To jest Forum Czytelników bloga Szczesniak.pl

Drogi Czytelniku, jesteś w części bloga Szczesniak.pl, która jest tworzona przez jego zarejestrowanych Czytelników. Reguły panują tutaj dość podobne, jak w części podstawowej, choć swoboda tematyczna jest nieco szersza. Komentować można bez rejestracji, tworzyć nowy wątek - po zarejestrowaniu lub zalogowaniu się.

29 komentarzy [Najnowsza]
Zapisał się: 04/06/2008

... Panie Andrzeju Gospodarzu ... udało mi się w końcu zebrać w jedną całość moje rozrzucone - powstające przy różnych okazjach - wpisy ...

Może to Pana i Pańskich Czytelników zainteresuje ???

Spróbujcie to przeczytać do końca, i - wypijcie szklnkę zimnej wody, zanim zaczniecie "rzucać w moją stronę" - tym co Wam pod rękę wpadnie ... Pozdrawiam ... ;-)
-------------------------------

"O co właściwie chodzi ?" Oraz - "Jak to funkcjonuje i co można usprawnić ?"

Oto są pytania które sobie stawiałem i szukałem na nie odpowiedzi - zataczając coraz większe koła i to - od dziecinnej piaskownicy aż do refleksji nad przyczynami samodestrukcji cywilizacji zachodniej.

Tak się jakoś złożyło, że okoliczności pchnęły mnie w kierunku specjalności ogrzewania i klimatyzacji, a te - poprzez opracowanie własnego sposobu sporządzania bilansów energetycznych - w coś szczególnego, co nazwałem optymalnym używaniem energii.

W tej, mojej, "pogoni za tą optymalnością" trafiłem na jakiś dziwny - "niewidzialny opór".

Źródłem tego niewidzialnego oporu okazuje się być, moim zdaniem, zatrata/zagubienie podstawowych wartości moralno/ludzkich wynikających głównie ze sprzeniewierzenia "systemu monetarnego" czyli - sprytnego wypchnięcia go przed ekonomię - jako ważniejszego … "wszystko musi być wymierne w pieniądzach" ...

To sprzeniewierzenie spowodowało zatracenie "ludzkiego wymiaru" w technologicznym postępie zamieniając go w prawie wyłączny "postęp monetarny" czyli - "zysk za wszelką cenę" …

I tu wartoby uruchomić cały rozdział - gdzie można by dodawać, stopniowo, przykłady krótkowzroczności przyczyn - których już jest wiele i może być jeszcze więcej - jeżeli się ich na czas nie skoryguje - w celu usunięcia tak ich już odczuwalnych skutków jak i przyszłych konsekwencji …

Jak nie trudno jest przewidzieć - będzie ich sporo …

-------------------------------
Przykłady:

Zdjęcie z Rzepichy - wież chłodniczych - francuskiej elektrowni atomowej

http://www.rp.pl/galeria/181712,1,389084...

Zauważcie Państwo ile energii termicznej jest nimi bezużytecznie - wyrzucanej … i ile miejsca jest przez nie stracone …

Co prawda, trzeba wziąć pod uwagę miejscowy klimat w jakim taki "moloch" musi operować … Moje komentarze dotycza takiego - gdzie mamy "cztery pory roku"...

Resztę przykładów, które stopniowo dojdą, proponuję przenieść na koniec poniższego wpisu ...
-------------------------------

Żeby się jednak móc "połapać" w tej energetycznej dżungli - zatrzymam się narazie na dwóch - ściśle ze sobą związanych - aspektach:

Na gospodarce energia termiczną czyli ciepłem oraz

Na "paraliżu postępowym" komunikacji wielkich miast

Ale, zanim się do nich dobiorę, chce Wam wspomnieć na czym się opieram i w jaki sposób docieram do moich wniosków oraz wynikających z nich, naogół zaskakujących i kontrowersyjnych sugestii - ich rozwiązań.

Otóż zacznijmy od przyjrzenia się temu co Natura wychodowała fizycznie najdoskonalszego, czyli - organizmowi ludzkiemu.

Organizm/korpus ludzki, jako energetycznie wydzielona od otoczenia całość - "sam" - produkuje, na własne potrzeby, tak elektryczność jak i ciepło - i to z tego co "pobiera" ze swojego bezpośredniego otoczenia oraz zajmuje się równocześnie "centralnie umiejętnym" nimi zarządzaniem i eliminowaniem tak odpadów jak i nadwyżek.

Działalność niezliczonej ilości samoistnych/samodzielnych komórek jest koordynowana przez system nerwowy wspomagany centralnym zarządzaniem (podświadomym i świadomym) mózgu.

Sieć krwioobiegu, niezwykle i misternie rozbudowana, napędzana centralnie, regulując częściowo dystrybucję ciepła - natlenia i zasila czym potrzeba najdalsze zaułki organizmu.

Puki niezakłucone, wszystko funkcjonuje we wspaniałej harmonii i to - zupełnie samo! Samo i przy minimalnym zapotrzebowaniu i zużyciu energii …

Co jest ciekawe, to to, że ten model może być przykładem używania energii przez budynki, osiedla, fabryki, miasta, aż do - samodzielnych okręgów i … całego kraju.

I tu się zaczyna nieporozumienie … ktoś wymyślił - że, tak jak pieniądz - elektryczność nie jest więcej środkiem umożliwiającym funkcjonowanie organizmu społeczno-gospodarczego tylko niezbędnym do tego produktem, na którym można zrobić i zarobić duuuże pieniądze …

A tymczasem można by, w prosty sposób, zbliżyć działalność ludzką w stosunku do otoczenia tak, żeby była ona bardziej, względem niego, harmonijna - na wzór działania właśnie tegoż przykładowego organizmu/ korpusu ludzkiego.

Żeby to móc, stopniowo - osiągnąć, trzeba opracować zarys warunków wyjściowych tak, żeby zniechęcić do nierozważnych, pochopnie-uciążliwych, ale "finansowo-opłacalnych" inwestycji …

Takimi dwoma "kryteriami - barierami" chroniącymi przed "wypadnięciem z toru" są:

Ograniczenie koncentracji "termicznej" produkcji elektryczności ... oraz położenie nacisku na jak najlepsze wykorzystanie wytwarzanego / przetwarzanego ciepła - o czym juz wspominałem uprzednio … http://szczesniak.pl/1400#comment-6191 i obecnie chętnie korzystam żeby to tutaj, w lekko uaktualniony sposób, przytoczyć:

Tak więc, "Koncentracja przetwarzania" oraz "Optymalne wykorzystanie" - energii termicznej powinny być decydującymi warunkami przy planowaniu budowy przyszłych elektro-ciepłowni.
Dotychczas - punktem wyjściowym projektowania elektrowni czy elektro-ciepłowni była i jeszcze pokutuje ich "moc elektryczna" to znaczy, na przykład: 1000 MW i basta ...
Co prawda, potem, próbuje się, ile się da - zagospodarować "ciepło odpadowe" ale - to nie jest celem ... Celem pozostaje maksymalna produkcja kW i kWh i "wyśrubowanie" ich najwyższej ceny przy najniższych kosztach własnych ... a co się będzie działo z "resztą" - to decydentów nie interesuje i to tak długo jak długo nie można z tego wycisnąć dodatkowych dochodów, albo - być zmuszonym do płacenia za to czegoś w rodzaju "kary" i to ściąganej z zysków, żeby nie można było ich włączać w koszty własne zakładów transformujących energie.
Wprowadzenie tak ustalonych elementów dodatkowych kosztów:
"Kosztu uciążliwości środowiskowej" rosnącego wykładniczo z mocą znamionową zakładu ... albo raczej jego bieżącą wydajnością produkcyjną ...
Kosztu wynikającego z wykorzystania energii - proporcjonalnego do bezużytecznego ewakuowania ciepła do otoczenia ...
Oraz trzeciego - bardzo istotnego, ale dotychczas nie branego jeszcze pod uwagę:
"Miejscowego kosztu społecznego udziału w przetwarzaniu energii" - proporcjonalnego do ilości przetwarzanej energii w przeliczeniu na jednego pracownika ...
- zmieniłoby drastycznie wnioski wynikajace z kosztorysowych analiz już na etapie wstępnego projektowania ...
Wykorzystanie energii cieplnej oraz redukcja koncentracji jej przetwarzania wysunełyby się na pierwsze miejsce, a produkcja elektryczności stałaby się wypadkową takiego podejścia ...
Okazałoby się - w ten sposób - że przy takim podejściu - stworzyłoby się tendencję "opłacalności" budowania większej ilości ale mniejszych elektro-ciepłowni - lepiej odpowiadających "społeczno-ekonomicznym miejscowym/lokalnym potrzebom" … Zmniejszając w ten sposob uciażliwość/koszt rozbudowy sieci i zwiększając równocześnie - mniejszym kosztem - zapewnienie ciągłości zasilania ...
I tu widzę dopiero prawdziwą przyszłość dla "jądrówki" ... małe hermetycznie zamknięte wymienialne jądrowe agregaty ...
Tak, że ta obecna "niechęć" do starego podejścia do energetyki a szczególnie kontynuacji budowania "molochowych jądrówek" wydaje mi się być wyrazem podświadomego wyczekiwania na nowe rozwiązania ... czyli - lepiej jest dłużej i bardziej wnikliwie to przemyśleć niż - pod naciskiem obcych interesów - "dać się wciukać" w ich konsekwencje …
I tak - mimochodem ... Jednym z argumentow budowania energetycznych "molochów" jest twierdzenie - że się to robi w celu zwiększenia ich sprawności, co - w praktyce - raczej rzadko się potwierdza … Ponieważ - jeżeli taka dodatkowa moc nie jest dobrze zkoordynowana z pojemnością /potrzebami sieci - to staje się ona "kukułczym jajem" tejże sieci, bo - albo taki "moloch" staje się niedociążony albo - "wypycha" z sieci mniejsze … co - przy niedostosowaniu sieci do takich "niespodzianek" zwieksza jej wrażliwość na wyłączenia … Czyli nie to, czego się administratorzy, przy podejmowaniu pochopnych decyzji - spodziewali ...
--------------------------

A teraz - przejdźmy do określenia sposobu na - zahamowanie i stopniowe wyleczenie wielkich miast - z ich szybko postępującego paraliżu komunikacyjnego.

