Większością tych krajów kierują reżimy spolegliwe wobec USA i Izraela i z tego powodu zyski z ropy lokowane są na zupełne bzdury, nie stanowią inwestycji. Władcy są mierni intelektualnie. Jakiś szejk miał nawet pomysł na uniwersytet. Już myślałem, że coś na tym morzu ciemnoty zaczyna się dziać, ale...on nie zadbał o szkoły średnie, o podstawówki. Zbudował kosztem 10mld$ uczelnię, nakupował masę sprzętu labolatoryjnego, który stoi zafoliowany, zaoferował wielkie pieniądze wykładowcom i dał olbrzymie sztuczne ognie na otwarcie. Tak się buduje potęgę naukowo-techniczną? Aż żal patrzeć jak ci ludzie żyją. Brak swobody wypowiedzi, praktyczny analfabetyzm (niskie czytelnictwo), brak aktywności naukowo technicznej i kulturalnej. Obywatele tych państw to jeden wielki zasiłek dla bezrobotnych. Przynajmniej pierwsze 4 pozycje są odpowiedzialne, bo widać, że na główkę mają bardzo dużo. Co np. wytwarza Arabia Saudyjska? Znacznie biedniejszy Iran buduje własne samoloty, a jego studenci biorą udział w międzynarodowych olimpiadach. Arabia Saudyjska ma łatwe pieniądze za które można zrealizować wręcz kosmiczne marzenia. Inwestują w fotowoltaikę? W systemy odsalania? Założe się, ze tylko kupują. Żeby wytworzyć trzeba wykształcić specjalistów, a to poważna sprawa. Onzacza zbudowę cywilizacji, a nie chów ludzki w zagrodzie.
To piękny przykład jak pieniądze źle wydane nic nie dają. Dużo bogatsze są kraje takie jak Szwajcaria albo Japonia. Bogactwem kraju jest człowiek a nie zasoby. Zasoby można po prostu zabrać krajom, które źle wykorzystały własnych ludzi.
Przecież Polska to kraj gdzie prywatyzacji było mnóstwo, przeważnie bez łądu i składu, bez wizji, opychano firmy "strategicznym inwestorom" co normalnie jest uważane za klęskę, bo to silniejszy pochłania słabszego. Opychano naturalne monopole i "prywatyzowano" państwowym firmom, np. France Telecom. Najważniejsze, że kupcami zwykle nie były polskie podmioty, tak więc gospodarkę depolonizowano.
Dużo sprzedano Niemcom co do których Polacy pewne zaszłości historyczne mają. A czemu taka twarda postawa wobec Rosji? Tylko zaszłości? Nagle ci ludzie zamienili się w patriotów i chcą uchronić nasze? Nie sądzę. To pewne "sojusznicy" mają chętkę na te zakupy, ale chwilowo nie mają pieniędzy, więc poprosili spolegliwych polskich polityków o wstrzymanie sprzedaży. Większość "patryotów" to jest po prostu zachodnia agentura, dobrze zorientowana, że jej kraj to już prowincja. Bronią prowincji przed obcymi mocarstwami. Im głośniej taki będzie krzyczał, że nasz wróg jest na Wschodzie, tym lepiej. Wyjdzie na patriotę co się wschodniej potędze nie kłania i odwróci uwagę od kosztów jakie ponosimy będąc pod okupacją amorficznego zachodniego imperium.
A jeśli o mnie chodzi to w miarę możliwości nie sprzedawałbym nikomu z zagranicy! No chyba, że jakieś ważne względy, np. brak szans na zbudowanie niezależnej matoryzacji - to wtedy trudno. Nawet Anglikom się to posypało.
Komuna ograbiła ludzi z majątków w 1945, a teraz "inwestorzy" ograbiają z majątku zbudowanego w PRL. Mieszkańcy Europy Wschodniej są krojeni na ogromną skalę.
... zobaczyć potwierdzenie swoich przypuszczeń ... ;-)
Ale równocześnie rodzi się pytanie czy Zachód jako taki jest jeszcze w stanie się samemu zreformować - żeby rodzaj libijskiego snafu się już nie powtórzył ... Czy będzie dalej zwlekał z taka reformą aż ja przechwyci i wprowadzi na swój własny sposób - Islam ??? ...
Jeżeli się tego nie zrozumie, to zgodnie z przepowiednią Kadafiego - Zachodnia Europa w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat, bez jednego strzału karabinowego, stanie się muzułmańską ... Czy Zachód sprzeniewierzywszy się Chrześcijaństwu jest jeszcze w stanie to zrozumieć ???... zaczynam - "przipuszczać, że wątpię" ... ;-(
Nie ma się czemu dziwić. Polacy są bez wytchnienia bombardowani hasłami wręcz szowinistycznymi w tv, prasie, przez politykow /wszystkich/ itd. do tego nie znają prawdziwej historii własnej ojczyzny, nie mówiąc o historii sąsiadów/ bez tego trudno zrozumiec dobrze historię własną/. No i mamy to co mamy. Za wszelką głupotę, zaniechania i niewiedzę, za wszelkie niepowodzenia jest winny sojusz rosyjsko-niemiecki. A świat się śmieje i jedzie do przodu. I tak będzie dalej bo to patrzenie na świat zaszczepia się od niemowlęcia.
polecam statystyki tego złoża, tzn jak w przeciagu 4 lat wzroslo wydobycie i liczba wiercen (4 pdfy). Wydobycie w 2011 to niecale 7 mld m3 przy liczbie wiercen prawie 4000 od 2008 r. Ciekawe jak u nas co niektorzy chca wydobywac takie ilosci gazu za kilka lat, przy 14 odwiertach rocznie :)
Akademia Pana Kleksa "
już nie wspominam o ropie i kondensacie które raczej "delikatnie tamują" przepływ gazu (choć z drugiej strony są droższe). Czyli jak odwiercimy jakies 3000 odwiertów to moze te 10 mld m3 rocznie bedziemy wydobywac.
Minister skarbu Mikołaj Budzanowski:
„Wydobycie gazu ziemnego w Polsce w ciągu najbliższych 5 lat powinno wzrosnąć o 10 mld m sześciennych.”
Dlaczego pisze Pan tak sceptycznie o drugim Katarze?
Donald Tusk:
„- Jestem przekonany, że jesteśmy szczęściarzami. U nas w Polsce najbliższe wybory parlamentarne odbędą się za grupo ponad trzy lata. Ta stabilność polityczna niech to także będzie znakiem nadziei dla tych wszystkich, którzy chcą z nami inwestować w te przedsięwzięcia. Przeminą ekipy polityczne, za dwadzieścia lat ktoś inny będzie premierem, ale za dwadzieścia lat, kiedy będziemy chcieli już w pełni korzystać z naszych zasobów naturalnych, w pełni budować bezpieczeństwo i samodzielność energetyczną Polski, to kluczowym warunkiem będzie także równowaga finansów publicznych, stała tendencja wzrostowa w gospodarce, a to możemy i musimy zbudować dzisiaj.”
20 lat nam minie jak jeden dzień
I będziecie mieli nowego premiera
Czy trafił Pan gdzieś na wypowiedzi fachowców i nowe dane z wierceń potwierdzające ten entuzjazm polityczny od prawa do lewa oraz od góry do dołu. Może jestem fajtłapą i trafiam nie tam gdzie trzeba.
Pozdrawiam! Miło mi, że jest Pan Szczęśniakiem wśród szczęściarzy ;-)
J. Sokoł.
"powierzchownie rozumiane pojęcia" raczej różnorako. Biorąc pod uwagę, że odnoszą się one ro różnych technik i funkcjonowania instytucji, a każda technika może mieć różne metody, to spektrum jest duże. Jakoś to wszystkim umyka, że rozmontowanie Polski w XVIII w., przebiegało pod płaszczykiem szczytnych idei, które w większości podrzucali sąsiedzi a następnie narzucali. Teraz my robimy podobnie
Rosja aktywnie przekerowuje swoja polityke w kierunku Azji, nie wykluczajac USA i Europy, co jest sola w oku Ameryki.Co ciekawe Europa coraz smiele spoglada w kierunku Azji.
Rosja i Chiny to przede wszystkim projekty infrastrukturalne,energetyka, zloza, konsolidacja systemow bankowych, wspolpraca naukowa(m.in. przy tworzonych Dalekowschodnim Uniwersytecie Federalnym, wspolpraca przy inkubatorach nowych technologii,etc)
Rosja nie moze tego zaprzepascic, tym bardziej ze Chiny coraz aktywniej dzialaj na obrzasze poradzieckim, np przygotowuja sie do budowy kolei duzych predkosci miedzy Almaty i Astana.....temat rzeka ;) http://www.globalresearch.ca/index.php?c...
Skutek? Podział społeczeństwa niezorganizowanego (jak. np. amerykańskie - głównie w religijne i podobne instytucje) na dwie, trzy grupy wzajemnie się zwalczające. I brak elementu wspólnego (np. patriotyzmu czy mocniej - nacjonalizmu), które prowadzą do starań o własne interesy jako zbiorowości. Wtedy z taką wspólnotą (???), raczej zbiorowiskiem, można zrobić, co się podoba komu.
A kasa jest oczywiście ważna, bo jeśli władcy i poddani nie widzą, jak im wycieka pieniądz z kraju,
Dlatego można nimi szafować. np. czym jest demokracja? W państwie scentralizowanym, bez instytucji referenum, z kiepskim sądownictwem, ograniczona do wyborów do parlamentu może sprowadzać się wręcz do stabilnej dyktatury. Same "wybory" na arenie publicznej zaczynają się dopiero po wyłonieniu kandydatów przeważnie w zupełnie niedemokratycznej, szemranej wręcz procedurze. Ludzie po prostu dali sobie wmówić, że to właśnie jest demokracja.
Taką demokracją łatwo sterować gdy ma się dobrze okopane w krajuy służby specjalne albo wór z pieniędzmi. Wory są lepsze, bo prędzej czy później rozmiękczą wszystko. Takie wory mają bankierzy bo je sobie sami drukują, więc promują kaleką formę demokracji gdzie tylko się da. No chyba, że trafi się im jakiś fajny, spolegliwy, wsółpracujący tyran. Na takiego mają wyjątkową ślepotę. Wszyscy. Demokratycznie politycy takiego nie piętnują, demokratyczne media nie punktują, rządy demokratycznch państw nie wysyłają agentów w celu obalenia. Ileż to pisano u nas problemach z demokracją na Białorusi albo w Iranie, a ile o problemach w Arabii Saudyjskiej, ile o Kazachstanie? (ok. żeby nie było tak klarownie. jest jeszcze przypadek gdy tyran rządzi nikomu na razie niepotrzebnym alo nie wadzącym państwem. o takim też się mało mówi).
___
Groch
nt. sprawstwa obalenia ZSRR, pierwszej republiki w Europie, zatrzymywania "pochodów" to jest takie pasmo naiwności i przekłamań, że aż pękają oczy gdy to człowiek czyta. Choćby obalenie ZSRR. W obaleniu ZSRR brały udział
czynniki wewnętrzne jak np.
- osoba Andropowa
- decyzja o topieniu środków w Afganistanie.
Czynniki obiektywne wynikające z głupiego ustroju:
- ekonomia - duszenie przedsiębiorczości, marnotrawstwo - Chiny Ludowe pod koniec lat 70 były w stanie się opamiętać a ZSRR nie
- Koszty utrzymania imperium ponosiło imperium a powinny prowincje. Np. USA nakładają dyskretny "podatek" na swoje "prowincje". Choćby użytkownicy dolara pośrednio, a w sciślejszym sensie takie kraje jak Ekwador. ZSRR w tym czasie subsydiował Kubę.
Czynniki zewnętrzne:
- przyduszenie przez USA (poprzez Arabię Saudyjsą) w latach 80 cen ropy i podkopanie tym samym finansów ZSRR.
ZSRR to było po prostu imperium nieudane, bez gospodarza. Jego geneza to rewolucja bolszewicka sponsorowana z zewnątrz (Niemcy, zachodni bankierzy). Rewolucja miała na celu obalenie starego imperium rosyjskiego rządzonego przez carów a nie zbudowanie państwa idealnego. To co później powstało stanowiło pewien splot przypadków, np. odejscie Trockiego i władza Stalina, choroba umsyłowa Stalina itd. W latach 80 opozycja w Polsce była kompletnie spacyfikowana, na czoło w Solidarności wysuneli się tajni współpracownicy, a miejscowy aparat komunistyczny czekał jaka zewnętrzna siła podtrzyma mu koncesję na administrowanie krajem. Kto tu miał obalać ZSRR? Towarzystwo z Magdalenki?
A tekst nt. stopowania marszu Niemców na wschód. Co to jest?! Co to za rola dziejowa, co to za przeznaczenie dla milionów Polaków, co to za powód do dumy? Tak to każdy zatrzymywał czyjś marsz, np. Persowie zatrzymali Rzymian. I co z tego ma wynikać dla rozwoju ludzkości? Bo dla imperium Perskiego i Rzymskiego coś tam wynikało, tylko co dalej to już dywagacje obarczone efektem motyla - czyli dywagacje bez sensu.
Pochód islamu? A Bułgarzy, Austriacy, Serbowie, Węgrzy, Rosjanie, Hiszpanie, Frankowie to co robili? Graniczyli z ekspansywnymi muzułmanami, to stopowali ich pochód na tyle ile mogli. Wystarczy jako tako znać mapę Europy i historię powszechną. Nawiasem mówiąc, to Chińczykom kilka razy nie udało się zatrzymać wielkiej fali z zewnątrz i proszę. Chiny nadal stoją.
Inne kwestie na użytek obcokrajowców można co prawda troszkę podkoloryzować. np. z anarchii, tumisiwisizmu i uwiądu sądownictwa wywieść szlachecką"demokrację" i"tolerancję". A co to nam szkodzi zareklamować się :-). Obawiam się jednak, że Polacy sami w to wierzą. Że wierzył w to Kaczyński. A to już błąd. Z resztą w co wierzył Kaczyński trudno mi odgadnąć. Na Zachodzie przedstawiany jako prawica, a nawet "nacjonalista", a bywał na salonach fundacji Batorego.
... zależy od natrafionych tematów i wywoływanych nimi refleksji oraz chęci się podzielenia nimi ... ;-)
Też nie lubię tej "polskiej martyrologii" - dlatego też tak się ucieszyłem do tych stwierdzeń Lecha - których nie omieszkałem "wyłuskać" i podkreślić na czerwono ... To samo dotyczy tego co Wołodja - "rąbnął od serca" ... ;-)
Dla mnie Historia to: "tam - wlaliśmy tamtym, bo były jakieś tam racje po temu, kiedy indziej oberwaliśmy od kogoś innego, bo też były jakieś racje po temu ... a następnym razem to sobie to wyrównamy ... tylko warto jest wiedzieć - o co przedtem chodziło ..."
No, i tak - teraz - przyszło mi na myśl - "wyłuskane" z naszej liturgii - moje ulubione stwierdzenie;
"... bo taka jest nasza wiara !» i - i basta! ...
I tego się nie dyskutuje - nam wiadomo o co chodzi ... I to się też odnosi do - "Naszej Wiary na naszym podwórku" - jej sposobu bycia, życia i reagowania - z typowym zawołaniem - "usrać się a nie dać się" i - jak przyjdzie potrzeba - to obrócić pół Polski w perzynę, ale na swoim - postawić !!! ...
I tak się buduje Naszą Historię od zarania naszych dziejów ... ;-)
... I Rosjanie (wierchuszka) świetnie sobie zdają z tego sprawę, że pomimo tego iż jestesmy dla nich namolnie-upierdliwymi kuzynami ale - kuzynami - na których, w potrzebie, można liczyć ...
... Przekonał się o tym, jakiś czas temu, niejaki Adolf - który, nieopatrznie, na trzeciego, wplątał się w nasze sąsiedzkie stosunki i, zanim się połapał o co chodzi, wrócił do Berlina z nami dwoma na swoim grzbiecie ... ;-)
Co do uświadomienia sobie wielkości Polski i Polaków - to tak jak z tym drzewem ... żeby zobaczyc jego wielkość, stojąc oparty plecami o jego pień, należy wyjść z pod jego gałęzi i oddalić się - wtedy dopiero można objąć spojrzeniem całość - razem z otoczeniem ... I - i stosownie - docenić ...
Co do Rzepichy, to zauważyłem, że najczęściej komentarze trafiające tam - "po godzinach urzędowania" zostają przed powrotem do niego - najczęściej wyrzucane razem ze śmieciami ... ;-(
No, a teraz, po takiej odskoczni - możemy spokojnie powrócić do - petropochodnych ... ;-)
Gucia już sprawy niższego lotu - nie interesują ;-) Gucio już lata wysoko...
Nie wiem, czy ta ideologia Polski jako Wiecznego Powstańca (jak Żyd Wieczny Tułacz) jest warta kultywowania. Oznacza ona, że dzisiaj mamy mieć takie rządy, jakie mamy, że nie potrafimy znaleźć się w dzisiejszej globalnej polityce i sytuacji, jaką mamy, a w razie czego to zrobimy powstanie? Mhm...
Jeśli do tego dodać praktykę tego wychwalanego przez Gucia prezydenta, to jestem jeszcze bardziej pełen wątpliwości... Wolałbym jednak jakieś bardziej racjonalne scenariusze.
P.S. To na Rzeczpospolitej już taki zamordyzm w komentowaniu? Tak niewinnych wezwań do wspólnoty słowiańskiej nie przepuszczają? Kiedyś też miałem takie przygody, więc już nie zaglądam.
Podczas przemówienia oświadczył, że Rosja wkracza w nową fazę swojego rozwoju. - Nadchodzące lata będą dla niej decydujące - oznajmił. - Rosja ma wielką historię i równie wielką przyszłość - dodał.
..."Lech Kaczyński uwielbiał lekturę książek historycznych - mówił Jarosław Sellin. - Uważał, że zainteresowanie historią łączy się z zainteresowaniem polityką, i nie można być dobrym politykiem bez dobrej znajomości historii, zwłaszcza własnego kraju, własnego narodu".
Przytoczył anegdotę, która dobrze obrazuje poglądy prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Na jednym z nieformalnych spotkań kuluarowych z przywódcami krajów europejskich przy okazji jakiegoś międzynarodowego szczytu, kilku z nich wyrażało prezydentowi współczucie z powodu dramatycznej historii Polski jako jednego pasma nieszczęść.
Lech Kaczyński na to powiedział:
"Ależ, proszę panów. Nasza historia jest taka, że najpierw zatrzymaliśmy na kilkaset lat ekspansję Niemców na wschód, potem parcie islamu na zachód. W końcu zatrzymaliśmy pochód rewolucji bolszewickiej. W międzyczasie stworzyliśmy pierwszą w Europie republikę, z obieranym odpowiedzialnym przed prawem władcą i zasadą równouprawnienia religii, czego doczekaliście się kilkaset lat po nas. A już w XX wieku powiedzieliśmy jako pierwsi "nie" Hitlerowi, wy dopiero po nas, zmuszając zachód do przystąpienia do wojny z tym europejskim potworem. Potem stworzyliśmy Solidarność, doprowadziliśmy do upadku Sowiety, wszyscy inni się do nas dołączyli w ramach tego procesu. To jest historia wielkiego narodu, który ma wielką i chwalebną tradycję, a nie tylko martyrologiczno-cierpiętniczą".
Przytoczył też słowa prezydenta, który uważał, że:
"Żeby być traktowanym jako duży europejski naród, trzeba chcieć nim być".
............
No właśnie, czy przypadkiem nie mamy, "przeplatanego braterskimi waśniami i przepychankami" wspólnego Słowiańskiego Przeznaczenia ???
Cześć Pamięci Jednemu ! A Drugiemu - Życzenia wytrwałości i rozsądku w przywracaniu Słowiaństwu należnego Mu rozwoju i przynależnej Jego Narodom - europejsko-światowej pozycji !!! ...
(wysłane 7 maja 2012, ale w RP nie przeszło ... więc pozostało mi jako - "sobie a muzom")
można przerobić na broń w walce o zdominowanie innych krajów i podporządkowanie ich swoim interesom. Naprawdę, zachwyt ogarnia nad przemyślnością autorów takich strategii :-)
P.S. Dobre ujęcie: "spory zewnętrzne" i "infiltracja" - właściwe słowa-klucze do dzisiejszej akcji w sprawie Ukrainy.
Naturalnie, że dotyczy to także Ukrainy i to już od kilku lat (od 2004 r.) aż po dzień dzisiejszy, aktualnie to tylko kolejne próby tego samego.
Ogólnie ujmując "demokrację" można siać tam, gdzie rządy są niestabilne, administracja słaba, władza skłócona i bez autentycznie własnego programu, społeczeństwo zdezorientowane, zagubione w tym wszystkim, omamione "szklanymi paciorkami" dla tubylców - praktycznie nie mające innych wzorców oprócz cudzych, nachalnych medialnie (dziś głównie via internet, a nie radio "Wolna Europa", czy "Głos Ameryki")
Dlatego tak ciężko z tą "demokracją" w Rosji czy Chinach. Te kraje nie spełniają warunków koniecznych, a co dopiero mówić o wystarczających.
Ilość słów i wylanych tu problemów jest duża. Ale fakty są proste i wyłożone w moim poście. Do nich trzeba się odnosić, a nie do "wszystkich problemów świata tego".
Koledzy z PiS ruszyli do walki i przez nich płacimy MILIARD rocznie więcej, niż bez ich "negocjacji".
P.S. A już takie figury: "Zatem rząd Tuska i Pawlaka nie jest za nic odpowiedzialny?" to się w ogóle nie nadają do dyskusji i widać, że ktoś pisze nie czytając. Tzw "zaślepienie internetowe".
Niestety, moim zdaniem jest to mało rzetelna i obiektywna informacja... podwyższenie cen o 10% i to jeszcze w okresie (jak to wypominają pisowi eksperci) wyjątkowo dobrej koniunktury gospodarczej - co to KONKRETNIE oznacza? Gdzie porównanie chociażby do tego, jak kształtowały się kontrakty/ceny/podwyżki/obniżki gazu na rynku europejskim?
Zatem rząd Tuska i Pawlaka nie jest za nic odpowiedzialny? A sprawa kontraktu gazowego który Pawlak zawarł z Rosją? Komisja Europejska kazała nam renegocjować zawartą wtedy umowę, bo stwierdziła że w sposób rażący narusza ona interesy jednego z państw członkowskich (Polski). To chyba jednak bardzo wyraźny znak, że NAWET bruksela była zaniepokojona takimi warunkami.
A co z podwyżkami, które mieliśmy gdy przez Europę przewalała się fala kryzysu ekonomicznego w latach 2008-2010? Kontrakty gazowe i ceny na gaz rosyjski spadły niemal w całej UE, na skutek renegocjacji. Tylko oczywiście Polska nawet nie podjęła próby rozmów. Nie czuję się ekspertem w dziedzinie - mogę się mylić oczywiście, ale pamiętam więcej niż jeden artykuł i informację, które to właśnie obecny rząd obwiniały na wysokie ceny gazu.
Z całym szacunkiem, ale chyba nie da się jednak problemu zamknąć w kilku zdaniach i jednym skanie informacji z gazety.
Zostanie zredukowane do kuchenkowiczów. Ale stara się jakoś bronić - koncern multi-utility... Ale główna działalność - nie wytrzyma konkurencji. Najgorsze może być co innego - rząd może tak krótko trzymać PGNiG jak pod koniec lat 90-tych. Spółka była na skraju bankructwa, a komornicy zajmowali konta. Pensje były wożone w walizkach. Oby to nie wróciło.
EU - z pewnością nie oddał nic za darmo, ciekaw jestem, czy utargowali coś w związku z NATO, obecnością amerykańskich wojsk w Europie, czy co innego. Ale Europa oddała w ten sposób swoje wpływy w tym rejonie, bo chyba wszystko inne strefa wpływów USA. EU pozostają Palestyńczycy.
W to miejsce wchodzą Chińczycy, którzy grają i z Iranem i z Arabią Saudyjską. Pokojowo, handlowo, inwestycyjnie. To oni są obecnie najbardziej zainteresowani i uzależnieni od tego rejonu dostaw ropy. Niestabilność tutaj to dla nich cios. Ameryka znacznie mniej zależy od dostaw z Zatoki.
P.S. Dobre ujęcie: "spory zewnętrzne" i "infiltracja" - właściwe słowa-klucze do dzisiejszej akcji w sprawie Ukrainy.
... od kilku lat obserwuję "ekonomiczną" ciekawostkę ... Zaczynając od dolara - jego cena i wartość - "chodzą własnymi drogami" ... trzecim elementem "ekonomicznego" puzla (dla końcowych odbiorców) jest cena produktu ... Drzewiej wynikała ona z grubsza z kosztów produkcji + zysk (który przyjmowało się 10 - 15% jako - rozsądny) ... Obecnie ostateczną cenę ustala się wedle - "rynkowego wyczucia" i następnie dooobrze pilnuje - żeby nikt się, przypadkiem, nie wygłupiał z jej obniżaniem ... Dopuszcza się jedynie, w wyjątkowych sytuacjach podbramkowych, do sprzedaży "pęczkowej" to znaczy, na przykład; dwa samochody za półtory ceny jednego ... ale za cholerę nie użyczy jednego za 3/4 ustalonej ceny ... ;-(
Podobnie jest z ceną ropy, produkcja jednej barylki (w zależności od miejsca i technologii wydobycia) kosztuje, powiedzmy, 50 dolcy ... ale ta baryłka może być sprzedana i dostarczona wyłącznie ze wstążką i kokardką podnoszącą cenę do "poziomu rynkowego" czyli, w danym momencie, do powiedzmy 110 dolcy ... i jak ktoś tego nie może zrozumieć, to się wprowadza odpowiednie prawodastwo i.t.p. ... oraz wynikające z niego - konsekwencje ... Czy to nie jest proste jak parasol ???... Tylko, narazie, nie należy pytać kiedy i w jakich warunkach to powróci do normy ... ;-)
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na postawione pytanie, bo Azja nie jest jednorodna. Jak Pan sam wspomina, Japonia już została ustawiona do piomu, co zresztą ani trochę nie zaskakuje, skoro USA udało się bezproblemowo zmusić EU do zerwania wszelkich, nie tylko surowcowych kontaktów handlowych z Iranem. Dla przedsiębiorstw niemieckich czy francuskich to bardzo bolesne straty, ale czego się nie robi dla prawdziwego przyjaciela. Wszak: dla towarzystwa Cygan dał się powiesić.
Co do reszty Azji nie będzie to już takie proste. Wg mnie zasadniczym jest pytanie, jakimi to sankcjami USA mogą ukarać Chiny? Wyprowadzą nagle z Chin wszystkie swoje koncerny produkujące tanio dla Wallmarta, zrezygnują ze sprzedawania US-obligacji Chinom, odetną się dobrowolnie od największego na świecie rynku?
Głównym tematem gospodarczym ostatniej wizyty p. Clinton w Pekinie była walka o dostęp amerykańskich instytucji (i produktów) finansowych do chińskiego rynku. Dla Wall Street i londyńskiej City to temat być albo nie być wielkim graczem w przyszłości. Uwolnienie juana to już tylko kwestia czasu, tymczasem Chiny rozbudowują Hongkong na potężne centrum finansowe, które może poważnie zagrozić pozycji Wall Street i City. Skoro więc nie można wroga pokonać, należy się do niego (próbować) przyłączyć.
US-sankcje sprowadzają się do tego, że zagraniczne firmy i banki kooperujące z Iranem otrzymują bana na US-terenie. Chińskie firmy i banki (te wielkie) są głównie państwowe, jakby złego było mało ich dotychczasowe interesy na terenie USA są o wiele mniej rozwinięte niż takich Nemiec czy Japonii, które dzięki tej zależności ukarać łatwo. Ponadto Chiny mogą zastosować odwet wobec USA, a instrumentów mają w ręku całkiem sporo. Tak więc na zastraszenie Chin chyba już za późno, ten pociąg raczej już odjechał. A bez zastraszenia Chin trudno będzie podporządkować Indie. Obok wymienionych przez Pana powodów warto dodać, że dla Indii odejście od irańskiej ropy to zwiększenie kosztów i tym samym zmiejszenie konkurencyjności gospodarki w porównaniu z Chinami.
