 75$ za tonę (a do końca listopada 2006 roku 57$). Zgodnie z umową naftową z 12 stycznia zostało przywiązane do poziomu cła rosyjskiego (obecnie 108$). Jednocześnie w umowie znalazł się zapis, że w przypadku zmniejszenia przez Białoruś cła, Rosja automatycznie zwiększy cło na eksport ropy z obecnych 53$/tonę do normalnej stawki.
108$ + 53$ ?
To że było, to wiem, jednak teraz jest sumą ceł na ropę (53$) i rosyjskich na produkty (108$)? Nie miałem czasu tego sprawdzić, ale razem to się nie mieści w kalkulacji.
Wydaje mi się, że w poniższym sformułowaniu jest jakiś błąd, ponieważ Rosja nakłada cła eksportowe na produkty wytwarzane z ropy bez ceł eksportowych. Jeśli dodać 53$ (do wczoraj), to kalkulacja się sypie - nic nie sprzedadzą.
Russia has received the right to unilaterally increase its duty on oil exports to Belarus to up to 100 percent of the duty applied to other countries if Minsk acts in violation of the agreement on the distribution of duty revenues from the export from Belarus of products refined from Russian oil, Russian Finance Minister Aleksei Kudrin told reporters in Moscow on Friday night.
Under the agreement, which Prime Ministers Sergei Sidorsky and Mikhail Fradkov signed on Friday, starting January 1, 2007, Russia's oil export duty for Belarus should be $53 per ton, or 29.3 percent of the $180.7 duty applied to other countries. The duty for Belarus is to increase to 33.5 percent of the generally applied duty in 2008, and to 35.6 percent in 2009. In addition, the duty rate for Belarus is to be reviewed every two months as well as the duty rates for Russian oil exported to other countries. The duty rates for exports of crude oil and petroleum products from Belarus should be equal to those applied by Russia. According to Mr. Kudrin, the reexport of oil from Belarus will now be unprofitable. The minister also said that the agreement would yield an additional $1,580 million for the Russian coffers in 2007.
Minsk and Moscow also agreed that revenues from duty on the export from Belarus of light petroleum products refined from Russian oil should be split on the basis of 70 percent to Russia and 30 percent to Belarus in 2007, 80 percent to Russia and 20 percent to Belarus in 2008, and 85 percent to Russia and 15 percent to Belarus in 2009.
Belarusian Prime Minister Sergei Sidorsky reportedly said that Russian oil suppliers, the Belarusian oil refineries and European consumers should be satisfied with the agreement signed on Friday.
Since December 1, 2006, Russia has had the following export duty rates: $180.7 per ton for crude oil, $134 per ton for light and medium distillates, gas oils, benzene, toluene, xylene, propane, butanes, ethylene, propylene, butylenes, butadiene, and other liquefied gases, and $72.2 per ton for liquid fuels, lubricants, exhaust oil products, petroleum jelly, mineral waxes, petroleum coke, and petroleum bitumen.
Ropa - owszem, ale produkty...
Co do załatwiania własnych interesów... to ja się na tym nie znam. Natomiast wiem, jaki jest stan państwa i firm rosyjskich. I jest on o niebo lepszy. A sprawa pośredników - to sprawa państw, które ich chcą, albo na nich się zgadzają. Do tanga... Czy MOL ma pośredników? Nie ma. A z Russneftem robi świetnie interesy w Rosji. Polska ma pośredników i nie robi dobrych interesów z Rosją. Jaki model Pan woli?
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Stan firm rosyjskich i pośrednicy
Co do poziomu ceł białoruskich to obstaję przy swoim.
I tu nie ma Pan racji. Kreml zrobił porządek z Gazpromem, ale efktywność innych firm rosyjskich z branży enegetycznej wczel nie jest lepsza, a wręcz gorsza. Najlepszym przykładem Juganskniefiegaz, którego efektywność po przejęciu przez Rosnieft' znacznie się spadła. A co do tematu "stanu państwa" to nie chcę zagłębiać się w temat, bo nie ma na to miejsca. Ale - pozory czasami mylą.