Wypada chyba zacząć od postawienia pytania - do jakiego stopnia ten "paraliż postępowy" musi dojść - żeby się zacząć zajmować jego "leczeniem"?
I czy on jest rzeczywiście "nieodwracalny"?...
Moim zdaniem - nie, tylko - tak jak z każdą chorobą - należy dojść do źródeł jej przyczyn, zrozumieć je i - okazuje się, że "wyleczenie" staje się oczywistym i przez to - nie zrozumiałym - "dlaczego się tego wcześniej nie zrobiło?"...
Czy pamiętacie jeszcze trzy - "Guciowe warunki" potrzebne do uwzględnienia przy projektowaniu elektro-ciepłowni, tak - żeby ich powstawanie z uciążliwego stawało się dla ekonomii i społeczeństwa - mile widzianym?
Dla przypomnienia:
1. Dodatkowa opłata za energię wyrzucaną bezużytecznie do otoczenia - potrącana z zysków a nie dodawana do kosztów operacyjnych.
2. Dodatkowy koszt operacyjny wynikający z koncentracji przetwarzania energii, rosnący wykładniczo z mocą/wydajnością centrali.
3. Dodatkowa opłata za ilość wytwarzanej energii przypadająca na jednego pracownika - rosnąca proporcjonalnie z wydajnością i potrącana także ze zysków a nie dodawana do kosztów operacyjnych (i przekazywana do funduszu na bezrobocie).
A teraz, wracając do "motoryzacji" życia codziennego - należy sobie postawić ogólne pytanie: dlaczego samochody "robią się" coraz większe, energożerne i komu/dlaczego są takie potrzebne ?
I szczególne - dla wielkich miast: jakie warunki komunikacyjne trzeba by stworzyć żeby około ½ - 2/3 stałych mieszkańców - nie potrzebowało, pierw - używać, a następnie - ich kupować ...
Moja hipoteza: komunikacja miejska powinna być darmowa - trolejbusowa - a taksówki i samochody osobowe - coraz liczniej wyłącznie elektryczne z - darmowymi punktami ich ładowania ...
Jak do takiej "zaskakującej" hipotezy, stopniowo, powoli doszedłem ?
Przedewszystkim, z mojej wieloletniej praktyki w rozpracowywaniu bilansów energetycznych kompleksowych isnstalacji wynika - że jakość i trafność odpowiedzi wynika ze sposobu postawienia pytania ...
To "odkrycie" kosztowało mnie masę nie wynagrodzonej pracy i "kręcenia nosem administratorów" przedstawiających ich wersje problemów i ich sposobów na ich rozwiązanie ...
Naogół tak sie zdarzało, że - po całościowej nieproszonej analizie wynikało, że owszem - problem istnieje - ale nie tam gdzie oni myślą i - żeby go usunąć trzeba wykonać takie a takie roboty i w takiej i takiej kolejności (pamiętacie - "Radio Jerevań" ?) ...
Jeden ze znajomych sprecyzował to moje podejście następująco: "prosi się ciebie o zmianę klamki u drzwi a ty je otwierasz i stwierdzasz że nie ma co jej wymieniać - bo trzeba raczej - cały barak rozebrać" ... Ciag dalszy możecie sobie dośpiewać sami ...
Otóż gdybym był zapytany jak rozwiązać problem "korków cyrkulacyjnych" wielkich miast - wynikających z nadmiernej ilości samochodów (i to w większości - z jedną osobą w środku) - zacząłbym od postawienia pytania ich stałym mieszkańcom:
"Jakie warunki, według nich, powinna spełniać komunikacja miejska - żeby oni nie mieli więcej potrzeby - pierw używania, a następnie kupowania - własnych samochodów?"
Sprecyzowanie tego pytania kosztowało mnie parę lat obserwacji "ruchu kołowego" w Montrealu i kilka miesięcy refleksji ... Jak widzicie - nie ma się czym chwalić ... zawsze byłem spóźniony w oddawaniu zadań/wypracowań ... ;-(
Stawianie takiego pytania mieszkancom? - A dlaczego nie sobie? ...
Starając się odpowiedzieć na nie - zacząłbym od tego - że:
Jeżeli - wychodząc z domu - trafię na środek lokomocji który zawiezie mnie w odpowiednie miejsce mniej więcej w tym samym czasie jak mogę dojechać obecnie swoim samochodem i ...
Czekanie na ten środek lokomocji okaże się tak samo dlugie albo krótsze od czasu potrzebnego mi do dojścia do mojego samochodu, wyjechania z miejsca parkowania i zrobienia tego samego tam dokąd jadę i ...
Takie przemieszczenie będzie mnie mniej kosztowało niż moim własnym samochodem ...
To nie będę miał więcej racji do ruszania mego samochodu z miejsca parkowania ...
A jeżeli do tego dojdzie jeszcze możliwość łatwego i rozsądnie kosztującego wynajęcia samochodu na wyjazdy poza miasto ...
To - jeżeli nie ma już licznej rodziny i/lub innych rozsądnych powodów - kupowanie własnego samochodu okaże się zbyteczne ...
Na moje wyczucie 1/2 do 2/3 stałych mieszkańców dużych miast odpowiedziałaby podobnie ...
Teraz - co należałoby zrobić - żeby taka sytuacja mogła zaistnieć ?
Przedewszystkim wprowadzenie trolejbusów nowej generacji - mniejszych i o specyficznej charakterystyce do której wrócę za chwilę ...
Następnie - wprowadzenie taksówek o napędzie wyłącznie elektrycznym ...
Oraz faworyzowanie zakupu samochodów jak najprostszych, o napędzie wyłącznie elektrycznym - bez dodatkowych silników spalinowych i przez to - jak najtańszych, tak przy zakupie jak i w używaniu - dla tych co je jeszcze absolutnie potrzebują … oraz instalowanie darmowych (rozrzuconych na terenie miasta) punktów doładowywania ich akumulatorów - w przeciwieństwie do pojazdów spalinowych - muszących się zaopatrywać w paliwo - tak jak dotychczas ...
Przejdźmy teraz do trolejbusów ...
Dlaczego właśnie do nich?
Dlatego, że z moich obserwacji i refleksji wynika - że to one staną się nieodzownym kluczem do usprawnienia ruchu ulicznego i rozwiązania szeregu innych problemów - nie możliwych do rozwiązania - obecnie.
Żeby móc spełniać taką rolę - trolejbusy muszą spełniać następujące, podstawowe, warunki:
1- Być mniejsze, zwinniejsze, od obecnych

2 - Posiadać własne źródła elektryczności pozwalające im na kilku kilometrowe przemieszczanie się bez udziału sieci zasilającej

3 - Posiadać możliwość odzyskiwania energii hamowania

4 - Być zasilane z sieci zawieszonej po bokach jezdni i nie przekraczających skrzyżowań.
Takie warunki - jeszcze do niedawna były, technologicznie, nie do osiągnięcia - ale obecnie - już są osiągalne. Dlatego też wprowadzam określenie - "trolejbusy nowej generacji" czyli "TNG"…
Co takiego te "TNG" mogłyby wnieść nowego i ciekawego?

Otóż te TNG mogłyby przedewszystkim wzajemnie się wyprzedzać i zmieniać obsługiwane trasy.

Co "tylko" te dwa "szczegóły" pozwoliłyby zmienić ?

Pojęcie końcowych pętli zniknie. Zjazdy i wyjazdy z remiz także - ponieważ kierowcy będą mogli "parkować" TNG w pobliżu miejsca swego zamieszkania.

Zamiast odległych remiz zajdzie potrzeba stworzenia centrów dyspozycyjnych (dzielnicowych/sektorowych pozostających w gestii zarządów miejskich) do sterowania ruchem tych TNG - przekazujących kierowcom instrukcje droga komunikacji komórkowej.

Ponieważ tak pomyślane TNG będą mniejsze, lżejsze, prostsze od strony mechanicznej a bardziej rozwinięte od strony elektrycznej i elektronicznej - wymagające przez to mniej zainstalowanej mocy, staną się przez to tańsze w produkcji seryjnej od starej generacji, co pozwoli na zwiekszenie ich ilości w cyrkulacji - umożliwiając przez to skrócenie czasu na ich oczekiwanie.

Ponieważ celem tak przeorganizowanej komunikacji miejskiej ma być stworzenie warunków do jej bezpłatności ułatwi to możliwość szybkiego przekierowywania ruchu TNG w funkcji chwilowych potrzeb - pozwalając na przyspieszanie tworzenia się zgromadzeń ludności jak i ich szybszego/sprawniejszego rozpraszania - zmniejszając przez to okazje do tworzenia zatorów.

Co zrobic z całym obecnie zatrudnionym personelem ?

Należało będzie zwiekszyć ilość kierowców kosztem administracji oraz pozostałych przeszkolić i skierować do nowych bardziej indywidualnie-przedsiebiorczych zadań, ponieważ stworzy się potrzeba uruchomienia sieci małych warsztatów naprawczych (prywatnych, spółdzielczych) oraz punktów ciągłego utrzymania w czystości / mycia tychże TNG w ciągu dnia i ewentualnie nocy.

Taksówki powinny uzupełniać funkcję TNG, powinny być tak - miejskie jak i - prywatne.
Prywatne mogłyby używać samochody jakie by chciały z odpowiednio ustalanymi taryfami i darmowym ładowaniem jeśli będą elektryczne.
A miejskie - byłyby wyłącznie elektryczne, o krótkim zasięgu i szybkości max 60-70 km/h, prostej konstrukcji, umożliwiających przewóz ludzi ułomnych. Ich taryfa byłaby symboliczna i służyłaby na dopłatę do stałej pensji - tej samej dla kierowców TNG i taksówek.
Kierowcy TNG, po skończeniu nasilenia ruchu mogliby je parkować i przechodzić na taksówki.

Metro i tramwaje nadają się do transportu pasażerów raczej na średnie dystanse to znaczy - pomiędzy dzielnicami / sektorami co zmniejszy koszty bydowy stacji/przystanków i przyśpieszy transport.
Powinna być uruchomiona tendencja do ich zastępowania przez kolejkę napowietrzną na estakadach (piękne pole do popisu dla Architektów).

Na peryferiach dzielnic / sektorów powinno być rozmieszczone "ułatwione" wypożyczanie samochodów na wyjazdy poza miasto.

Miejsca do parkowania powinny być oznaczane w/g wymiarów miejskich samochodów elektrycznych, a dla większych - opłata zgodnie z ilością zajmowanych miejsc.

Jak Państwo mogą zauważyć - celem tego pomysłu jest zmniejszanie potrzeby przemieszczania ludności przedewszystkim, jak i robienia tego - stopniowo - z coraz większym zastosowaniem elektryczności.

Skąd brać tą elektryczność ?
No właśnie … wracamy do poprzednio omawianego sposobu projektowania elektro-ciepłowni - bazowanego przedewszystkim na zagospodarowaniu / wykorzystaniu ciepła "odpadowego". Z tego wynika, że te elektro-ciepłownie powinny być małe i rozmieszczone na peryferiach dzielnic / sektorów żeby móc, produkując elektryczność, łatwiej je ich ciepłem odpadowym ogrzewać.

Elektro-ciepłowni opalanych czem się da, szczególnie lokalnymi odpadami/śmieciami. Z naciskiem na eliminowanie pyłu, SOx, NOx itp szkodliwych wydzielin (zapominając o tym CoDwa - bo od tego jest otaczająca je zieleń) ...
Duże pole do popisu miałaby tu "jądrówka" w postaci małych hermetycznych bloków/agregatów łatwo wymienialnych.

I tak, kołując i "podklinowując" - dochodzimy do sedna problemu …

Jak Państwo mogą zauważyć - takie podejście zmieniłoby radykalnie pofil zapotrzebowania energii i co "gorsze" spowodowałoby "zapaść" obrotu gotówkowego czyli polepszyłoby warunki życia ludności kosztem zmniejszenia się, tego co po naszemu nazywa się PBI.
Czyli - trzebaby go zastąpić czymś innym - rozsądniejszym ...
I tak zaczęłaby się rewolucja technologiczno-społeczno-gospodarcza bez potrzeby przeżywania "ubocznych efektów" zaznanych w przeszłości …

Nie wiem czy Państwo zauważyli, że nie zaczynam od detali tylko, przedewszystkim, od zdefiniowania przyczyn istniejących problemów żeby móc określić co i jak należy zrobić - żeby stworzyć sytuację w której one same ulegną redukcji / eliminacji … ;-)

Takie podejście kosztowało mnie 30 lat prywatnej praktyki we własnym "piwnicznym" biurze i jak teraz się spostrzegam jest powrotem do źródeł, czyli - do tego co nam wpajała Stara Gwardia Profesorów z Politechniki Gdańskiej:
- "Jak się zabieracie do zrobienia czegoś, to nigdy nie oszczędzajcie czasu na zrozumienie o co chodzi i na sprecyzowanie jak to zacząć i dlaczego" …

