Do czego służy „niezależny regulator”?

0

[podcast_episode episode=”1786″]

Liberalizacja energetyki w innych państwach to zadanie, stawiane sobie przez kraje zachodnie od dziesięcioleci.

Chatham House (Królewski Instytut Spraw Międzynarodowych), brytyjski think tank, mający ponad 100 lat, uważnie studiuje i projektuje modele otwierania rynków energii dla firm zachodnich. Kilka lat temu zaproponował państwom produkującym ropę i surowce energetyczne strukturę instytucji państwowych zarządzania tym sektorem, która umożliwia wejście nowych graczy.

Anglosaski system energetyczny od lat 70-tych wzorem Ameryki stawia na prywatyzację i konkurencję prywatnych podmiotów. Aby to jednak było możliwe, konieczne jest na początek podzielenie ciągu biznesowego, wcześniej zintegrowanego w ramach jednego przedsiębiorstwa na mniejsze fragmenty: produkcję, dystrybucję, sprzedaż.

Po takim podzieleniu, które łamie zintegrowaną pionowo strukturę przedsiębiorstw energetycznych, trzeba spełnić kolejny warunek: dostęp do rynku (czyli zasobów surowców, ich przesyłu i sprzedaży) ma być otwarty. To dopiero daje możliwość wejścia nań przez nowych, zachodnich graczy. To istota i cel tych zmian.

I choć przesył energii, gazu jest wciąż uznawany za monopol naturalny (ostatni fragment rynku energetycznego), pozostałe fragmenty sektora są otwierane dla nowych graczy. Aby to się mogło stać, wprowadza się obowiązującą formułę swobodnego „dostępu stron trzecich” (third-party access).

Istotą otwierania nowych rynków jest rozbicie związków przedsiębiorstw energetycznych i państwa – ich właściciela. Państwa jednak niechętnie się pozbywają tak własności, jak i zarządzania sektorem energii, chyba że są do tego przymuszone (jak Grecja po kryzysie finansowym 2009 r.). Dlatego aby stworzyć możliwość i warunki do przejęcia części rynku, trzeba oddzielić własność od regulacji. I to właśnie w brytyjskiej propozycji Chatham jest istotą przy instalowaniu tego modelu w krajach, które zgadzają się na warunki Zachodu i przeprowadzają transformację sektora energetycznego, czyli wpuszczenie obcych graczy i prywatyzację państwowych aktywów.

grafika z prezentacji Chatham House

Chatham House ocenia wprowadzenie niezależnego (od państwa) regulatora, jako trudne zadanie. Budowanie jego pozycji wobec władzy politycznej państwa to wyzwanie dla dla tych, którzy starają się ograniczyć władzy sprawowanej nad energią i zasobami przez państwo. Odbiera mu bowiem możliwość decydowania o losach tego kluczowego sektora. Jest to koniec polityki państwa jako właściciela i władzy podejmującej strategiczne decyzje gospodarcze. Przedsiębiorstwa państwowe (na grafice jako NOC – National Oil Company) są poddane decyzjom „niezależnego” (od państwa) ciała, zwanego regulatorem. Ma on przestrzegać formalnie reguł konkurencji, a w rzeczywistości umożliwić wejście nowym graczom (IOCs – International Oil Companies).

Model rzeczywiście trudny, wystarczy popatrzeć na objętość i częstotliwość zmian Prawa Energetycznego. Widać to szczególnie w Polsce, gdzie potencjał urzędów do radzenia sobie ze złożonymi problemami jest niewielki. Wbudowanie w strukturę władzy „niezależnych regulatorów” dodatkowo zwiększa ilość konfliktów i uniemożliwia prowadzenie zintegrowanej polityki.

Dlatego trzeba nową konstrukcję wesprzeć. Brytyjczycy proponują do tego wykorzystać „społeczeństwo obywatelskie”. To duży temat, którym trzeba będzie się osobno zająć. Wkrótce…

Istotą otwierania nowych rynków jest rozbicie związków przedsiębiorstw energetycznych i państwa – ich właściciela….

Opublikowany przez Szczesniak.pl Środa, 27 stycznia 2021

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here