Chemia jest największym na świecie przemysłowym konsumentem energii. Ta branża zużyła 35,2 exajouli z 121 EJ przemysłowych potrzeb energetycznych 2006 roku (IEA). Za chemią i petrochemią podążają hutnictwo żelaza i stali, przemysł mineralny (głównie cementowy) i papierniczy. To najwięksi użytkownicy energii.

Udział sektorów przemysłu w całkowitym przemysłowym zużyciu energii. Grafika: Raport ONZ “Policies and Measures to realise Industrial Energy Efficiency and mitigate Climate Change”

Na nieszczęście w światowej polityce przyjęto za cel ratowanie klimatu przez zmniejszanie emisji gazów cieplarnianych, co skutkuje podwyższeniem cen energii, odczuwanym przez przemysł w znacznie wyższych kosztach produkcji, szczególnie w chemii, gdzie surowce energetyczne są źródłem tak energii jak i wsadem produkcyjnym.

Jednak taka polityka uderza w konkurencyjność, więc nie wszyscy chcą ją stosować.

W niektórych regionach świata, jak choćby Chiny, takiej polityce opierają się skutecznie. Chińska Partia Komunistyczna uważa, że ratowanie klimatu nie może być ważniejsze od rozwoju społecznego, gospodarczego, a przede wszystkim – wyciągania setek milionów Chińczyków z nędzy. I rzeczywiście – w ostatnich 30 latach w ChRL ubyło ich aż 680 milionów (20 razy więcej niż mieszkańców Polski). To poważny sukces tego państwa, osiągniętym także dzięki rozważnej polityce kosztów energii. I choć naciski na chińskich komunistów idą ze wszystkich stron, nowa potęga gospodarcza nie poddaje się, nie przejmuje globalnym ratowaniem klimatu Ziemi, a bardziej troszczy się o dobrobyt swoich obywateli.

W innych państwach, takich jak Niemcy, gdzie o klimat walczy się z pełnym przytupem przy otwartej kurtynie, także unika się wysokich kosztów energii. Niemiecki przemysł (także chemiczny – światowy lider przecież w wielu branżach) przez lata był zwolniony od opłat za zieloną energię. Gdy zainterweniowała w końcu Bruksela, po negocjacjach okazało się, że wielomiliardowe ulgi dla przemysłu „nie łamią reguł Unii”. Należy je jedynie trochę zmniejszyć… Ale 65 gałęzi przemysłu będzie w przyszłości płacić w ograniczony sposób za rozwój energii odnawialnej – zaledwie 20% opłat. Jednak tylko do 4% wartości dodanej wytworzonej przez producenta (czyli różnicy między przychodami a kosztami zużytych zasobów zewnętrznych).

Jak widać Niemcy chronią przemysł – źródło swego dobrobytu, a siła negocjacyjna Berlina jest tak duża, że potrafią reguły, które im odpowiadają, wprowadzić także w Unii Europejskiej. Nic tylko się uczyć.


5 maja 2014

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here