Ale - jak rzeczywiście będzie, to jeszcze nie wiadomo. Indie to kraj skorumpowany, bez silnego centrum i jasnej koncepcji rozwoju, to kraj targany wewnętrznymi sporami i walkami politycznymi a przez to znacznie łatwiejszy do inflirtacji niż Chiny.
Dlaczego dziś mamy rope po 96 za baryłkę dolara po 3.2= 307$ a kilka dobrych lat temu dolar po 2.3 ropa po 120-148$ (rok 2008)= też około 300$ a ceny nie tak jak w 2008 r około 4 zł http://mrc.tychy.pl/ceny.paliw/?okres=ws...
... ze zasłyszanych ongiś opowiadań - takim radykalnym wyręczycielem zwolenników eliminowania spekulantów był niejaki Felix D. i to do, niezrozumiałego dla mnie, stopnia niechęci - do jego działalności - wyrażonego usunięciem jego pomnika w Warszawie jako jednego z pierwszych ... W przeciwieństwie do pracowników zreformowanego KGB którzy zażądali powrotu pomnika ich Założyciela przed nową ich siedzibą w Moskwie ... Czyżby - symboliczny powrót do wyjściowych założeń ??? ... ;-)
co to za twór językowcy? Komu oni ten kapitał dają? Oni kapitał posiadają. To się nazywa kapitaliści. Ale to nie jest politpopr nazwa. Nie używa się jej.
Zkapitalistami nasi właściciele nie mają dużo wspólnego.
Przeważnie nie mają przedsiębiorstwa, nie przedsiębiorą.
Jeżeli przyjrzeć się uważnie to przeważnie również nie ryzykują w znaczeniu ryzyka rynkowego.
Komu właściciele dają - do końca nie wiadomo.
Ponoć taki płk Muammar G. dawał na wybory Mikołaja S.
Mnie bardziej interesuje komu daje właściciel Włodzimierz Władimirowicz P.
Może ma Pan jakieś przecieki ?
co to za twór językowcy? Komu oni ten kapitał dają? Oni kapitał posiadają. To się nazywa kapitaliści. Ale to nie jest politpopr nazwa. Nie używa się jej.
Ja tych pierwszych co kontrolują nazywam administratorami (organa władzy).
Ci drudzy to właściciele (kapitałodawcy).
Ale to chyba nie jest polityczna poprawność.
M.L.
Nie rozumiem, dlaczego mowa o "poglądach", Ja staram się przytaczać fakty.
Sprowokowało mnie tendencyjne pytanie w sondzie.
Prezentuje Pan pewne fakty, ponieważ ma Pan pewne poglądy.
Dobrze Pan sprecyzował poglądy np. w tym wywiadzie.
Miałem nadzieję, że uda mi się sprowokować Pana do przedstawienia wywodu.
Dlaczego w Pana opinii w sytuacji gdzie mamy jako-tako rynek (np. ropa), trochę mniej (dostęp do infrastruktury przesyłowej) gaz w USA,po pierwsze dochodzi do takich szoków - kiedyś otrzymałem odpowiedź i tu się zgadzamy, że wynika to z drukowania pieniądza (czyli tak na prawdę interwencji), ale co ważniejsze dlaczego Pana zdaniem odpowiedzią biznesowo-ekspercką jest zwiększenie interwencji (ograniczenie kontraktów spekulacyjnych na towary, zwiększenie kontroli przez komisje handlowe) zamiast ograniczenie podstawowej przyczyny (dodruku pieniądza)?
cytuję:Andrzej Szczęśniak
Może Pan sobie obstawiać, co Pan chce, ale jeśli to przynosi szkody gospodarce, ludzie tracą pracę, to takie zachowani muszą być zakazane. W dawnych czasach taki spekulant wylądowałby przed plutonem egzekucyjnym albo w więzieniu. Dzisiaj są łagodniejsze czasy. Także proszę się cieszyć,
Przecież szoki wzięły się z:
obaw spekulantów o dalszy dodruk - jak się okazuje nie bez podstaw z
wywołania nadpłynności przez zalew tanim pieniądzem - gdyby nawet nie mogły z przyczyn formalno prawnych znaleźć się na rynku ropy/gazu to znalazły by się na rynku cebulek na tulipany
Moim zdaniem powinno być zakazane - dodrukowywanie pieniądza.
W kodeksie Hamurabiego za dolewanie wody do piwa groziła kara śmierci.
Za dodruk pieniądza powinna być kara niczym przekleństwo Midasa.
Dlaczego woli Pan karać tych malućkich co skrobią na chlebek?
cytuję:Andrzej Szczęśniak
poza tym zawsze można pójść do kasyna i też "obstawiać".
Ja wolę jak przypisuje się, że powiedział Rothschild: "kupować tanio, sprzedawać drogo" zamiast obstawiać w grze o sumie ujemnej.
Pierwsza kategoria spekulantów to ludzie, którzy korzystają po prostu z okazji. ...
Ta druga grupa spekulantów posiada prawo kreowania waluty, sterowania stopami procentowymi, kontroluje ważniejsze media opiniotwórcze. ...__
Groch
Groch,
Ci pierwsi to pożyteczni spekulanci, Ci drudzy przeważnie to rabusie, w najlepszym przypadku naciągacze.
Ja wierzę (bo nie mam żadnych danych, podstaw naukowych, a jedynie przekonanie oparte na pewnym doświadczeniu życiowym i znajomość twórczości ekonomistów), że metodą "walki" z drugimi nie jest zakazać, zamknąć, zlikwidować, lecz metodą "walki" z tym drugim jest "wolny rynek".
Z faktografii polecam jeszcze filmy Williama T. Stilla.
Wniosek do jakiego sam doszedł jest absurdalny. Wystarczy popatrzeć na Zimbabwe.
Czy mógłbyś tu nie wklejać z copy-paste tych dyrdymałów o drobnych inwestorach? Bo mi przepona pęknie.
Czasami bierze się ludność nawet dzieci, by osłaniały czołgi, w każdym kasynie jest dużo drobnego płazu i kilku rekinów. Tak samo "rynki finansowe" biorą tych "drobnych" jako tarczę strzelniczą.
Czy ktokolwiek tutaj zdaje sobie sprawe jak działają instrumenty pochodzne a kontrakty terminowe w szczególności?
Taki kontrakt do dokument o treści "Ja niżej podpisany zobowiązuję się w dniu .... wymienić ten dokument na pieniężną równowartość ... m^3 gazu/... ton pszenicy/... uncji złota". A głównym źródłem problemów które (jakoby) powoduje jest fakt, że uniezależna od dolara (czy jakiejkolwiek innej waluty).
Tymi "pasożytami", o których Eva pisze, są więc inwestorzy - zwłaszcza ci drobniejsi, którym rozwój internetu umożliwił łatwy dostęp do takich kontraktów i tym samym umożliwił im "olanie" dolara, a "gospodarzami" są rządy, które utraciły możliwość "skubania" drobnych inwestorów poprzez dewaluację swojej waluty.
Sytuacja jest więc dokładnie odwrotna niż wszyscy chyba w tym wątku piszą: skończyło się pasożytowanie rządów na drobnych inwestorach - i stąd te wszystkie nawyływania do "dezynfekcji", wprowadzenia ograniczeń w obrocie instrumentami pochodnym itd... (warto zauważyć, że wszystkie proponowane ograniczenia mają dotyczyć tylko drobnych inwestrów, duzi dalej będą mogli bez ograniczeń obracać instrumentami choćby przez jakąś swoją azjatycką filię na giełdzie w Azji).
... ta finansowa zabawa może potrwać ? ... Pojęcie czasu, istotne dla nas, jest w takiej sytuacji względne ... kojarzy mi się ono z naciaganiem takiej biurowej gumki (idealnej do "strzelania" w drzemiących, na zajęciach czy pracy, sąsiadów) ... To nie tyle czas jej naciągania co szybkość narastania napięcia jej naciągania które decyduje o momencie jej pęknięcia ... ;-)
... Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w dobie globalizacji pasożyty nie padną razem z gospodarzem, lecz przeniosą się na nowego, jeszcze nimi nie wyniszczonego.
... tak niewątpliwie było dotychczas, ale coś przyśpiesza to napięcie ... Tak się jakoś składa, że Ziemia jest kulista i w którąkolwiek strone by się nie wyciągać - to się w końcu trafi na własny ogon ... I co nie poniektórzy zaczynaja swoje swoje własne i sąsiedzkie ogony - podgryzać ... ;-) ... Pazerność ma skłonność do wszelkiego rodzaju "overdoses" z podobnym końcowym skutkiem ... ;-(
Przykładem takiego przyspieszania i jego skutków może być Islandia ... Zobaczymy co będzie się działo w Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Wloszech no i teraz we Francji ...
U nas w Kebeku już dwunasty tydzień 180 000 studentów i uczni szkół średnich (na około siedmiu milionów ludności) nie chodzi na zajęcia ... maja zastrzeżenia do słuszności podwalin systemu w którym przypada im żyć ... maja już raczej rosnące poparcie; rodziców, nauczycieli, profesorów, zwiazkow zawodowych i ludzi zwalnianych z pracy jak i z niemi związanej ludności ... media nie wiedzą co robić ... rosnące zaniepokojenie establiszmentu ... siła by gadać ... można stłumić młodzieżowy ruch ale nie świadomość ludności która oni rozbudzili (mając już lepsze informacje niż funkcjonariusze) ... doszły mnie sluchy, że podobnie zaczyna się dziać w innych prowincjach ... trudne do opisania, ale wyczuwalne napięcie wzrasta ... pomimo oficjalnego zapewniania - "ewry think iz rajght" ... podobnie jak po dużym opadzie śniegu w górach - jedno strzelenie z bata może ruszyc lawinę ...
... zamieniają się w kontrolerów społeczności na rzecz kredytodawców. Coraz bardziej widać, jak gęba totalitaryzmu wyziera spod maski takich "wolność kochających" narodów jak Ameryka.
Pisząc "kredytodawców" mam dylemat. Jak to-to nazwać?
Sami się określają "rynki finansowe". Obraźliwie nazywani "banksterzy". Dawniej "kapitaliści". Teraz - "bogacze", "posiadacze kapitału"? "1%"? Jaka jest poprawna politycznie nazwa?
Gdyby ci finansiści:
- musieli się posługiwać własnym ciężko (nawet w spekulacjach) zarobionym pieniądzem,
- grali na czuja (a nie mając dostęp do informacji dla zwykłego obywatela niejawnej)
- na równych zasadach prawnych co szary Kowalski
to ich możliwości byłyby ograniczone. Na tyle, że ja bym już machnął ręką na taki margines patologii. Nadmierny idealizm szkodzi.
Bo coż jest ta "podpórka" w towarze o której Pan napisał? Ta "podpórka" musi mieć jakąś podstawę prawną. Ktoś sobie taką podstawę zaklepał, inaczej poszedłby siedzieć za fałszowanie pieniądza.
a niedawno w radiu słyszałem, że podanie Fecebokowi na tacy własnego życia, to jest coś czego "my" chcemy. Tak mówił zaproszony ekspert z "Polityki".
natomiast kto komu (nazwiska udziałowców banków) "wtłacza" setki miliardów dolarów, to ludzie wiedzieć nie mogą. W mniejszej skali to jest u nas w Polsce np. w prywatyzacji albo zamowieniach publicznych: "tajemnica handlowa". Traktują nas jak bydło.
Wpływ finansistów (rynków) polega obecnie przede wszystkim na kreowaniu "rynków". Gdyż nie są to już giełdy towarowe z narzędziami zabezpieczającymi przyszłe transakcje (na rynku rolnym w USA znane od XIX wieku), To są instytucje obrotu pieniędzmi, dla których jakiś konkretny towar jest tylko podpórką. Jak ów przysłowiowy Murzyn siedzący przez rozwalonym barakiem - jako podstawa pod emisję instrumentów finansowych dla pożyczek hipotecznych.
Takie rynki to choćby ETS - "rynek" obrotu emisjami CO2. Jak widać podstawą może być nawet tak niewinny gaz jak dwutlenek węgla, a dokładnie - pozwolenie na jego emisję. Przezabawne :-)
Pierwsza kategoria spekulantów to ludzie, którzy korzystają po prostu z okazji. Walka z nimi jest z reguły irracjonalna, bo oni są z reguły czymś w rodzaju termostatu. Pomijam jakieś szczególne warunki typu klęska żywiołowa i jakiś pan "zapobiegliwy" skupujący z rynku artykuły pierwszej potrzeby.
Zupełnie inna sprawa to spekulanci, którzy świadomie i z premedytacją doprowadzają do ruchów w cenach po to by w dogodnym momencie zebrać plon - czyli mówiąc wprost - okraść ludzi.
Ta druga grupa spekulantów posiada prawo kreowania waluty, sterowania stopami procentowymi, kontroluje ważniejsze media opiniotwórcze. Ich stara, wypróbowana metoda to najpierw napompować rynek pieniądzem, pozwolić ludziom wytworzyć bogactwo, a potem nagle przykręcić śrubkę i zrobić "samoistny" kryzys w wyniku czego przejmują majątek poniżej jego realnej wartości. Historia tych "spekulantów" jest dobrze opisana np. w książce "Wojna o pieniądz" autorstwa Hongbinga Songa, pierwotnie wydana w Chinach. Jest polskie wydanie. Hongbing Song adresuje książkę do chińskiego czytelnika mówiąc wprost, że to ostrzeżenie przed ukrytymi ośrodkami władzy finansowej. Otwarcie Chin może spowodować ryzyko wtargnięcia tych sił, przejęcia kontroli nad pieniądzem, a tym samym nad krajem. Polecam, bo jest dość treściwa (cytaty, fakty, daty), a jej krytyka np. w angielskjej wikipedii bardzo ogólnikowa, w zasadzie sprowadza się do kilku standardowych niczym niepopartych, nieporadnych zarzutów...
Podkreślam, że nie są to po prostu wielcy kapitaliści, tzn. ludzie, którzy mają wielki kapitał i samą jego wielkością mogą sobie pozwolić na więcej. To są ludzie, którzy zaklepują sobie realne przywileje, stoją ponad prawem i w razie konieczności będą swej pozycji bronić za wszelką cenę.
__
Groch
Nie rozumiem, dlaczego mowa o "poglądach", Ja staram się przytaczać fakty.
Przepiękna mieszanka myślowa: "Wierzę" i "pozwala zarabiać" - i to w kręgach spekulantów finansowych. Ładne.
Może Pan sobie obstawiać, co Pan chce, ale jeśli to przynosi szkody gospodarce, ludzie tracą pracę, to takie zachowani muszą być zakazane. W dawnych czasach taki spekulant wylądowałby przed plutonem egzekucyjnym albo w więzieniu. Dzisiaj są łagodniejsze czasy. Także proszę się cieszyć, poza tym zawsze można pójść do kasyna i też "obstawiać".
Wierzę, że jak na rynku są spekulanci to jest to pozytywnym zjawiskiem.
Właśnie dlatego, że czasem cena jest za wysoka, a czasem za niska pozwala zarabiać osobą,
które obstawiają przeciwny kierunek bazując na fundamentach.
Zamiast postulować zwiększenie kontroli Państwa nad rynkami
powinien Pan zarabiać na wahaniach inwestując Pana ekspercką wiedzę.
To, że "stracił" rynek przetwórstwa gazu oznacza, że nie zabezpieczył się przed zmianami cen ,
ale oznacza również, że "zarobił" rynek producentów gazu.
To prawda, ale ja staram się poruszać po terenie, który znam, podawać konkretne przykłady, raczej od szczegółu do ogółu.
Jak długo? Niedługo, bo zasoby się hegemonowi kończą. Musiałby skonfiskować zdeponownane u niego zyski innych (Japonia, UK z zachodu, kraje arabskie w zamian za drogą ropę, czy Chiny dla podtrzymania światowego handlu). Ale to się kończy, a hegemon nie podejmuje ozdrowieńczych działań na własnym terenie.
Na innego się nie przerzucą, bo nie ma takiego. Chiny znają ten problem i nie wezmą tego ciężaru na siebie, bo nie chcą być hegemonem światowym.
Jedni wyautsorsovali, drudzy stali się przedmiotem autsorsingu. Taka różnica.
Liberalizmy, socjalizmy - to ideologie. Ważne, bo kierunkują ludzkie działanie. Ale dzisiaj to maczugi w walkach informacyjnych i propagandzie. Naklejki na czoła wrogów, by ich łatwiej rozpoznać.
Nie zaprzeczając skłonnościom do bardziej indywidualistycznego czy społecznego podejścia - warto przyjrzeć się realnemu światu. Świat jest ponad te podziały i siła rozwoju, dobrobytu jest ponad te ideologiczne zaklęcia. Także na tej stronie nie warto się takim "epitetami" przejmować.
Owszem, ogon macha psem, i faktycznie wcale nie tylko w USA i nie tylko na rynku gazu, lecz na wszystkich najważniejszych rynkach (surowce, żywność). Wg mnie lepszą metaforą jest chyba zapytanie, jak długo jeszcze pasożyty będą mogły drążyć ciało gospodarza/y.? Jeśli nie będzie skutecznej dezynfekcji, to tak długo aż gospodarz/e padnie/dną. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w dobie globalizacji pasożyty nie padną razem z gospodarzem, lecz przeniosą się na nowego, jeszcze nimi nie wyniszczonego.
często mam wrażenie, że wyrażenie "energochłonny przemysł" ma zabarwienie mocno pejoratywne...tymczasem, bez tego energochłonnego... jedyne zakłady pracy, które zostały w wielu miastach to przysłowiowa biedronka..."wyałtsorsowali" nam rządzący całe gałęzie przemysłu z naszego kraju...z tym, że akurat w przypadku naszego kraju to raczej była likwidacja, niż outsourcing...niestety.
w przypadku Polski nie ma takich danych (u nas nawet koszyk inflacyjny GUS jest tajny ????) jak w przypadku USA, ale i tam widać, że outsourcing całych gałęzi przemysłu nie służy nikomu.
reasumując...wolałbym mieć już nasz energochłonny, niż żaden. oczywiście użycie słowa 'żaden" jest celowe i ma przejaskrawić status quo...no bo jak to jest? :D polski PKB to number 20 na świecie :D, tylko hmmmm... czy wytwarzany jest on w polskich przedsiębiorstwach? i czy zysk zostaje w kraju?? ano własnie...no ale coż...chyba z liberała poglądy mi się na jakieś socjalistyczne zmieniają ;)
Spoleczna odpowiedzialnosc biznesu to straszna rzecz. W rosyjskim srodowisku eksperckim tez sa zarty na temat, np. korporacje Sewerstal mianuje sie "niewolnik przykuty do wozku" - bo faktycznie utrzymuje miasto Czerepowiec (300 tys. ludzi), i nic z tym zrobic nie moze, bo inaczej beda problemy z Kremlem. :)
Ciekaw jestem co moze stac z PGNiG, po takim regularnym gwalcie ze strony rzadu, jezeli liberalizuja rynek gazu w Polsce.
I moim zdaniem - przecenia siłę oddziaływania środków masowej (in)formacji. Pustego portfela nie jest w stanie nic zagłuszyć. Ale tu jest alternatywa = emigracja zarobkowa.
P.S. "otrzymywanie coraz wiekszych pieniedzy kosztem skladek" - ciekawy trop.
Mysle ze pracownicy sie nie zbuntuja nie ze wzgledu na otrzymywanie coraz wiekszych pieniedzy kosztem skladek itd. Nie zbuntuja sie poniewaz polskie spoleczenstwo stalo sie niewolnikiem rzadowo-korporacyjnej propagandy . Taka jest prawda ze zbuntowac teoretycznie powinno sie dawno, ale polacy przeksztalcaja sie w narod coraz bardziej pokorny. I jest to pokornosc wynikajaca czesto z niewiedzy i zbiorowego oglupiania. No chyba ze ktos bedzie mial jakis wiekszy interes w tym zeby sie zbuntowali i uruchomi odpowiednie narzedzia w tym kierunku.
Nie wiem, co mają te wykresy do tytułu prezentacji urzędnika. Widać wyraźnie, kiedy koszty pracy najbardziej obniżono i chyba tylko exodus pracowników na Zachód po 2004, wyhamował dalsze nurkowanie na wykresie. Ciekawe, że rząd tych wykresów nie pokazuje emigrantom, których tak usilnie próbuje sprowadzić do Polski.
A może to część długofalowej strategii i może jest symulacja dalszej części wykresu - po powrocie emigrantów i wpuszczeniu na rynek dobrowolnych niewolników ze Wschodu. Wtedy koszty pracy będzie można obliczać w miskach ryżu w ilości jedna na dzień.
Jednak mówiąc poważnie to na każdym kroku widzę już brak chętnych do pracy mimo bezrobocia 14%. Ludzie wolą nie pracować lub siedzieć w szarej strefie niż brać udział w budowaniu "Chin Europy",
Czy przypadkiem "fala liberalizmu gospodarczego" już się przez Polskę nie przetoczyła ?
Nie. Od początku swojego istnienia III RP miała jedno z ostatnich miejsc wśród obecnych członków UE w indeksach liberalizmu gospodarczego ( proponuję znaleźć wartości takich indeksów jak "Economic Freedom of the World" i " Index of Economic Freedom" )
Choć oczywiście w latach '90 miała pewne liberalne rozwiązania - np. niskie podatki na paliwa czy małą ilość zawodów koncesjonowanych, których to liberalnych rozwiązań obecnie już nie ma.
A po co przyciągać inwestorów skoro podatki płacą poza Polską?
To samo co przyciąga do krajów jak USA, Niemcy, Szwajcaria, Irlandia: wysoki poziom liberalizmu gospodarczego ( znajdź gdzie się Polska plasuje w "Economic Freedom of the World" i " Index of Economic Freedom" ).
Ale tu niestety póki co Polska gospodarka stoi fatalnie - jedno z ostatnich miejsc w UE w poziomie liberalizmu gospodarczego.
... na myśl mi nie przyszło, że kiedyś trafię na taką wiadomość ...
Zamożni Amerykanie oddają paszportyhttp://www.ekonomia24.pl/artykul/706205,...
Około 1780 zamożnych Amerykanów zrezygnowało z obywatelstwa USA w ubiegłym roku, poinformował Andy Sundberg, sekretarz Overseas American Academy w Genewie, powołując się na oficjalne dane. W 2008 roku takich przypadków było zaledwie 235
Ten gwałtowny wzrost przypisywany jest pracownikowi szwajcarskiego banku UBS, Bradley'owi Birkenfeldowi, który ujawnił przypadki unikania przez Amerykanów mających rachunki w jego firmie, płacenia podatków na rzecz krajowego fiskusa. USA są jedynym państwem należącym do Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), który ściąga daniny od swoich obywateli bez względu na to, gdzie rezydują. Niebezpieczne dla nich stały się nawet takie raje podatkowe jak Szwajcaria. Surowe wymogi narzuca im ustawa Foreign Account Tax Act. Z tego powodu więcej osób spośród około 6 milionów obywateli USA mieszkających za granicą zastanawia się nad kosztami jakie ponoszą z powodu posiadania amerykańskiego obywatelstwa.
Procedura rezygnacji z niego trwa ok. 10 minut. Personel ambasady USA pyta, czy rezygnujący działają dobrowolnie i czy rozumieją konsekwencje oddania paszportu. Opłata wynosi 450 dol. Po trzech miesiącach zainteresowani otrzymują dokument potwierdzający, że nie są już obywatelami Stanów Zjednoczonych.
... czyżby to znaczyło, że trzeba się pośpieszyć - zanim opłata nie zostanie zwielokrotniona ...
"nie musi być równoznaczny" - to prawda. Jednak płace są największym składnikiem kosztów pracy i ich obniżanie to albo realne zmniejszanie kwoty "na rękę" lub znoszenie osłon socjalnych, które uderzają w instytucje takie jak służba zdrowia, emerytura i renta. Także mówiąc precyzyjnie - nie zawsze. Ale zwykle, a z pewnością pośrednio.
Spadek kosztów pracy nie musi być równoznaczny ze spadkiem wysokości płac (to po prostu zbyt duże uproszczenie). W podanym okresie i przypadku Polski należy szukać jednak źródeł obniżenia kosztów pracy w obniżeniu rzeczywistej wysokości opodatkowania pracy w tym przede wszystkim zmiany ilości i wielkości stawek podatku PiT oraz wielkości kwot wolnych od opodatkowania, obniżeniu składki rentowej, masowemu "przechodzeniu" pracowników na samozatrudnienie i tzw. umowy śmieciowe. Dlatego pracownicy nie zbuntują się ponieważ w rzeczywistości otrzymują stale większe ilości pieniędzy którymi mogą dowolnie rozporządzać.
Dziękuję jednak za przytoczenie bardzo ciekawych danych.
Znalazłem u mego sąsiada Andrzej Halesiaka na bblog.pl. Mówi językiem ekonomicznym, ale ciekawe rzeczy dodaje:
. . . ograniczoną atrakcyjnością i możliwością utrzymania dotychczasowego modelu rozwoju. Opiera się on na przewagach kosztowych - można u nas produkować te same towary co gdzie indziej tyle że taniej. Dzieje się tak ponieważ relacja wartości dodanej w przemyśle przetwórczym do kosztów pracy przypadających na zatrudnionego należy u nas do najwyższych w UE (ok. 200% wobec średniej 132%). Dzięki temu byliśmy w stanie przyciągnąć do naszego kraju wielu globalnych wytwórców.
[..]
Strategia taka nie jest jednak pozbawiona wad. Otóż inwestycje będące pochodną konkurencyjności kosztowej są bardzo mobilne, a kraj, który konkuruje kosztami musi nieustannie dbać, aby pozostały one atrakcyjne dla inwestorów.
Wraz z rozwojem gospodarczym – i presją na wzrost wynagrodzeń – utrzymanie przewag kosztowych staje się coraz trudniejsze i rośnie potrzeba wypracowania przewag poza-cenowych. Jest to duże wyzwanie i jeśli proces ten nie zostanie właściwie przeprowadzony może doprowadzić do poważnych problemów. Tak stało się m.in. w Hiszpanii, która w ostatnim dziesięcioleciu straciła znaczną część swojego przemysłu.
Szanowny Panie M. Leonczyk na pwewno ma Pan dużą wiedzę i dobre chęci, ale proszę trochę wyluzować i spokojnie przedstawić swoje poglądy, a będzie dobrze. Gospodarz jest b. sympatycznym i wyrozumiałym człowiekiem.
L.
Ale pan nie odpowiedział na moje pytanie. Jaka jest liczba cetanowa oleju rzepakowego i ON, ale odpowiem za pana olej rzepakowy ma tę liczbę na poziomie 65 a ON 55, kaloryczność jest ta sama. W przypadku e100 ma podobne parametry do lpg. Więc dlaczego silniki nie miałyby chodzić na tym. Po roku pracy w Niemczech i dwóch latach w szwecji, wkurzało mnie brak możliwości zakupu biopaliw. Kuriozalne jest to, że o biopaliwach mówi przedstawiciel lotosa, któremu zależy na ciągłej eksploatacji kończonczących, się złóż paliw kopalnych, a idealnym przykładem na niezależność energetyczną(co prawda są wpółwłaścicielami drugiej co do wielkości elektrowni wodnej) jest jak już pisałem brazylia, więc pan niech nie mówi, że to jest nieopłacalne i niepotrzebne
Albo się kogoś o coś pyta, albo go wyzywa od niedouczonych...
W internecie ludzie odżywają swoje frustracje, obrażając innych. Trudno coś na to poradzić. Ja wolę osoby, które chcą porozmawiać, czegoś się dowiedzieć, a nie odreagowywać na innych. Powinienem to usunąć, bo nic to nie wnosi, ale zostawię jako curiosum - zestaw absurdalnych twierdzeń.
