To jest Forum Czytelników bloga Szczesniak.pl
Drogi Czytelniku, jesteś w części bloga Szczesniak.pl, która jest tworzona przez jego zarejestrowanych Czytelników. Reguły panują tutaj dość podobne, jak w części podstawowej, choć swoboda tematyczna jest nieco szersza. Komentować można bez rejestracji, tworzyć nowy wątek - po zarejestrowaniu lub zalogowaniu się.
... nie wiedząc gdzie wklejić - wklejam to tutaj ...
Niby to nie ma żadnego bezpośredniego związku z tematem blogu ale - przyjemnie jest spojrzeć na to zjęcie: http://www.rp.pl/galeria/2,1,342872.html i warto jest przeczytać tenże artykul: http://www.rp.pl/artykul/2,342872.html ... Zupełnie inny świat ... I przykład - jak można rozwinąć własny kraj przy pomocy własnych bogactw naturalnych - traktując pieniądz jako ŚRODEK a nie CEL działalności gospodarczej ...
Pozdrawiam ...
... to dlaczego inni, dużo więksi, nie potrafią tego zrobić ? ... W czym jest ten przsłowiowy sęk ? ... I czy przypadkiem Janusz Gajos nie miał racji:
Gajos - Polonus II 9:53 min
Czy miał Pan cierpliwość doczytać do tego miejsca i dalej:
/... Jak Szwecja, ale bez podatków
A młody emir zabrał się do roboty. Katar zmienił się w jeden z najbardziej postępowych krajów w regionie Zatoki Perskiej. Katarczycy, którzy stanowią 40 proc. ludności kraju, mają zagwarantowaną darmową opiekę lekarską, oświatę, mieszkanie, dodatek socjalny, pokrycie kosztów ślubu, nie mówiąc o nieoprocentowanych kredytach hipotecznych i pożyczkach na zakup mebli do nowych domów. – To coś w rodzaju lepszej Szwecji, w której nie ma też podatków – tłumaczył w wywiadzie dla CNN emir Hamad.
Za pieniądze z eksportu ropy modernizował gospodarkę. Równocześnie ostro wziął się do reform społecznych i Katar był w roku 1997 drugim krajem po Iranie, w którym kobiety uzyskały prawo głosu, weszły nawet do rządu, obejmując ministerskie teki. Prawo głosu i uczestniczenia w życiu politycznym gwarantuje im przyjęta w 2005 roku konstytucja.
Kobiety mogą prowadzić auta i nie mają obowiązku noszenia hidżabów i burek, jak jest to w sąsiedniej Arabii Saudyjskiej. W międzynarodowych sieciach hotelowych – tak jak w Dubaju – można napić się alkoholu. Rok temu w obecności Mozah otwarto pierwszy kościół katolicki. Katar ma również ambicje uczestniczenia w polityce międzynarodowej. Szejk Hamad mediował pomiędzy chrześcijanami, sunnitami i szyitami w Libanie, gdzie po półtorarocznym paraliżu politycznym pomógł doprowadzić do wyboru prezydenta. Wynegocjował pokój w Jemenie, a przy tym wszystkim nie miał problemu z utrzymaniem dobrych stosunków z USA, Francją i Wielką Brytanią z jednej strony, jednocześnie deklarując się jako przyjaciel Irańczyków, Syryjczyków. Nieoficjalnie służy jako pośrednik w negocjacjach między Wschodem i Zachodem.
Nie zawsze jednak był uczciwy wobec ludzi, których nazywa przyjaciółmi. Kiedy w 2003 roku Katar zorganizował konferencję islamską, której celem było powstrzymanie inwazji amerykańskiej na Irak, doskonale wiedział, że w pobliskiej bazie USA pełną parą szły przygotowania do ataku. Kiedy czytano komunikat końcowy, słychać było samoloty wojskowe przelatujące nad centrum konferencyjnym. A przy tym obecność amerykańskich baz nie przeszkadza emirowi w udzielaniu gościny terrorystom bin Ladena.
Katar nie wzdraga się przed przyjmowaniem oficjalnych delegacji izraelskich, zresztą regularnie sprzedaje Izraelczykom gaz. To nie przeszkadza, że przy każdej możliwej okazji atakuje rząd w Tel Awiwie za akty przemocy wobec Palestyńczyków. A do jego przyjaciół należą Fidel Castro i wenezuelski dyktator Hugo Chavez.
Tak naprawdę za liberalizacją życia w Katarze stoi Mozah. To dzięki niej kobiety weszły do rządu. Ona sama oprócz ministerskiej teki ma jeszcze kilkanaście doktoratów honoris causa największych uniwersytetów amerykańskich i brytyjskich. Jest również szefową Qatar Foundation (QF) kontrolującej Fundację na rzecz Oświaty, Nauki i Rozwoju. Jej ulubiony projekt „Miasto nauki” ma nowoczesną klinikę i uczelnię medyczną zbudowaną wspólnie z nowojorskim Weill Medical College. Znajduje się tam również Politechnika, do której chce teraz ściągnąć jako wykładowców inżynierów z Porsche. Bez ograniczeń studiują tam Izraelczycy, a naboru dokonuje nowojorski Cornell University. W ceremonii otwarcia Politechniki żona emira uczestniczyła ubrana, jak rzadko jej się to zdarza, w czarną burkę i hidżab. Tyle że nie odmówiła sobie założenia naszyjnika z drogich kamieni. Przy okazji nie omieszkała dodać: – W Katarze kobiety stanowią 60 procent absolwentów wyższych uczelni i 40 procent siły roboczej. ... /
Czyli - nie wystarczy - "dostać gigantyczne pole naftowe" - trzeba znać sposób - "jak z małego zrobić gigantyczne" bo inaczej - "z gigantycznego zrobi się małe" ... Czy przypadkiem tym zachodnim sękiem nie jest wadliwie stworzony i zastosowany system monetarny ?
Czy może warto by było się przyjrzeć co się dzieje w Chinach, Rosji, Wenezueli i innych krajach A.P. a także w Indiach ? - gdzie, powoli, pieniądz wraca do swojej roli - wygodnego ŚRODKA ułatwiającego rozwój EKONOMI a nie CELU - JĄ paraliżującego ...
Pozdrawiam ...
... świeżo otrzymane od anonimowego, przypuszczalnie, autora - któremu ze zdrowia pozostały chyba tylko: pogłębiający się szacunek do zacnych nalewek i - wisielczy humor ...
Siedzą w pociągu ważni Unici,
Grubi, nadęci, lekko podpici,
Wiozą do Polski ustaw czterdzieści,
Każda w wagonie ledwo się mieści,
Pierwsza zawiera setki koncesji,
Pewną przyczynę rychłej recesji,
Druga przynosi drogą benzynę,
Kolejną naszych nieszczęść przyczynę,
Trzecia wprowadza nowe podatki,
Podnosi VATy, akcyzy, składki,
By "ludzie pracy" pieniądze mieli,
W kieszeniach swoich przedstawicieli,
Czwarta rozwala polskie mleczarnie,
Wszak smrodu i brudu to wylęgarnie,
Piąta morderców od kary zwalnia,
W więzieniach będzie miła sypialnia,
Szósta pomnoży nam urzędników,
W siódmej są wzory nowych pomników,
W ósmej feminizm i parytety,
Wybierz cymbałów - byle kobiety,
W dziewiątej instrukcja indoktrynacji,
Za hojną kasę z Eurodotacji,
Aktorzy, panienki i dziennikarze,
Wyklepią wszystko, co im się każe,
Że szkolnej dziatwie,
Przyniesie chlubę,
Udział w błękitnym Eurojugent,
... Miłość do Unii w wierszu, w piosence,
... Wszystko co robisz,
... (nawet w łazience)
... Robisz dla Unii, pamiętaj o tym,
... Inaczej szybko wpadniesz w kłopoty,
... Nie skończysz studiów,
... Wylecisz z pracy,
... Eurogestapo zrobi cię w "cacy",
W dziesiątej i dalej,
Czytać się nie chce,
Można z pociągu wyskoczyć jeszcze...
To tak, żeby w tym globalnie klimatycznym ociplaniu nie zwariować ...
Jeżeli się to w beczce nie mieści, czyli inaczej mówiąc - wystaje, to należy to - wyrzucić, ale - ostrożnie - żeby reszty bimberku przy tej okazji - nie wylać ... ;-)
Mam nadzieję że po przeczytaniu będzie Wam się lepiej spało ...
Życzę Dooobrej Noocy ...
... ciekawe czy sie uda przeslac:
Symulacja ruchu lotniczego na calym swiecie w ciagu doby skrocona do jednej minuty
Mały ten świat. A na nim tylko dwa - trzy miejsca ruchliwe
... zwiększenia pola widzenia umożliwiona przez Googla - pozwalająca, z dowolnej wysokości (oczywiście w pewnych granicach) zobaczyć całość - co pozwala na zdanie sobie sprawy z rzędu wielkości, czasu i położenia no i roli ropopochodnych - w tym całym kołowrocie i dlaczego tak twardo się walczy o jego kontrolę ...
Niebawem zacznie sie to samo z dostępem i dystrybucją słodkiej wody ... ale, jeżeli się tego nie rozwiąże rozsądnie, to już to nie będzie walka o "przejechanie czy przelecenie" ale o przeżycie ... i wtedy zacznie wchodzić w grę inna skala czasu - bo - jak długo można nie pić ?...
15-08-2009
Putin obniży ceny mieszkań?
OPINIA: JE Włodzimierz Putin, premier Rosji, oświadczył, że państwo powinno odgrywać większą rolę w przemyśle budowlanym, by przeciętni Rosjanie mogli kupować tańsze mieszkania.
- Państwo jest obecnie głównym graczem na rynku mieszkań. To oznacza, że może ono aktywniej wpływać na ceny oraz strukturę podaży i stymulować takie segmenty jak tanie budownictwo i mieszkania indywidualne - powiedział premier Putin.
Zdaniem p. Putina, ceny tanich mieszkań nie powinny przekraczać 30 tys. rubli (niecałe 1000 USD) za m kw.
Źródło: xxx
Opracował xxx
... mający coś do powiedzenia - stwierdził coś rozsądnego! - Vivat Wołodja !!!
Te 30kR/1kD to dla Moskwy i Petersburga - ze względu na koszt lokalizacji, a na peryferiach - to może być jeszcze i to dużo taniej - wystarczy do tego podejść rozsądnie a nie po "torbochwacku"...
To samo dotyczy kosztów energii, samochodów i żywnosci itp (edukacja, opieka medyczna i społeczna a nie jałmużna) ...
Co do cen petropochodnych to Pan Andrzej-Gospodarz już od dawna nawołuje - że nie mają one nic wspólnego z kosztami ich produkcji ...
"Naszemu" Obamie da to wiele do myślenia i mocne argumenty do przekonywania "demokratycznego betonu" ...
Niech obydwaj rozpoczną zawody który z ich kraji/systemów potrafi lepiej/latwiej udostępnić te podstawowe środki do życia swojej ludności ... ;-)
Czy ktoś jeszcze pamięta hasło: "tysiąc szkół na tysiąclecie"? I było to możliwe do zrobienia bez jednego dolca i - co z tego zostało? - Pomyślta kumy ... ;-)
("Bo wicie kumy, u nas to - co ślachetniejsa ryba - to pod prund płynie ... a byle g.... z prundem spływo" ... naszych rozsądnych/nieujarzmionych Górali pozostaje ciągle aktualne, a może i jeszcze bardziej teraz niż przedtem ?...)
... klip z innego świata - "bionicznych" - ptaków ...
http://www.youtube.com/watch?gl=RU&hl=ru...
... ale tutaj, pilotując, nie można się już - "zagapić" ...
... dopiero po - wylądowaniu ("... a dziewoczki? ... dziewoczki - patom ...") ... ;-)
... gospodarowaniu energią …
… O temacie którego się raczej starannie unika z dwóch powodów: niedostatecznej znajomości jego znaczenia i - wynikającej z tego możliwości wyciągania dużych korzyści ...
Ostatnio "rozpętana" dyskusja, za i przeciw - czy odwrotnie, na temat konieczności budowy elektrowni jądrowych w Polsce i to - już ! - Podważana i uzasadniana świetnymi wystąpieniami Panów Mielczarskiego i Strupczewskiego (z których - każdy - moim zdaniem - ma swoją dobrze uzasadnioną rację) uświadomiły mi jednostronność podświetlenia niezwykle kompleksowej problematyki.
Tak się jakoś składa, że ten temat "optymalnego używania energii" stał się celem moich wieloletnich analiz i szukania odpowiedzi na coraz bardziej kompleksowe sytuacje i zapytania.
Z mojego wieloletniego i coraz bardziej rozszerzającego się doświadczenia w tej dziedzinie wynika, że najbardziej kompleksowe sytuacje - po dokładnym przyjrzeniu się im, przemyśleniu i dobraniu indywidualnie odpowiedniego sposobu analizy - okazują się być zaskakująco prostymi i oczywistymi, lecz przez tą właśnie możliwość wykazania - baaardzo nieee lubianymi przez pewien rodzaj administracyjnych "chłodno analizujących" decydentów …
Moim ulubionym przykladem tej "optymalnej używalności energii" jest - ludzki korpus … Tak, tak - doobrze żeście przeczytali - ludzki korpus.
Zanim zaczniecie sobie z tego pokpiwać jako - "niewystarczająco naukowego", to się "przyjrzyjcie" pierw tak - maksymalnie uproszczonemu - rozumowaniu:
Korpus ludzki, jako energetycznie wydzielona od otoczenia całość - "sam" - produkuje, na wlasne potrzeby, tak elektryczność jak i ciepło - i to z tego co "pobiera" ze swojego bezpośredniego otoczenia i równocześnie zajmuje się "centralnie umiejętnym" nimi zarzadzaniem i eliminowaniem tak odpadów jak i nadwyżek.
Działalność niezliczonej ilości samoistnych / samodzielnych komórek jest koordynowana przez system nerwowy wspomagany centralnym zarządzaniem (podświadomym i świadomym) muzgu.
Sieć krwioobiegu, niezwykle i misternie rozbudowana, napędzana centralnie, regulując częściowo dystrybucję ciepła - natlenia i zasila czym potrzeba najdalsze zaułki organizmu.
Puki niezakłucone, wszystko funkcjonuje we wspaniałej harmonii i to - zupełnie samo!
Samo i przy minimalnym zapotrzebowaniu i zużyciu energii …
Co jest ciekawe, to to, że ten model może być przykładem używania energii przez budynki, osiedla, fabryki, miasta, aż do - samodzielnych okręgów i … całego kraju.
