Zmiana prezesa Orlenu?
Pogłoski o rychłej zmianie prezesa PKN Orlen podniosły falę dyskusji i ocen tak dzisiejszych władz spółki jak i nowego kandydata. Niektórzy z publicystów rozgrzali się do czerwoności w swojej argumentacji:
Chalupec zdobył szacunek i zaufanie na Litwie, której rząd przychylnie traktował polską inwestycję. Jego odwołanie będzie źle przyjęte przez naszych sąsiadów.
Chalupec, jak wielu innych prezesów, straci posadę tylko dlatego, że nie jest z układu politycznego, który dziś rządzi Polską.
Gazeta Wyborcza
Pozwolę sobie wylać trochę oliwy na spienione fale. Warto bowiem popatrzeć także od strony biznesowej na obecne decyzje. Z pewnością Orlen odniósł sukcesy w porządkowaniu swej sieci detalicznej i zatrzymaniu trendu spadkowego na rynku detalicznym. Spadek po poprzednikach mógł kosztować Orlen marginalizację na rynku stacji. To jest osiągnięcie – wprowadzanie nowej taniej marki, dla mniej zasobnego klienta, gdy na najwyższej półce tak wielka sieć jak Orlen nie miał się szans zmieścić, przy tak ostrej konkurencji.
Dużo poważniejszym problemem, z którym osobiście kojarzy się zagrożonego zwolnieniem prezesa Chalupca, jest nabycie Możejek. Moim zdaniem to inwestycja przekraczająca możliwości Orlenu. Przy nie dokończonych procesach integracji czeskiej akwizycji Unipetrolu, przy ciągłym niedecydowaniu w sprawie przynoszących straty stacji niemieckich – nowa akwizycja to chyba zbyt gwałtowny „wzrost nieorganiczny”, ponad możliwości skonsumowania przez spółkę. Poza tym, to przede wszystkim akcja polityczna. Biznesowe uzasadnienia do niej nie brzmią przekonująco. Wydarzenia, które miały miejsce po podpisaniu umowy (przerwanie dostaw ropy, pożar) dowodzą, że nasz krajowy lider wszedł na zbyt dla niego grząski teren. I na dodatek nie ma narzędzi, umożliwiających mu dochodowe prowadzenie spółki w tych warunkach. Rafineria odcięta od taniej ropy - nie jest szczytem marzeń inwestora.
Negatywna ocena pracy zarządu przez akcjonariuszy wyraża się w spadku wartości Orlenu. W okresie, gdy wartość spółek naftowych rośnie, gdy jego polscy konkurenci zwiększyli wartości spółek w ubiegłym roku o dobrych kilka procent na – Orlen zanotował ogromny spadek - 25% wartości akcji! (patrz: Rok 2006 w spółkach naftowych). Czyli właściciel – akcjonariusz mógłby mieć wątpliwości co do zarządzania spółką, skoro inne firmy zwiększają swoją wartość, a Orlen – wręcz przeciwnie.
Mógłby, gdyby kryteria merytoryczne były brane pod uwagę. A chyba nie są: praktyki w spółkach są podobne już od wielu lat i dzisiejsze plany zmian w największej spółce paliwowej – nie odbiegają standardami od decyzji poprzednich.
Obaj – i kandydat i obecny prezes – byli z nominacji politycznej. O ile prezes K. jest znajomym Prezydenta, to prezes Ch. jest znajomym Premiera Belki, który tak się ucieszył z tej nominacji, że podał ją do publicznej wiadomości jeszcze przed ogłoszeniem przez Radę Nadzorczą.
Podobnie jak kandydat, tak i obecny prezes nie mieli doświadczenia w biznesie paliwowym, co jednak w tak specjalistycznych branżach – jest konieczne. Nie ma praktyki w dużych firmach, by nagle szefami zostawali ludzie z całkiem innych przemysłów.