Mam do pana. takie pytanie jaka jest liczba cetanowa ON i oleju rzepakowego, jakie są parametry lpg, Pb95, E85 i E100, czyżby lpg i E100 nie mają podobnych parametrów, pozatym są odpady, rafinować można nawet zużyty olej, jeden ha buraków może zapewnić paliwa dla przeciętnego kowalskiego na rok, a trzciny nawet na 2,5 roku, są również nieużytki rolne, które można przeznaczyć na uprawy składników biopaliw, żywność nie musi zdrożeć, jak wszystko zostanie poprawnie zorganizowane jak to ma miejsce w brazylii. Po moich osobistych doświadczeniach stwierdzam, że biopaliwa są lepsze gdyż, silnik chodzi równo i elegancko, nie słychać nic niepokojącego w przypadku biodeasla zauważyłem spadek zużycia paliwa i silnika, natomiast przy e85 i e100 z powodu większej liczby oktanowej zauważyłem poprawę sprawności, a zużycie jest niezauważalnie większe na granicy błędu statystycznego, więc nie wierzę w teksty niedouczenego faceta z firmy naftowej
... wyjątkowo udana prezentacja !!! A tutaj - "link za link" - jeszcze nie czytany ale wygladający rozsądnie - http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%...
... a u nas zaczyna się "zadyma" ... jako próbka napięcia które szybko narasta, niestety tylko po francusku; http://tvanouvelles.ca/video/1571471044001 - za tym studentem (22 lata) który stał się celem ataków spanikowanych mediów stoi zrzeszenie studenckie liczące około 100 000 kebeckich studentów (jedenasty tydzień na strajku z zawieszonemi zajęciami) i poparcie; już kilka szkół średnich z rodzicami i nauczycielami, ogólnie - rodziców studentów, profesorów, części związków zawodowych i robotników zamykanych zakładów obecnie w strajkach nie mówiąc już o podzielonym, na ich korzyść, społeczeństwem ... Lekko zaniepokojona władza i bardziej zdenerwowane media - starają się ograniczyć dyskusje na podwyżce kosztu studiów ... a powiększająca się reszta - dąży do dyskusji nad systemem i zarządzaniem dochodem narodowym ...
PS. - Uzupłnienie; po niedopuszczeniu do negocjacji powyższej grupy "CLASSE" pozostałe też się solidarnie wycofały tak, że teraz wróciło do 180 000 strajkujących studentów (na około 7 milionów mieszkańców Kebeku - prowincji - terytorialnie kilkukrotnie większej od Polski) http://www.cyberpresse.ca/videos/actuali... Ciekawą jest wypowiedź studentki (1:25 min) stwierdzającej, że ich pochód był poprzedzany przez zamaskowanych, nie należących do nich, "miotaczy kamieniami" ...
... a tutaj coś co, moim zdaniem, okrąży Świat i przejdzie do Historii jako symbol http://www.cyberpresse.ca/le-nouvelliste... "Wiosny Kebeckiej z 2012 roku" z kwintesencją "Dosyć" dla tego co się na całym zachodnim świecie i wokół nas dzieje ...
... tego linku do wyjątkowo ciekawej i pomysłowej prezentacji
... (tego http://tank24.org/pl/#w=PLN&f=pb95&t=e)
... tylko jak wygląda nadążanie aktualizacji cen ? ... ;-)
Hungarian Prime Minister Viktor Orban said that Mol Nyrt. (MOL), the country’s largest company by market capitalization, is leaving the 7.9 billion-euro ($10.4 billion) Nabucco natural gas pipeline project to ship Caspian fuel to Europe.
“I’m not an expert on the details, but what I have seen is that even the Hungarian company, Mol, is leaving the whole project,” Orban told reporters in Brussels today, adding that “Nabucco is in trouble.” There are “many uncertainties around the Nabucco project that would be hard to ignore,” Mol said in an e-mail today, without confirming or denying that it had abandoned the project.
... droga nie jest zbyt trudna. A warto, bo to niezłe centrum zysków. Jednak łatwiej nabrać kompetencji ćwicząc u już doświadczonych graczy. Nie na darmo robią tak wszyscy, wkupując się w amerykańskie złoża. Jest szybciej, mniej błędów i kosztów. Za 5 lat to będzie już powszechnie dostępna technologia i taniej. Jeśli nam by się nie spieszyło, można poczekać, ale nam się spieszy.
nic dodać nic ująć. Co do punktu 3: technologii nie musimy oglądać na filmach i kupować u podmiotów typu "big blue" or "big red", wystarczy wykazać odrobinę intencji w tym kierunku, bo są one dostępne i znane. Większość tych technologii Hall co i Schlum...sprzedaję rzeczywiście po kosmicznych cenach ale u producentów nie odbiegają cenowo od sprzętu powszechnie używanego w przemyśle naftowym
bogumił
***
... Stany stały się przeładowaną uzbrojeniem dryfującą na rozbujanym przez siebie oceanie historii tratwą i to z nawalonym kompasem ... Rosjanie na podobnej własnej zainstalowali zachodnie silniki do napędu i - własnej konstrukcji kompas do kierowania nią ... Jedni i drudzy nie mogą się bez siebie obejść i na trzeciego potrzebuja jeszcze tratwę niemiecką wyposażoną we wszystko technicznie potrzebne ale ciągle jeszcze trwającej w poszukiwaniu zagubionej swego czasu w Rosji - busoli ...
... A tymczasem, zapewnianie; jednych - że nie precyzowany rak cierpiącego na niego tworu współczesnej Wspólnoty Europejskiej zostanie usuniety - a przez drugich - "że się szybko rozejdzie po kościach" - zakończyć się może tylko uzdrowieniem mogącym nadejść albo od strony Słowian albo od zapanowania - Islamu ... Ciekawe co się okaże szybszym ... ;-)
... Tak czy owak - sytuacja nabrzmiewa do jakiegoś rozwiązania ... Ale - moim zdaniem - tak długo jak się nie zreformuje roli pieniądza w ekonomii i życiu codziennym ... nic się trwale ani nie poprawi ani rozwiąże ...
*** PS. - Po powtórnym przeczytaniu warto jest dopisać, że niestety odnoszę przykre wrażenie coraz szybszego ograniczania przywódczej roli Prezydenta Stanów i zamieniania jej na władzę raczej wykonawczą zgodnie z dyrektywami otrzymywanemi z - "góry" ... Czyli wyniki spektaklu wyborczego przestają odgrywać jakąkolwiek rolę na ciągłość odgórnie powziętych decyzji ... ;-( ... oczywiście do czasu - rypnięcia się - globalno / wirtualnego rusztowania ... ;-)
... znowu trafiłem na starych znajomych z owych czasów i tak się z czułością - przyjrzałem, posłuchałem i dochodzę do wniosku - że nas nic nie zmieni ... ;-) ... http://www.youtube.com/watch?v=3o2d3g0MmgM
A u nas, w Kebeku, czyli amerykańskim odpowiedniku europejskiej Polski, zaczyna się COŚ dziać ... zaczęło się od administracyjnej decyzji stopniowego podnoszenia kosztów studiów ... ale od dziesięciu tygodni, pomimo prób zastraszania i rozbijania młodzieżowego ruchu pozostaje jeszcze, w/g mediów, około 180 000 młodzieży (na około 7 milionów mieszkańców Kebeku) poza uczelniami i szkołami średnimi ... część szkolnictwa utkneła w bezruchu ... młodzeż znalazła poparcie u rodziców, profesorów, nauczycieli, związków zawodowych, strajkujących robotników ... i zaczęła się zadyma na temat - jak jest administrowane szkolnictwo i jak się rozchodzą publiczne pieniądze przeznaczone na ten cel i nie tylko ... czyżby po paryskim Maju 1968 zacznie się - Kebecki Maj 2012 ? I to, tym razem, na szerszą skalę !!! ... Zobaczymy ... ;-) ... I w to się wplatają - szeroki ruch ochrony otoczenia i bogactw naturalnych przed indywidualnym ich rabunkiem ... I tak sobie siedzę, dumam i pod nosem mruczę - sous toute réserve ...
Przecież ciągle to słyszymy, więc to samo powiedzą amerykańscy przyjaciele swoim przyjaciołom z północy.
Dzisiaj Kanada dostaje tak ostro po nosie od Stanów (rurociąg Keystone XL), że to jest drobiazg. Jest ciekawa wypowiedź premiera Kanady. Zaraz o tym napiszę.
Takie strategiczne sprawy rozwiązuje się na początku. One decydują o ramach późniejszego działania. Z tego wynikają zyski lub straty dla gospodarki, praca dla ludzi.
Opłacalność gazu z łupków to jeszcze odległa przyszłość. Nie gdybajmy.
Ciekawi mnie, jak tę umowę komentują w Kanadzie? Pobieżnie na to patrząc, to USA dogadały się z Rosją nt. podziału Arktyki bez oglądania się na Kanadę. Kanada nerwowo reagowała na wbijanie tytanowych proporczyków w Grzbiet Łomonosowa. Zdając sobie sprawę z dysproporcji sił wobec Rosji, Kanadyjczycy powoływali się na sojusz z USA. Najwyraźniej teraz wartość tego sojuszu została urealniona, jak to mówią ekonomiści.
My przy wydobyciu gazu z łupków w Polsce będziemy narażeni na konkurencję mistrzów świata w tej dziedzinie (amerykańskich wildcatters), a technologie możemy pooglądać na filmach - będziemy ją musieli kupować u amerykańskich serwisowych gigantów. Bardzo drogo, bo nam się bardzo spieszy.
Napisał Pan, że w przyszłości napotkamy poważne utrudnienia przy wydobyciu gazu z łupków w Polsce. Wydaje mi się jednak, że nie przybliżył Pan nas do odpowiedzi na podstawowe pytanie, od którego zależy przyszłość naszej gospodarki. Czy w tej sytuacji nasze łupki mają szansę być rentowne ? Jak pan to widzi ?. Bo na razie to tylko mówimy o dodatkowych problemach, które przecież jeszcze niczego (chyba ) nie przekreśliły.
ludzie nie rozumieja ze pogarszajac stosunki z Rosja idziemy na reke kazdemu tylko nie sobie . Przez nasza paranoje Niemcy kraj ktory nawet nie graniczy z Rosja bedzie kluczowym punktem na mapie dystrybucji rosyjskiego gazu, ba z gazociagu polnocnego gaz bedzie cignac z tego co pamietam nawet nasz historyczny guru WLk.Brytania. Jak rosnie rola Niemiec wzgledem Polski nie musze mowic. Niemcy wykorzystaly nasza paranoje BEZ MRUGNIECIA OKIEM- wy nie lubicie Rosjan za Katyn itd, a my ich kochamy pomimo ze w czasie wojny kopali nas po tylku az po sam berlin i przez nastepne 50 lat nie chcieli wyjsc. A klamerke zamykaja Wlochy z drugiej strony Europy i South Stream. Polska w tym wszystkim jest oblokanym pionkiem na szachownicy ktory jeszcze nie spostrzegl ze zostal zbity
czy może kolejny kroczek (np. WTO, teraz Jackson-Vanick itd) w kierunku roli Rosji jako jednego z globalnych graczy.
Zgadzam się w pełni z tymi tezami, pisałem to szybko i z nastawieniem na wnioski dla Polski, ale też naciskałem na "podmiotową rolę".
Teraz wszystko zależy do wyniku wyborów. Jeśli wygrają Republikanie, to ciekawe, czy swój fokus ustawią na Rosji czy pozostaną na Chinach i Zatoce. Bo wszystkiego naraz nie obejmą. Ale tak czy siak, retoryka będzie ostra i nasi politycy będą się czuli jak ryba w wodzie. Będą kolejne koszty ;-(
Компании ExxonMobil и Роснефть закрепили свой стратегический нефтяной союз. Подписанный ими договор продолжает первое соглашение, заключенное в прошлом году. Я представлял эту проблему в беседе с телеканалом TV Biznes в январе 2011 года.
Сейчас прошлогодние соглашения получили продолжение и приобрели конкретную форму: россияне предложили доступ к богатейшим месторождениям, а американцы - свои технологии в области глубоководной добычи и добычи сланцевого газа, дав российской государственной компании доступ к месторождениям на американском континенте. Т.е. классический обмен: месторождения в обмен за технологии. Какие выводы вытекают из этого стратегического соглашения для Польши?
Уже раньше при подобных обстоятельствах я пытался подсказать нашему руководству, что оно движется в неверном направлении. Полгода назад я сопоставлял в своей статье «Великобритания, Россия, энергия – польский и британский взгляд» высказывание британского министра энергетики, которой высоко оценивал роль России в энергетической безопасности Европы и всего мира, с высказываниями бывшего заместителя министра экономики Петра Наимского (Piotr Naimski). Сейчас это можно сформулировать еще более четко:
1. Польша взяла на себя сложную и утомительную роль по блокированию энергетического сотрудничества России и Европы, и с этой ролью мы благодаря самым различным усилиям справляемся, впрочем, без особых успехов. За такие действия Польше приходится дорого расплачиваться. В данной политической сфере нашим покровителем является Америка, и тут мы представляем ее интересы. Но мы не блюдем интересов собственных, и поэтому имеем самый дорогой в Европе газ и множество прочих расходов. Из-за этой знаменитой «польской русофобии» также ослабевает наша дипломатическая позиция в ЕС.
2. Американцы очень прагматичны. Они оказывают на Россию давление при помощи всех возможных инструментов (и мы являемся одним из них), добиваясь, чтобы она открыла двери западным инвестициям, т.е. чтобы она предоставила свои богатейшие нефтяные и газовые месторождения западным компаниям. Америка и нефтяные концерны очень хотят получить этот доступ, поскольку добыча в США становится все более затратной и сложной (в частности, из-за протестов экологов). Поэтому, когда американцам не удалось добиться изначальных целей (россияне не поддались давлению), они приняли российские условия, уже испытанные европейскими компаниями: месторождения в обмен за рынки и технологии.
3. Эти условия очень выгодны для России. Если мы просто бесплатно открыли свои месторождения для инвесторов из Нового Света и поэтому станем в этой игре объектом, а не субъектом, то россияне добились статуса субъекта: они приобретут американские технологии и быстрее научаться самостоятельно добывать нетрадиционные углеводороды (а также газ на арктических месторождениях). Мы же при добыче сланцевого газа в Польше столкнемся с конкуренцией чемпионов мира в этой дисциплине – американских «wildcatters», и сможем посмотреть на технологии только в кино. Покупать их придется у американских гигантов (и очень дорого, потому что мы очень спешим).
4. Контракт компаний ExxonMobil и Роснефть – это контракт на высшем политическом уровне. Он был подписан в присутствии премьера (президента) Путина и наверняка получил благословение Барака Обамы. Он может стать дополнительным плюсом в его борьбе за второй президентский срок, т.к. демонстрирует, что из «российской перезагрузки» можно извлечь конкретные экономические выгоды для американских компаний. Договор знаменует очередной этап снижения напряженности между Вашингтоном и Москвой, чему не мешают даже высказывания кандидата-республиканца, что «Россия – это враг Америки номер один». Он означает также, что позиция Польши, как союзника США на сложном «российском фронте», становится все слабее.
5. Польша продолжает двигаться в направлении конфликта с Россией. Высказывания политиков, дела в арбитражном суде, заявления о том, что мы выдавим из Европы российский газ, и НУЛЕВОЙ уровень развития экономического сотрудничества говорят о том, что мы до сих пор остаемся с Россией «на тропе войны». Наши политики не заметили изменения геополитической конъюнктуры и проявляют эту политическую слепоту с того памятного 17 сентября (что за дата для решения! (день начала советского вторжения в Польшу в 1939 году, - прим. пер.)), когда американский президент утренним звонком лично сообщил нашему премьеру, что системы ПРО не будет. Встает вопрос, научит ли чему-нибудь наших политиков развитие стратегических отношений между Москвой и Вашингтоном в сфере, в которой мы являемся таким активным игроком? Я боюсь, что нет.
to nie są nasi politycy, bo gdyby tacy byli, to by działali na naszą korzyść, czyż nie? Owszem, mamy polityków niby przez nas wybranych, niby nas reprezentujących, ale przecież każdy widzi, że nie tyle oni nas reprezentują co nas prezentują, jako prezent na tacy dawany temu, co nas z jakiegoś powodu chce. Wyjątkiem jest tu s/prezentowanie nas Rosji. Ponieważ mogło by być to dla nas korzystne, robione jest wszystko, abyśmy byli wrogo nastawieni do Rosjan. Być może sytuacja jest tak zagmatwana uprzednią działalnością "solidarności"/AWSu, którzy oddali wszelką władzę swoim anonimowym chlebodawcom (a raczej koniakodawcom i dolarodawcom), że nawet obecne działanie być może korzystnego dla Polski PO jest mocno znikome i inne chwilowo być nie może. Media robią wszystko, by obecny rząd był postrzegany bardzo negatywnie niezależnie od tego, co rząd robi. Dodatkowo wmawia nam się, ze PO to to samo co PiS. Takie twierdzenie jest niekorzystne dla PO a korzystne dla PiSu, wychodzi więc na to, że media są w rękach ludzi wspierających PiS. Dowodem na to jest choćby rozdanie ostatnich Wiktorów. Tvp najpierw mówiła dużo i obszernie w głównych wiadomościach o tym, że ich człowiek dostał Wiktora, następnie byli wymienieni inni laureaci, by na końcu i w niezwykle szybkim tempie wymienić najpierw Danutę Wałęsę i tuż za nią premiera Tuska. To trzeba sobie wyobrazić - do kogo należą u nas media, że główna osoba w państwie, a jest nią niewątpliwie premier, wymieniana jest na końcu, niejako jedynie z konieczności! To jest skandal, w jaki sposób tvp miesza w naszej polityce. I jeszcze domagają się za to przymusowego abonamentu. Jeżeli abonament miałby być przymusowy, to ludzie powinni móc mieć prawo głosu i decydować, co chcą widzieć w tvp oraz kogo, a kogo nie. Jak ma się zachować obywatel, którego media informują, iż premier, reprezentujący nasze państwo jest nic nie znaczącą osobą? Jak mają ludzie identyfikować się z własnym krajem? Jak mają mieć poczucie dumy z bycia Polakami, jeżeli media mówią wprost, że bycie Polakiem to jakiś feler? Sabotaż przy budowie autostrad i stadionów na mistrzostwa w piłce nożnej przedstawiany jest nam jako nasza nieudolność. A przecież my jesteśmy Narodem, który w dziesięć lat dźwignął kraj z wojennych zgliszcz! zlikwidował kompletnie analfabetyzm i bezrobocie! Dlaczego tolerowane jest publiczne szkalowanie Polaków przez polską telewizję? Czy można w tej sytuacji uważać, iż jest to rzeczywiście polska telewizja? Dlaczego wciąż pokazuje ona nasze rzekome niedostatki, a przemilcza nasze sukcesy, które niewątpliwie mamy? Czy dziwić może, że współpraca z Rosją, która byłaby dla Polski niezwykle korzystna, blokowana jest na wszelkie możliwe sposoby a telewizja prezentuje obszernie proceder zarabiania wnuków na zwłokach dziadków - ofiar wojny wywołanej przez Niemców - poległych w Katyniu? Głównym i jedynym winowajcą wojennych tragedii Polaków są Niemcy, którzy wojnę rozpoczęli. Wszystkie wynikające z tego nieszczęścia również spadają na karb Niemców. Natomiast nam, Polakom, wmawia się, że Rosjanie byli dla nas gorsi niż Niemcy, czyli zakłamuje się historię. ZSRR nie napadał na Polskę nigdy. I gdyby Niemcy wojny nie rozpoczęli, nie byłoby również zajęcia terenów wschodnich naszego kraju przez ZSRR, bo nie byłoby takiej potrzeby. Nie byłoby więc i żadnych ofiar w Katyniu, choć i tu istnieją dowody na to, że Polaków wymordowali tam Niemcy - "Raport Burdenki". Dlaczego Polacy bardziej wierzą Niemcom, że zrobili to Rosjanie, niż Rosjanom, że zrobili to Niemcy? Gdy Katyń stracił już swoją ostrość, dano nam nowe zwłoki w postaci wypadku samolotowego lecącego do Katynia. Czy to nie zbyt prostacki zbieg okoliczności? Dlaczego zmusza się nas tyle czasu do tego, byśmy wierzyli w jedną, korzystną dla PiS wersję? Jeżeli Smoleńsk się też zużyje, to mamy właśnie Euro 2012, co jest doskonałą okazją do rzucenia Polakom na ich męczeński ołtarz nowych ofiar. Wciąż podsycane są konflikty mieczy różnymi grupami zawodowymi, a nawet usiłowano upolitycznić kibiców piłkarskich. Czy są to przygotowania do wywołania całkowitego chaosu w naszym kraju, by go następnie oddać pod zarząd komisaryczny np. Unii Europejskiej? No bo to mamy premiera, który nie ma wsparcia - rzekomo - wśród obywateli, a także nie potrafimy utrzymać w państwie porządku publicznego, co będzie groziło kryzysem gospodarczym, a to jest przecież nie na rękę Unii - rzekomo. Jak ma poznać zwykły człowiek, kto jest kim i co należy zrobić, a czego już nie? Prawo nikogo u nas nie chroni, a przeciwnie; bardzo łatwo jest stać się ofiarą sędziowskich "pomyłek". Psy mają większe prawa niż rodzice - jak to możliwe? Jak to wszystko odkręcić? Jak uporządkować? Komu to powierzyć i komu wierzyć?
Anna
(podpisuję się tak, bo nie ma znaczenia, kim jestem)
Podejrzewam, że nie w technologii głównie rzecz, choć niewątpliwie to bardzo ważny aspekt. Ale technologię Rosjanie mogliby nabyć również gdzie indziej, np. zawierając kooperację z Norwegią. Prawdziwy sukces Rosji polega wg mnie w pierwszym rzędzie na dwóch rzeczach:
1) Na osiągnięciu parytetowej umowy z USA o wymianie aktywów. By uświadomić sobie, jak wielki to sukces i jak inna jest dziś pozycja Rosji, wystarczy przywołać w pamięci "poprzednika" Rosnieft i jego b. szefa Chodorkowskiego. On nie miał w głowie walki o parytety dla Rosji, lecz starania o oddanie akcji Jukosu Exxonowi.
Rosja Putina przeszła zadziwiająco szybko długą i trudną drogę od przedmiotu do nabycia po cenach wyprzedaży do pozycji równoprawnego partnera wspólnych przedsięwzięć.
2) Na wejściu na teren USA. Z tego co wiem jako laik, na tereny US-złóż nie ma nikt dostępu oprócz samych Amerykanów i kilku zachodnich przyjaciół z tego samego (podlegającego USA) bloku. Wejście na ten teren Rosjan jest więc wielkim wydarzeniem/precedensem.
Dopiero biorąc pod uwagę te trzy aspekty (technologie, parytet, wejście na US-teren) można docenić sukces Rosji.
Co do Polski - nie mam zbyt wielkich złudzeń. Umowa Exxon- Rosnieft będzie przypuszczalnie uznana za sukces USA i ustępstwo Rosji. Tak ocenia ją już teraz sporo forumowiczów, a nie sądzę, by polskie władze były dużo od nich mądrzejsze.
Net Factor Income from Abroad (NFIA) refers to the net flow of property income to and from the rest of the world (net payments on income) plus the net flow of compensation of employees (net receipts on compensation). The NFIA is added to the Gross Domestic Product (GDP) to come up with the Gross National Product (GNP).
Oczywiście my mamy minus.
Tak,tak, wtłoczone ludziom twierdzenie, że "pochodzenie kapitału nie ma znaczenia" (wczoraj mi student zaserwował na konferencji) nie trzyma się faktów. Właśnie "net flow of property income" pokazuje, jakie ma pochodzenie i jak pracuje. Z Polski wycieka coraz szerszymi strumieniami.
Pana przykłąd włoski jest bardzo pouczający i dowodzi właśnie czegoś przeciwnego: że kapitał jest zależny od czynników właścicielskich i związanej z nimi władzy politycznej, bo przynosi im (szczególnie w państwach dominujących) wymierne korzyści - patrz ostatnio Libia.
Jakie pan ma podstawy sądzić, że nasze zadłużenie nie dostanie przyspieszenia?
(...)
Relacja PKB do długu na pewno daje jakieś zgrubne oszacowanie, ale nie możemy jej traktować jako obiektywnego parametru.
Komentowałem twierdzenie, że wzrost polskiego GDP jaki nastąpił między rokiem 1995 a 2010 był napędzany wzrostem stopnia zadłużenia, czego dane o stanie zadłużenia nie potwierdzają - w 1995 Polska była zadłużona na 50% GDP, a w 2010 na 55% GDP.
W żadnym miejscu mojej wypowiedzi nie piszę nico o tym, co się stanie z polskim zadłużeniem w przyszłości.
Co do Irlandii, to wcale nie musiała wziąć na siebie długów prywatnych banków. To była zdrowa gospodarka. W takiej samej sytuacji była Islandia i tam w referendum ludzie zdecydowali, że nie wezmą na siebie wybryków bankierów
Nie do końca tak: w Islandii "wybryki bankierów" ludzie wzięli na siebie, ale zdecydowano, że rządowy fundusz gwarancyjny odda staracone w wyniku niewypłacalności banków pieniądze tylko tym posiadaczom bankowych depozytów, którzy mieli obywatelstwo islandzkie. I nie jest to spawa całkowicie "czysta moralnie", bo w Islandii (jak w każdym kraju) ten fundusz gwarantował depozyty wszystkim (a nie tylko obywatelom Islandzkim), a gdy przyszło co do czego to tych gwarancji nie zrealizował. Ale to już temat na inną dyskusję.
Co do Kanady. Na swoim komputerze mam logo ATI. Fakt, kanadyjskie ATI przejeli Amerykanie z AMD. Jednak siedziba ATI jest nadal w Kanadzie, nie skończyli jak Unitra. Takich "ATI" Kanadyjczycy mają trochę, a ziemi i zasobów to że ho ho. Chetnie bym się z nimi zamienił. My im dajemy superancką relację PKB do długu, a oni nam swoje aktywa. Z Japończykami też bym się wymienił, choć o 60% długu do PKB mogą tylko pomarzyć :). Dodam, że nie współczuję również Niemcom niższego tempa wzrostu PKB niż polskie. No niestety mocno mi na wyobraźnie działają produkty ich rodzimej gospodarki i w zapewnienia, że za 30 lat się zrównamy po prostu nie wierzę.
Jakie pan ma podstawy sądzić, że nasze zadłużenie nie dostanie przyspieszenia? W tym wątku wywiązało się zastanawianie na ile PKB jest realną miarą bogactwa. Jeśli nią nie jest, to czy wskaźnik PKB do zadłużenia jest miarodajny? Jak wyglądają szanse spłacania długów? Jeśli motorem wzrostu PKB był kredyt, kredyt inwestycyjny się skończył, inwestycje nie przynoszą zysków, to...?
A kto będzie spłacał, komu i jak? U nas wszystko spoczywa na głowach szarych podatników, bo np. biedne galerie handlowe wykazują straty. Wspominałem tu o Japonii. Japonia o ile wiem zadłużyła się wewnętrznie. Różnica między długiem wewn. i zewn. a nawet waluta w której jest dług ma znaczenie. Kilka lat temu o dolarze mówiło się, że jest skończony, że padnie. Być może jak ktoś miał długi w $ a zarabiał w €, to widział szanse na spłacenie tych długów. A tu siurpriza.
Relacja PKB do długu na pewno daje jakieś zgrubne oszacowanie, ale nie możemy jej traktować jako obiektywnego parametru.
Tak czy siak wszyscy będą się zadłużać, bo taki mamy na świecie ustrój ekonomiczny. Realna władza jest ulokowana tam gdzie kreuje się pieniądze. Rząd się zadłuża by ratować banki a pieniądz pożycza od banków. To jest rozbój w biały dzień, a skoro media ani śnią wytłumaczyć podstawowy mechanizm, to znak, że są od dawna kontrolowane - owszem dla odwrócenia uwagi truły o wysokich odprawach dla urzędników bankowych, ale to są kwoty całe rzędy wielkości mniejsze niż rzeczywisty przekręt. Haniebne odparawy to infantylna historyjka rzucona masom.
Co do Irlandii, to wcale nie musiała wziąć na siebie długów prywatnych banków. To była zdrowa gospodarka. W takiej samej sytuacji była Islandia i tam w referendum ludzie zdecydowali, że nie wezmą na siebie wybryków bankierów. Niestety w reszcie Europy nie ma demokracji, więc nawet jak 99% obywateli będzie czegoś chciało, to rząd oleje.