I tu należy się duże podziękowanie Panu Andrzejowi Szczęśniakowi Mecenowi tego Blogu, którego cierpliwość jak i wpisy jego Uczestników zdopingowały mnie do próby sprecyzowania moich rozproszonych refleksji …
Dziekuję i pozdrawiam … ;-)
----------
PS. - Zauważcie również, jak to się wszystko ze sobą łączy; wydobycie petro-pochodnych, ich dystrybucja, sposób zastosowania i używania, reakcja środowiska i echo od nich wracające, i apiać od nowa, do skorygowanego wydobycia …
I jak, z bałaganu który w tym stworzono, wynika potrzeba - oddania z powrotem roli "kręgosłupa" życia społecznego - rozsądnym rządom, a "muskułów" - sektorowi prywatnemu - wymyśliwszy dla tego nowego podejścia, po drodze, nowego określenia - żeby już nie używać, tak chyba tendencyjnie i pochopnie zblamowanego, pojęcia - "socjalizmu" … ;-)
A pozatym, co okazałoby się pozytywnym, to to, że zmieniłby się na lepsze profil wykorzystania różnych źródeł energii ... W Polsce węgiel, poprzez własną produkcję elektryczności, zastąpilby częściowo - w ruchu drogowym - petropochodne ... co nie wykluczy ale nareszcie przyhamuje ich zapotrzebowanie … ;-)
A czy - przypadkiem - o to właśnie ... nie chodzi ?
-----------------------
Miejsce przeznaczone na dodawanie przkładów i komentarzy: ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
"Motoryzacja" życia codziennego ... czytelniej

Po powtórnym przeczytaniu - Gucio: "O co właściwie chodzi" - stwierdziłem - że to się zrobiło za długie i dlatego też próbuję to rozbić na dwie części - tak jak to już wspominałem:

Żeby się jednak móc "połapać" w tej energetycznej dżungli - zatrzymam się narazie na dwóch - ściśle ze sobą związanych - aspektach:

Na gospodarce energia termiczną czyli ciepłem oraz

Na "paraliżu postępowym" komunikacji wielkich miast

Ponieważ już nie mogę (bez pomocy Pana Andrzeja) "rozbić" powyższej całości - przekopiowuję tutaj jej drugą część w formie łatwiejszej do czytania - wracając równocześnie do pierwotnego pod-tytułu - "Motoryzacji" ...
........................................................................................

A teraz - przejdźmy do określenia sposobu na: - zahamowanie i stopniowe wyleczenie wielkich miast - z ich szybko postępującego paraliżu komunikacyjnego.

Właściwie - powinno się zacząć od postawienia pytania:

Do jakiego stopnia ten "paraliż postępowy" musi dojść - żeby się zacząć zajmować jego "leczeniem"? ... I - czy on jest rzeczywiście "nieodwracalny"?...

Moim zdaniem - on nie jest "nieodwracalny", tylko - tak jak z każdą chorobą - należy dojść do źródeł jej przyczyn, zrozumieć je i wtedy - okazuje się, że "wyleczenie" staje się oczywistym i przez to - nie zrozumiałym - "dlaczego się tego wcześniej nie zrobiło?"...

Czy pamiętacie jeszcze trzy - "Guciowe warunki" potrzebne do uwzględnienia przy projektowaniu elektro-ciepłowni, tak - żeby ich powstawanie z uciążliwego stawało się dla ekonomii i społeczeństwa - mile widzianym?

Dla przypomnienia:

1. Dodatkowa opłata za energię wyrzucaną bezużytecznie do otoczenia - potrącana z zysków a nie dodawana do kosztów operacyjnych.

2. Dodatkowy koszt operacyjny wynikający z koncentracji przetwarzania energii, rosnący wykładniczo z mocą/wydajnością centrali.

3. Dodatkowa opłata za ilość wytwarzanej energii przypadająca na jednego pracownika - rosnąca proporcjonalnie z wydajnością i potrącana także ze zysków a nie dodawana do kosztów operacyjnych (i przekazywana do funduszu na bezrobocie).

A teraz, wracając do "motoryzacji" życia codziennego - należy sobie postawić ogólne pytanie: dlaczego samochody "robią się" coraz większe, energożerne i komu/dlaczego są takie potrzebne ?

I szczególne - dla wielkich miast: jakie warunki komunikacyjne trzeba by stworzyć żeby około ½ - 2/3 stałych mieszkańców - nie potrzebowało, pierw: - używać, a następnie: - ich kupować ...

Oto moja hipoteza: komunikacja miejska powinna być darmowa - trolejbusowa - a taksówki i samochody osobowe - coraz liczniej przechodzące na "wyłącznie elektryczne" wspierane rozbudowaną siecią - darmowych punktów doładowywania ich akumulatorow.

Jak do takiej "zaskakującej" hipotezy, stopniowo i powoli, doszedłem ?

Przedewszystkim, z mojej wieloletniej praktyki w rozpracowywaniu bilansów energetycznych kompleksowych isnstalacji wynika - że jakość i trafność odpowiedzi wynika ze sposobu postawienia pytania ...

To "odkrycie" kosztowało mnie masę nie wynagrodzonej pracy i "kręcenia nosem administratorów" przedstawiających ich wersje problemów i ich sposobów na ich rozwiązanie ...

Naogół tak sie zdarzało, że - po całościowej nieproszonej analizie wynikało, że owszem - problem istnieje - ale nie tam gdzie oni myślą i - żeby go usunąć trzeba wykonać takie a takie roboty i w takiej i takiej kolejności (pamiętacie - "Radio Jerevań" ?) ...

Jeden ze znajomych sprecyzował to moje podejście następująco: "prosi się ciebie o zmianę klamki u drzwi a ty je otwierasz i stwierdzasz że nie ma co jej wymieniać - bo trzeba raczej - cały barak rozebrać" ... Ciag dalszy takiego podejścia - możecie sobie sami - dośpiewać ...

Otóż gdybym był zapytany jak rozwiązać problem "korków cyrkulacyjnych" wielkich miast - wynikających z nadmiernej ilości samochodów (i to w większości - z jedną osobą w środku) - zacząłbym od postawienia pytania ich stałym mieszkańcom:

"Jakie warunki, według nich, powinna spełniać komunikacja miejska - żeby oni nie mieli więcej potrzeby - pierw używania, a następnie kupowania - własnych samochodów?"

Sprecyzowanie tego pytania kosztowało mnie parę lat obserwacji "ruchu kołowego" w Montrealu i kilka miesięcy refleksji ... Jak widzicie - nie ma się czym chwalić ... zawsze byłem spóźniony w oddawaniu zadań/wypracowań ... ;-(

Stawianie takiego pytania mieszkancom? - A dlaczego nie sobie? ...

Starając się odpowiedzieć na nie - zacząłbym od tego - że:

Jeżeli - wychodząc z domu - trafię na środek lokomocji który zawiezie mnie w odpowiednie miejsce mniej więcej w tym samym czasie jak mogę dojechać obecnie swoim samochodem i ...

Czekanie na ten środek lokomocji okaże się tak samo dlugie albo krótsze od czasu potrzebnego mi do dojścia do mojego samochodu, wyjechania z miejsca parkowania i zrobienia tego samego tam dokąd jadę i ...

Takie przemieszczenie będzie mnie mniej kosztowało niż moim własnym samochodem ...

To nie będę miał więcej racji do ruszania mego samochodu z miejsca parkowania ...

A jeżeli do tego dojdzie jeszcze możliwość łatwego i rozsądnie kosztującego wynajęcia samochodu na wyjazdy poza miasto ...

To - jeżeli nie ma już licznej rodziny i/lub innych rozsądnych powodów - kupowanie własnego samochodu okaże się zbyteczne ...

Na moje wyczucie 1/2 do 2/3 stałych mieszkańców dużych miast odpowiedziałaby podobnie ...

Teraz - co należałoby zrobić - żeby taka sytuacja mogła zaistnieć ?

Przedewszystkim wprowadzenie trolejbusów nowej generacji - mniejszych i o specyficznej charakterystyce do której wrócę za chwilę ...

Następnie - popieranie stopniowego wprowadzenia taksówek o napędzie "wyłącznie elektrycznym" ...

Oraz faworyzowanie zakupu samochodów jak najprostszych, o napędzie wyłącznie elektrycznym - bez dodatkowych silników spalinowych i przez to - jak najtańszych, tak przy zakupie jak i w używaniu - dla tych co je jeszcze absolutnie potrzebują … oraz instalowanie darmowych (rozrzuconych na terenie miasta) punktów doładowywania ich akumulatorów - w przeciwieństwie do pojazdów spalinowych - muszących się zaopatrywać w paliwo - tak jak dotychczas ...

Przejdźmy teraz do trolejbusów ...

Dlaczego właśnie do nich?

Dlatego, że z moich obserwacji i refleksji wynika - że to one staną się nieodzownym kluczem do usprawnienia ruchu ulicznego i rozwiązania szeregu innych problemów - nie możliwych do rozwiązania - obecnie.

Żeby móc spełniać taką rolę - trolejbusy muszą spełniać następujące, podstawowe, warunki:

1- Być mniejsze, zwinniejsze, od obecnych

2 - Posiadać własne źródła elektryczności pozwalające im na kilku kilometrowe przemieszczanie się bez udziału sieci zasilającej

3 - Posiadać możliwość odzyskiwania energii hamowania

4 - Być zasilane z sieci zawieszonej po bokach jezdni i nie przekraczających skrzyżowań.

Takie warunki - jeszcze do niedawna były, technologicznie, nie do osiągnięcia - ale obecnie - już są osiągalne. Dlatego też wprowadzam określenie - "trolejbusy nowej generacji" czyli "TNG"…

Co takiego te "TNG" mogłyby wnieść nowego i ciekawego?


Otóż te TNG mogłyby przedewszystkim wzajemnie się wyprzedzać i zmieniać obsługiwane trasy.


Co "tylko" te dwa "szczegóły" pozwoliłyby zmienić ?


Pojęcie końcowych pętli zniknie. Zjazdy i wyjazdy z remiz także - ponieważ kierowcy będą mogli "parkować" TNG w pobliżu miejsca swego zamieszkania.


Zamiast odległych remiz zajdzie potrzeba stworzenia centrów dyspozycyjnych (dzielnicowych/sektorowych pozostających w gestii zarządów miejskich) do sterowania ruchem tych TNG - przekazujących kierowcom instrukcje droga komunikacji komórkowej.


Ponieważ tak pomyślane TNG będą mniejsze, lżejsze, prostsze od strony mechanicznej a bardziej rozwinięte od strony elektrycznej i elektronicznej - wymagające przez to mniej zainstalowanej mocy, staną się przez to tańsze w produkcji seryjnej od starej generacji, co pozwoli na zwiekszenie ich ilości w cyrkulacji - umożliwiając przez to skrócenie czasu na ich oczekiwanie.


Ponieważ celem tak przeorganizowanej komunikacji miejskiej ma być stworzenie warunków do jej bezpłatności - ułatwi to możliwość szybkiego przekierowywania ruchu TNG w funkcji chwilowych potrzeb - pozwalając na przyspieszanie tworzenia się zgromadzeń ludności jak i ich szybszego/sprawniejszego rozpraszania - zmniejszając przez to okazje do tworzenia zatorów.

Co zrobic z całym obecnie zatrudnionym personelem ?

Należało będzie zwiekszyć ilość kierowców kosztem administracji oraz pozostałych przeszkolić i skierować do nowych bardziej indywidualnie-przedsiebiorczych zadań, ponieważ stworzy się potrzeba uruchomienia sieci małych warsztatów naprawczych (prywatnych, spółdzielczych) oraz punktów ciągłego utrzymania w czystości / mycia tychże TNG w ciągu dnia i ewentualnie nocy.


Taksówki powinny uzupełniać funkcję TNG, powinny być tak - miejskie jak i - prywatne.

Prywatne mogłyby używać samochody jakie by chciały z odpowiednio ustalanymi taryfami i darmowym ładowaniem jeśli będą elektryczne.

A miejskie - byłyby wyłącznie elektryczne, o krótkim zasięgu i szybkości max 60-70 km/h, prostej konstrukcji, umożliwiających przewóz ludzi ułomnych. Ich taryfa byłaby symboliczna i służyłaby na dopłatę do stałej pensji - tej samej dla kierowców TNG i taksówek.

Kierowcy TNG, po skończeniu nasilenia ruchu mogliby je parkować i przechodzić na taksówki.