I tu się zaczyna nieporozumienie … ktoś wymyślił - że, tak jak pieniądz - elektryczność nie jest więcej środkiem umożliwiającym funkcjonowanie korpusu społeczno-gospodarczego tylko niezbędnym do tego produktem, na którym można zrobić i zarobić duuuże pieniądze …
A tymczasem można by, w prosty sposób, zbliżyć działalność ludzką w stosunku do otoczenia tak, żeby była ona bardziej, wzgledem niego, harmonijna - na wzór działania właśnie tegoż przykładowego korpusu ludzkiego.
Żeby to móc, stopniowo - osiągnąć, trzeba opracować zarys warunków wyjściowych tak, żeby zniechęcić do nierozważnych, pochopnie-uciążliwych, ale "finansowo-opłacalnych" inwestycji …
Takimi dwoma "kryteriami - barierami" chroniacymi przed "wypadnięciem z toru" sa:
Ograniczenie koncentracji "termicznej" produkcji elektryczności ... oraz
Położenie nacisku na jak najlepsze wykorzystanie wytwarzanego / przetwarzanego ciepła - o czym juz wspominałem uprzednio … http://szczesniak.pl/1400#comment-6191
Jak należałoby się do tego zabrać? - Spokooojnie … "nie łapcie odrazu butelek za ich szyjki" - będziecie mieli na to czas potem … ;-)
Otóż starą i dalej pokutującą tendencją jest - budowanie "elektrowniano-ciepłowniczych" molochów … bo to jest lepsza okazja do wzajemnego przypinania sobie "medali", łatwość "dzielenia wiekszego tortu" finansowego a, żeby to lepiej wyglądało "naukowo", twierdzi się że - to jest po to - żeby zwiększyć ich sprawność co - w praktyce - raczej rzadko się potwierdza …
Tak więc, do wstępnych kosztorysów należy wprowadzić dodatkowy koszt uciążliwej koncentracji dla otoczenia i to - rosnącego wykładniczo z proponowaną do zbudowania mocą takich elektro-ciepłowni.
Podobnie też należy określić dodatkowy koszt zużywanej, do produkcji elektryczności/ciepła - energii brutto.
Trzecim elementem dodatkowego kosztu powinien być wskaźnik ilości przewidywanej produkcji energii przypadającej na jednego pracownika - im większy tym wyższy dodatkowy koszt.
Jak się te wszystkie rodzaje kosztów wstępnych (razem z tymi wymienionymi przez Pana Strupczynskiego) doda "cuzamen do kupy" to się okaże, że budowanie raczej małych elektro-ciepłowni rozsianych w terenie - bliżej końcowych odbiorców - stanie się nie tylko ekonomicznie praktyczniejsze ale i bardziej finansowo opłacalne.
I tu wracam do kontrowersyjnych tradycjonalnych "jądrówek" … jeżeli zaczną być wstępnie ewaluowane /szacowane według tego samego klucza, to się prawdopodobnie okaże - że te małe/średnie hermetycznie zamknięte agregaty możliwe do latwej wymiany i transportu - staną się wyjątkowo konkurencyjne w stosunku do innych systemów.
To by było tyle co chciałem - ku refleksji - na jutrzejszą niedzielę, napisać … ;-)
Pozostaje jeszcze kwestia która nazywam - "bilansem energetycznym" czyli sposób na wyjaśnianie jak i w jakim stopniu energia jest wykorzystywana. Sposób dzięki któremu można wykazać, że w zależności od instalacji i energetycznego profilu w ramach którego musi ona funkcjonować - małe - niewiele mniej sprawne ale tańsze urządzenia okazują się być w końcowym rezultacie sprawniejsze i bardziej korzystne niż te wielkie …
Ale o tym innym razem - o ile mnie Pan Andrzej-Gospodarz - w miedzyczasie - "powrozem, ze swojej blogowej Świątyni za - zbaczanie z tematowej linii - nie wypędzi" … ;-)
... zwykle, po napisaniu czegoś, staram się nazajutrz to przeczytać tak - jak bym czytał to jako czyjeś i od razu się spostrzegam ... jak bym to był uzupełnił ...
Tym razem chodzi mi o uściślenie poniższego:
Podobnie też należy określić dodatkowy koszt zużywanej, do produkcji elektryczności/ciepła - energii brutto.
Chodzi mi w powyższym, żeby obciążać elektro-ciepłownie opłatą za ciepło bezużytecznie wyrzucane do otoczenia ...
Takie podejście zachęcałoby takich producentów elektryczności i ciepła o wyższych parametrach do oddawania sąsiadom tego ciepła odpadowego nawet za darmo byle uniknąć takiej dodatkowej opłaty nie możliwej do obciażenia nią - końcowych odbiorców ... czyli - sciąganej bezpośrednio z zysków a nie dokładanej do kosztów ... ;-)
... pokazujące "pozbywanie się ciepła odpadowego" o którym wspominam w Uzupełnieniu #1 ...
http://energetyka.wnp.pl/energetyka-atom...
ENERGETYKA ATOMOWA TRACI ODDECH http://www.wnp.pl/foto/n30693.html
Kto jest winny?Węgiel. http://szczesniak.pl/1431
Gdyby taki dodatkowy koszt obciążający bezpośrednio zyski z produkcji elektryczności był brany pod uwagę przy szacunku wstępnym inwestycji to - budowanie takich molochów straciło by rację bytu ...
... "wydłubane" z pod adresu http://www.cire.pl/item,43208,1.html
Jak podaje we wtorek dziennik "Le Monde", państwowe agencje bezpieczeństwa jądrowego trzech krajów domagają się wspólnie od konstruktorów reaktora - francuskiej firmy Areva i niemieckiego Siemensa - "ulepszenia pierwotnej koncepcji EPR". Wątpliwości władz dotyczą zwłaszcza bezpieczeństwa systemu sterującego reaktora.
Obecnie trwa budowa dwóch elektrowni EPR: we Flamanville (Normandia) we Francji oraz w Olkiluoto w Finlandii. Inne mają być niedługo wzniesione w Chinach. Konstrukcją reaktorów jądrowych najnowszej generacji są też zainteresowane Wielka Brytania i USA.
Ciekawe czy tak jest naprawdę - czy jak to często bywa - że "chodzi o coś innego".
Tak czy owak - warto jest się zastanowić nad celowością budowania "jądrowych molochów" ...
Tak czy owak - warto jest się zastanowić nad celowością budowania "jądrowych molochów" ...
Panie Guciu, jeśli francusko-niemiecka okaże się do chrzanu zawsze możemy rozważać zakup technologii rosyjskiej. Co pan na to?
qwerty
... tu nie chodzi o technologie - francuską czy rosyjską ...
Moim zdaniem obydwie, tak jak są do tej pory stosowane, należą do przeszłości ... wziąwszy pod uwagę, że naogół tylko 1/3 energii jądrowej jest zamieniana w elektryczność a 2/3 podgrzewa bezużytecznie planetę ...
I takie energo - "marnotrawne" podejscie trzeba zastąpic małymi electro-ciepłowniami / ciepłowniami lokalnymi - pozwalającymi na prawie całkowite wykorzystanie dostarczanej energii jądrowej ... i w podobny sposób - innych ...
Z punktu widzenia rekinów energetycznych to co pan pisze to herezja. Tak się nie zarabia pieniędzy.
... pierwszy: jak klient, zadowolony z tranzakcji, sam wyciąga własne pieniądze z własnej kieszeni i dobrowolnie (z zadowoleniem) sam płaci ...
... drugi: jak klientowi zciąga się portki przez głowę - żeby samemu z nich wyciągnąć pieniądze ...
... przykładem tego jakie te dwa sposoby dają rezultaty na przestrzeni ostatnich 64 lat może być seria zdjęć porównująca Hiroszimę i Detroit ...
... warto by uruchomić tezę doktorską w celu porównania wpływu "polityki monetarnej" czyli bankowych procentów na rozwój ekonomii japońskiej i upadku tejże w Stanach ... Oczywiście to nie jest jedyna przyczyną różnicy, ale warto by się przyjrzeć czy przypadkiem nie jest najważniejszą ... ???
Takie podejście zachęcałoby takich producentów elektryczności i ciepła o wyższych parametrach do oddawania sąsiadom tego ciepła odpadowego nawet za darmo byle uniknąć takiej dodatkowej opłaty nie możliwej do obciażenia nią - końcowych odbiorców ... czyli - sciąganej bezpośrednio z zysków a nie dokładanej do kosztów ... ;-)
Panie Guciu proszę nie namawiać do dodatkowych opłat - bo końcem końców to odbiorca końcowy - czyli ja - kupując prąd będę musiał płacić za działalność charytatywną elektrowni.
Od darowizny elektrownia będzie musiała zapłacić VAT no i akcyzę - takie jest prawo. A więc większe koszta, no to i cena wzrośnie.
Każdy dyrektor elektrowni będzie postępował wg. wytycznych, żeby nie płacić kar - a więc będzie też kierował działalnością charytatywną . Czy tym ma się zajmować dyrektor elektrowni? Powstanie nowa komórka w elektrowni od spraw darowizn.
Wg. mnie w istniejącym systemie prawnym Pana pomysł o rozdawaniu ciepła za darmo przez elektrownie zbyt dużo kosztowałby mnie - podatnika.
Był w Legnicy piekarz który przez 16lat rozdawał chleb za darmo instytucją charytatywnym. Został nawet uhonorowany przez prezydenta miasta Legnica no i dowiedział się o nim fiskus i dzisiaj już nie ma tej piekarni. Oto link:
http://ksiegowosc.infor.pl/wiadomosci/67592,Janusz-Palikot-ratuje-piekarza-z-Legnicy.html
Pozdrawiam, gość ekolog.
... większość blogowiczów i "normalnych zjadaczy chleba" (ze mną włącznie) potrafi bardzo łatwo i od razu skrytykować co im przeszkadza czy co widzą, że nie jest rozsądne ...
Natomiast jest znacznie mniej tych którzy potrafią powiedzieć - "jak to próbować poprawić" ... Ale takich którzy potrafią powiedzieć "co należy zrobić i dlaczego", to już trzeba chyba szukać tylko wśród - wynalazców ...
Na przestrzeni wielu lat moich poszukiwań - jak najlepiej wykorzystywać energie w praktyce codziennej - szukałem również sposobu jak się znaleźć w tej ostatniej najmniej licznej grupie.
To może brzmieć pretensjonalnie, ale spotkałem bardzo niewiele ludzi - których to nie irytowało ... ;-)
Otóż z moich doświadczeń/refleksji wynika, że należy zawsze zaczynać od przyjrzenia się technicznej stronie tego co istnieje (urządzenia, ich instalacje, budynki, fabryki itd.), sposobu ich używania i - mojej wizji ich przypuszczalnych/przewidywalnych potrzeb ... i dopiero to - dobrze przemyślane na wszystkie możliwe/dostępne strony/sposoby - daje zarys tego - "jak to powinno być zrobione i - dlaczego" ...
Mając taką wyważona/zrozumiałą wizję jako punkt/układ odniesienia - można dopiero rozpoczynać - konstruktywną dyskusję ... Inaczej - szkoda czasu i nerwów ... ;-)
Trzeba sobie dobrze zdać sprawę, że większość urzędników/administratorów/menadżerów kieruje się nie zawsze dobrym zrozumieniem intencji podstawowych praw, ale raczej - nie zawsze rozsądną ich - okolicznościową interpretacją ...
A tymczasem - wizja powinna korygować prawa - a nie odwrotnie ...
I to jest właśnie celem moich wpisów ... często irytujących dla czytających - nie przyzwyczajonych do takiego podejścia ... ;-)
No!!! Panie Guciu:
gość ekolog
... prawa ustanawia się i zmienia w celu ustalania zasad postępowania/współżycia państwa/społeczeństwa i dlatego też powinny być adoptowane (w sposób rozsądny) do sytuacji/wizji tak, żeby unikać nieporozumień i niepotrzebnych zawirowań ...
Tylko, żeby to móc robić/wprowadzać - trzeba, przedewszystkim, mieć/wypracować jasną wizję odpowiadającą potrzebom i zamierzeniom społecznym - do czego się powinno zmierzać ...
Wizję - którą po społecznej dyskusji/akceptacji należy rozpracować w - program jej realizacji - w rozsądnie dopasowanej oprawie prawnej zapewniającej harmonijne wprowadzanie jej w życie ...
Czy to nie jest proste ?
Niech Pan, Panie Ekologu, spróbuje wznieść się ponad przyziemną warstwę smogu marnotrastwa, prowizorki, podpierania tyczkami, wiazania sznurkami i drutami nie kończoncych się zbytecznych procesów sądowych itp. - w sferę tworzenia wizji - jak to zrobić - żeby tego nieudacznego zamieszania uniknąć ...
Dojście do tego sposobu rozumowania zajęło mi wiele lat raczej przykrych doświadczeń, bo nikt mi tego nie podpowiedział ... sam do tego doszedłem i teraz to Panu staram się przekazać ...
Nie należy się bać wielkich pomysłów/rzeczy/wizji, ale nimi przedewszystkim rozsądnie a następnie umiejętnie - żonglować ... ;-)
Pozdrawiam ...
... prawa ustanawia się i zmienia w celu ustalania zasad postępowania/współżycia państwa/społeczeństwa i dlatego też powinny być adoptowane (w sposób rozsądny) do sytuacji/wizji tak, żeby unikać nieporozumień i niepotrzebnych zawirowań ...
Tak, ale...
Prawo stanowią urzędnicy wybierani przez wyborców.
Przykład: Jak pierwszy raz poszedłem do wyborów, wiedziałem na kogo głosować, znałem jego imię i nazwisko i co się okazało?
Nie było go na liście!
Dlaczego?
Bo był na liście w innym okręgu wyborczym.
Na kogo zagłosowałem? Na jakąś osobę z partii mojego kandydata(ale do tej pory nie wiem kim ona jest).
Więc co to za demokracja, jeśli nie mogę oddać głosu na tego na kogo chcę?
Ja podatnik i wyborca powinienem mieć prawo do głosowania na tego na kogo chcę, pomimo tego że nie jest on w moim okręgu wyborczym. Przecież do sejmu powinniśmy wybierać jak najlepszych ludzi - mądrych i szlachetnych, a nie tych którzy są na liście. Jeśli w sejmie zasiadaliby tak wybierani ludzie, to wtedy sądzę stanowiliby dobre prawo.
I wg. mnie to w systemie ordynacji wyborczej tkwi istota problemów stanowienia prawa, a co za tym idzie - do czasami "chorych" ustaw itd.
gość ekolog
... jeszcze Pan jest "zakotwiczony" w tym co "kuleje", ale już Pan zaczyna - "gdyby", a teraz niech Pan spróbuje określić - "jak to powinno być i dlaczego" i wtedy otrzyma Pan punkt/układ odniesienia, który ułatwi określenie - co, jak i kiedy - byłoby najkorzystniej zmienić ...