____
Groch
Moje SF było przydługie i w ozdobnikach mogło zaciemnić sens, więc podsumuje je krótko: produkt krajowy vs produkt narodowy. Wysoki produkt narodowy również niczego nie gwarantuje, ale na mój nos jest pozytywna korelacja między poziomem rozwoju krajów i ich stosunkiem PKB do PNB. Pan tu kiedyś zamieścił wykres korelacji emisji CO2 z poziomem życia (HDI? nie pamiętam). Znane są wykresy zależności nakładów na badania i rozwój z poziomem życia. Mi takie obserwacje otwierają oczy.
Na swój osobisty zgrubny szacunek mam najprostszy z możliwych testów, w zasadzie intuicję. Gdy oceniam poziom rozwoju danego kraju zastanawiam się jakie produkty ten kraj oferuje. Nie zauważyłem aby kraj wegetujący, z niskim poziomem życia był w stanie sam zaprojektować i wyprodukować dobre samochody. Ba! Jest pewien próg poniżej którego po prostu nie da się zorganizować fabryki samochodów nawet na poziomie z 1900 roku. To oczywiście nie muszą być produkty powszechnie znane konsumentom, mogą być nawet usługi np. architektoczne, telekomunikacyjne. Byle świadczyły o tym, że społeczeństwo potrafi się samo zorganizować i coś zbudować.
Czytałem kiedyś felieton w, którym autor bardzo chwalił Botswanę za jej dynamiczny PKB, nawet sugerował, że ona ma lepsze perspektywy niż Polska. Nie jestem chodzącą encyklopedią, ale coś mi nie pasuje w tym zachwalaniu. Zajrzałem więc na wikipedię i wyszło, że ten PKB to z wydobycia diamentów. A co poza diamentami? Nic. Nic co by świadczyło o rozwoju cywilizacyjnym. Publicysta zauroczył się tym PKB. Co ciekawe, ten sam autor w innym wpisie opisał jak Włosi zniszczyli polską Malmę bo robiła światową konkurencję dla włoskiej Barilii. Jak? Należący do Włochów PKO zadziałał na własną szkodę i zaczął sabotować kredyty Malmy - swego klienta. Suma sumarum Włochom to pewnie opłaciło się. Polska transformacja ustrojowa zaczęła się od zrzeczenia suwerenności ekonomicznej. Trudno rozwijać PNB gdy emisja pieniądza (kredyty) jest w rękach sił ulokowanych za granicą. Dlatego tutaj powstały montownie, a nawet jakieś drugorzędne centra badawczo-rozwojowe, ale nie ma ekspansywnych firm. One kredytu nie dostaną bo zachodnie banki są od dawna "pożenione" z własnym przemysłem.
I tu dochodzimy do kwestii długu. Pan ma rację, że PKB pompowany kredytem jest ułomny. Ale nawet tu można coś poklasyfikować. Np. Japonia zadłużyła się u siebie samej. Dług ma monstrualny, ale przy okazji jest potęgą eksportującą zaawansowane produkty. Za to Grecy zadłużali się u obcych, a obcy przecież nie będą stawali na głowie by zrobić z Grecji potęgę. Nam też chętnie pożyczą na stadiony, kostkę brukową w każdym powiecie i 500 000 urzędników, ale już nie na stocznie. Tymaczasem każdy zadufany w sobie intelignet Panu powie, że całe zło to przez stocznie, FSO i górników. Gdzieś czytałem, że Polska jest ewenemtem na skalę światową, bo o ile np. Anglicy też likwidowali swoje kopalnie i się trochę zdeindustrializowali, to u nas kompletnie zaorano elektronikę. Fakt, czytam na Onecie, że "Polska to potęga telewizorów LCD". Naszymi kosmitami w tym wypadku są Koreańczycy :).
PKB jest świetnym wskaźnikiem, szczególnie jak się go pompuje pożyczkami. Porównując go do wydatków rodziny, to czy rodzina zadłużająca się na potęgę, a zwiększająca swoje zakupy - to nasz ideał?
Zadłużenie Polski w 1995 wynosiło 50% GDP, a w 2010 55% GDP - na tle większości krajów z listy - Irlandii szczególnie - to wzrost stopnia zadłużenia wręcz pomijalny.
Tu w Kanadzie zadłużenie niedawno przekroczyło 80% GDP (gdy w 1995 było trochę ponad 60%), więc w Polsce nie ma chyba powodów narzekać na wzrost zadłużenia
Pokazuje dowcipnie absurd nadymania jednego parametru i nie przejmowania się innymi. Moim zdaniem jest zbyt optymistyczny.
dla mnie jest puntem wyjścia do zbierania ciekawych danych. To na sam początek. Już pisałem: "PKB jest świetnym wskaźnikiem, szczególnie jak się go pompuje pożyczkami. Porównując go do wydatków rodziny, to czy rodzina zadłużająca się na potęgę, a zwiększająca swoje zakupy - to nasz ideał? Co czeka taką rodzinę? PKB bez innych wskaźników jest oszustwem, a jak już ktoś porównuje wzrost Polski i Chin, to można ze śmiechu pęknąć."
Ziemię odwiedza cywilizacja pozaziemska i wybiera Polskę na kraj swych inwestycji. Kosmici budują super fabrykę w której wytwarzane są dobra nieosiągalne dla Ziemian. Żeby to się jakoś kręciło załóżmy, że kosmici ograniczają podaż swoich produktów tak aby nie zniszczyć ziemskiej gospodarki. To tak jakbyśmy my przenieśli się w czasie i starożytnym Rzymianom sprzedawali na sztuki nasze produkty, np. pistolet za tyle złota co waży.
Kosmici są powściągliwi w chciwości, generalnie pokojowi, ale na terenie Polski daje się zauważyć negatywne tendencje: Infrastruktura kosmitów zakłóca transport i łączność. Zanieczyszenia z ich fabryki są ograniczone, ale polskiemu rolnictwu psują za granicą opinię. Suma sumarum Polakom nie opłaca się prowadzić własnego przemysłu i rolnictwa. Ich źródłem utrzymania są niewymagające myślenia prace w fabrykach kosmitów. Kosmici jak każdy poważny inwestor potrafią tak żonglować księgowością, że zysków nie wykazują. Polski rząd nie bardzo ma kogo opodatkować, więc likwiduje usługi państwowe np. szkoły wyższe. One kosztują, a i tak nie ma po co kształcić specjalistów, którzy w kraju pracy nie znajdą.
Efektem jest wzrost PKB na poziomie 40% (w pierwszych latach boomu był 4 cyfrowy. Polska jest największym producentem układów AI, reaktorów syntezy jądrowej, leków na raka, leków na starość i promów do podróży wewnątrzukładowych. Na Onecie nagłówki: "Polska liderem...". 60% Polaków nie umie czytać i pisać. Śmiertelność niemowląt na poziomie 70%. W TV eksperci tłumaczą, że kapitał nie ma ojczyzny i liczy się PKB oraz inwestor generujący miejsca pracy. Maniacy teorii spiksowych twierdzą, że połowa tych ekspertów jest na garnuszku kosmitów, ale zamieszkujący Polskę ludzie sukcesu (zawsze się tacy znajdą) śmieją się z nich a czasem zarzucają ksenofobię i antykosmicizm.
... i w porę! Inni nie umieją się przyznać tak łatwo do błędówi!
I co mam im wtedy odpowiedzieć, że: "Ja eto bieru na siebia."?
Przepraszam za moją dzisiejszą sesję. Już uciekam od komputera! Pozdrawiam!
J. Sokoł.
Wyczytałem, że Pana zdaniem jest obecnie znacznie gorzej niż "na starcie" III RP - i ma pan prawo w to wierzyć, skoro Pan chce. Nic mi do tego. Po prostu mam ciekawsze zajęcia, niż pokazywać, że w "startującej" III RP było jednak gorzej niż w obecnej i podobnie postępuję w stosunku do tych, co twierdzą, że lepiej było "za komuny". Szkoda czasu na takie dyskusje.
dostrzegam u Pana. Ja tylko piszę o polskich długach, o których Pan wspomniał że byłowg Pana 98% PKB, a teraz jest 55% PKB. Nie godzi się przechodzić z kategorii na kategorię. A chwyt "za komuny było lepiej" jest obrzydliwy. Gdzie Pan to u mnie wyczytał? To Pan należy do wierzących, pytanie tylko w co lub w kogo? Trzeba najpierw siebie zdefiniować.
J. Sokoł.
Dość śmiałe twierdzenie jakoby obecnie było gorzej niż "na starcie" III RP - tj. w roku 1990. No ale nie będę Pana przekonywał - może Pan sobie wierzyć, że 20 lat temu było w Polsce lepiej, a nawet, że "za komuny było lepiej" - ma Pan prawo wierzyć z co Pan chce i nic mi do pańskich wierzeń.
Spadek zużycia energii w jednostkach rzeczywistych był już podawany w moich komentarzach. To co wyżej dotyczy tego ile byśmy wydawali na CO, gdyby tych działań nie było.
CO to skrót od Centralne Ogrzewanie. W starych domach nie było CWU - czyli ciepłej wody użytkowej.
To ja mam chore oczy, oczywiście... AMD to jednostka mojej choroby, nie mylić z ADM ani SM ;-)
P.S.
Gdy się poznamy w realu 18 kwietnia też będzie mnie Pan tak przeczołgiwał?
Mam tę przewagę, że ja wiem jak Pan wygląda ;-)
J. Sokoł.
Jest Pan teraz świadomy, że 98% : 2 = 49%. I teraz, gdy jest 55% jest znacznie gorzej niż na starcie. Możemy tak punkt po punkcie przybliżać się do właściwych odpowiedzi.
J. Sokoł.
Proszę pisać Panie Macieju do rządzących, by podjęli szybko działania z lat 90. Czas to pieniądz.
Ciężko będzie - prawie całe polskie społeczeństwo jest zdania, że działania które Pan opisał, a także pozostałe, które podjęto w latach '90 były zdradą narodową i zbrodnią przeciwko narodowi polskiemu ;-)
Od kiedy to koszt energii podaje się w procentach?
A co to za koszt CO2? Ktoś za to płaci? Jest na rachunkach? Po jakim kursie? 7 Euro za tonę?
P.S. Mnie się pasek pokazuje na różnych przeglądarkach, zalogowany i nie... więc ... problem po drugiej stronie. Proszę może zainstalować sobie inną przeglądarkę: http://www.google.pl/chrome
Albo wyczyścić pamięć i ciasteczka w ustawieniach przeglądarki.
że u Pana wszystko OK!. Filmik pozostawiam Panu i szczęśliwej rodzinie do codziennego oglądania. Nie zaprzeczy Pan chyba, że oglądanie tego materiału byłoby dla mnie stratą czasu. Starych wróbli nie da się złapać na plewy.
Uczciwiej by było podać stany swoich finansów w 1990 i 2010 i sposób zarabiania na życie. Przychodzi Pan komentować do osoby, która ma to napisane w profilu.
Pozdrawiam
J. Sokoł.
Może się Panu przyda wypis dotyczący inwestycji w termorenowację w mojej spółdzielni mieszkaniowej:
Renowacja elewacji wraz z izolacją wykonywane w latach 1993 – 2010: koszt = 25,4 mln zł
Naliczenia od członków: przychód = 10,2 mln zł
Z innej działalności spółdzielni, w tym inwestycyjnej: przychód = 15,2 mln zł
Oszczędność energii o ok. 45%
Oszczędność w kosztach CO w latach 1995 – 2010 = 48,5 mln zł
No i w poprzedniej mojej odpowiedzi przewinął się także dzisiejszy "problem skali".
P.S.
Nie pokazuje mi się linia formatowania wypowiedzi, co powoduje ukazywanie się nudnych wpisów. Czy to mój "problem"?
J. Sokoł.
pierwszym miejscem we wzroście PKB ;-) Mamy kasę możemy kupować wszystko od innych. I to dużo kupować. Cena nie gra roli. Mamy kasę! PKB o tym mówi. Samochody nasze stoją w cieplutkich garażach i czekają gotowe kiedy się wreszcie obudzimy by wyruszyć na kolejne wczasy wspaniałymi polskimi drogami
Raczej nie należy się cieszyć, bardziej zgodne z polską tradycją byłoby poniższe:
Nie dysponujemy wskaźnikami z 20-lecia rodzinnych przepływów finansowych i produkcji pana Macieja. Przypuszczam, że te statystyki są nawet lepsze od statystyk dla Polski. Stąd postrzeganie takie a nie inne.
Racja. Lepsze jest postrzeganie takie jak w powyższym filmie.
"Polska porozumiała się z 17 krajami, w których byliśmy zadłużeni - tzw. Klubem Paryskim - w 1991 r. Trzy lata później ze skupiającym prywatne banki Klubem Londyńskim.
Klub Paryski umorzył nam połowę zobowiązań. Wciąż mieliśmy jednak 26,4 mld dol. do spłaty. - Od 1995 r. rozpoczęło się regularne spłacanie długu, a od 2001 r. przedterminowa spłata tych zobowiązań. W ostatnim dniu marca dokonana została spłata 886 mln dol. Zostało nam tylko zobowiązanie wobec Japonii, ok. 118 mln dolarów, które będzie spłacone do 2014 r. - wyjaśnia dyr. Marczak.
Klub Londyński także umorzył nam blisko połowę z 8 mld długu, nadal "wisimy" im 340,5 mln dol. (spłata do 2024 r.)."
PKB jest świetnym wskaźnikiem, szczególnie jak się go pompuje pożyczkami. Porównując go do wydatków rodziny, to czy rodzina zadłużająca się na potęgę...
Ten argument niezbyt tu pasuje ze względu na fakt, że w roku 1990 Polska była zadłużona na 92% swojego PKB, a obecnie jest na 55% (wiem, że w rzeczywistości jest trochę więcej, a rząd uzyskuje te oficjalne 55% sztuczkami księgowymi, ale do 92%, na które byliśmy zadłużeni 20 lat temu mimo to daleko).
PKB bez innych wskaźników jest oszustwem, a jak już ktoś porównuje wzrost Polski i Chin to można ze śmiechu pęknąć
Może Pan uszczegółowić dlaczego Pana zdaniem nie można porównać wzrostu PKB Polski ze wzrostem PKB Chin i wyciągnąć z tego porównania choćby wniosku, że PKB Chin w okresie 1990-2011 rosło średnio ok. 2 razy szybciej niż PKB Polski?
No i skoro uważa pan, że wzrost importu ropy i gazu przez Polskę nie ma większego związku z rosnącym PKB, a zaprzestanie eksportu węgla nie ma większego związku z faktem, że musielibyśmy go sprzedawać na eksport po cenie niższej niż koszty wydobycia, to liczę na to, że zrobi pan niedługo wpis podający alternatywną analizę.
BILANS PERSPEKTYWICZNYCH ZASOBÓW KOPALIN POLSKI wg stanu na 31 XII 2009 r. S. 40; Tabela 5.1.8.
Zasoby udokumentowane i prognostyczne – nieodkryty potencjał naftowy według stanu na 31.12.2009 r.
Pierwotny genetyczny potencjał gazu ziemnego – 1.078,1 / 3.234,3 mld m3
Nieodkryty potencjał gazowy (po odjęciu zasobów wydobytych i udokumentowanych) jest o 429,3 mld mniejszy i wynosi: 863,4 / 2.590,4 mld m3.
------------------------------
Do zasobów tych możemy dodać przedstawiony w raporcie PIG potencjał odkrycia gazu w łupkach dolnego paleozoiku, czyli 346 / 768 / 1.920 mld m3
------------------------------
Sumaryczny nieodkryty potencjał gazu ziemnego w Polce wynosi wg opublikowanych dokumentów:
W stanie nienaruszonym ------ 1424 – 5154 mld m3
W stanie bilansowym na początek roku 2010 r. ------ 1209 / 4510 mld m3.
-------------------------------
Pamiętajmy:
- w Polsce wydobyto i udokumentowano 430 mld m3 gazu, co stanowi ok. 100-letni poziom obecnego wydobycia
- do odkrycia pozostały zasoby od 3 do 10 razy większe od zasobów odkrytych.
Każdy z nas może się potknąć o problem skali. Dotyczy on także problemów, z którymi tutaj dzielę się z Panem oraz czytelnikami Pan bloga. Występowanie zasobów surowców mineralnych. Sześć wielkich państw ma prawie wszystko.
Nie dysponujemy wskaźnikami z 20-lecia rodzinnych przepływów finansowych i produkcji pana Macieja. Przypuszczam, że te statystyki są nawet lepsze od statystyk dla Polski. Stąd postrzeganie takie a nie inne. I ta moc, której my nie mamy.
Jednak: Nie ulegajmy frustracji, czekajmy aż pękną ;-)
J. Sokoł.
To jest problem (nasz), że nie gdzieś tam głęboko... Tylko nam zależy i chciałoby się, żeby było lepiej. To jest powód, dlaczego się spotykamy na przykład tutaj, ale także słabości, bo wpływu nie mamy żadnego, a to frustruje.
PKB jest świetnym wskaźnikiem, szczególnie jak się go pompuje pożyczkami. Porównując go do wydatków rodziny, to czy rodzina zadłużająca się na potęgę, a zwiększająca swoje zakupy - to nasz ideał? Co czeka taką rodzinę? PKB bez innych wskaźników jest oszustwem, a jak już ktoś porównuje wzrost Polski i Chin, to można ze śmiechu pęknąć.
pierwszym miejscem we wzroście PKB ;-) Mamy kasę możemy kupować wszystko od innych. I to dużo kupować. Cena nie gra roli. Mamy kasę! PKB o tym mówi. Samochody nasze stoją w cieplutkich garażach i czekają gotowe kiedy się wreszcie obudzimy by wyruszyć na kolejne wczasy wspaniałymi polskimi drogami. Oczywiście poza granice Polski.
Dzisiaj Polska jest mniej warta od Apple. Poczekajmy, może niebawem firma Kulczyka będzie warta więcej od firmy Polska. I wtedy nie będzie nam potrzebne żadne państwo, oprócz, oczywiście Państwa Kulczyków.
P.S.
Anegdota: Urodziny 5-latka! Tatuś mówi: Masz dzisiaj 5 lat! I… A tu słyszy proste pytanie: Tatusiu, a gdzie ja je mam?
Panie Andrzeju, gdzie my to wszystko mamy? Pozdrawiam!
J. Sokoł.
Trudno takie ogólne hasła uznać za wyjaśnienie, bo piszę tu o imporcie, a nie o konsumpcji,
W tym cyklu "20-lecie polskiej energii" pisze Pan pan też o zmianach w produkcji, imporcie itd. brakuje tam właśnie wskazania jakie procesy do tych zmian doprowadziły.
powierzchowne mieszanie ze sobą faktów i ciągów logicznych, dotyczących ewentualnie zużycia, ale obok importu.
Nie będę więc tego rozsupływał, niech to pozostanie Pana wyjaśnieniem, nie moim.
A co tu jest do rozsupływania? Można najwyżej dorzucić jeszcze dokładne dane statystyczne potwierdzające to co napisałem.
PKB rosło nam w ostatnim 20-leciu najszybciej spośród wszystkich 27 krajów należących obecnie do UE? No rosło!
Tak samo ilość samochodów?
Koszty wydobycia węgla kamiennego z powodu rosnących płac stały się wyższe od cen po jakich go eksportowaliśmy? No stały się! Więc co było robić by ograniczyć straty spowodowane sprzedażą poniżej kosztów jak nie zmniejszać eksport, a potem stać się importerem netto?
To wszystko jest dostępne w oficjalnych danych dla każdego z tych 20 lat: PKB krajów, ilość samochodów, średni koszt wydobycia węgla w Polsce itd.
Trudno takie ogólne hasła uznać za wyjaśnienie, bo piszę tu o imporcie, a nie o konsumpcji, a tu bardzo powierzchowne mieszanie ze sobą faktów i ciągów logicznych, dotyczących ewentualnie zużycia, ale obok importu.
Nie będę więc tego rozsupływał, niech to pozostanie Pana wyjaśnieniem, nie moim.
Do tego, że należałoby podać jakie były przyczyny tego szybszego niż u innych wzrostu importu energii, a ten wynikał z:
1. Faktu, że w latach 1990-2011 w Polsce PKB rósł najszybciej spośród omawianych krajów
2. Wskutek tego szybciej niż w nich rosły tu średnie dochody mieszkańców
3. Wskutek szybciej rosnących dochodów szybciej przybywało tu samochodów oraz szybciej rosła konsumpcja ropy i gazu, które niestety musimy importować
4. Wskutek szybko rosnących pensji szybko koszty wydobycia węgla kamiennego w Polsce przekroczyły jego cenę rynkową, co zmusiło Polskę najpierw do zmniejszania jego eksportu, a ostatecznie do stania się jego importerem netto.
Acha - i proponowałbym dodać choć jeden kraj, który rozwijał się w tym okresie szybciej niż Polska (wszystkie zamieszczone w zestawieniu rozwijały się wolniej od nas) - np. Chiny - 20 lat temu eksportera netto ropy i węgla, a dziś największego na świecie importera węgla i drugiego po USA największego importera ropy.
... bo jak by mogło - to by już było" ... tak się mawiało przed zapanowaniem amerykańskiej demokracji ... Ale jak się okazuje - to porzekadło bardziej się odnosi do niej - niż do naszej starej demokracji ludowej ... ;-)
... trudno jest odmówic sobie poniższego cytatu:
Przy sprzyjających okolicznościach pieniądze wydane z kasy państwa na pomoc dla banków i innych instytucji wymagających wsparcia finansowego mogą przynieść spore zyski, wynika z najnowszych szacunków amerykańskiego resortu skarbu
... a jak się robi wszystko żeby takich okoliczności nie było ? ...
W ciągu najbliższych dziesięciu lat państwo może zainkasować 163 miliardy dolarów. Tyle może wpłynąć do budżetu z tytułu spłat funduszy przez firmy, sprzedaży przez skarb ich akcji, odsetek oraz dywidend, jeżeli zrealizuje się najbardziej optymistyczny scenariusz.
... czy to się nie nazywa przypadkiem - "łyszful tsynking" ? ...
To zdecydowana poprawa perspektyw w stosunku do szacunków sporządzanych za kadencji George'a W. Busha, kiedy przewidywano, że państwo straci setki miliardów dolarów.
... czy to nie byly przypadkiem ostatnie podrygi zdrowego rozsadku ?... A tymczasem;
- Wszystkie te programy łącznie - realizowane przez republikanów i demokratów - zapobiegły załamaniu się systemu finansowego,
... być może - narazie ... ;-)
pomogły w ożywieniu aktywności gospodarczej (ale chyba tylko na Dalekim Wschodzie) oraz ułatwiły dostęp do kredytu i kapitału - ocenia Timothy Massad, zastępca sekretarza skarbu, odpowiedzialny za stabilność finansową.
... szczególnie tego - w niezrozumiały sposób zadłużającego - całe państwa !!! ...
Realizacja optymistycznego scenariusza w poważnym stopniu zależy (no wlasnie) od poprawy kondycji Freddie Mac i Fannie Mae, wielkich firm operujących na rynku kredytów hipotecznych. Aby uchronić je przed bankructwem państwo wpompowało w nie około 188 miliardów dolarów. Z tej kwoty budżet odzyskał już prawie 41 mld dolarów w postaci dywidend. Obecny rząd przewiduje, że do 2022 roku straty obu tych zmniejszą się do 28 mld dol., ale wiele zależy od sytuacji na rynku nieruchomości.
... a gdzie się podzieje ta reszta - nie odzyskana ? ... ;-)
Według najgorszego scenariusza regulatora nadzorującego Freddie Mac i Fannie Mae do końca 2014 roku mogą potrzebować wsparcia z kasy publicznej w wysokości nawet 311 miliardów dol.
... czyli, może w końcu się okaże, że będzie tylko - o te 311 mld za dużo i ... i w ten sposób - ten wyjątkowo dochodowy szwindel się w końcu - rypnie ?... ;-)
PS. - to mi przypomina szkolne zadanie - z napełnianiem wany (to było takie coś - do którego nalewało się, o ile się jeszcze udało, ciepłej wody - żeby się można było, raz na tydzień, wykąpać ... ale to już jest czas dokonany i zaprzeszły) ... tak czy owak - były kurki które próbowało się odkręcić czyli otworzyć i - korek na dnie wanny który można było, przez przekorę, przedwcześnie - wyszarpać i uciec - jak sie udało - bezkarnie ... ;-)
... i tu się zaczyna współczesny problem; z kurków cieknie coraz mniej wody ("ciężko się doją") a otwór odpływowy z wanny się jakoś dziwnie powiększa ... i bądz tu mądry i oblicz - za ile czasu trzeba będzie - zapomnieć o kąpieli ... i oby tylko ... ;-(
Oczywiście, że wzrost zużycia energii i wzrost gospodarczy są ściśle skorelowane w gospodarkach rozwijających się, które nie osiągnęły jeszcze poziomu postindustrialnego.
Wzrost gospodarczy? Tak, nie tylko PKB, ale także produkcji:
Takie pytanie: Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego:
1. Że wzrost konsumpcji energii jest skorelowany ze wzrostem gospodarczym.
2. Że w okresie 1990-2011 Polska miała najwyższy średni wzrost gospodarczy spośród wymienionych krajów.
Siedem cudów socjalizmu:
1. Każdy miał pracę
2. Mimo że każdy miał pracę, nikt nic nie robił
3. Mimo że nikt nic nie robił, plan wykonywano w 100 procentach
4. Mimo że plan wykonano w 100%, nigdzie niczego nie było
5. Mimo że nigdzie niczego nie było, każdy wszystko miał
6. Mimo że każdy wszystko miał, wszyscy kradli
7. Mimo że wszyscy kradli, tego, co kradli, nigdy nie brakowało
Siedem cudów kapitalizmu:
1. Nikt nie ma pracy
2. Mimo że nikt nie ma pracy, wszyscy pracują
3. Mimo że wszyscy pracują, plan nie jest wykonywany w 100%
4. Mimo że plan nie jest wykonywany w 100%, wszędzie wszystko jest
5. Mimo że wszędzie wszystko jest, nie każdy wszystko ma
6. Mimo że nie każdy wszystko ma, kradną głównie ci, co wszystko mają
7. Mimo że kradną ci, co wszystko mają, nie udaje się nikogo złapać za rękę
... za jego czasów - on jeszcze nie miał okazji ich - ani poznać ani przewidzieć ... ;-)
... jak gwałtownie przestają pracować tak jedni jak i drudzy - i to przy - "maleniu procentu bezrobocia" - ;-)
... ten wykres jest wyjątkowo wymowny ... to wygląda mi na staczanie się pociągu po pochyłej po zerwaniu hamulców ... czyli coraz szybsze zbliżanie się do - katastrofy ... ;-(
Warto się przyjrzeć, jak w Ameryce mężczyźni tracili pracę przez dziesięciolecia. W 1948 r. pracowało ich prawie 90% populacji, w 2012 - zaledwie 73%. Więcej niż 1/4 mężczyzn nie pracowała.
W pracy zastępują ich kobiety: w 1948 r. pracowało zaledwie 30% kobiecej populacji. W 2012 dwa razy tyle: 59%.
... nie potrzebujący ani zwiazków zawodowych ani poparcia mediów tylko rozwinięcia i skorzystania ze swojego zdrowego rozsądku i kobiecej niezawodnej intuicji wynikającej z genetycznej potrzeby zachowania gatunku w sytuacji jego zagrożenia ... http://www.rp.pl/artykul/495345,856499-Z... Nasze Kochane Panie spostrzegły się, że własnym sumptem potrafią skuteczniej pomnożyc okruchy zdobyte i przyniesione do Domu przez swoich mężów niż je próbować same w obecnym układzie zarobić ... Takim "budowaniem rodzinnej Warowni" stawia się Panów przed innym rodzajem życiowych wyzwań - zapewniając im moralne zaplecze ... Nie przewidziana tendencja baaaardzo niechętnie widziana przez globalizm ... Wyobraźcie sobie - żyć lepiej - za mniej ... a co z tym PBI ? ... ;-)
Opowiadania o eksporcie gazu, położeniu Gazpromu na plecy, od samego początku były opowieściami z cyklu: "Nie takie rzeczy ze szwagrem się robiło po pijaku". Szkoda tylko, że oficjalni przedstawiciele państwa tak przybredzali.