Metro i tramwaje nadają się do transportu pasażerów raczej na średnie dystanse to znaczy - pomiędzy dzielnicami / sektorami co zmniejszy koszty bydowy stacji/przystanków i przyśpieszy transport.

Powinna być uruchomiona tendencja do ich zastępowania przez budowę kolejek "napowietrznych" na estakadach (piękne pole do popisu dla Architektów).


Na peryferiach dzielnic / sektorów powinno być rozmieszczone "ułatwione" wypożyczanie samochodów na wyjazdy poza miasto.


Miejsca do parkowania powinny być oznaczane w/g wymiarów miejskich samochodów elektrycznych, a dla większych - opłata zgodnie z ilością zajmowanych miejsc.


Jak Państwo mogą zauważyć - celem tego pomysłu jest zmniejszanie potrzeby przemieszczania ludności przedewszystkim, jak i robienia tego - stopniowo - z coraz większym zastosowaniem elektryczności.


Skąd brać tą elektryczność ?

No właśnie … wracamy do poprzednio omawianego sposobu projektowania elektro-ciepłowni - bazowanego przedewszystkim na zagospodarowaniu / wykorzystaniu ciepła "odpadowego".

Z tego wynika, że te elektro-ciepłownie powinny być małe i rozmieszczone na peryferiach dzielnic / sektorów żeby móc, produkując elektryczność, łatwiej je ich ciepłem odpadowym ogrzewać.


Elektro-ciepłowni opalanych czem się da, szczególnie lokalnymi odpadami/śmieciami. Z naciskiem na eliminowanie pyłu, SOx, NOx itp szkodliwych wydzielin (zapominając o tym CoDwa - bo od tego jest otaczająca je zieleń) ...

Duże pole do popisu miałaby tu "jądrówka" w postaci małych hermetycznych bloków/agregatów łatwo wymienialnych.


I tak, kołując i "podklinowując" - dochodzimy do sedna problemu …

Jak Państwo mogą zauważyć - takie podejście zmieniłoby radykalnie pofil zapotrzebowania energii i co "gorsze" spowodowałoby "zapaść" obrotu gotówkowego czyli polepszyłoby warunki życia ludności kosztem zmniejszenia się, tego co po naszemu nazywa się PBI.

Czyli - trzebaby go zastąpić czymś innym - rozsądniejszym ...

I tak zaczęłaby się rewolucja technologiczno-społeczno-gospodarcza bez potrzeby przeżywania "ubocznych efektów" zaznanych w przeszłości …

Nie wiem czy Państwo zauważyli, że nie zaczynam od detali tylko, przedewszystkim, od zdefiniowania przyczyn istniejących problemów żeby móc określić co i jak należy zrobić - żeby stworzyć sytuację w której one same ulegną redukcji / eliminacji … ;-)


Takie podejście kosztowało mnie 30 lat prywatnej praktyki we własnym "piwnicznym" biurze i jak teraz się spostrzegam jest powrotem do źródeł, czyli - do tego co nam wpajała Stara Gwardia Profesorów z Politechniki Gdańskiej:

- "Jak się zabieracie do zrobienia czegoś, to nigdy nie oszczędzajcie czasu na zrozumienie o co chodzi i na sprecyzowanie jak to zacząć i dlaczego" …


I tu należy się duże podziękowanie Panu Andrzejowi Szczęśniakowi Mecenowi tego Blogu, którego cierpliwość jak i wpisy jego Uczestników zdopingowały mnie do próby sprecyzowania moich rozproszonych refleksji …

Dziekuję i pozdrawiam … ;-)
----------
PS. - Zauważcie również, jak to się wszystko ze sobą łączy; wydobycie petro-pochodnych, ich dystrybucja, sposób zastosowania i używania, reakcja środowiska i echo od nich wracające, i apiać od nowa, do skorygowanego wydobycia …

I - jak, z bałaganu który w tym stworzono, wynika potrzeba - oddania z powrotem roli "kręgosłupa" życia społecznego - rozsądnym rządom, a "muskułów" - sektorowi prywatnemu - wymyśliwszy dla tego nowego podejścia, po drodze, nowego określenia - żeby już nie używać, tak chyba tendencyjnie i pochopnie zblamowanego, pojęcia - "socjalizmu" … ;-)

A pozatym, co okazałoby się pozytywnym, to to, że zmieniłby się na lepsze profil wykorzystania różnych źródeł energii ... W Polsce węgiel, poprzez własną produkcję elektryczności, zastąpilby częściowo - w ruchu drogowym - petropochodne ... co nie wykluczy ale nareszcie przyhamuje ich zapotrzebowanie … ;-)

A czy - przypadkiem - o to właśnie ... nie chodzi ?

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Rola systemu politycznego ...

... w rozsądnym rozwoju szybkiego transportu: http://www.rp.pl/artykul/19470,411482.html Czyli:

Na trasie liczącej 1069 km chińskie składy osiągają średnią prędkość 350 km/h. Wczoraj zainaugurowano nową linię superszybkiego pociągu pasażerskiego Wuhan-Kanton, łączącego centrum kraju z południem

Jak to jeszcze uzupełnią pomysłem TNG (opisanym powyżej) niezbędnym do rozwiązania cyrkulacji miejskiej - to będziemy mieli gdzie jeździć - żeby sobie móc uświadomić jak to powinno być całościowo rozwiązane i zrobione/zorganizowane ...

A jeszcze nie tak dawno ubolewało się nad Chińskim - "zacofaniem" ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
Wstęp do "Gucia" ...

... chciałbym, o ile to jest możliwe, przeorganizować "Guciowe wpisy" ...

Odnosze wrażenie, że najpraktyczniej byłoby zachować - tak jak już są w Forum Czytelników poniższe dwie pozycje:

Przy Niedzieli - z innej beczki ...
Gucio: "O co właściwie chodzi ?" ...

W pierwszej będzie warto, z czasem, zrobić trochę porządku (przemieszczając niektóre treści w odpowiedniejsze miejsca) ...

Natomiast w drugiej - praktyczniej by było mieć/otworzyć trzy teczki zatytuowane:

1. Przyczyny niepowodzeń
2. Gospodarka energią termiczną
3. "Paraliż postępowy" komunikacji

ad 1. Przyczyny ... zacząłbym od tego - jak z tego cyklu refleksji i kolejnych, wynikających z różnych okazji wpisów, wynikało - że - "O co właściwie chodzi ?" oraz - "Jak to funkcjonuje i co można usprawnić ?"

Oto są pytania które sobie stawiałem i szukałem na nie odpowiedzi - zataczając coraz większe koła i to - od dziecinnej piaskownicy aż do refleksji nad przyczynami samodestrukcji cywilizacji zachodniej.

Tak się jakoś złożyło, że okoliczności pchnęły mnie w kierunku specjalności ogrzewania i klimatyzacji, a te - poprzez opracowanie własnego sposobu sporządzania bilansów energetycznych - w coś szczególnego, co nazwałem optymalnym używaniem energii.

W tej, mojej, "pogoni za tą optymalnością" trafiłem na jakiś dziwny - "niewidzialny opór".

Źródłem tego niewidzialnego oporu okazuje się być, moim zdaniem, zatrata/zagubienie podstawowych wartości moralno/ludzkich wynikających głównie ze sprzeniewierzenia "systemu monetarnego" czyli - sprytnego wypchnięcia go przed ekonomię - jako ważniejszego … "wszystko musi być wymierne w pieniądzach" ...

To sprzeniewierzenie spowodowało zatracenie "ludzkiego wymiaru" w technologicznym postępie zamieniając go w prawie wyłączny "postęp monetarny" czyli - "zysk za wszelką cenę" …

Jako że nieodłączną strukturalnie częścią "monetaryzmu" jest "administratyzm" - lubie pokazywać jego skutki przykładem nakreślonym przez jego twórców - czyli: Czy budowa Arki Noego ... http://szczesniak.pl/1392?page=1#comment...

Po czym - wartoby uruchomić cały rozdział - gdzie można by dodawać, stopniowo, przykłady krótkowzroczności przyczyn - których już jest wiele i może być jeszcze więcej - jeżeli się ich na czas nie skoryguje - w celu usunięcia tak ich już odczuwalnych skutków jak i przyszłych konsekwencji …

Jak nie trudno jest przewidzieć - będzie ich sporo …

Zacznijmy od zdjęcia z Rzepichy - wież chłodniczych - francuskiej elektrowni atomowej
http://www.rp.pl/galeria/181712,1,389084... ... oraz wspaniałej fotografi połączenia dwóch już, mam nadzieję, kończących się epok ... http://www.wnp.pl/foto/n30611.html

Zauważcie Państwo ile energii termicznej jest nimi bezużytecznie - wyrzucanej …

I ile miejsca jest przez nie tracone … tak jak i tutaj: http://www.rp.pl/galeria/9211,1,412269.html

Co prawda, trzeba wziąć pod uwagę miejscowy klimat w jakim taki "moloch" musi operować … Moje komentarze dotycza takiego - gdzie mamy "cztery pory roku"...

Resztę przykładów, które stopniowo dojdą, proponuję przenieść na koniec poniższego wpisu

ad 2. Gospodarka ... zacząłbym od pierwszej części, czyli "Gospodarki Energia Termiczna" ... http://szczesniak.pl/1509#comment-7279

ad 3. "Paraliż ... zacząłbym od drugiej części, czyli "Motoryzacja" życia codziennego ... czytelniej
http://szczesniak.pl/1509#comment-7182

"W tym szaleństwie jest metoda" - używania energii nie można uniknąć ... ale można to robić dużo rozsądniej, korzystniej i w sposób - mniej uciążliwy dla otoczenia ... co pozwoli - jej zapotrzebowanie/zużywanie - "rozciagnąć w czasie" ... ;-)

Pozdrawiam ...

Gucio z Montrealu

Gość
Mix energetyczny Szwecji.

Ciekawy pokaz o mix-ie energetycznym w Szwecji przeczytałem na CIRE, ot fragment:

cytat:
Ciepło odpadowe z przemysłu
Około 10% ciepła w sieci ciepłowniczej stanowi ciepło odpadowe z przemysłu. W ten sposób wykorzystuje się energię, która juŜ została wytworzona, dzięki czemu zmniejszamy zapotrzebowanie na nowe moce.
Przykładowo prawie 1% dostaw ciepła w szwedzkiej sieci ciepłowniczej pochodzi ze spalania gazu resztkowego z huty stali w mieście Luleå (45 000 mieszkańców). W innych krajach taki gaz zwykle jest po prostu spalany w pochodni. W mieście Borlänge (40 000 mieszkańców) 70% ciepła w sieci to ciepło odpadowe z fabryki papieru Stora Enso (85%) oraz huty stali SSAB (15%). Gmina Borlänge otrzymuje to ciepło za darmo z zakładów, ale musiała zapłacić za inwestycje, które umoŜliwiają odbiór ciepła i jego dystrybucję w sieci. Zysk dla firm to lepsze parametry środowiskowe i niŜsze opłaty środowiskowe...
...Przy tradycyjnej produkcji energii elektrycznej w elektrowniach atomowych generowane są bardzo wysokie straty. Ze zuŜytego paliwa teŜ tylko niewiele ponad 30% zamienia się na energię elektryczną. Natomiast powstała odpadowa energia cieplna jest tracona w tradycyjnych chłodniach.
Wybierając lokalizację dla elektrowni atomowej w Polsce, warto wziąć pod uwagę właśnie bliskość duŜych aglomeracji z ich siecią cieplną i duŜymi potrzebami cieplnymi.

Całość w linku:http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%252F2%252Fmiksenerg.pdf

Potencjalne wady znalazłem w poniższym fragmencie:

cytat:
Choć biogaz w produkcji jest droŜszy od gazu ziemnego, moŜna go uŜyć, aby zmniejszyć emisje CO2. Państwo mobilizuje gminy do jego produkcji poprzez zwolnienie z akcyzy.

W tej prezentacji brakuje mi jednego. Brakuje mi bilansu wpływu w/w działań na dochody budżetu Państwa Szweckiego z podatków (szczególnie akcyzy). Ciekawe o ile zmniejszyłyby się wpływy do budżetu RP po wprowadzeniu podobnych metod co w Szwecji. Sądzę, że nasi politycy uwielbiają podatki, VAT-y, akcyzy, opłaty paliwowe itd. a są niechętni do wprowadzania na szeroką skalę zwolnień, szczególnie z akcyzy!

gj

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Dobrze i rozsądnie ...

... napisany artykuł ... warty wzięcia pod uwagę ale - nie koniecznie jako przykład do bezmyślnego naśladowania ...

Każdy kraj ma swój profil, charakterystykę i możliwości ... trzeba się przyglądać co robią sąsiedzi ale - u siebie robić po swojemu i - lepiej ...

Moim zdaniem w Polsce istnieją warunki pozwalające na lepsze/ciekawsze rozwiązania techniczne ale są one skrępowane brakiem wiary we własne siły/możliwości wyrażającym się administracyjną i nie zawsze rozsądną manią naśladowania innych ... oraz brakiem wizji całości ...

W Polsce, jeżeli przychody państwa z sektora energetycznego zmaleją n.p. o milion złotych, co pozwoli zredukować wydatki na przyklad - na zdrowie o miliard złotych - to jest wielkie nieszczęście bo - dochód zmalał o milion złotych ...

W Szwecji taka sama sytuacja jest przyczyną dumy narodowej, bo gospodarka narodowa w rezultacie - zmniejszyła wydatki ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Mix ... mixem ...

... ale zobacz sobie poniżej http://szczesniak.pl/forum/1509#comment-... jak należy podejść do projektowania elektro-ciepłowni od strony gospodarki ciepłem ... Jedno rozporządzenie rządowe z detalami wykonawczymi i się odrazu okaże w co i jak warto inwestować - a robocie nie będzie można podołać ...

Druga pokrewna domena - komunikacja miejska - zobacz jak do tego podejść http://szczesniak.pl/forum/1509#comment-... żeby się okazało, że darmowa komunikacja miejska może być bardziej opłacalna niż płatna ...

Ktoś już dawno temu powiedział coś w tym rodzaju:

Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie - co posiadacie

Pozdrawiam ... ;-)

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
Gospodarka Energią Termiczną ...

... czyli poprostu - "zwykłym ciepłem"...

Poniższy tekst jest "wydłubany" z poprzednio napisanego - w ramach tak modnego obecnie wyrażenia - "restrukturyzacji" - o której jest mowa we "Wstępie do "Gucia"..."
http://szczesniak.pl/1509#comment-7258

Ale, zanim się do tego tematu dobiorę, chce Wam wspomnieć na czym się opieram i w jaki sposób docieram do moich wniosków oraz wynikających z nich, naogół zaskakujących i kontrowersyjnych sugestii - ich rozwiązań.

Otóż zacznijmy od przyjrzenia się temu co Natura wychodowała fizycznie najdoskonalszego, czyli - organizmowi ludzkiemu.

Organizm/korpus ludzki, jako energetycznie wydzielona od otoczenia całość - "sam" - produkuje, na własne potrzeby, tak elektryczność jak i ciepło - i to z tego - co "pobiera" ze swojego bezpośredniego otoczenia oraz zajmuje się równocześnie "centralnie umiejętnym" nimi zarządzaniem i eliminowaniem tak odpadów jak i nadwyżek.


Działalność niezliczonej ilości samoistnych/samodzielnych komórek jest koordynowana przez system nerwowy wspomagany centralnym zarządzaniem (podświadomym i świadomym) mózgu.


Sieć krwioobiegu, niezwykle i misternie rozbudowana, napędzana centralnie, regulując częściowo dystrybucję ciepła - natlenia i zasila czym potrzeba najdalsze zaułki organizmu.


Puki niezakłucone, wszystko funkcjonuje we wspaniałej harmonii i to - zupełnie samo! Samo i przy minimalnym zapotrzebowaniu i zużyciu energii …

Co jest ciekawe, to to, że ten model może być przykładem używania energii przez budynki, osiedla, fabryki, miasta, aż do - samodzielnych okręgów i … całego kraju.

I tu się zaczyna nieporozumienie …

... ktoś wymyślił - że, tak jak pieniądz - elektryczność nie jest więcej środkiem umożliwiającym funkcjonowanie organizmu społeczno-gospodarczego tylko - niezbędnym do tego produktem, na którym można zrobić i zarobić duuuże pieniądze …

A tymczasem można by, w prosty sposób, zbliżyć działalność ludzką w stosunku do otoczenia tak, żeby była ona bardziej, względem niego, harmonijna - na wzór działania właśnie tegoż przykładowego organizmu/ korpusu ludzkiego.

Żeby to móc, stopniowo - osiągnąć, trzeba opracować zarys warunków wyjściowych tak, żeby zniechęcić do nierozważnych, pochopnie-uciążliwych, ale "finansowo-opłacalnych" inwestycji …

Takimi dwoma "kryteriami - barierami" chroniącymi przed "wypadnięciem z toru" są:

Ograniczenie koncentracji "termicznej" produkcji elektryczności ... oraz położenie nacisku na jak najlepsze wykorzystanie wytwarzanego / przetwarzanego ciepła - o czym juz wspominałem uprzednio … http://szczesniak.pl/1400#comment-6191 i obecnie chętnie korzystam żeby to tutaj, w lekko uaktualniony sposób, przytoczyć:

Tak więc, "Koncentracja przetwarzania" oraz "Optymalne wykorzystanie" - energii termicznej powinny być decydującymi warunkami przy planowaniu budowy przyszłych elektro-ciepłowni.

Dotychczas - punktem wyjściowym projektowania elektrowni czy elektro-ciepłowni była i jeszcze pokutuje ich "moc elektryczna" to znaczy, na przykład: 1000 MW i basta ...

Co prawda, potem, próbuje się, ile się da - zagospodarować "ciepło odpadowe" ale - to nie jest celem ... Celem pozostaje maksymalna produkcja kW i kWh i "wyśrubowanie" ich najwyższej ceny przy najniższych kosztach własnych ... a co się będzie działo z "resztą" - to decydentów nie interesuje i to tak długo jak długo nie można z tego wycisnąć dodatkowych dochodów, albo - być zmuszonym do płacenia za to czegoś w rodzaju "kary" i to ściąganej z zysków, żeby nie można było ich włączać w koszty własne zakładów transformujących energie.

A więc - wprowadzenie tak ustalonych elementów dodatkowych kosztów:

"Kosztu uciążliwości środowiskowej" rosnącego wykładniczo z mocą znamionową zakładu ... albo raczej jego bieżącą wydajnością produkcyjną ...

Jak i Kosztu wynikającego z wykorzystania energii - proporcjonalnego do bezużytecznego ewakuowania ciepła do otoczenia ...

Oraz trzeciego - bardzo istotnego, ale dotychczas nie branego jeszcze pod uwagę:

"Miejscowego kosztu społecznego udziału w przetwarzaniu energii" - proporcjonalnego do ilości przetwarzanej energii w przeliczeniu na jednego pracownika ...

I to kosztów potrącanych od zysków zakładu - zmieniłoby drastycznie wnioski wynikajace z kosztorysowych analiz - już na etapie wstępnego projektowania ...

Wykorzystanie energii cieplnej oraz redukcja koncentracji jej przetwarzania wysunełyby się na pierwsze miejsce, a produkcja elektryczności stałaby się wypadkową takiego podejścia ...

Okazałoby się - w ten sposób - że przy takim podejściu - stworzyłoby się tendencję "opłacalności" budowania większej ilości - ale mniejszych elektro-ciepłowni - lepiej odpowiadających "społeczno-ekonomicznym miejscowym/lokalnym potrzebom" …

Zmniejszając w ten sposob uciażliwość/koszt rozbudowy sieci i zwiększając równocześnie - mniejszym kosztem - zapewnienie ciągłości zasilania ...

I tu widzę dopiero prawdziwą przyszłość dla "jądrówki" ... małe hermetycznie zamknięte wymienialne jądrowe agregaty ...

Tak, że ta obecna "niechęć" do starego podejścia do energetyki a szczególnie kontynuacji budowania "molochowych jądrówek" wydaje mi się być wyrazem podświadomego wyczekiwania na nowe rozwiązania ...

Czyli - lepiej jest dłużej i bardziej wnikliwie to przemyśleć niż - pod naciskiem obcych interesów - "dać się wciukać" w ich konsekwencje …

I tak - mimochodem ... Jednym z argumentow budowania energetycznych "molochów" jest twierdzenie - że się to robi w celu zwiększenia ich sprawności, co - w praktyce - raczej rzadko się potwierdza … Ponieważ - jeżeli taka dodatkowa moc nie jest dobrze zkoordynowana z pojemnością /potrzebami sieci - to staje się ona "kukułczym jajem" tejże sieci, bo - albo taki "moloch" staje się niedociążony albo - "wypycha" z sieci mniejsze … co - przy niedostosowaniu sieci do takich "niespodzianek" zwieksza jej wrażliwość na wyłączenia …

Czyli nie to, czego się administratorzy, przy podejmowaniu pochopnych decyzji - spodziewali ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
Przyczyny niepowodzeń: tym razem - uciążliwość zimy ...

... zauważcie sami, czy przypadkiem główną przyczyną uciążliwości zimy nie jest, w takim stopniu przykra temperatura, co - konieczność poruszania się po śliskich powierzchniach ... I to tak pojazdom jak i przechodniom (szczególnie starszym) - przysypywanych śniegiem miast.

Co jest przyczyna tej śliskości?

Najczęściej, poprostu - rozdeptany śnieg ...

I co każdy szuka żeby móc postawić buta czy przejechać kołem?

- miejsca - gdzie tego wyślizganego śniegu - niema ...

Czy to nie jest proste i wystarczająco przekonywujące spostrzeżenie ?

A tymczasem - co się robi ? ... Zamiast odgarniać śnieg, w pierwszej kolejności - tylko tam gdzie trzeba - i to w momencie jego padania - czeka się z rozpoczęciem spektakularnych akcji wielkiego odgarniania/usuwania śniegu (i już powstałego lodu) dopiero wtedy - jak go odpowiednio dużo - "nawali"... Zwalniając albo i paraliżując tym - beztrosko - cyrkulację ...

Wyobrażacie sobie jakie to przynosi straty w paliwie i czasie (szczególnie tym ludzkim, niemożliwym do "odrobienia") ?

A wiecie skąd się takie "podejście do śniegu" bierze ?

Z "prostej" administracyjnej tendencji zastępowania ludzi - maszynami - i to coraz większymi i mniej licznymi ...

Ich marzeniem są, tak jak - kilometrowe autobysy i to dwa razy dziennie - żeby było mniej kierowców i żeby można im było jeszcze mniej zapłacić - również - odśnieżanie w "ostateczności"... A że to zwalnia/paraliżuje ruch i ekonomię - to już inna sprawa i budżet - kogoś innego ... ;-(

I tak, szczególnie - w służbie cywilnej, administracja dochodzi do perfekcji w eliminowaniu "socjalistycznego przeżytku" - czyli - etosu pracy ... czegoś najbardziej istotnego - jako źródła wyzwalania - energii ludzkiej ...

Jak wrócić do tego "etosu pracy przy odśnieżaniu" - następnym razem ... ;-)

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Etos pracy pomiędzy "młotem a kowadłem" ...

... no właśnie - to jest moje ulubione słowo i temat, ale - jak chciałem zacząć refleksje od jego zdefiniowania i - zacząłem się za tym plątac po internecie, to - woda w garnuszku, postawiona na kawę, sie wygotowała i garnuszek (ulubiony) zmienil kolor oraz - poleciały trzy godziny - nie mające nic wspólnego z tymże Etosem ...

