Gazowa forteca w Kaliningradzie

1

Europa i Rosja rozdzielają swoje energetyczne władztwa. Bruksela włącza kraje bałtyckie do własnego systemu elektroenergetycznego, Moskwa robi z obwodu kaliningradzkiego energetyczną fortecę.

W Kaliningradzie (kiedyś Królewcu, kiedyś Königsbergu), u brzegów wysuniętych na zachód rosyjskich rubieży, odciętych od Matuszki Rosji, stanął “Marszałek Wasilewski” – pływający terminal regazyfikacyjny gazu skroplonego (FSRU). Zbudowany w stoczni Hyundai w Korei Południowej, klasy arktycznej Arc4, mogący pływać przy lodzie grubości 0,9 metra, a regazyfikację przeprowadzać nawet przy minus 30 stopniach Celsjusza.

Moce przeładowcze terminalu wynoszą 2,7 miliarda m3 rocznie (ponad połowa mocy Świnoujścia). Kaliningrad zużywa 2,6 mld m3, więc instalacja FSRU pokrywa zapotrzebowanie na gaz dla całej enklawy. Jednak w momentach szczególnego zapotrzebowania pływający gazoport może regazyfikować dostawy z dwukrotnie większą mocą – 13,2 mln m3 dziennie. Koszt całego przedsięwzięcia to 3,5 miliarda złotych, z czego sam zbudowany w Singapurze FSRU kosztował 1,1 miliarda zł. Do tego także magazyny – w Kaliningradzie rozbudowane zostaną do 800 mln m3. Ma wystarczyć na 4 miesiące bez dostaw.

Jak to u Rosjan, było to także posunięcie symboliczne – marszałek Aleksandr Michajłowicz Wasilewski dowodził bowiem operacją zdobycia Königsberg w czasie II wojny światowej, a operacja ta jest wręcz legendarna w wojskowych kręgach rosyjskich.

Źródła dostaw są bardzo bliskie. W pobliżu Sankt Petersburga buduje się dwie eksportowe instalacje LNG. Jedna z nich to Kriogaz-Wysock, budowana przez Novatek (wspólnie z GazpromBankiem), będzie otwarta do końca lutego. Jej moce produkcyjne są niewielkie – 660 tys. ton rocznie, jednak wkrótce ma być rozbudowana do miliona ton. Druga to instalacja Gazpromu w rejonie Wyborga służąca bezpośrednio jako zaplecze Kaliningradu, blisko stacji pomp Portowaja, służącej zaopatrzeniu Europy w gaz, o mocy 1,5 mln ton rocznie. Ta z kolei zostanie otwarta na początku jesieni tego roku. A jeszcze w stadium projektowania jest znacznie większa instalacja Gazpromu – Bałtycki LNG w Ust-Łudze. Poza tym potężne instalacje pracują już od roku na Sachalinie. Dowieźć gaz będzie więc skąd.

Oczywiście dostawy gazu rurociągami są tańsze i jedynie one są racjonalne ekonomicznie. Różnica cen między LNG i ceną gazu w Kaliningradzie wynosi 28 gr/m3 (26 zł/MWh), więc zastąpienie gazu rurociągowego przez LNG kosztowałoby dodatkowo ponad 1,5 miliarda złotych rocznie. U nas się tego nie dostrzega, opowiadając bajki o “niższych cenach” gazu importowanego jako LNG. Jednak nie po to “Marszałek Wasilewski” stanął przy królewieckim terminalu, by zastępować rurociągi. On je ubezpiecza, gwarantuje alternatywne zaopatrzenie w gaz, sprowadza do zera zagrożenie odcięcia dostaw przez terytorium Litwy. Pływający gazoport, coś na kształt litewskiego projektu “Niepodległość”, to gazowa forteca, mająca zapewnić niezbędne życiowo dostawy energii w warunkach konfliktu.

O tym, jak buduje się energetyczne mury z drugiej strony… tutaj…

Rośnie energetyczny Mur Berliński

Projekt przestawienia krajów bałtyckich na zachodni system to czysta polityka, dlatego ciągnie się już ponad 10 lat. Żadnych korzyści, same kłopoty. Przypomina to budowę muru berlińskiego,

Read more

Tekst z lutego 2019

1 KOMENTARZ

Pozostaw odpowiedź Andrzej Szczęśniak Anuluj odpowiedź

Please enter your comment!
Please enter your name here