Co do pośredników. Model bez nich zapewne jest lepszy, bo (zwykle) tańszy. Ale Polska nie kupuje rosyjskie ropy wyłącznie przez pośredników. Aby wspomnieć tylko podpisany w styczniu długoteminowy kontrakt Orlenu z Rosnieftem na dostawę około 20 mln ton ropy.
Stan firm rosyjskich?
Do komentarza WK;
Nie bardzo rozumiem, o czym mówi Pan, pisząc, że "Najlepszym przykładem Juganskniefiegaz, którego efektywność po przejęciu przez Rosnieft' znacznie się spadła".
Jest dokładnie przeciwnie! Poniższy wykres pokazuje wzrost wydobycia o 4,5 mln ton w 2006 r. w porównaniu z 2005.
Slajd z prezentacji Vladimira Milova, który nie kocha zbytnio dzisiejszych władz rosyjskich: Institute of Energy Policy
Jest wiele niepokojących zjawisk w rosyjskiej polityce energetycznej (choćby słąba dynamika wydobycia Gazpromu: http://szczesniak.pl/node/393) czy postępujące upaństwoienie branży. I daleki jestem nie zauważania ich. Jednak problemy trzeba lokalizować, tam, gdzie one rzeczywiście istnieją, a nie...
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Nieefektywny sektor naftowy Rosji
Wskaźnikiem efektywności jest NIE TYLKO ilość wydobytej ropy, ale również koszt jej wydobycia. Kiedy Jugansknieftiegaz należał do Jukosu (do grudnia 2004 roku) koszt wydobycia baryłki wynosił 1,7$. Po przejęciu przez Rosnieft’ wzrósł ponad dwukrotnie, do 3,5$. Co z tego, że pomimo wzrostu wydobycia surowca wpływy Jugansknieftiegazu po przejęciu przez Rosnieft’ spadły o 17,1% w skali roku (za 2005). Wniosek: 1) efektywność JNG spadła; 2) zarząd państwowy nie może się równać pod względem efektywności do prywatnego.
http://lenta.ru/articles/2006/06/08/illa...
Pisząc w moim poprzednim komentarzu, że "efektywność firm rosyjskich z branży enegetycznej wcale nie jest lepsza, a wręcz gorsza" miałem więc rację. Wzrost wydobobycia Jugansknieftiegazu jest wyjątkiem. Zresztą nie znałem wówczas danych za 2006 rok.
W cytowanym przez Pana opracowaniu Miłow pisze rówież: "ГЛАВНЫЙ ИТОГ 2006 ГОДА – В РОССИЙСКОЙ ЭНЕРГЕТИКЕ ПРОДОЛЖАЕТ ДОВОЛЬНО УСПЕШНО РАСТИ ВСЕ, ЧЕГО НЕ КАСАЕТСЯ РУКАМИ ГОСУДАРСТВО. И НАОБОРОТ. ИСКЛЮЧЕНИЕ СОСТАВЛЯЕТ ЛИШЬ «ЮГАНСКНЕФТЕГАЗ», ГДЕ НЕ ОБОШЛОСЬ БЕЗ ПОМОЩИ SCHLUMBERGER."
A ja dodam od siebie, że w latach 1999-2003 inwestycje w sektorze energetycznym rosły średnio o 15,7%, przede wszystkim za sprawą Jukosu i Sibnieftu. W kolejnych dwóch latach - po renacjonalizacji Jugansknieftiegazu i położeniu przez Kreml łapy na "nieftiance" - spadły o 12,7%.
Oddajmy jeszcze głos Miłowowi, aby podsumował efekt "sprawy Jukosu" dla efektywności rosyjskiego sektora naftowego:
Если бы это было так, добыча нефти в России по итогам 2006 г. составила бы 490 млн. тонн вместо 480,4 млн.
Темпы роста нефтедобычи в целом по России составили бы:
4,8% в 2005 г. (вместо фактических 2,4%)
4,2% в 2006 г. (вместо фактических 2,2%)
Падение темпов прироста добычи нефти в России в 2005-2006 годах в основном носит не естественный, а рукотворный характер
Nic dodać nic ująć. A problem jak najbardziej dobrze zlokalizowany...