Więc zwracam sie z prośbą do Czytelników o podanie czegoś w rodzaju takiej definicji - o ile Wam coś takiego pod rękę wpadnie ...

A tymczasem, ten drogi mi Etos pracy - powszechnie wychwalany, jest praktycznie przez Administracje i tzw. Syndykaty sprytnie deformowany/eliminowany ...

Przez Administracje we wspołczesne sprzedawanie "się" i swego czasu ... A przez Syndykaty - eliminowanie wszelkiej oddolnej indywidualnej inicjatywy ...

Co prowadzi do coraz powszechniejszej sytuacji - w której nikt się do niczego nie poczuwa ani nie jest za nic odpowiedzialny (chociaż teorytycznie - jest) ...

Pozostają tylko Liderzy - którzy na bazie własnego właśnie Etosu - budują i rozwijają własne przedsiębiorstwa - nie lubiane z tegoż powodu tak przez te Administracje jak i te Syndykaty ...

Reszta innym razem, bo żona właśnie weszła do kuchni i zobaczyła ... spalony garnuszek ... ;-(

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Przyczyn niepowodzeń - c.d. ...

... tym razem coś stareńkiego ale ciągle, niestety, jeszcze aktualnego (gdzieś to już załączałem, ale zapomniałem gdzie) ...

Chodzi o wyścigi wioślarskie pomiędzy Fordem i Toyotą ...

Załączam poniższe w jezyku w jakim to dostałem, bo tylko w tymże to może być w pełni zrozumiałe i - docenione ... ;-)

A Japanese company ( Toyota ) and an American company (Ford Motor) decided to have a canoe race on the Missouri River . Both teams practiced long and hard to reach their peak performance before the race. On the big day, the Japanese won by a mile.

The Americans, very discouraged and depressed, decided to investigate the reason for the crushing defeat. A management team made up of senior management was formed to investigate and recommend appropriate action.

Their conclusion was the Japanese had 8 people rowing and 1 person steering, while the American team had 7 people steering and 2 people rowing.

Feeling a deeper study was in order; American management hired a consulting company and paid them a large amount of money for a second opinion.

They advised, of course, that too many people were steering the boat, while not enough people were rowing.

Not sure of how to utilize that information, but wanting to prevent another loss to the Japanese, the rowing team's management structure was totally reorganized to 4 steering supervisors, 2 area steering superintendents and 1 assistant superintendent steering manager.

They also implemented a new performance system that would give the 2 people rowing the boat greater incentive to work harder. It was called the 'Rowing Team Quality First Program,' with meetings, dinners and free pens for the rowers. There was discussion of getting new paddles, canoes and other equipment, extra vacation days for practices and bonuses.

The pension program was trimmed to 'equal the competition' and some of the resultant savings were channeled into morale boosting programs and teamwork posters.

The next year the Japanese won by two miles. Humiliated, the American management laid-off one rower, halted development of a new canoe, sold all the paddles, and canceled all capital investments for new equipment.

The money saved was distributed to the Senior Executives as bonuses.

The next year, try as he might, the lone designated rower was unable to even finish the race (having no paddles ) . He was laid off for unacceptable performance, all canoe equipment was sold and the next year's racing team was out-sourced to India .

The end.

Here's something else to think about: Ford has spent the last thirty years moving all its factories out of the US , claiming they can't make money paying American wages.

Toyota has spent the last thirty years building more than a dozen plants inside the US .

The last quarter's results:

Toyota makes 4 billion in profits while Ford racked up 9 billion in losses.

Ford folks are still scratching their heads and collecting bonuses...

Boy can you imagine what the guys at GM are doing!!!!!!!

Uprzednio już podałem o - niemożliwosci powtórnego zbudowania Arki Noego w obecnych czasach http://szczesniak.pl/1392#comment-7168

A obydwie te anegdoty potrzebne mi są do rozwinięcia mojego ulubionego tematu - Etosu Pracy ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Jak narazie - piętami do przodu ...

... gdy się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma ... ;-(

http://monvolant.cyberpresse.ca/nouvelle...

... w głębi - siedziba GM ...

No cóż, tak czy owak - byle do wiosny ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Eureka! - znaczenie słowa ...

... Etos ...

To słowo/wyrażenie, w moim skrócie znaczy - stan ducha - czyli coś nieuchwytnego ale odczuwalnego ... Świetnie się ono nadaje do wyrażenia stanu ducha w jakim się człowiek znajduje po zrozumieniu / wymyśleniu albo dokonaniu czegoś celowego i to - samodzielnie ... ;-)

Moim zdaniem - etos uczłowiecza się w momencie jego narodzin, czyli - rodzą się i umierają razem ...

Etos można rozwijać albo - zadusić ...

Zaczyna się to od świadomości / umiejętności rodzicielskiej w rozwijaniu samodzielności nowej istoty ... i obopólnego z tego zadowolenia ...

Potem jest kontynuowane przez "system edukacyjny" (Ojcze wybacz im bo nie wiedzą co czynią), tradycje, religie ... aż do najdłuższego okresu - czynnego udzialu w rozwoju kulturalno / ekonomicznym społeczeństwa ...

Ale, od początku do końca życia istota ludzka jest wyeksponowana na próby przechwytywania tego etosu przez otoczenie ... ;-(

Otóż, cały figiel tego przechwytywnia polega na jego rozciągłości od przyjaznej perswazji do przemieszczania w - bydlęcych wagonach ...

Etos pracy jest więc motorem ludzkiej twórczości ... i tu się "zaczynają schody": administracja chce rozwijać własny etos spychając pracowników do roli "roboli" co wywołuje sprzeciw tychże i powstawanie syndykatów których rolą ma być obrona ich interesów ale, z czasem, powstaje etos administracji syndykalnej który eliminuje skutecznie wszelką obcą jej inicjatywę wsród swoich podopiecznych ...

Jak z takiej patowej sytuacji wybrnąć - następnym razem, czyli - c.d.n. ... ;-)

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Etosu - c.d. ...

Dzisiaj: historyjki / anegdoty - przeżyte / usłyszane - na temat związków / syndykatów …
-----
Po skończeniu PG w 1961 roku trafiłem do Stoczni Gdańskiej - Wydziału Silników Okrętowych gdzie powierzono mi uruchamianie wylewania babitem panewek do uruchamianej produkcji silników na licencji B&W z Danii i tamże usłyszałem jak w tym duńskim B&W trzymano tokarza i jego tokarkę (na której pracował całe swoje życie) aż do jego przejścia na emeryturę bo - tylko on mógł na niej sprawnie i wydajnie pracować … Na Stoczni, w tamtych czasach, a potem w GWCS - Zwiazki Zawodowe nie przeszkadzały mi w pracy …
-----
W 1965 roku "wylądowałem" dzięki znajomościom u Sulzera w Paryżu … zaczynając na desce kreślarskiej od językowego zera - byłem wprowadzany w funkcjonowanie firmy przez Śp. Alika Puchowskiego (Wspaniałego Człowieka - odpowiednika greckiego Zorby, Inżyniera po Politechnice Lódzkiej). Bardzo szybko rozsadzili nas na dwa przeciwległe końce sali kreślarskiej - bo mieliśmy sobie za dużo do opowiadania a szczególnie - różnych kawałów … ale tolerowali z przymrużeniem oka …
Otóż u tegoż Sulzera było coś w rodzaju luźnego Związku Pracowniczego do którego można było należec lub nie, ale ci którzy należeli wybierali wspólnego przedstawiciela (firma liczyła wtedy około 500 pracowników - w tym 80 w biurze projektowym i reszta w produkcji i instalacji na budowach)… Tak wybrany przedstawiciel (który mógł być szybko przez pracowników odwołany w razie nie wywiązywania się ze swoich powinności) zostawał oddelegowany przez dyrekcję do wyłącznego zajmowania się sprawami pracowniczymi - otrzymując szczególne uprawnienia: przedewszystkim miał wgląd w księgowość firmy i zasiadał w radzie administracyjnej. To było bardzo praktyczne; jeżeli ktoś miał jakąś pretensję do czegoś czy kogoś - zgłaszał to temu przedstawicielowi a on to rozsądzał i załatwiał jak mógł - to sam, albo tego samego dnia było to przedstawiane na posiedzeniu "bord of directors" do odpowiedniego roztrzygnięcia … Przez cztery lata mego tam pobytu nie zauważyłem potrzeby robienia zadym a tymbardziej - strajków …
-----
Po moim przyjeździe do Montrealu w 1969 roku trafiłem, nie zdając sobie z tego sprawy ani się tym nie interesując - na jakieś organizowanie związków przez centrale syndykalne.
Na początku było to pożytecznym, bo pracownicy byli traktowani i wynagradzani - nie ciekawie … Ale z czasem te Centale zaczęły się stawać państwami w państwie i tresować swoich podopiecznych jak mają się zachowywać żeby to było zgodne z umowami zbiorowymi i tu się zaczynają kłopoty …
-----
Jednego razu polecono mi wykonanie pomiarów wibracji młyna kulowego do mielenia rudy … w ustawieniu sejsmografu na betonowym fundamencie przeszkadzała mi leżąca warstwa zelaznego pyłu … Nie zastanawiając się wiele, złapałem stojącą opodal łopatę i odgarnałem go … Po chwili wyrósł przede mną szef zmiany i powiedział mi - że jeżeli jeszcze raz wezmę do ręki łopatę to zwiazek zawodowy zarządzi strajk … ;-(
A jeżeli potrzebuję wykonania jakiejś takiej pomocniczej pracy - to mam zażądać odpowiedniego pracownika i czekać aż on się zjawi i zrobi mi to co będę potrzebował …
-----
Ciekawym było pojawienie się w Stanach - Sołżenicyna … Zaczęto od zaproszenia go do wygłoszenia przemówienia dla zgrupowania menadżerów … Z zasłyszanych przecieków doszło do mnie, że miał się między innymi wyrazić, że - "naród/robotnicy rosyjscy nie mają nic przeciwko narodowi/robotnikom amerykańskim ale - natomiast mają wspólnych wrogów - administratorów/biurokratów z jednej i menadżerów z drugiej strony" … Wyżej wspomniana konferencja zakończyła się rozesłaniem konfidencyjnego okulnika ze streszczeniem dla wiadomości menadżmentu i odwołaniem spotkania z ówczesnym Prezydentem chyba Fordem … Sołżenicyn zaszył się wtedy na kilkuletnim odludziu za wysokim płotem żeby móc pisać wielotomową Historię Rosji … Za Gorbaczowa czy Jelcyna wrócił do Rosji, ale się o nim w mediach już wiele nie słyszało …
Z okazji jego śmierci trafiło do mnie wielce wymowne zdjęcie - schorowanego starca na fotelu na kółkach wpatrzonego uszczęśliwionym wzrokiem na stojącego obok niego Wołodję ówczesnego Prezydenta który się u niego zjawił - żeby mu osobiście wręczyć najwyższe rosyjskie odznaczenie - którego uprzednio Jelcynowi odmówił …
Niezwykłego Starca "podwójnie" szczęśliwego; ze znalezienia Godnego Następcy któremu mógł przekazać dzieło swego życia i otrzymania wyjątkowej zgody Metropolity Prawosławnego na jego pochówek na starym historycznym podmoskiewskim cmentarzu … Takiego dopełnienia posłania i etosu - niewielu udało się dożyć …
-----
Ale, wracając do tematu, polecono mi kiedyś ulepszenie instalacji ogrzewczej poczty "prioritaire" zainstalowanej w hangarze lotniczym … W czasie szczegółowej analizy i po modyfikacjach chodziłem tam w różnych porach dnia i nocy - początkowo żeby wiedzieć jak to zrobić a potem jak ustawić kontrole … Raz podszedł do mnie jakiś przyzwoicie wyglądający pracownik i zapytał poprostu - "co ty tu robisz?" - widząc że mam do czynienia z kimś inteligentnym wyjaśniłem mu, że dyrekcja wydała dużo pieniędzy na polepszenie warunków pracy i to nie dało spodziewanych wyników wiec mi polecono żebym zobaczył co jeszcze można zrobić i wytłumaczyłem na czym polegają moje modyfikacje - prosząc jednocześnie, że jak ma jakieś uwagi, to żeby mi je odrazu powiedział to poprawię co mogę albo przekaże bezpośrednio dyrekcji … i tak się zaczęła miła współpraca … a potem się okazało, że to był miejscowy szef syndykatu i przepychanki z dyrekcją się, jakoś dziwnie - skończyły …
-----
Raz przytrafiła mi się rozmowa ze znajomym sprzedawcą na temat syndykatów, po moich wstępnych uwagach tenże się obejrzał na około i upewniwszy się że jesteśmy w odpowiedniej odległości od innych - opowiedział mi jak w jakiejś fabryce japońskiej w Stanach wybuchł strajk, awantura, zamieszanie - przyleciała ekipa z Japonii żeby zobaczyć o co chodzi … Po krótkiej analizie - wyrzucili cały miejscowy menadżment zastępując go czasowo japońskim … Po kilku miesiącach zołodze fabryki udało się przepędzenie syndykatu … wszyscy odetchnęli …
-----
I jeszcze coś ciekawego, kilka lat przed moim tutaj przybyciem - przyjechał do Montrealu Austryjak - Franek obecnie zwany Stronachem … początkowo zbierał piłki golfowe - ale to mu się szybko znudziło i pojechał w okolice Toronto gdzie zaczął pracować w jakimś warsztacie … wpadł na dobry pomysł - zaczął produkować części do samochodów … dzisiaj jego firma nazywa się Magna i posiada coś 240 fabryk na świecie … Co jest interesującym to to - że u niego, podobno, nie ma syndykatów … Zatrudnia tylko tych którzy potrafią dobrze pracować i płaci im lepiej niż dostają inni - ktorzy pracują w podobnych fabrykach, ale - z syndykatami …
-----
Przy pomocy tych przykładów chcę wykazać słuszność starego powiedzenia, że - "ryba zaczyna się psuć zawsze od głowy" … i że najlepszym rozwiązaniem było to Sulzerowskie podejście wybierania rozsądnego przedstawiciela pracowników zamiast doprowadzania do wpuszczania do przedsiębiorstwa obcych struktur broniących raczej własnych interesów a nie wspólnych …
-----
Moja Bunia (tak nazywaliśmy Matkę naszego Ojca) powtarzała mi wiele razy - "jeżeli chcesz zmnieniać świat - zaczynaj od siebie" - ale powiedziała tylko raz: "jeżeli chcesz kiedykolwiek kierować ludźmi - naucz się przed tym ich - szanować" i to - nie tylko tych od których się zależy, ale szczególnie tych - którzy zależą od nas …
-----
Czyli, jeżeli Zachód chce się wygrzebać z zapaści i zacząć dorównywać innym, nie ma innego sposobu - musi zrozumieć rolę wskrzeszenia Etosu Pracy … ale nie tylko zrozumieć, ale i - zastosować … "Nawet najdłuższy marsz zaczyna się zawsze od pierwszego kroku"... i to chyba - z lewej nogi … ;-)