Nawet gdyby tego gazu bylo 5 bln metrow to silowanie sie z Rosja w roli eksportera na rynku europejskim byloby trudne, Rosja ma ok 50 bln udokumentowanego gazu konwencjonalnego (ktory jest tanszy w eksploatacji). Rocznie w Rosji odnajduje sie kolejny bilion metrow szesciennych gazu. My przez 3 lata nie znalezlismy nic. Caly polski gaz lupkowy (powiedzmy realnie 400 mld) starczyloby na zapelnienie ukonczonego gazociagu polnocnego na 5-6 lat. A gazociagi buduje sie na perspektywe ok 30 lat. Wystarczy przecietna inteligencja zeby spostrzec ze rachunek sie nie zamyka. W Polsce niektorym politykom i dziennikarzom zabraklo nawet tej przecietnej. 2+2 = 4 i nic nie poradzisz, ale "nasi" zawsze probuja czarowac. Przykre
I jego "schładzanie" gospodarki. A już szczególnie sektor węglowy to schłodzony został do bólu. Widać zresztą, że trend spadkowy w eksporcie energii (czytaj węgla) zaczął się po 1996. Ale to jest nastawienie do węgla, które już w 1990 dominowało. Właśnie odświeżyłem sobie dokumenty z tamtego kresu. Węgiel = nieszczęście.
że jednak nasi politycy potrafią czasami dotrzymać słowa.
Proszę sobie przypomnieć co chyba w 97 obiecał nasz guru finansów i gospodarki, a jego następcy "tylko" kontynuują jego dzieło.
Nagy ma oczywiście rację co do nieopłacalności. Ale jednocześnie kwestionuje te szacunki. Nie pamiętam, żeby kwestionował amerykańskie.... Czy ktoś oprócz mnie publicznie to robił? Bo prywatnie kilku narzekało na przesadzone dane.
Ale jeśli ten szacunek PIG-u okaże się właściwy (a pokątne informacje na temat nowych odwiertów to potwierdzają) to nic z tego nie będzie. Przynajmniej na razie.
... z wieczora" pojawiła się ta informacja, przeoczona przeze mnie. Jest tam mowa o tym, o czym my tutaj rozprawiamy od 22 marca:
"Gdyby przyjąć dane z raportu PIG za właściwe, to należałoby przerwać prace poszukiwawcze gazu łupkowego – uważa Stanisław Nagy z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej."
„Jego zdaniem, „żadna firma nie jest w stanie wykonać odwiertu (pionowego lub poziomego) wraz z zabiegiem szczelinowania tak tanio, jak wskazywałyby na to dane z raportu”. "W dokumencie określono, że z przeciętnego otworu w naszym kraju można uzyskać 11,3 mln m sześc. gazu, a maksymalnie 28 mln m sześc. i to w całym okresie eksploatacji” – przypomniał ekspert.
„Zatem biorąc pod uwagę warunki kredytowania takiego przedsięwzięcia, oraz że ok. 75-80 proc. gazu przypadającego na jeden odwiert uda się wydobyć w ciągu 10 lat, to realne wydatki na pełen odwiert musiałby być niższe niż 9 mln zł, by zostały pokryte przez przychody z eksploatacji. Nie znam nikogo, kto w Polsce przy tak niskich nakładach byłby w stanie wykonać wszystkie prace” - powiedział Nagy.”
P.S.
Nie pojawia mi się linijka formatowania tekstu.
J. Sokoł.
"Nie samym chlewem człowiek żyje" -- cytat bez błędu z portalu Salon24.pl
Nie podejrzewam - a jednak ... Zapewniam Pana, że dość dobrze rozróżniam: produkcję - sprzedaż; inwestycję - amortyzację itp. Nie obcy jest dla mnie problem skali. Programowanie w Pascalu było kiedyś moją wielką pasją. Programowanie strukturalne uczyło pisania algorytmów, definiowania punktów decyzyjnych. Wystarczył do tego tani produkt Borlanda. Człowiek pozbawiony tego narzędzia może wiele rzeczy przeoczyć. Mam na dowody. Nie mam natomiast zielonego pojęcia o programowaniu obiektowym. Sama nazwa jest dla mnie złowieszcza - to ja mogę być tym obiektem ;-)
Porównał Pan III RP do przedsiębiorstwa. Czy to przedsiębiorstwo ma Pan na myśli pisząc: "Nie dajemy sobie rady."
Ja na swoją SM też patrzę jak na spore przedsiębiorstwo, które daje sobie radę.
Czy ktoś oprócz mnie zwrócił uwagę na sprzeczności w raporcie PIG? Czy tak trudno było/jest to wykazać?
J. Sokoł.
Trochę zaszliśmy w maliny. Nic nie mam przeciw podnoszeniu standardu życia. Ocieplenie jest absolutnie OK. Zawsze jest jednak rachunek ekonomiczny: czy wydać 100 jednostek na docieplenie czy przez 10 lat zużywać więcej energii za 80 jednostek (powiedzmy - zdyskontowane). Koszt nie jest jedynym czynnikiem, ale podstawowym. Dlatego wmuszania na siłę efektywności energetycznej (w tym docieplania) nie powinno się forsować. Bo tych dwudziestu jednostek zabraknie na chleb, buty itd. Jak mówi motto „Podręcznika mądrości" Józefa Marii Bocheńskiego: "Racja fizyka Kaśka butów nie ma"
Podstawowe nieporozumienie leży na linii produkcja - zużycie (czyli komfort). Zużycie to inna bajka niż produkcja. Zużycie może spadać z różnych powodów. Natomiast produkcja, czyli "krajowa produkcja energii" nie musi być z nim na stałe związana. Jest możliwość eksportu (węgla, energii elektrycznej). Produkcja jest wartością, dzisiaj wytwarzanie surowców energetycznych jest bardzo dochodowym zajęciem. A my? Nie dajemy sobie rady. To jest moje przesłanie.
Mieszanie tego ze zużyciem - prowadzi nas do nieporozumień.
Jak to się kiedyś mówiło: "ja o chlebie, ty o niebie".
P.S. Z tym "Cena energii rośnie tak czy siak" to nie tak do końca. Kiedyś podyskutujemy.
Panie Andrzeju,
nadal "Zapewniam Pana, że w tym przypadku spadek zużycia jest w przeciwprądzie do komfortu, który rośnie." Moja opinia o działaniu SM na poletku „wodomierze” świadczy, że nie chwalę działalności tejże w całej rozciągłości.
To lokatorzy każdego bloku decydowali o tym czy inwestować w elewacje. Dostaliśmy kosztorysy robót i ocenę spodziewanych oszczędności. Były bloki, które nie pozyskały odpowiednio wysokiego poparcia dla tego projektu. Ale z upływem czasu to się zmieniło. [Takie podejście powinno obowiązywać przy poszukiwaniu gazu z łupków, o czym piszę w innych komentarzach. Nie chcą – nie wchodzimy.]
Komfort – to dla mnie także wyciszenie mieszkania, zatkanie szczelin wszechobecnych w wielkiej płycie, o estetyce otynkowanych budynków nie wspominając. Cena energii rośnie tak czy siak. Dzisiaj płacę czynsz w wysokości 425 zł, a bez tej inwestycji byłby on o 165 zł wyższy. Jest także możliwość zastąpienia term gazowych ciepłem zdalaczynnym. Napisano już kosztorys takiej operacji dla mojego 10-kondygnacyjnego budynku. To jest trudniejsze, bo część lokatorów ma nowe piecyki gazowe. Ja preferuję komfort bez gazu w budynku, mimo zapewnień geologa PIG, że metan jest nieszkodliwy dla zdrowia ;-). Ale chyba „Jaś nie doczeka[ł]”.
Czy podejrzewa mnie Pan o brak „głowy” lub „ołówka” do kalkulacji tak błahych spraw? Jeśli tak jest istotnie, to nie ma co liczyć na pozyskanie miana osoby wiarygodnej przy opiniowaniu dość skomplikowanych zamierzeń inwestycyjnych w poszukiwaniach. Tym samym rozwiał Pan moją nadzieję na partyjkę gry w okręty ;-).
Pozdrawia Pana „trafiony, zatopiony”
J. Sokoł.
Tylko jak w państwie tworzy się oligarchia, niszczy się oddolne inicjatywy i działania pojedynczych osób są niwelowane, to trudno, aby ludzie czuli z tym więź. W sposób naturalny odrzuceni wypinają się plecami. Czy w XVII w. panowała i dzisiaj panuje anarchia, ludzie aż tak dla wolności nienawidzą państwowości? Tymczasem z historii można wywnioskować, że to partykularne interesy dały górę idei wolności. Skąd ta skłonność do spychania wszystkiego w jeden kąt? Łatwiej się walczy?
Żadnej niechęci, zacytowałem tylko klasyka. Ba, pisząc komentarz nie czytałem poprzedników do których mnie Pan zaliczył.
A w tej krótkiej wypowiedzi można byłoby się doszukać tylko sarkazmu podyktowanego obserwacją rzeczywistości.
Ale państwo jest potrzebne i dzisiaj jest podstawowym elementem walki zbiorowości o własną pozycję w świecie.
Zgadzam się. Tylko, że to państwo powinno przynajmniej być znośne. A tymczasem cytując znowu klasyka Ks. Piotr Skargę:
Polska nierządem stoi.
Bo czy Pan nazwie normalnym, by jakaś ministra zatrudniała fryzjera. Ja rozumiem znajomemu można ufać, znajomego fachowca powinno się zatrudnić. Ale przykładów kumoterstwa i krojenia tortu dla siebie jest więcej. Kręcenie lodów to znakomity interes. Choćby ostatnio opublikowany raport Vistuli o wpływie lobbystów na tworzenie prawa w Polsce.
I odnosząc się równocześnie do Pańskiego niższego komentarza. Pan mi powie jak naprawić Państwo, żeby się różne grupy interesu nie oburzały o naruszanie status quo i bezpieczeństwa.
Dlaczego Pan mnie przyrównuje do anarchistów? Bo "wolnościowiec", to od razu be -anarchia. Ależ oczywiście, że nie. Anarchiści, libertarianie, republikanie, czy socjaliści to utopijni durnie. Mnie chodzi o zachowanie równowagi i przywrócenie zasad i wartości, które leża u Podstaw naszej cywilizacji. Chyba nie były złe skoro podbiliśmy i skolonizowaliśmy świat, jako Europejczycy wiedliśmy prym. Teraz nie ma czego podbijać przynajmniej na Ziemi, ale technologiczny rozwój zaczyna przygasać i rozmieniać się na drobne w imię pustych haseł.
To wolność dla młodych, bogatych (lub aspirujących) i niechcących ponosić żadnych obowiązków na wspólnotę.
Tak jak poprzednie zdania, to jest brzydka manipulacja. Każdy bierze odpowiedzialność za osoby, które są mu podległe. Im wyższa posada, tym większa odpowiedzialność. Tymczasem pokutuje rozumowanie, że im jesteś wyżej to tym więcej ci wolno. Ja mogę być odpowiedzialny za tych, którzy są wokół mnie. Myśli Pan, że ja nie czuję takiej odpowiedzialności? Moi rodzice mogą w ogóle nie dostać emerytury, jak kolejne rządy będą sobie przesuwać wbrew Prawu kolejne daty progu emerytalnego. A odkładali przez całe życie znaczną część wypracowanych dochodów, bo byli do tego zmuszeni.
Jak dać wolność dzieciom...
I znów brzydka manipulacja. Co innego wychowywać dzieci, co innego traktować podobno dojrzałych ludzi jak dzieci. Jak ludzi się traktuje jak dzieci to i rozumku uchodzi. A z wolnością to jak w tym amerykańskim powiedzeniu twoja wolność machania pięścią kończy się przed moim nosem. Proszę popatrzyć na zmiany mentalności tych Amerykanów mieszkających w metropoliach, szczególnie bardzo demokratycznych, a tymi przebrzydłymi "wolnościowcami", o "starym" przysposobieniu. Gdzie więcej ludzie mają rozumu, poczucia wspólnoty i patriotyzmu? Gdzie jeszcze można zobaczyć oznaki wzajemnej pomocy? Którzy z tych ludzi mają większe poczucie odpowiedzialności?
Mnie się wydaje, że nasi polityczni decydenci, mówiąc delikatnie, po prostu sobie nie radzą. Bo jeśli ktoś z własnej woli, świadomie, oddaje to, co ma najcenniejszego...
Wszystko poza tym jest skutkiem, mniej lub bardziej dalekosiężnym.
Czy chodzi o to by Polskę kontrolować gospodarczo (typowy kolonializm), czy też w grę wchodzą jakieś wyższe ideały typu "walka z przeludnieniem". Pierwsze już się dokonało, a drugie ma przed sobą jeszcze długą droge.
__
groch
Prawda o konsekwencjach wybudowania BTS-2 (który powtarzam po raz kolejny - nie musiał powstać!) powoli dociera do świadomości społecznej. Naftoport szacuje, ile straci.
Rosyjska ropa ominie Gdańsk
istotną rolę w tranzycie i eksporcie ropy odgrywał Naftoport w Gdańsku w ubiegłym roku Rosjanie wyeksportowali 3,8 mln ton ropy. W tym roku w pierwszym kwartale w sumie 1,3 mln ton i... „kolejnych zleceń nie ma”.
W 2011 roku Naftoport przyniósł ponad 11 mln zł zysku netto przy przychodach sięgających 55 mln zł. Eksport rosyjskiej ropy miał w tym 30 proc. udział.
... nie ma szans do powrotu sytuacji z 2010 roku, gdy wynosił ok. 8 mln ton.
"PERN, - właścicielem polskiego odcinka „Przyjaźni" jeszcze nie wie, ile straci. " E, naprawdę, przecież to proste. Ilość ton razy stawka.
Argument: "Rekompensatą za utracony eksport rosyjskiej ropy mogą być dodatkowe dostawy na potrzeby polskich rafinerii".. Warto pamiętać, że przy eksporcie to są nasze dochody. Gospodarka dostaje z zewnątrz środki za świadczone usługi. Teraz to się zamieni w koszty. My będziemy płacić za te usługi. W droższych trochę cenach paliw.
Jakiś nieujawniony branżowiec mówi:
- Sytuacja jest o tyle poważna, że uruchomienie terminalu Ust Ługa zmieniło trwale drogi eksportu – powiedział doradca jednej z polskich firm paliwowych, chcący zachować anonimowość. Inny specjalista podkreślił, że Rosjanie nie po to wydali kilka miliardów dolarów na BTS2 i terminal, by z nich nie korzystać. - To polski PERN >Przyjaźń< i Naftoport są największymi przegranymi i to jest nieuniknione. Gdańsk może wrócić na listę eksportową, lecz dopiero zimą, gdy zamarznie Primorsk, ale to i tak zależeć będzie od wielu czynników, także politycznych - dodał.
To oczywiste - i wszystko to dawno mówiłem. Szkoda, że nikt trochę wyżej nie słucha.
Oszczędności z jednej, a koszty z drugiej. Ciekawe, ile to kosztowało, a kiedy zwróciło. I problem, jak policzyć koszty, bo tutaj państwo dopłacało.
W kraju, który ma dość dużo surowców dla ciepłownictwa i to tanich, nie powinno się oszczędzać w ten sposób, bo koszty tego oszczędzania są wyższe od zysków. Japonia - ma to sens, bo uboga energetycznie. U nas - węgla do oporu.
A wystarczy przyjrzeć się ostatniemu takiemu schematowi oszczędzania, czyli ustawie o efektywności energetycznej, by zobaczyć, że jest to robienie sztucznego rynku dla dostawców wyposażenia (owych "wodomierzy"). Potem mniej zużywamy, a więcej płacimy. Bo przecież koszt idą w górę.
Zestawienie zużycie energii cieplnej w mojej SM, przedstawia się następująco [dotyczy stałego zestawu budynków i mieszkań]:
1995 - 243,8 tys. GJ
2007 - 136,4 tys. GJ
2009 - 128,9 tys. GJ
W ciągu 15 lat termorenowacji zaoszczędzono ponad 44 mln zł. Wydano pieniądze na inne cele, przyczyniając się do rozwoju małych firm budowlanych. Rachunki za ogrzewanie też nie lecą na łeb i szyję w dół, bo ceny energii rosną. Koszt w poszczególnych budynkach różni się i wynosi od 1,70 do 2,20 za 1 m2/miesiąc czyli 20,40 - 26,40 za m2/rok.
Zapewniam Pana, że w tym przypadku sapadek zużycia jest w przeciwprądzie do komfortu, który rośnie. To samo dotyczy zużycia wody.
Ale tu denerwuje mnie wymienianie wodomierzy u lokatorów obligatoryjnie co 5 lat, wynikające z przepisów o atestach tych urządzeń. Moim zdaniem nie ma takiej potrzeby, bo spółdzielnia nie handluje wodą z lokatorami i nie daje nam faktury VAT. Jest to urządzenie pomocnicze do rozliczeń w budynku. Atest obowiązuje tam, gdzie wodę przejmuje użytkownik od dostawcy, czyli wodociągów. Ale nikt nie chce tego marnotrawstwa zrozumieć. Niektórzy nawet pochwalają ten proceder, bo daje ludziom pracę.
J. Sokoł.
- Możliwe, że stracimy wielu wartościowych pracowników, którzy na emerytury będą pracować gdzieś indziej, bo nie będziemy umieli ich zatrzymać, bo nie będziemy innowacyjni. Stracimy wtedy zdolnych ludzi, umysły. Wielkie rzeczy Polacy będą wciąż produkować poza granicami państwa. I nad tym już nikt się nie zastanawia - uważa prof. Czapiński.
Co do dyskusji. Dla mnie energia nie jest najwyższą wartością. Jest funkcją dobrobytu. Jeśli mam do wyboru podniesienie poziomu życia i oszczędzenie energii wybieram to pierwsze. U nas dominuje trend odwrotny. Ze zdziwieniem zauważyłem, że tak było już od 1990 roku (pierwsza strategia energetyczna polskiego państwa. Niechęć do węgla na potęgę... zadziwiające
... z tego samego źródła dodał Pan w przywołanym wyżej artykule. Jest tam też nasza dyskusja [różnimy się pięknie ;)]. Wzrost produkcji energii w okresie rozwoju przemysłu ciężkiego oraz realizacji wielkich budów mnie nie dziwi [nowe kopalnie udostępniające pokłady na dużych głębokościach, mechanizacja wydobycia, budowa huty Katowice, działające stocznie itp.].
Upadek energochłonnych przemysłów oraz większe poszanowanie energii w wielu sektorach dają to o czym Pan pisze. Badanie energochłonności skumulowanej w każdym ustroju ma sens.
Dzisiaj będzie Pan na konferencji o gazie łupkowym. I w tym przypadku trzeba myśleć o takim badaniu. Już teraz. Usiłuję zwracać na to uwagę w swoich komentarzach. [Zazdroszczę młodym narzędzi do pracy. Mnie do wizualizacji pomysłów musiał wystarczyć komputer XT oraz własne programy pisane w Pascalu.]
J. Sokoł.
To jeszcze kawał roboty, żeby cokolwiek wiedzieć. Ale tego natężenia nadziei i obietnic, które w końcu wydają się być całkowicie pustymi, nie idzie wytrzymać. Trzeba spuścić trochę powietrza z tego fałszywego balona.
Dzisiaj anarchizm to ekstrema, powszechne jest podejście wolnościowe, tj. usunięcie wszelkich innych pierwiastków, konstytuujących wspólnotę (podległość, solidarność społeczną, poczucie wspólnoty). Wolność nie ścierpi żadnych ograniczeń, szczególnie państwa, podatków itd. Ale już nie potęgi kapitału, upokarzających warunków pracy itd... To wolność dla młodych, bogatych (lub aspirujących) i niechcących ponosić żadnych obowiązków na wspólnotę.
Z tą wolnością to jest ładny fakt z życia Mścisława Roztropowicza. Jego córka opowiadała, że tata nie zmuszał ich do grania. Po prostu sadzał przy pianinie i już. A dzieci w ramach wolności oczywiście nie grały. I nie są muzykami. Dzisiaj córka mówi, że MA ŻAL, ŻE OJCIEC JEJ NIE ZMUSZAŁ.
Cytat z mojego komentarza: „Startowaliśmy prawdopodobnie z pozycji gorszych, czyli tych po lewej stronie. Przesuwanie zacofanej gospodarki powinno postępować pod kątem ostrzejszym od ścieżki. Ideał zwiększanie X bez wzrostu Y, czyli marsz na wschód krokiem logarytmicznym ;-)”
Przekonamy się wtedy czy do oka oraz pamięci uda się dodać intuicję sokoła, którą można też nazwać poprawnością rozumowania ;-)
J. Sokoł.
Wczoraj kończyłem tekst o 20 leciu energetycznym. Na koniec wrzuciłem jeden z wykresów na blog. Ale już zmęczony byłem. Poprawione, dzięki serdeczne :-)
Polacy w XVI, XVII wieku nie chcieli mieć państwa. Niechęć była posunieta do tego stopnia, że w pewnym momencie nasi sąsiedzi zauważyli, że obok nich leży ogromna próznia geopolityczna. Ludna, bogata i nie broniona. Zajeli próżnię, a od tego momentu Polacy anarchiści zaczeli utrzymywać państwa obce. Wtedy paru "wolnościowców" się obudziło, ale jak na głupców przystało skanalizowali aktywnośćć w bezsensownych próbach siłowego wywalczenia niepodległości - czyli na warunkach silniejszego przeciwnika.
Nie chcę urazic, ale wg. mnie ludzie o mocno wyrobionych poglądach, ale tendencji do uproszczonego ujmowania rzeczywistości, naduzywają sloganów. Mamy: "to przez socjalizm", "to przez kapitalizm", "imperializm", "faszyzm" itd. To jest język świetny aby wejść do grona swojaków i się wzajemnie adorować za słuszność poglądów albo przeciwnie - by się pokłócić z przeciwnikami. Na poziomie magla oczywiście. Bo cóz znaczy "socjalizm"? U licealistów czczących JKM to synonim syfu, u lewaków synonim raju. Każdy może to pojęcie rozumieć zupełnie inaczej, nawet gdy jest wobec hasła obojetny. Rozebrać system ekonomiczno-społeczny państwa na czynniki pierwsze, wymienić patologie niezależne od -izmu (np. korupcja, sposób emisji pieniądza) - to już jest niestety mało porywające i trudne.
Co to znaczy " utrzymania tej socjalistycznej UTOPII"? Unia Europejska to pomysł na skoncentrowanie władzy na poziomie kontynentu. W czyich rękach - to już kwestia osobna. Pan naprawdę myśli, że tam na górze ktoś buduje socjalizm powodowany szczerą ideologią? Znakomita większość komunistycznych dyktatorów opływała w luksusy importowane ze zgniłego zachodu. Komunizm to była ideologia dla pożytecznych idiotów i sposób niewolenia ludzi. Z drugiej strony jest podobnie. Cwani bankokraci sączą propagandę, że kryzys grecki to wina Greków żyjących ponad stan. A zatem socjal, a zatem socjalizm. O tym skąd prywatne banki miały pewność, że na pożyczaniu niewydajnej gospodarce nie stracą - cicho sza. O tym, że banki centralne typu FED po cichu i po uważaniu wspierają wybrane banki, a tamte po uważaniu przyznają kredyty na rozwój przemysłu należacego do zaprzyjaźnionych przemysłowców też cicho sza. Dla mnie to coś przypomina feudalizm opakowany w demoliberalne szatki. Czy to wyjaśnia czemu rząd Pana okrada? Na pewno nie. Jest milion możliwych przyczyn dla których obywatel może czuć, że więcej płaci państwu niż od niego dostaje. ( Pomijam odczucia fanatyków dla których państwo jako takie jest złe a każdy podatek to kradzież )
[quote=Andrzej Szczęśniak]"I etap - 30 mln ton rocznie. II etap (+ pompy) 38 milionów. czyli tak połowę Białorusi + Ukrainy."
Jaka jest obecna-choćby w 2011 ) średnia przesyłalność rurociągu "Przyjaźń", i co istotne: jakie są szacunki co do ilości przesyłanych w kierunku zachodnim rurociągiem Przyjazń na rok 2012? Co z zaopatrzeniem zakładów niemieckich(w b.NRD) które otrzymują ropę z tego ropociągu?
Wolf
I etap - 30 mln ton rocznie. II etap (+ pompy) 38 milionów. czyli tak połowę Białorusi + Ukrainy. Można zacząć myśleć o Odessa - Brody. Próba z Białorusią już była. Przeszło. Więc może nareszcie spełni się marzenie dywersyfikatorów? Tylko po ile ta ropa będzie?
BTS-2 prawie zakończony, ciągle jest etap prób. Warto pamiętać, że został ten system wykonany w ekstra tempie. Wg pierwotnego planu miał zostać zakończony w końcu 2012 r. Przyspieszono o rok, ale dali radę tylko o 9 miesięcy.
... pierwsze 12 godzin ... ;-) http://www.youtube.com/watch?v=N3q5NyxI8...
... coś na pierwszego kwietnia ... ;-)
... ale brzmi złowieszczo-wiarogodnie ... ;-(
... no cóż - "nosił wilk razy kilka - poniosą i wilka" ... tylko jak i kiedy ??? ...
... a to jest takie proste, żeby zrobić tak - aby do tego nie doszło ...
Panie Ferdynandzie! [Treść i miejsce tego wpisu podpowiada mi, że to Pan].
Ale Pan mnie zmartwił. Diagnoza, że nie zacofanie techniczne, ale degrengolada moralna stoi u podstaw naszych kłopotów gospodarczych jest chyba prawdziwa. Nie wiem tylko, dlaczego jest lepiej gdy: „ktos te projekty musi sprawdzic, zatwierdzic i sie pod tym podpisac no i zorganizowac przetarg. Takie male zabezpieczenie :)” Czy tak jest naprawdę? Podobno organizowanie przetargów jest przyczyną największych strat z powodu łapówkarstwa, ustawiania warunków pod jeden podmiot, wybierania wykonawców tanich – a co tanie to tandetne i w konsekwencji droższe.
Czy sądzi Pan chyba, że kolejny otwór w Lubyczy, czyli w Szaleniku będzie wiercić firma czeska lub chińska [bo robią to taniej] a nie firma – córka?
Przy sobocie po robocie:
Wiadomość o tym urządzeniu przywołała w mojej podświadomości tekst piosenki z lat 70 „Drzewa ruszają w drogę” – „drzewa ogromne, jak wieże, wchodzą przemocą do miast” – po roszadzie: wieże ogromne, jak drzewa, wchodzą przemocą do miast”. Zachęcam do przeczytania całości, bo jest tam też coś o studni.
Pozdrawiam Pana
J. Sokoł.
"faks z projektem wiercenia" to tak jak Pan pisal w ktoryms ze wczesniejszych postow "Alicja itp..." :), zreszta prosze sobie wyobrazic ile mln zl zostaloby utopionych gdyby bylaby mozliwosc "dorzucenia-doslania" projektu. W naszych warunkach polityczno-biznesowych czesto bylby to decyzje nieprzemyslane i narzucane. A tak ktos te projekty musi sprawdzic, zatwierdzic i sie pod tym podpisac no i zorganizowac przetarg. Takie male zabezpieczenie :) Zreszta nie wiem jak Pgnig, ale Lane czy Chevron napewno wysylaja probki do Stanow na badania, a to trwa. Dlatego watpie zeby przy odwiertach poszukiwawczych zawierac klauzule o dalszej wspolpracy przy pozytywnym wyniku, co innego w przypadku eksploatacyjnych. Zreszta skoro rdzeniuja 600 m to nie maja jeszcze wytypowanego horyzontu :) takze ciezko byloby miec juz gotowy projekt.
Zabieg kwasowania czy szczelinowania nie wymaga urzadzenia wiertniczego. takze mozna je wykonac pozniej po demontazu. Ale wtedy nalezaloby miec pewnosc ze to jest wlasnie ten horyzont. Bo przy slabym rezultacie nalezaloby ponownie zamawiac urzadzenie, by udostepnc inny, co prawda tym razem mogloby to byc juz mniejsze urzadzenie.