A szczególnie - niech Pan zapomni o "wbijanym nam do głowy" ze wszystkich stron - pojęciu, że - "to jest niemożliwe" ... ;-)
... tylko w sensie "żywych organizmów" - które mi się dzisiaj "nawinęło" ... http://www.rp.pl/artykul/2,353987_Miasta...
Do funkcjonowania potrzebują energii, wody i żywności. Wytwarzają dwutlenek węgla i toksyczne odpady. Nigdy jeszcze porównanie największych miast świata do żywych organizmów nie było bardziej uzasadnione niż obecnie – przekonywał dr Charles Kolb uczestników kongresu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego.
Czyli "Miasta zatruwają Ziemię" - obecnie - tak, ale - nie muszą tego robić aż w tak katastrofalny sposób ...
... źródłem problemów ...
Trafiłem tutaj, na tym blogu, przypadkiem, na coś wyglądające niepozornie pod tytułem "jakieś braki", podane przez "gościa" z linkiem do serii niezwykle ciekawych klipów.
http://szczesniak.pl/1416#comment-6388
Rzyciwszy na to okiem - zaskoczyły mnie dwa spostrzeżenia: chińska eksplozja motoryzacji i w poniższym klipie typowa wypowiedź McFarlena (+/- piąta minuta klipu)
http://www.youtube.com/v/E58sxakgqus&col...
Wypowiedź McFarlena polecam henieck-owi - bo zaczyna ciekawie rozumować i pisać, a "dla siebie" zatrzymuję temat - "motoryzacji życia codziennego"... bo w tym jest hyba "pies pogrzebany" naszej cywilizacji ... ;-) ... ale to już na inna okazję i kiedy indziej ...
... i obaw ubranych w ich specyficzne nazewnictwo które rozchodzi sie z "szybkoscia prawie że światła" po całym - "zachodnim" świecie ... dwa klipy wybrane z powyżej podanej serii:
... zaraz po przeczytaniu o Klubie Wałdajskim http://szczesniak.pl/1437#comment-6555 otrzymałem klip z wywiadem z Geraldem Calente na temat sytuacji w Stanach.
Z kilku przytoczonych - wybrałem dwa - dla porównania - co się dzieje w Stanach w porównaniu z tym co się dzieje u Słowian:
Ciekawe jest nienadążanie głosu za obrazem ... i wyraz twarzy Pań prowadzących wywiady ...
... w kongresie, na temat ubezpieczenia społecznego ...
Ciekawe nawet do obejrzenia jeżeli się nie rozumie co on mówi (krótkie okolo 3 min.)
http://www.ft.com/cms/6b5a9fb2-0720-11dd...
A tu jest link do pełnego tekstu (w każdym razie tak określonego)
http://www.ft.com/cms/s/0/2740f566-9d91-...
Ciekawe czy linki zadziałają ...
... wybaczcie, że Was zanudzam temi ciekawostkami, ale ten Calente wie co mówi i o czym mówi i czego się można spodziewać ...
A ty Gucio masz caly ten kabaret pod wlasnym nosem
Pozdrawiam
Andrzej
Ps
Dzieki za linki
... to i do Was dojdzie ...
Nie wiem jak zrobić - żeby móc dołączyc tylko linki - bez automatycznego wywoływania YuTube które zajmują za dużo miejsca ...
Puszczam więc, narazie, starym truchtem - mając nadzieję że Pan Andrzej-Gospodarz usunie to - co uzna za nieodpowiednie / zbyteczne:
Tu jest ciekawa "kobyła" na 113 min:
A tu tylko poczatek przewidywań tego - "co nas czeka":
Przepraszam czytających za przywołanie tych - wymagających mocnych nerwów - klipów ...
... próbuję dołączyć link - zobaczymy czy się to uda ...
http://www.ft.com/cms/668e074a-bf24-11de...
... chociaż już "stare" ale ciagle jeszcze, niestety, aktualne: http://www.rp.pl/galeria/9158,1,341270.html
Tak - z okazji Siedemdziesiątej Rocznicy i tych "cudów" które się teraz o tym opowiada ... znalazłem jednak coś co mnie podniosło na duchu - akcję robienia klipów ze starych kronik i zdjęć - które odzwierciedlają najwierniej to co się naprawdę działo ... tego o czym nie należy zapominać ale potrafić zrozumieć i odłożyć na bok tak - żeby się to nie stawało zawalidrogą następnych generacji ...
Byl tez jeszcze "Sabaton 40-1" ale jakos, narazie, zniknal - podaje jednak adres - jak powroci
http://pl.
... adres Sabatonu który się otwiera
... dzisiaj na odmianę - przysłany mi link do ciekawych zdjęć: http://travel.webshots.com/photo/2559026...
Popatrzcie do czego ich doprowadziła ta ich unowocześniona "komuna" z jednopartyjnym rządem ... ;-)
Aż "strach popatrzeć", szczególnie ostatnie zdjęcia z Maglewem ...
Dobre na oglądanie w Niedziele - daje do myślenia - jak mądre kazanie ... ;-)
... w obecnym wydaniu - staje się przekleństwem wielkich miast ...
Do jakiego stopnia ten "paraliż postępowy" musi dojść - żeby się zacząć zajmować jego "leczeniem"? Czy on jest rzeczywiście "nieodwracalny"?... - Moim zdaniem - nie, tylko - tak jak z każdą chorobą - należy dojść do źródeł jej przyczyn, zrozumieć je i okazuje się że "wyleczenie" staje się oczywistym i przez to - nie zrozumiałym - "dlaczego się tego wcześniej nie zrobiło?"...
Czy pamiętacie jeszcze trzy - "Guciowe warunki" potrzebne do uwzględnienia przy projektowaniu elektro-ciepłowni, tak - żeby ich powstawanie z uciążliwego stawało się dla ekonomii i społeczeństwa - mile widzianym?
Dla przypomnienia:
1. Dodatkowa opłata za energię wyrzucaną bezużytecznie do otoczenia - potrącana z zysków a nie dodawana do kosztów operacyjnych.
2. Dodatkowy koszt inwestycyjny wynikający z koncentracji przetwarzania energii, rosnący wykładniczo z mocą projektowanej centrali.
3. Dodatkowa opłata za ilość wytwarzanej energii przypadająca na pracownika - potrącana także ze zysków a nie dodawana do kosztów operacyjnych (i przekazywana do funduszu na bezrobocie).
A teraz, wracając do "motoryzacji" należy sobie postawić ogólne pytanie: dlaczego samochody "robią się" coraz większe, energożerne i komu/dlaczego są takie potrzebne.
I szczególne - dla wielkich miast: jakie warunki komunikacyjne trzeba by stworzyć żeby 2/3 stałych mieszkańców - nie potrzebowało wogóle ich kupować ... ;-)
Moja hipoteza: komunikacja miejska powinna być darmowa - trolejbusowa - a taksówki i samochody osobowe - wyłącznie elektryczne z - darmowymi punktami ich ładowania ...
Jak i dlaczego rozwinę z czasem.
A w międzyczasie - zastanówcie się nad tym - sami ... ;-)
Pozdrawiam ...
... tym razem tylko o Elektrycznym Smarcie opisanym dosyc obszernie pod adresem: http://www.wnp.pl/wiadomosci/88854.html
Do podanego tam komentarza ...
Pomysł idealny, wykonanie - jak zwykle ...
Sporo szczegółów, ale brak zasadniczego - ile kosztuje taki wynajem ? - chyba że dla eksperymentu - darmowy ... Bo przy tej ilości "koniecznego" wyposażenia przyszłą cenę sprzedaży można sobie już wyobrazić ... ;-(Jakiś czas temu ogladałem reportarz na temat podobnego eksperymentu zrobionego już pare lat temu w Kaliforni ... Po wygaśnięciu terminu wynajmu - wszystkie tak wyprodukowane samochody (jeszcze w stanie - jak nowe) zostały odebrane (pomimo protestów tłumionych przez policję) i dokładnie zniszczone ... ;-( ... Okazało się, że cały przemysł części zamiennych i garaży by padł ... więc "trzeba" jednak dodać trochę "nieodzownych elementów" które będą się szybko zużywały albo poprostu - psuły ... ;-) ... Czyli: "nie dla psa kielbasa ..." ... ;-(
... można tylko dodać zrozumiały brak entuzjazmu dla takich eksperymentow - petropochodnego odpowiednika problemu cześci zamiennych ... ;-( ... chociaż elektryczność też z czegoś trzeba wytwarzać, tylko - to możne spowodować - inne, mniej wydajne - "przebicie" ... ;-(
W czasie mego pobytu w Paryżu (1965-69), kiedy to mażeniem większości takich jak ja było dorobienie się "czterech kółek" - lubiałem przeglądać "Paris Mach".
Zaczynałem zawsze od dowcipów rysunkowych.
Raz trafiłem na krótką historyjkę rozwoju motoryzacji w Paryżu na tle życia typowego pałacyku za wysokim murem oddzielającym go od ruchliwej ulicy.
Na pierwszym rysunku: ulica; przewalający sie tłum pieszych, na rowerach, dorożkach itp ... Wspaniale kutą bramę pałacyku otwiera lokaj we fraku i właściciel wyjeżdża wspaniałą wielką limuzyną ...
Na drugim rysunku - historia się powtarza, lokaj we fraku trochę starszy, ta sama brama którą otwiera ... ale, tym razem, na ulicy - już masa wielkich limuzyn a z bramy wyjeżdża coś w rodzaju malutkiego Mini Coopera ...
Na trzecim rysunku - dekor ten sam, lokaj we fraku już przygarbiony otwiera tą samą bramę z której wyjeżdża ten sam starszy już właściciel, ale tym razem już - na ... rowerze! A na ulicy - "korek" stworzony z przenajróżniejszej wielkości samochodów stojących w klębach własnego dymu ...
A teraz - zauważcie - ile lat upłynęło zanim sens tej rysunkowej historyjki dotarł do mej świadomości - żeby spróbować zacząć móc się nim "zająć" ... ;-)
I tak, z mojej wieloletniej praktyki w rozpracowywaniu bilansów energetycznych kompleksowych isnstalacji wynika - że jakość i trafność odpowiedzi wynika ze sposobu postawienia pytania ...
To "odkrycie" kosztowało mnie masę nie wynagrodzonej pracy i "kręcenia nosem administratorów" przedstawiających ich wersje problemów i ich sposobów na ich rozwiązanie ...
Naogół tak sie zdarzało, że - po całościowej nieproszonej analizie wynikało, że owszem problem istnieje ale nie tam gdzie oni myślą i żeby go usunąć trzeba wykonać takie a takie roboty i w takiej i takiej kolejności (pamiętacie - "Radio Jerevań" ?) ...
Jeden ze znajomych sprecyzował to następująco: "prosi się ciebie o zmianę klamki u drzwi a ty je otwierasz i stwierdzasz że nie ma co jej wymieniać bo trzeba raczej cały barak rozebrać" ... Ciag dalszy możecie sobie dośpiewać sami ...
Otóż gdybym był zapytany jak rozwiązać problem "korków cyrkulacyjnych" wielkich miast - wynikających z nadmiernej ilości samochodów (i to w większości - z jedną osobą w środku) - zacząłbym od postawienia pytania ich stałym mieszkańcom: "jakie warunki, według nich, powinna spełniać komunikacja miejska - żeby oni nie mieli więcej potrzeby kupowania własnych samochodów?"
Sprecyzowanie tego pytania kosztowało mnie pare lat obserwacji "ruchu kołowego" w Montrealu i kilka miesięcy refleksji ... Jak widzicie - nie ma się czym chwalić ... zawsze byłem spóźniony w oddawaniu zadań/wypracowań ... ;-(
Narazie kończe, bo okupacyjne "Uwaga! uwaga! - nadchodzi!" - było pestką w porównaniu z nadejściem mojej "lepszej połowy" - "znowu zajmujesz się pier dołami zamiast zrobić coś użytecznego!" ... ;-)
Żeby spróbować odpowiedzieć samemu sobie na pytanie skierowane do stałych mieszkańców dużego miasta:
"jakie warunki, według nich, powinna spełniać komunikacja miejska - żeby oni nie mieli więcej potrzeby kupowania a szczgólnie używania własnych samochodów?"
Zacząłbym od tego - że:
Jeżeli - wychodząc z domu - trafię na środek lokomocji który zawiezie mnie w odpowiednie miejsce mniej więcej w tym samym czasie jak mogę dojechać swoim samochodem i ...
Czekanie na ten środek lokomocji okaże się takie same albo krótsze od czasu potrzebnego mi do dojścia do mojego samochodu, wyjechania z miejsca parkowania i zrobienia tego samego tam dokad jade i ...
Takie przemieszczenie bedzie mnie mniej kosztowalo niż moim własnym samochodem ...
To nie będzie więcej racji do ruszania mego samochodu z miejsca parkowania ...
A jeżeli do tego dojdzie jeszcze możliwość latwego i rozsądnie kosztującego wynajęcia samochodu na wyjazdy poza miasto ...
To - jeżeli nie ma już licznej rodziny i/lub innych rozsądnych powodów - kupowanie własnego samochodu okaże się zbyteczne ...
Na moje wyczucie 1/2 do 2/3 stałych mieszkańców dużych miast odpowiedziałaby podobnie ...
Teraz - co należałoby zrobić - żeby taka sytuacja mogła zaistnieć ?
Przedewszystkim wprowadzenie trolejbusów nowej generacji - mniejszych i o specyficznej charakterystyce do której wróce następnym razem ...
Następnie - wprowadzenie taksówek wyłącznie elektrycznych ...
Faworyzowanie zakupu samochodów wyłącznie elektrycznych (dla tych co je jeszcze absolutnie potrzebują) ...
Stanowiska do doładowania baterii latwo dostępne i darmowe ...
Dalszy ciąg nastapi ... (zona - "wróg futurologii" - na "horyzoncie") ... ;-)
Jak zwykle - przeczytałem to co napisałem uprzednio i spostrzegłem się - że należy lepiej sprecyzować - co rozumiem przez "wyłącznie elektryczne".
Otóż myślę o pojazdach bez dodatkowych silników spalinowych napędzanych, tym razem - wyłącznie - energią elektryczną.
Natomiast jednym z elementow faworyzowania zakupu takich samochodów powinny być darmowe (rozrzucone na terenie miasta) punkty doładowywania ich akumulatorów w przeciwieństwie do pojazdow spalinowych - muszących się zaopatrywać w paliwo - tak jak dotychczas.
Przejdźmy teraz do trolejbusów.
Dlaczego właśnie do nich? Dlatego, że z moich obserwacji i refleksji wynika - że to one staną się nieodzownym kluczem do usprawnienia ruchu ulicznego i rozwiązania szeregu innych problemów "nie rozwiązalnych" obecnie. Wrócę do tego później.