Jugansknieftegaz
1. Co do własności prywatnej to nie musi mnie Pan przekonywać :-)
Sam uważam, że największym błędem Kremla jest upaństwawianie, co doprowadzi do spadku efektywności. Ot choćby porównaie http://szczesniak.pl/node/393
2. Co do Schlumbergera - to źle, że współpracuje? To bardzo dobrze. Co w tym złego.
3. Co do kosztów wydobycia. Nie che mi się wierzyć w 1,7$. Wystarczy popatrzeć tutaj: http://szczesniak.pl/node/353
Pytanie, czy te 1,7$ nie były one przypadkiem tej manipulacji, którą stosował Jukos:
A "ogólne" tezy Miłowa (zwłaszcza ze "co by było gdyby") to nie jest żaden dowód i mnie nie przekonuje. To jest retoryka i gdybanie. Poznałem Miłowa i wiem, że wszystko zinterpretuje na niekorzyść prezydenta Putina. W końcu polityk z poprzedniej ekipy. Dlatego go właśnie przewrotnie zacytowałem. Pamiętam, jak zarzucał, że Rosja ma za niskie wewnętrzne ceny gazu, że to spowoduje wzrost konsumpcji itd. itp. Słusznie. ALe teraz, gdy przyjęła już plan podniesienia tych cen, http://szczesniak.pl/node/395 broni przed podwyżkami sektora elektroenergetycznego. Który jak wiadomo, był beneficjentem tak taniego gazu. Więc zawsze można znaleźć dziurę w całym.
Tak to się można wymądrzać. Realnie trzeba sobie radzić z problemami. I Rosja sobie radzi. Tak jak "poradziła sobie" z Możejkami. A my musimy ... tutaj: http://szczesniak.pl/node/382
Jak zamiast od lat gadać o gazoportach i nnych fantasmagorycznych Nabucco, w kilka lat poradziła sobie z BTS. I biznesowo - spłacone, przynosi zyski. A nie tak jak zadłużony po uszy EuroPolGaz.
Także - problemy są, i to wiele, ale Pan kulą w płot trafił z tym JNG.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
Efektywny jak Jugansknieftiegaz do XII 2004
Podtrzymuję swoją opinię. Jugansknieftiegaz wydobywał baryłkę ropy za średnio 1,7$, co była najniższą ceną w Rosji, na poziomie Arabii Saudyjskiej. Łatwo można sprawdzić w sprawozdaniach i opiniach agencji ratingowych. Inna sprawa, że JNG jest jednym z najlepszych złóż w Rosji. Nie było to wynikiem "manipulacji", bo gdyby Jukosowi rzeczywiście na tym zależało, to zawyżałby cenę wydobycia, a nie zaniżał. Teraz, gdy JNG należy do Rosnieftu, cena wzrosła do ponad 3,5$. I który właściciel był bardziej efektywny?
Rosnieft' przejął niektóre stare schematy Jukosu wobec JNG:
http://2005.novayagazeta.ru/nomer/2005/9...
Generalnie moja pierwotna teza była taka, że w coraz bardziej upaństwowionym sektorze energetycznym Rosji nie dzieje się dobrze. A na państwowych firmach "żerują" pośrednicy związani z zarządem. Co bynajmniej korzyści i efektywności tym firmom nie przynosi.
A Miłow był wiceministrem energetyki w 2002 roku, czyli już pod Putinem, a więc nie był "politykiem poprzedniej ekipy".
To się zgadzamy
Co do państwowej i prywatnej się zgadzamy - OK
"Koszty" były "robione" w spółce z ulgami podatkowymi, więc z JNG naftę sprzedawano tanio - to prosty mechanizm. I jak widać ma kontynuatorów - z jedną różnicą: wtedy wchodziły w grę podatki, teraz nie ma o tym słowa.
Ale ja nie chcę się przerzucać prasowymi sensacjami, bo najczęściej nie są one wiele warte.
Mój punkt wyjścia:
- Rosja (prezydent Putin) uporządkowała sektor naftowy), wprowadzając sensowną strategię i skutecznie ją realizując (to najbardziej dramatyczna różnica z nami).
- Upaństwawianie stanowi zagrożenie dla efektywności rosyjskiej nafty i gazu i dla tej strategii (tu niestety upodabniamy się w tendencjach nacjonalizacyjnych do Rosji).
To myślę wystarczy - jak wracamy do punktów wyjścia, to chyba zatoczyliśmy krąg ;-)
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak