To jest Forum Czytelników bloga Szczesniak.pl
Drogi Czytelniku, jesteś w części bloga Szczesniak.pl, która jest tworzona przez jego zarejestrowanych Czytelników. Reguły panują tutaj dość podobne, jak w części podstawowej, choć swoboda tematyczna jest nieco szersza. Komentować można bez rejestracji, tworzyć nowy wątek - po zarejestrowaniu lub zalogowaniu się.
... w Rzepisze http://blog.rp.pl/lisicki/2010/02/26/jed...
... warte (moim zdaniem) zacytowania, bo tych danych jakoś na codzień się nie spotyka ...
Dla przypomnienia.
Oto wyniki wyborcze NSDAP (partia Hitlera).Przed Wielka Depresja:
Maj 1924 – 6,5 procent,
Grudzien 1924 – 3,0 procent,
Maj 1928 – 2,6 procent,W czasie Wielkiej Depresji:
Wrzesien 1930 – 18,3 procent,
Lipiec 1932 – 37,4 procent,
Listopad 1932 – 33,1 procent,Inne partie nie potrafily sie dogadac i stworzyc rzadu po listopadowych wyborach 1932. W koncu prezydent Niemiec mianowal 30 stycznia 1933 roku Hitlera na kanclerza Niemiec. I tak to sie zaczelo. Hitler szybko konczyl depresje gospodarcza, ludzie wracali do pracy, a Hitler zyskiwal wielkie poparcie.
W marcu 1933 NSDAP zyskala poparcie 43,9 procenta wyborcow. Wiecej wyborow nie bylo ale w referendum w Sierpniu 1934 roku na przyznanie Hitlerowi tytulu Fuhrer (Lider) 90 procent glosowalo za.
Gdyby to miało wywołać jakieś niepotrzebne emocje - to trzeba by było to poprostu - usunąć ...
... wspólny polski rodzimy mianownik ... Ks. Tischner na temat: "władzy"
Jak to niewiele potrzeba żeby tyle wyrazić ... Ale żeby to móc w pełni zrozumieć - trzeba się urodzić w - Polsce ... ;-)
... czyli tresowanie ... A jak można wykształcić bez - filozofi? ...
Coś mi się jednak wydaje, że Człowiek się jednak rodzi z podświadomym poczuciem filozofi, może nie odrazu świadomym ... A dopiero potem to się rozwija, potęguje, albo - zanika ...
Coś mi się jednak wydaje, że Człowiek się jednak rodzi z podświadomym poczuciem filozofi
Panie Guciu, skoro Pan nie na temat, to i ja sobie pozwolę:
"Premier Litwy o terminalu LNG dla Białorusi
Premier Litwy Andrius Kubilius poinformował 29 lipca w wywiadzie radiowym, że litewscy i białoruscy specjaliści do listopada br. ustalą, czy w Kłajpedzie powstanie terminal gazu skroplonego na potrzeby Białorusi. Dzień wcześniej Kubilius, który przebywa na Białorusi na prywatnej wycieczce rowerowej, odbył w Nieświeżu nieformalne spotkanie z białoruskim premierem Siarhiejem Sidorskim.
http://www.osw.waw.pl/pl/wiadomosci/2010...
qwerty
... Czego nie udało mi się jeszcze przypadkiem znaleźć (bo to trochę obok od moich zainteresowań) to - jaki jest skład procentowy tego LNG w porównaniu ze składem rosyjskiego gazu ?.
Tak na moją mechaniczną intuicję to - ten LNG nie ma chyba azotu w przeciwieństwie do gazu rosyjskiego (i innych) i głównie przez to - wyższa wartość opałową.
W przeciwieństwie do kuchenek i ogrzewania nisko parametrowego, te dwie cechy są bardzo cenne dla przemysłu.
Spalanie bez-azotowego gazu z tlenem powinno pozwalać na otrzymywanie wyższych temperatur z unikniknięciem powstawania NOx ...
Co do podanego linku, to mi się jego treść kojarzy z poniższym klipem ...
...youtube.com/watch#!v=yQ2_jdvlHPE&feature=related
... ale - to tak - mimochodem, nie chcę do tego wracać, moja chata z kraja ... ;-)
... zauważyłem, że kopiując i wklejając link:
...youtube.com/watch#!v=yQ2_jdvlHPE&feature=related
... on "obcina" adres i wysyła gdzie indziej ... ;-( ... Dopiero jak się zmieni watch#!v na watch?v ... Czyli na:
outube.com/watch?v=yQ2_jdvlHPE&feature=related
I to sie skopiuje i wlepi w linijke adresową - tam gdzie jest http://... dodajac po lewej stronie Y - to się trafia tam gdzie się powinno trafić ... ;-)
PS. - I cała ta gimnastyka jest poto, żeby podać link - bez "automatycznego wpadania" bezpośrednio w Youtube co - zabiera miejsce i nie wszystkich może interesować ...
Tak na moją mechaniczną intuicję to - ten LNG nie ma chyba azotu w przeciwieństwie do gazu rosyjskiego (i innych) i głównie przez to - wyższa wartość opałową.
Nie chyba, tylko na pewno. Przewożenie statkami azotu jako domieszki byłoby nieopłacalne. :) Rosyjski gaz to też czysty metan. "Ohydny LNG" to tylko metafora.
qwerty
... coś mi się wydaje, że rosyjski gaz jest oczyszczony ale nie odazotowany (może w przyszłości) natomiast skraplanie gazu odbywa się w temperaturach chyba wyższych od wymaganej do skraplania azotu - co pozwala na jego odzielenie ...
... Pana Waldemara Pawlaka:
http://www.rp.pl/artykul/441406.html
Oby takich więcej ...
... wycięte z naszej La Presse (oni lubią wyciągać na wierzch to co sie dzieje u "Angoli" - żeby tym zrównoważyć to co się dzieje u nas) ... ;-)
A więc zaczyna się po naszemu - buńczucznie:
... w moim zgrubnym tłumaczeniu:
====================
STANY-ZJEDNOCZONE
Rynek pracy się stabilizuje
Marc Jourdier
AGENCE FRANCE-PRESSE
Cyfry dotyczące zatrudnienia w Stanach dla lutego ogłoszone wczoraj okazały się mniej złe niż przewidywane chociaż rynek pracy tak naprawdę jeszcze się ciągle nie poprawia ...
...........................
Według raportu miesięcznego departamentu Pracy w lutym ekonomia amerykanska zniszczyła 36000 miejsc pracy więcej niż ich stworzyła ...
..........................
Bezrobocie utrzymało się jednak na 9,7% w porównaniu do przewidywanych 9,8%
..........................
Dla Dawna Desjardins ekonomisty Banku Royale du Canada cyfry dotyczące lutego "nie oznaczają zmniejszenia szybkości ożywienia gospodarczego rozpoczętego zeszłego lata" ...
... i tak dalej - raz źle, raz niedobrze, ale najciekawsze jest jak zwykle - zakończenie:
A ponad to, jeżeli się weźmie pod uwagę osoby wyeliminowane z populacji aktywnej, jak: bezrobotni "zniechęceni" do szukania pracy (to znaczy ci którzy już nie otrzymują bezrobocia - co nie znaczy - że znaleźli pracę) i osoby które sytuacja (conjoncture - to brzmi lepiej) zmusiła do pracy dorywczej na pół etatu i mniej, to się okazuje - że bezrobocie rzeczywiste w lutym wzrosło o 0,3% dochodząc do 16,8% co pozwala sobie wyobrazić codzienne trudności z którymi muszą się borykać miliony rodzin.
==============
... "miliony rodzin" to brzmi lepiej niż wielokroć milionów ludzi ...
I tak się zbliża rok 2017 czyli setna rocznica rosyjskiego 1917 roku ... ;-(
... monetarnej ruletki ?
Krezus - up! - kryzys, jakiego nie było ... ;-(
... ponizszy wycinek tekstu pochodzi z adresu:
http://www.rp.pl/artykul/8,443964_Dom_za...
Bezdomni, bezrobotni
Gdy ponad rok temu największe amerykańskie firmy motoryzacyjne znalazły się na skraju bankructwa, pracę straciło ponad 150 tysięcy osób. Oficjalna stopa bezrobocia w Detroit to około 15 procent. Ale w stolicy motoryzacji może być bez pracy nawet 50 procent mieszkańców w wieku od 20 do 64 lat.
Według serwisu Realcomp średnia cena sprzedanych domów w Detroit zmniejszyła się w ciągu ostatnich trzech lat o ponad 80 procent, do 7,5 tys. dolarów. Średnia krajowa to ok. 170 tys. dolarów. Czy w takim razie nieruchomość za dolara lub za sto to dobra inwestycja?
– Niestety, często remont może kosztować tyle, ile postawienie nowego domu – ostrzegają agenci. Opowiadają, że niektórzy klienci z odległych stanów są jednak zachwyceni ceną, nie chcą nawet przyjechać i obejrzeć okolicy. Wystarczą im zdjęcia w Internecie. Inwestycjami w nieruchomości w Detroit interesują się już nie tylko mieszkańcy USA, ale również m.in. Kanadyjczycy, Japończycy, Australijczycy, Brytyjczycy czy Hiszpanie.
Wartość domów w USA zaczęła gwałtownie spadać od drugiego kwartału 2006 roku i do 2009 roku było to w sumie 32 proc. Niemal 11 mln Amerykanów jest dziś winnych bankom więcej, niż wynosi wartość ich domów. Kłopoty ze spłatą rat ma zaś ok. 15 proc. kredytobiorców. W ciągu ostatnich trzech lat banki przejęły więc już prawie 6 milionów domów.
... no i co dalej ? - Brakuje tylko dżumy ... ;-(
Ale system monetarny został - uratowany !!! ...
Tout va très bien, Madame la Marquise, ... tout va très, très - bien ...
PS. - To jak to jest ? Jak ktoś kupi taki dom za 100 $US - to jak wygląda PIB ? - Zmalał o jakieś 100 000 $US czy wzrosł o te 100 $US plus taksy ? ...
To jak to jest ? Jak ktoś kupi taki dom za 100 $US - to jak wygląda PIB ? - Zmalał o jakieś 100 000 $US czy wzrosł o te 100 $US plus taksy ? ...
Ha, ha, dobre pytania zadaje Pan, Guciu.
Banki się walą, państwo wrzuca w nie miliardy zadłużając się niemiłosiernie, infrastruktura pada, rynek nieruchomości się załamuje, ceny domów w dół, bezrobocie w górę, tym samym konsumpcja w dół, a BIP USA nic na to wszystko. Nie zważa na nic i rośnie sobie wspaniale, zupełnie jakby cuda Tuska ziszczały się nie nad Wisłą a nad Potomakiem. Jakby tych cudów było mało, to najbardziej zadłużone państwo świata ma najwyższy rating (AAA) w zupełnie niezależnych i obiektywnych anglosaskich agencjach ratingowych. Kraje niezadłużone i siedzące na ogromnych rezerwach złota i dewiz, jak np. Rosja o takich notowaniach mogą sobie tylko pomarzyć.
Co do rosnącego wbrew realnej gospodarce BIP to ostatni raz można było taki fenomen zaobserwować w ZSRR późnego Breżniewa - wszystko dookoło waliło się w kraju, a BIP rósł i rósł... Na papierze.
Komputery są równie cierpliwe, jak niegdyś papier.
... nie wisi na agrafkach ?
Komputery są równie cierpliwe, jak niegdyś papier.
Jest jednak między nimi subtelna różnica - na papierze trzeba było jednak napisać czy wydrukować. Te papiery trzeba bylo przewozić i zabezpieczać w sejfach. Dostęp do nich był trudniejszy i lepiej kontrolowany. A teraz, z komputerami ... wszystko staje się wirtualne i może w każdym momencie zniknąć tak jak te miliardy w ciągu kilku sekund i - "ja nie ja, łoszatć nie maja"...
Najlepiej to było widać jak nie mogli nadążyć drukować pieniędzy - i to - tych papierowych ... i zamiast je wpuścić od razu w obieg, banki na nich "siadły" i teraz narzekają na straty jakie poniosły pożyczając poprzednio tak długo na tak niski procent ...
A czy miala Pani, Pani Evo okazję posłuchać wywiadu z Panem Wojciechem Kwaśniakiem - pod adresem http://www.rp.pl/artykul/427768.html ? - 10 minut - na odpowiednim poziomie i szalenie ciekawe ...
... czyli - stopniowy upadek sztucznie podtrzymywanego dogmatu, że coś jest za wielkie żeby mogło upaść ...
Z tego co sobie przypominam to - Bank Światowy zachwiał się już z początkiem lat dziewięćdziesiątych zeszłego stulecia - kiedy to Rosja zatrzymała spłaty obowiązkowych rat proponując Zachodowi żeby poszukal u siebie gdzie się podziały te 150-160 mld dolcy które się należały skarbowi rosyjskiemu ale do niego nie wpłynęły ... i jak je znajdą - to Rosja nimi spłaci swoje zadłużenie ... ;-)
Latały wtedy do Moskwy delegacje jedna za drugą, oj - latały, żeby Rosjan ubłagać o wzięcie pożyczki tylko na spłacanie tych procentów, bo inaczej wszystko padnie ...
Wtedy - rozsądni / dalekowzroczni Rosjanie jeszcze ustąpili (i na tym dooobrze - w powstałej następnie sytuacji - wyszli) ... teraz finansjera posunęła się za daleko ... i wyglada mi na to, że czeka nas padnięcie Banku Światowego ... ;-(
Jeżeli to kogoś może zainteresować i potrafi to zrozumieć - to podane w naszej dzisiejszej La Presse wartości CDS (Credit Default Swaps) wynosza:
Hiszpania 130
Kazachstan 204
Kalifornia 303 przewidywany tegoroczny deficyt około 20 mld, odmowa Obamy 6,9 mld szybkiej pomocy
Grecja 364 i własnie, jak narazie, odmówiła zaciągania pożyczki w Banku Światowym
Islandia 524
40 stanów US przewiduje tegoroczne deficyty dodane razem = 194 mld
Recesja (w Stanach) pociąga za sobą dramatyczny spadek dochodów z taks i podatków ... a potrzeby / koszty społeczne rosną ...
A pozatem Stany dały się złapać w sidła - wirtualnego terrroryzmu ... ;-( ... Świetny biznes dla co poniektórych - w jego "zwalczaniu" - tylko - jak długo można tak funkcjonować ? ...
co to jest ten PIB czy tez BIP, lub tez w jakim to jest jezyku?
RomanL
BIP to po niemiecku, nawet nie zauważyłam, jak się zapędziłam. Ale z drugiej strony - nie zrozumiał pan z kontekstu?
Dzieki jakkolwiek.
... to jest - "Produit Intérieur Brut" - czyli - w moim zrozumieniu: jakaś taka dziwna mahloja - która jednym jakoś dziwnie się podnosi/rośnie ... i to ma być dobrze ... ;-) ... A drugim nie wiadomo dlaczego - opada/kurczy ... i z tego powodu ma się - wstydzić ... ;-(
Tak czy owak - to jest (znowu moim skromnym zdaniem) wymysł / produkt uboczny systemu monetarnego mający służyć - jednym - do poprawiania sobie humoru i wywyższania się ... A drugim - do jego psucia i wyrabiania kompleksu niższości (co pozwala/usprawiedliwia podnoszenie im, tym drugim, stopy procentowej ...)
A tak naprawdę - to tak jest - jak to wynika z lekcji Pana Majstra (Kobuszewskiego) dawanej Jasiowi uczniowi: "Jasiu, a co to jest ? ... Aaa ... kawałek rury Panie Majstrze ... No, dooobrze ! - A do czego on służy ...??!! - Aaa ... do ... do - niczego - Panie Majstrze ... Noo, Jaaasiu !? ... a właściwie - taaak jest !!!" ...
PIB/BIP/GDP/PKB czy jak go zwał, jest, o ile uczciwie naliczany (co ostatnio rzadkie) jedynie miarą sumarycznej netto produkcji dóbr i usług danego kraju w danym roku. Używany jako jedyny wskaźnik mówi tyle o kondycji danego państwa i społeczeństwa, ile o kondycji danego człowieka mówi jego wzrost czy waga.
Dopiero rozkład PIB/BIP/GDP/PKB po stronie jego wydatkowania, rozkład zamożności i dostępu do świadczeń (np. zdrowotnych czy edukacyjnych) oraz kilka innych wskaźników (np. śmiertelność niemowląt, długość życia) daje obraz stanu państwa i społeczeństwa, podobnie jak dokładny medyczny check-up (sprawdzający funkcjonowanie wszystkich organów) daje obraz kondycji zdrowotnej jednostki.
... jak to teoretycznie powinno było by wyglądać/działać ... aż się ciepło koło serca robi ... ;-) ... ale to długo nie trwa ... bo ten chochlik co to na lewym ramieniu zwykle wysiaduje i różne rzeczy przypomina / podpowiada ... zaraz dodaje: "a pamiętasz tą historię z Wickiem i Józkiem ?" - Rzeczywiście! (gdzież te studenckie czasy !) - A było to tak:
"W którąś tam letnią Niedzielę, na Podkarpaciu, Wicek i Józek wracali z przydługiej Sumy, polną drogą, do domu ... słońce praży, cisza, nic się nie dzieje - odkopują sobie napotkane kamyki, ziewają - aż tu ... Wicek zauważył na drodze - świeże krowie łajno ! - Nie wiele myśląc zapytuje: Józek !? - A co ? - Widzisz to łajno ? - A no - widzę ... Jak ci dam 100 Zł, to - trochę go zjesz ? - A - dosz ? - A - dom ! ... No i Józek zjadł, obtarł gębę rękawem, 100 Zł schował do kieszeni i idą dalej ... Trafiają na następne, Wickowi zrobiło się żal tych 100 Zł - i pyta: Józeek ? - A - co ? - A - jak ja zjem troche tego tutaj - to mi też dasz 100 Zł ? - Aaa - dom ! ... No i zjadł, rękaw, pieniądze w kieszeń i idą zamyśleni ... Po jakimś czasie Józek się odzywa ... Wiceek ? - A - cooo ? - Coś mi się wydaje - żeśmy się za darmo gówna najedli ... ;-(
I - w tamtych czasach na tym historia się kończyła ... A teraz ? - Teraz to się dopiero zaczyna ! ... Wykonany serwis ? - Trzeba odprowadzić taksy, dodać do dochodu, czyli - już nie za darmo, teraz trzeba do tego jeszcze dopłacić ! ... Bo jak się tego nie zadeklaruje ... to to będzie jedzenie gówna na czarno !!! - A to już nie są żarty, tylko - inny paragraf ... ;-( ... Bo się tego nie uwzględniło we wzroście tego PIB ...
I teraz dopiero nie wiadomo - czy śmiać się - czy płakać ... Chyba lepiej siedzieć i nic nie robić ... ;-) ... albo, zaryzykowac parę minut i przypomniec sobie siedem cudów: http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-... (czytanie i zastanawianie się jeszcze nie są opodatkowane - chociaż !? - Nie wiadomo - czy nie zostaną, żeby ratować ten PIB, opodatkowane - i to - do tyłu) ... ;-(
Niejako moja wina, nie zauważyłam, że nie użyłam polskiej nazwy.
ZSRR to maly pikus w stosunku do obecnego USA. Sila propagandy USA jest tak mocna, ze potrafi przekonac kazdego wrecz czlowieka... i na tym sie w duzej mierze bazuje. Nigdzie nie moglem znalezc oficjalnych danych o spadku PKB w USA, tylko mam wzrosty, a nieraz bardzo duze wzrosty. Oczywiscie to BS i w investment community to wiedza, bo musza wiedziec a cala reszta buja w oblokach. Ratings to tez wielki BS, bo jak USA w obecnej sytuacji kwalifikuje sie na najwyzszy rating a Rosja wcale nie ma wysoki, jest powyzej mnie. Personalnie mysle, ze te agencje nie sa takie niezalezne.
RomanL
... ale i tymbardziej nie zapowiada zimy ...
Przesadzone prognozy ws. zmiany klimatu 11.03.2010r. 08:00 http://www.cire.pl/item,45667,1.html
Komentarze warte przeczytania, a tutaj - tylko cytuje:
Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun poinformował w środę, że akademie nauk z kilku krajów zbadają działalność ONZ-towskiego Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), którego alarmujący raport z 2007 r. na temat globalnego ocieplenia okazał się przesadzony i zawierał wiele błędów
Przedstawiciele IPCC przyznali, że raport zawierał przesadną ocenę tempa topnienia lodowców w Himalajach oraz stopnia zagrożenia terenów nadmorskich, zwłaszcza leżących w depresji, przez wzrastający poziom wód w morzach i oceanach.Jednak Ban Ki Mun podkreślił na konferencji prasowej w Nowym Jorku, że "zagrożenie stwarzane przez zmiany klimatyczne jest realne". Co więcej, dodał, że "nie widział wiarygodnych dowodów podważających główne wnioski raportu".
Przyznał jednak, że liczący 3000 stron raport zawierał "pewne błędy" oraz, że "istnieje potrzeba zapewnienia pełnej przejrzystości, dokładności i obiektywizmu".
Sekretarz generalny zapewnił, że zbadanie działalności panelu dokonane będzie "w sposób całkowicie niezależny od Narodów Zjednoczonych".
Przewodniczący IPCC Rajendra Pachauri, który znajduje się pod coraz silniejszą presją krytyków domagających się jego ustąpienia, oświadczył na tej samej konferencji prasowej, że konkluzje raportu dotyczące globalnego ocieplenia, wywołanego spowodowanym przez człowieka tzw. efektem cieplarnianym, "są ponad wszelką wątpliwość słuszne".
Opinia niezależnych naukowców ma być opublikowana przed końcem sierpnia br.
PAP
... powyżej, na początku tej kolumny wpisów ...
... bo mnie, od jakiegoś już czasu, interesuje - co takiego A.H. zrobił - żeby ze zrujnowanego i wygłodzonego kraju, w ciągu kilku lat, zrobić potęge - która zatrzęsła Europą i częściowo Światem ...
Co złego - to Wszyscy wszystko wiedzą ... Ale gospodarczo ? - Chyba warto by się temu przyjrzeć ... Szczególnie w obecnym czasie - pogłębiającego się kryzysu ... z którego nie wiadomo jak wyjść
A on:
I tak to sie zaczeło. H..... szybko kończył depresję gospodarczą, ludzie wracali do pracy,
Jakoś już nie wspomina się tego - że VW (ówczesne "Garbusy") powstał z jego inicjatywy ...
Produkcja benzyny z węgla - chyba też ...
von Braun który został zabrany do Stanów i jego kolega do Rosji ...
Narazie - nie oczekuję komentarzy (a tymbardziej - "zadymy") - tylko tak sam siebie - zapytuję ... czy nie było w tym jakichś rozsądnych pociągnięć które by można obecnie zastosować - teraz wiedząc lepiej - jak uniknąć ubocznych negatywnych efektów ... ?
... Redaktor Piotr Gillert rzucil - "szkolnictwo w wentylator" http://blog.rp.pl/gillert/2010/03/13/cor... ... sporo ciekawych i rozsądnych komentarzy ... chciałoby się przytoczyć więcej, ale ograniczam się do poniższych:
Solinka napisał: 13 marca 2010 at 12:44
@ Wojtas, o 01:56:
“Pod hasłem kompatybilności tworzy się potworka wzorowanego na staczających się po równi pochyłej włoskich, francuskich i niemieckich uczelniach zamiast brać przykład z efektywnych wzorców skandynawskich, amerykańskich czy angielskich”Gwoli sprostowania, proces bolonski wzorowany jest wlasnie na systemie angielskim (3 lata licencjatu, 1 lub 2 lata studiow magisterskich). Problem polega na tym, ze w Anglii system ten ksztaltowal sie przez wieki i zdawal egzamin dopoty dopoki studenci rekrutowali sie z moze 20% najzdolniejszych uczniow w kraju. Teraz przyjmuje sie na studia (na przyklad na kursy licencjackie z zarzadzania zakladem fryzjerskim) praktycznie wszystkich w ramach “sprawiedliwosci spolecznej.” Studenci/rodzice placa za takie bezwartosciowe studia ciezkie pieniadze, zaciagaja pozyczki na splaty latami. Wielu odpada po pierwszym roku. Zeby przepchnac ludzi, ktorzy nigdy nie powinni sie znalezc na uniwersytecie, zawyza sie oceny (casus profesora Bucklanda, http://bit.ly/98qPiQ). Pracodawcy sa przerazeni absolwentami, ktorzy nie umieja wypowiedziec sie na pismie i nie orientuja sie w podstawowych zasadach funkcjonowania w pracy (na przyklad ze trzeba przyjsc na czas). I dlatego rekrutuja z polskich uczelni. W skrocie: w czasach masowego szkolnictwa “wyzszego” w Anglii nawet prestizowe uczelnie wypuszczaja absolwentow, ktorzy nie przeczytali ani jednej ksiazki, nie mowiac juz o uniwersytetach tak zwanych “nowych,” ktore kiedys byly wyzszymi szkolami zawodowymi.
Wlod napisał: 13 marca 2010 at 13:55
Porównanie z mortadelą jest genialne. Zamiast zróżnicowanego “produktu” mamy “mortadelowe” standardy. Owo ujednolicanie i polityka finansowania szkolnictwa wyższego w Polsce prowadzą konsekwentnie do obniżania jakości nauczania. Głównym przedmiotem troski wyższych uczelni jest pozyskanie jak największych środków finansowych i obniżanie kosztów. Efekty?
1. Nauczyciele akademiccy oceniani są niemal wyłącznie przez pryzmat liczby punktów, które wypracują dla uczelni, bo od tego zależy wielkość dotacji na kształcenie studentów stacjonarnych. Poziom wiedzy i umiejętności absolwentów nie mają na tę punktację prawie żadnego wpływu.
2. Uczelnie tną liczbę godzin zajęć do obowiązkowego minimum, bo każda dodatkowa godzina, to strata finansowa. Najbardziej na tym cierpią tzw. aktywizujące formy zajęć.I na koniec jedna uwaga szczegółowa. Według obowiązujących w Polsce stadardów kształcenia absolwent kierunku “Zarządzanie” czyli przyszły menedżer, nie musi mieć żadnej wiedzy z zakresu makroekonomii i polityki gospodarczej. I w praktyce tej wiedzy dziś nie otrzymuje z powodu, o którym mowa wyżej. To mniej więcej tak, jakby ustalić, że przyszły lekarz kardiolog nie musi znać anatomii człowieka. Wystarczy, że zna budowę mięśnia sercowego.
Wskakują na moją tematycznie ulubioną kobyłę ... ale o tym kiedy indziej ... bo mojej lepszej połowie zachciało się czegoś w rodzaju owoców ... czyli - w domu zwyczajna zadyma, a na dworze "damska pogoda" - chyba jednak pujdę po te owoce - pozwoli mi to - moknąc - rozmyślać nad tym - co kiedyś nazywało się - edukacją ...
... z naszej La Presse Affaires z 13 marca 2010 - dotycząca bezrobocia ... Cytuję tylko tabelkę która mi się jakoś dziwnie kojarzy z powyższą "Zadymą w sąsiedztwie" ...
Otóż ta tabelka - zatytuowana:
NOWE STANOWISKA PRACY od października 2008, Źródło: Statystyka Kanady
podaje ile stworzono stanowisk pracy w różnych grupach wieku ...
od 15 do 24 lat = - 189 000 stanowisk pracy
od 25 do 54 lat = - 215 000 " "
powyżej 55 lat = + 144 000 " "
... czy to przypadkiem nie odzwierciedla wspominanej powyżej jakości "edukacji" z jednej strony, a niechęci do inwestowania w przyuczenie nowego pokolenia pracowników z drugiej ?... Pracodawcy chcą, naogół, żeby świeżo zatrudniony pracownik odrazu pracowal, jak automat, na 100% i to tak długo jak im to jest potrzebne ...
... w dzisiejszej naszej La Presse (z 15 marca 2010) ukazał się artykuł François Cardinal na stronie A12 pod tytulem:
Colère à Environnement Canada
z podtytułem:
Les scientifiques se sentent muselés par Ottawa, qui contrôle leurs relations avec médias
Wewnatrz artykułu jest taka kwintesencja:
«Même si les questions auxquelles les scientifiques doivent répondre sont de nature strictement scientifique, leurs réponses doivent être approuvées par plusieurs cadres supérieurs avant que soit donnée l'entrevue»
Replika z Ottawy jest nastepujaca:
À Ottawa, on réplique que jamais l'intention n'a été de brider les chercheurs.
«L'objectif n'est pas de museler ou d'interdire, mais bien d'uniformiser les relations avec les medias, soutient Frédérique Baril, porte parol du ministre de l'Environnement, Jim Prentice. Avant, les scientifiques parlaient chacun de son côté alors que, pour nous, il s'agit d'un travail d'équipe»
Zacytowałem to dosłownie żeby uniknąć wymówek na temat ojektywności tłumaczenia, tym bardziej że to nie jest moja domena ...
Ja nie muszę pytać jaka jest pogoda - mnie wystarczy popatrzeć przez okno albo wyjść na dwór ... albo przyjrzeć się samemu publikowanym danym, żeby ocenić czy "trzymają się kupy" ...
... Wschodu ... ;-)
i - Zachodu ... ;-( ... najciekawszy moment jest pod koniec klipu ...
Oczywiście nie należy tego brać dosłownie ale - jako przypadkowy zbieg klipowy ...
... wzięte pod uwagę z wyjątkiem jednego - zdrowego rozsądku ...
Elektrownia jądrowa - prąd dla 4 mln osób
http://www.wnp.pl/wiadomosci/elektrownia...
"W Czarnobylu po awarii moc w reaktorze samoczynnie rosła i wzrosła w ciągu 13 sekund 1000 razy. W reaktorach budowanych obecnie na świecie i planowanych w Polsce po awarii moc maleje" - zapewnił ekspert.
Jego zdaniem, dobrze się stało, że pierwsze miejsce na rekomendowanej rządowi przez ekspertów liście lokalizacji przyszłej elektrowni zajmuje Żarnowiec.
"Przy wyborze lokalizacji rozważa się około 20 kryteriów, jak stabilność sejsmiczna, dostępność wody, dobre połączenia z siecią energetyczną, niska gęstość zaludnienia, dobre drogi, dobre warunki meteorologiczne, brak konfliktów z obszarami chronionymi lub chronionymi gatunkami roślin i zwierząt, a przede wszystkim akceptacja okolicznej ludności, bo bez zgody mieszkańców żadna elektrownia jądrowa nie powstanie. Żarnowiec spełnia wszystkie te warunki, a dodatkowo zapewnia dobrą współpracę elektrowni jądrowej i elektrowni pompowo-szczytowej. Ta elektrownia pompowo-szczytowa nad jeziorem Żarnowieckim dostaje energię elektryczną ze Śląska, by pompować wodę w górę i pozwala spływać wodzie w dół, by oddać energię do sieci, gdy jest ona potrzebna. Teraz energii dla niej nie będziemy czerpać ze Śląska. Dostarczy ją bez strat przesyłowych elektrownia jądrowa w Żarnowcu" - wyjaśnił Strupczewski.
No, cóż ...
"Ojcze wybacz Im - bo nie wiedzą - co czynią"
Ręce opadają ... ;-(
Przy okazji powyższego artykułu - wywiązała się poniższa dyskusja - którą tutaj cytuję ...
Ponieważ wydaje mi się ona wyjątkowo interesująca ... zapytuję się Pana czy można ją prowadzić dalej u Pana ?
Prąd dla 4 mln osób albo - 4 mln osób bez prądu ... Gucio z Montrealu 24.03.2010 03:08...
Ludzie gdzie się podział zdrowy rozsądek ? - To jest dokładnie to - czego nie należy już robić; jedna elektrownia na odludziu, nawet na dwa reaktory - których funkcjonowanie zależy od jakiegoś obwodu elektronicznego a dystrybucja od kilku liń wysokiego napięcia ... nic Was zeszła zima nie nauczyła co się z tym może dziać ? - A w dodatku 2/3 zużywanej energii wyrzucane bezużytecznie przez wieże chłodnicze ... ;-(
pytanie awawak 24.03.2010.09:12
No dobrze, ale czym to zastąpić ?
Czym zastapic ? - przedewszystkim - zmianą parametrów wyjściowych ... Gucio z Montrealu 24.03.2010 13:15
... próbowałem to wyjaśnić u Pana Andrzeja Szczęśniaka: zacząłem od tego ...szczesniak.pl/forum/1392#comment-6256 ... potem było to ...szczesniak.pl/forum/1509
A wogóle to trzeba mieć troche cierpliwości żeby pomyszkować w "Gucio: "O co właściwie chodzi ?" ..." i w "Przy Niedzieli - z innej beczki ..." - gdzie zacząłem ten temat "ugniatać" ...
Pozdrawiam ... ;-)
druga zasada termodynamiki awawak 24.03.2010 14:52
Szanowny Panie Gucio z Montrealu. Spróbowałem zapoznać się z Pana blogiem, ale muszę przyznać, że przyszło mi to z wielkim trudem. Jak na zagadnienia techniczne to stanowczo za dużo słów.
Porównanie dużej energetyki z pojedynczym ludzkim korpusem jest w moim mniemaniu mało trafione, chociażby dlatego, że chcąc racjonalnie czymkolwiek gospodarować te pojedyncze „ludzkie korpusy” już wiele tysięcy lat temu łączyły się w większe grupy: domy, osiedla, miasta, państwa ...
Cytat: „... wziąwszy pod uwagę, że naogół tylko 1/3 energii jądrowej jest zamieniana w elektryczność a 2/3 podgrzewa bezużytecznie planetę ...". To co „podgrzewa planetę” ma mniej niż 30st.C i jest już dla „ludzkiego korpusu” bezużyteczne. Energię elektryczną z elektrowni jądrowych oraz ze spalania: węgla, gazu (również biogazu), ropy, biomasy itp. jest bardzo trudno (drogo) uzyskać ze sprawnością większą niż 40%. Wynika to z DRUGIEJ ZASADY TERMODYNAMIKI. Jeżeli będziemy chcieli wykorzystać ciepło o wyższej temperaturze to będziemy mieć odpowiednio (pierwsza i druga zasada termodynamiki !) mniej elektryczności. Duże elektrownie buduje się nie tylko dla medali, ale również dlatego, że elektryczność jest znacznie wygodniejsza w przesyle i wykorzystaniu niż ciepło, dlatego zapotrzebowanie na nią jest znacznie większe niż na ciepło. Jeżeli całą elektryczność byśmy produkowali w skojarzeniu z ciepłem to w ciepłe lato byśmy musieli zamknąć większość zakładów przemysłowych i wyłączyć oświetlenie ulic, bo by zabrakło energii elektrycznej, a w takiej Afryce nie dość, że nie byłoby przemysłu to jeszcze byłoby w nocy ciemno.
A na koniec, proszę sprawdzić jakie są temperatury w sieci ciepłowniczej na zasilaniu i powrocie ?
Pozdrawiam
No! Nareszcie dyskusja na odpowiadającym mi poziomie ... Gucio z Montrealu 24.03.2010 17:01
Pozwoli Pan - że przerzucę ją na blog Pana Andrzeja - bo tam jest więcej miejsca, a tutaj bedzie można wracać do podawania streszczeń ...
Pozdrawiam ...
... na komentarz -
druga zasada termodynamiki awawak 24.03.2010 14:52
Pisze Pan:
Szanowny Panie Gucio z Montrealu. Spróbowałem zapoznać się z Pana blogiem, ale muszę przyznać, że przyszło mi to z wielkim trudem.
Nie dziwię się ... mnie też ... starałem się sprecyzować moje refleksje na różne tematy ukazujące się na różnych blogach i robiłem to w formie "cegiełek" - których nie miałem jeszcze okazji/czasu pozwalających na ułożenie ich w jedolity - "mur" ...
Jak na zagadnienia techniczne to stanowczo za dużo słów.
Mnie interesuje optymalne zastosowanie "zagadnień technicznych" istniejących oraz określanie tendencji oczekiwań społecznych na nowe rozwiązania / zastosowania - a to nie zawsze można wyrazić w kilku słowach ...
Porównanie dużej energetyki z pojedynczym ludzkim korpusem jest w moim mniemaniu mało trafione, chociażby dlatego, że chcąc racjonalnie czymkolwiek gospodarować te pojedyncze „ludzkie korpusy” już wiele tysięcy lat temu łączyły się w większe grupy: domy, osiedla, miasta, państwa ...
Jak Pan spróbuje porównać ilość indywidualnych komórek w korpusie ludzkim i harmonię koordynacji ich wspólnego funkcjonowania, to niewykluczone - że Pan zmieni zdanie ... bo to wychodzi poza zakres prostych "zagadnień technicznych"
Cytat: „... wziąwszy pod uwagę, że naogół tylko 1/3 energii jądrowej jest zamieniana w elektryczność a 2/3 podgrzewa bezużytecznie planetę ...". To co „podgrzewa planetę” ma mniej niż 30st.C i jest już dla „ludzkiego korpusu” bezużyteczne.
Nie zupełnie kompletne (ale szeroko "zakorzenione") rozumowanie ... te 30 st.C to jest ogromna masa energii nisko-parametrowej którą można wykorzystać do wstępnego podgrzewania zewnętrznego powietrza, a do jego dogrzewania stosować pompy termiczne ...
Energię elektryczną z elektrowni jądrowych oraz ze spalania: węgla, gazu (również biogazu), ropy, biomasy itp. jest bardzo trudno (drogo) uzyskać ze sprawnością większą niż 40%. Wynika to z DRUGIEJ ZASADY TERMODYNAMIKI. Jeżeli będziemy chcieli wykorzystać ciepło o wyższej temperaturze to będziemy mieć odpowiednio (pierwsza i druga zasada termodynamiki !) mniej elektryczności.
To jest oczywiste ... ale co jest mniej - to to, że można wykorzystywać dodatkowo (stwarzając albo korzystając z odpowiednich warunków) to ciepło "odpadowe" aż do zupełnego "wyciśnięcia" z niego energii użytkowej ...
Duże elektrownie buduje się nie tylko dla medali, ale również dlatego, że elektryczność jest znacznie wygodniejsza w przesyle i wykorzystaniu niż ciepło, dlatego zapotrzebowanie na nią jest znacznie większe niż na ciepło.
Też oczywiste ... ale niech się Pan zastanowi - czy przypadkiem zamiast jednego molocha nie byłoby korzystniejszym wybudowanie dziesięciu mniejszych - rozrzuconych w terenie, bliżej odbiorców, bez potrzeby budowania linii wysokiego napięcia (ktróre przy kazdej okazji się rwą jak gumki od majtek) z ławiejszą lokalna dystrybucją tego ciepła "odpadowego" - tańszego od elektryczności ? ...
Jeżeli całą elektryczność byśmy produkowali w skojarzeniu z ciepłem to w ciepłe lato byśmy musieli zamknąć większość zakładów przemysłowych i wyłączyć oświetlenie ulic, bo by zabrakło energii elektrycznej,
Nie zupełnie ... to można robić inaczej: latem powinny pracować turbiny na gaz, co pozwala wyrzucać bezpośrednio do otoczenia to ciepło odpadowe - bez konieczności budowania tych gigantycznych wież chłodniczych zajmujących miejsce i zużywające niepotrzebnie wiele wody użytkowej ...
a w takiej Afryce nie dość, że nie byłoby przemysłu to jeszcze byłoby w nocy ciemno.
Tam są inne warunki wymagające innych rozwiązań ... tak samo jak w okolicach bieguna południowego które pomimo nazwy - nie są wcale takie ciepłe ... ;-)
A na koniec, proszę sprawdzić jakie są temperatury w sieci ciepłowniczej na zasilaniu i powrocie ?
Jakie są obecnie - to wynika od rodzaju obecnie używanych odbiorników ciepła ... jeżeli się zastosuje odpowiednie odbiorniki - to ta sama "sieć ciepłownicza" moze służyć równocześnie - tak do ogrzewania jak i chłodzenia ...
Czy zauważył Pan ile zużyliśmy słów do próbowania wyjaśnienia tak prostego podejścia do tego co nas otacza ? ...
Pozdrawiam ... ;-)
PS. - Czy nie zauważył Pan - że z energii cieplnej można wycisnąć / zamienić na energię elektryczną tylko plus minius 1/4 jej wartości ... ale - ta 1/4 - przy pomocy pomp termicznych i w zależności od warunków temperaturowych otoczenia - może z niego "wydobyć" więcej ciepła niż było potrzeba do produkcji tej elektryczności (oczywiście o innych parametrach) - i to nie jest wcale perpetum mobile tylko dotychczas pokutująca niezręczność w gospodarowaniu ciepłem ... i to - w większości sytuacji - darmooowym ... ;-)
Szanowny Panie Gustawie.
Poruszył Pan tyle zagadnień, że chcąc na nie w pełni odpowiedzieć musiałbym na to poświęcić zbyt dużo czasu, którego nie mam. Dlatego też ustosunkuję się do nich w wielkim uproszczeniu.
Pozwoli Pan, że zagadnienia związane z „ludzkim korpusem” pominę.
Zacznę od pojęcia „optymalne zastosowanie”. Co to znaczy ? Matematyka mówi, że jeżeli chcemy określić optimum (maksimum lub minimum) trzeba zdefiniować funkcję celu. Jak określić tendencje oczekiwań społecznych ? Stąd tyle słów. Pozwolę sobie zacytować Ludwika Wittgenstein’a, współczesnego austriackiego filozofa: „To, co się w ogóle da powiedzieć, da się powiedzieć jasno, a to, o czym nie potrafimy mówić, należy przemilczeć”.
Oczywiście w technice są definiowane pewne funkcje celu: sprawność procesu (chcemy aby była jak największa), koszty produkcji (chcemy aby były jak najmniejsze) itp.
Postuluje Pan aby energią odpadową podgrzewać powietrze. Ale przecież w rzeczywistości tak przez Pana „znienawidzone” chłodnie kominowe właśnie podgrzewają powietrze. Czyli zimą będziemy parę wylotową z turbiny schładzać do zdecydowanie niższej temperatury niż 30st.C (zwiększy się sprawność). Panu zapewne chodzi o powietrze w jakimś pomieszczeniu. No ale żeby tę energię doprowadzić do jakiegoś pomieszczenia będziemy mieli po drodze straty, a więc efektywność naszego grzania będzie jeszcze mniejsza. Temperatura powrotna z sieci ciepłowniczej nawet latem nigdy nie jest mniejsza niż 40stC., na zasilaniu zimą dochodzi do 110st.C. Jest jeszcze jeden bardzo istotny aspekt – konstrukcja wymienników ciepła. Przy tak małych różnicach temperatur trzeba by stosować wymienniki o bardzo dużych powierzchniach, a więc bardzo ciężki i bardzo drogie. Korzyści z grzania naszego pokoju w praktyce nigdy się nie zwrócą.
Wspomina Pan o pompach ciepła. A czym Pan będzie napędzał te pompy ? Najwygodniej silnikiem elektrycznym. A skąd elektryczność ? Jak by się nie obrócić plecy zawsze z tyłu.
Oczywiście pompę ciepła można napędzać silnikiem spalinowym lub turbiną gazową (będzie głośno!). Ale niech mi Pan wierzy, że póki co (wysoka cena: pomp ciepła, silników i turbin) będzie taniej olej lub gaz bezpośrednio spalić w wysokosprawnym kotle centralnego ogrzewania, który nie jest wcale taki tani.
Pompy ciepła mają przyszłość, ale muszą spowszechnieć i stanieć, Obecnie w Polsce taniej jest grzać energią elektryczną w drugiej taryfie niż pompą ciepła.
Zupełne „wyciśnięcie”, o którym Pan pisze to w termodynamice jest tzw. otoczenie. W tym miejscu muszę odwołać się do DRUGIEJ ZASADY TERMODYNAMIKI (IIZT), która w najprostszym ujęciu mówi, że warunkiem koniecznym zamiany ciepła na pracę jest istnienie dwóch ośrodków o różnych temperaturach. Ośrodek o wyższej temperaturze T1 to tzw. „górne źródło ciepła” (kocioł energetyczny, komora spalania itp.). Ośrodek o niższej temperaturze T2, to tzw. „dolne źródło ciepła” i jest nim najczęściej szeroko rozumiane otoczenie. Może to być: atmosfera, rzeka, jezioro lub najlepiej morze. Dlaczego najlepiej ? Ponieważ, ze wszystkich „otoczeń” morze jest najzimniejsze, ma najniższą temperaturę.
Dodatkowo IIZT mówi, że sprawność zamiany ciepła na pracę nie może być większa niż iloraz: (T1-T2)/T1. Pewnego rodzaju okrucieństwo tego wzoru polega na tym, że temperatury T1 i T2 muszą być wyrażone w kelwinach [K]. Dlatego między innymi tak trudno przetworzyć ciepło geotermalne (T1=273+100, T2=273+30) na elektryczność.
Co to kogeneracji.
Największa w Europie elektrownia na węgiel brunatny w Bełchatowie (4450MWel), ogrzewa położone w odległości 15km miasto Bełchatów (62tys. mieszkańców) ciepłem pary z dwóch upustów turbin dwóch bloków o mocy 370MWel.
W skojarzonym wytwarzaniu ciepła i elektryczności, energia elektryczna jest produktem ubocznym (odpadem). Dodatkowo jest najlepiej gdy elektrociepłownie są budowane jak najbliżej odbiorców ciepła (małe koszty przesyłu). A więc praktycznie w środku dużych miast. Bloki ciepłownicze mają moc rzadko przekraczającą 150MWel. Póki co nie ma takich elektrowni atomowych, między innymi dlatego, że ich koszt byłby relatywnie bardzo duży. A poza tym czy chciałby Pan elektrownię atomową w środku Montrealu ?
Co do „znienawidzonych” przez Pana „molochów”. Napiszę krótko. Tak się jakoś składa, że łatwiej (taniej) jest zrobić jakieś urządzenie duże o większej sprawności niż mniejsze o takiej samej sprawności (patrz „funkcja celu”). A przykładowo wspomniana przeze mnie Elektrownia Bełchatów z rozbudowanymi układami oczyszczania spalin mniej emituje zanieczyszczeń niż 100 elektrowni o mocach 45MWel każda.
Linie przesyłowe.
Ostatnie zimowe awarie linii przesyłowych w Polsce (Pomorze Zachodnie) dotknęły sieci średniego napięcia (15kV), a więc tych które by były głównie odpowiedzialne za przesył energii ze źródeł rozproszonych. Oczywiście można w każdym domu wybudować oddzielną elektrownie (super rozproszenie) i wówczas problemu z przesyłem energii elektrycznej nie będzie. Mogą być problemy z dystrybucją paliwa do tych elektrowni (zaspy na drogach ?).
Poza tym można wybudować linie przesyłowe, które wytrzymają każde oblodzenie, ale będą okrutnie drogie i może się okazać, że w tym rejonie Polski gdzie zostały wybudowane przez 1000lat takie katastrofalne oblodzenie nie wystąpi. Po prostu nie warto. Mówiąc brutalnie: koszty awarii są mniejsze.
Ma Pan rację, że przesył energii z atomowej elektrowni w Żarnowcu będzie problemem. Planuje się dwie linie 400kV. Jak je prowadzić przez pół Polski gdy wszędzie po drodze są jakieś unikalne siedliska ptaszków lub innych żabek. Ale może to nie będzie konieczne, gdy powstanie w okolicy przemysł, którego teraz nie ma bo nie ma wystarczająco dużych źródeł energii elektrycznej.
Turbiny gazowe pracujące latem ?
I tu mnie Pan zaskoczył. Temperatura wylotowa spalin z turbin gazowych wynosi ponad 400st.C. Chce Pan te spaliny wyrzucać do atmosfery, a jednocześnie ubolewa Pan nad emisją energii odpadowej (30st.C) przez chłodnie kominowe.
Kilka końcowych rad.
Niech Pan nie wierzy w darmooowe ciepło (nawet jeżeli jest to geotermia).
Niech zbyt pochopnie nie posądza ludzi o brak zdrowego rozsądku.
Polecam czytanie mądrych książek (uznanych autorów) z termodynamiki, wymiany ciepła, elektrowni itp.
Stanowczo za dużo słów! Idę spać.
Pozdrawiam awawak
... Kochanieńki, ale mi Pan "przerzucił śniegu na moją działkę" - uff !!! ... ;-)
Gustawem (to brzmi dumnie) nie jestem ... Jakiś czas temu na którymś z blogów trzeba było wpisać pseudonim ... Przypomniał mi się wtedy wierszyk: "Wielkie świeto dziś u Gucia, Gucio gumę ma do żucia ..." i tak się zaczął namolnie upierdliwy "Gucio z Montrealu" czyli - specjalny rodzaj Sztrumfa - pas comme les autres ... ;-)
-----
Czytając Pański komentarz - tak mi się "film odwinął" do czasów Politechniki Gdańskiej ... Skończyłem tam Wydział Maszynowy - Magisterką na "trójkę" w 1961 roku ...
Byłem źródłem różnych kłopotów dla swego otoczenia, bo się nie uczyłem tylko - studiowałem ... a to nie to samo ... zadawałem pytania "na odwrót" ... co siało zamieszanie wśród pytanych "piątkowiczów"...
Nie ma Pan pojęcia jak jestem wdzięczny mojej Starej Kadrze Profesorskiej z onych czasów za wysiłek przekazania "żółto-dzióbemu durniowi" Tradycji Środkowo-Europejskiej Kultury Technicznej - której znaczenie mogłem docenić dopiero za - "miedzą" - siła by gadać ...
-----
Na dzisiaj - zacznę od Pańskich kilku końcowych rad:
Polecam czytanie mądrych książek (uznanych autorów) z termodynamiki, wymiany ciepła, elektrowni itp.
Otóż po tysiącach godzin poświęconych na własne analizy funkcjonowania systemów i ich pod-zespołów, "zdarciu" kilku suwaków, świetnych liczydeł HP (z genialnym RPN - Łukasiewicza) a nastepnie kolejnych Macków (Woźniaka) na własne symulacje ich działania - wypracowałem swój sposób robienia (znowu - moich) bilansów energetycznych oraz wynikający z tego specyficzny sposób przeprowadzania kompleksowych analiz, które (nie chcąc Pana denerwować) polegają na zapoznaniu się z konfiguracją budynku, osiedla czy zakładu, jego wyposażenia w instalacje (HVAC), do czego mają one służyć i czego się od nich oczekuje ...
Przyjrzawszy się temu - opracowuję "mój bilans energetyczny" który mi pozwala na określenie profilu "produkcyjno-termicznego zachowania się budynku" ...
Poznawszy to na ile się da - biorę czystą kartkę, ołówek, gumkę, wygodny kartonowy podkład (coś w rodzaju Asteriksa i Obeliksa), "negocjuję" z moim Jamnikiem chwilowe przejęcie rozwalającego się ale niezwykle wygodnego fotela i zaczynam myśleć jak powinny funkcjonować istniejące instalacje, co trzeba zmodyfikować czy dodać żeby to razem jak najlepiej odpowiadało oczekiwaniom ...
Zrobiwszy takie "rozeznanie" zabieram się do porównania tego co się aktualnie dzieje - z tym "moim" jak to powinno działać ...
I tu zaczynają wychodzić "jaja jak berety" - czyli jakie bzdury zostały porobione i - trzeba być wyjątkowo taktownym - bo - menadżerowie zaczynają się z niepokojem kręcić na fotelach ...
I tego, przy takim (moim) podejściu, w książkach się nie znajdzie ...
-----
Przypomina mi to anegdotę związaną z ówczesnym napisaniem jednej z książek Tadzika Brezy ...
Wczesnym rankiem wjeżdża chłop furmanką do Warszawy na targ i widzi duży napis ... zaintrygowało go to, pociągnął za lejce, zatrzymał kobyłe, odsunał czapkę na tył głowy i zaczyna czytać:
U - c - z ... Ucz ... t - a ... Uczta ... B - a - l ... Bal ... t - a ... Balta ... z - a ... Baltaza ... r - a ... Baltazara ... Uczta Baltazara ... Cie chorrroba ! - Sami się uczta !!! - Naciągnął czapkę na oczy, zaciął kobyłę i ruszył dalej ...
-----
Co do:
Niech zbyt pochopnie nie posądza ludzi o brak zdrowego rozsądku.
Absolutnie racja ! Tylko że robiąc w ten sposób analizy na które innym się nie daje wolnej ręki i odpowiedniego czasu - łatwiej jest spostrzec się - jakie będą konsekwencje pochopnie podjętych decyzji ...
-----
I znowu przypomina mi to inną anegdotę o Góralu (oczywiście - z Podhala ...) - zobaczonego przez przechodzącego cepra - jak piłuje gałąź na której siedzi ... i to od strony pnia ...
Gazdo ! Co wy robicie ?!!! Taż ta spadniecie ! ...
Iii - tam - powiadocie ...
Cepr poszedł, a Baca dalej piłuje ...
Gałąź się łamie, Baca z nią spada ... poczym wstaje i się otrzepuje, naciska kapelusz na uszy i mruczy:
Prorok ci to był - czy co ?
-----
Co do sprawności pojedyńczych urządzeń - to u mnie to wygląda inaczej ...
U mnie liczy się tylko sprawność wynikowa całości którą można sprawdzić porównując - jakość funkcjonowania i - faktury ...
Okazuje się, że - mniej sprawne urządzenia - ale przez to prostsze i tańsze - dają, przy rozsądnym ich zastosowaniu/zainstalowaniu - ostatecznie - lepsze resultaty ...
-----
Jeśli chodzi o "jądrówki" takie jakie są do tej pory budowane w formie "molochowej" to - nie chcę ich widzieć nawet w dalszym sąsiedztwie ...
Natomiast - zaczyna się nieśmiało mówić o małych agregatach hermetycznych - po "wypaleniu" - wymienialnych przez firmy tym się zajmujące ...
Takie hermetyczne generatory "dzielnicowe" czy nawet "domowe" (chodzi wyłącznie o ogrzewanie) chętnie bym w najbliższym sąsiedztwie czy u siebie w piwnicy - widział ... ;-)
I jestem przekonany/pewny, że porównawczo byłyby tańsze w produkcji i eksploatacji niż te molochy ... Powinniście się zainteresować ich zaprojektowaniem i produkcją ... ;-)
Ale to tak jak z małymi prostymi samochodami - producenci dużych i kosztownych nie wpuszczą ich, czy raczej będą robili wszystko - żeby opóźnić ich pokazanie się na rynku ... ;-(
Pozdrawiam ...
PS. - niech Pan zwróci uwagę na wymienniki ciepła płytowe, umiejętnie dobrane i zainstalowane, mogą się okazać (całościowo z instalacją) tańsze od podobnych - konwencjonalnych ...
Nie wiem czy Pan zauważył - że program blogu Pana Andrzeja-Gospodarza pozwala na poprawianie/uzupełnianie tego co się już napisało i ukazało na internecie - bardzo sobie to cenie, bo to ułatwia mi pisanie ... ;-)
Szanowny Montrealczyku dlaczego „bezdroża termodynamiki” ?
W zasadzie zgadzam się z Panem. Mała wysokosprawna energetyka rozproszona powinna się rozwijać i to przy życzliwym wsparciu państwa (nas wszystkich).
I to nie jest tak, że ci od molochów blokują jej rozwój. Po prostu w wielu przypadkach zrobić duże, wysokosprawne urządzenie jest łatwiej (jednostkowo taniej) niż małe. Takim dobrym i aktualnym przykładem są elektrownie wiatrowe. Niech Pan zauważy jak relatywnie mało powstaje małych o nowoczesnej konstrukcji, kilku kilowatowych, wiatraków. Natomiast dużych 2MW bardzo szybko przybywa. Czy producenci tych dużych cokolwiek blokują ?
Po prostu uważam, że powinny powstawać i małe i duże. Problem w tym, że te małe są ciągle relatywnie droższe.
Jeżeli chodzi natomiast o małe: elektrownie, elektrociepłownie czy nawet tylko ciepłownie atomowe to póki co, w wersji komercyjnej, nie ma jeszcze takich na świecie. Podobno największa nadzieja w elektrowniach z atomowych okrętów wojennych. Chociaż po katastrofie „Kurska”, nie wiadomo co o tym sądzić.
Podobno Bill Gates i Toshiba mają zbudować za 6 do 10 lat (?) „mini elektrownię” atomową o mocy 10MWel. Na własnym podwórku takiej się nie zainstaluje.
Tak więc wygląda mi to wszystko na odległą futurologię, a limity CO2 lada chwila nas dopadną.
Jeżeli do tego się dołoży, że kocioł energetyczny do spalania biomasy (skąd brać tą biomasę ?) jest średnio 2 do 3 razy droższy od kotła spalającego węgiel, spalarnie odpadów nie dość, że drogie, to ekolodzy nie pozwolą ich wybudować, ogniwa paliwowe (skąd brać wodór) oraz ogniwa fotowoltaiczne (skąd brać Słońce) jeszcze droższe, to co nam pozostaje ? Może biogazownie, ale te podobno strasznie śmierdzą, wiatraki, wiatr u nas z mocą zainstalowaną wieje w ciągu roku poniżej 2000 godzin ? Pytam jeszcze raz, co nam pozostaje ???!!! Węgiel i atom !!!
Oczywiście trochę sobie żartuję. Trzeba wszystko co tutaj wymieniłem rozwijać. Ponieważ wszystko co nowe zmusza nas do uczenia się i rozwoju. Dlatego powinniśmy również wybudować elektrownię atomową, nawet jeżeli będzie duża, a więc brzydka. Szczególnie, że tego typu elektrownie są budowane z powodzenie (poza jednym wyjątkiem) od ponad 40 lat i Bill Gates nam do tej budowy nie jest potrzebny.
Pozdrawiam
PS
I nie należy zapominać o termodynamice.
... ale i coraz częściej - lepsze ... ;-)
Zapytujesz:
... dlaczego „bezdroża termodynamiki” ?
Otóż - tak mi to jakoś "samo wyszło"... tak jak - Picassowi jego obrazy - z intuicyjnej podświadomości ... I co jest intrygujące - to to, że to nie jest tak zupełnie bez sensu ... ;-)
Bardzo mnie bawi jak "Super Mani" monetarno-administracyjnej wiedzy podają mi autorytatywnie (i to zupełnie na serio) do wierzenia - pierw, że produkcja seryjna obniża koszt jednostkowy produktu ... Co jest oczywiste, bo można to sobie na własnych palcach policzyć - produkując np. guziki ...
Ale, innym razem - zaklinają się (gdy chodzi o gruuubą "forsę"), że koszt zbudowania jednej wielkiej i to jądrowej elektrowni będzie kosztował mniej niż odpowiednia ilość mniejszych (nawet małych jądrowych produkowanych seryjnie) ... ;-(
A tymczasem, Panu Awawak'owi potrafiącemu liczyć na własnych palcach, wyszło http://www.wnp.pl/forum/0_0_0_0_0_105241... - że z podawanych cyfr wynika - że ten "Żarnowiecki Moloch" będzie pracował na znamionowej mocy tylko połowe czasu ... ;-(
Być może że to tylko okresowe ... ale - kto zapłaci różnicę w koszcie jednostkowym której nie będzie można odrazu przerzucić na końcowych odbiorców - a kredyty trzeba będzie w międzyczasie spłacać regularnie ? ...
Można to "uwidocznić" lepiej na przykładzie kupowania butów:
Pewnego razu - jedna mama wysyła tatę do sklepu żeby kupił dwujce dzieci buty ... Tata wchodzi do sklepu, podaje potrzebne wymiary i pyta ile to będzie kosztowalo ... sprzedawca odpowiada - że 20 dolcy każda para ...
Ale, podchwytuje sprzedawca, mamy tu niezwykła okazję!
Para dwukrotnie większych kosztuje tylko 30 dolcy ... Tata podniecony okazją, nie wiele myśląc - kupuje tą jedną parę dwukrotnie wiekszą i wraca zadowolony do domu ...
Mama widząc to - spogląda na tatę i mówi - wiesz co Stary? - Dzieci pochodzą jeszcze w starych butach aż do momentu jak będzie wysprzedaż ... to wtedy im się kupi - nowe ...
I tak się też stało - za te same co miały kosztować po 20 dolcy - Mama, miesiąc później, zapłaciła po 15 ... Czyli - razem 30 dolcy ...
Tacie zrobiło się głupio i mówi - wiesz co Stara? - zatrzymamy te większe na potem - jak szczeniaki podrosną - to będą jak znalazł ! - Lata minęły jak z bicza strzelił, Magdusia woli już buty na podwyższonym obcasie a Jasio mówi - że takiego starego modelu nie będzie nosił, bo się będą z niego koledzy w szkole śmiali ...
Gdyby to tak tylko było - to by było - "pół biedy" ... Ale okazuje się że tata te okazyjne buty kupił na kartę kredytowa i nie mając środków na jej szybkie zapłacenie - spłaca je w dalszym ciągu ... ;-(
Wspominasz o:
Jeżeli chodzi natomiast o małe: elektrownie, elektrociepłownie czy nawet tylko ciepłownie atomowe to póki co, w wersji komercyjnej, nie ma jeszcze takich na świecie.
Wiesz dlaczego komercyjnych wersji "nie ma"? - bo się okazują - za tanie ... ;-(
I dalej:
Podobno największa nadzieja w elektrowniach z atomowych okrętów wojennych. Chociaż po katastrofie „Kurska”, nie wiadomo co o tym sądzić.
Wiadomo, wiadomo ... Po tragedii staranowania "Kurska" - okazuje się, że jego centali jadrowej - nic to nie zaszkodziło ...
I jeszcze:
I to nie jest tak, że ci od molochów blokują jej rozwój. Po prostu w wielu przypadkach zrobić duże, wysokosprawne urządzenie jest łatwiej (jednostkowo taniej) niż małe.
Nieee?, Napraawdę? - To jest tak jak z tym kukułczym jajem ... Puki nim jest - to się daje "wysiedzieć", ale po wykluciu sytuacja się zmienia i trzeba administracyjnych specjalistów żeby wytłumaczyć rodzicom, że wyżywienie jednego pisklęcia wymaga mniej zachodu niż wszystkich ... ;-)
Dodajesz że:
Takim dobrym i aktualnym przykładem są elektrownie wiatrowe. Niech Pan zauważy jak relatywnie mało powstaje małych o nowoczesnej konstrukcji, kilku kilowatowych, wiatraków. Natomiast dużych 2MW bardzo szybko przybywa.
Tak, tak - narazie oczywiste! Ale zobaczy Pan jak po pierwszym lepszym porywie wiatru tych drugich zacznie ubywać w porównaniu do pierwszych ...
A tu jeszcze inne przypadki - nie poto żeby straszyć ale - żeby sobie dobrze zdać sprawe, że duże nie zawsze jest lepsze i niezawsze - tańsze ...
I jeszcze:
Czy producenci tych dużych cokolwiek blokują ?
Niech się Pan zapyta o to właścicieli konwencjonalnych elektrowni którzy muszą kupować energie elektryczną od tych wiatraków po cenie wyższej od własnej ... ;-)
Chociaż sam pomysł tego "zmuszania" nie jest taki zły - bo "łagodnie perswaduje" właścicielom tych elektrowni konwencjonalnych konieczność unowocześniania ich wyposażenia pozwalającego na szybsze reagowanie na zmiany profilu zapotrzebowania energii - ale o tym przy innej okazji ...
Tak czy owak ... Cokolwiek by się nie zaczynało robić - trzeba się dooobrze zastanowić jakie mogą być tego konsekwencje ... ;-)
... tout va très, très bien ... ;-)
Czyli jak wyglada administracyjna: Globalizacja-internationalizacja - budowy "jądrówki" ...
Budowa elektrowni jądrowej Olkiluoto III: chaos, opóźnienia, przekroczenie kosztów
To warto sobie przeczytać ... jak się obniża koszty budowy wielkiego jądrowego projektu ... ;-)
http://www.wnp.pl/wiadomosci/budowa-elek...
A toutaj cytuję tylko to - co wydaje mi się być najciekawszym:
W grudniu 2009 r. szef STUK napisał do Anne Lauvergeon, prezes Arevy , że błędy w projekcie bloku są karygodne a podejście i brak fachowej wiedzy przedstawicieli Arevy opóźnia postęp prac.
Opóźnieniom w budowie Olkiluoto III trudno się dziwić, skoro, jak informuje Der Spiegel, uczestniczy w niej 4,3 tys. pracowników z 60 krajów zatrudnionych u 700 podwykonawców. W takiej sytuacji opóźnienia są oczywiste, a założenie, że współpraca tylu firm i przedstawicieli różnych narodowości będzie przebiegała bez zakłóceń od początku było nierealne.
Jak informuje fińska gazeta Helsingin Sanomat, której artykuł również publikuje tygodnik Forum, już jesienią roku 2008 STUK zwracał uwagę na bariery językowe pomiędzy wykonawcami prac.
O chaosie świadczą także tabliczki w czterech językach, jakie pojawiły się na budowie:"Prosimy nie załatwiać potrzeb fizjologicznych do obiektu".
Olkiluoto III ma także duży wątek związany z Polską, ponieważ na budowie pracuje ok. 1,2 tys. pracowników z Polski. Polacy swego czasu grozili strajkiem, twierdzili, że irlandzka firma, która ich wynajęła, liczyła sobie 24 euro za godzinę, podczas gdy Polakom płaciła 8 euro za godzinę.
dodając starą okolicznościową piosenkę:
I jak tu można było przewidzieć, że takie poślizgi w przekraczaniu kosztów budżetowych wynikną z trudności językowych w czytaniu tablic ostrzegawczych ...
Aż się serce ściska na myśl - co się może przydarzyć Żarnowcowi ... a taka piękna okolica !!! ...
... Dlatego nie należy budować EJ z Francuzami.
Przepraszam, że z opóźnieniem odpowiadam na poprzednie uwagi !
Zacznę od najważniejszego.
Muszę przyznać, że szczególnie ostatnie Pana wypowiedzi, pachną mi spiskową teorią dziejów. Czegoś nie ma bo ktoś potężny nie chce żeby było. Zawsze miałem i mam problemy z uwierzeniem w takie teorie. Jak w dobie przepływu informacji, coraz większej wolności badań, no i Internetu, można ukryć fakt, że gdzieś skonstruowano małą ciepłownię atomową? Tym bardziej, że najbogatszy człowiek na Świecie (Bill Gates) bierze się za badania nad czymś co już dawno zrobiono? Tak na chłopski rozum, jak by dał nagrodę z miliard dolarów to by mu się zgłosił ktoś kto to już zrobił. Jakiś cień materialnego dowodu? Bez tego pozostaje tylko wiara. Niestety, ja w tej dziedzinie jestem niewierzący.
Elektrownie wiatrowe po 2MW i większe od lat pracują np. na Morzu Północnym gdzie przecież nieźle wieje i jakoś nie słychać, że się nagminnie przewracają.