To super scenariusz, tylko ze nie w kraju medialno-politycznych igrzysk :(
Sugeruje Pan tę drugą możliwość? Czyli przewiduje Pan nie oszczędność ale ewidentną stratę, bo przeniesienie tego ustrojstwa na kolejne boisko musi być droższe od tego zwykłego. Dyrektor Zakładu PGNiG z Krakowa nie mówił o tym, ale tak sądzę. Amortyzacja dobowa tej machiny też musi być większa. Odwiert o planowanej głębokości 4300 m ma zostać wykonany w ciągu 100 dni, a jego koszt 30,5 mln zł.
A może jest tak, że:
1) Mają już rozpoznane przestrzennie parametry poszukiwanych tu konwencjonalnych złóż gazu i ropy sejsmiką 3D, dla której materiałem uczącym były odkryte nagromadzenia w synklinorium lubelskim (m.in. Kraśnik, Ciecierzyn)?
2) Wiedzą co się pod tym względem dzieje na Ukrainie i do wnioskowania o istnieniu tu właśnie czegoś super wykorzystano także tę wiedzę [otwór jest blisko granicy]?
3) Okno poszukiwawcze jest duże i w trakcie głębienia otworu do 4300 m rdzenie z karbonu? [otwór może być poza jego zasięgiem] i dewonu zostaną przebadane i skorelowane z materiałami geofizyki wiertniczej a poziomy w których będą występować jakieś ślady w czasie ciągłych obserwacji laboratoryjnych płuczki i rdzeni zostaną opróbowane rurowymi próbnikami złoża z wynikiem pozytywnym, a ciśnienia złożowe i jego odbudowa zostaną zapisane ciśnieniomierzami wgłębnymi nawet w dwóch cyklach. Zanim otwór skończy decydenci mogą wysłać na wiertnie faks:
4) „Po zakończeniu wiercenia przechodzicie o X kroków na wschód i przystępujecie do wiercenia kolejnego otworu [projekt w załączeniu]”.
5) Materiał rdzeniowy z łupków syluru i ordowiku będą najmłodsze w historii pozyskania. Jeśli odkryje się złoża konwencjonalne wyżej to można przystąpić do ich udostępnienia w pierwszym otworze.
6) Pracę na pierwszym otworze podejmuje ekipa polska stawiają urządzenie zastępcze do prób [perforacja, kwasowanie i szczelinowanie]. W odkrytych złożach udostępnianych pionowymi otworami wykonywano szczelinowanie i uzyskując przemysłowe przypływy. A może i tu planowane jest wykonanie wierceń poziomych dla zwiększenia wydajności, bo węglowodory występują w skałach zbitych o małej porowatości rzędu kilku procent i niskiej przepuszczalności.
7) Rozwiercanie łupków poczeka na opracowanie analityczne rdzeni i geofizyki wiertniczej.
Oby ustrojstwo długo chodziło po placu.
Może to jest zbyt piękny i wydumany scenariusz. Pan ferdus pewnie wie lepiej, bo np. pracuje w poszukiwaniach i wie, że tak nie będzie bo: „Badania laboratoryjne rdzeni, oprobowanie kolejnych interwalow, szczelinowanie i testy. Nastepnie sporzadzenie projektu na kolejny, przetargi itd...”. O łapówkach nie wspomniał ;-) na szczęście.
Ja życzę poszukiwaczom samych sukcesów i logistyki pierwsza klasa express.
P.S.
Mapę złóż gazu i ropy można znaleźć na stronach PIG.
Przepraszam za zbyt szczegółową odpowiedź.
nie ma szans zeby urzadzenie stalo tam dluzej niz na okres wiercenia. Nie oplaca sie. Czas jaki minie od zakonczenia wiercenia tego otworu do wiercenia nastepnego nawet przy zalozeniu ze trafia tam na gaz to min 2 lata. Badania laboratoryjne rdzeni, oprobowanie kolejnych interwalow, szczelinowanie i testy. Nastepnie sporzadzenie projektu na kolejny, przetargi itd... no moze nawet 3-4 lata :)
ferdus
W NaftaGaz jest Pana informacja: PGNiG: kolejny odwiert na Lubelszczyźnie
W Szaleniku obok Lubyczy Królewskiej gazu łupkowego szuka firma Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. W kolaudacji wzięli udział: Min. Budzanowski i Pani prezes PGNiG G. Piotrowska-Oliwa. Z dzisiejszej informacji wykonawcy wiercenia wiemy, że jest to urządzenie do wiercenia otworów eksploatacyjnych z jednego stanowiska.
Była tutaj na te tematy mowa w komentarzach:
Leo ---- Gość, 9 lipiec, 2011 - 23:30
PS ---- Gość, 10 lipiec, 2011 - 11:50.
oraz w mojej dłuższej wypowiedzi, której fragment cytuję:
Gdy mówimy o gniazdowym odbiorze gazu z łupków [komentarz podpisany PS] to musimy wiedzieć o tym, że z platformy tej musimy wykonać nawet kilkanaście otworów kierunkowych, które jako cel nr 1 mają uzyskanie położenia dna otworu na zaplanowanych w projekcie współrzędnych XYZ. Potem trzeba wykonać otwory poziome cel nr 2 o zadanym z góry azymucie i długości. Cel nr 3 – szczelinowanie i wywołanie produkcji. Gdy będziemy wiedzieć ile czasu zajmie nam wykonanie jednego otworu możemy ocenić jak długo zajmie nam rozwiercenie całej powierzchni przewidzianej dla grupy. Ile wiertnic możne to robić? Jedna, a może dwie? Czas to nadal pieniądz? Czy początek eksploatacji nastąpi dopiero po wykonaniu wszystkich zaplanowanych wierceń?
Martwi mnie trochę, że urządzenie inauguruje prace w Szaleniku, a nie w okolicy np. Lubocina, gdzie już coś wiemy o gazonośności łupków. Muszę tczekać cierpliwie 100 dni na wynik pierwszego otworu i wykonanie pierwszego spaceru przez wiertnię na kolejne stanowisko. Pozostaję z nadzieją, że urządzenie to będzie miało tam zatrudnienie przez 2-3 lata i pozwoli zaoszczędzić 3 mln USD. Nie będzie też okazji podsumowania wyboru lokalizacji dla tego super urządzenia dwoma słowami: Szaleni k... -- bo to nie jest dobra nazwa do lokalizacji wiercenia ;-)
J. Sokoł.
Akcje Ophir Enegykupione przez Kulczyk Investments w 2006 r. potroiły swoją wartość. Dzisiejsza informacja o odkryciu dużego złoża gazu w Tanzanii może aktywa polskiego inwestora podnieść. Wcześniej w Tanzanii duże złoża gazu na morzu odkrył Statoil. Zasoby gazu w Tanzanii szacują na 850 mld m3, czyli tyle ile u nas gazu łupkowego. Nie wiemy jeszcze jaką wartość będą miały te olbrzymie zasoby gazu dla inwestorów i dla miejscowej ludności. Wiemy natomiast, że wytrawni poszukiwacze wolą penetrować obszary słabo rozpoznane. Statoil możne pozwolić wylizać innym to co zostało po głównych biesiadnikach w Norwegii i wyruszyć na łowy na obszary prawie dziewicze. Może się najeść! A my? Pomiętaj -- jak się nie najesz to się nie naliżesz!
Piszę o tym dlatego, bo obserwuję także sukcesy firmy Kulczyka w Polsce – poszukiwanie gazu ziemnego w czerwonym spągowcu w okolicy Poznania [Siekierki – Trzek]; kategoria: gaz zaciśnięty na dużych głębokościach.
P.S.
A Tanzania też mnie interesuje, bo mam tam znajomych.
Zadziwia mnie, skąd tyle niechęci do państwa w tych postach. Polacy maja chyba taką podatność na ten wirus. Nie mieliśmy państwa, potem krótko, potem niesuwerenne, dzisiaj marne. Ale państwo jest potrzebne i dzisiaj jest podstawowym elementem walki zbiorowości o własną pozycję w świecie.
Alexis de Tocqueville : Nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny i liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy.
Właśnie, ta cała UE to jest fanatyzm i oszustwo nastawione na wydojenie obywateli z pieniędzy poprzez rosnące podatki. Zachłanność odbiera urzędnikom unijnym i naszym krajowym rozum. Jeśli faktycznie zależałoby im na obniżaniu emisji CO2, to paliwo LPG powinno być wręcz preferowane na rynku unijnym, bo jazda na autogazie pozwala zachować mniej więcej 10-krotnie niższą emisję CO2 i w ogóle jest to bardziej ekologiczne paliwo.
Majster LPG
... wielokrotnie go czytając - delektuję się jego trafnością !!!
... z moich obserwacji wynika, że mózg ludzki składa się z komórek ROM i RAM (podobnie jak w komputerze) ...
... jedni ludzie mają więcej ROM, drudzy RAM ...
... nad rozwijaniem RAM trzeba pracować, natomiast ROM łatwo się daje zapisać (wypalić) i tak już pozostaje ... ;-(
... zachodnie media celują w zarzucaniu / przywalaniu RAM blachostkami i słodziutko, wprost niepostrzeżenie, wypalają ROM ... no i - "po ptokach" - pogląd zostaje utrwalony jak tatuaż ...
... na szczęście, to jest łatwo dostrzegalne ... jeżeli w zaczynającej się dyskusji, na podane argumenty, u tego z kim się próbuje nawiązać rozmowę - występuje efekt - "starej płyty gramofonowej - z przerwanym rowkiem" - to nie należy tracić czasu, tylko od razu przejść na wypróbowany - "temat pogody" ... pozwala to, co prawda - na nieproduktywne - ale za to na nieszkodliwe spędzenie czasu (jeżeli można sobie na to pozwolić) ... ;-)
ma Pan rację LPG jest dla biednych ludzi - przez 5 lat pracy na etacie zostałem "obrabowany" przez tzw. "rząd" na ok 150 tyś. pln (zus,podatki) - nie stać mnie na mieszkanie/dom, nie posiadam nowego samochodu ale mam świetną zdolność kredytową :-) i żeby spławić naganiaczy z banku musiałem zablokować nr. telefonu na stronie banku.
fanatycy tzw. ue będą nakładać coraz to wyższe podatki a wszystko w imię utrzymania tej socjalistycznej UTOPII
w polsce już podatek od deszczu, podatek od śmieci :-) wzrost składek OC (kiedy chcą to podwyższają) itd....
mnie głównie chodzi o doświadczenie zawodowe no i mam możliwość dorobienia :-)
Kiepski prowadzący program. Nie dał się Panu wypowiedzieć chyba ani razu :). Poza tym najważniejsze pytanie brzmi - czy robić w samochodzie instalację gazową? Czy są jakieś plany podwyżek akcyzy na LPG?
Pozdrawiam
Karol Michalski
Ja jestem artysta nie analityk, ale po uczelni mat-przyrodniczej gdzie mnie rochę wytresowali ;) To jak z żołnierzem, który się nie garbi choćby z natury przejawiał takie tendencje.
dla krajów bogatych, posiadających rozliczne przewagi (np. technologiczne). Wtedy mówią: równe reguły gry, liberalizacja, konkurencyjne, otwarte, przejrzyste ... rynki.
To, że u siebie nie stosują tych haseł, to jedno, drugie, że gdy byli słabsi (np. USA od W. Brytanii) postępowali całkiem inaczej. Tak jak dzisiaj Chiny i Rosja.
Kraje biedne, ze słabym państwem, bez silnego własnego przemysłu, wychodzą na takim liberalizmie jak Zabłocki na mydle. Co widać po Polsce.
Dziekuję za ten i podobne tematycznie artykuły. Kiedyś żyłem demagogią z TV w której podkreslano zbyt wysokie koszty pracy w Polsce. Abstrahując od podatków, zus itp, to i tak cała pensja brutto w Polsce jest niższa niż w krajach gdzie zapotrzebowanie na pracę jest wyższe. A teoretycznie np. niemieckiemu robotnikowi nie powinno się opłacać nawet palcem kiwnąć, taki drogi. Dziwne, że nasi medialni liberałowie skupiali się na;
- cięciu kosztów pracy
- likwidacji "przestarzałego" przemysłu
- zniesieniu protekcjonizmu
- obniżeniu podatków
- obniżeniu "socjalu"
a już wcale albo znacznie mniej na;
- uproszczeniu prawa
- uproszczeniu procedur
- zmniejszeniu samowoli urzędników
- usprawnieniu sądów
- oczyszczeniu publicznej administracji z ludzi, których praca jest bezwartościowa
Wszystko się zgadza, nie ma problemu z odczytaniem, ale mi się źle patrzy na wzór w którym nazwy pojedynczych zmiennych są słowami, bo to pokrywa się ze standardem zapisu iloczynu. Wolę coś w stylu:
v=s/t,
gdzie v- predkość, s - droga itd...
czyli standard wbijany w szkole i panujący w świecie nauki.
Niedawno przeglądałem jakąś lekką książkę do ekonomii i zaskoczyło mnie, że tam we wzorach nazwy zmiennych są nie dość, że "iloczynami" to jeszcze nieprzypomijącymi potocznych słów. Zatem jak komuś przyjdzie do głowy wstawiać taki wzór do innego równania to się w krótkim czasie pogubi. Rozumiem, że idea jest taka, że proste formuły służa tylko do szybkiego odczytania w treści artykułu, ale mnie to po prostu razi jako "wynalazek".
Bylbym wstanie sie zalozyc... no ale pora zmienic okulary, bo tej malej kreski po prostu nie widzialem.
Wszystko jest perfect i ma Pan racje. Wracam honor.
Tak chyba będzie najlepiej. Podaż i popyt to elementarz, natomiast przy tym zagadnieniu (praca( wyjątkowy mętlik ze słownictwem. Podobny jest przy kursach walutowych, jak złoty "rośnie" - to się wzmacnia czy słabnie wobec dolara? :-)
Ale polski język jest dość jeszcze niewykształcony. Np. "pożyczyć". Komuś czy od kogoś? Po angielsku proste: borrow, lend i wszystko jasne.
O amerykańskich pomysłach słuchałem w radio w audycji ekonomicznej, ale nie szukałem w żadnych dokumentach. Ot taka ciekawostka, ale bardzo mi pasuje do Amerykanów, o których w Polsce panuje całkowicie błędne przekonanie.
... stanie się wspólnym mianownikiem czterech sąsiadujących ze sobą narodów ...
... potrzebne do tego są jednak dwa podstawowe warunki;
1. wprowadzenie rozległej i rozsądnej Kurdyjskiej Autonomii ...
2. "muzułmańskie sito" - do przesiania zachodnich wpływów dla zachowania użytecznego dla Islamu ziarna ...
... dlaczego Autonomia zamiast Niepodległości ? ... bo dobrze zrozumiana autonomia w obecnych czasach rozwija stopniowo wielostronny wzajemny szacunek pomiędzy narodami / społeczeństwami szybciej niż rozdarcie zadeklarowaniem niepodleglości ... szczegolnie w wypadkach dłuższego czasowo wymieszania ludności różnych kultur / tradycji ...
... takie wspólne pociągnięcie polityczno-ekonomiczne czterech kraji z Kurdami włącznie mogłoby się stać zaadaptowaną kontynuacją demokracji muzułmańskiej stworzonej przez Kadafiego w Libii ... w tym wypadku trudniejszej do wyeliminowania jako niewygodnej konkurencji dla tej naszej - zachodniej ... a nasza musiałaby to wziąć pod uwagę ... co by wszystkim niewątpliwie tylko na dobre wyszło ... ;-)
... to tak - przy sobocie -- dumając sobie nad załączona mapką http://szczesniak.pl/2118#comment-12870 tego niepotrzebnie zapalczywego niezwykle uroczego miejsca na świecie ...
Powyzszy wzor na obliczanie JVR jest bledny. Podany wzor musi byc dzielony przez calkowita ilosc pracownikow by miec jakikolwiek sens.
To tak dla analitycznych umyslow.
To się opłaca Rosjanom jako rezerwowy kanał, który można wykorzystać, gdy np. warunki pogodowe w zimie nie pozwalają na eksport. Koszty po naszej stronie, elastyczność po ich.
Jeśli wrócą po latach, to wrócą do Polski wyludnionej i składającej się w znacznym stopniu z ludzi starych. Tak będzie, o ile nic się nie zmieni. Ale pewnie się zmieni, w Polsce główne media maistreamowe już pracują nad przyzwyczajaniem ludności do koncepcji multi-kulti. Skoro Polacy wyjeżdżają z Polski za pracą, trzeba otworzyć szeroko granice dla tych, którzy przyjadą do Polski za pracą. Czemu w Polsce miałoby by być spokojniej niż na Zachodzie?
Szczerze mówiąc nie bardzo wierzę w najbliższej przyszłosci w masowy napływ imigrantów do Polski na wzór krajów Europy Zachodniej.
Pytania podstawowe -co z pracą (dwucyfrowe bezrobocie w Polsce) ,mieszkaniami,barierą językową,perspektywami życiowymi ? I wreszcie-kto normalny mając tuż za Odrą kilkakrotnie większą pensję/emeryturę czy wielokrotnie wyższy socjal/opiekę społeczną zostanie w Polsce? Imigranci dażą głównie do państw zamożnych zapewniajacych godziwy "socjal" -a Polska nie jest i długo jeszcze nie będzie ani jednym ani drugim.
W Polsce osiedlają się/pracują z b. ZSRR głównie Ukraińcy a z Azji-głównie Wietnamczycy. Z obiema grupami nie ma większych kłopotów. Jestem za rozsądną imigracją Wietnamczyków i Ukraińców oraz oczywiście-Polonii.Nawet stary le Pen wyraznie zaznaczał że Wietnamczyków we Francji akceptuje-"wyłączył" ich ze swojej antyimigranckiej retoryki.
Wierzę w integrację Ukraińców i Białorusinów oraz Polonii-w Polsce.Jak nie w I -to w II pokoleniu,już tu urodzonym/względnie wychowanym.Miałem możliwość obserwować takie przypadki.
A ponieważ polski socjal "nie umywa się " do zachodniego to Polska jest traktowana przez przybyszów z III świata co najwyżej jako przystanek w ich drodze na zachód.Za milcząca zgodą urzędu d/s imigracji ,polityków i polskich urzedników-rekordzistów łapano na granicy z Niemcami/w Niemczech naście razy. Aż udało im się osiedlić na zachodzie-milcząco przyjmuje się że uciekną z ośrodków/miejsc pobytu przekroczą za którymś razem granicę. Np Polskę opuściła około 90% Czeczenów. I dobrze-niech się Francuzi i Niemcy z nimi/mieszkańcami Kaukazu integrują.Bedzie to trudniejsze niż integracja Turków, na zachodzie którzy notabene w XIX i poczatkach XX wieku mohadżirów-emigrantów z Kaukazu a braci w wierze integrowali w Turcji dość skutecznie.Opornym,sprawiającym władzom trudności-podrzynali gardła.Poziom cywilizacyjny był podobny,wzorce kulturowe-zrozumiałe no i była wspólnota w wierze.
Wolf
Wg rzecznika prasowego PIG prezentacja Pierwszego raportu dot. zasobów gazu łupkowego w Polsce wywołała ogromne zainteresowanie mediów. Pan Andrzej też tam był i opisał to na swoim blogu:
Było mi dane dyskutować z Nim na ten temat. Ten komentarz ma na celu wykazanie podobieństw pomiędzy zaprezentowanym przeze mnie wyżej podejściem do zaprezentowanego w raporcie wskaźnika SCW.
Cytat z wpisu PIG z dnia 22 marca 2012 r.
W części merytorycznej prezentacji prof. Nawrocki przedstawił kryteria wyboru obszaru zakwalifikowanego do obliczeń: grubość warstwy łupków minimum 15 m, całkowita zawartość węgla organicznego powyżej 2% i dojrzałość termiczną skał od 1,1% do 3,5% Ro. Podkreślił istotną rolę wyboru współczynnika Szacunkowego Całkowitego Wydobycia (SCW) – w literaturze angielskiej określanego jako Estimated Ultimate Recovery (EUR), który określa, jaką ilość gazu spodziewamy się wydobyć z określonego obszaru, penetrowanego przez pojedynczy otwór eksploatacyjny. Wyboru SCW dokonano analizując dane amerykańskie o produkcji we wszystkich czynnych zagłębiach gazowych, uwzględniając przy tym największe podobieństwo do polskiej sytuacji geologicznej.
W głównych obliczeniach przyjęto 100 metrową miąższość łupków, przy 15 m zasoby geologiczne na 1 km2 maleją do 15% i wyniosą w przyjętych przeze mnie założeniach maksymalnie 45 mln m3 na 1 km. Ile z tego można wydobyć? Technologia stosowana w gazach łupkowych mówi, że niewielką część. Zasoby geologiczne zamknięte trzeba pomnożyć przez współczynniki:
-- rozdrobnienia skał w czasie szczelinowania,
-- zamykania dróg dopływu gazu przez zaciskanie szczelin i zamykanie ich przez inne płyny miejscowe [węglowodory ciężkie] lub wtłoczone w czasie szczelinowania,
-- pozostawienie części gazu po spadku poboru gazu do wydajności nie gwarantującej samofinansowanie otworu.
To są główne problemy zawodowe, na które chcę zwrócić uwagę czytelników.
Nie rozumiem natomiast naukowców, którzy przedstawiają w oficjalnym raporcie dane przekreślające sens poszukiwań gazu w polskich łupkach sylurskich nie komentując tej wypowiedzi:
Minister Woźniak podkreślił, że przedstawiona analiza jest konserwatywna, ale wiarygodna.
– Państwowa służba geologiczna nie jest od tego, żeby cokolwiek przerysowywać. To ma być obiektywne spojrzenie na rzeczywistość – powiedział Piotr Woźniak.
Na zakończenie minister Woźniak apelował o zwiększenie intensywności poszukiwań. Powiedział, że w USA wierci się 5 tys. otworów rocznie; w Polsce od 2010 r. wywiercono 22, w 2012 r. ma powstać tylko 14. – Te liczby pokazują, jak duży wysiłek inwestycyjny musi być jeszcze dokonany w Polsce w sprawie gazu łupkowego – zakończył minister.
Być może prezentowany raport jest pomyślany przez PIG jako kartkówka z matematyki dla rządzących.
Nic mądrzejszego mi nie przychodzi do głowy.
Panie Andrzeju, proszę sprawdzać moje wyliczenia, bom stary człowiek i mogę się mylić.
może i lepiej: zamiast "oczekujące" - "nieobsadzone".
Chodzi o terminologię ekonomiczną. W niej nie ma "oczekujących" miejsc pracy, lecz "wakaty" lub "nieobsadzone" miejsca pracy.
tu pewna cienkość: podaż (miejsc) pracy = popyt na pracę. U nas spotkałem się raczej z tym drugim, ale rzeczywiście, można i d drugiej strony. W wyjaśnieniach Eurostatu podali "demand for labour", więc i tak przyjąłem. Ale trzeba popracować nad rozjaśnieniem, żeby te terminy normalni ludzie rozumieli.
Pracodawca stwarzający miejsce pracy, tworzy podaż miejsc pracy, jednocześnie ten sam pracodawca automatycznie ma popyt na pracownika (którym chce zaspokoić swoją podaż).
Potencjalny pracownik szukający pracy ma popyt na dane miejsce pracy, jednocześnie sam oddając swą siłę roboczą do dyspozycji rynku pracy stwarza podaż siły roboczej.
Strasznie to pokręcone ale tak jest, te zjawiska mają swoją popytową i podażową stronę. .
Podaż miejsc pracy na ogół nie jest równa popytowi na pracę. Zwłaszcza w Polsce podaż miejsc pracy jest dużo mniejsza niż popyt na te miejsca, czyli panuje znaczne bezrobocie. To samo innymi słowy - podaż wolnej siły roboczej stojąca do dyspozycji na rynku jest znacznie większa niż podaż miejsc pracy stojących do dyspozycji na tym rynku.
Tylko w stanie tzw. równowagi idealnej (czyli teoretycznej, książkowej) podaż miejsc pracy równa się podaży siły roboczej, lub od innej strony - popyt na pracę/siłę roboczą ze strony pracodawcy równa się popytowi na miejsce pracy ze strony ewentualnych pracowników.
w Polsce nie ma praktycznie żadnego popytu na pracowników w starszym wieku" - bo w Polsce liberalizm. Konstytucyjnie nie można na przykład zagwarantować pewnych miejsc pracy dla osób w pewnym wieku. A w USA - można i to się robi, żeby zrównoważyć siłę kapitału. W Niemczech też?]
W Niemczech nie ma żadnych konstytucyjnych gwarancji pracy dla osób w starszym wieku (czy rzeczywiście są w USA??) są natomiast ograniczenia w zwalnianiu z pracy osób starszych i wyższe odprawy dla nich, jeśli zwolnienia nie da się uniknąć oraz programy pomocowe w celu ich zatrudniania. Programy sprowadzają się głównie do pokrywania przez państwo części składek emerytalnych i zdrowotnych w przypadku zatrudnienia starszych pracowników. Ale te programy zależą od sytuacji budżetu, raz są większe, raz mniejsze i pod kreską mało skuteczne. Obok tego kwitnie akcjonizm na różnych szczeblach administracji federalnej, landów a nawet gmin, czyli sporo medialnego hałasu, inicjatyw, akcji reklamowych etc. Tutaj para na ogół idzie w gwizdek, ale politycy są zadowoleni, bo pokazali w mediach, że się starają..
P.S. Proszę nie zapomnieć o mojej prośbie odnośnie tego gazu katarskiego.
Taką minimalną miąższość przyjęto w raporcie. Porównanie "narzędzi i kapitału" potrzebnego na przekwalifikowanie zasobów w obu przypadkach wyjdzie korzystniej dla 6 m, ze względu na pojemność. Przy 15% porowatości dla piaskowców wychodzi 0,9 m. Taki zbiornik może pomieścić ok. 160 nm3 gazu na 1 m2 powierzchni, 160 mln nm3 na 1 km. Proszę to porównać z oczekiwanymi wydajnościami ze str. 25 raportu. Zapukano w ziemię w lutym i już w marcu mają odpowiedź. Czas to pieniądz!
A może posłucha pan tej wypowiedzi? http://gazlupkowy.pl/prezes-petrolinvest...
P.S. Dzięki za wyjaśnienia "firmowe". Ten wątek też jest obecny na Pana blogu.
... była o tym mowa tu: http://gazlupkowy.pl/lotos-z-amerykanami...
Nie wiem czy inwestorzy traktują poważnie "przedstawienia" PIG. Każdy szanujący się inwestor ma swoich doradców lub firmy doradcze. Smutne, że nie ma na listach poszukiwanych specjalistów z tego zakresu Polaków. Proszę spojrzeć tu [na raport wczorajszy i doradcę]: http://media.kulczykoilventures.com/pr/2...
Proszę zauważyć jaką miąższość [grubość] mają poziomy gazonośne 6 -- 10 m. Pasuje to do opisu czaszy parasolki jak ulał [deszcz leje] , bo grubość tej "materii do patyka" ma się tak jak 10/1450 [0,7%].
może i lepiej: zamiast "oczekujące" - "nieobsadzone".
tu pewna cienkość: podaż (miejsc) pracy = popyt na pracę. U nas spotkałem się raczej z tym drugim, ale rzeczywiście, można i d drugiej strony. W wyjaśnieniach Eurostatu podali "demand for labour", więc i tak przyjąłem. Ale trzeba popracować nad rozjaśnieniem, żeby te terminy normalni ludzie rozumieli.
"w Polsce nie ma praktycznie żadnego popytu na pracowników w starszym wieku" - bo w Polsce liberalizm. Konstytucyjnie nie można na przykład zagwarantować pewnych miejsc pracy dla osób w pewnym wieku. A w USA - można i to się robi, żeby zrównoważyć siłę kapitału. W Niemczech też?
Mam wątpliwości, czy przy takim niskim popycie na pracę ( = podaży miejsc pracy :-) ktoś się tu zatrzyma. Jesteśmy w Europie i przekroczywszy jedną rzekę mamy trzykrotnie wyższe zarobki. Do tego dodać tradycyjność Polaków. Także nie musi być multi kulti W każdym razie - odległa perspektywa a dzisiaj wręcz odwrotne zagrożenia - pustynnieniem.