I to jest moje Życzenie Noworoczne - dostępne dla każdego i każdej z nas !

Takim dodatkowym bodźcem do napisania powyższego - było zobaczenie / posłuchanie klipu Pani Katarzyny http://www.rp.pl/artykul/412008.html spróbujcie go zobaczyć - o ile jeszcze jest dostępny - to może to ułatwi zrozumienie o co mi chodzi …

Dosiego !!!

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
Ciekawostka z domeny - "podgrzewania klimatu" ...

... siła by gadać, poczytajcie sami - ile trzeba poświecić energii ludzkiej i środków na udowodnienie tego - czego nie ma ... ;-(
http://www.rp.pl/artykul/395886_Ekolodzy...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Jednak, w końcu, trafili na mur ...

... moim zdaniem, głównie - nie dających się przechytrzeć - internetowców ... Chcieli załatwiać "po staremu", a tu - coś nie wyszło i - jak narazie - ugrzęźli ...
http://www.rp.pl/artykul/9211,408507_Mal...

Z braku możliwości przyjęcia formalnego, politycznego porozumienia w sprawie globalnego ocieplenia szczyt klimatyczny w Kopenhadze "odnotował" w sobotę dokument przyjęty w nocy z piątku na sobotę przez grupę krajów o najbardziej rozwiniętych gospodarkach - podała agencja Kyodo.

To co przygotowali do podpisania - musiało zostać zdrowo - "obstrzyżone":
http://unfccc.int/resource/docs/2009/cop...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Cieńką aluzję ...

... do tego tematu ... ;-) ... można znaleźć pod adresem:
http://szczesniak.pl/1392#comment-7290

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Zamieszania ciąg dalszy ...

... wokół tematu - "globalnego ocieplania klimatu" - czyli - medialne kreowanie nowej raczej sensacyjnej atmosfery żeby, moim zdaniem, świadomie czy nie - ale - "sensacyjnie" - ominąć zastanowienie się nad prawdziwymi przyczynami powstałych sytuacji/problemów - a już szczególnie - szukania ich właściwych rozwiązań ...

No właśnie - "ominąć" czy - sensacyjnie podać - żeby - pobudzić czytelników do zastanowienia się ?...

Żeby się móc nad tym zastanowić - warto przeczytać: http://www.rp.pl/artykul/401010_Wroblews...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Merytorycznościowe - maliny ...

... w które dałem się "wpuścić" wpisami RomanC-a ... ;-) ... i próbowałem coś na to odpowiedzieć pod adresem: http://szczesniak.pl/1526#comment-7487 - tym razem jednak - "przytrzymały mnie za nogawki" - wywołujac dodatkowe refleksje ...

Refleksje - prowadzące do "mojego" określenia różnicy pomiędzy Merytorycznością a Anegdotycznością ... treści blogów i ich autorów ...

Et - la voilà - coś mi się wydaje, ze jest ona porównywalna do dwóch kóz: jednej przywiązanej do kołka i drugiej - biegającej sobie luzem i skaczącej na to, na co jej przyjdzie ochota ...

Otóż ruchy tej pierwszej kozy - już merytorycznie przywiązanej do kołka - są ograniczone do długości sznurka - co ma tą zaletę - że pozwala ją umiejscowić i doić w odpowiednio / optymalnie ustalonych momentach ...

Z tą drugą trzeba mieć więcej wyrozumiałości i obserwować "gdzie ją poniosło" ... No, a doić - to można tylko próbować jak się ją uda złapać, albo - jak jej przyjdzie na to ochota ...

Długość sznurka można porównać do ilości powiązanych razem dyplomów ... Z tym że te ostatnie - w większosci wypadków niestety - ograniczają nie tylko pole poruszania się ale też i - wizję, oraz najbardziej - wyobraźnię ... ;-(

Dobry Gospodarz dba o to - żeby mieć w swojej zagrodzie - obydwie kozy - pożyteczne to i bardziej zabawne ... ;-)

Co do sposobu ustalania autorytetów - to jedni to robią według długości/ilości dyplomów inni wedle trafności wyrażanych spostrzeżeń/interpretacji ... i tu - raczej nie należy ich sobie nawzajem - narzucać ... Amen ... ;-)

PS. - Po daniu psu jeść - coś mnie tknęło - żeby przeczytać powyższe porównanie jeszcze raz ... i nie bedąc nigdy pewny jak, kto, co i kiedy zrozumie - śpieszę dodać - że słowo/określenie "koza" użyłem w celu obrazowym a nie obraźliwym i proszę żeby to tak zostało zrozumiane i przyjęte ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Pytanie postawione przez Żaka Parizo ...

... Ostatnio Pan Andrzej-Gospodarz wspomniał o braku/zaniku - zainteresowania/poczucia odpowiedzialności w braniu udziału/wpływaniu na sprawy dotyczące kraju - tak społeczeństwa jak szczególnie młodzieży ...

... czy coś w tym rodzaju …

Nie mogę tego wpisu odnaleźć i jak widzicie już nie pomietam jak on dokładnie brzmiał ale - pozostał mi jego - przezemnie odebrany - sens …

Otóż takie zainteresowanie oraz poczucie odpowiedzialności / potrzeby reagowania - zawsze istnieje, bo - moim zdaniem - jest ono częścią natury ludzkiej ... Częścią podświadomą, którą można rozwinąć, albo - przytłumić - ale zupełnie wyeliminować - "tylko strzałem w tył głowy" … ;-(

Jak zwykle, szukając źródła/źródeł przyczyn takiej sytuacji, przypomniało mi się - pamiętne dla mnie - Pytanie Żaka Parizo ...

Wspominałem o tym już w którymś z blogów, ale już nie pamiętam w którym – więc powtarzam.

W 1995 roku mieliśmy w Kebeku referendum na temat niepodległości.

Przed referendum dostawaliśmy sporo różnych ulotek.

W jednej z nich – Żak Parizo (fonetycznie), po wymienieniu konkretnych racji – dlaczego powinno się głosować “za” – pozostawił na końcu pustą stronę zatytuowaną mniej więcej tak: “a tutaj macie miejsce na sprecyzowanie sobie jak sobie wyobrażacie kraj w którym chcielibyście żyć” …

Wiele rzeczy zdarzyło mi się w życiu, ale takiego zaskoczenia nie pamiętam … A było ono podwójne: w ciągu mojego wtedy sześćdziesięcio letniego życia – nikt mi takiego pytania nie postawił i drugie – że w tym samym okresie czasu nie przyszło mi do głowy żeby je sobie samemu postawić.

Zabrało mi to aż dziesięć lat żeby sobie móc na to odpowiedzieć.

Sprowadza się to do wyjątkowo oczywistych założeń, może mi się jeszcze uda je streścić – żeby zdążyć je posłać Żakowi …

Ale – w międzyczasie – leguje je Wam – spróbujcie sobie na nie odpowiedzieć i wtedy dopiero spostrzeżecie się nad czym rzeczywiście warto jest dyskutować …

Otóż - istnienie kraju w którym bym chciał żyć - powinno się opierać na trzech filarach ... - ot tak - jak się, dla przykładu, opiera rękę na trzech palcach:

Na kciuku, wskazującym i tym trzecim z kolei … zauważcie jak takie oparcie jest stabilne …

Tymi filarami muszą być: dwa podstawowe, niosące cały ciężar - kciuk = Edukacja, wskazujący = Sprawiedliwość i ten trzeci, tylko dla utrzymania równowagi tych dwóch pierwszych = Ekonomia - ale ta prawdziwa - oparta na potrzebach i wartościach społecznych a nie - wyłącznie - na systemie monetarnym …

Czy przypadkiem - zainteresowanie i udział w czymś nie zaczyna się od postawienia sobie - albo w dobrej wierze innym - dotyczącego ich - pytania ? …

I to już od momentu jak taki "ktoś" po raz pierwszy otworzy oczy i zaczyna się nam z ciekawościa - przyglądać … ;-)

Zastanówcie się nad tym ...

PS. - O! - to od czego zacząłem powyższ wpis - znajduje się pod adresem: http://szczesniak.pl/1550#comment-7762

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Zaczyna się zamieszanie ...

... z antroficznie stworzonym dogmatem wpływu człowieka na globalne ocieplanie ...

Ponieważ w - "głównym nurcie wiodących mediów" nie wypada się jeszcze wychylić z prostym pytaniem w czyim interesie ten dogmat został ogłoszony - zaczyna się powoli dopasowywać słowny garb do ściany: określenia "globalne ocieplanie" już się (jako źródła kpin) poprostu unika - zastępując je określeniem - "zmiany klimatyczne" - bo tu już jest trudniej uchwycić o co właściwie chodzi, bo każdy widzi / odczuwa różnice pomiędzy latem a zimą ...