Zamieszczone przez Pana filmy pachną mi małą manipulacją. Pierwszy z tych filmów jest mi dobrze znany. Duńczycy z 10 lat temu zrobili próbę niszczącą starego wiatraka. Tak więc nie jest to wypadek, tylko zamierzone działanie. Poza tym nakręcenie takiego filmu przez przypadek jest mało prawdopodobne. Oczywiście w Świat poszła informacja, że duże wiatraki bardzo łatwo się rozlatują.
Podejrzewam, że jak by w taki sposób rozleciał się gdzieś wiatrak o mocy 2MW to by wszystkie agencje na całym świecie o tym pisały. Natomiast jak się rozleci chłopu na podwórku mały wiatrak własnej konstrukcji to nikt o tym nie będzie pisał.
Muszę jeszcze raz się przyznać do niezrozumienia, tym razem porównania z kukułczym jajem. Skoro wyżywienie jednego i to dużego pisklęcia jest łatwiejsze ?
Z tym czasem wykorzystania mocy zainstalowanej to pomyłka, ale muszę przyznać, że niefortunna. Elektrownia Bełchatów (paskudny moloch) z mocą zainstalowaną 4440MW ma czas wykorzystania w roku ok. 7500 godzin. i sprzedaje energię elektryczną za ok. 160zł/MWh. Mała elektrownia nie szans nawet zbliżyć się do takiego wyniku.
Z tym zastanawianiem się nad konsekwencjami to mam zawsze obawy, że może skończyć się tylko na ... zastanawianiu.
Pozdrawiam awawak
... otworzył Pan "puszkę śledzi w oleju" do których mam wielka ochotę się dobrać - tylko muszę mieć troche więcej czasu ...
To co Pan pisze - przypomina mi dyskusje przy ogniskach z czasów studenckich wędrówek pieszych ... Bo trafił Pan na - "Woła który - świetnie pamięta - jak cielęciem był" ... ;-)
Pozdrawiam ...
... no właśnie, będę to komentował w "kawałkach" ... A więc - zaczynam - że Pan pisze:
małe jest lepsze ?... - ... Dlatego nie należy budować EJ z Francuzami.
To nie jest jednoznaczne ... Poprostu nie należy budować czegoś co jest komuś z jakichś racji - wygodne, ale raczej z tym, który będzie w stanie wybudować to - co nam jest potrzebne (dla czego nie - mogą nimi być też i Francuzi, jeśli potrafią się odpowiednio - zachować)
=====
Muszę przyznać, że szczególnie ostatnie Pana wypowiedzi, pachną mi spiskową teorią dziejów. Czegoś nie ma bo ktoś potężny nie chce żeby było. Zawsze miałem i mam problemy z uwierzeniem w takie teorie.
Ta "spiskowa teoria dziejów" stała się obecnie takim stickerem jak n/p "Uwaga! Łatwopalne" które się nakleja na czymś - "czego nie należy tykać" ... ;-)
=====
Jak w dobie przepływu informacji, coraz większej wolności badań, no i Internetu, można ukryć fakt, że gdzieś skonstruowano małą ciepłownię atomową?
Ta wolność badań jest pod sprytną kontrolą (tak jak to - "globalne ocieplenie" - chyba Pan już o tym słyszał ?) ... a możliwość "pomyślenia" że można zrobić coś malutkiego - co może się wyślizgnąć z pod "zyskowej" kontoli - tym bardziej ...
=====
Tak na chłopski rozum, jak by dał nagrodę z miliard dolarów to by mu się zgłosił ktoś kto to już zrobił. Jakiś cień materialnego dowodu? Bez tego pozostaje tylko wiara. Niestety, ja w tej dziedzinie jestem niewierzący.
Tu nie chodzi o środki finansowe tylko o - przyzwolenie ... Zastanawiał się Pan czym są ogrzewane zamieszkałe sputniki ? ...
=====
Elektrownie wiatrowe po 2MW i większe od lat pracują np. na Morzu Północnym gdzie przecież nieźle wieje i jakoś nie słychać, że się nagminnie przewracają.
A czy pomyślał Pan o tym dlaczego one są tak od siebie oddalone ? ...
=====
Zamieszczone przez Pana filmy pachną mi małą manipulacją.
Czy Pan naprawdę myśli - że to ja je nakręcałem ? ... ;-)
Pierwszy z tych filmów jest mi dobrze znany. Duńczycy z 10 lat temu zrobili próbę niszczącą starego wiatraka. Tak więc nie jest to wypadek, tylko zamierzone działanie.
Czyżby wszyscy razem potrafili tam tak dmuchać ? ... ;-)
A te pozostałe to może hollywoodzkie makiety ? ...
Poza tym nakręcenie takiego filmu przez przypadek jest mało prawdopodobne.
Tak samo jak przewracanie się tychże (nie poto są stawiane żeby to robić) ...
Oczywiście w Świat poszła informacja, że duże wiatraki bardzo łatwo się rozlatują.
Nie łatwo, tylko - że taka możliwość istnieje i - należy to brać pod uwagę ...
Podejrzewam, że jak by w taki sposób rozleciał się gdzieś wiatrak o mocy 2MW to by wszystkie agencje na całym świecie o tym pisały.
Nie koniecznie ... O wielu, dużo wiekszych wydarzeniach, jeśli są niewygodne - się nie pisze ...
Natomiast jak się rozleci chłopu na podwórku mały wiatrak własnej konstrukcji to nikt o tym nie będzie pisał.
A ... to zależy jakiemu "chłopu" albo "komu" się przy tym - oberwie ... ;-)
Muszę jeszcze raz się przyznać do niezrozumienia, tym razem porównania z kukułczym jajem. Skoro wyżywienie jednego i to dużego pisklęcia jest łatwiejsze ?
Czy nie słyszał Pan opowiadań o tym jak to kukułki podrzucają swoje jajka (pojedyńczo) do gniazd mniejszych ptaków i co się dzieje po ich wykluciu ? ...
To nie chodzi o "Skoro" tylko - jak to "można" wytłumaczyć rodzicom wyrzuconych piskląt - o ile będą odpowiednio "wyedukowane" żeby to tak zrozumieć ...
Z tym czasem wykorzystania mocy zainstalowanej to pomyłka, ale muszę przyznać, że niefortunna.
To mi nie wygląda na pomyłkę ... Dziwiłbym się gdyby w fazie rozruchowej taka sytuacja nie zaszła ...
Elektrownia Bełchatów (paskudny moloch) z mocą zainstalowaną 4440MW ma czas wykorzystania w roku ok. 7500 godzin. i sprzedaje energię elektryczną za ok. 160zł/MWh.
A ile płaci za ten brunatny węgiel który w swoim pobliżu kopie ? ...
Mała elektrownia nie szans nawet zbliżyć się do takiego wyniku.
I nie ma potrzeby, bo ma inne zalety których tamten - budowany na podstawie innych założeń i dla innych celów - nie posiada ...
Czy Pan przypuszcza - że w obecnych czasach - byłby ktoś w stanie wybudować taki drugi Bełchatów nawet o jeszcze wyższej sprawności ? ...
Z tym zastanawianiem się nad konsekwencjami to mam zawsze obawy, że może skończyć się tylko na ... zastanawianiu.
Z mojego doświadczenia wynika, że dużo ostrożniej / korzystniej jest się zastanawiać przed niż po ... ;-)
Pozdrawiam ...
Coś mi się wydaje, że nasza dyskusja staje się mało merytoryczna i zamienia się w przekomarzanie.
Kto ma zdecydować o tym co nam jest potrzebne ?
Ja decyduję, że duża sprawdzona w konstrukcji i działaniu EJ, nauczy nas najnowszych technologii budowy i organizacji. Dwa lata temu byłem w EJ w Temelinie. Szczerze Czechom zazdroszczę, takiego czystego i uporządkowanego molocha.
Ze spiskową teorią dziejów to jest tak, że wszyscy o czymś od kogoś słyszeli, ale nikt nie wie kto to widział.
Czy nie zastanawiał się Pan, dlaczego te mini reaktor atomowy są używane w pojazdach kosmicznych a nie na Ziemi ? Nie dlatego, że jakimś bliżej nieokreślonym potężnym siłom byłoby to niewygodne (lobby kosmiczne to też potężne siły – patrz „gwiezdne wojny”). Po prostu ich potencjalna awaryjność jest na tyle duża, że nikt nie chce podjąć ryzyka ich eksploatacji na Ziemi. Ja też bałbym się mieć coś takiego w chałupie.
Elektrownie wiatrowe aby nawzajem sobie nie przeszkadzały (nie zasłaniały wiatru) powinny być w odległości od 5 do 8 razy większej niż średnica turbin. Dla turbin 2MW będzie to ponad pół kilometra.
Tam po prostu wiał tak silny wiatr, a Duńczycy spodziewając się silnej burzy, wcześniej zablokowali zabezpieczenia wiatraka przed silnym wiatrem. Jak by tego nie zrobili to wiatrak by „przeżył”, tak jak „przeżywał” przez 20 lat. Dokładny opis tego eksperymentu (wraz z filmem), który miał na celu sprawdzenie skutków takiej awarii, jest opisany w Internecie, jak gdzieś znajdę adres to go Panu prześlę.
Oczywiście można to zinterpretować, że jakieś potężne siły nie mogąc ukryć „strasznego wypadku” teraz „odwracają kota ogonem”. Ale na takie myślenie to ja już nic nie poradzę.
Możliwość występowania różnych wypadków była, jest i będzie zawsze. Problem w tym, żeby mieć świadomość ich występowania i umieć im w możliwe jak największym stopniu zapobiec lub w ostateczności ograniczyć ich skutki.
Doskonałym przykładem są tutaj duże EJ (może małe też, ale ich nie ma w powszechnym użytku i trudno o nich pisać). Proszę zwrócić uwagę, jaką sensacją są wszelkie. „wycieki” w EJ. Przez ponad 40 lat było ich bardzo dużo. Tylko jakoś nikt z podających informację o wycieku, z równym entuzjazmem, nie pisze, że nic nikomu z tego powodu się nie stało. Zaczynam podejrzewać, że stoją za tym jakieś potężne siły !
Z artykułu nie wynikało żeby to była faza rozruchowa.
El. Bełchatów za węgiel płaci z tego co zarobi (160zł/MWh) i jeszcze jej zostanie na modernizację i budowę nowego molocha (858MW), który będzie miał znacznie większą sprawność i będzie produkował energię elektryczną po jeszcze mniejszej cenie.
Ależ ze mnie „gaduła”. Kończę. Idę spać.
Pozdrawiam awawak
PS.
Te kukułki są dla mnie za trudne.
... jest Pan jeszcze na etapie takiej fascynacji "sprawnością wielkości" czy odwrotnie - że większość moich argumentów do Pańskiej wyobraźni jeszcze nie może się przedrzeć ... ;-)
Mnie już było danym przebrnąć przez ten powyższy pierwszy etap i trafić do następnego ... Czyli do etapu fascynacji użytecznością tego co się robi czy radzi - żeby zrobić ... ;-)
Ta użyteczność, którą można też nazwać pojęciem sprawności w użyteczności jest jeszcze czymś raczkującym ... A raczkowanie, jak można to zauważyć, długo nie trwa i przemienia się w coraz trudniejsze do kontrolowania - bieganie ... ;-)
Cieszę się natomiast, że Pana zaintrygował przykład "kukułczego jaja" i wzmianka o wykorzystaniu mocy proponowanego "molocha" - wyrażonego czasem wykorzystania jego mocy znamionowej ...
Ta ostatnia wzmianka przypomina mi zarys historyjki jakiejś spalarni śmieci gdzieś we Francji ...
Otóż w jakimś miasteczku mieli kłopoty z pozbywaniem się śmieci ... musieli je wywozić gdzieś daleko, co było kłopotliwe i kosztowne ...
Ktoś wpadł na słuszny pomysł zbudowania spalarni na miejscu ... określono z ilości śmieci jej wielkość i zaangażowano biuro projektowe specjalizujące się w tej domenie ...
Specjaliści zauważyli, że przy niedużej dopłacie można ją zbudować znacznie większą ... Taaakiej propozycji trudno się było oprzeć ... Wybudowali (sprawnie i szybko - a jakże - przyjemnie było patrzeć ! ) ... Nastapił moment rozruchu ... przemowy, przecinanie wstęgi, szampan itd. ... Wspaniałe (wysoko-sprawne) funkcjonowanie i - nieee przeeewidziany kłopot ... spalarnię trzeba było, po paru godzinach jej wspaniałego funkcjonowania - wygasic, bo za szybko spaliła własne miejscowe śmieci ... I się okazało, że - żeby mogła funkcjonować - trzeba zwozić dodatkowe ilości śmieci i to z dużej odległości ... Za co zdziwionym i zaskoczonym mieszkańcom tegoż miasteczka przyszło dodatkowo płacić ... ;-(
A tu, z okazji Świąt Wielkanocnych - dla Pana coś z domeny wielkiej sprawności ...
i dla mnie coś z domeny małej użyteczności ...
Pozdrawiam ... ;-)
Tym razem napiszę krótko:
Co to jest sprawność (szczególnie energetyczna) zarówno Pan jak i ja dobrze wiemy. Również byśmy potrafili ją dla wielu urządzeń wyznaczyć (oszcować).
Proszę mi podać definicję sprawności w użyteczności. Co to jest? Jak ją zmierzyć? Może jakiś przykład. Porównać, w dużym uproszczeniu, „sprawność w użyteczności”: Elektrowni Bełchatów (4440MWe) i małego 10kWe wiatraka. Wystarczy podać dwie liczby i sposób ich obliczenia.
Źle mnie Pan zrozumiał. Ja wcale nie jestem zafascynowany „sprawnością wielkości”. Natomiast jestem w jakimś sensie zafascynowany (jak chyba większość inżynierów i ludzi techniki) wysoką sprawnością, niezależnie od wielkości.
Mały przykład. Sąsiad ma w pełni zautomatyzowany kocioł centralnego ogrzewania (25kWt) na pelet i groszek ekologiczny o sprawności 92%, a więc większej o jakieś 3p% niż kocioł w Bełchatowie (1100MWt). Bardzo mu go zazdroszczę. Sam bym sobie taki kupił, ale kosztuje 15000zł i mnie na niego nie stać.
Czytając to co Pan pisze dochodzę do wniosku, że ja już jestem chyba na trzecim etapie. Po okresie fascynacji tzw. „sprawnością w użyteczności” i licznych zawodach w realizacji tej fascynacji (patrz pytania na początku) jestem na etapie powrotu do zwykłej, prostej SPRAWNOŚCI, a więc ilorazu tego co mogę wykorzystać do tego co musiałem włożyć aby uzyskać jakiekolwiek WYMIERNE korzyści. Proszę mi wierzyć wielkość urządzenia nie ma tu decydującego znaczenia.
Pozdrawiam i życzę jak najszybszego przejścia do trzeciego etapu.
awawak
PS
A z tą spalarnią śmieci to nie wina wielkości tylko zwykła ludzka głupota.
Bardzo przepraszam, ale filmów nie oglądałem. Nie mam na to czasu. Nie wiem kto i po co te filmy nakręcił. Może być tak jak z tym duńskim wiatrakiem, film wyrwany z kontekstu, tak jak zdanie może być źle zrozumiany, czyli zmanipulowany, o co oczywiście Pana nie posądzam. Panu również radzę nie ufać bezgranicznie tego typu informacjom.
... no właśnie ... Pisze Pan:
Proszę mi podać definicję sprawności w użyteczności. Co to jest? Jak ją zmierzyć? Może jakiś przykład. Porównać, w dużym uproszczeniu, „sprawność w użyteczności”: Elektrowni Bełchatów (4440MWe) i małego 10kWe wiatraka. Wystarczy podać dwie liczby i sposób ich obliczenia.
To moje określenie sprawności w użyteczności jest pierwszą próbą określenia pewnego - istniejącego, ale narazie trudnego do "uchwycenia" - pojęcia ... Jak Pan sam zauważył - nie bardzo (jeszcze) wiadomo o co w nim chodzi ale - jednak to Pana zaintrygowało, co poczytuję sobie jako sukces ! ... ;-)
Co do przykładu "Bełchatowa i wiatraka" to - jeżeli ten wiatrak stoi przy Pańskim domu i działa - to - w przypadku "padnięcia" bełchatowskiej sieci dystrybucyjnej - szybko się można spostrzec co jest bardziej istotne dla odbiorcy - elektryczność z wysoko sprawnego Bełchatowa - za którą się musi cały czas płacić, czy ta - "darmowa" - z niskosprawnego "szemranego" ale - działającego wiatraka ? ... ;-)
Mały przykład. Sąsiad ma w pełni zautomatyzowany kocioł centralnego ogrzewania (25kWt) na pelet i groszek ekologiczny o sprawności 92%, a więc większej o jakieś 3p% niż kocioł w Bełchatowie (1100MWt). Bardzo mu go zazdroszczę. Sam bym sobie taki kupił, ale kosztuje 15000zł i mnie na niego nie stać.
O! Le voilà - czyli ta - narazie jeszcze nie najlepiej sprecyzowana - "sprawność użytkowa" wysoko-sprawnego sąsiedzkiego pieca okazuje się być dla Pana niższa niż Pańskiego - starszego i mniej sprawnego ...
Czy sens tego pojęcia zaczyna "docierać" do świadomości oddanej pojęciu "wysokiej sprawności indywidualnej" ? ...
Zajeło mi to kilka lat - żeby się spostrzec - że sprawność wypadkowa systemu jest dużo ważniejsza niż sprawności indywidualne jego podzespołów ... Wynika z tego znaczna różnica w kosztach tak inwestycji jak i tych w późniejszej operacji ... ;-)
Co do:
Bardzo przepraszam, ale filmów nie oglądałem. Nie mam na to czasu. Nie wiem kto i po co te filmy nakręcił. Może być tak jak z tym duńskim wiatrakiem, film wyrwany z kontekstu, tak jak zdanie może być źle zrozumiany, czyli zmanipulowany, o co oczywiście Pana nie posądzam. Panu również radzę nie ufać bezgranicznie tego typu informacjom.
Ja ich nie oglądam - żeby im ufać, ale - zobaczywszy co pokazują - wyrobić sobie moje własne zdanie ...
Na przykład z tego klipu o duńskim wiatraku wyniosłem to - że roztaw pomiędzy wiatrakami nie wynika ze "zasłaniania sobie wiatru", ale raczej z zabezpieczenia sąsiednich przed latającymi szczątkami tego który się z niezawsze precyzyjnie określonych powodów - poprostu - rozleciał ...
Niech Pan spróbuje się "przezwyciężyć" i rzuci okiem na ten ostatni klip (o tym latajacym modelu myśliwca) - to się w "pale nie mieści" - co można obecnie - "zmajstrować" ...
Pozdrawiam ...
Proszę mi wybaczyć, że się powtarzam:
„To, co się w ogóle da powiedzieć, da się powiedzieć jasno, a to, o czym nie potrafimy mówić, należy przemilczeć”.
Może to jakieś kalectwo, ale inaczej nie potrafię myśleć.
Ponieważ poziom naszej dyskusji o „małe jest lepsze ?” osiągnął bardzo wysoki poziom abstrakcji, przestałem już nadążać, dlatego pasuję i wyjeżdżam na Święta tam gdzie nie ma Internetu.
Dlatego już dziś, pozwalam sobie złożyć życzenia:
Radosnych, spokojnych i zdrowych ŚWIĄT WIELKIEJ NOCY i oderwania się od zgiełku otaczającego nas Świata.
Życzy awawak
Przepraszam, że się wtrącę, ale bardzo zainteresowało mnie jedno Pana zdanie, Panie Guciu:
Zastanawiał się Pan czym są ogrzewane zamieszkałe sputniki ?
Ja nie wiem, a to bardzo mnie interesuje. Jeśli Pan wie, to proszę mi napisać.
Pozdrawiam
... ale sądząc z warunków zewnętrznych w których to lata - liczenie wyłącznie na słońce (czy - "dziarskie zabijanie rąk") wydaje mi się być niewystarczającym ... Pozostaje więc możliwość malutkich ogniw jądrowych hermetycznie zamkniętych, o ograniczonym czasie działania ...
Jakiś czas temu, przy niszczeniu któregoś tam kończącego swój żywot użyteczny - w mediach zrobiło się krótkie zamieszanie na temat - "możliwości zanieczyszczenia atmosfery radiacją" ... Ale ucichło - widocznie hermetyczne opakowanie wytrzymało "powrót" i "toto" zastało albo wyłowione albo leży gdzieś na dnie oceanu ...
Niech Pan spróbuje pomyszkować w internecie, ale to jest temat którego nie chce się narazie poruszać puki się nie uzgodni odpowiednio wysokiej ceny przyszłej ich sprzedarzy - i to w porównaniu z cenami wielkich molochów - podobnie jak to się działo z samochodami elektrycznymi kilka lat temu w Stanach (gdzie próbna ich seria po kilkuletniej eksploatacji została dokładnie zniszczona - żeby nie robić za gwałtownej konkurencji istniejącemu rynkowi "benzyniaków") ...
Czyli - zgodnie z głoszonymi opowiadaniami o wolnej konkurencji ... która może być tak długo wolna - jak długo nie narusza za bardzo równowagi istniejącego już rynku ... ;-)
sądząc z warunków zewnętrznych w których to lata - liczenie wyłącznie na słońce (czy - "dziarskie zabijanie rąk") wydaje mi się być niewystarczającym ..
W kosmosie jest wysoka próżnia, czyli b. dobry izolator przed schłodzeniem sputnika. (jest tam b. mało cząstek, które przejmują energię termiczną, którą emituje sputnik. Jednocześnie słońce ogrzewa sputnik przez promieniowanie (fale elektromagnetyczne), tak więc wg mnie utrzymanie wysokiej temperatury wewnątrz sputnika nie jest wg mnie problemem, problemem może być zbyt silne ogrzewanie go przez fale elektromagnetyczne (a więc też podczerwone) słońca.
Reasumując: wg mnie na ogrzanie wnętrza sputnika trzeba mało energii, jednak na jego schłodzenie trzeba więcej.
ALE, ALE ALE...Tak czy siak sputnik potrzebuje dużo energii ze źródła o małej masie.
Skąd ją bierze?
