W poprzednich dwóch artykułach pokazałem fałsz szeroko upowszechnianego twierdzenia, że „wysokie ceny gazu zawdzięczamy Waldemarowi Pawlakowi„. To klasyczny „fake news”. Zarówno w negocjacjach lat 2009-10, jak i w 2012 r., gdy Waldemar Pawlak był wicepremierem, w negocjacjach z Rosją i Gazpromem osiągnięto obniżki cen gazu.

Czarna legenda o Pawlaku, co ponoć ceny gazu podwyższył

Waldemar Pawlak, były premier, wicepremier i minister gospodarki, znajduje się od lat pod ogniem oskarżeń polityków “dobrej zmiany“, jej dziennikarzy, płatnych trolli i entuzjastów-komentatorów w internetowych dyskusjach. Wszyscy oni oskarżają go, że dzięki niemu mamy “drogi gaz”. Ta kampania trwa od lat, a oskarżenia tak utrwaliły się w opinii publicznej, że dzisiaj to “oczywista oczywistość“: […]

Read more

Za pierwszym razem niewielkie, gdyż byliśmy w trudnej sytuacji negocjacyjnej, przez prawie dwa lata na krawędzi kryzysu gazowego. Za drugim razem, gdy już odpowiednio się przygotowaliśmy, wywalczone potężne upusty spowodowały, ze ceny importowanego gazu wkrótce wróciły do średniego poziomu europejskiego.

Premier Pawlak po raz drugi obniża ceny gazu

W poprzednim artykule zacząłem demontować czarną legendę, jakoby Waldemar Pawlak odpowiadał za wysokie ceny importowanego z Rosji gazu. Pokazałem, że wicepremier Pawlak w 2010 r. wynegocjował z Rosjanami obniżenie, a nie podwyższenie cen gazu. A przecież ta czarna legenda. ciągle rozsiewana w internecie, sięgająca też służb państwowych, twierdzi coś przeciwnego. Niewielka, bo niewielka obniżka, ale […]

Read more

Jednak wiele lat wcześniej import rosyjskiego gazu był dla nas bardzo korzystny. PGNiG miało wynegocjowane doskonałe ceny, kupowało rosyjski gaz taniej niż Niemcy. To był efekt współpracy przy budowie rurociągu Jamalskiego. Później stosunki z dostawcą ze wschodu się zepsuły, więc ceny importowanego gazu poszybowały pod niebiosa. Ale jak to się stało? Komu naprawdę zawdzięczamy tak wysokie przez lata ceny?

Otóż po rozwiązanie tej zagadki trzeba sięgnąć do 2006 roku, gdy rząd Prawa i Sprawiedliwości w 2005 roku rzucił rękawicę Rosjanom, zapowiadając renegocjacje umów z Rosją. Gazprom przystąpił natychmiast do ofensywy, wysyłając w końcu października 2005 r. dwa pisma z żądaniem renegocjacji ceny kontraktowej w umowie. W rękawie miał potężny atut – spółkę RosUkrEnergo. Był to dostawca, z którym po 2003 roku podpisaliśmy kontrakty na dostawy dwóch miliardów m3 gazu rocznie.

Spółka miała charakter nomenklaturowy – udziałowcami byli: Gazprom ze strony rosyjskiej, a z ukraińskiej niezwykle wpływowy oligarcha Dymitr Firtasz. RosUkrEnergo było owocem polityczno-biznesowego układu, gdyż ukraiński prezydent Leonid Kuczma zażyczył sobie tego na spotkaniu z Władimirem Putinem. Z takim podmiotem, który zarządzał głównie importem gazu od Gazpromu, podpisaliśmy kilka lat wcześniej kontrakt „dywersyfikacyjny”. A zakończenie tego kontraktu przypadało na 31 grudnia 2006 r. Po tym dniu bez jego przedłużenia zabrakłoby w polskim systemie 2 miliardy m3 gazu (około 15% potrzeb).


Jednak przez 11 miesięcy Polska strona nie podejmowała negocjacji, do spotkania doszło dopiero we wrześniu 2006 r., na kwartał przed zakończeniem kontraktu z RosUkrEnergo i nieuniknionym kryzysem gazowym w Polsce. A dopiero w listopadzie (50 dni przed końcem kontraktu) przystąpiono do rozmów. I czegóż można było oczekiwać innego – podmiot ukraiński, który jakimś niewiarygodnym sposobem miał „dywersyfikować” dostawy do Polski, występuje po drugiej stronie stołu negocjacyjnego wspólnie z Gazpromem i żąda 10-procentowej podwyżki ceny (dokładnie zakończenia upustu cenowego z kontraktu jamalskiego z 1996 r.).

Negocjacji praktycznie nie było, błyskawicznie, bo w ciągu tygodnia, zakończyły się sromotną klęską naszej strony. Podpisano tak z Gazpromem, jak i RosUkrEnergo aneksy, które podwyższały ówczesną gazpromowską cenę z 255 na 275 dolarów za 1000 m3 gazu. Na dodatek Polska musiała zapłacić tę wyższą cenę od listopada 2005 r., co kosztowało nas 212 milionów dolarów.

Ale nie to było najgorsze. PGNIG w czasie negocjacji (czyli w ciągu tygodnia) zgodziło się na likwidację w formule cenowej współczynników zabezpieczających cenę gazu przed wahaniami notowań produktów ropopochodnych. Od tego momentu wszelkie zwyżki cen ropy i jej produktów znajdowały 100-procentowe odzwierciedlenie z cenie gazu. I to było kluczową przyczyną szalenie wysokich cen gazu dla Polski w następnych latach. To właśnie ustępstwo polskich negocjatorów było źródłem szalonej kampanii, atakującej Gazprom i Rosję za wysokie ceny gazu przez najbliższe kilka lat, aż do czasu obniżenia cen przez premiera Pawlaka. Paradoksalnie, nie wspominano przy tym o powodach tak wysokich cen.

Kto w 2006 r. w polskim rządzie odpowiadał za sprawy gazowe? Nietrudno się domyślić. Był to sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, odpowiedzialny za bezpieczeństwo dostaw surowców energetycznych do Polski – Piotr Naimski.

O czym już niedługo…

Tekst z sierpnia 2019 r.

Czarna gazowa legenda premiera Pawlaka to...

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here