Osobą, które przypisuje się wywołanie naftowej wojny o rynek jest Igor Sieczin. Szef największej rosyjskiej firmy naftowej, Rosniefti. W Waszyngtonie uważa się go za „niebezpiecznego człowieka Putina”, a Rosję za „niekontrolowalną”. Powód? Putin ma za dużą władzę, a Sieczin jest mu zbyt lojalny i nie obawia się ryzykownych operacji, jak odzyskanie bezcennych dla Rosji aktywów naftowych Jukosu, Baszniefti czy TNK-BP, które w czasach „smuty” lat 90-tych zostały sprywatyzowane w charakterystyczny dla tych czasów sposób.

Swojego stanowiska Sieczin nie ukrywał, Ameryka dała się bowiem boleśnie we znaki Rosniefti, stąd może i twarda postawa jej szefa. Był on jedyną przeszkodą w polityce wywierania „maksymalnej presji” na Wenezuelę, jak to określał prezydent Trump. Wcześniej wiele międzynarodowych koncernów kupowało ropę czy dostarczało paliwa do Wenezueli. Po nałożeniu na PdVSA zaporowych sankcji w styczniu 2019 r. – wszyscy uciekli, pozostała tylko Rosnieft. Bez niej wenezuelskie rafinerie nie mogłyby działać, a ropy nie byłoby po co wydobywać.

Jak to opisywał specjalny pełnomocnik Białego Domu do obalenia rządu Wenezueli, Elliott Abrams, „Rosnieft jest kluczowa dla przetrwania reżimu. Kupuje wydobywaną ropę, pomaga ją sprzedać, aranżuje finansowanie. Rosnieft jest tu najważniejszy„. Sankcje na Rosnieft były omawiane w Białym Domu, jednak globalne stosunki z Rosją nie pozwalały wpisać na listę sankcji największą firmę naftową. Nawet podejrzenia o udział Rosniefti w przemycie ropy z Iranu przez Morze Kaspijskie, nie przekonały prezydenta Trumpa do nałożenia sankcji na rosyjskiego naftowego potentata.

Rosnieft jest co prawda objęta sankcjami od 2014 r., jednak (jeszcze) nie tak drastycznymi. Amerykańskie firmy nie mogą współpracować z Rosjanami, wykorzystywać amerykańskich technologii, sprzętu naftowego. To spowodowało, że ze współpracy w Arktyce wycofał się ExxonMobil. Igor Sieczin twierdzi, że sankcje mocniej uderzyły w amerykańskie koncerny niż Rosnieft:

na skutek sankcji nie weszły w wielkie projekty, straciły ogromne złoża ropy, porównywalne do ich własnych. Mogli być dwa razy więksi… To samo dostawcy sprzętu wiertniczego czy turbin gazowych. No i banki. Przed sankcjami połowa finansowania projektów to były amerykańskie banki, dzisiaj – zero. Zarabiali 4 miliardy dolarów tylko na spłacie procentów. Teraz – zero.”

Rosnieft od lat pomaga Wenezueli przez inwestycje, pożyczki, odbiór i sprzedaż na świecie wenezuelskiej ropy, którą Waszyngton objął sankcjami. Trzy lata temu, Rosnieft pożyczyła wenezuelskiej PdVSA ponad 4,6 miliarda dolarów. Formalnie była to przedpłata za ropę, którą odbierała i sprzedawała spółka handlowa Rosneft Trading, zarejestrowana w Szwajcarii. Ropa szła głównie do Indii (dwa wielkie koncerny Reliance i Nayara) oraz do małych prywatnych rafinerii Chin.

A sprzedaż ropy wenezuelskiej wymagała niezłych wygibasów. Połowa statków, wywożących ją z wenezuelskich portów miało wyłączone transpondery GPS. Taka partyzantka na oceanach świata trwa w najlepsze, Rosnieft wynajmowała statki, wywożące stamtąd ropę wyłączając identyfikację. To wypróbowany sposób przemytu, jednak przed służbami trudno było ukryć tak wielkie masy towaru. Dziwnym trafem szczegółowe informacje trafiały do mediów, które nagłaśniały te praktyki, wysyłając ostrzeżenie: my wiemy, skończcie z tym!

Za to właśnie Departament Skarbu oddal dwie sankcyjne salwy w spółki handlowe Rosniefti, eliminując je tym samym z naftowego handlu. Od tej pory te firmy, pozbawione możliwości obrotu dolarem, stały się pariasami w globalnym tradingu. Amerykanie nie odważyli się do tej pory umieścić na liście sankcji samej Rosniefti. To firma druga pod względem wielkości na świecie, za Saudi Aramco pod względem wydobycia ropy, dużo większa niż Exxon czy Chevron. Ale i takie zagrożenie gdzieś na horyzoncie świtało, a Rosnieft nie mogła funkcjonować na rynkach międzynarodowych bez dostępu do dolara. Gdy więc kolejną spółkę-córkę Rosniefti Waszyngton objął sankcjami, Rosjanie wykonali pełen zwrot przez rufę i odsprzedali wenezuelskie aktywa. Komu? Rosji.

Władymir Putin i Igor Sieczin na Kremlu (zdjęcie: kremlin.ru

Państwo rosyjskie utworzyło 28 marca specjalną spółkę RosZarubieżNieft, będącej własnością państwowego funduszu własności, który włożył w to przedsięwzięcie 4 miliardy dolarów. Na dobry początek.

P.S. W internecie furorę zrobił mem, który pozwalam sobie zamieścić. Na tle obrazu Karla Briułłowa (Карл Па́влович Брюлло́в) „Ostatni dzień Pompei” umieszczona została postać Igora Sieczina.

1 KOMENTARZ

  1. Europa sama się ukarała antyrosyjskimi sankcjami. Ceny detaliczne wzrosły trzykrotnie dla europejskich konsumentów od 2014 roku… oczywiście w przeliczeniu na ruble.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here