Pozdrwiam, student polibudy wrocławskiej
W kosmosie jest wysoka próżnia, czyli b. dobry izolator przed schłodzeniem sputnika. (jest tam b. mało cząstek, które przejmują energię termiczną, którą emituje sputnik
- to by się zgadzało jeśli chodzi o przewodność termiczną otoczenia - ale jeśli brać pod uwagę transfer ciepła przez promieniowanie elektromagnetyczne (w odróżnieniu od energii przekazywanej bezpośrednio między cząsteczkami) - to w kosmosie wszystko wypromieniowuje w chol... i nic się nie odbija z powrotem (bo oprócz Słońca nie ma niczego ciepłego co mogłoby odbijać promieniwanie na stronę zacienioną (jeśli mowa o okolicach Ziemi). Przykładowo gdy na Ziemi chmury otwierają nas na kosmos - to noce są zimne, właśnie dzięki temu, że promieniowanie ucieka i nigdy nie wraca (nie odbija się od pary wodnej). W kosmosie gdzie nie ma nawet suchego powietrza - wypromieniowanie ciepła jest straszne. Dlatego po nie nasłonecznionej stronie sputnika jest minus 150, czy minus200 stopni - a tam gdzie jest powierzchnia nasłoneczniona jest plus 150 czy plus 200 stopni (w zależności od rodzaju powierzchni, kąta padania itd).
spare capacity
... to ma Pan rację ... Próżnia - w której lata sporo "śmiecia" ... ;-) ...
I - cała wymiana ciepła odbywa się przez promieniowanie ...
Prawdopodobnie od strony słońca powierznia sputnika się szybko nagrzewa do "niemożliwej temperatury" a ta znajdująca się w "cieniu" szybko się schładza (Kolega Boltzman nam się kłania z tą jego T do 4 ? potęgi ) ... Tak że raczej wygląda mi na to - że bilans cieplny sputnika jest jednak ujemny ...
Przypomniała mi się ciekawa notatka z tutejszej prasy z przed kilku lat - o kimś idacym czy jadącym rowerem pomiędzy gospodarstwami - który usłyszał świst czegoś upadającego na pastwisko ...
Co go zaintrygowało to to, że byki się rozpierzchły a krowy otoczyły kółkiem jedno miejsce i coś z zainteresowaniem obserwowały ... Przepchał sie pomiędzy nimi i rozgrzebawszy świeżo spulchnioną ziemie znalazł sporej wielkości ciężki kamień ...
Przypuszczając że to może być jednak meteoryt - zatelefonował do Ottawy z zapytaniem co ma z tym robić ...
Pierwszym pytaniem jakie mu postawiono było: czy to co znalazł było ciepłe czy zimne ? - Odpowiedział, że - nieoczekiwanie zimne ... Uslyszal na to: ze to jest meteoryt ...
Czyli krótko trwałe "opalenie" przy przejściu przez otmosferę nie zdążyło przeniknąć do wnętrza tego meteorytu ...
=====
O samej technologii ciepłowni jądrowych nie mam zielonego pojęcia, ale interesuje mnie ich stosowanie jako urządzenia grzewczego które podlega, jak każde inne, gospodarce wydzielanym ciepłem ...
Gdzieś w internecie mi się "mignął" taki eksperymentalny hermetyczny "baniak" o średnicy chyba jednego metra i długości chyba trzech ...
W jakiejś przypadkowej rozmowie dowiedziałem się, że istnieją już firmy które się przygotowują do produkcji seryjnej takich małych czy coraz mniejszych jądrowych agregatów hermetycznych naładowanych paliwem jądrowym wystarczającym na kilkanaście lat i mają proponować serwis dostarczania ich i zabierania ich po "zużyciu" - jak wyczerpane bateryjki ...
Naturalnie musi być jeszcze - "ustalona cena", podział zysków, zabezpieczenia, przepisy itp. bo to będzie rzyczywiście rewolucja w ciepłownictwie pozwalająca mieć do nich zaufanie ...
...ale: Dziękuję za poprawienie mojego błędu. W związku z moimi podstawowymi błędami dotyczącymi podstawowych wiadomości z fizyki Proszę o sprawdzenie moich informacji tzw. podstawy podstaw z wiadomości ze szkoły podstawowej i 1-go roku gimnazjum. Proszę mi wierzyć że nie śmieję się, bo ja rzeczywiście nie wiem czy dobrze zrozumiałem podstawy fizyki z podstawówki. Co innego jest zdobyć w podstawówce piątkę z fizyki, a co innego jest zrozumieć podstawowe zjawiska fizyczne na poziomie szkoły podstawowej...
w kosmosie wszystko wypromieniowuje
.
Czyli każde ciało wypromieniowuje energię w postaci fal, oprócz np. czarnej dziury oraz materii schłodzonej do zera stopni Kelvina.
Bardzo mi się spodobał Pana przykład o chmurach:
Przykładowo gdy na Ziemi chmury otwierają nas na kosmos - to noce są zimne, właśnie dzięki temu, że promieniowanie ucieka i nigdy nie wraca
Chciałbym to zjawisko poprawnie zrozumieć, czyli:
1. Chmura, to małe kropelki wody.
2. Energia to promieniowanie - dla uproszczenia chciałbym owe promieniowanie podzielić na trzy rodzaje:
a) promieniowanie podczerwone, tzw. termiczne o długiej długości fali b) Promieniowanie widzialne o średniej długości fali c) promieniowanie ultrafioletowe o krótkiej długości fali (pomińmy promieniowanie o dłuższej i krótszej długości fali)
3. Promieniowanie (ultrafiolet, widziale i podczerwień) na granicy dwóch ośrodków ,np. powietrze - woda, ulega: a) częściowemu odbiciu - jednak odbijany jest tylko ultrafiolet(tego nie jestem pewny), b) częściowemu załamaniu - światło widzialne, gdzie bardziej załamuje się kolor fioletowy a mniej kolor czerwony, bo czerwony ma większą długość fali. Tzw. pryzma i chyba zjawisko tęczy na niebie. c) Natomiast podczerwień - tzw. energia termiczna, na granicy dwóch ośrodków powietrze-woda nie odbija się oraz nie załamuje tylko przechodzi prostoliniowo i znaczna część energii termicznej jest pochłonięta przez wodę, czyli podgrzewa np. chmurę.
4. Woda w znacznej części pochłania-przejmuje energię termiczną-fale podczerwone.
W związku z powyższym, jeśli poprawnie opisałem w/w zjawiska i
Przykładowo gdy na Ziemi chmury otwierają nas na kosmos - to noce są zimne, właśnie dzięki temu, że promieniowanie ucieka i nigdy nie wraca (nie odbija się od pary wodnej)
to wg. powyższego wynika, że promieniowanie podczerwone emitowane przez tę powierzchnię ziemi, które napotyka na swojej drodze chmurę nie zostaje odbite lecz w znacznej części pochłonięte przez wodę zawartą w chmurach, natomiast niewielka tylko część przechodzi (prostoliniowo) przez chmurę w stronę kosmosu.
Jak wobec tego wg.mnie wygląda bilans energetyczny tej powierzchni ziemi, która jest przesłonięta chmurami?(bo jeśli chodzi o bilans energetyczny ziemi "otwartej na kosmos" to wpełni się z Panem zgadzam)
1. Powierzchnia ziemi emituje podczerwień. 50% w głąb ziemi a 50% w atmosferę i kosmos.
2. Chmura promieniuje energię termiczną (jej temperatura jest większa niż 0st Kelvina) Ale 50% w stronę ziemi a 50% w stronę kosmosu.
3. Promieniowanie podczerwone ziemi napotyka na swojej drodze chmurę (kropelki wody) które dostarcza dodatkowej energii termicznej dolnej części chmury. Część owej energii termicznej może przejść przez chmurę (jak chmura jest mała-cienka) i biegnie w kosmos, ale tylko część. Natomiast druga część dostarcza dodatkowej energii termicznej w większym stopniu dolnym częściom chmury niż górnym, W wyniku czego owa chmura może emitować więcej energi termicznej: 50% w stronę kosmosu ale 50% owej dodatkowej energii pozyskanej z ziemi w stronę ziemi.
4. Jednak energia pozyskana przez chmurę z promieniowania podczerwonego ziemi pochłonięta przez DOLNE CZĘŚCI CHMURY" jest przekazywana górnym partią chmury (otwartym na kosmos) z opóźnieniem w czasie, z powodu a) ruchy Browna b)konwekcja
5. w związku z ruchy Browna i konwekcją wychodzi że powierzchnia ziemi w nocy przesłonięta chmurami jest cieplejsza od nocy "otwartej na kosmos" jedynie z powodu z powodu emisji podczerwieni przez energię termiczną w chmurach zgromadzoną (a nie odbitą , Bo promieniowanie podczerwone-termiczne nie jest odbijane przez wodę lecz pochłonięte). Energia ta pochodzi 1. z podgrzania chmury przez słońce w ciągu dnia. 2. Z emisji podczerwieni pochłoniętej przez chmurę z powierzni ziemi:
Panie spare capacity, czy dobrze to zrozumiałem?
Pozdrawiam i proszę o odpowiedź!
Ps. Zdrowych i wesołych Świąt życzę, oraz mokrego dyngusa!
... jest niezwykle ważną ale wązko znaną domeną ... Jej szczególną cechą jest - "przepaść" jaka dzieli teoretyczną umiejętność jego liczenia z uświadomieniem sobie jego praktycznego zastosowania ...
Moja teoretyczna znajomość tegoż sposobu przenoszenia ciepła jest znikoma i jest raczej odzwierciedleniem "praktycznej świadomości" jej istnienia i możliwości korzystnego zastosowania ...
Dojście do tej "praktycznej świadomości" zabrało mi pare lat obserwacji - dlaczego w pozornie podobnych warunkach climatyzacji - otrzymuje się różne rezultaty ...
Otóż wszelka różnica temperatur pomiędzy dwoma powierzchniami powoduje przepływ ciepła przez promieniowanie (które - w przeciwieństwie do przenikania ciepła - przechodzi przez próżnię) ...
Sposobu jak to się dzieje - nie chce tykać, bo się zgubię jak przysłowiowe psie g... w trawie ... ;-(
Natomiast praktycznie - to przenoszenie ciepła przez promieniowanie polega na wywoływaniu zmian długości fal elektro-magnetycznych ...
Na przykład, w przypadku okna ze "zwykłą jasną szybą" - światło słoneczne przenika do wnętrza i w zależności na jaki rodzaj powierzni trafi - może się "odbić i wrócić" albo zostać cześciowo "pochłonięte" zamieniając się na ciepło które się wyraża podniesieniem temperatury tejże powierzchni ...
Przy podniesieniu temperatury - powierznie zaczynaja emitować / wydzielać "światło podczerwone" o "dłuższej fali" które nie może przenikać przez ta samą szybę i pozostaje "uwięzione" wewnatrz pomieszczenia ...
Duża cześć ciepła korpusu ludzkiego jest wymieniana z otoczeniem właśnie przez promieniowanie ... I to tak w przypadku chłodzenia jak i ogrzewania ... I to właśnie daje ten "niewidzialny" efekt komfortu albo jego "niezrozumiały" brak ...
Dlatego też należy "pilnować" temperaturę powierzchni otaczających nas ścian, okien, sufitu i podłogi ... A temperaturatury te zależą od temperatury otaczającego nas w pomieszczeniu - powietrza ... I tu się zaczyna możliwość konfliktu ... Im zimniejsze ściany tym cieplejsze powietrze, a powinno być - odwrotnie ...
Dlatego zachowanie stałej temperatury powietrza w pomieszczeniu zmniejsza ten konflikt - nie dopuszczając do obniżenia temperatury powierzni ścian - i to - przy niższej temperaturze otaczającego nas powietrza ... ;-)
Ta wzmianka powinna pomóc w zrozumieniu komentarza z pod adresu http://szczesniak.pl/forum/1606#comment-...
Dzisiaj widzę, że to co napisałem powyżej to błąd na błędzie. Może kiedyś uda mi się poprawnie zrozumieć dlaczego noce przesłonięte chmurami są cieplejsze od tych otwartych na kosmos.
... sprostowanie:
Dzisiaj widzę, że to co napisałem powyżej to błąd na błędzie.
Nie koniecznie ...
Może kiedyś uda mi się poprawnie zrozumieć dlaczego noce przesłonięte chmurami są cieplejsze od tych otwartych na kosmos.
Spróbuj do tego dojść - moim sposobem ... ;-)
Jak coś jest bardziej kompleksowe, zaczynam od obserwacji wynikowych objawów / symptomów a następnie próbuję (o ile to jest konieczne) "schodzić" do podstaw ...
W przypadku chmur przypomina mi się stara zagadka:
Jaka jest różnica pomiedzy parawanem a słoniem ?
Na co odpowiedz brzmiała: że parawanem można się zasłonić, a słoniem nie można się zaparawanić ...
Z chmurami jest jak ze mgłą czy dymem, im stają się gęstsze - tym krótsza staje się widoczność światła lampy ...
W czasie bezchmurnej nocy, powierzchnia ziemi znajdująca się w cieniu "widzi" gwiazdozbiór o niższej temperaturze i emituje w jego kierunku ciepło pod postacią promieniowania podczerwonego ...
W zależności od długości nocy i nagrzania powierzchni ziemi za dnia - dochodzi nawet do ukazywania się o świcie - szronu ...
Dlatego też - dla chronienia kwitnących sadów przed przymrozkami - pali się na ich terenie nocą dymiące ogniska ...
W czasie pochmurnej nocy - warstwa chmur staje się "parawanem" o jakiejś wypadkowej temperaturze która zmniejsza emisje ciepła zacienionej powierzchni ziemi, a chmury przechładzając się zamieniają nadmiar wilgoci w deszcz ...
W czasie dnia - osłoneczniona powierzchnia ziemi będąc chłodniejsza od powierzchni słońca otrzymuje od niego więcej ciepła przez promieniowanie niż go traci wzgledem zimnego gwiazdozbioru ... Więc osłoneczniona powierzchnia ziemi się nagrzewa a od niej otaczająca ją warstwa powietrza ... Nagromadzenie się wilgoci z odparowanej wody powoduje zamglenie i powstawanie chmur czyli znowu "parawanu" chroniącego powierzchnię ziemi przed nadmiarem promieniowania słonecznego i robi się względnie chłodniej ...
Czyli warstwa chmur może "zasłonić" zacienioną powierzchnię kuli ziemskiej przed za gwałtowną utratą ciepła w czasie nocy ale nie może "zaparawanić" jej przed dużo intensywniejszym promieniowaniem słonecznym w ciągu dnia.
Zrozumiawszy ten przybliżony mechanizm obserwowanego zjawiska - można teraz zacząć, już bez obawy zagubienia się, wchodzenie w wyjaśnianie jego szczegółów ...
Panu, Panie Guciu, Panu Andrzejowi, uczestnikom tego bloga oraz czytelnikom!
glopi jasio
...są cieplejsze od otwartych na kosmos"...Spostżerzenia:
Pierwsze spostrzeżenia:
1. Co by się stało, jakby noc trwała kilka miesięcy nad pewnym obszarem ziemi? nastąpiłaby obniżka temperatury do minus 40st C. (tak jak na biegunach)
2. Co by się stało jakby chmury przesłoniły niebo nad pewnym obszarem na kilka miesięcy? Jeśli chmury byłyby tak gęste, że przepuszczałyby tylko niewiele promieniowania np. 10% to temperatura spadłaby np. do minus 15st C.
3. dlaczego temperatura, w przypadku Ad. 1 (biegun północny) i Ad. 2, nie spadnie do np. minus 200stC? bo ciepłe ,poziome, konwekcyjne ruchy powietrza, tzw. wiatr, będzie ogrzewał dane obszary.
Drugie spostrzeżenia:
Jaki podstawowy błąd popełniłem w poprzednich swoich wpisach:
w związku z ruchy Browna i konwekcją wychodzi że powierzchnia ziemi w nocy przesłonięta chmurami jest cieplejsza od nocy "otwartej na kosmos" jedynie z powodu z powodu emisji podczerwieni przez energię termiczną w chmurach zgromadzoną
Dlaczego jest to bzdura?, Bo:
Energia emitowana przez chmurę w stronę ziemi w postaci fal elektromagnetycznych to mały pikuś w porównaniu z energią emitowaną w stronę ziemi przez słońce(. Jeśli w nocy zwrócimy twarz w stronę chmury, to nie odczujemy ciepła spowodowanego emisją energi w postaci fal na skórze! Jeśli jednak w ciągu słonecznego dnia zwrócimy swoją twarz w kierunku świecącemu na niebie słońca, to ewidentnie odczujemy "grzanie przez słońce" i to nie tyle z powodu docierającego ze słońca promieniowania podczerwonego (które wynosi zaledwie kilka procent) lecz z promieniowania widzialnego, które jest przez powierzchnię skóry zamieniane na podczerwone(dzięki za podpowiedź, Panie Guciu), emitowane w 50% do atmosfery a w 50% w głąb twarzy.
Spostrzeżenie trzecie
Tutaj Panie Guciu będzie o słoniu i parawanie oraz moim drugim błędzie:
promieniowanie podczerwone emitowane przez tę powierzchnię ziemi, które napotyka na swojej drodze chmurę nie zostaje odbite lecz w znacznej części pochłonięte przez wodę zawartą w chmurach...Promieniowanie podczerwone ziemi napotyka na swojej drodze chmurę (kropelki wody) które dostarcza dodatkowej energii termicznej dolnej części chmury. Część owej energii termicznej może przejść przez chmurę (jak chmura jest mała-cienka) i biegnie w kosmos, ale tylko część. Natomiast druga część dostarcza dodatkowej energii termicznej w większym stopniu dolnym częściom chmury niż górnym, W wyniku czego owa chmura może emitować więcej energi termicznej: 50% w stronę kosmosu ale 50% owej dodatkowej energii pozyskanej z ziemi w stronę ziemi.
a)płonący kominek z otwartymi drzwiczkami -> nagrzana przez słońce w ciągu dnia powierzchnia ziemi
b)słoń to: -> chmura
c)kosmos w nocy to -> ja, obserwator i detektor energii emitowanej przez powierzchnię ziemi zasłoniętej przez chmurę.
Jeśli otworzę drzwiczki kominka gdzie płonie ogień(nagrzana powierzchnia ziemi w ciągu dnia) i usiądę na stołku w odległości 4 metrów to odczuję na twarzy ciepło emitowane przez płomień ogniska. Jednak jeśli na drodze między mną(kosmosem) a ogniskiem(nagrzaną powierzchnią ziemi otwartym na kosmos w ciągu nocy) stanie słoń (chmura) to od razu poczuję na twarzy zimno, czyli i jedynie energię emitowaną przez skórę słonia (będzie mi zimno).
... ciąg dalszy nastąpi po świętach....
ewidentnie odczujemy "grzanie przez słońce" i to nie tyle z powodu docierającego ze słońca promieniowania podczerwonego (które wynosi zaledwie kilka procent)
jest odwrotnie- na twarzy czuje się głównie podczerwień, której w całym spektrum słonecznym jest znacznie więcej niz kilka % (patrz niżej). Jasne materiały w tym jasna twarz bardzo dużo promieniowania widzialnego odbija (ale na pewno też troszkę pochłania). Właśnie jasność materiału jaką widzimy to nic innego jak ilość światła odbitego jaką widzimy.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Promieniowa... „Około połowy energii promieniowania słonecznego przypada na zakres widzialny, zaś pozostała na promieniowanie ultrafioletowe i bliską podczerwień.”
spare capacity
wychodzi że powierzchnia ziemi w nocy przesłonięta chmurami jest cieplejsza od nocy "otwartej na kosmos" jedynie z powodu z powodu emisji podczerwieni przez energię termiczną w chmurach zgromadzoną (a nie odbitą , Bo promieniowanie podczerwone-termiczne nie jest odbijane przez wodę lecz pochłonięte
- też z grubsza tak to widzę. Ziemia emituje podczerwień. Trafia to w chmurę, która tez ma jakąś temperaturę i też emituje podczerwień w każdą stronę - w tym też w stronę Ziemi. Ile z tej energii trafiającej w chmurę jest bezpośrednio odbitej (np jak od lustra) a ile pochłonięte - a potem znów wypromieniowane to nie wiem.
Masa wody w postaci chmur ma swoją temperaturę zgromadzona za dnia - ale moim zdaniem główny efekt chmur bierze się z odbicia (albo bezpośredniego jak od lustra- albo na zasadzie pochłonięcia i wtórnej emisji - co ostatecznie na jedno wychodzi). Podczerwień jednak trochę się odbija – np. pilot telewizyjny potrafi odbić wiązkę IR od ściany.
Podobnie styropian w pokoju ma 20 stopni - ale gdy przyłoży się rękę to jest wyraźnie ciepły - to nic innego jak nasze własne ciepło - chociaż efekt styropianu istnieje w dużej mierze dzięki przekazywaniu energii pomiędzy cząsteczkami - czego nie ma w przypadku odbicia z daleka np od chmur, od Słońca itd...
spare capacity
... taki tytuł ukazał się pod adresem:
http://www.cire.pl/item,46003,1,0,0,1,0,...
Zacytuje tylko to co pozostało dostępne:
Jednym z czynników, który ma wpływ na wzrost zachorowalności od wiosny do jesieni jest zmienność pogody oraz rezygnacja z ogrzewania, gdy tylko zrobi się nieco cieplej. W efekcie odbiorcy oszczędzając na ogrzewaniu wydają na leczenie - podkreślają uczestnicy programu "Ciepło Systemowe".
Reszty tekstu nie udało mi się znaleźć - bo już jest w Archiwum ...