W dzisiejszej naszej La Presse znalazłem dalszy ciąg tego pojęciowo-słownego pląsu: padło słowo: "Climategate" - wynikajace z listopadowego "skandalu" ujawnienia niebłagonadjożnej korespondencji pomiędzy nie potrafiącymi utrzymać języka za zębami naukowców ...

Od wielu już lat pracuje się nad ustalaniem medialno-prawnych dogmatów i czuwa nad ich niepodważalnością ... A tu się rodzi - "niebezpieczny precedens" ... Ciekawe jak to się potoczy dalej ...

Najprościej jest po prostu zmienić temat na coś bardziej spektakularnego ... ale tym razem w grę wchodzi - grubsza stawka - i powstaje pytanie co zrobić - żeby jej sobie z zębów nie dać wydrzeć ... ;-(

PS. - I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu - byłem zwolennikiem Kyoto i tak niby logicznych i nie podważalnych teorji ... ;-(

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Trafiłem na coś takiego ...

... czego jako za daleko mieszkający wystarczająco nie śledzę ale - wydaje mi się że to jest coś istotnego ... jeśli się mylę - to należałoby to wymazać ...

Mocne słowa prezesa KPP na Forum Zmieniamy Polski Przemysł (zobacz video)

- W naszej ocenie działania antykryzysowe, które podjął rząd, należy ocenić negatywnie - mówił Andrzej Malinowski, prezes Konfederacji Pracodawców Polskich podczas Forum Zmieniamy Polski Przemysł zorganizowanym przez Grupę PTWP SA.
- Najgorsze, co się stało, to to, że trudne założenia ustawy antykryzysowej wypracowane przez stronę społeczną, zostały przez rząd zniszczone - mówił dalej A. Malinowski

Zobacz całą wypowiedź prezydenta KPP:

Tej "całej wypowiedzi" nie udało mi się znaleźć ...
http://www.praca.wnp.pl/mocne-slowa-prez...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Kochani, ja was nie chce denerwowac, ale ...

... posluchajcie tego krotkiego wystapienia ...

Leszek Balcerowicz: bez Tadeusza Mazowieckiego nie byłoby "Planu Balcerowicza" (zobacz video)

wnp.pl - 27-01-2010 14:14

- To jego rząd rozpatrywał i akceptował projekty ustaw gospodarczych. Działał też na inny polach - powiedział Leszek Balcerowicz, były wicepremier i minister finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego podczas uroczystej gali, w której uczestniczyli uczestniczyli politycy, menedżerowie największych firm przemysłowych w kraju, a także przedstawiciele światowych koncernów inwestujących w Polsce.
Zobacz całą wypowiedź Leszka Balcerowicza:

http://www.wnp.pl/informacje/leszek-balc...
Czyli - "to nie ja, to - Tadzio ..." - był ojcem wszystkiego ...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Szybki breloczek ...

... i nie wygląda na to - żeby był napędzany na pedały ... ;-)
http://blog.paran.com/blog/detail/postBo...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Tym razem coś o Chinach ...

... przypadkiem znalezione - prawdopodobnie oficjalne propagandowe klipy na temat rozwoju obecnych Chin ...

Przez dwadzieścia minut w szybkim tempie pokazują to - czym można się pochwalić ...

Zastanawiającym jest - co im pozwoliło na taki rozwój - jakim nawet Demokratyczne Stany nie mogą się pochwalić ...

Czy po obejrzeniu tego - jeszcze Wam się w oczach miga ? ... ;-)
A tu jeszcze coś o Chińczykach w Kosmosie http://www.rp.pl/artykul/426793_Chinczyc...

Gucio z Montrealu

Gość
:)

Bogaty Chiny to wieksza stabilnosc i wzrost promieniowania ich kultury na siwat, starczy juz plastikowych lalek i hamburgerow

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Kleen Energy plant in Middletown ...

... skądinąd - piękny projekt ... niestety potwierdzający moje obserwacje i zalecenia unikania konstruowania takiej koncentracji termicznego wytwarzania elektryczności - opisanych powyżej ...
... a poniżej - narazie - przydatne do dalszej dyskusji linki:
http://kleenenergy.com/
http://middletown.ctlocalpolitics.net/?p...
http://www.courant.com/news/breaking/hc-...
http://www.highsteel.com/project_gallery...
http://www.scribd.com/doc/26563352/Kleen...
i od piątego zdjęcia: http://www.ctnow.com/news/nationworld/hc...

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Woda na młyn ...

… Guciowych refleksji - wyżej rozważanych …

Wielu z Was prawdopodobnie odczuło na własnej skórze skutki zerwanych w czasie ostatnich śnieżyc iinii elektrycznych. Na domiar złego, ostatnio - eksplozja "rozebrała" jeszcze nie uruchomioną ale ukończoną na 95% super nowoczesną elektrownię o mocy 620MW w Middletown http://szczesniak.pl/forum/1509#comment-...

Dlaczego do tych przykrych doświadczeń nawiązuję ?

Poprostu dlatego, żeby czytelnikom / użytkownikom energii elektrycznej uświadomić jak jej dostarczanie "trzyma się na agrafkach" i jak jest wrażliwe na wszelkiego rodzaju awarie i co należy zrobić - żeby się przed tym możliwie najlepiej zabezpieczyć.

Weźmy pod uwagę tą elektrownię w Middletown - marzenie energetyków i administratorów, zlokalizowana na uboczu, w idealnym dla niej położeniu, mająca produkować wyłącznie elektryczność o mocy rzędu wspomnianych już 620MW, napędzaną głównie gazem ziemnym, o sprawności mającej sięgać 60%, poprostu ideał o koszcie budowy rzędu 1mld dolcy.
Ideał wykupiony "na pniu" w 80% - już dwa lata temu - przez jakieś fundusze inwestycyjne wyczylone na szybkie zyski …

Przyczyn eksplozji nie chcę narazie poruszać, bo mnie interesuje co innego, a mianowicie - spojrzenie na ten energetyczny "ideał" od strony - końcowych odbiorców w ten sposób produkowanej elektryczności …

I tak, najbliższe otoczenie "zyska" skoncentrowane wydzielanie spalin i co najmniej 40% wyrzucanej punktowo energii cieplnej …

Bezpieczeństwo ciągłości elektrycznego zasilania będzie zależało od kilku komputerowych czipów i trzech wychodzących kabli sieci dystrybucyjnej - podobnie jak w Polsce … A za prąd najbliższe otoczenie będzie musiało zapłacić nie mając praktycznie żadnych możliwości zarobienia przy jego produkcji …

Co należałoby więc zrobić ?

Otóż, zamiast jednej takiej "zajobistej" elektrowni, zbudować kilkanaście / kilkadziesiąt mniejszych ale elektro-ciepłowni rozmieszczonych w pobliżu ludzkich aglomeracji - zaprojektowanych według możliwości zagospodarowania wyrzucanego ciepła na potrzeby ogrzewania zabudowań w najbliższym ich otoczeniu …

I co by to dało ?

Otóż pozwoliłoby to, tak z grubsza - na:

Prawie całkowite wykorzystanie paliwa, pozwalające na - zredukowanie jego zużycia.

Pozwoliłoby na zredukowanie punktowego wydzielania spalin możliwego do zużytkowania ich przez otaczającą je zieleń.

Pozwoliłoby to w najbliższej okolicy na podziemną dystrybucję elektryczności nie wrażliwej na klimatyczne wybryki.

Pozwoliłoby na zwiekszenie bezpośredniego zatrudnienia oraz rozwoju sieci drobnych przedsiębiorstw usługowo / produkcyjnych.

No i oczywiście - na dużo pewniejsze zabezpieczenie ciągłości lokalnej dostawy energii "użytkowej" … eliminującej obawę przed obecnym postrachem naszej cywilizacji, czyli możliwością generalnego blakautu.

Wyrazem odruchowej niechęci wielkiej: energetyki, biznesu i administracji - do takiego rozwiązania będzie oczywiście - "że to będzie - droższe" … ;-(

Moim zdaniem - nie zupełnie …

Jeżeli się opracuje model symulacyjny całości, to się jednak okaże - że takie wykorzystanie środków będzie środowiskowo-społecznie znacznie korzystniejsze … ;-)

Żeby ułatwić taką zmianę podejścia do bardziej racjonalnego i twórczego używania energii / środowiska - należy wprowadzić do ewaluacji / szacunków wstępnych w projektowaniu takich central elektro-termicznych trzy parametry o których wspominałem już uprzednio, powyżej - w Guciowym "O co właściwie chodzi" …

Wprowadzając politykę takich parametrów okaże się - że inwestowanie w energetyczne molochy przestanie być - tak uzasadnione jak i korzystne …

W taki model doskonale się wpisują małe hermetyczne wymienne termiczne centralki jądrowe … te duże stają się niewygodnym i kosztownym - przeżytkiem … ;-)

Tak ustawiona polityka racjonalnego wykorzystania energii w Polsce dałaby potężnego bodźca inicjatywie społecznej w rozwoju produkcji odpowiedniego sprzętu, urządzeń i systemów, łącznie z - produkcją własnych, wyżej wspomnianych, małych termicznych agregatów jądrowych …

Pomysłowości i inicjatywy w Polsce nie brakuje … wystarczy ją tylko rozsądnie uruchomić … ;-)

PS. - Do napisania powyższego streszczenia skłonił mnie szereg refleksji … między innym wysłuchanie wywiadu z Panem Leszkiem Millerem nagranym pod adresem:
http://www.rp.pl/artykul/428271.html posłuchajcie Go sami - ciekaw jestem jak zrozumiecie to - o czym On mówi ? … ;-)

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Czyżby, w końcu - dobra nowina ? ...

... Koniec ocieplenia?
Tomasz Wróblewski 23-02-2010, http://www.rp.pl/artykul/438109_Wroblews...

Zacytuję tylko kilka zdań, resztę przeczytajcie pod powyższym adresem ...

W brutalnym świecie waszyngtońskiej polityki lobbyści powtarzają, że jeżeli nie zaproszono cię do stołu, to pewnie jesteś już w karcie dań.

Tę zasadę można jednak odwrócić: strach jest zostać przy stole, od którego w popłochu odchodzą inni. Nic dziwnego, że wielkie firmy jedna za drugą wycofują swoje poparcie dla programu walki z ociepleniem.

Nikt nie chce, aby jego logo było obok ośmieszanych organizacji ekologicznych. Gorzej, że razem z finansowaniem nierzetelnych badań, przepadają pieniądze na uczciwie prowadzone programy ochrony środowiska.

W dniu, w którym prezydent Barack Obama składał w Kongresie projekt pomocy dla elektrowni atomowych kosztem wyższych podatków dla producentów węgla i ropy naftowej, trzy kolejne firmy wycofały się z koalicji klimatycznej (USCAP) – największej amerykańskiej organizacji finansującej ekolobbing w Waszyngtonie. Od afery Climategate i ujawnienia manipulacji danymi naukowymi wycofało się już kilkanaście firm. Najmocniej dotknięty został Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC), który stracił nie tylko wsparcie finansowe, ale też zaplecze naukowe. Szereg uczelni odmówiło dalszej współpracy.

Rezygnacja w zeszłym tygodniu BP, Caterpillar i ConocoPhillips była jednak szczególnie dotkliwa. To wielkie korporacje, bardzo wrażliwe na zmiany klimatu politycznego. Jeżeli czują, że program skazany jest na porażkę, natychmiast wycofują swoje poparcie w obawie, żeby nie narazić się w przyszłości jego przeciwnikom.

... czyli, wygląda mi na to - że lawina ruszyła, tym razem - "pod prąd" ... ;-)

Gucio z Montrealu

Zapisał się: 04/06/2008
G.z M. - Oryginalnie wyrażony komentarz ...

Gucio z Montrealu

Subskrypcja RSS Subskrypcja RSS