Jednak do przewag obecnego jeszcze prezesa – trzeba dodać fakt, że miał praktykę w biznesie i miał do czynienia z tym, o czym urzędnik państwowy ma niewielkie pojęcie: o podejmowaniu ryzyka. Bez podjęcia ryzyka – nie ma rozwoju i nie ma zysków. Jeśli ty nie podejmiesz – inni to zrobią, zajmą nowe pole i mogą cię wyeliminować z biznesu. Nawet największym to się zdarza.
Porównując sylwetki konkurentów, nie można zapominać, że obecna władza dość długo zwlekała ze zmianą w tej prestiżowej spółce. Rząd SLD zabierał się do zmian znacznie szybciej, a gdy napotkał opór - przystąpił do zdecydowanych działań, łącznie z ze służbami specjalnymi. Dzisiejszą zwłokę w odwołaniu prezesa, pochodzącego z innego, wręcz wrogiego nadania politycznego, można wytłumaczyć tym, że dopiero teraz zakończyła się operacja nabycia Możejek, projektu bardzo upolitycznionego. Obecnemu prezesowi udało się przekonać doń najwyższe władze: Prezydenta, Premiera. Zaangażowali się na tyle głęboko, że przybywali na odsiecz w najbardziej dramatycznych momentach, gdy transakcja była zagrożona.
Dzisiaj już jest po etapie akwizycji, a pogłoski o pozostawieniu obecnego prezesa Chalupca jako prezesa rafinerii Możejki, wskazują, że wyzwanie jest wielkie, nie ma chętnych do radzenia sobie z nim i trzeba oprzeć się na kadrach, które znają ten problem. Wydaje mi się, że słyszę głos taki polityków: „skoro nawarzył tego piwa, niech je teraz wypije”. Ale to chyba omam słuchowy...
Ale słyszałem na pewno, jak politycy opozycji oceniali nominację we wrześniu 2004: ”Wybór Igora Chalupca na szefa PKN Orlen to nominacje polityczna. Chalupec (b. wiceminister finansów), to polityk a kryteria jego wyboru są niejasne. To go dyskredytuje”. Tak twierdził Kazimierz Marcinkiewicz, dzisiaj starający się o posadę prezesa banku. Wydaje się, że historia się powtarza, tylko role się zmieniają. Niestety standardy wciąż poniżej naszych aspiracji.
- skomentujesz?
- czytano: 1474












Komentarze
Zmiany prezesów nie tylko Orlenu
Trudno odmówić racji Andrzejowi Szczęsniakowi, szczególnie jego komentarzowi w ostatnim akapicie. Ano właśnie : dla niektórych polityków (ich) byt określa (ich) świadomość. Marksizm wiecznie zywy - niezaleznie od politycznej opcji. A może tak p.p. Kaczyńscy znakleźliby pół godzinki na rozowę z prawdziwym fachowcem w tej dziedzinie, a zarazem osobą o wykrystalizowanych pogladach polityycznych (choc już nie politykiem) czyli właśnie Andrzejem Szczęśniakiem... ławka PIS jest krótka... może więc przysiąść na innych jeszcze ławkach w tym "parku"?
J.M.
No nie !!!
Na kilometr pachnie prowokacją :-) Chcecie mnie, Towarzyszu, skompromitować, wykończyć, przedstawić w złym świetle i uniemożliwić znalezienie pracy? Co???? :-)
Ja tylko skromny ekspert rynkowy, czasami czymś zarządzam, ale tu chyba jestem ostatnio na minusie :-(
A na poważnie, to wiedza i doświadczenie wydaje się w tej chwili balastem, który przeszkadza, a nie pomaga. Ale może będzie lepiej.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak
bezczelność zapiera dech
- To, że Kownacki zostanie prezesem Orlenu, nie oznacza, że jest to przejęcie polityczne. Kownacki nie jest w PiS.
- Ale pracował w NIK z Lechem Kaczyńskim, a więc jest jego człowiekiem?
- Być człowiekiem Lecha Kaczyńskiego jest najwyższym wyrazem apolityczności i kompetencji!
Jacek Kurski, "Dziennik" z 17 stycznia 2007 r.