Natomiast udało mi się znaleźć tekst mojego komentarza (nad którym się namęczyłem) i wydaje mi się, że może być tutaj użyteczny, więc go cytuję:
Autor: Gucio z Montrealu 30.03.2010r. 23:47
Tutaj trzeba zacząć od pytania: co to jest komfort ? W moim zrozumieniu to są takie warunki otoczenia (w pomieszczeniu) w których człowiek czuje się dobrze, to znaczy - nie potrzebuje o tym myśleć. Na komfort w pomieszczeniu ma wpływ wiele czynników, miedzy innymi - temperatura otaczających powierzchni i powietrza. Tymi dwoma temperaturami "zajmuje sie" - ogrzewanie. Ogrzewanie jest sztuką. Sztuką, którą próbuje się zająć Nauka. Ale jej to nie zawsze wychodzi, bo jest za duzo różnych - "jeżeli" pochodzących od rodzaju materiałów ścian, struktury, warunków zewnetrznych itd. itp. Najważniejszym jest zharmonizowanie promieniowania (cieplnego) otaczających nas powierzchni i temperatury / ruchu otaczającego nas powietrza - one są "ściśle ze sobą powiązane". To wyznacza pierwszy warunek: Zastąpienie "sezonu grzewczego" - zachowaniem ciągłości stałej temperatury wypadkowej otoczenia w pomieszczeniach (można je tylko "dogrzewać" w miare indywidualnych potrzeb osób w nich przebywających). I to by było to co jest najważniejsze. W praktyce - temperatura wypadkowa jest zastępowana temperaturą powietrza w pomieszczeniach. W zależności od warunków miejscowych można w pierwszym przybliżeniu ją ustalić jako 17-19 st.C i następnie "dopasowywać". Zamiast obniżania temperatury na noc, lepiej jest robić krótkie wietrzenie "na przelot". To wymienia powietrze nie zdążywszy przechłodzić powierzchni otaczających mieszkańców. Kwestia wilgotnosci powietrza jest na ogół nieodpowiednio interpretowana, lekarze uwielbiają (z nieprzemyślanego przyzwyczajenia) 50%, moim zdaniem - w wyżej opisanych warunkach nie potrzeba więcej niż 15-20%. Wilgotność musi być zharmonizowana z przepuszczalnością ścian. Ściany "muszą móc oddychać". Nieprzestrzeganie tego prowadzi do zagrzybienia ... Tak że Pani Renata Olejnik i jej zespół mają, moim zdaniem, rację propagując ciągłość "gotowości ogrzewania" odpowiadającej jego zapotrzebowaniu. Porównanie kosztów "Ogrzewanie tańsze niż leczenie" wydaje mi się być rozsądnym, ale - ale, moim zdaniem, pokazuje tylko czubek ajsberga - kosztów społecznych absenteizmu wynikającego z przeziębień niedogrzania ... Grypy są wywoływane przez brak odporności organizmów na działanie wirusów albo ich nadmiar. A nadmiar ich zależy od środowiska zaatakowanego organizmu i głównie jego temperatury. Najlepiej się rozwijają w temperaturach 37 st.C i trochę poniżej, a zaczynają "słabnąć" w temperaturach 40 st.C i wyżej - ułatwiając tym wystarczająco mocnemu organizmowi w "rozprawieniu" się z nimi. Z tąd się chyba bierze stare określenie - "przeziębienia"... Czyli należy mieszkania odpowiednio ogrzewać i odpowiednio przewietrzać i nie robić na tym - drogo kosztujących - drobnych oszczędności ...
A tutaj będzie dodatkowe wyjaśnienie na temat "zachowywania się" bakterii ...
=====
Z zaciekłej dyskusji, przy kuchennym stole, pomiędzy mechanikiem i mikrobiologiem na temat "mechaniki zachowywania się bakterii" wynika, że te same "małe bestiole" zachowują się różnie w zależności od temperatury otoczenia i rodzaju podłoża na którym się rozwijają.
O ile dobrze zrozumiałem, to ta "różność zachowywania się" wynika z dopasowywania się metabolizmów bakterii do warunków w jakich danym jest im żyć ... W dopasowywaniu się i - uodparnianiu na to - co im przeszkadza / zagraża ... ;-(
Ta różność zachowywania się bacterii objawia się "na zewnątrz" nich - "produkowaniem" różnych "wydzielin", które z koleji oddziałowują na ich otoczenie (pozytywnie lub negatywnie - w naszym ludzkim zrozumieniu) ...
Przykładem tego jest - paciorkowiec złocisty czyli Staphilococcus Aureus który się uodpornił na antybiotyki i jako taki został nazwany skrótem - MRSA - który sieje już od jakiegoś czasu popłoch w amerykańskim szpitalnictwie (w samej tylko Kanadzie - około 8000 zgonów rocznie) ...
Dlatego też, badajac ewentualny wpływ pewnego probiotyka (mieszanki bakterii mlecznych) na tego MRSA - moja lepsza połowa robiła to w temperaturze 37 st.C i na podłożu (tu się gubię ... chyba jakimś zbliżonym do warunków ludzkich) - co wykazało że one nie tylko zwalniają rozwijanie się tego MRSA ale go poprostu eliminują ... ;-)
Wracając do wirusów - nie wiele jest o nich wiadomo - badania nad nimi dopiero "raczkują" ... Można tylko przypuszczać że zachowują się podobnie jak bacterie - tylko - robia to dużo szybciej ...
Narazie ich "mechanizm zachowywania" można śledzić - prawie że tylko - po objawach ... ;-(
Stąd się też bierze moja konkluzja - o nie dopuszczaniu mieszkań do stanu - wilgotnego chłodu - wpływającego wyjątkowo negatywnie na samopoczucie naszych Pań ...
Co nie jest dla mnie jeszcze zupełnie jasne, to jest to - co przeważa: wpływ wilgotnego chłodu na szybsze rozmnażanie się tych "mikrobów", obniżenie samoobrony organizmu, czy obydwu plus inne warunki życia - razem wziętych ... ;-(
Z obserwacji jednak wynika, że utrzymanie komfortu termicznego w mieszkaniach zmniejsza zapadanie na grypę i ułatwia jej przebieg ...
Czyli - przestrzeń mieszkalną należy "dogrzewac" czasami i latem, bo korzyści z tego wynikające są niewspółmiernie wyższe od znikomego dodatku kosztu za zużytą do tego energię ...
Inaczej mówiąc "Panowie - wiecie o co chodzi - tu nie ma co dyskutować tylko - dogrzewać" ... Można tylko się przyjrzeć jak to robić - możliwie - najtaniej ... Co też w naszej chacie - od lat i bez dyskusji poprostu - aplikuję ... ;-)
... Nowego Przywódcy przyszłej Neutralnej Unji Niepodległych Państw Europy Środkowej ? ... Żeby podania takiej wiadomości nie zagubić - cytuje:
Janukowycz pieczętuje odwrót od NATO
pmaj 06-04-2010, ostatnia aktualizacja 07-04-2010 03:16
Instytucje, które zajmowały się integracją Ukrainy z NATO zostały rozwiązane. Dekret wydał prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz
źródło: AFP
Prezydenci Ukrainy i Rosji - Wiktor Janukowycz i Dmitrij Miedwiediew
+zobacz więcej http://www.rp.pl/artykul/40,457623.html
Decyzje Janukowycza w tej sprawie są zgodne z zapowiedzią, że członkostwo Ukrainy w Sojuszu Północnoatlantyckim nie jest już na porządku dziennym.
Janukowycz rozwiązał komisję, która miała się zajmować przygotowaniem Ukrainy do członkostwa w NATO i którą utworzył jego prozachodni poprzednik Wiktor Juszczenko. Odrębnym dekretem rozwiązano instytucję nadzorującą euroatlantycką integrację Ukrainy.
Janukowycz utrzymuje, że chce, by Ukraina pozostawała poza wszelkimi blokami wojskowymi i trzymała kurs między Rosją a Europą. PAP
Zauważcie jak niewiele potrzeba napisać o tak historycznie doniosłym wydarzeniu ...
PAP, wnp.pl - 10-04-2010 09:35, aktualizacja: 10-04-2010 12:55
http://www.wnp.pl/wiadomosci/rozbil-sie-...
PAP, wnp.pl - 10-04-2010 09:35, aktualizacja: 10-04-2010 12:55
Samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie rozbił się, podchodząc do lądowania na lotnisku w Smoleńsku - powiedział PAP rzecznik MSZ Piotr Paszkowski. Według jego informacji najpewniej nikt z pasażerów nie przeżył.
... i inicjatywy sektora prywatnego w Stananch ??? ... Ja się na tym nie znam, więc wolę tylko zacytować:
Władze USA pozywają Goldman Sachs
Bloomberg , Jer , TGS , ziu 17-04-2010, ostatnia aktualizacja 17-04-2010 02:19
http://www.rp.pl/artykul/2,462978.html
Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zarzuciła w piątek bankowi inwestycyjnemu oszukiwanie klientów i wystąpiła przeciwko tej instytucji na drogę sądową
Teraz dopiero adwokaci muszą "zacierać łapki" ...
To pierwszy, precedensowy pozew SEC (odpowiednika polskiej Komisji Nadzoru Finansowego), która szuka winnych hipotecznego krachu. W pozwie nadzór zarzucił Goldman Sachs (GS), że tworzył i sprzedawał produkty oparte na rynku pożyczek hipotecznych, doskonale wiedząc, że mogą przynieść straty kupującym je inwestorom, ale nie informując ich w pełni o ryzyku.
Według SEC bank jednocześnie zawierał na własny rachunek, jak też w imieniu niektórych wybranych klientów (m.in. funduszy hedgingowych) transakcje pozwalające uzyskać znaczne profity w przypadku realizacji negatywnego scenariusza.
– Zarzuty SEC są całkowicie pozbawione podstaw prawnych i niezgodne z prawdą i będziemy z całą mocą się im przeciwstawiać, bronić firmy i jej reputacji – zapowiedział Goldman Sachs w piątkowym komunikacie.
Wspomniane instrumenty od początku chroniły bank przed załamaniem rynku hipotecznego, a z czasem zaczęły przynosić znaczne zyski. Jednak klienci, w tym fundusze emerytalne, zagraniczne banki czy firmy ubezpieczeniowe, wydali na nie 10,9 mld dol. i kilka miliardów stracili.
Zarzuty wobec GS to początek. Śledztwo SEC dotyczy też innych instytucji finansowych, które – jak uważa amerykański nadzór – stosowały podobne praktyki.
Komunikat SEC popsuł nastroje na rynkach akcji. Osunęły się indeksy w Europie (wskaźniki najważniejszych giełd spadły nawet po prawie 2 proc.) oraz w USA (S&P500 spadł o 1,6 proc.).
Akcje Goldman Sachs traciły nawet 16 proc., ciągnąc za sobą inne banki oraz cały rynek. Kurs Bank of America tracił w najgorszym momencie 7,3 proc., a notowania JP Morgan Chase spadały o 5,55 proc.
Wieści zza oceanu wpłynęły po południu na kurs złotego. Polska waluta osłabiła się nawet o niemal 3 gr wobec euro i o prawie 5 gr wobec dolara.
tgs, ziu, jer, bloomberg Rzeczpospolita
Czyżby te wulkany w Islandii wybuchły właśnie teraz - żeby to zasłonić ??? ... ;-(
... czyli co i jak można zrobić za - amerykańskie dolary ... ;-(
Aby uniknąć zarzutów, że coś wymyślam - cytuję:
Chiny zainwestują w wenezuelski przemysł naftowy 16 mld dolarów
18.04.2010r. 08:33 http://www.cire.pl/item,46306,1,0,0,0,0,...
Wenezuela i Chiny podpisały w sobotę bezprecedensowe porozumienie przewidujące zainwestowanie przez stronę chińską 16 mld dolarów w przemysł wydobywczy ropy naftowej w bogatym w złoża tego surowca basenie rzeki Orinoko,na wschodzie Wenezueli.
Porozumienie, podpisane w obecności prezydenta Wenezueli Hugo Chaveza, między wenezuelskim konsorcjum PDVSA i chińskim koncernem państwowym CNPC dotyczy rejonu Junin IV, którego zdolności wydobywcze oceniane są na 400 tys. baryłek ropy dziennie.Wydobyciem zajmie się wspólne przedsiębiorstwo, w którym strona wenezuelska zatrzyma 60 proc. udziałów.
Według wenezuelskiego ministra ds. ropy naftowej Rafaela Ramireza, Wenezuela eksportuje dziennie do Chin 460 tys. baryłek ropy. W perspektywie eksport ten ma wzrosnąć do 1 mln baryłek dziennie.
Według danych oficjalnych, wymiana handlowa między oby krajami wzrosła z 742 mln dol. w roku 2003 do 10 mld w końcu 2008 r.
PAP
PS - Czyli - "znalazienie się z Czarnym Piotrusiem na ręku" - u niektórych - nie jest równoznaczne z - przegraną ... ;-)
Są na Świecie kraje paliwo-chłonne: np. USA i Chiny.( po co im ropa? Bo potrzebują jej w dużych ilościach...)
Są również Kraje, które mają wystarczającą ilość własnych zasobów ropy, ale walczą o każdą pędź ziemi zawierającą ropę. Np. Rosja.(po co jej ropa? Żeby np. sprzedawać ją z zyskiem potrzebującym - np. USA i Chinom)
Są również Koncerny naftowe bardziej lub mniej zależne od Polityków - Np. Chińskie chyba bardziej, Rosyjskie mniej a Amerykańskie koncerny są bardziej niezależne.
Czym dla USA jest BE?
Obawiam się, że Obama przecenił możliwości Amerykańskich Koncernów Naftowych w pozyskiwaniu nowych złóż roponośnych bez ingerencji siłowych.
Owe koncerny po prostu nie potrafią negocjować z innego niż np. Carter punktu widzenia.
To takie moje, Panie Guciu luźnie spostreżenia - idę spać!
Pozdrawiam, glopi jasio
... za maksymalnym zyskiem zamienia rozsądne ekonomiczne myślenie - zapewnienia obustronnych korzyści - w monetarno/militarną arogancję ... Co ma coraz - "krótsze nóżki" ...
Z tego co słyszałem: To u nas - w strefie wpływów anglosaskich - jeżeli inwestycja nie zwraca się w ciągu 2-3 lat (max. 5) to "nie warto" się nią zajmować ... A w Chinach mówi się o - dwudziestu latach ...
Na anglosaskim zachodzie srednio sie uwaza, ze inwestycja ma sie zwrocic w ciagu 10-12 lat i takie sa realia biznesowe. Chiny to zupelnie inna pilka i nie bardzo chyba mozna porownywac. Majac przecietna stope wzrostu ok. 10% mozna znalezc wiele inwestycji, ktore z zalozenia maja sie zwrocic w ciagu 2-3 lat. Z wlasnego doswiadczenia, mieszkajac w sporo w Chinach, powiem, ze jezeli gdziekolwiek mozna znalezc pieniadze rosnace na drzewach, to Chiny sa najlepszym miejscem - tylko trzeba umiejetnie je zerwac. Spotykajac wielu ludzi z zachodu (USA, Kanada, Australia), ktorzy byli wlascicielami small busienesses w Chinach, kazdy zgodnie twierdzil, ze takiego standardu i jakosci zycia nigdy by nie mieli na zachodzie. Ja raczej mialem do czynienia z elitami, ktorzy zachod traktowali jako miejsce ksztalcenia dzieci na universytetach, bo oprocz kupienia domu to nigdy nie chcieli tam mieszkac. Chiny dla elit oferuja znacznie wyzszy standard niz jest dostepny na zachodzie.
To do powyzszego postu.
RomanL
... poruszę ten który mi się wydaje najistotniejszy:
Chiny dla elit oferuja znacznie wyzszy standard niz jest dostepny na zachodzie.
Z tym, że te ich elity świetnie sobie zdają sprawę nie tylko z tego jakie są ich przywileje ale i wynikające z nich obowiązki ... I to, że system sprawiedliwości działa u nich szybko i radykalnie ... nie jestem pewny, ale coś mi się wydaje (sądząc po ilości wykonywanych wyroków) - że nie zawsze można zdążyć zrobić odwołanie ... ;-)
Z tego wygląda, że u nich nie znają zachodniego określenia - "dyplomowanej siły roboczej" ... Co oczywiście nie dotyczy zachodnich "kadr administracyjnych" ... ;-)
Jakie to daje ekonomiczne skutki można zobaczyć w już podanych opowiadaniach:
http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-...
http://szczesniak.pl/forum/1509#comment-...
http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-...
http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-...
... od Zachodu - w podejściu do ekonomii ... a szczególnie do znaczenia napędu elektrycznego w samochodach całkowicie elektrycznych ... oraz rozsądnego powrotu do - rowerów ...
Ale o tym tutaj poniżej jakoś "chudo" - tylko wzmianka ... ani słowa o cenach ...
http://www.rp.pl/artykul/9211,465905_Tut...
Warto jednak - chociaż na krótko - zacytować całość :
Tutaj każdy musi być
p.r. 23-04-2010, ostatnia aktualizacja 23-04-2010 14:34
Włosi chwalą się w Pekinie najszybszym na świecie autem - Ferrari, Chińczycy pierwszym samochodem całkowicie elektrycznymźródło: AFP
Międzynarodowy Motor Show w Pekinie. Aston Martin V8-Vantage
Na otwartym dziś międzynarodowym salonie samochodowym w Pekinie przewidziano łącznie 89 światowych premier.
W ogromnej hali wystawowej o powierzchni 200 tys. m2 wystawiono prawie 1000 modeli, w tym 65 pojazdów koncepcyjnych (eksperymentalnych), 95 ekologicznych i całą flotę luksusowych limuzyn dla rosnącej części coraz bogatszych Chińczyków.
Obecni są wszyscy producenci, bo dla każdego z nich Chiny stały się nadzieją na szybki rozwój, jeśli nie kołem ratunkowym. W 2009 r. sprzedano w tym kraju 13,64 mln pojazdów, o 45 proc. więcej niż rok wcześniej, więcej niż w USA. (tam sprzedano 10,5 mln). Ten rok zaczął się "wybuchowo": po trzech miesiącach sprzedaż skoczyła o 76 proc. wraz ze wzrostem gospodarczym o 11,9 proc. PKB - wynika z danych rządowych. W całym roku oczekuje się wzrostu o 20-25 proc., co warunkach chińskich będzie oznaczać 17 mln pojazdów. To ogromny skok, zwłaszcza, że 15 lat temu w Chinach nie było praktycznie prywatnych samochodów.
Analitycy przewidują, że szybki wzrost sprzedaży utrzyma się jeszcze przez kilak lat, głównie dzięki rozrastaniu się klasy średniej w mniejszych miastach. GM szacuje np., że liczba rodzin, które będzie stać na kupno własnego auta wzrośnie z 10 mln w 2005 r. do 75 mln w 2015 r. Przybywa też chińskich milionerów.
Nic więc dziwnego, że salony samochodowe w Pekinie i Szanghaju przyciągają coraz więcej wystawców — podkreśla Ian Fletcher z IHF Global Insight. — Auto China dołączył do Detroit, Tokio i Paryża, stał się jedną z największych i najważniejszych imprez branżowych — dodaje rzecznik Daimlera, Trevor Hale.
Firmy z USA i z Europy prezentują w Pekinie 14 nowych modeli, firmy chińskie aż 75 — sedanów, sportowo-użytkowych, koncepcyjnych, ekologicznych i innych.
General Motors (skok sprzedaży w I kwartale o 71 proc. do 623 546 sztuk, w całym roku spodziewa się 2 mln, cztery lat wcześniej niż zakładał; w USA zmniejszył sprzedaż w 2009 r. o 30 proc. do 2,1 mln szt.) prezentuje trzy premierowe modele: koncepcyjny elektryczny Volt MPV5, produkowany w Chinach minivan i kompaktowy sedan. Citroen, dla którego Chiny stały się drugim rynkiem na świecie, pokazał koncepcyjny Metropolis, zaprojektowany w Chinach o napędzie hybrydowym do ładowania z sieci.
Segment luksusowy reprezentują dwa sedany Daimlera: Maybach i Mercedes klasy E zaprojektowane dla Chin, z większymi tylnymi fotelami dla klientów, którzy mają własnych kierowców i siedzą wygodnie z tylu.
Włosi chwalą się najszybszym autem świata, Ferrari 599 GTO, który osiąga prędkość 335 km/h. To pierwsza światowa premiera organizowana w Azji dla podkreślenia znaczenia rynku chińskiego. W 2009 r. Ferrari sprzedał w tym kraju ponad 200 swych aut.
Toyota pokazuje 50 modeli, w tym najnowszą wersję hybrydowego Priusa o napędzie gazowo-elektrycznym i elektryczne auto koncepcyjne.
Firmy zagraniczne muszą liczyć się z rosnącą konkurencją producentów chińskich. Wystawili oni 75 pojazdów po raz pierwszy. Istniejący od 13 lat holding Zhejiang Geely, świeży właściciel szwedzkiego Volvo, pokazuje 55 własnych modeli, w tym 11 premierowych. W tym roku chce zwiększyć sprzedaż o 22 proc. do 400 tys. szt. Chery Automobile wystawił 29 pojazdów, zaprosił do Pekinu 2000 szefów sprzedaży z innych krajów (eksportuje do 70), by zapoznali się z jego nowościami. W 2010 planuje sprzedaż 700 tys., a w eksporcie 100 tys.
Dawny producent baterii do telefonów komórkowych BYD, w którym Warren Buffett ma 9,9 proc. udziałów, pokazuje całkowicie elektryczne 5-miejscowe auto e6, o autonomii 330 km, osiągające prędkość 140 km/h. Firma sprzedała w 2009 r. 450 tys. sztuk, model F3 był krajowym szlagierem, teraz planuje w tym roku sprzedaż 800 tys., wejście do Ameryki Płn. z modelem e6 i dalszy rozwój w Europie w 2011 r. SAIC Motor, pokazał elektryczny E1, którego baterie można naładować w pół godziny.
Dziś zaczęły się dni prasowe, od wtorku salon będzie otwarty dla publiczności.
rp.pl
... taki artykulik ukazał się w naszej wczorajszej La Presse ...
To nie jest domeną moich zainteresowań, ale seismologów niepokoi "la faille de San Andreas" długości 1300 km przebiegającej przez Kalifornię ...
Wyglada na to, że to nie wróży nic dobrego dla najbardziej zaludnionego stanu moich południowych sąsiadow ...
Dlaczego to podaję ?
Bo zaskoczyła mnie króciutka statystyka ilości podanych tamtejszych wstrząsów sejsmicznych przekraczających 4 stopnie w skali Richtera :
2008 - 28 wstrzasow
2009 - 30
2010 - 70 ... i to od poczatku roku do teraz ! ...
Czyżby zbliżało się powtórzenie dawnego filmu - "Tej nocy umrze miasto" ? Chodziło w nim o Drezno - kiedy to Alianci w ciągu jednej nocy zrównali z ziemią 25 kilometrów kwadratowych zabytkowego miasta razem z jego cywilną ludnością ...
http://www.wnp.pl/wiadomosci/108127.html
Polska policja pyta Google'a PAP - 26-04-2010 05:11
Między lipcem a grudniem 2009 r. polskie władze 86 razy wystąpiły do Google'a z żądaniem ujawnienia informacji o internautach, donosi "Dziennik Gazeta Prawna".
