Możejki 2014: Inwestycja stulecia przynosi straty

0

Odtrąbiono ją jako „największą polską inwestycję zagraniczną XXI wieku”, jako zwycięstwo nad rosyjską ekspansją, polski sukces gospodarczy i polityczny. Dzisiaj przychodzi rachunek za te sukcesy.

Rafineria Możejki odniosła w 2013 roku straty 300 milionów złotych. Są wyjątkowo duże jak na 7-letni okres posiadania tej inwestycji przez PKN Orlen. Jednak jeśli przyjrzeć się wynikom całego okresu, widać że bilans jest ujemny. Nie ma mowy o zwrocie z inwestycji, a mamy otwartą dziurę przez którą wyciekają pieniądze z polskiej gospodarki.

Możejki to nie tylko sztandarowy przykład złej, upolitycznionej decyzji inwestycyjnej. Od niej minęło już przecież 8 lat. To także pokaz słabości polskiego rządu w negocjacjach z innym państwem (zaprzyjaźnionym przecież), gdzie rozstrzygają się losy miliardów dolarów inwestycji, pochodzących od polskiego konsumenta, a marnowanych poza granicami Polski.

Rząd litewski potraktował nas bardzo twardo (podobnie jak w sprawach Polaków na Litwie). Gdy tylko inwestycje się dokonały, pogorszył nam warunki działania, otworzył rynek dla rosyjskiej konkurencji, rozebrał najkrótszą linię kolejową z rafinerii do portu, podniósł stawki za przewóz i zablokował inwestycje w rurociąg eksportowy. Dodatkowo, gdy Litwinom zabrakło pieniędzy w budżecie, zażądali natychmiastowej realizacji opcji sprzedaży swoich udziałów, co Orlen opłacił z opóźnieniem, omal nie przypłacając to zawałem finansowym.

Przez lata nasz rząd mówił, że się stara zmienić sytuację. Z naciskiem na „mówił”. Dlatego że żadnego z tych problemów nie załatwiono do dzisiaj. Z naciskiem na „żadnego”. Rafineria jest na krawędzi opłacalności, zwrot z inwestycji zerowy, a lista problemów tak samo długa jak była kilka lat temu. I to pomimo że w 2010 r. minister Mikołaj Budzanowski kategorycznie stwierdzal: “Nie zgadzamy się na termin proponowany przez Litwinów, sytuacja, w jakiej znalazły się Możejki, nie może trwać bez końca”. A chodziło o rok 2012. Torów i rurociągu nie ma, stawki kolejowe wysokie, sytuacja trwa.

Mówił też Premier Tusk 4 lata temu, że jego rząd nie będzie kontynuować polityki, która “polegała na tym, że pod hasłami uniezależnienia się od źródeł energii ze strony Rosji, kupiono rafinerię, która jest w stu procentach zależna od ropy rosyjskiej. Ja takiej polityki nie akceptuję, wydając miliardy złotych z tego tytułu. Ja nie akceptuję takiego pomysłu na Polskę, że się będzie toczyło nieustanne wojny, które utrudniają Polsce rozmaitego typu przedsięwzięcia i na zachodzie, na wschodzie i na południu, a efektem tego na końcu jest większe uzależnienie od Rosji, a nie mniejsze.

Rzeczywiście, rafineria Możejki kupuje rosyjską ropę, ale nie przez rurociąg, a przez port, więc drożej. Myślę też, że tych słów Premier Tusk wolałby dzisiaj nie pamiętać, bo w tych sprawach zamienił się chyba miejscami z opozycją i realizuje jej politykę.

Ale dlaczego przez tyle lat nie dało się ani poprawić o jotę warunków działania, ani sprzedać tego nabytku stulecia, lepiej nie pytać. Wiadomo, sprawa bezpieczeństwa energetycznego. A to musi kosztować.

Tekst z 2014 r.

2016: Państwo niemrawo broni Orlenu
2016: Państwo niemrawo broni Orlenu

Inwestycje wielkich polskich firm za granicą nie przynoszą nam korzyści. Przyczyn jest wiele, ale dzisiaj skupmy się na j…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here