Żeby móc spełniać taką rolę - trolejbusy muszą spełniać następujące, podstawowe, warunki:
1- Być mniejsze, zwinniejsze, od obecnych
2 - Posiadać własne źródła elektryczności pozwalające im na kilku kilometrowe przemieszczanie się bez udziału sieci zasilającej
3 - Posiadać możliwość odzyskiwania energii hamowania
4 - Być zasilane z sieci zawieszonej po bokach jezdni i nie przekraczających skrzyżowań.
Takie warunki - jeszcze do niedawna były, technologicznie, nie do osiągnięcia - ale obecnie - już są osiągalne. Dlatego też wprowadzam określenie - "trolejbusy nowej generacji" ...
Pomyślcie teraz sami - jakie zmiany i usprawnienia można osiągnąć wprowadzając takie trolejbusy nowej generacji do codziennego użytku …
Następnym razem dodam - jak to widzę i do czego w moich rozmyślaniach zmierzam …
Zauważcie tylko, jak to się wszystko ze sobą łączy; wydobycie petro-pochodnych, ich dystrybucja, sposób zastosowania i używania, reakcja środowiska i echo od nich wracające, i apiać od nowa, do skorygowanego wydobycia …
I jak, z bałaganu który w tym stworzono, wynika potrzeba - oddania z powrotem roli "kręgosłupa" życia społecznego - rządom, a "muskułów" sektorowi prywatnemu - wymyśliwszy dla tego nowego podejścia, po drodze - nowego określenia - żeby już nie używać, tak chyba tendencyjnie i pochopnie zblamowanego, pojęcia - "socjalizmu" … ;-)
Pozdrawiam ...
Ciekawe, takie właśnie podejście może być owocne, a nie pasienie się tymi kilkunastoma tysiącami elektrycznych samochodów osobowych na świecie. I mozliwościami Tesli
Roadstara, którego jest na świecie 700 sztuk (sprzedanych).
Trolejbus o takich możliwościach, jak opisał Gucio... Mhhmmm - warte przemyślenia. Może nasze ukochane władze Warszawy? '-)
... że Pana to zainteresowało!
Teraz trzeba te elektro-ciepłownie i tą komunikację miejską złożyć "cuzamen do kupy" żeby spróbować móc pomóc uświadomić sobie - czytającym - co, jak i dlaczego ...
I tu się zacznie podobny problem jaki teraz mają wszystkie zachodnie firmy rzucające się na produkcję już nie hybrydów ale wyłącznie elektryczne samodziki - jakie gadżety do nich przyczepić - żeby nie opuścić ceny - bo co się stanie z nietykalnym anglosaskim PBI jak życie stanie się tańsze ? ... "no łej!"... tzys łil bi e big problem ... to dopiero będzie "bieda" ;-)
Tak - w międzyczasie - Panie Andrzeju-Gospodarzu - nich Pan zwróci uwagę na sposób wprowadzania nowego "tsunami" pojazdów o napędzie elektrycznym ...
Z tego co mi wpadło pod rękę to warto zacząć od: http://www.wnp.pl/wiadomosci/89616.html a potem na dole strony kliknąć na "samochody elektryczne" ...
Ciekawą jest też wzmianka umieszczona pod adresem: http://www.cire.pl/item,42272,1.html
I jak zwykle, starym napędem nowych napędów - nie jest rozsądek ale - chęć przechwycenia jak najszybciej i jak największych zysków ...
Co jest jednak pozytywne, to to, że się zmienia na lepsze profil wykorzystania różnych źródeł energii ... W Polsce węgiel, poprzez własną produkcję elektryczności, zastąpi częściowo - w ruchu drogowym - petropochodne ... co nie wykluczy ale nareszcie przyhamuje ich zapotrzebowanie ...
... jeszcze tych zdjęć nie widzieli (z ubiegłej Frankfurtckiej wystawy samochodowej) http://reviews.cnet.com/frankfurt-auto-s... i także tu: http://reviews.cnet.com/2300-13745_7-100... Czyli dalszy ciąg walki o utrzymanie cen ...
... a podsumowanie "Motoryzacji życia codziennego" - poczeka ... bo wpadło mi za dużo "dystrakcji" ...
Zaczeło się od dreszczykowego linku http://szczesniak.pl/1458#comment-6789 na temat "Trzech sposobów ..." przy okazji którego tafiłem na rozbrajające tłumaczenie się szefa fedu jak "wyparowało" w czwartym kwartale zeszłego roku 500 mld dolcy http://szczesniak.pl/1458#comment-6790 no i perełki na temat grypy A/H1N1 o potocznie unikanej nazwie "Meksykanki" w nawiazaniu do poprzedniej nazwanej "Hiszpanką" a moje refleksje na jej temat (sous toute réserve) - znalazły się pod adresem http://szczesniak.pl/node/1256#comment-6797 - Czy jesteście w stanie coś z tej przeplatanki zrozumieć ? - Jeśli nie macie nic lepszego jako zajęcie dla spędzenia czasu, to - spróbujcie ... ;-)
Pozdrawiam ...
... ale tylko na dzisiejszy wieczór bo u nas - siąpi ...
... budżetu federalnego w USA ... ;-( ... i "guciowy dopisek" pod adresem: http://www.wnp.pl/wiadomosci/91688.html
Czyli - "jak nie urok to - przemarsz wojska" i wszystkim przyjdzie wypicie tak nawarzonego piwka ...
... zauważywszy (sądząc po sobie) że się zaczyna podchodzić do linków - "jak pies do jeża" - przekopiowałem więc z pod adresu: http://szczesniak.pl/node/1256#comment-6797 poniższe:
Co do tych szczepionek przeciwko szerzącej się Meksykance to, jak wynika z zaciekłych dyskusji mechaniczno-mikrobiologicznych przy kuchennym stole, wygląda na to - że szczepionki przeciwko bakteriom są już w większości "dotarte" czyli skuteczne i nie szkodliwe, natomiast szczepionki przeciw-wirusowe są narazie sennym mażeniem farmakologii zachodniej dlatego że - wiruski potrafią się zmieniać (mutować) w funkcji warunków otoczenia i innych jeszcze zupełnie nie znanych - w ciągu - sekund ... tak że indywidualne efekty masowych szczepionek mogą być nie przewidywalne w skutkach ... ;-(
Co jest dla mechanika ciekawym, to to - że wirus dostając się do komórki - automatycznie ją zabezpiecza przed dostaniem się innych, czyli "rezerwuje ją wyłącznie dla siebie" ... i to tylko jej własna odporność decyduje - czy on zostanie "zaduszony" i wyeliminowany czy się rozwinie / zmutuje i narobi - w jemu tylko znanym celu - "zdrowotnego bigosu"...
Dlatego też, jak narazie, jedynym sposobem na wirusówki jest indywidualne wzmocnienie odporności organizmu - o czym wspomina klip chiński ...
Obecna sytuacja kryzysowa bardzo ujemnie wpływa na indywidualną odporność organizmów ludności podobnie jak to już miało miejsce w czasach panoszenia się hiszpanki co rekoszetem odbije się na zapotrzebowaniu i cenie petropochodnych ... Czyli jak ten bumerang ... wróciłem na Pańskie podwórko - Panie Andrzeju-Gospodarzu ... ;-)
Przy następnej dyskusji doszło cos jeszcze ciekawszego: Powyższe streszczenie dotyczy t.zw. "infekcji", ale jest coś jeszcze ciekawszego - istnieje jeszcze możliwość - "super infekcji" ... ;-( ... czyli sytuacji w której - siedzący już w komórce wirus - ulega osłabieniu i nie jest już w stanie blokować dostępu innemu wirusowi do "swojej" komórki ... i jak się taki "inny" do niej dostanie, to się obydwa spotykają i "sobie nawzajem" wymieniają co im "potrzebne" do odpowiedniej, w zaistniałych warunkach, mutacji ... i tu się mogą zaczynać dziać "jaja jak berety" - jakich sobie nawet nie można wyobrazić ...
Przed chwila otrzymałem adres klipu który to jeszcze uzupełnia:
Ja mam swój sposób na grypę - polski miodowy "Krupnik" albo Kubański Rum - "naparsteczek" (około 15 cl) - nie wypijając od razu tylko małymi łyczkami które rozprowadzam po ustach i w końcu połykam i tak raz albo dwa na dzień ... Co jest bardzo ważne to to - żeby to zrobic jak tylko się zaczyna czuć tak jakoś "nie wyraźnie" ... Jak się ten moment przegapi to już szkoda zacnego trunku i lepiej jest go zostawić na następny raz ... ;-)
"Meksykanki" jeszcze nie miałem, a jak ją "złapię" - to najwyżej - przestanę pisać swoje komentarze na blogach ... ;-)
PS. - Mój Śp. Ojciec zawsze twierdził że grypa to jest zwykły "niedopój" - ja wolę jednak mój "naparstek" - tyz piknie ...
Pozdrawiam ...
Przedwczoraj usłyszałem w naszym francusko języcznym radiu intrygującą wiadomość, że - żeby opanować spodziewaną pandemię grypy "kodowej" (jak ją nazywam, albo Meksykanki) musi być zaszczepione 3/4 ludnosci czyl 1,4 miliona osób (które - mieszkając na wyspie - nie trudno jest - wyłapać, szczególnie tą naszą francusko-języczną) ... ;-(
A wczoraj trafiłem na poniższy klip:
To by było tyle na ten temat ...
Jak się uda zdążyć, to trzeba jeszcze zebrać razem tą "Motoryzację" i przeskoczyć na - inne podejście do odśnieżania Montrealu - co Was może też zainteresować - tymbardziej że to redukowanie CoDwa naniosło Wam zaskakująco wcześnie i dużo śniegu ... ;-(
Tak że człowiek sam siebie zapytuje czy nie wartoby przypadkiem wrócić do zwiekszonego wydzielania tego CoDwa żeby uniknąć tak odczutego - "globalnego, na skalę Polski i okolic - ocieplenia" ...
... że - Prezydent USA Barack Obama podpisał proklamację, ...
http://www.rp.pl/artykul/382482_USA__pre...
Mam nadzieję, że zanim to do mnie dojdzie - to im tych szczepionek zabraknie i będą aplikować wodę (oby - czystą) - żeby móc "wykonać plan" i wystawić "z czystym sumieniem" rachunek rządowi - za "usługę" ... Tylko nie wiadomo na której / jakiej liście się człowiek znajduje ... ;-(
... szczepienia przeciwko "meksykance" mają być na bazie dobrowolnej ... tylko w służbie zdrowia - ze względu na niewystarczającą liczbę ochotników - "muszą być dobrowolne", albo - do domu ... Jak tak dalej pójdzie, to nie rozumiejące dobrowolnej konieczności pielęgniarki trzeba będzie zastąpić zaszczepionemi urzędnikami Ministerstwa Zdrowia ...
Ma ruszyć wielo-milionowa ($) kampania uświadamiająca i przekonywująca do konieczności dobrowolnego ulegania medialnej pokusie ... bo się, jak narazie, okazuje - że z sondarzowych sierpniowych 45% ochotników pozostało już tylko około 30% ...
Ciekawe jak będzie wyglądało i ile czasu zajmie przejście z łagodnej perswazji do; - "wy, wy i wy - na ochotnika - wystąp!"...
A może - zdrowa immunologia społeczna weźmie jednak górę nad - "wirusową inwazją" ... ? ... Oby!
Depuis leur apparition au milieu du ciècle dernier, les vaccins ont sauvé des millions de vies. Et les autorités sanitaires du pays assurent que celui contre la grippe A(H1N1) est sûr. On doit leur faire confiace.
Czyli: Od ich ukazania się w połowie zeszłego stulecia, szczepionki uratowaly miliony żyć. I władze sanitarne kraju zapewniają że ta przeciwko grypie A(H1N1) jest pewna. Musi się im zaufać.
Jak z tego widać, nie rozróżnia się już szczepionek przeciwko bakteriom od tych przeciwko wirusom, a szczegolnie tej - ktora już jest również pewna i to - przed zakończeniem jej przyśpieszonych testów ...
Najlepsza jest konkluzja:
Nous avons l'obligation morale, une responsabilité sociale de nous faire vacciner.
Czyli: Mamy obowiazek moralny, odpowiedzialność społeczną dać się zaszczepić. ... I - basta ...
Ciekawe jak szybko to medialne tsunami do Was dojdzie ?...
... dostałem niżej przytoczony angielski tekst …
Jak wynika z mojego doświadczenia - istnieją dwa sposoby zrozumienia przeczytanego tekstu: to co jest napisane i to - o co chodzi …
Otóż z mojego zrozumienia - o co chodzi - wynika, że:
Jedynymi możliwymi drogami do dostania się wirusów grypowych do organizmu są; nos, usta i gardło … i że - jak nadchodzi okres gryp, to praktycznie - nie ma sposobu żeby się móc uchronić przed zarażeniem …
Co jest jednak bardzo istotne to to - że "zachorowanie" nie następuje natychmiast po "zarażeniu" ale mniej więcej 2-3 dni po tem … i to właśnie daje nam możliwość "zorganizowania obrony" …
A ta "obrona" polega na: higienie, czyli unikaniu dotykania twarzy "brudnymi" rękoma, częstym ich myciu i częstym "przedmuchiwaniu nosa" - jak i na - "wyduszaniu / osłabianiu" złapanych już wirusów …
To "wyduszanie / osłabianie" złapanych już wirusów najprościej jest robić przy pomocy płukania tak gardła jak i nosa - jak najcieplejszą osoloną wodą i częstym piciem możliwie jak najgorętszych napojów które "spłukują" tak już "nie gościnnie przyjęte" - "złapane" wirusy - do żołądka - gdzie się już kończy ich ziemska wędrówka.
W poniższym artykule nie znajduję wyjaśnienia - dlaczego napoje powinny być "jak nagorętsze" ale z kąd innont słyszałem że - wirusy zaczynają "ginąć" w temperaturze około 40 stopni C. Z tąd też się bierze "samoobrona" organizmu poprzez gorączkę … Należy jednak uważać na chronienie głowy przed "przegrzaniem" - przez chłodzące kompresy …
Czyli moja metoda "rozprowadzania" w ustach małych łyczków mocnych, wspomnianych już, napoi alkocholowych wpisuje się dobrze w powyższa logikę … ;-)
A tu - już wyżej wspomniany angielski tekst:
PREVENTION OF THE INFLUENZA A (H1N1) Author of the following text is Dr. Vinay Goyal, urgentologist universally recognized, director department of nuclear medicine, thyroidic and cardiac.Here a translation of its message, full with direction, which it would be important to make known with the greatest possible number of people. The only ways to access for the flu virus is the nostrils, the mouth and the throat. At the time the epidemic also largely widespread, it is practically impossible not to come in contact with the influenza has (H1N1) in spite of all precautions. However, the real problem is not as well the contact with the virus as its proliferation.