W większości były to wnioski złożone przez policję, powiedział gazecie William Echikson, dyrektor komunikacji Google'a na Europę. Nie chciał jednak zdradzić, w ilu przypadkach amerykański koncern dane te udostępnił.Google jest w posiadaniu prawdopodobnie największej bazy informacji o setkach milionów internautów z ponad 100 krajów. Rządy coraz częściej próbują od Google'a wyciągać adresy IP, czasy logowań, treść e-maili, a nawet historię wyszukiwanych przez internautów fraz. Amerykański koncern zdecydował się ujawnić, kto i ile razy chciał pozyskać taką wiedzę o rodzimych internautach.
Okazuje się, że najaktywniejszym krajem była Brazylia, która 3954 razy zwróciła się do Google'a. Następne były USA (3703), Wielka Brytania (1225) i Indie (1203). Polski rząd zajął 11. miejsce w tym rankingu. - "Nie możemy ujawnić, jak wiele z tych wniosków rozpatrzyliśmy pozytywnie. Oczywiste jest, że musieliśmy to zrobić, jeżeli chodziło o takie przestępstwa jak pedofilia czy szerzenie treści nazistowskich" - dodaje dyrektor Google'a.
Według danych policji w ub. roku dziennie dostawała ona średnio 20 zgłoszeń o popełnieniu przestępstwa w sieci.
Czytaj więcej: Google
No tak - zaczyna się od pedofilji ... A przy okazji ...
Przypomina mi to historyjkę z daaaawnych czasów: jak to zajączek wiał przez granicę z Rosji do Polski ... Zobaczył go zajączek polski i pyta - dlaczego tak wiejesz ? A ten "rosyjski" odpowiada na to: bo tam wielblądy kują ...
Przecież ty nie jesteś wielbłądem ? No tak - ale zanim to - udowodnię ...
Tak - przyglądając się - co się naokoło dzieje - ja się pitam - czy przypadkiem nasz Zachód nie przejął od Rosjan tej funkcji - podkuwania wielbłądow ? Czy - raczej - okresowo ją im wtedy użyczył ...
Może jednak warto być "czupurnym"?
Jeśli zajączek przebierze się za wielbłąda, to może w końcu "będzie wiedział za co dostał w skórę" - czyli dlaczego będzie podkuty?!!!
Pozdrawiam, Adwokad Diabła
... przebieranie się krępuje ruchy ...
A bycie sobą w obecnych czasach jest najlepszym powodem do "podkucia" nie tylko kopyt ale i oczu ... ;-(
Cała sztuka polega na tym - żeby powiedzieć to co się uważa - że się powinno powiedzieć / napisać ale zrobić to w taki sposób - żeby nikomu nie zadrapać jego własnej ambicji - nawet wtedy gdy się ma czupurną nieodpartą ochotę - oddać pieknym za nadobne ... ;-)
Najlepiej jest przeczekać aż się nawinie okazja do "przypięcia zasłużonej łatki" - z normalnymi ludzmi to funkcjonuje, ale na przykład z moją żoną - nie zawsze ... ;-)
Gucio z Montrealu (posyłam to z innego Macka ktory nie "zna" logowania)
off topic
... swiadczy ze jest Polskim Mezem Stanu i tym sie Zachodowi - narazil ... Spostrzegli sie - ze nie bedzie "jadl z ich reki" - i mielismy juz okazje zobaczyc jak sie takich ludzi "demokratycznie wypycha z boiska" ... ;-(
off topic
... jak zwykle - to szybkie i najtańsze projektowanie ...
... na polewanie wodą - trochę - za późno ... ;-(
http://www.terra-economica.info/Forage-e...
Na WNP http://nafta.wnp.pl/usa-nie-ma-wycieku-ropy-z-platformy-wiertniczej-ktora-zatonela,108069_1_0_0.htmlprzeczytałem:
PAP - 23-04-2010 19:32Nie wykryto żadnego wycieku ropy z platformy wiertniczej "Deep Water Horizon", która w wyniku silnej eksplozji zatonęła w czwartek w Zatoce Meksykańskiej - poinformowała w piątek przedstawicielka amerykańskiej straży przybrzeżnej Mary Landry.
W rozmowie z CNN Landry zdementowała doniesienia na temat wycieku, podając, że "ropa nie wydobywa się z szybu ani z rurociągu". Dodała, że władze przygotowują się jednak na "najgorszy scenariusz".Przed eksplozją w zbiornikach platformy znajdowało się 2,6 mln litrów ropy. Dzienne wydobycie wynosiło 8 tys. baryłek surowca, czyli ok. 90 tys. litrów.(moja uwaga: 8 000 baryłek ropy razy 150 litrów na baryłkę to 1 200 tyś litrów. Skąd WNP przeliczył to na zaledwie 90 tyś? . Platforma znajdowała się 70 km od Nowego Orleanu. Wyciek mógłby stanowić zagrożenie dla ekosystemu Luizjany.
Natomiast na PSZ 5 dni później było napisane:
28.04.2010.
Do wybrzeży USA zbliża się wielka plama ropy powstała po zatonięciu platformy wiertniczej na wodach Zatoki Meksykańskiej. Amerykanie rozważają wywołanie wielkiego pożaru i wypalenie szkodliwej substancji.W ubiegłym tygodniu na platformie wiertniczej położonej 80 kilometrów od wybrzeża Luizjany wybuchł pożar. Akcja gaszenia ognia nie przyniosła rezultatu. Po dwóch dniach doszło do eksplozji i platforma zatonęła. Na głębokości 1,5 kilometra powstał wtedy wyciek, z którego codziennie wydobywa się 150 tysięcy litrów ropy(mój komentarz: 150 tyś litrów, czyli 1000 baryłek ropy dziennie) .
Jeśli z dziury 1,5 km pod wodą wydobywa się 150 ton ropy dziennie (mój komentarz:czyli 1000baryłek/dzień, ) , czyli 1/17-sta zapasów zgromadzonych na platformie, w wyskości 2 600 ton ropy to wygląda mi to na naprawdę poważną katastrofę dla wybrzeża. Na tej głębokości jest ciśnienie 150 atmosfer. Żadni nurkowie nie załatają tej dziury.
Jeśli chodzi o wypalenie plamy ropy to ma to sens w dwóch przypadkach:
1. Jeśli wyciek ropy się zmniejsza i chodzi "zaledwie o owe zapasy magazynowe w wysokości 2,6 mln litrów ropy" - wtedy jest OK.
2. Jeśli wyciek ropy jest każdego dnia w roku taki sam, ALE NIE MA INNEGO WYJŚCIA.
Ad. 2 : Przecież amerykanie wymyślili znakomity sposób lądowanie na marsie pojazdu kosmicznego. Lądował w formie nadmuchanej piłki! Niech więc teraz coś wymyślą!
Ale, ale, Panie Guciu: jest Pan bliżej USA, czy z tej dziury nadal wydobywa się 150 ton ropy dziennie, czy też ta wartość się zmniejsza? I jakie ilości były zmagazynowane na platformie, a jakie dziennie się wydobywają z dziury? Bo z polskich doniesień wynika różnie.
Pozdrawiam,
... to co mi wpadło pod rękę : http://www.deepwater.com/fw/main/View-Co...
We wczorajszej naszej La Presse przypomnieli że z Exxon Valdeza wyciekło swego czasu 40 milionow litrow ropy co im zakleiło 1300 km wybrzeża ...
Na tej platformie był zbiornik na 2,6 miliona litrów ropy - ile z tego zdążyło się wypalić zanim się to zawaliło (łamiąc rurę wystającą z dna) ... nie podają (pewnie sami tego nie wiedzą) ... przez tą złamaną rurę wydostaje się około 159 tysięcy litrów / dzień ... Przed wypadkiem wydobywali 1,27 milionów litrów na dzień ...
=====
Wczoraj nie mogłem dokończyć ... więc korzystam z okazji możliwości poprawienia akcentów i uzupełnienia ...
Wczoraj się mówiło o możliwości podpalenia tej warstwy pływającej ropy ... Nie bardzo rozumiem jak oni to chcą zrobić bez podgrzania jej do punktu zapłonu ?
Coś tam kombinują żeby zrobić taki klosz którym chcą przykryć ten koniec rury i odpompowywać to co się wydostaje ... Ale to zajmie 2-4 tygodni żeby to zainstalować i zobaczyć jak to będzie działało ...
Moim zdaniem - najprościej by było (jeżeli ta rura wystaje z dna) - spuścić mechaniczne kleszcze żeby ten jej koniec zacisnąć / rozgnieść ... ale - jak nie myśleli gdy robili to teraz niech myślą jak to zrobić ... I to szybko - bo skutków tej katastrofy nie można sobie jeszcze wyobrazić ...
Dobrze ujęte więc warte zacytowania http://www.wnp.pl/wiadomosci/108600.html
PAP - 30-04-2010 08:02
Plama ropy, pochodząca z zatopionej na Zatoce Meksykańskiej platformy wiertniczej, dotarła do wybrzeża amerykańskiego stanu Luizjana - poinformowały lokalne władze. Plama zagraża m.in. rezerwatowi przyrody w delcie rzeki Missisipi.
Przedstawiciel władz gminy Plaquemines w Luizjanie, William Nungesser, potwierdził w rozmowie z agencją AFP, że plama ropy naftowej dotarła do wybrzeża niedaleko ujścia rzeki Missisipi.Do wycieku - około pięciokrotnie większego niż początkowo przypuszczano - doszło w ubiegłym tygodniu po eksplozji na platformie należącej do koncernu naftowego BP. Oprócz Luizjany zagrożone jest wybrzeże stanów Missisipi, Alabama i Floryda.
Przypuszcza się, że do wód Zatoki Meksykańskiej mogło przedostać się około 150 tys. baryłek ropy. Jeśli nie zadziałają środki zabezpieczające odwiert, do morza może przedostać się dwa razy więcej surowca, co oznacza, że grozi to wyciekiem największym w historii, większym od katastrofy Exxon Valdez u wybrzeży Alaski w 1989 r., kiedy do morza dostało się 258 tys. baryłek.
Z prośbą o pomoc finansową na rozmieszczenie sześciu tysięcy żołnierzy Gwardii Narodowej do walki ze skutkami katastrofy zwrócił się w czwartek do Departamentu Obrony gubernator stanu Luizjana Bobby Jindal. Rozpoczęła się mobilizacja, a także ogłoszono stan klęski.
Szefowa departamentu bezpieczeństwa narodowego Janet Napolitano powiedziała, że "wyciek ma znaczenie ogólnokrajowe", co oznacza, że do walki z nim mogą zostać przeznaczone środki federalne z innych regionów.
Prezydent USA Barack Obama zobowiązał się do wykorzystania wszelkich możliwych środków - w tym pomocy wojska - aby pomóc brytyjskiej spółce naftowej BP w walce z wyciekiem ropy na Zatoce Meksykańskiej.
Obama podkreślił, że za usunięcie plamy od strony finansowej odpowiada kompania BP, ale nie ponosi ona odpowiedzialności za wypadek na platformie, który negatywnie odbił się na cenach akcji British Petroleum, a także innych firmach, zaangażowanych w pracę instalacji.
To ostatnie :
Obama podkreślił, że za usunięcie plamy od strony finansowej odpowiada kompania BP, ale nie ponosi ona odpowiedzialności za wypadek na platformie, który negatywnie odbił się na cenach akcji British Petroleum, a także innych firmach, zaangażowanych w pracę instalacji.
... nie trafia mi do przekonania ... Czy przypadkiem ta katastrofa nie jest właśnie wynikiem typowego administracyjnego stopniowego sprytnego obniżania kosztów własnych kosztem bezpieczeństwa - według zasady - "jak to do tej pory funkcjonowalo - to może jeszcze się uda - uskubać parę dolcy" ... ???
No i się - rypło ... I to tym razem - u siebie ... ;-(
... podnieśli szacunek wycieku z kikuta rury na dnie z 159 000 na 800 000 litrow dziennie i w dodatku to - czego najbardziej brakowało - wieje silny wiatr z poludniowego wschodu ... sytuacja staje się coraz bardziej - nie ciekawa ...
... szczegóły techniczne tego D.W.H.
http://www.google.ca/imgres?imgurl=http:...
Nie udało mi się jeszcze znaleźć jak ta imponująca platforma jest zakotwiczona ? ...
... na temat "zakotwiczenia tej platformy" - nie zauważyłem że w podanej w "c.d.3" tabelce jest wyraźnie zaznaczone:
Station Keeping Dynamically Positioned
Czyli platforma z własnym napędem - jest czy raczej była "ustalana GPSem" - podtrzymująca rurę (o średnicy 21 cali ?) - poniżej - 1500 metrów rury, w pobliżu dna coś w rodzaju zaworu który powinien się zamykać automatycznie - czego nie zrobił ... ;-( ... Bo, prawdopodobnie, nigdy (w warunkach operacyjnych) nie był sprawdzany (bo a nuż się "zatnie" - i co ? ... ) ...
Podobnie jak z "niezatapialnym" Tytanikiem (nikt nie przewidział możliwości spotkania góry lodowej) - w przypadku tej gigantycznej super nowoczesnej platformy - nikt nie przewidział możliwości pożaru na niej ...
No i - "stojąc, uprzednio - dynamicznie pozycjonowana, na wodzie" - bezradnie "obsikiwana" ze stateczków-pomp ... w proporcji z platformą wyglądających jak zabawki ... "puściła" nieprzewidzialnie / niespodziewanie podwieszenie tej 1500 metrowej rury ... ;-(
To się nazywa w języku szekspirowskim - "dżast tu bad" ... i to - tym razem - w najczulszym miejscu u kuzynów ... ;-(
Nie ma się nawet komu poskarżyć ...
A co z pozostałymi tego typu - "piątej generacji" - mogącymi wiercić na jeszcze większych głębokościach - platformami ??? ...
... czyżby zapomnieli o potrzebie pomyślenienia o konieczności ich "zakotwiczenia" ??? ...
http://www.cyberpresse.ca/international/...
A tymczasem ropa wycieka dalej ... ;-(
... Wspominane szacunki przewidywanych strat, można będzie - lekko - zdziesięciokrotnić ... ;-(
... Jak nie urok - to - "dril bebi dril !!!" ...
... jakiej Świat jeszcze nie widział !!!
Ten wspominany już z rozrzewnieniem Valdez to się, po pijaku, rozpruł na przybrzeżnych skałach - a tym razem ten wyciek się dzieje w odleglości około 60 (chyba mil morskich) od brzegu ...
Wczoraj w telewizji zobaczyłem migawkę - widok z samolotu - straszne !!!
Kojarzy mi się to ze starym filmem: "Tej nocy umrze miasto" (chodzilo o Drezno) ... Tym razem chodzi o cały bio-system południa Stanów ... Ciekawe ile czasu zajmie jego naturalna odbudowa - bo o "normalnym oczyszczeniu" to można - zapomnieć ...
Czyżby się sprawdzało stare powiedzenie: "jaką bronią kto walczy ten od takiej ginie" ???
... którego przyjemności zacytowania nie mogłem sobie odmówić ... ;-)
auu napisał: 06 maja 2010 at 00:25
Obama sobie nie poradzi bo problem jest gleboki i strukturalny. Pracowalem w firmie powiazanej z inna z Huston, ktora robi wyposazenie dla platform wiertniczych. Ta firma podlega tym samym zjawiskom co cala korporacyjna Ameryka. Fachowcow, inzynierow, talenty z doswiadczeniem zastapiono managerami z MBA.
To to samo co zastapienie przedwojennych fachowcow przez sekretarzy i towarzyszy po linii ideologicznej. Tylko ideologie zastapiono zyskiem – rzadza wladzy jest ta sama.
Nie chce sie rozpisywac, ale jak to jest z ogloszonym za rewelacyjny nowym plastikowym Dreamlinerem 787 od Boeinga ?
A gdzie sie podziali konserwatywni i uczciwi bankierzy ? Mamy Goldman Sachs’a…. Idzie neofeudalizm.
No właśnie, gdzie się podziali ? - i to wśród Anglosasów !!!
Obama sobie nie poradzi bo problem jest gleboki i strukturalny.
Tutaj wolałbym sformułowac inaczej: "jak dalece uda się Obanie poprawić sytuację w Stanach aby uniknąć u siebie powtórki Rosyjskiej Rewolucji Październikowej" - bo Stulecie - tuż, tuż ... ;-(
P.S. - Up! Widzę że cytowanie eliminuje wewnetrzne linki więc dodaję
http://blog.rp.pl/gillert/2010/05/05/jak...
... wspaniała defilada !!! ...
... na to co napisał Pan Piotr Koscielniak w Rzepisze na temat raportu o klimacie do sprawdzenia :
http://blog.rp.pl/koscielniak/2010/05/14...
Jest tam sporo istotnych komentarzy, z których warto zacytować poniższy :
Franio napisał:
15 maja 2010 at 13:11To że człowiek dla swojego istnienia MUSI w jakiś sposób modyfikować swoje otoczenie jest nieuniknione. Jedyne co można zrobić, to zminimalizować niekorzystne efekty uboczne.
Niestety różni nawiedzeni “ekofanatycy” forsują różne rozwiązania, które de facto dają skutek odwrotny, a korzyści odnoszą tylko oni (dotacje z budżetu, dotacje od firm wytwarzających tzw. ekologiczne wyroby) i różni przedsiębiorcy, którzy inaczej mieliby spore kłopoty ze zbyciem swych wyrobów.
Przykłady:
1. Wprowadza się opłaty “ekologiczne” czyli podatki na elektrownie węglowe, gdzie węgiel jest spalany pod ścisłym nadzorem w sposób najbardziej efektywny (czyli mniej szkodliwy). Prąd drożeje, więc biedniejsze rodziny spalają co się da w domowych, prostych paleniskach, zanieczyszczając setki razy mocniej i marnując większą część energii.
2. Zamiast udoskonalać technologie wydobycia i przerobu ropy naftowe proponuje się tzw. biopaliwa. Oznacza to ogromne obszary ziemi przeznaczane pod uprawy, zwiększone zużycie nawozów, pestycydy itp. Słowem niszczenie środowiska na dużą skalę.
3. Sławne już wiatraki to przecież na początek inwestycja czyli beton, stal i co tam jeszcze potrzebne do ich postawienia. Czyli energia zużyta na ich wytworzenie. A taki wiatrak potem bez dofinansowania to przynosi straty. Jak kto chce, ma dobre miejsce, gdzie zawsze wieje, to niech sobie stawia. Jak na tym zarobi, to chwała im. Ale jeśli chcą mieć dofinansowanie, to nie za moje pieniądze!
4. Sławne żarówki. Są kilka razy droższe i wielu zastosowaniach wcale się nie opłacają. Tam gdzie się często gasi i zapala światło psują się błyskawicznie.
I tak można ciągnąć.
... Warte zacytowania : http://www.rp.pl/artykul/481488_Od_bohat...
Od bohatera do zera
Bloomberg , GS , telegraph 18-05-2010, ostatnia aktualizacja 18-05-2010 13:01
Najbogatszy do niedawna człowiek w Chinach, Huang Guangyu, został skazany na 14 lat więzienia i 600 mln juanów (280 mln zł) grzywny za łapownictwo - powiadomiła agencja Xinhuaźródło: Bloomberg
Jego współpracownik Xu Zhongmin został skazany na trzy lata pozbawienia wolności i 100 mln juanów kary.
41-letni Guangyu jest założycielem spółki Gome, największej chińskiej sieci sklepów ze sprzętem RTV i AGD, której akcje notowane są w Hongkongu. W październiku 2008 r. jego majątek oceniany był na 6,3 mld USD (około 20 mld zł). Miesiąc później został aresztowany.
W kwietniu br. Guangyu stanął przed sądem, oskarżony o wręczenie w latach 2006-2008 pięciu urzędnikom łapówek o wartości 4,6 mln juanów, w tym nieruchomości, w zamian za przywileje dla swoich spółek (oprócz Gome, kierował też funduszem private equity Beijing Pengrun Real Estate Development Company).
Założyciel Gome angażował się też w tzw. insider trading, czyli obrót akcjami własnej spółki z wykorzystaniem poufnych informacji. Zdaniem sądu w Pekinie, Guangyu od września do listopada 2007 r. dokonał takich transakcji o wartości 105 mln USD.
Zanim trafił do aresztu, Gyangyu był w Chinach powszechnie podziwiany, stanowiąc lokalną ilustrację opowieści „od zera do bohatera”. W wieku 16 lat porzucił szkołę i z rodzinnej wsi przeprowadził się do Pekinu, aby otworzyć tam stragan ze sprzętem elektrycznym. Taki był początek sieci ponad 1200 sklepów w 200 miastach.
W styczniu 2009 r. Gyangyu ustąpił ze stanowiska prezesa Gome, lecz wciąż posiada 34 proc. udziałów w spółce, pozostając największym jej akcjonariuszem.
“Sprawa Guyangu pokazuje, że chiński rząd poważnie podchodzi do kampanii przeciwko korupcji” – ocenił Bo Zhiyue z Instytutu Wschodniej Azji. W wyniku śledztwa przeciwko założycielowi Gome, posady straciło kilko wysoko postawionych przedstawicieli Komunistycznej Partii Chin, w tym burmistrz Shenzhen Xu Zongheng.
rp.pl
... Poniższym klipem - Pan Andrzej-Gospodarz - nieświadomie - "puścił wodę na Guciowy młyn" ...
Oto przykład - "optymalnego wykorzystania cudzych zasobów naturalnych" ... ;-(
Czy przypadkiem coś w rodzaju krótkiego dopisku do pozwolenia eksploatowania tychże, że - "wszelkie nie sprzedane wycieki będą fakturowane eksploatującym po cenach rynkowych" - nie zmieniło by podejścia przedsiębiorstw tym się zajmujących ??? ... ;-)
I kto by pomyślał, że przyjdą czasy, że ciekawszą i bardziej twórczą pracę bedzie można znaleźć w Rosji niż na Zachodzie ...
http://www.rp.pl/artykul/9,482753_Polako...