Jeśli wrócą po latach, to wrócą do Polski wyludnionej i składającej się w znacznym stopniu z ludzi starych. Tak będzie, o ile nic się nie zmieni. Ale pewnie się zmieni, w Polsce główne media maistreamowe już pracują nad przyzwyczajaniem ludności do koncepcji multi-kulti. Skoro Polacy wyjeżdżają z Polski za pracą, trzeba otworzyć szeroko granice dla tych, którzy przyjadą do Polski za pracą. Czemu w Polsce miałoby by być spokojniej niż na Zachodzie?
Wiara w postęp jest silna, a wydobycie ma być na 50lat, więc przyjęto, że się zdąży wymyślić metodę. Opłacalność wydobycia jest ważna tylko dla wrednych zachodnich kapitalistów, a nie dotyczy PGNiGu, któremu zezwolono na deficytowość.
TT
Panie Andrzeju, kilka uwag co do precyzji słownictwa:
- vacancies to wakaty, czyli nieobsadzone miejsca pracy
- w tekście nie chodzi o popyt na pracę, lecz o popyt na pracowników, czyli podaż (miejsc) pracy. Popyt na pracę występuje ze strony osób szukających pracy. Pracodawca "daje" miejsca pracy, czyli stwarza ich podaż, dane osoby szukają zatrudnienia, czyli wykazują popyt na miejsce pracy. No ale odwrotnie też można to ująć: pracodawca ma popyt na pracowników, a pracownicy mogący mu dać swą siłę roboczą tworząc jej podaż. Niemniej z kontekstu artykułu wynika wyraźnie,że chodzi o małą ilość miejsc pracy na rynku, czyli małą podaż pracy. Popyt na pracę jest w Polsce na pewno duży, bo jest wielu bezrobotnych.
JVR = number of job vacancies/(number of occupied posts + number of job vacancies) * 100.
JVR = ilość nieobsadzonych miejsc pracy, czyli wakatów / (ilość obsadzonych miejsc pracy + ilość nieobsadzonych miejsc pracy, czyli wakatów) * 100
Faktycznie z tabeli wygląda na to, że popyt na pracowników, czyli podaż (miejsc) pracy jest w Polsce bardzo niska.
Sprawa z przedłużaniem wieku emerytalnego ma jeszcze inny aspekt - w Polsce nie ma praktycznie żadnego popytu na pracowników w starszym wieku. Ba, nie ma go nawet w krajach, gdzie ogólny popyt na pracowników (czyli ogólna podaż pracy) jest wyższy niż w Polsce.
Nawet dzisiaj jechałem do TV porozmawiać o tych łupkach, wyjechałem 50 minut wcześniej, jak nigdy. I był taki korek, że nie zdążyłem. A wracałem 20 minut. Ktoś mocniejszy ode mnie nie chciał... Więc ja już spokojnie :-)
Denializm, Panie Dziejku, Denializm. All around. In the air.
Dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci" - taką opinię na spotkaniu z Waldemarem Pawlakiem miał wyrazić Donald Tusk. Informację tę podaje portal Wprost24.pl.
Cóż-wszystko wskazuje na to (sytuacja młodych matek, "wsparcie" państwa dla młodych rodzin,rosnące ceny opłat za żłobki,podwyżki VAT na ubrania dziecięce,"wsparcie" dla taniego budownictwa mieszkaniowego itd itp że taka jest faktyczna (a nie deklarowana) polityka RP w kwestii rodziny.
I taka jest "troska" rządu RP o demografię. Premierowi Polski należy pogratulować chwili szczerosci. Zapomniał tylko dodać że to jest "polytyka" obliczona na jedno pokolenie.
Wolf
Tyle ma wynosić całkowite wydobycie gazu z jednego otworu.
Był jeden otwór na Przedgórzu, który z którego wydobyto 1 mld gazu.
Proszę sie nie spieszyć, bo takich kwiatków na tej łączce jest sporo.
Denializm wszechobecny!
J. Sokoł.
Nieprawdaż?
Jeśli Pan chce po 1,30 zł to... wartość gazu na głowicy wynosi ... [Proszę przynieść kalkulator! -- to jest na stronie -- O, Już jest! Dziękuję!]. ----- Wyliczam to z grubsza, bo wie Pan co mnie śmieszy: 1,5 ------ 15 ------ 37 mln złotych
Po tej cenie to się chyba nie opłaci? Proszę zaproponować coś innego.
J. Sokoł.
Wzrost dramatyczny. 1 940 tys. osób, a w 2002 r. tylko 786,1 tys i to liczonych powyżej 2 miesięcy (a nie 3 jak dzisiaj). I to: "co najmniej 2/3 emigrantów przebywało za granicą 12 miesięcy i dłużej". I to jest ta nieoficjalna emigracja, która się nie wyrejestrowuje od nas.
Zasoby wydobywalne gazu ziemnego w łupkach dolnego paleozoiku w basenie bałtycko –
podlasko – lubelskim na terytorium Polski. SCW – szacowane całkowite wydobycie z otworu.
SCW minimalne 1,13 mln m3
SCW najbardziej prawdopodobne 11,3 mln m3
SCW maksymalne 28,3 mln m3
Zadania: Proszę policzyć jaką ten gaz ma wartość na głowicy.
Czas rzeczywisty na wykonanie zadania ograniczony!
Ale nie rozmawiałem z nim, więc wiedzy pewnej nie mam.
Ale priorytety nowej Pani Prezes są wystarczająco jasne: liberalizacja rynku i łupki. Jedno groźniejsze od drugiego. Zobaczymy, czy nasi przywódcy podjęli decyzję (czy przystali na warunki) że otworzą rynek. To dużo ważniejsze niż łupki, bo to na razie to burza w szklance wody, chociaż strategicznie już przegrywamy. Zamiast ustawiać warunki gry, ciągle chcemy wysiudać rosyjskich.
Czy uważa pan, że odejście prezesa PGNiG miało związek tylko z nie zatwierdzeniem nowej taryfy?
Jego plany inwestycyjne nie wskazywały na łupki jako priorytet, a pan minister uczynił z ich wydobycia wiodący element działań rządowego PR.
TT
Prawdę (tylko dla uważnego czytelnika)zdecydowano się chyba ukryć "między wierszami"statystyki -jak napisano w opublikowanych wynikach spisu powszechnego/za jednym z linków podanych przez p.Andrzeja :
"Emigranci przebywający czasowo za granicą Wyniki spisu 2011 wykazały wstępnie, że około 1 940 tys. osób, będących stałymi mieszkańcami Polski, przebywało w momencie spisu za granicą powyżej 3 miesięcy, dla porównania w spisie 2002 takich osób było 786,1 tys.1 Wśród emigrantów przeważały kobiety, które stanowiły niewiele ponad 51% ogółu osób przebywających za granicą (w 2002 odsetek kobiet wynosił – 53,8%). . Wstępnie szacuje się, że co najmniej 2/3 emigrantów przebywało za granicą 12 miesięcy i dłużej. Należy zaznaczyć, że przez osoby przebywające czasowo za granicą przyjmuje się takie osoby, które przebywają poza krajem (często nawet przez wiele lat), ale nie dokonały wymeldowania z pobytu stałego w Polsce w związku z wyjazdem na stałe za granicę. Najwięcej osób przebywających za granicą pochodziło z województw: śląskiego, małopolskiego i dolnośląskiego.
Najwięcej emigrantów przebywało w Wielkiej Brytanii (30,2%), Niemczech (21,6%), Stanach Zjednoczonych (11,4%), Irlandii (6,5%) oraz Niderlandach (4,6%)."
I tu leży pies pogrzebany. Manipulacja(świadoma)statystyką.
można je porównywać z wszystkim, tylko nie z tym z czym cni porównują - czyli NIE z zasobami zlokalizowanymi, udokumentowanymi i zatwierdzonymi odkrytymi w permie, miocenie i jego podłożu i Karpatach.
Można je porównywać z zasobami nieodkrytymi w permie i wszystkich innych poziomach stratygraficznych.
Łupek to prześcieradło - demokratycznie rozciągnięte od Mora Bałtyckiego po Lubelszczyznę. Są tam lepsze i gorsze fragmenty. Z tego wielkiego pola trzeba odrzucić sporo obszarów z różnych powodów. I ostatecznie podali te zasoby w wydzielonych obszarach. Reasumując: Są to zasoby perspektywiczne ze współczynnikiem wydobywalności
Coś z gatunku liczby djabłów na szpilce.
J. Sokoł.
Czy te łupkowe "wydobywalne" to nie są "zasoby prognostyczne" (nieodkryty potencjał) z "Bilansu perspektywicznych kopalin polskich"? Z jaka kategorią klasycznego gazu można ten szacunek porównać.
współczynnik penetracji górotworu wierceniami, skuteczność szczelinowania i warunki pozostawienia gazu resztkowego na skutek nie pokrywania kosztów bieżących.
Złoże klasyczne to rozłożony parasol z materiału o różnej grubości, zwykle w dość dobrym stanie, pocięty ale nie tak bardzo. Przy eksploatacji wnikliwy geolog zorientuje się gdzie znajdują się w nim dziury czy rozdarcia z przemieszczeniem.
Gaz łupkowy eksploatujemy parasolem bez czaszy ale ładnie okrytym pokrowcem, eleganckim i nawet dość grubym i nic dziwnego, że nie damy rady sczerpać zasobów w takim stopniu jak wyżej. Stąd potrzeba wprowadzenia do wyliczanek niskiego wskaźnika wydobywalności demokratycznie rozprowadzonego surowca.
P.S. Musi tam być jakiś kociokwik. To, że nie ma tej wypowiedzi ministra też o czymś świadczy. Nigdy nie kopiuję artykułów, ale widocznie mam niezłą podświadomość .
Jeśli będzie trzeba pofedrujemy dalej.
J. Sokoł.
Metodologia spisów powszechnych znana jest od tak dawna, że trudno chyba mówić o nagłym braku kompetencji. Rzecz raczej w wydźwięku wewnątrzkrajowym i zagranicznym, a to już wiąże się z polityką.
Rząd najwyraźniej broni się przed przedstawieniem stanu faktycznego. Każdy niby wie, że w ostatnich latach wyjechało 1,5-2 mln młodych i relatywnie młodych Polaków, większość na stałe, ale nikt nie ma odwagi nazwać to trwałym ubytkiem ludności w Polsce. Tak wielki ubytek ludzi w wieku rozrodczym oznacza w konsekwencji dalszy ubytek, bo dzieci tych ludzi rodzą się już nie w Polsce. Nikt nie ma odwagi nazwać spraw po imieniu.
Do tego dochodzi kwestia dotacji unijnych, te powiązane są z liczbą ludności, więc warto mieć jak najwięcej obywateli w statystykach. EU płaci więc również i na "martwe dusze". Trochę to jak w Grecji tyle, że tam dusze były autentycznie martwe, głęboko pod ziemią.
Czy te łupkowe "wydobywalne" to nie są przypadkiem nie "zasoby prognostyczne" (nieodkryty potencjał naftowy z "Bilansu perspektywicznych kopalin polskich"?
Bo wg wyjaśnień, do kategorii wydobywalne nijak się te łupkowe wydobywalne nie mają, może bardziej geologicznych?
P.S. Piszę e-maila do PIG i dzwonie... i nic... zero odzewu.
... jak umiem ;-)
Udokumentowane zasoby to zasoby które są odkryte konkretnymi otworami o rzeczywistej wydajności [Vabs. i Vdozw. - wydajności absolutnej i dozwolonej podawanej w Polsce w znormalizowanych m3] dla których istnieje dokumentacja złożowa przedłożona przez inwestora [PGNiG] do zatwierdzenia w MOŚ, a kiedyś w CUG. Taka dokumentacja jest koreferowana przez specjalistów, broniona przez dokumentatora/ów na posiedzeniu Komisji Zasobów. Jeśli będzie coś do poprawienia to będzie poprawiane przy zachowaniu drogi urzędowej. Po całym cyklu wydawany jest Akt Zatwierdzenia Zasobów podpisywany przez właściwego podsekretarza stanu. Kategorie zasobów w dokumentacjach są klasyfikowane od A, B1, B2, C1, C2, C3. Za moich czasów to były zwykle zasoby A +B, C1 - rzadko w słabo poznanych przyczółkach złoża, które warto było dalej rozpoznawać.
W dokumentacjach tych są podawane zasoby geologiczne i wydobywalne - mniejsze od geologicznych, uwzględniające współczynnik oddawania gazu przez górotwór i od jego urody trzeba ten współczynnik dopasować. Nie ma w tej chwili czasu by ten wątek rozwijać.
Pierwsza dokumentacja jest wykonywana metodą objętościową, o której wiemy z poprzednich wpisów i wyliczanek. Kolejne dokumentacje, precyzujące zasoby w konkretnym obiekcie zawierają zwykle dane obliczeniowe dwoma metodami: objętościową i tzw. spadku ciśnienia. W tej drugiej metodzie niewiadomą jest objętość złoża a wiadomymi ciśnienia złożowe pierwotne i obniżone [deltaP] na skutek wydobycia ze złoża gazu o znanej objętości [V].
Przy eksploatacji złoża jest kilka punktów krytycznych, do których należy określić wielkość zasobów gazu możliwego do odbioru bezinwestycjnie. Te punkty krytyczne to ciśnienie na gazociągach do których jest podłączone złoże. Basta!
Inne zasoby o których się pisze, mówi, zestawia, porównuje są zasobami które mogą być tam gdzie uczeni wskazują, ale nie muszą. Opracowania te są zwykle autorskie. Nazewnictwo też nie jest jednolite. Proszę się tym nie zrażać. Proszę nawet pytać przedstawicieli resortu i PIG jak się ma to co w jednym dokumencie zawarto do tego co jest w drugim. Te dwa dokumenty są przecież firmowane przez to samo ministerstwo.
Liczenie zasobów ropy i gazu jest wg mnie sztuką, którą nie wszyscy mogą uprawiać ;-) Nudno?
Większością tych krajów kierują reżimy spolegliwe wobec USA i Izraela i z tego powodu zyski z ropy lokowane są na zupełne bzdury, nie stanowią inwestycji. Władcy są mierni intelektualnie. Jakiś szejk miał nawet pomysł na uniwersytet. Już myślałem, że coś na tym morzu ciemnoty zaczyna się dziać, ale...on nie zadbał o szkoły średnie, o podstawówki. Zbudował kosztem 10mld$ uczelnię, nakupował masę sprzętu labolatoryjnego, który stoi zafoliowany, zaoferował wielkie pieniądze wykładowcom i dał olbrzymie sztuczne ognie na otwarcie. Tak się buduje potęgę naukowo-techniczną? Aż żal patrzeć jak ci ludzie żyją. Brak swobody wypowiedzi, praktyczny analfabetyzm (niskie czytelnictwo), brak aktywności naukowo technicznej i kulturalnej. Obywatele tych państw to jeden wielki zasiłek dla bezrobotnych. Przynajmniej pierwsze 4 pozycje są odpowiedzialne, bo widać, że na główkę mają bardzo dużo. Co np. wytwarza Arabia Saudyjska? Znacznie biedniejszy Iran buduje własne samoloty, a jego studenci biorą udział w międzynarodowych olimpiadach. Arabia Saudyjska ma łatwe pieniądze za które można zrealizować wręcz kosmiczne marzenia. Inwestują w fotowoltaikę? W systemy odsalania? Założe się, ze tylko kupują. Żeby wytworzyć trzeba wykształcić specjalistów, a to poważna sprawa. Onzacza zbudowę cywilizacji, a nie chów ludzki w zagrodzie.
To piękny przykład jak pieniądze źle wydane nic nie dają. Dużo bogatsze są kraje takie jak Szwajcaria albo Japonia. Bogactwem kraju jest człowiek a nie zasoby. Zasoby można po prostu zabrać krajom, które źle wykorzystały własnych ludzi.
___
Groch
Przecież Polska to kraj gdzie prywatyzacji było mnóstwo, przeważnie bez łądu i składu, bez wizji, opychano firmy "strategicznym inwestorom" co normalnie jest uważane za klęskę, bo to silniejszy pochłania słabszego. Opychano naturalne monopole i "prywatyzowano" państwowym firmom, np. France Telecom. Najważniejsze, że kupcami zwykle nie były polskie podmioty, tak więc gospodarkę depolonizowano.
Dużo sprzedano Niemcom co do których Polacy pewne zaszłości historyczne mają. A czemu taka twarda postawa wobec Rosji? Tylko zaszłości? Nagle ci ludzie zamienili się w patriotów i chcą uchronić nasze? Nie sądzę. To pewne "sojusznicy" mają chętkę na te zakupy, ale chwilowo nie mają pieniędzy, więc poprosili spolegliwych polskich polityków o wstrzymanie sprzedaży. Większość "patryotów" to jest po prostu zachodnia agentura, dobrze zorientowana, że jej kraj to już prowincja. Bronią prowincji przed obcymi mocarstwami. Im głośniej taki będzie krzyczał, że nasz wróg jest na Wschodzie, tym lepiej. Wyjdzie na patriotę co się wschodniej potędze nie kłania i odwróci uwagę od kosztów jakie ponosimy będąc pod okupacją amorficznego zachodniego imperium.
A jeśli o mnie chodzi to w miarę możliwości nie sprzedawałbym nikomu z zagranicy! No chyba, że jakieś ważne względy, np. brak szans na zbudowanie niezależnej matoryzacji - to wtedy trudno. Nawet Anglikom się to posypało.
Komuna ograbiła ludzi z majątków w 1945, a teraz "inwestorzy" ograbiają z majątku zbudowanego w PRL. Mieszkańcy Europy Wschodniej są krojeni na ogromną skalę.
__
Groch
... zobaczyć potwierdzenie swoich przypuszczeń ... ;-)
Ale równocześnie rodzi się pytanie czy Zachód jako taki jest jeszcze w stanie się samemu zreformować - żeby rodzaj libijskiego snafu się już nie powtórzył ... Czy będzie dalej zwlekał z taka reformą aż ja przechwyci i wprowadzi na swój własny sposób - Islam ??? ...
Jeżeli się tego nie zrozumie, to zgodnie z przepowiednią Kadafiego - Zachodnia Europa w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat, bez jednego strzału karabinowego, stanie się muzułmańską ... Czy Zachód sprzeniewierzywszy się Chrześcijaństwu jest jeszcze w stanie to zrozumieć ???... zaczynam - "przipuszczać, że wątpię" ... ;-(
Nie ma się czemu dziwić. Polacy są bez wytchnienia bombardowani hasłami wręcz szowinistycznymi w tv, prasie, przez politykow /wszystkich/ itd. do tego nie znają prawdziwej historii własnej ojczyzny, nie mówiąc o historii sąsiadów/ bez tego trudno zrozumiec dobrze historię własną/. No i mamy to co mamy. Za wszelką głupotę, zaniechania i niewiedzę, za wszelkie niepowodzenia jest winny sojusz rosyjsko-niemiecki. A świat się śmieje i jedzie do przodu. I tak będzie dalej bo to patrzenie na świat zaszczepia się od niemowlęcia.
Tu jest link do statystyk złoża Eagle Ford w Teksasie.
cyt z cire :P
http://www.rrc.state.tx.us/eagleford/ind...
polecam statystyki tego złoża, tzn jak w przeciagu 4 lat wzroslo wydobycie i liczba wiercen (4 pdfy). Wydobycie w 2011 to niecale 7 mld m3 przy liczbie wiercen prawie 4000 od 2008 r. Ciekawe jak u nas co niektorzy chca wydobywac takie ilosci gazu za kilka lat, przy 14 odwiertach rocznie :)
Akademia Pana Kleksa "
już nie wspominam o ropie i kondensacie które raczej "delikatnie tamują" przepływ gazu (choć z drugiej strony są droższe). Czyli jak odwiercimy jakies 3000 odwiertów to moze te 10 mld m3 rocznie bedziemy wydobywac.
waldus
Minister skarbu Mikołaj Budzanowski:
„Wydobycie gazu ziemnego w Polsce w ciągu najbliższych 5 lat powinno wzrosnąć o 10 mld m sześciennych.”
Dlaczego pisze Pan tak sceptycznie o drugim Katarze?
Donald Tusk:
„- Jestem przekonany, że jesteśmy szczęściarzami. U nas w Polsce najbliższe wybory parlamentarne odbędą się za grupo ponad trzy lata. Ta stabilność polityczna niech to także będzie znakiem nadziei dla tych wszystkich, którzy chcą z nami inwestować w te przedsięwzięcia. Przeminą ekipy polityczne, za dwadzieścia lat ktoś inny będzie premierem, ale za dwadzieścia lat, kiedy będziemy chcieli już w pełni korzystać z naszych zasobów naturalnych, w pełni budować bezpieczeństwo i samodzielność energetyczną Polski, to kluczowym warunkiem będzie także równowaga finansów publicznych, stała tendencja wzrostowa w gospodarce, a to możemy i musimy zbudować dzisiaj.”
20 lat nam minie jak jeden dzień
I będziecie mieli nowego premiera
Czy trafił Pan gdzieś na wypowiedzi fachowców i nowe dane z wierceń potwierdzające ten entuzjazm polityczny od prawa do lewa oraz od góry do dołu. Może jestem fajtłapą i trafiam nie tam gdzie trzeba.
Pozdrawiam! Miło mi, że jest Pan Szczęśniakiem wśród szczęściarzy ;-)
J. Sokoł.
Z pozdrowieniami :-)
... Libijczycy mieli za Kadafiego ? ... Czy lepiej się już o to - nie pitać ??? ... ;-)
szkoda tylko, że mniej niż 0.1% populacji zawyża tą średnią znacznie..
Jacek
Można kilka słów więcej o tym "płaszczyku szczytnych idei" z XVIII wieku? Nie jestem historykiem, a chętnie bym się dowiedział.
"powierzchownie rozumiane pojęcia" raczej różnorako. Biorąc pod uwagę, że odnoszą się one ro różnych technik i funkcjonowania instytucji, a każda technika może mieć różne metody, to spektrum jest duże. Jakoś to wszystkim umyka, że rozmontowanie Polski w XVIII w., przebiegało pod płaszczykiem szczytnych idei, które w większości podrzucali sąsiedzi a następnie narzucali. Teraz my robimy podobnie
redix
(przy okazji wyborów prezydenckich) jak to jest z tymi mianowaniami przez polityków rosyjskich szefów firm itd.
odpowiedziałem, że w Polsce jest podobnie, tylko jest jedna różnica - rosyjscy - osiągają postawione przed nimi trudne cele.
Nie wiem czy poszło.
P.S. No i jedna różnica - cele rosyjskie są realne i dochodowe.
Rosja aktywnie przekerowuje swoja polityke w kierunku Azji, nie wykluczajac USA i Europy, co jest sola w oku Ameryki.Co ciekawe Europa coraz smiele spoglada w kierunku Azji.
Rosja i Chiny to przede wszystkim projekty infrastrukturalne,energetyka, zloza, konsolidacja systemow bankowych, wspolpraca naukowa(m.in. przy tworzonych Dalekowschodnim Uniwersytecie Federalnym, wspolpraca przy inkubatorach nowych technologii,etc)
Rosja nie moze tego zaprzepascic, tym bardziej ze Chiny coraz aktywniej dzialaj na obrzasze poradzieckim, np przygotowuja sie do budowy kolei duzych predkosci miedzy Almaty i Astana.....temat rzeka ;)
http://www.globalresearch.ca/index.php?c...
Andrzej
To dwie cechy najważniejsze.
Skutek? Podział społeczeństwa niezorganizowanego (jak. np. amerykańskie - głównie w religijne i podobne instytucje) na dwie, trzy grupy wzajemnie się zwalczające. I brak elementu wspólnego (np. patriotyzmu czy mocniej - nacjonalizmu), które prowadzą do starań o własne interesy jako zbiorowości. Wtedy z taką wspólnotą (???), raczej zbiorowiskiem, można zrobić, co się podoba komu.
A kasa jest oczywiście ważna, bo jeśli władcy i poddani nie widzą, jak im wycieka pieniądz z kraju,
http://szczesniak.pl/1865
http://szczesniak.pl/1999
to znaczy że taki system działa sprawnie.
Dlatego można nimi szafować. np. czym jest demokracja? W państwie scentralizowanym, bez instytucji referenum, z kiepskim sądownictwem, ograniczona do wyborów do parlamentu może sprowadzać się wręcz do stabilnej dyktatury. Same "wybory" na arenie publicznej zaczynają się dopiero po wyłonieniu kandydatów przeważnie w zupełnie niedemokratycznej, szemranej wręcz procedurze. Ludzie po prostu dali sobie wmówić, że to właśnie jest demokracja.
Taką demokracją łatwo sterować gdy ma się dobrze okopane w krajuy służby specjalne albo wór z pieniędzmi. Wory są lepsze, bo prędzej czy później rozmiękczą wszystko. Takie wory mają bankierzy bo je sobie sami drukują, więc promują kaleką formę demokracji gdzie tylko się da. No chyba, że trafi się im jakiś fajny, spolegliwy, wsółpracujący tyran. Na takiego mają wyjątkową ślepotę. Wszyscy. Demokratycznie politycy takiego nie piętnują, demokratyczne media nie punktują, rządy demokratycznch państw nie wysyłają agentów w celu obalenia. Ileż to pisano u nas problemach z demokracją na Białorusi albo w Iranie, a ile o problemach w Arabii Saudyjskiej, ile o Kazachstanie? (ok. żeby nie było tak klarownie. jest jeszcze przypadek gdy tyran rządzi nikomu na razie niepotrzebnym alo nie wadzącym państwem. o takim też się mało mówi).
___
Groch
nt. sprawstwa obalenia ZSRR, pierwszej republiki w Europie, zatrzymywania "pochodów" to jest takie pasmo naiwności i przekłamań, że aż pękają oczy gdy to człowiek czyta. Choćby obalenie ZSRR. W obaleniu ZSRR brały udział
czynniki wewnętrzne jak np.
- osoba Andropowa
- decyzja o topieniu środków w Afganistanie.
Czynniki obiektywne wynikające z głupiego ustroju:
- ekonomia - duszenie przedsiębiorczości, marnotrawstwo - Chiny Ludowe pod koniec lat 70 były w stanie się opamiętać a ZSRR nie
- Koszty utrzymania imperium ponosiło imperium a powinny prowincje. Np. USA nakładają dyskretny "podatek" na swoje "prowincje". Choćby użytkownicy dolara pośrednio, a w sciślejszym sensie takie kraje jak Ekwador. ZSRR w tym czasie subsydiował Kubę.
Czynniki zewnętrzne:
- przyduszenie przez USA (poprzez Arabię Saudyjsą) w latach 80 cen ropy i podkopanie tym samym finansów ZSRR.
ZSRR to było po prostu imperium nieudane, bez gospodarza. Jego geneza to rewolucja bolszewicka sponsorowana z zewnątrz (Niemcy, zachodni bankierzy). Rewolucja miała na celu obalenie starego imperium rosyjskiego rządzonego przez carów a nie zbudowanie państwa idealnego. To co później powstało stanowiło pewien splot przypadków, np. odejscie Trockiego i władza Stalina, choroba umsyłowa Stalina itd. W latach 80 opozycja w Polsce była kompletnie spacyfikowana, na czoło w Solidarności wysuneli się tajni współpracownicy, a miejscowy aparat komunistyczny czekał jaka zewnętrzna siła podtrzyma mu koncesję na administrowanie krajem. Kto tu miał obalać ZSRR? Towarzystwo z Magdalenki?
A tekst nt. stopowania marszu Niemców na wschód. Co to jest?! Co to za rola dziejowa, co to za przeznaczenie dla milionów Polaków, co to za powód do dumy? Tak to każdy zatrzymywał czyjś marsz, np. Persowie zatrzymali Rzymian. I co z tego ma wynikać dla rozwoju ludzkości? Bo dla imperium Perskiego i Rzymskiego coś tam wynikało, tylko co dalej to już dywagacje obarczone efektem motyla - czyli dywagacje bez sensu.