While we are in good health and that we do not have show symptoms infection by the influenza (H1N1), in order to avoid it, there are precautions to take the proliferation of the virus, aggravation of the symptoms and the development of the secondary infections. Unfortunately, these precautions, relatively simple, are not sufficiently publicity in the majority of the official communications.
Here thus these some precautions:
1. As mentioned in the majority of publicities, to frequently wash the hands.
2. To avoid, as far as possible, touching the face with the hands.
3. Twice a day, gargle–throat wash with salted warm water (Listerine can replace salt water if one prefers). It runs out normally from 2 to 3 days between the moment when the throat and the nostrils are infected and appearance of the symptoms. To gargle–throat-wash regularly can thus prevent the proliferation of the virus. A certain way, to gargle–throat-wash with salt water, has the same effect on a person in health as the vaccine on an infected person. One thus should not underestimate this simple preventive method, not very expensive and effective.
4. At least once by day, to clean the nostrils with salted warm water. To wipe the nose with strength then, with helps of cotton stem soaked in salted warm water, to whitewash the two nostrils. It is another effective method to decrease the propagation of the virus.
5. To reinforce our immune system by eating rich foods in vitamin “C”. If the vitamin “C” is taken in the form of shelves, to ensure they also contain Zinc so to accelerate absorption.
6. To drink hot drinks as much as possible (The, coffee, herb teas, etc). The hot drinks have the same effect as the gargle–throat-wash but of way opposite. The hot drinks clean the throat of the viruses which could there to find then involve them in stomach where they cannot survive, thus avoiding their proliferation or any other damage.
There would be advantage to forward this message to the greatest possible number of people; that can only render service.
... wizytą u lekarza ...
Szczególnie jeśli chodzi o Tych Dwóch Niezrównanych ...
... i moja - ostatnio wydedukowana i na sobie sprawdzana metoda: trzy razy dziennie po małym ząbku czosnku - pokrojonym w cieńkie plasterki - bezpośrednio do odrobiny oliwkowego oleju (wyciskanego na zimno) nalanego na spodek, tak - żeby te plasterki odrazu topić w tej odrobinie oleju - to redukuje ten "boski zapach" i łagodzi smak - i - z kawałkiem chleba ...
Co jest ciekawe, to to - że się po takim sposobie aplikowania czosnku (na surowo - bo o to chodzi) - nie "wanieje" - w każdym razie - ja tak twierdzę ... ;-)
... "Jest doniesienie w sprawie szczepionek" ... ;-(
http://www.rp.pl/artykul/402668_Jest_don...
W układzie słonecznym jest mnóstwo naturalnych zasobów energetycznych, takich jak ropa naftowa, gaz ziemny oraz węgiel kamienny.
Powinniśmy maksymalnie wykorzystywać te naturalne zasoby które daje nam natura.
Ludzie nie powinni naruszać naturalnej równowagi ekosystemu, dzięki której "ewolucja" Darwina przechodzi kolejne etapy w drodze do samodoskonalenia.
Ludzie powinni dbać o odpowiednią zawartość dwutlenku węgla w powietrzu na ziemi, dzięki której oddychają organizmy zielone, a więc te na niższym szczeblu ewolucyjnym. Na niższym, czyli ważniejszym od kręgowców.
Dlatego zwiększajmy zawartość dwutlenku węgla w powietrzu ziemi! Rośliny też chcą oddychać! Nie pozwólmy na stosowanie w praktyce technik pozyskiwania energi które hamują rozwój Darwina i systemu słonecznego.
DAJMY ROŚLINĄ JAK NAJWIĘCEJ DWUTLENKU WĘGLA!!!
Dlatego uważam, że rozwiązania techniczne, mające na celu eliminację np. koksowni na rzecz kolektorów słonecznych jest w chwili obecnej dla środowiska lasów równikowych a przez to dla układu słonecznego ze wszech miar szkodliwa.
Wszelkie próby natomiast wdrażania tego typu rozwiązań powinny być niszczone w zarodku!
Mamy przecież narzędzia prawne, takie jak np. nałożenie przez Państwo akcyzy na każdy kilowat energii pozyskanej ze źródeł odnawialnych. Więc zróbmy to!
NAŁÓŻMY AKCYZĘ NA KAŻDY KILOWAT POZYSKANY ZE ŹRÓDEŁ ENERGII ODNAWIALNEJ!!!
gość - ekolog
... a my to co ? - Nie ???...
Z tego co mi tłumaczyli w szkole, chyba jeszcze podstawowej, w połowie zeszłego stulecia, ubiegłego tysiąclecia, wynikało - że - dzięki świetle, rośliny/drzewa pochłaniają to co2, zatrzymują sobie z niego to "C" i się same na nim budują - a ten "O" oddaja z powrotem do otoczenia - żeby te małpy które po nich skaczą miały czym oddychać ... a przy okazji i my też ... ;-)
Z tą różnicą, że te małpy tym drzewom nie przeszkadzają rosnąć, a my - stanowszy na dwóch nogach - zagubiliśmy (dzięki naszej "edukacji") zdrowy rozsądek i te drzewa bezmyślnie wycinamy ... i to - "siedząc na nich" ... ;-(
I teraz jestem w rozterce: czy ta "współcześnie demokratyczna" nauka tłumacząca, że to co2 jest takie szkodliwe - ma racje, a to - czego mnie kiedyś uczyli - było "komunistyczną propagandą" ? Czy też - odwrotnie ... ;-(
Czyli warto jest jednak posłuchać E.D. - jak precyzować - "że coś jest do d..."
http://szczesniak.pl/1461#comment-6854
... skorzystałem ze starego opróżnionego okienka wpisowego ...
Chciałem dodać coś więcej na temat Etosu Pracy, ale - szukając tego co chciałem do niego dołączyć - trafiłem na coś innego - więc tym razem ograniczę się do czegoś co można zatytuować jako:
Traktat o wyrażeniu "dupa"...
... dołączam poniższy tekst nie mogąc sobie przypomnieć komu go zawdzięczam:
Dupa
Dupę wynalazł uczony radziecki Wołow. Dlatego mówimy: 'dupa Wołowa'.
Inni twierdzą, że dupę wynalazła Marynia. Ci z kolei rozmawiają o ''dupie Maryni''.
Dupa pełni ważną rolę w ruchu obrotowym. Wszystko kręci się wokół dupy.
Dupa służy również do przekazywania zdecydowanych sygnałów niewerbalnych. Dobrze wymierzony, solidny kopniak w dupę jest wyrażeniem uczuć negatywnych wobec adresata takiego gestu.
Dupie można również przekazać emocje pozytywne, np.''całując kogoś w dupę''.
Dupa może spełniać też rolę lizaka. Szczęśliwie nie wszyscy są ''dupolizami''.
Uniwersalność dupy nie kończy się na tym, jest ona bowiem zadziwiająco skutecznym pojemnikiem: ''w dupie'' można mieć całe osoby, a nawet społeczności.
Dupa służy nieraz jako etalon: wiele rzeczy jest ''do dupy'', tym samym dupa spełnia rolę uniwersalnego wzorca porównawczego.
''W dupę'' (lub ''po dupie'') można również dostać. Czynność ta umacnia więzi emocjonalne między rodzicami i dziećmi.
Prócz tego, dupa spełnia rolę siedziska, powiadamy bowiem: 'siadaj na dupie', często z dodatkiem poleceń uzupełniających, jak np. '[...] i siedź cicho'.
Określenie 'dawać (dać) dupy' funkcjonuje w dwóch znaczeniach: erotycznym i wartościującym, jednak 'ściągnąć kogoś z dupy' tylko w tym pierwszym.
Można również ''chronić swoją (lub czyjąś) dupę'', co kolejny raz potwierdza ważność dupy w otaczającym nas świecie.
Zabrać się do czegoś od ''dupy strony' oznacza podejście niewłaściwe, od końca; dupa funkcjonuje tu jako synonim odwrotności.
Dupa pełni również rolę uchwytu, można bowiem ''trzymać się czyjejś dupy''. Określenie to nie oznacza braku równowagi, ale samodzielności.
Prof.Miodek (?)
A tutaj powtarzam dodatkowe wyjaśnienie z mile wiarogodnego źródła:
Ma Pan rację: ja też chcę oddychać czystym powietrzem "ale" Pan, Panie Guciu, w "Motoryzacji życia codziennego", zachęca do racjonalnego zużywania energii, natomiast ja jako ekolog i osoba która chce oddychać czystym powietrzem i spędzać wolne chwile na łonie przyrody, uważam, że jest to niestety "woda na młyn" tych organizacji i ludzi, które/którzy zatruwają powietrze! I dlatego jestem przeciwnego zdania.
Przykład: Jeśli Świat zużyje w szybkim tempie ropę, gaz i węgiel to szybko też przejdzie na tzw. alternatywne źródła energii - jak np. Islandia - jeśli jednak będzie "racjonalnie gospodarzyć energią", to organizacją międzynarodowym stworzy się czas i możliwość, żeby w "okresie oszczędzania" znaleźć sposoby na np. wydobywanie ropy z coraz głębszych pokładów, pozyskiwać surowce i budować infrastrukturę logistyczną np. z niezbadanym kontynentem jakim jest np. Afryka, itd.
Po prostu: organizacje międzynarodowe będą ciągnęły to g... dalej.
Która wizja jest korzystniejsza dla czystego powietrza?
Która wizja jest lepsza dla mnie?
Dla mnie ta druga.
A która dla Pana Panie Guciu?
gość ekolog
Przedewszystkim należy zachować umiar, a szczególnie - nie przesadzać ... ;-)
Wyrazić się to może przez pilnowanie - żeby "ktoś" nie przekształcił słusznej Idei Ekologii w nową religię - używając sprytnie do tego - jej idei oddanych Zwolenników ...
Niech Pan przyjrzy się temu co już się wyprawia z tym "ocipianiem klimatu", gdzie - przy pomocy "mediów" - eliminuje się u ludzi poczucie zdrowego rozsądku ...
Czy to nie jest przypadkiem najgorszą i najniebezpieczniejszą rzeczą jaką można było dokonać w dziejach ludzkości ?
Postęp jest celem ludzkiej działalności - ale musi być dokonywany z rozsądkiem i skwapliwie.
Ropo-pochodne i węgiel są dobrodziejstwem ludzkości - których już nie można "obejść" ale ich marnotrawienie prowadzi nas do różnego rodzaju katastrof ...
Niech Pan spróbuje się zastanowić nad takim stwierdzeniem:
"Zatruwanie środowiska" jest witalną biologiczną funkją życia na Ziemi i w Naturze istnieje cały mechanizm "korzystania" z niego - przez regenerację tego zanieczyszczania ...
Tylko trzeba utrzymać, jak się tylko da, ta naturalną równowagę pomiędzy tymi funkcjami - co powinno być właśnie celem ludzkiej działalności ...
Chodzi o zachowanie tej Naturalnej Harmonii Środowiska a nie jej fałszywie-nierozsądne - wymuszanie i - nic więcej ... ;-)
Pozdrawiam ...
PS. - A czy miał Pan okazję obejrzenia tego klipu http://szczesniak.pl/1518#comment-7327 o tak intrygującym tytule: "Chmury słuchają się gwiazd ..." ? ...
... bo się pokazało dwukrotnie ...
... przepraszam za to zamieszanie z tymi "Wymazałem ..." - ale - wynikły one z mego niespostrzeżenia się, że na końcu długiej strony są podane "następne strony" - do których "linki" już - nie "docieraja" - i przez to odnosi się wrażenie że wpisy się zgubiły ...
A pozatem - w ekonomii - tout va très bien, Madame la Marquise ... tout va très, très bien ...
Pozdrawiam ... ;-)
Tym razem - w skrócie:
Czyli - jak w powyższy sposób zrozumiana elektryfikacja "motoryzacji życia codziennego" mogłaby zmienić życie wielkich aglomelacji.
Otóż Trolejbusy Nowej Generacji (TNG) mogłyby przedewszystkim wzajemnie się wyprzedzać i zmieniać obsługiwane trasy.
Co tylko te dwa "szczegóły" pozwoliłyby zmienić ?
Pojęcie końcowych pętli zniknie. Zjazdy i wyjazdy z remiz także - ponieważ kierowcy będą mogli "parkować" TNG w pobliżu miejsca swego zamieszkania.
Zamiast odległych remiz zajdzie potrzeba stworzenia centrów dyspozycyjnych (dzielnicowych/sektorowych pozostających w gestii zarządów miejskich) do sterowania ruchem tych TNG przekazujących kierowcom instrukcje droga komunikacji komórkowej.
Ponieważ tak pomyślane TNG będą mniejsze, lżejsze, prostsze od strony mechanicznej a bardziej rozwinięte od strony elektrycznej i elektronicznej - wymagające przez to mniej zainstalowanej mocy, staną się w produkcji seryjnej tańsze od starej generacji, co pozwoli na zwiekszenie ich ilości w cyrkulacji umożliwiając skrócenie czasu na ich oczekiwanie.
Ponieważ celem tak przeorganizowanej komunikacji miejskiej ma być stworzenie warunków do jej bezpłatności ułatwi to możliwość szybkiejgo przekierowywania ruchu TNG w funkcji chwilowych potrzeb pozwalając na przyspieszenie tworzenia się zgromadzeń ludności jak i ich szybszego/sprawniejszego rozpraszania - zmniejszając okazje do tworzenia zatorów.
Co zrobic z całym obecnie zatrudnionym personelem ?
Należało będzie zwiekszyć ilość kierowców kosztem administracji oraz pozostałych przeszkolić i skierować do nowych bardziej indywidualnie-przedsiebiorczych zadań, ponieważ stworzy się potrzeba uruchomienia sieci małych warsztatów naprawczych (prywatnych, spółdzielczych) oraz punktów ciągłego utrzymania w czystości / mycia tychże TNG w ciągu dnia i ewentualnie nocy.
Taksówki powinny uzupełniać funkcję TNG, powinny być miejskie i prywatne. Prywatne mogłyby używać samochody jakie by chciały z odpowiednio ustalanymi taryfami i darmowym ładowaniem jeśli będą elektryczne, a miejskie byłyby wyłącznie elektryczne, o krótkim zasięgu i szybkości max 60-70 km/h, prostej konstrukcji, umożliwiających przewóz ludzi ułomnych. Ich taryfa byłaby symboliczna i służyłaby na dopłatę do stałej pensji - tej samej dla kierowców TNG i taksówek. Kierowcy TNG, po skończeniu nasilenia ruchu mogliby je parkować i przechodzić na taksówki.
Metro i tramwaje nadają się do transportu pasażerów raczej na średnie dystanse to znaczy - pomiędzy dzielnicami / sektorami co zmniejszy koszty bydowy stacji/przystanków i przyśpieszy transport. Powinna być uruchomiona tendencja do ich zastępowania przez kolejkę napowietrzną na estakadach (piękne pole do popisu dla Architektów).