Jeżeli Rząd Rosyjski potrafi postawić na Inżynierów - przydzielając im do pomocy odpowiednio wykształconych admistratorów (a nie odwrotnie - jak na Zachodzie) to ekonomia monetarna Zachodu pozostanie - "w administracyjnym fotelu na kółkach"... ;-(
Cudzoziemcom łatwiej o pracę w Rosji
i.t. 21-05-2010, ostatnia aktualizacja 21-05-2010 08:03
Łatwiejsze zatrudnienie, ulgi podatkowe i lepsze płace będą mogli dostać Polacy i inni cudzoziemcy w Rosjiźródło: AFP
Moskwa
Dmitrij Miedwiediew podpisał w czwartek znowelizowaną ustawę o prawnym statusie cudzoziemców w Rosji. Nowela pozwala na szybsze zatrudnianie cudzoziemców. W wypadku specjalistów wysokiej klasy, na których Rosji zależy najbardziej, zatrudnianie zostało maksymalnie uproszczone. Specjaliści dostaną też ulgi podatkowe i wizowe. Zalegalizowane też zostało zatrudnianie osób z byłego ZSRR w charakterze pomocy, domowej, opiekunki dzieci, sprzątaczki, ogrodników itp. czyli jak to ujęto „w celu zaspokojenia bytowych potrzeb obywateli Federacji”.
Do tej pory w moskiewskich rezydencjach Kirgizki czy Białorusinki sprzątały i opiekowałī się dziećmi na czarno.
Wyjątkowo szybki tryb uchwalenia nowelizacji (dzień po dniu przyjęła go Duma i Rada federacji) związany jest z tworzącą się pod Moskwą rosyjską doliną krzemową w Skołkowie. Potrzebuje ona pilnie wysokiej klasy zagranicznych specjalistów.
- Międzynarodowe korporacje są gotowe wejść do Rosji przez Skołkowo. Chcą wziąć udział w tym projekcie, bo głównym problemem w rozwoju innowacji na Zachodzie jest poszukiwanie klientów zainteresowanych nowymi ideami - zapowiedział w czwartek Bo Parker, dyrektor Centrum Technologii i Innowacji amerykańskiego PricewaterhouseCoopers podczas Forum Innowacyjności w Tomsku na Uralu.
Rosja wyda w ciągu trzech lat co najmniej 26 mld dol. na modernizację gospodarki. 38 przyjętych do wykonania projektów dotyczy rozwoju rodzimej branży IT, technologii jądrowych, kosmicznych, medycznych i energetycznych oraz właśnie Skołkowa. Drugi powód uproszczeń dla cudzoziemców to budowa obiektów olimpijskich w Soczi. Problemem budowniczych olimpiady jest niedostatek siły roboczej. Do pracy przy infrastruktury olimpijskiej potrzeba ponad 180 tys. osób. Około 100 tys. stanowić będą gastarbaiterzy. Prawdopodobnie przyjadą z byłych republik oraz z Chin.
rp.pl
Zamiast się rozpisywać/powtarzać - dlaczego ... odsyłam do ciągle czy raczej coraz bardziej, niestety, aktualnych:
http://szczesniak.pl/forum/1392#comment-...
http://szczesniak.pl/forum/1509#comment-...
http://szczesniak.pl/forum/1509#comment-...
... wpadło mi to dzisiaj - z komentarzem który nic nie zmieni ale - warto o tym przynajmniej wiedzieć ...
Oto sama treść z artykułu : http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,6773...
Kanada przyciąga wybitnych naukowców-specjalistów
PAP - Nauka w Polsce2010-05-27, ostatnia aktualizacja 2010-05-27 10:36
Rząd Kanady wyasygnował 200 milionów dolarów na kampanię mającą na celu przyciągnięcie z zagranicy wybitnych naukowców-specjalistów z różnych dziedzin dla stymulowania procesu innowacyjnego.
19 naukowców z USA, Wielkiej Brytanii, Francji i Brazylii otrzyma w tym kraju granty na prowadzenie badań naukowych w wysokości po 10 milionów dolarów na okres do 7 lat. Naukowcy ci kierować będą badaniami w dziedzinach mających największe perspektywy w nauce.
- Kanada powinna bardziej niż kiedykolwiek stać się magnesem dla zagranicznych talentów - powiedział minister przemysłu Kanady Tony Clement, prezentując w Toronto naukowców, zaproszonych do udziału w tym programie. Zaznaczył, że inicjatywa przyciągnięcia specjalistów z zagranicy jest częścią wysiłków rządu zmierzających do rozwijania nauki - w tym także w takich sferach, jak modernizacja laboratoriów na uniwersytetach i ustanowienie specjalnych stypendiów dla najbardziej utalentowanych studentów.Kanadyjski dziennik "Globe and Mail" napisał, że decyzja rządu przyciągnięcia wybitnych naukowców poprzez przyznawanie wielomilionowych grantów "wywołała niepokój w innych krajach z powodu możliwej ucieczki mózgów". Według gazety, "obecny program jest najbardziej ofensywny spośród podejmowanych wcześniej prób rządu wspierania nauki".
Źródło: PAP
A tutaj czyjś komentarz - jako ciekawostka :
Sporo "kwaśnych" komentarzy o Kanadzie w polskiej prasie.
Skrót do powyższej wiadomości:
Kanada!
Dla wielu naiwnych omalże raj na ziemi. Wielu ludzi marzy aby tam wyemigrować ...
Piszę to ku przestrodze wszystkim, którzy myślą, że w Kanadzie zarabia się kokosy i to - łatwo.W moich oczach - i nie tylko - Kanada stacza się po równi pochyłej coraz szybciej. Nic nie pomoga pompatyczne zapewnienie różnych kanadyjskich socjalistów i liberałów, że Kanada jest najlepszym krajem do życia. Ludzie coraz lepiej widzą, że polityka nepotyzmu i kreowania pasożytniczych rządowych stanowisk pracy tylko dla swoich - pogrąża Kanadę.
Polityka imigracyjna Kanady służy tylko właścicielom firm, kamienicznikom, właścicielom sklepów z żywnością i odzieżą.
Na pewno nie sluży ona dobrze wykształconym fachowcom z innych krajów, ktorzy przyjechali jako immigranci z kategorii " skilled worker".
Dla nich nie ma pracy, a jedyną ich okazją jest wydawanie zarobionych pieniędzy na wynajęcie mieszkania i utrzymanie się tj. kupno odzieży, żywności, opłaty za przejazd etc.W samym Toronto poszukuje obecnie pracy około 20,000 inżynierów, a bardzo wielu ludzi z doktoratami pracuje jako taksówkarze.
Na spotkaniach w różnych ośrodkach dla poszukujących pracy ci o jedynie słusznych poglądach zaczynają głosić nową ideę.
Mianowicie, że wiedza jest niczym jeśli jej się nie używa i pożytkuje.
Innymi słowy wszyscy bezrobotni są niczym, są śmieciem ponieważ nie spożytkowują swojej wiedzy i umiejetności, ponieważ nie mają pracy.
Wielu z bezrobotnych ma dobre referencje od swoich byłych zagranicznych pracodawców. Jednakze są one bezużyteczne.
Żaden z pracodawców nie dba o to, że pracownik jest dobry, lojalny, punktualny, wykonujacy prace przed terminem. Pracownik ma być taki ... Jak wykona swoją robotę to się go zwalnia mimo, że wykonywał pracę za dwóch. A to z tej prostej przyczyny, że nie należy do wybranców, nie należy do rodziny lub grona znajomych wlaścicieli firmy lub po prostu jest już więcej nie potrzebny.
Dobrze jeśli dostanie dobre referencje.W ten sposób tworzy się tzw. rynek pracy tj. masy pracowników, którzy poszukują pracy - czesto jakiejkolwiek pracy by przeżyć.
Ludzie próbują się dokształcać, biora nawet dość drogie kursy w nadziei, że dostaną pracę. Korzystają na tym właściciele różnych firm i prywatnych colleżów. Jednakże to nie pomaga i czesto kończy się tylko wyrzuceniem pieniędzy w błoto. Dlaczego? - Proste - taka jest polityka właścicieli Kanady.
Czy o tym głośno się mówi? Alez skadze. Kanada jest przecież najlepszym krajem na świecie, gdzie nie ma żadnej dyskryminacji. Jakie jest więc uzasadnienie tego, że nie chcą dać ci prace?
Oto one:
- nie skończyłes kanadyjskiej uczelni więc nie znane sa twoje kwalifikacje,
- nie masz doświadczenia kanadyjskiego,
- masz skończony kurs, ale nie masz praktyki,
- nie znasz tak biegle angielskiego jak królowa angielska,
- znasz sie na zbyt wielu rzeczach więc masz przerost kwalifikacji i nie jesteś wiarygodnym specjalistą (specjalista znać się może tylko na jednej rzeczy dobrze),
- brak ci ciągłości w wykonywaniu zawodu lub masz zbyt duże przerwy,
- bo mówisz prawde, że byłeś źle traktowany przez menadżerów w poprzedniej firmie,
- nie zostaniesz dopuszczony do interview bez słowa wyjaśnienia dlaczego.To są ich wytłumaczenia aby ci nie dać pracy.
Nie należysz do nich więc masz być w grupie poszukująacych pracę - kropka!
Tym poszukującym pracę ciągle się wmawia, że jeśli będą myśleć pozytywnie to kiedyś dostaną prace.
A gra idzie o to by zatrzymać ich jak najdłużej w Kanadzie, aby oni podtrzymywali ekonomię Kanady pracując za grosze i napędzali kabzę właścicielom mieszkań i sklepów z żywnością i odzieżą.
Pewnego dnia imigranci z kategorii rozumieją o co chodzi i wracają do swoich ojczyzn.
Najszybciej rozumieją to Chińczycy, których emigracja spadła dość gwałtownie.
Hindusi jeszcze nie zrozumieli i jest ich coraz wiecej.
Europejczycy już dawno to zrozumieli i przyjeżdża nas tylko 15% ze wszystkich imigrantów.
Jednak nowych uczestników gry w iluzje nie brakuje. Karuzela jeszcze się kręci - jak długo?
Kiedy wreszcie ogłupieni Kanadyjczycy się obudzą? Oni również uczestniczą w tej uwłaszczającej ludzkiej godności grze.
Rzad kanadyjski sprowadza ok, 260,000 imigrantów rocznie. Obiecuje niezaleznym emigrantom wspaniałe okazje zdobycia pracy, rozwoju swoich umiejętności zawodowych, zdobycie wykształcenia, zarobienie na mieszkanie i życie w godnych warunkach. Tysiące ludzi wierzy w to i jedzie do Kanady.
Jakie są wymagania aby się dostać do Kanady?
Dobrze udokumentowane wykształcenie, powyżej 3 lat doświadczenia zawodowego i posiadanie kilku tysięcy dolarów które trzeba przywieźć do Kanady aby zacząć w niej nowe życie.
Posiadanie tego wszystkiego trzeba udowodnić przed przyjazdem do Kanady w ambasadzie kanadyjskiej kraju stałego zamieszkania.
Ci co jadą do Kanady nie przeczuwają nawet jaka jest rzeczywistość. Nikt im nie mówi tej prawdy przedtem ani potem. Zdobywają to doświadczenie w pocie czoła, a często do końca nie rozumieją co się dzieje naprawdę.
A więc jaką jest prawdziwa imigracyjna polityka Kanady?
Jaki jest jej cel? Jak ten cel jest realizowany? Kto za to placi?
Jak naprawdę działa rynek pracy w Kanadzie?
Jaką etykę posiadają ludzie, którzy kreują te politykęe oraz kogo i w jaki sposob używaja by tą politykę uczynić jak najbardziej efektywną? Jakie "techniki" i "wynalazki" stosują?Rola centrów zatrudnienia pracowników :
- tworzenie różnego rodzaju kursów na których "szkoli" się emigrantów i poddaje praniu mózgów
Szkolenia:
- pisanie resume (co powinno w nim być, jakie kroje fontów i szata graficzna całości)
- uczenie jak wysyłać resume przez email, fax, pocztą
- jakich przymiotników używać w resume aby zrobć dobre wrażenia na czytającym
- jak zrobic dobre wrażenie na osobie przeprowadzającej rozmowę kwalifikacyjną
- co wolno a czego nie wolno robić podczas w/w rozmowy
- jak nawiazywać znajomości w celu znalezienia pracy (sprowadza się to zwykle do poznania innych nieszczęśników, którzy również szukają pracy)
- jak podtrzymywać optymizm w sobie by wytrwale poszukiwać pracy
- zachęcanie by brać odpłatne kursy udoskonalające kwalifikacje (duży biznes)Pranie mózgów:
- mówienie tylko o wybranych elemantach (o puzlach) całego problemu nie ukazując go w całości
- wykreowanie wiary w emigrantach, że jeśli będą mówić płynnie po angielsku to dostaną pracę, lub jeśli będą mieli dobre resume to dostana prace, lub jeśli wyślą resume przez email, faksem lub pocztą to dostaną pracę, lub jeśli ukończą jakieś kursy i dostaną certyfikaty (mnustwo czasu i pieniędzy) to dostaną pracę, jeśli będą współpracować z jednym agentem lub agencją to dostaną pracę, lub jeśli będą współpracować z wieloma agencjami i wysyłac resume (często odpłatnie) do wielu (np. 1000) firm to dostana prace ...
- szerzenie idei globalizmu, świata bez narodów, gdzie rządzić będzie pieniądz ...Nabór pracowników przez firmy i agencje:
- 90% dostępnych stanowisk nie jest w ogóle ogłaszana na rynku pracy
- prace otrzymuja głównie rodziny właścicieli firm, ich przyjaciół i przyjaciele przyjaciół - dla nich organizowane są kursy uczące ich umiejętności od poziomu zerowego
- na jedno stanowisko zgłasza się często pareset osób
- resume wybierane są losowo np. 5 podań - reszta nie jest czytana i wyrzucana jest do kosza
- dobre referencje z innych kanadyjskich firm potwierdzające b.dobre kwalifikacje nie są w ogóle brane pod uwagę
- wiele firm ma swoje agencje i przyjmują tylko na interwiu pracowników wskazanych przez te agencje
- czesto firmy i te agencje to grupa tych samych ludzi dzielących się zyskami
- wysyłanie na znane serwery resume czesto jest bez odpowiedzi, jest stratą czasu
- firmy i agencje bronia się przed napływem resume; nie odpowiadają na telefony ani emaile, zabraniają dzwonić do siebie (jeśli zadzwonisz to na pewno nie ...
No cóż, siła by gadać - a co dopiero - pisać ...
... tych - co "podlatują pod setkę" ...
Mój ulubiony - napełnia pogodą i otuchą !!!
... podrzucił mi znajomy ... I tą drogą http://pl.wikiquote.org/wiki/Józef_Piłsudski znalazłem następne ...
Polacy są najbardziej inteligentnym narodem ze wszystkich, z którymi spotkali się Niemcy podczas tej wojny w Europie... Polacy () są jedynym narodem w Europie, który łączy w sobie wysoką inteligencję z niesłychanym sprytem. Jest to najzdolniejszy naród w Europie, ponieważ żyjąc ciągle w niesłychanie trudnych warunkach politycznych, wyrobił w sobie wielki rozsądek życiowy, nigdzie niespotykany.
Autor: Adolf Hitler
Pozostaje to tajemnicą i tragedią historii że naród [Polacy] gotów do wielkiego heroicznego wysiłku, uzdolniony, waleczny, ujmujący powtarza zastarzałe błędy w każdym prawie przejawie swoich rządów. Wspaniały w buncie i nieszczęściu, haniebny i bezwstydny w triumfie. Najdzielniejszy pośród dzielnych, prowadzony przez najpodlejszych wśród podłych.
Autor: Winston Churchill
Ciekawe kto w tej tajemnicy maczał i dalej macza palce ??? ...
Zostawcie to Polakom. Dla nich nie ma nic niemożliwego.
Autor: Napoleon Bonaparte
A tutaj znalezione - obydwa Autor: Józef Piłsudski
Kto nie był socjalistą za młodu, ten na starość będzie skurwysynem.
Co prawda słyszałem francuskie powiedzenie - coś w rodzaju: "kto za młodu nie był socjalistą to znaczy, że - nie miał serca, ale - jeżeli, starzejąc się, nie stał się konserwatystą, to znaczy, że brakowało mu również i - rozsądku" ... Zaczyna sie niby tak samo ale ... ale - po francusku - jest jakoś łatwiejsze do przełknięcia ...
Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości.
W tym przypadku komentarze są - zbyteczne ...
... oczywiście bez komentarza i godne - polecenia ...
... dla Inżynierów "skazanych" na pracę w administracji ... ;-)
Nein, ich denke, das ist sehr gut, danke.links of london jewelery
pandora bracelets
Nein, ich denke, das ist sehr gut, danke.links of london jewelery
pandora bracelets
http://www.rp.pl/galeria/28,1,506124.html
Co było przyczyną i jak mogło dojść do takiej fascynacji ?
To już nie jest grupa zwolenników, to już jest wiekszość narodu i czy oni sobie zdawali wtedy sprawę do czego to doprowadzi ? ...
Dzięki czemu doszło do takiej mobilizacji ? ... Oto jest pytanie ...
... i dlatego wartego zacytowania: http://www.rp.pl/artykul/4,509344_Portal...
Portale odpowiadają za przedruki
Marek Domagalski 16-07-2010, ostatnia aktualizacja 16-07-2010 04:10Nie mogą poprzestawać na renomie źródła. Nieprawdziwe informacje obciążają je same. Sąd wydał ważny dla mediów wyrok
.....
To, że portal drukuje skróty z poważnych gazet, nie zwalnia go z odpowiedzialności za naruszenia wobec opisywanych osób. Jego odpowiedzialność jest większa, gdy dokonując skrótów, co jest wręcz naturą przedruków, zaostrza wymowę tekstu.
To wnioski z wyroku warszawskiego Sądu Apelacyjnego z 15 lipca 2010 r. (sygn. I ACa 1402/09).
Rozpatrywał on sprawę o ochronę dobrego imienia, jaką Mirosław K., lubelski adwokat, wytoczył za artykuł „Gazety Wyborczej”: „Co przemycają adwokaci za kraty” (z 5 – 6 lutego 2005 r.), którego kluczowy fragment przedrukował portal Onet.pl, także pozwany.Powtórzył za gazetą
Tekst tymczasem niedwuznacznie sugerował, że adwokat (podany z imienia i nazwiska) dostarczył swojemu klientowi (Fadilowi B. oskarżonemu o kierowanie międzynarodową grupą przemytników heroiny) do aresztu 560 stron akt ze śledztwa oraz dwa bilety lotnicze.
– Nie podano, że prokuratura zgodziła się na przekazanie tych akt, a bilety wzięły się stąd, że podejrzanego zatrzymano na lotnisku i bilety straciły ważność – żalił się przed sądem adwokat.
Sąd Okręgowy oddalił pozew. Wprawdzie przyjął, że publikacja mogła naruszać dobra osobiste adwokata, jednak pozwani: wydawca „GW”, jej redaktor naczelny i autor publikacji, nie przekroczyli granicy bezprawności. Wreszcie autor dał powodowi możliwość wypowiedzenia się. W konsekwencji zwolnił też z odpowiedzialności portal.Bez usprawiedliwienia
Pełnomocniczki portalu, adwokatki Beata Matusiewicz-Kulig i Joanna Wlazłowska, broniły tego wyroku, ale nie przekonały sądu apelacyjnego. Wskazywały, że należy pamiętać o specyfice portalu informacyjnego. Dokonał on tylko przedruku artykułu, nie uczestniczył w redagowaniu tekstu i przygotowaniu materiałów do publikacji. Tekst internetowy wskazywał nadto źródło publikacji, umożliwiając czytelnikowi odszukanie całego tekstu. Ocena działania portalu musi uwzględniać jego specyfikę.
– Nieprawdziwe informacje nie mogą być usprawiedliwione społecznym interesem – powiedziała sędzia Ksenia Sobolewska-Filcek. – Tekst uderzał w renomę i zaufanie niezbędne w zawodzie adwokata, a dodatkowym naruszeniem było umieszczenie go wśród osób z zarzutami, czego w tekście wyraźnie nie zaznaczono.
Naruszenie portalu polegało zaś na tym, że w owym skrócie pominął korzystne dla adwokata informacje, które były w gazecie.
Zwolniło to SA od badania, co by było, gdyby portal przedrukował wiernie inkryminowany tekst. Na marginesie uzasadnienia sędzia jednak wskazała, że przedruki nawet z uznanych źródeł nie zwalniają z odpowiedzialności za naruszenia, które z nich mogą wyniknąć.
Przedruki prasowych materiałów, zwłaszcza przez portale internetowe, to zjawisko masowe. Rodzą też wiele problemów. Bez potrzeby uzyskiwania zgody i wypłaty wynagrodzenia autorskiego art. 25 ust. 4 prawa autorskiego dopuszcza rozpowszechnianie w celach informacyjnych w szczególności sprawozdań o aktualnych wydarzeniach i krótkich streszczeń. Takie korzystanie z cudzych materiałów wymaga jednak podania imienia i nazwiska autora oraz źródła, a więc nie wystarczy napisać np. „Rzeczpospolita”.Opinia: prof. Ewa Nowińska, Instytut Prawa Własności Intelektualnej Uniwersytetu Jagiellońskiego
Jak zwykle przy problemach prawnych na pytanie, w jakim stopniu odpowiada portal przedrukowujący materiał prasowy, jest kilka odpowiedzi. Prawo stanowione wprost na ten temat nic nie mówi, poza tym, że za naruszenie dóbr osobistych (a o takich sytuacjach mówimy) odpowiada każdy naruszający, chociaż są od tego wyjątki. Mianowicie gdy naruszenia nie są bezprawne, czynione np. w uzasadnionym interesie społecznym. W konkretnych przypadkach decyduje o tym na przykład ranga poruszanego zagadnienia, motyw jego poruszenia, wreszcie wiarygodność cytowanego źródła. W efekcie decydują okoliczności konkretnej sprawy, a orzecznictwo sądowe nie jest pod tym względem jednolite.
....
Rzeczpospolita
... nad obydwoma wpisami: Panów Mariusza i zniesmaczonego Andrzeja - wolę jednak ten wpis Pana Mariusza - zadał sobie sporo trudu żeby wyłuszczyć swoje obecne przekonania co znaczy, że stara się dociekać do tego o co właściwie chodzi ... I przez to zobowiazuje do możliwie rozsądniejszej odpowiedzi ... Spróbuję się wyręczyć czterema poniższemi klipami.
Do klipów prof. Piotra Jaroszyńskiego mam szereg zastrzeżeń i możnaby się sprzeczac ale trzeba mu oddać to, że stara się ujmować coś całościowo. Natomiast czwarty klip nie wymaga komentarzy:

... ten klip na temat metod sprawdzania pasażerów na lotniskach - na coś starszego ale bardziej swojskiego
A tu coś przypadkiem znalezionego - tego nie da się opisać - to można tylko zobaczyć i posłuchać ...
Gucio z Montrealu