Na peryferiach dzielnic / sektorów powinno być rozmieszczone "ułatwione" wyporzyczanie samochodów na wyjazdy poza miasto.
Miejsca do parkowania powinny być oznaczane w/g wymiarów miejskich samochodów elektrycznych, a dla większych - opłata zgodnie z ilością zajętych miejsc.
Jak Panstwo moga zauważyć - celem tego pomysłu jest zmniejszanie potrzeby przemieszczania ludności przedewszystkim, jak i robienia tego - stopniowo - z coraz większym zastosowaniem elektryczności.
Skąd brać tą elektryczność ? No właśnie … wracamy do poprzednio omawianego sposobu projektowania elektro-cieplowni - bazowanego przedewszystkim na zagospodarowaniu / wykorzystaniu ciepła "odpadowego". Z tego wynika, że te elektro-ciepłownie powinny być małe i rozmieszczone na peryferiach dzielnic / sektorów żeby móc łatwiej je ich ciepłem ogrzewać.
Elektro-ciepłowni opalanych czem się da, szczególnie lokalnymi odpadami/śmieciami. Z naciskiem na eliminowanie pyłu, SOx, NOx itp szkodliwych wydzielin (zapominając o tym CoDwa - bo od tego jest otaczająca je zieleń) Duże pole do popisu miałaby tu jądrówka w postaci małych hermetycznych bloków łatwo wymienialnych.
I tak, kołując i "podklinowując" dochodzimy do sedna problemu …
Jak Państwo mogą zauważyć - takie podejście zmieniłoby radykalnie pofil zapotrzebowania energii i co "gorsze" spowodowałoby "zapaść" obrotu gotówkowego czyli polepszyłoby warunki życia ludności kosztem zmniejszenia się, tego co po naszemu nazywa się PBI. I to jest "no łej" … ;-( … czyli aspekt polityczny do którego są przygotowane i zdolne do wprowadzenia tylko, jak narazie - moim zdaniem, Chiny i Rosja …
Nie wiem czy Państwo zauważyli, że nie zaczynam od detali tylko, przedewszystkim, od zdefiniowania przyczyn istniejących problemów żeby móc określić co i jak należy zrobić - żeby stworzyć sytuację w której one same ulegna redukcji / eliminacji … ;-)
Takie podejście kosztowało mnie 30 lat prywatnej praktyki we własnym "piwnicznym" biurze i jak teraz się spostrzegam jest powrotem do źródeł, czyli - do tego co nam wpajała Stara Gwardia Profesorów z Politechniki Gdańskiej - "jak się zabieracie do zrobienia czegoś to nigdy nie oszczędzajcie czasu na zrozumienie o co chodzi i na sprecyzowanie jak to zacząć i dlaczego" ...
Teraz należałoby zebrać te poprzednio napisane "kawałki łamigłówki" i przerobić na jedną, lepiej skonstruowaną, całość …
I tu należy się duże podziękowanie Panu Andrzejowi Mecenowi tego Blogu, którego cierpliwość i wpisy jego Uczestników zdopingowały mnie do próby sprecyzowania moich rozproszonych refleksji ...
Dziekuję i pozdrawiam … ;-)
Część prasy włoskiej tak nie lubi Chaveza i na niego "pluje" - że to staje się grotesque et contr-productif, przeczytajcie sami: http://www.rp.pl/artykul/2,360294.html czyli - "Chavez bohaterem festiwalu filmowego w Wenecji" ...
Może dlatego że obiecal dostarczać Persji od pazdziernika raptem 20 tysięcy baryłek benzyny dziennie i udział finansowy w rozwoju wydobycia gazu ? I to pomimo amerykańskiego embarga ... ;-(
Człowiek się już przyzwyczaił do wszelkiego rodzaju eksplozji - ale nie do hydraulicznej ...
Posyłam te dwa klipy, przypadkiem napotkane, będąc pod wrażeniem piękna architektury tej tamy i ich wyjątkowej wartości dokumentalnej ...
Łącze wyrazy współczucia dla Rodzin Tych którzy czuwali nad Ujarzmioną Wodą żeby Inni mogli mieć codzienną elektryczność ...
... nie wiem gdzie ten "breloczek" podwiesić - więc go podwieszam tutaj ... ;-(
Ile kosztuje nas unijna pomoc?
Rzeczpospolita - 21-09-2009 08:02
10 mld zł rocznie polska musi wyłożyć, by wykorzystać wszystkie pieniądze z UE - informuje "Rzeczpospolita", powołując się na raport Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, przeprowadzonych na zlecenie MRR.
Jak podaje dziennik, łącznie w latach 2007-2015 musimy do dodtowanych przez Unię przedsięwzięć dołożyć ok. 91,6 mld zł.Jednak autorzy raportu uspokajają, że Polska jest w stanie udźwignąć taki ciężar współfinansowania nawet w sytuacji kryzysu gospodarczego.
Znalazłem to pod adresem: http://www.wnp.pl/wiadomosci/89502.html
Ja tego niebardzo rozumiem tak jak Pan Gajos http://szczesniak.pl/1392#comment-5963 i pitam - czy nie lepiej by było te pieniądze zainwestować bezpośrednio w polskie, wynikające z lokalnych potrzeb, projekty ?
Czyżby to była nowa wersja starej - z pod zgaszonej latarni - "kup Pan cegłe za 10 zł" ... ;-(
Wygląda mi na to - że teraz to zostało zmienione na: "Panie - Okazja! - kup Pan cegłę za piątala! - to jest tylko 10% jej wartości - resztę dopłaci Unia" ... ;-)
Panie Guciu!
Chciałem poruszyć temat całkowicie nie związany z tematem bloga, ale mam nadzieję, że "przy niedzieli" Gospodarz nie wykasuje go.
Tak, jak w temacie w tej chwili siedzę w temacie desek. U nas w Polsce w tej chwili jeden kubik (dla laika: jeden kubik desek to jeden metr sześcienny desek bez pustki powietrznej - czyli innymi słowy: jeden metr sześcienny pełnego drewna) sosny mokrej kosztuje ok. 600zł/kubik. Przesuszonej do ok. 20% zawartości wody - 800zł.
Mam tu na myśli deski o dł. ok. 2,5 metra, szerokości 15-20cm i grobości 2 do 3 cm.
W związku z tym, że Kanada ma dużo lasów, mam pytanie:
Ile w kanadzie kosztuje jeden kubik (metr sześcienny bez tzw. pustki powietrznej).
Pytam jedynie z ciekawości, jeśli Pan kupował w ostatnich latach deski.
Pytanie nie jest ważne, ale jeśli przypadkiem zna Pan pobieżną cenę proszę o podanie, bo wg mnie w Kanadzie deski powinny być tańsze niż w Polsce.
Pozdrawiam, Adwokat Diabła - w trakcie remontu!
i nie mam zielonego pojecia o tych drewnianych ...
Slyszalem tylko, ze jest duza roznica miedzy tylko tartym a juz heblowanym.
Pozatem to zalezy od ilosci i oczywiscie transport ... Cos mi sie wydaje ze nie bedzie duzej roznicy ale trzeba uwazac na jakosc, bo jak sie kupi tarte na mokro to zanim do Polski dojedzie - to przeschnie i sie zwichruje. Dlatego u nas na miejscu kupuja mokre i zaraz zbijaja razem zeby je zwiazac przed wyschnieciem ... ;-(
Jakies 15 lat temu znajomy budowal sobie dom i wyszlo mu taniej sprowadzic z Wankuweru cedr niz kupowanie naszej miejscowej sosny ...
Tak ze jak Pan widzi niewiele moge w tym pomoc ... ;-(
... to znalazlem rachunek za deske z najtanszego (gorszego od sosny w polskim zrozumieniu) drewna o wymiarze nominalnym 2"x10"x16' ktora jako oheblowana na wymiar 1,5"x9,25"x16' (tak zwana sucha) - kosztowala 16,23 $Can czyli w przeliczeniu na 1m3 drewna wychodzi mi to na 371,78 $Can. Czyli to jest koncowa - sklepowa cena przed taksami dla zwyklych chlebojadow ...
Deska o tych samych wymiarach ale z prawdziwej sosny moze kosztowac conajmniej dwukrotnie ...
Te same deski nieoheblowane prosto z tartaku dla przedsiebiorcow i w wiekszej ilosci moga byc przypuszczalnie o polowe tansze, ale powtarzam - przypuszczalnie ...
To jest tyle co mi sie udalo - wydedukowac. Nie znam sie na tym, ale cos mi sie wydaje, ze polskie drewno jest lepszej jakosci - bo z lasow kultywowanych a nie dzikich ... Z wyjatkiem drewna od strony Pacyfiku czyli Wankuweru - bo tam drzewostan ma lepsze warunki do rozwoju / wzrostu i chyba trudniejsze dla rabunkowej lesnej gospodarki ...
.. "wracam jak pijany do płota":
Jestem pełen podziwu - jak łatwo można wmówic przeważającej części ludności i co gorzej, że to tej która powinna być oświecona przez edukację - byle co i jak to się może szybko stać ich nową religią za którą są gotowi walczyć do upadłego.
... bo to się jednak odnosi też do mnie ... ;-(
Otóż po studiach, przez długie lata, też byłem taki "łatwowierny" i co ciekawe - jestem nim dalej ... tylko - z małą różnicą: z wiekiem spostrzegam się prędzej, że - "coś w czymś - nie gra" i - zaczynam się nad tym, mozolnie, zastanawiać ... ;-)
... trafiłem przypadkiem na poniższy "amerykański reklamowy groch z kapustą", denerwujący bo jakoś nie można "wyłuskać" z niego tego co może być interesujące do pokazania, ale może być jednak przydatne dla pasjonujących się tym CoDwa - że mogą być inne zjawiska, bez porównania większe, które trudno jest ująć cyfrowo i można tylko - z zaciekawieniem / przerażeniem - oglądać ...
http://video.nationalgeographic.com/vide...
... nas uratować przed przymrozkami ... Do takiego wniosku doszedłem patrząc dzisiaj przez okno na oszronione dachy sąsiednich domów - i to przy temperaturze zewnętrznej równej zeru stopni Celsjusza ... ;-(
I tak sobie przypomniałem - że kwitnące sady wiosną chroni się też przed przymrozkami w czasie bezchmurnych nocy przez - palenie ognisk żeby je "zasłonić" dymem i do tej pory nie pomyślałem że w tym też pomaga to CoDwa ...
Ciekawe jakie musi być stężenie tego CoDwa nad sadem żeby go uratować od przymrozku ...
A w cieplarniach to się go specjalnie dodaje - żeby wszystko lepiej rosło i bylo bardziej zielone.
Czy przypadkiem nie trzeba się raczej zająć jego wytwarzaniem niż - eliminowaniem ?... ;-)
... czy raczej nie przypomniałem - w ostatnim zdaniu:
Czy przypadkiem nie trzeba się raczej zająć jego wytwarzaniem niż - eliminowaniem ?... ;-)
że to "dodawanie" tego CoDwa powinno być robione w sposób "rozproszony" a nie "skoncentrowany" o czym już wspominałem w http://szczesniak.pl/1400#comment-6191
Gdyby się w ten sposób podchodziło do rozwoju energetyki - takie zawirowania klimatyczne jak obecne - możnaby spokojnie przeczekać w dobrze oświetlonych i dogrzanych domostwach ...
... tego - o co "globalnie" chodzi ... iterpretacje pozostawiam - oglądającym ... ;-)
http://www.rp.pl/galeria/243943,1,407772...
... była-by możliwa przy obecnym postępie administracyjnym ?... według odnalezionego zapisu z końca XX wieku ... w oryginalnym języku - bo tylko w takim to może być zrozumiałe:
NOAH IN MODERN TIMES
And the Lord spoke to Noah and said: "In six months I'm going to make it rain until the whole earth is covered with water and all the evil people are destroyed. But I want to save a few good people, and two of every kind of living thing on the planet. I am ordering you to build Me an Ark."
And in a flash of lightning he delivered the specifications for the Ark.
"OK" - said Noah, trembling in fear and fumbling with the blueprints. ìSix months, and it starts to rain" - thundered the Lord. "You'd better have my Ark completed, or learn how to swim for a very long time."
And six months passed. The skies began to cloud up and rain began to fall. The Lord saw that Noah was sitting in his front yard, weeping. And there was no Ark.
"Noah" - shouted the Lord, "where is my Ark?" Lighting bolt crashed to the ground next to Noah.
"Lord, please forgive me!" - begged Noah. "I did my best. But there were big problems"
First I had to get a building permit for the Ark construction project, and your plans didn't meet code. So I had to hire an engineer to redraw the plans
Then I got into a big fight over "whether or not the Ark needed a fire sprinkler system"
My neighbors objected, claiming I was violating zoning by building the Ark in my front yard, so I had to get a "variance from the city planning commission"
Then I had a big problem getting enough wood for the Ark because there was a ban on cutting trees to save the Spotted Owl. I had to convince U.S. Fish and Wildlife that I needed wood to save the owls. But they wouldn't let me catch any owls. So no owls
Then the carpenters formed a union and went out on strike. I had to negotiate a settlement with the National Labor Relations Board before anyone would pick up a saw or hammer. Now we have 16 carpenters going on the boat and still no owls
Then I started gathering up animals, and got sued by animal rights group. They objected to me taking only two of each kind
Just when I got the suit dismissed, EPA notified me that I couldn't complete the Ark without filing an environmental impact statement on your proposed flood. They didn't take kindly to the idea that they had no jurisdiction over the conduct of a Supreme Being
Then the Army Corps of Engineers wanted a map of the proposed new flood plain. I sent them a Globe
Right now I'm still trying to resolve a complaint from the Equal Employment opportunity Commission over how many Croatians I'm supposed to hire
The IRS has seized all my assets claiming I'm trying to avoid paying taxes by leaving the country, and I just got a notice from the state about owing some kind of use tax...
I really don't think I can finish your Ark for at least another five years" - Noah wailed.
The sky began to clear. The sun began to shine. A rainbow arched across the sky. Noah looked up and smiled.
"You mean you're not going to destroy the earth?" - Noah asked, hopefully.
"No" - said the Lord sadly. "Government already has."
... korzystam z tego okienka żeby podać uaktualniona rodzimą wersję otrzymaną dzisiaj od znajomego ... Niestety nie znam jej autora, jeżeli na to trafi to niech się zamanifestuje !
Kolejny potop
Po wielu latach Bóg spojrzał znów na ziemię i stwierdził, że się bardzo źle dzieje.
Ludzie stali sie zepsutymi i skłonnymi do przemocy, więc postanowił znów zesłać potop i zniszczyć ludzkość.
Ale przedtem zawołał Noego i powiedział:
- Zbuduj arkę z drzewa cedrowego, tak jak wtedy: 300 łokci długa, 50 łokci szeroka, 30 łokci wysoka.
Zabierz żonę i dzieci, i z każdego gatunku zwierząt po parze.
A za 6 tygodni ześlę wielki deszcz.Noe nie był zachwycony - znów 40 dni deszczu, 150 dni bez wygód na arce, bez telewizora i z tymi wszystkimi zwierzętami - ale był posłuszny i obiecał spełnić wymagania Boga.
Po 6 tygodniach zaczęło padać dzień i noc.
Noe siedział i płakał, bo nie miał arki. Bóg wychylił się z nieba i zapytał:
- Dlaczego nie spełniłeś mojego rozkazu?
Noe odpowiedział:
- Panie, coś mi uczynił? Jako pierwsze musiałem złożyć podanie o budowę.
W urzędzie myśleli, że chcę budować stajnie dla baranów.
Potem nie podobała im się architektura - za wymyślna dla baranów, a w budowę statku na lądzie nie chcieli wierzyć.
Także wymiary nie znalazły poparcia, bo dziś nikt nie wie, jaką miarą jest łokieć.
Po przedłożeniu nowych planów dostałem znów odmowę, bo budowa stoczni w terenie zamieszkanym jest niedozwolona.
Po kupnie odpowiedniej działki zaczęły się nowe kłopoty.
W tej chwili np. chodzi o to, że w planach nie są uwzględnione systemy do gaszenia w czasie pożaru. Na moją uwagę, że będę przecież otoczony wodą, przysłali mi psychiatrę powiatowego.
Kiedy psychiatra upewnił się, że jednak buduję statek, zadzwonili do mnie z województwa, żeby mi uświadomić, że na transport statku do morza będzie potrzebne nowe zezwolenie, a będzie o nie trudno, bo minister podał się do dymisji.
Kiedy powiedziałem, że statku nie muszę transportować, bo będzie i tak otoczony wodą, kazali mi z ministerstwa marynarki wojennej, według przepisów unii, złożyć podanie do Brukseli w ośmiu odbitkach i trzech urzędowych językach o zezwolenie na zalanie terenów zamieszkałych.
Z drzewa cedrowego musiałem zrezygnować - nie wolno go już ze względów ekologicznych sprowadzać.
Próbowałem kupić tutejsze drzewo, ale nie dostałem tej ilości ze względu na przepis o ochronie środowiska, najpierw musiałbym zadbać o sadzenie drzew zastępczych.
Na moją wzmiankę o tym, że i tak będzie potop i nie opłaca się tu sadzić żadnych drzew, przysłali mi nowego psychiatrę - tym razem z województwa.
Krótko mówiąc - dałem kilka łapówek, kupiłem drzewo, znalazłem nawet cieśli do budowy, ale oni najpierw utworzyli związki zawodowe.
Kiedy się okazało, że nie mogę ich płacić wg taryfy, to rozpoczęli strajk, tak, że budowa arki znów się odwlekała.
W międzyczasie zacząłem sprowadzać zwierzęta. Tylko, że wmieszał się związek ochrony zwierząt i zabronił mi transportu jeleni w okresie rykowiska.
Poza tym, musiałem podać cel transportu tych zwierząt, jestem na stronie 22 pierwszego formularza z 47, moi adwokaci sprawdzają, czy przepisy dotyczące królików obejmują również zające. A działacze z Greenpeace wskazali na konieczność specjalnego urządzenia do pozbycia się gnoju i innych odpadów pochodzących z hodowli zwierząt.
Panie Boże, teraz jeszcze podał mnie mój sąsiad do sądu, twierdząc, że buduję prywatne zoo bez zezwolenia.
Moje nerwy są zszarpane, nie mogę spać, arka nie gotowa a ty zesłałeś deszcz.W tej chwili przestało padać, wyszło słońce i tęcza.
Noe spojrzał w niebo i powiedział:
- Czyżbyś się Boże rozmyślił i nie chcesz już zniszczyć ludzkości?
Bóg odpowiedział:
- Nie trzeba. To załatwi biurokracja.
PS. - Proponuję zmianę przedawnionego określenia "biurokracja" na współczesne "Administracja".
Zauważcie że jest napisana przez duże "A" - to jest tak - przez należny Jej - szacunek ...
... bo okienko było już niepotrzebne ... a tu znalazłem przykład jak można było kiedyś negocjować bez udziału administracji i jej wskazań ...
Porwanie samolotu (nie znanego mi autorstwa - sous toute reserve)
Poniedziałek - Porwaliśmy samolot na lotnisku w Moskwie, pasażerowie jako zakładnicy. Żądamy miliona dolarów i lotu do Meksyku.
Wtorek - Czekamy na reakcję władz. Napiliśmy się z pilotami. Pasażerowie wyciągnęli zapasy. Napiliśmy się z pasażerami. Piloci napili się z pasażerami.
Środa - Przyjechał mediator. Przywiózł wódkę. Napiliśmy się z mediatorem, pilotami i pasażerami. Mediator prosił, żebyśmy wypuścili połowę pasażerów. Wypuściliśmy, a co tam.
Czwartek - Pasażerowie wrócili z zapasami wódki. Balanga do rana. Wypuściliśmy drugą połowę pasażerów i pilotów.
Piątek - Druga połowa pasażerów i piloci wrócili z gorzałą. Przyprowadzili masę znajomych. Impreza do rana.
Sobota - Do samolotu wpadł SPECNAZ. Z wódką. Balanga do poniedziałku.
Poniedziałek - Do samolotu pakują się coraz to nowi ludzie. SPECNAZ pilnuje; wpuszcza tylko z gorzałą. Jest milicja, są desantowcy, strażacy, nawet jacyś marynarze.
Wtorek - Nie mamy sił. Chcemy się poddać i uwolnić samolot. SPECNAZ się nie zgadza. Do pilotów przyleciała na imprezę rodzina z Władywostoku. Z wódką.
Środa - Pertraktujemy. Pasażerowie i SPECNAZ zgadzają się nas wypuścić, jeśli załatwimy wódkę.
Ciekawa historia ale jeśli chodzi o fragment:
To tutaj autora chyba poniosła fantazja. Wg. mnie by ich nie wypuścili. Porywacze musieliby uciec, żeby uwolnić się od SPECNAZ-u, pilotów, pasażerów i innych gości:)))
glopi jasio
... już - po dzisiejszej linii - gdzie nie ma miejsca na fantazje a tym bardziej na humor ... ;-(
A to było prawdopodobnie napisane jeszcze przed stworzeniem plagi - te...r...ro...ry...z...mu ...
gdzie pomiędzy latami odsiadki było trochę miejsca na fantazje i poczucie humoru ... których miernikiem trafności była - liczba następnych zasądzonych lat ... ;-)
... dwa, znalezione przypadkiem klipy:
Ten na obecne Boże Narodzenie ...
A ten - na Nowy Rok ...
... na końcu którego (5:29 min) pokazane jest moje ulubione zdjęcie - Dwóch Polskich Mężów Stanu którym Opatrzność powierzyła przeprowadzenie Polski przez najniebezpieczniejszy moment Jej Historii ...
Pozdrawiam Najserdeczniej ...
... takie - swojskie !...
... pod adresem: http://www.wnp.pl/wiadomosci/97552.html
... ukazał się artykuł zatytuowany:
Obama: rozczarowanie szczytem usprawiedliwione
Jako pierwszy - "wychyliłem" się z nastepujacym komentarzem:
A co się stanie ...
... gdy "globalna temperatura" zamiast rosnąć obniży się o te dwa stopnie tego Celsjusza ? ... ;-)
Moc Serdeczności Bożo-Narodzeniowych z Montrealu - Gucio ...
Na co otrzymałem taką dobrą radę:
Dla Gucia i inych dzieci
Z tego co Guciu piszesz wynika, że jesteś jeszcze małoletni. Obejrzyj sobie ten wspaniały film, na You Tube,pt. HOME. Te 93 minuty pomogą Ci w dorosłym życiu zrozumieć pewne ważne sprawy. (Jeśli nie znasz angielskiego, film ten jest z podtytułami Googla)
... ktora mnie zaintrygowała - więc poszukałem i - odsiedziałem te 93 minuty ("odszczekując" się w miedzyczasie żonie, która - uwielbia w takich momentach - przeszkadzać) ...
Film jest rzeczywiście warty obejrzenia - cudowne ujęcia krojobrazów !!! ...
Co do treści narracji, to - mam sporo zastrzeżeń ... Wstęp nie jest dla mnie przekonywujący, w pewnym momencie narrator "przyczepił się" do tego co2, ale pod koniec - poruszył - mimochodem - prawdziwe przyczyny kłopotów ludzkości - do których powinno się jak najprędzej powrócić ...
Podaję "przycięte" linki (93 min to nie ich - kilka):
...utube.com/watch?v=NNGDj9IeAuI wersja francuska
...utube.com/watch?v=jqxENMKaeCU&NR=1 wersja Angielska
... nowy morski terminal naftowy
wnp.pl (Dariusz Malinowski)/PAP - 28-12-2009 08:28
http://www.wnp.pl/wiadomosci/97645.html
W poniedziałek premier Rosji Władimir Putin otworzył nowy terminal naftowy niedaleko portu Nachodka nad brzegiem Oceanu Spokojnego.
Ta położona tysiące kilometrów od Polski inwestycja może jednak wpływać na nasze bezpieczeństwo naftowe.
Naciśnięciem komputerowej myszy Putin włączył pompowanie 100 tysięcy ton ropy do zbiornikowca "Moscow University", który zawiezie ją do Hongkongu.
"To wspaniały noworoczny prezent dla Rosji. To ukończenie jednego z największych projektów inwestycyjnych współczesnej Rosji. To projekt strategiczny, ponieważ umożliwia (nam) wejście na nowe rynki, na rozwijające się rynki Azji i Pacyfiku" - powiedział Putin.
No cóż, nie pozostaje jak - Pogratulować Rosjanom ich Kierownictwa potrafiącego się posługiwać zdrowym rozsądkiem ... czego, najwyraźniej, po Zachodniej stronie - brak ... ;-(
... Panie Andrzeju-Gospodarzu - podaję link - warty polecenia !!! http://www.rp.pl/artykul/412008.html
Klip świetnie przedstawiony i - bezkompromisowo dodający otuchy i wiary we własne polskie możliwości (zdążyłem już go oglądnąć trzy razy i - pogratulować z tego powodu - Panu Lisickiemu) ...
... by zostawić gaz w spokoju - żeby sobie płynął tak jak to robił od momentu położenia tych rur ...
Za nowym u siebie raczej nie wiercić - bo, przy sprzyjającym pechu, może coś wybuchnąć ... ;-(
Lepiej zrobić przerwę i posłuchać co o kulturze mówi niezrównany - Pan Gajos:
... i "siebie zapituję" - czy przypadkiem - "im bardziej się zmienia - tym bardziej wychodzi na to samo" tylko z jednym wyjątkiem ... nie - "wróc to tempo" - z - dwoma:
Mistrz Dziewoński musiałby się teraz nauczyć "zachodniego" akcentu ... i, drugie; to - przestałoby już być - takie swojskie i zabawne ... ;-)
PS. - Tylko niezrównany Pan Janusz Gajos jest w stanie wyjaśnić taka zmianę sytuacji i uratować niezniszczalne swojskie poczucie humoru ... ;-)
Panie Profesorze, Panie Profesorze !
No? - o co ci chodzi Guciu ?
Co by się stało gdyby Adam i Ewa byli - Chińczykami ?
Nooo, nieee wieem ...
A cała klasa na to: - a my wiemy !
No to - powiedźcie !...
Oni zaczęliby od zjedzenia - tego węża ...
I w ten sposób nie byłoby problemu z tym cholernym jabłkiem ...
... dumam i coś mi - nie wychodzi ... ;-(
USA liderem światowej produkcji gazu 110
... chorrroba ! - jak to brzmi dumnie ! ... i co kto ma z tego ?
Gaz co prawda, ale tylko u nich - coraz tańszy, ale i coraz więcej bezrobotnych i bezdomnych ... i nikt na świecie (no - prawie nikt) z ich wirtualnie wiodącego PIB korzystać nie może ...
Wydrukowali jakiś trylion dolcy który miał gospodarkę ruszyć, finanse czują się lepiej niż przed całym tym zamieszaniem - a te pieniądze tam gdzie miały dojść - nie doszły ... Doszły tylko kredyty na podatki na przyszłe dochody których nie ma czym zarobić ...
A tymczasem Rosjanie przy "głodowym budżecie" w porównaniu z amerykańskim - jak się tutaj podaje, zaopatrują Europę, Chiny i co się tam da jeszcze w swoje petropochodne, a za uzyskane w ten sposób pieniądze - rozwijają własną gospodarkę jak nigdy dotychczas.
Rok czy dwa lata temu ogladałem francuski reportarz na TV5 z jakiegoś nowo powstałego nowoczesnego miasta na dalekiej północy, gdzie większość z pracujących jest zatrudnionych w Gazpromie i co mnie uderzyło to - krótka wizyta w miejscowym szpitalu ...
Wyposażenie - co najnowsze z całego świata, leczenie darmowe - jak dawniej, ekipa lekarska z różnych kraji ... Zaskoczeniem dla reportera było spotkanie lekarza amerykańskiego ... Na pytanie co on tu robi i czy mu więcej płacą niż w Stanach ? - Otrzymał odpowiedź, że nie, że mniej - ale - że "tutaj" - admnistracja mu pomaga żeby on mógł leczyć a nie mówi mu jak ma i kiedy to robić ... Scena ta była tak krótka jak i wymowna ... I w tym się kryje cała różnica ...
Na Zachodzie sędziom nie daje się - sądzić, nauczycielom - uczyć, lekarzom - leczyć, architektom - projektować itp, itd. ... wszystkim kieruje administracja i syndykaty ... co kto, kiedy i jak - ma robic i - basta ...
Wartoby żeby Barak pojechał na kilkutygodniową praktyke do Wołodji żeby samemu zobaczyć co to znaczy ten - etos pracy ... a nie niewolnicza - "performence"...
... Wracam do bardzo istotnego tematu-zjawiska które bym określił jako - "blogowe grubiaństwo"...
Wpisy: Pana Andrzeja http://szczesniak.pl/1566#comment-7965
i Pani Evy http://szczesniak.pl/1566#comment-7967 świetnie podświetlają to zjawisko ...
a Guciowy http://szczesniak.pl/1566#comment-7968 stara się, na swój sposób, za nimi nadążyć ...
Otóż, odnoszę wrażenie, że "grubiaństwo" jest pierwotną cechą człowieka a edukacja/wychowanie są próbą nauczenia go kontrolowania swoich odziedziczonych cech charakteru i wynikających z tego odruchów ...
Kojarzy mi się to z anegdotą wspominającą kogoś zachwyconego pięknem rzeźby i zwracającego się do jej autora z zapytaniem; "jak Pan to potrafił zrobić ?"... Na co otrzymał odpowiedź; "nic prostszego ... znalazłem alabastrowy blok, przyjrzałem mu się ... i usunąłem tylko to - co było zbyteczne" ...
Moim zdaniem jednym z najważniejszych elementów edukacji i wychowania jest wyrobienie świadomości - swojej odpowiedzialności za to co się mówi, pisze czy czyni ... I co jest ciekawe, to to - że na ogół nie można tego narzucać "przemocą" lecz raczej wskazywaniem / stwarzaniem konsekwencji do poniesienia ...
W wypadku blogów; podaniem - że wpis został przesunięty do skrzynki - "nie mile widzianych" ...
Pozwala to na - "wydmuchiwanie plew" - bez ich tracenia ... ;-) ... Inaczej mówiąc - stare - "odesłanie do kąta" ... co daje okazję / pozwala na - zastanowienie się ...
... ale nie zdążyłem tego wysłać ... a jest to poprostu genialna, oczywiście - moim zdaniem, interpretacja Pana Piotra Fronczewskiego umożliwiająca odzwierciedlenie już nie tylko miejscowego ale i światowego "rozwoju" naszej obecnej zachodniej - globalizacji ... ;-)
...
Po 25 latach Wielka Brytania zaczyna oficjalnie wątpić w sens prywatyzacji energetyki
http://www.cire.pl/item,45065,1.html - I tamże:
Jak poinformowała Informacyjna Agencja Radiowa, Ofgem, urząd zajmujący się kontrolą i koordynacją rynku energetycznego w Wielkiej Brytanii wydał raport, w którym sugeruje, że prywatyzacja energetyki nie przeszła próby czasu i tylko interwencja państwa może uratować ten kraj przed przyszłymi brakami energii elektryczej i gazu.
Pozatem trafiłem jak zwykle - przypadkiem - na dwa bardzo ciekawe wywiady w Rzepisze;
z Leszkiem Millerem http://www.rp.pl/artykul/428271.html
i Wojciechem Kwaśniakiem http://www.rp.pl/artykul/427768.html
Obydwaj - po mniej wiecej 10 minut ... waaarte posłuchania ... ;-)
Tutaj wywiad z Panią socjologiem ...
http://www.rp.pl/artykul/429267.html
A tutaj - przypuszczam - że chodzi o tą samą osobę - w ujęciu Pana Pietrzaka
Wspaniała i imponująca jest ta rozpiętość ujęć ...
I bądź tu mądry - zdezorientowany
... obejrzyjcie jeszcze raz ten klip wywiadu z Panem Leszkiem Millerem http://szczesniak.pl/comment/reply/1392/... ten drugi od dołu ...
Odnoszę wrażenie, że Pan Igor Janke nie spostrzegł się jeszcze, że robi wywiad z przyszłym Prezydentem Polski ... Moim zdaniem Pan Miller miał czas na wyrobienie sobie dojrzałej i dobrze wyważonej wizji całości ... niezbędnej do pełnienia tak odpowiedzialnej funkcji ... Zobaczymy ...
... Pana Leszka Millera ... http://www.rp.pl/artykul/428271.html Jestem pod wrażeniem ich trafności, jasności i precyzyjności - godnych męża stanu ...
Szczególnym objawieniem dla mnie jest - refleksja - która nigdy nie przyszła mi na myśl - czyli stwierdzenie - zaszłej w całej Europie (i nie tylko) sytuacji w której ruchowi socjalnemu wyczulonemu na bardziej społecznie sprawidliwy podział dochodu narodowego - odebrano wpływ na kontrolę jego wytwarzania - limitując go w ten sposób w możliwościach jego odpowiedniego dzielenia ...
I tak się zastanawiam czy tego spostrzeżenia nie zrobili w odpowiednim momencie, głównie - Rosjanie i Chińczycy ... i mając inne możliwości wykonawcze (geo-polityczne) - skutecznie to wprowadzają ... ;-)
Stare chińskie przysłowie mówi - że: "rzeczy nie zrobionych w swoim czasie - czas nie szanuje" ...
Czy przypadkiem nie nadchodzi czas w którym - to co nie było dane dokonać Leszkowi - będzie tym razem dane - popchnąć do przodu - Panu L.Millerowi ? ... Oby !!! ...
Siedem cudów socjalizmu:
1. Każdy miał pracę
2. Mimo że każdy miał pracę, nikt nic nie robił
3. Mimo że nikt nic nie robił, plan wykonywano w 100 procentach
4. Mimo że plan wykonano w 100%, nigdzie niczego nie było
5. Mimo że nigdzie niczego nie było, każdy wszystko miał
6. Mimo że każdy wszystko miał, wszyscy kradli
7. Mimo że wszyscy kradli, tego, co kradli, nigdy nie brakowało
Siedem cudów kapitalizmu:
1. Nikt nie ma pracy
2. Mimo że nikt nie ma pracy, wszyscy pracują
3. Mimo że wszyscy pracują, plan nie jest wykonywany w 100%
4. Mimo że plan nie jest wykonywany w 100%, wszędzie wszystko jest
5. Mimo że wszędzie wszystko jest, nie każdy wszystko ma
6. Mimo że nie każdy wszystko ma, kradną głównie ci, co wszystko mają
7. Mimo że kradną ci, co wszystko mają, nie udaje się nikogo złapać za rękę
... petropochodnymi ale, Olympiada - Olympiadą ... ;-)
... Szalenie ciekawe i warte zobaczenia / usłyszenia - zanim nie zniknie ... ;-)
http://www.rp.pl/temat/2.html
... Wywiad z Erykiem Mistewiczem ... trwa około 12 min.
PS. - No, już zniknął z powyższego adresu - który jest adresem aktualnego klipu
i trzeba kliknąć na poniższy:
http://www.rp.pl/artykul/307546,439317_T...
... jest z - "Najwyższej Półki" ...
Zgodnie z nasza narodową tradycją, po szoku tragedii, następuje okres rodzenia się teorii spiskowych i to - odwrotnie proporcjonalnych w doniosłości/zasięgu - do - banalności przyczyn wypadku ...
Moja jest nastepująca:
Opatrzność straciła swoją cierpliwość - "dałam Wam tyle lat pokoju abyście mogli się w końcu rozsądnie dogadać z sąsiadami - a Wyście woleli dać się omamić obcym radom bardziej schlebiającym Waszym wrodzonym słabościom ... Nie pomogło tłumaczenie - to pomoże wspólnie przeżyta tragedia" ...
I jako ostateczne ostrzeżenie - wysłała mgłę ... czego Nasi też nie zrozumieli ... resztę już mniej więcej znacie ...
W międzyczasie, do mojego poprzedniego wpisu http://szczesniak.pl/1642#comment-8579 dotarły dwa, moim zdaniem, bardzo istotne szczegóły:
Odlot samolotu prezydenckiego, podobnie jak wyjazdy autobusów ze szkolnymi wycieczkami, był lekko opóźniony ... Wewnatrz samolotu, podobnie jak w szkolnych autobusach, wrzało jak w ulu ...
Wiadomość, że w Katyniu mrzy, zimno i - czekają !!! - Przynaglała ... Jak do tego doszła wiadomość - że zrobiła się gęsta mgła nad Smoleńskiem i że trzeba lądować w Mińsku albo jeszcze gorzej - w - Moskwie! - dolała - "oliwy do ognia" ... I - jak w podobnych sytuacjach można usłyszeć - najprawdopodobniej padło - "niemożliwe - oni tam się przeziębią - zrób coś!" - i nie wykluczone - fatalne - "jak by twój brat tu był to napewno by zaradził !" ...
W takiej sytuacji podejmuje się decyzje których by się nigdy w normalnych warunkach nie podjęło ... Padło: - "lądujemy !" ...
A tymczasem, ze strony rosyjskiej - p a n i k a ! - jakiej by nie było na wiadomość o ataku atomowym ...
"Boooże pamyłuj !!!" - polska prezydencka wycieczka uparła się - żeby jednak lądować w takiej mgle !!! - "Szto djełać ???" - Zamknąć przed nosem lotnisko ? - Nie wypada ! ...
Nie ma innego wyjścia jak - powierzyć ich lądowanie - Opatrzności !!! ... I tak też się stało ...
Rosjanie napewno już wiedzą dokładnie jaki był przebieg wypadku, ale są niezwykle dyskretni i pozostawiają sposób ich podania do wiadomości - samym Polakom ...
A nasi ?
Co byście sami, Kochani, zrobili ? Przyznać się do takiej banalności zajścia ? - Nigdy !!!
Lepsze jest tradycyjne uruchomienie lawiny różnych teorii spiskowych i szybkiego ich zapomnienia z równoczesnym - wprowadzeniem do Naszej Historii niewątpliwie nieoczekiwanej wagi Wydarzenia:
Nabożeństwo Żałobne w Kościele Mariackim i Pochówek na Wawelu - w obecności Cara Zmartwychstałej Chrześcijańskiej Rosji - przy dzwięku bijącego "Zygmunta" !!!
Bo taką jest Nasza Wiara, racja stanu, sposób życia i bycia !!! - I niech nikt nie próbuje tego zmieniać ! - Tak było, jest i będzie !!! ...
Otwiera się natomiast możliwość zaistnienia Nowej Ery - Ery Współistnienia i Współpracy naszych Kościołów Chrześcijańskich: Katolickiego i Prawosławnego - której symbolem bylo dopilnowanie przez umierającego Karola Wojtyłę - powrotu Obrazu Matki Boskiej Kazańskiej do Moskwy - czyli tam gdzie jest - Jego Właściwe Miejsce i Powinność Bycia ...
... dlaczego samolot znalazł się po lewej stronie pasa do lądowania i przechylił się jeszcze w lewo ? ...
Biorąc pod uwagę, że podobno minimalna szybkość tegoż Tupolewa jest rzędu 260 km/h co daje w ciągu jednej sekundy dystans przeleciany około 72 m - przy widoczności mniejszej niż 500 metrów wskazuje mi na to - że pilot nie miał już czasu ani na na obserwowanie instrumentów ani na dyskusje z wieżą kontrolną - pozostało mu tylko skupienie się na tym co mógł dostrzec przez mgłę ...
Wyobraźcie sobie siebie samych za kierownica samochodu, czy - wjeżdżając w zakręt z szybkością "ślimaczą" 100 km/h - macie czas na obserwowanie szybkościomierza ?
Teraz - dlaczego na lewo ? ...
Najprawdopodobniej po trzech podejściach i nacisku - że - "to za długo trwa" - zrobił "mniejsze koło" do podejścia i próbował znaleźć widoczność pod mgłą ... Ale jak się spostrzegł że nie jest w osi pasa i już nie da rady "poderwać" samolotu i "pujdzie" w pole - "odbił" - jak myśliwiec - w lewo ...
Przy tak znikomej wysokości - lewe skrzydło znalazło się jeszcze niżej ...
Moim zdaniem - Pilot zrobił co mógł w sytuacji - bez wyjścia - Cześć Jego Pamięci !!!
Co do oceny przyczyn - to warto jest posłuchać przytoczonych wypowiedzi Pana Hypkiego - widać że ma świetne i wiarogodne rozeznanie w ogólnej sytuacji ...
I na tym kończe moje komentarze na ten temat ... Ciekawe czy i jak dalece okażą się one - trafne ...
Cytat z linku: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Afganistan-rosnie-cena-opium-2141084.htmlAfganistan - rośnie cena opium
Groźna choroba atakująca mak w Afganistanie doprowadziła do znacznego wzrostu cen opium. Zdaniem analityków ONZ, może mieć to duży wpływ na ceny tego narkotyku a tym samym na dochody ugrupowań ekstremistycznych.
REKLAMA
Chorobę wywołuje grzyb, który zaatakował połowę afgańskich upraw maku- twierdzi Antonio Maria Costa z onezetowskiego Biura ds. Narkotyków i Przestępczości. Najbardziej dotknięte są prowincje Helmand i Kandahar, najważniejsze rejony uprawy maku w Afganistanie. W związku z tym ceny tego narkotyku w regionie wzrosły o około 50 procent, dodaje Costa i podkreśla, że może mieć to wpływ na finanse na przykład Talibów, dla których produkcja opium jest jednym z głównych źródeł dochodu. Miejscowi farmerzy uważają, że za rozprzestrzenianie się choroby odpowiadają wojska NATO, jednak według ekspertów grzyb pojawia się regularnie co kilka lat.
Afganistan produkuje ponad 90 procent światowego opium.
No cóż, chyba w związku z powyższym coś się zmieni w Afganistanie?
Może decydenci kraju?
Jednak co owi decydeńci zaproponują rolnikom??? Jakie inne źródło dochodu?
Jak zaraza się rozprzestrzeni, stracą monopol. Chyba, że producenci opium odwołają się do Strasburga :)))
glopi jasio
... chyba nie będziecie mi mieli tego za złe jak to tutaj - zacytuje ??? ... ;-)
http://www.rp.pl/galeria/9133,1,483457.html
Jak by to się ukazało w naszej lokalnej prasie to, niewątpliwie, rozpętałoby wściekłą dyskusję na temat: "rysunkowego niedowartościowania znaczenia wełny" ... ;-(
... Niby logiczny odruch ...
We wczorajszych lokalnych (czyli u nas - w Montrealu) wiadomościach radiowych - usłyszałem - że jest zacięta dyskusja za i przeciw ...
Kanada jest przeciw - a Anglia jest - za ... Nie słyszałem jakimi racjami się kierują ...
To nie moja domena, ale z doświadczenia wynika, że płacenie takiego podatku - jeżeli uda się takowy wogóle wyegzekwować - zostanie (mający być płacony przez banki - a raczej łatwo unikany) szybko przerzucony na - klientów banków ... ;-(
Nie bardzo rozumiem - dlaczego nikt nie zaproponuje prostszego i praktyczniejszego rozwiązania, czyli - ustawowego ograniczenia - stopy procentowej ...
Tak dla przykładu, jako pierwszy krok, pożyczki miedzynarodowe max. 3%; pożyczki konsumcyjne max. 6%; pożyczki na karty kredytowe max. 9%; próg "lichwiarski" max. 12% (przed wojną było chyba 7,5%); powyżej - mamro (i to szybko zasądzane) ...
W tak prosty sposób - na koniec kryzysu - nie trzeba by było długo czekać ... ;-)


Katar może sobie na takie coś pozwolić, bo ma paliwa kopalne na eksport. U nas już nawet węgiel trzeba importować. Krajowego gazu wystarcza jedynie dla gospodarstw domowych, a ropy mamy tyle, że starczyłoby pewnie tylko dla rządu, policji, szpitali i straży pożarnej.
Dajcie mi gigantyczne pole naftowe, a zrobię z Polski Juesej.