Pochód islamu? A Bułgarzy, Austriacy, Serbowie, Węgrzy, Rosjanie, Hiszpanie, Frankowie to co robili? Graniczyli z ekspansywnymi muzułmanami, to stopowali ich pochód na tyle ile mogli. Wystarczy jako tako znać mapę Europy i historię powszechną. Nawiasem mówiąc, to Chińczykom kilka razy nie udało się zatrzymać wielkiej fali z zewnątrz i proszę. Chiny nadal stoją.
Inne kwestie na użytek obcokrajowców można co prawda troszkę podkoloryzować. np. z anarchii, tumisiwisizmu i uwiądu sądownictwa wywieść szlachecką"demokrację" i"tolerancję". A co to nam szkodzi zareklamować się :-). Obawiam się jednak, że Polacy sami w to wierzą. Że wierzył w to Kaczyński. A to już błąd. Z resztą w co wierzył Kaczyński trudno mi odgadnąć. Na Zachodzie przedstawiany jako prawica, a nawet "nacjonalista", a bywał na salonach fundacji Batorego.
__
Groch
... zależy od natrafionych tematów i wywoływanych nimi refleksji oraz chęci się podzielenia nimi ... ;-)
Też nie lubię tej "polskiej martyrologii" - dlatego też tak się ucieszyłem do tych stwierdzeń Lecha - których nie omieszkałem "wyłuskać" i podkreślić na czerwono ... To samo dotyczy tego co Wołodja - "rąbnął od serca" ... ;-)
Dla mnie Historia to: "tam - wlaliśmy tamtym, bo były jakieś tam racje po temu, kiedy indziej oberwaliśmy od kogoś innego, bo też były jakieś racje po temu ... a następnym razem to sobie to wyrównamy ... tylko warto jest wiedzieć - o co przedtem chodziło ..."
No, i tak - teraz - przyszło mi na myśl - "wyłuskane" z naszej liturgii - moje ulubione stwierdzenie;
"... bo taka jest nasza wiara !» i - i basta! ...
I tego się nie dyskutuje - nam wiadomo o co chodzi ... I to się też odnosi do - "Naszej Wiary na naszym podwórku" - jej sposobu bycia, życia i reagowania - z typowym zawołaniem - "usrać się a nie dać się" i - jak przyjdzie potrzeba - to obrócić pół Polski w perzynę, ale na swoim - postawić !!! ...
I tak się buduje Naszą Historię od zarania naszych dziejów ... ;-)
... I Rosjanie (wierchuszka) świetnie sobie zdają z tego sprawę, że pomimo tego iż jestesmy dla nich namolnie-upierdliwymi kuzynami ale - kuzynami - na których, w potrzebie, można liczyć ...
... Przekonał się o tym, jakiś czas temu, niejaki Adolf - który, nieopatrznie, na trzeciego, wplątał się w nasze sąsiedzkie stosunki i, zanim się połapał o co chodzi, wrócił do Berlina z nami dwoma na swoim grzbiecie ... ;-)
Co do uświadomienia sobie wielkości Polski i Polaków - to tak jak z tym drzewem ... żeby zobaczyc jego wielkość, stojąc oparty plecami o jego pień, należy wyjść z pod jego gałęzi i oddalić się - wtedy dopiero można objąć spojrzeniem całość - razem z otoczeniem ... I - i stosownie - docenić ...
Co do Rzepichy, to zauważyłem, że najczęściej komentarze trafiające tam - "po godzinach urzędowania" zostają przed powrotem do niego - najczęściej wyrzucane razem ze śmieciami ... ;-(
No, a teraz, po takiej odskoczni - możemy spokojnie powrócić do - petropochodnych ... ;-)
Gucia już sprawy niższego lotu - nie interesują ;-) Gucio już lata wysoko...
Nie wiem, czy ta ideologia Polski jako Wiecznego Powstańca (jak Żyd Wieczny Tułacz) jest warta kultywowania. Oznacza ona, że dzisiaj mamy mieć takie rządy, jakie mamy, że nie potrafimy znaleźć się w dzisiejszej globalnej polityce i sytuacji, jaką mamy, a w razie czego to zrobimy powstanie? Mhm...
Jeśli do tego dodać praktykę tego wychwalanego przez Gucia prezydenta, to jestem jeszcze bardziej pełen wątpliwości... Wolałbym jednak jakieś bardziej racjonalne scenariusze.
P.S. To na Rzeczpospolitej już taki zamordyzm w komentowaniu? Tak niewinnych wezwań do wspólnoty słowiańskiej nie przepuszczają? Kiedyś też miałem takie przygody, więc już nie zaglądam.
Zbiegły mi się dwa teksty które cytuję - powyższy; http://www.rp.pl/artykul/29,871202-Putin...
oraz wcześniejszy; http://wpolityce.pl/wydarzenia/28006-to-...
Lech Kaczyński na to powiedział:
Przytoczył też słowa prezydenta, który uważał, że:
............
No właśnie, czy przypadkiem nie mamy, "przeplatanego braterskimi waśniami i przepychankami" wspólnego Słowiańskiego Przeznaczenia ???
Cześć Pamięci Jednemu ! A Drugiemu - Życzenia wytrwałości i rozsądku w przywracaniu Słowiaństwu należnego Mu rozwoju i przynależnej Jego Narodom - europejsko-światowej pozycji !!! ...
(wysłane 7 maja 2012, ale w RP nie przeszło ... więc pozostało mi jako - "sobie a muzom")
Jak świetnie można tak piękne hasła i idee, jak:
można przerobić na broń w walce o zdominowanie innych krajów i podporządkowanie ich swoim interesom. Naprawdę, zachwyt ogarnia nad przemyślnością autorów takich strategii :-)
Tu jest już odpowiedź: http://szczesniak.pl/2155
Naturalnie, że dotyczy to także Ukrainy i to już od kilku lat (od 2004 r.) aż po dzień dzisiejszy, aktualnie to tylko kolejne próby tego samego.
Ogólnie ujmując "demokrację" można siać tam, gdzie rządy są niestabilne, administracja słaba, władza skłócona i bez autentycznie własnego programu, społeczeństwo zdezorientowane, zagubione w tym wszystkim, omamione "szklanymi paciorkami" dla tubylców - praktycznie nie mające innych wzorców oprócz cudzych, nachalnych medialnie (dziś głównie via internet, a nie radio "Wolna Europa", czy "Głos Ameryki")
Dlatego tak ciężko z tą "demokracją" w Rosji czy Chinach. Te kraje nie spełniają warunków koniecznych, a co dopiero mówić o wystarczających.
Ilość słów i wylanych tu problemów jest duża. Ale fakty są proste i wyłożone w moim poście. Do nich trzeba się odnosić, a nie do "wszystkich problemów świata tego".
Koledzy z PiS ruszyli do walki i przez nich płacimy MILIARD rocznie więcej, niż bez ich "negocjacji".
P.S. A już takie figury: "Zatem rząd Tuska i Pawlaka nie jest za nic odpowiedzialny?" to się w ogóle nie nadają do dyskusji i widać, że ktoś pisze nie czytając. Tzw "zaślepienie internetowe".
Niestety, moim zdaniem jest to mało rzetelna i obiektywna informacja... podwyższenie cen o 10% i to jeszcze w okresie (jak to wypominają pisowi eksperci) wyjątkowo dobrej koniunktury gospodarczej - co to KONKRETNIE oznacza? Gdzie porównanie chociażby do tego, jak kształtowały się kontrakty/ceny/podwyżki/obniżki gazu na rynku europejskim?
Zatem rząd Tuska i Pawlaka nie jest za nic odpowiedzialny? A sprawa kontraktu gazowego który Pawlak zawarł z Rosją? Komisja Europejska kazała nam renegocjować zawartą wtedy umowę, bo stwierdziła że w sposób rażący narusza ona interesy jednego z państw członkowskich (Polski). To chyba jednak bardzo wyraźny znak, że NAWET bruksela była zaniepokojona takimi warunkami.
A co z podwyżkami, które mieliśmy gdy przez Europę przewalała się fala kryzysu ekonomicznego w latach 2008-2010? Kontrakty gazowe i ceny na gaz rosyjski spadły niemal w całej UE, na skutek renegocjacji. Tylko oczywiście Polska nawet nie podjęła próby rozmów. Nie czuję się ekspertem w dziedzinie - mogę się mylić oczywiście, ale pamiętam więcej niż jeden artykuł i informację, które to właśnie obecny rząd obwiniały na wysokie ceny gazu.
Z całym szacunkiem, ale chyba nie da się jednak problemu zamknąć w kilku zdaniach i jednym skanie informacji z gazety.
Pozdrawiam
Mati
Zostanie zredukowane do kuchenkowiczów. Ale stara się jakoś bronić - koncern multi-utility... Ale główna działalność - nie wytrzyma konkurencji. Najgorsze może być co innego - rząd może tak krótko trzymać PGNiG jak pod koniec lat 90-tych. Spółka była na skraju bankructwa, a komornicy zajmowali konta. Pensje były wożone w walizkach. Oby to nie wróciło.
EU - z pewnością nie oddał nic za darmo, ciekaw jestem, czy utargowali coś w związku z NATO, obecnością amerykańskich wojsk w Europie, czy co innego. Ale Europa oddała w ten sposób swoje wpływy w tym rejonie, bo chyba wszystko inne strefa wpływów USA. EU pozostają Palestyńczycy.
W to miejsce wchodzą Chińczycy, którzy grają i z Iranem i z Arabią Saudyjską. Pokojowo, handlowo, inwestycyjnie. To oni są obecnie najbardziej zainteresowani i uzależnieni od tego rejonu dostaw ropy. Niestabilność tutaj to dla nich cios. Ameryka znacznie mniej zależy od dostaw z Zatoki.
P.S. Dobre ujęcie: "spory zewnętrzne" i "infiltracja" - właściwe słowa-klucze do dzisiejszej akcji w sprawie Ukrainy.
... od kilku lat obserwuję "ekonomiczną" ciekawostkę ... Zaczynając od dolara - jego cena i wartość - "chodzą własnymi drogami" ... trzecim elementem "ekonomicznego" puzla (dla końcowych odbiorców) jest cena produktu ... Drzewiej wynikała ona z grubsza z kosztów produkcji + zysk (który przyjmowało się 10 - 15% jako - rozsądny) ... Obecnie ostateczną cenę ustala się wedle - "rynkowego wyczucia" i następnie dooobrze pilnuje - żeby nikt się, przypadkiem, nie wygłupiał z jej obniżaniem ... Dopuszcza się jedynie, w wyjątkowych sytuacjach podbramkowych, do sprzedaży "pęczkowej" to znaczy, na przykład; dwa samochody za półtory ceny jednego ... ale za cholerę nie użyczy jednego za 3/4 ustalonej ceny ... ;-(
Podobnie jest z ceną ropy, produkcja jednej barylki (w zależności od miejsca i technologii wydobycia) kosztuje, powiedzmy, 50 dolcy ... ale ta baryłka może być sprzedana i dostarczona wyłącznie ze wstążką i kokardką podnoszącą cenę do "poziomu rynkowego" czyli, w danym momencie, do powiedzmy 110 dolcy ... i jak ktoś tego nie może zrozumieć, to się wprowadza odpowiednie prawodastwo i.t.p. ... oraz wynikające z niego - konsekwencje ... Czy to nie jest proste jak parasol ???... Tylko, narazie, nie należy pytać kiedy i w jakich warunkach to powróci do normy ... ;-)
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na postawione pytanie, bo Azja nie jest jednorodna. Jak Pan sam wspomina, Japonia już została ustawiona do piomu, co zresztą ani trochę nie zaskakuje, skoro USA udało się bezproblemowo zmusić EU do zerwania wszelkich, nie tylko surowcowych kontaktów handlowych z Iranem. Dla przedsiębiorstw niemieckich czy francuskich to bardzo bolesne straty, ale czego się nie robi dla prawdziwego przyjaciela. Wszak: dla towarzystwa Cygan dał się powiesić.
Co do reszty Azji nie będzie to już takie proste. Wg mnie zasadniczym jest pytanie, jakimi to sankcjami USA mogą ukarać Chiny? Wyprowadzą nagle z Chin wszystkie swoje koncerny produkujące tanio dla Wallmarta, zrezygnują ze sprzedawania US-obligacji Chinom, odetną się dobrowolnie od największego na świecie rynku?
Głównym tematem gospodarczym ostatniej wizyty p. Clinton w Pekinie była walka o dostęp amerykańskich instytucji (i produktów) finansowych do chińskiego rynku. Dla Wall Street i londyńskiej City to temat być albo nie być wielkim graczem w przyszłości. Uwolnienie juana to już tylko kwestia czasu, tymczasem Chiny rozbudowują Hongkong na potężne centrum finansowe, które może poważnie zagrozić pozycji Wall Street i City. Skoro więc nie można wroga pokonać, należy się do niego (próbować) przyłączyć.
US-sankcje sprowadzają się do tego, że zagraniczne firmy i banki kooperujące z Iranem otrzymują bana na US-terenie. Chińskie firmy i banki (te wielkie) są głównie państwowe, jakby złego było mało ich dotychczasowe interesy na terenie USA są o wiele mniej rozwinięte niż takich Nemiec czy Japonii, które dzięki tej zależności ukarać łatwo. Ponadto Chiny mogą zastosować odwet wobec USA, a instrumentów mają w ręku całkiem sporo. Tak więc na zastraszenie Chin chyba już za późno, ten pociąg raczej już odjechał. A bez zastraszenia Chin trudno będzie podporządkować Indie. Obok wymienionych przez Pana powodów warto dodać, że dla Indii odejście od irańskiej ropy to zwiększenie kosztów i tym samym zmiejszenie konkurencyjności gospodarki w porównaniu z Chinami.
Ale - jak rzeczywiście będzie, to jeszcze nie wiadomo. Indie to kraj skorumpowany, bez silnego centrum i jasnej koncepcji rozwoju, to kraj targany wewnętrznymi sporami i walkami politycznymi a przez to znacznie łatwiejszy do inflirtacji niż Chiny.
... który wszystko wyjaśnia.
Dlaczego dziś mamy rope po 96 za baryłkę dolara po 3.2= 307$ a kilka dobrych lat temu dolar po 2.3 ropa po 120-148$ (rok 2008)= też około 300$ a ceny nie tak jak w 2008 r około 4 zł
http://mrc.tychy.pl/ceny.paliw/?okres=ws...
... ze zasłyszanych ongiś opowiadań - takim radykalnym wyręczycielem zwolenników eliminowania spekulantów był niejaki Felix D. i to do, niezrozumiałego dla mnie, stopnia niechęci - do jego działalności - wyrażonego usunięciem jego pomnika w Warszawie jako jednego z pierwszych ... W przeciwieństwie do pracowników zreformowanego KGB którzy zażądali powrotu pomnika ich Założyciela przed nową ich siedzibą w Moskwie ... Czyżby - symboliczny powrót do wyjściowych założeń ??? ... ;-)
miało być "lecz mamy różne wnioski"
M.L.
Dziękuję za wyjaśnienie. Zrozumiałem, że różnimy się co do genezy.
Poprzednio byłem w błędzie, że jest zgoda, co do genezy, lecz mamy te same wnioski.
M.L.
Zkapitalistami nasi właściciele nie mają dużo wspólnego.
Przeważnie nie mają przedsiębiorstwa, nie przedsiębiorą.
Jeżeli przyjrzeć się uważnie to przeważnie również nie ryzykują w znaczeniu ryzyka rynkowego.
Komu właściciele dają - do końca nie wiadomo.
Ponoć taki płk Muammar G. dawał na wybory Mikołaja S.
Mnie bardziej interesuje komu daje właściciel Włodzimierz Władimirowicz P.
Może ma Pan jakieś przecieki ?
M.L.
W wielu świętych księgach.
Dlaczego to regulatorzy mają wisieć, chociaż "spekulanci" zawinili?
co to za twór językowcy? Komu oni ten kapitał dają? Oni kapitał posiadają. To się nazywa kapitaliści. Ale to nie jest politpopr nazwa. Nie używa się jej.
Ja tych pierwszych co kontrolują nazywam administratorami (organa władzy).
Ci drudzy to właściciele (kapitałodawcy).
Ale to chyba nie jest polityczna poprawność.
M.L.
Sprowokowało mnie tendencyjne pytanie w sondzie.
Prezentuje Pan pewne fakty, ponieważ ma Pan pewne poglądy.
Dobrze Pan sprecyzował poglądy np. w tym wywiadzie.
Miałem nadzieję, że uda mi się sprowokować Pana do przedstawienia wywodu.
Dlaczego w Pana opinii w sytuacji gdzie mamy jako-tako rynek (np. ropa), trochę mniej (dostęp do infrastruktury przesyłowej) gaz w USA,po pierwsze dochodzi do takich szoków - kiedyś otrzymałem odpowiedź i tu się zgadzamy, że wynika to z drukowania pieniądza (czyli tak na prawdę interwencji), ale co ważniejsze dlaczego Pana zdaniem odpowiedzią biznesowo-ekspercką jest zwiększenie interwencji (ograniczenie kontraktów spekulacyjnych na towary, zwiększenie kontroli przez komisje handlowe) zamiast ograniczenie podstawowej przyczyny (dodruku pieniądza)?
Może Pan sobie obstawiać, co Pan chce, ale jeśli to przynosi szkody gospodarce, ludzie tracą pracę, to takie zachowani muszą być zakazane. W dawnych czasach taki spekulant wylądowałby przed plutonem egzekucyjnym albo w więzieniu. Dzisiaj są łagodniejsze czasy. Także proszę się cieszyć,
Przecież szoki wzięły się z:
Moim zdaniem powinno być zakazane - dodrukowywanie pieniądza.
W kodeksie Hamurabiego za dolewanie wody do piwa groziła kara śmierci.
Za dodruk pieniądza powinna być kara niczym przekleństwo Midasa.
Dlaczego woli Pan karać tych malućkich co skrobią na chlebek?
Ja wolę jak przypisuje się, że powiedział Rothschild: "kupować tanio, sprzedawać drogo" zamiast obstawiać w grze o sumie ujemnej.
M.L.
Ta druga grupa spekulantów posiada prawo kreowania waluty, sterowania stopami procentowymi, kontroluje ważniejsze media opiniotwórcze. ...__
Groch
Groch,
Ci pierwsi to pożyteczni spekulanci, Ci drudzy przeważnie to rabusie, w najlepszym przypadku naciągacze.
Ja wierzę (bo nie mam żadnych danych, podstaw naukowych, a jedynie przekonanie oparte na pewnym doświadczeniu życiowym i znajomość twórczości ekonomistów), że metodą "walki" z drugimi nie jest zakazać, zamknąć, zlikwidować, lecz metodą "walki" z tym drugim jest "wolny rynek".
Z faktografii polecam jeszcze filmy Williama T. Stilla.
Wniosek do jakiego sam doszedł jest absurdalny. Wystarczy popatrzeć na Zimbabwe.
Pozdrawiam,
M.L.
Czy mógłbyś tu nie wklejać z copy-paste tych dyrdymałów o drobnych inwestorach? Bo mi przepona pęknie.
Czasami bierze się ludność nawet dzieci, by osłaniały czołgi, w każdym kasynie jest dużo drobnego płazu i kilku rekinów. Tak samo "rynki finansowe" biorą tych "drobnych" jako tarczę strzelniczą.
Nie pojąłeś jeszcze? I te banialuki wkjejasz?
Czy ktokolwiek tutaj zdaje sobie sprawe jak działają instrumenty pochodzne a kontrakty terminowe w szczególności?
Taki kontrakt do dokument o treści "Ja niżej podpisany zobowiązuję się w dniu .... wymienić ten dokument na pieniężną równowartość ... m^3 gazu/... ton pszenicy/... uncji złota". A głównym źródłem problemów które (jakoby) powoduje jest fakt, że uniezależna od dolara (czy jakiejkolwiek innej waluty).
Tymi "pasożytami", o których Eva pisze, są więc inwestorzy - zwłaszcza ci drobniejsi, którym rozwój internetu umożliwił łatwy dostęp do takich kontraktów i tym samym umożliwił im "olanie" dolara, a "gospodarzami" są rządy, które utraciły możliwość "skubania" drobnych inwestorów poprzez dewaluację swojej waluty.
Sytuacja jest więc dokładnie odwrotna niż wszyscy chyba w tym wątku piszą: skończyło się pasożytowanie rządów na drobnych inwestorach - i stąd te wszystkie nawyływania do "dezynfekcji", wprowadzenia ograniczeń w obrocie instrumentami pochodnym itd... (warto zauważyć, że wszystkie proponowane ograniczenia mają dotyczyć tylko drobnych inwestrów, duzi dalej będą mogli bez ograniczeń obracać instrumentami choćby przez jakąś swoją azjatycką filię na giełdzie w Azji).
Peter.
... ta finansowa zabawa może potrwać ? ... Pojęcie czasu, istotne dla nas, jest w takiej sytuacji względne ... kojarzy mi się ono z naciaganiem takiej biurowej gumki (idealnej do "strzelania" w drzemiących, na zajęciach czy pracy, sąsiadów) ... To nie tyle czas jej naciągania co szybkość narastania napięcia jej naciągania które decyduje o momencie jej pęknięcia ... ;-)
... tak niewątpliwie było dotychczas, ale coś przyśpiesza to napięcie ... Tak się jakoś składa, że Ziemia jest kulista i w którąkolwiek strone by się nie wyciągać - to się w końcu trafi na własny ogon ... I co nie poniektórzy zaczynaja swoje swoje własne i sąsiedzkie ogony - podgryzać ... ;-) ... Pazerność ma skłonność do wszelkiego rodzaju "overdoses" z podobnym końcowym skutkiem ... ;-(
Przykładem takiego przyspieszania i jego skutków może być Islandia ... Zobaczymy co będzie się działo w Grecji, Portugalii, Hiszpanii, Wloszech no i teraz we Francji ...
U nas w Kebeku już dwunasty tydzień 180 000 studentów i uczni szkół średnich (na około siedmiu milionów ludności) nie chodzi na zajęcia ... maja zastrzeżenia do słuszności podwalin systemu w którym przypada im żyć ... maja już raczej rosnące poparcie; rodziców, nauczycieli, profesorów, zwiazkow zawodowych i ludzi zwalnianych z pracy jak i z niemi związanej ludności ... media nie wiedzą co robić ... rosnące zaniepokojenie establiszmentu ... siła by gadać ... można stłumić młodzieżowy ruch ale nie świadomość ludności która oni rozbudzili (mając już lepsze informacje niż funkcjonariusze) ... doszły mnie sluchy, że podobnie zaczyna się dziać w innych prowincjach ... trudne do opisania, ale wyczuwalne napięcie wzrasta ... pomimo oficjalnego zapewniania - "ewry think iz rajght" ... podobnie jak po dużym opadzie śniegu w górach - jedno strzelenie z bata może ruszyc lawinę ...
Do powyższych dodałbym jeszcze taki wykres:
źródło: Dziennik Gazeta Prawna.
... zamieniają się w kontrolerów społeczności na rzecz kredytodawców. Coraz bardziej widać, jak gęba totalitaryzmu wyziera spod maski takich "wolność kochających" narodów jak Ameryka.
Pisząc "kredytodawców" mam dylemat. Jak to-to nazwać?
Sami się określają "rynki finansowe". Obraźliwie nazywani "banksterzy". Dawniej "kapitaliści". Teraz - "bogacze", "posiadacze kapitału"? "1%"? Jaka jest poprawna politycznie nazwa?
Gdyby ci finansiści:
- musieli się posługiwać własnym ciężko (nawet w spekulacjach) zarobionym pieniądzem,
- grali na czuja (a nie mając dostęp do informacji dla zwykłego obywatela niejawnej)
- na równych zasadach prawnych co szary Kowalski
to ich możliwości byłyby ograniczone. Na tyle, że ja bym już machnął ręką na taki margines patologii. Nadmierny idealizm szkodzi.
Bo coż jest ta "podpórka" w towarze o której Pan napisał? Ta "podpórka" musi mieć jakąś podstawę prawną. Ktoś sobie taką podstawę zaklepał, inaczej poszedłby siedzieć za fałszowanie pieniądza.
__
Groch
Jaka jest dysproporcja, niech świadczy fakt, że administracja USA domaga się umieszczania backdoorów w systemach komunikacyjnych:
http://www.dobreprogramy.pl/FBI-chce-lat...
a niedawno w radiu słyszałem, że podanie Fecebokowi na tacy własnego życia, to jest coś czego "my" chcemy. Tak mówił zaproszony ekspert z "Polityki".
natomiast kto komu (nazwiska udziałowców banków) "wtłacza" setki miliardów dolarów, to ludzie wiedzieć nie mogą. W mniejszej skali to jest u nas w Polsce np. w prywatyzacji albo zamowieniach publicznych: "tajemnica handlowa". Traktują nas jak bydło.
__
Groch
Wpływ finansistów (rynków) polega obecnie przede wszystkim na kreowaniu "rynków". Gdyż nie są to już giełdy towarowe z narzędziami zabezpieczającymi przyszłe transakcje (na rynku rolnym w USA znane od XIX wieku), To są instytucje obrotu pieniędzmi, dla których jakiś konkretny towar jest tylko podpórką. Jak ów przysłowiowy Murzyn siedzący przez rozwalonym barakiem - jako podstawa pod emisję instrumentów finansowych dla pożyczek hipotecznych.
Takie rynki to choćby ETS - "rynek" obrotu emisjami CO2. Jak widać podstawą może być nawet tak niewinny gaz jak dwutlenek węgla, a dokładnie - pozwolenie na jego emisję. Przezabawne :-)
Pierwsza kategoria spekulantów to ludzie, którzy korzystają po prostu z okazji. Walka z nimi jest z reguły irracjonalna, bo oni są z reguły czymś w rodzaju termostatu. Pomijam jakieś szczególne warunki typu klęska żywiołowa i jakiś pan "zapobiegliwy" skupujący z rynku artykuły pierwszej potrzeby.
Zupełnie inna sprawa to spekulanci, którzy świadomie i z premedytacją doprowadzają do ruchów w cenach po to by w dogodnym momencie zebrać plon - czyli mówiąc wprost - okraść ludzi.
Ta druga grupa spekulantów posiada prawo kreowania waluty, sterowania stopami procentowymi, kontroluje ważniejsze media opiniotwórcze. Ich stara, wypróbowana metoda to najpierw napompować rynek pieniądzem, pozwolić ludziom wytworzyć bogactwo, a potem nagle przykręcić śrubkę i zrobić "samoistny" kryzys w wyniku czego przejmują majątek poniżej jego realnej wartości. Historia tych "spekulantów" jest dobrze opisana np. w książce "Wojna o pieniądz" autorstwa Hongbinga Songa, pierwotnie wydana w Chinach. Jest polskie wydanie. Hongbing Song adresuje książkę do chińskiego czytelnika mówiąc wprost, że to ostrzeżenie przed ukrytymi ośrodkami władzy finansowej. Otwarcie Chin może spowodować ryzyko wtargnięcia tych sił, przejęcia kontroli nad pieniądzem, a tym samym nad krajem. Polecam, bo jest dość treściwa (cytaty, fakty, daty), a jej krytyka np. w angielskjej wikipedii bardzo ogólnikowa, w zasadzie sprowadza się do kilku standardowych niczym niepopartych, nieporadnych zarzutów...
Podkreślam, że nie są to po prostu wielcy kapitaliści, tzn. ludzie, którzy mają wielki kapitał i samą jego wielkością mogą sobie pozwolić na więcej. To są ludzie, którzy zaklepują sobie realne przywileje, stoją ponad prawem i w razie konieczności będą swej pozycji bronić za wszelką cenę.
__
Groch
Nie rozumiem, dlaczego mowa o "poglądach", Ja staram się przytaczać fakty.
Przepiękna mieszanka myślowa: "Wierzę" i "pozwala zarabiać" - i to w kręgach spekulantów finansowych. Ładne.
Może Pan sobie obstawiać, co Pan chce, ale jeśli to przynosi szkody gospodarce, ludzie tracą pracę, to takie zachowani muszą być zakazane. W dawnych czasach taki spekulant wylądowałby przed plutonem egzekucyjnym albo w więzieniu. Dzisiaj są łagodniejsze czasy. Także proszę się cieszyć, poza tym zawsze można pójść do kasyna i też "obstawiać".
Ceny kształtuje rynek.
Wierzę, że jak na rynku są spekulanci to jest to pozytywnym zjawiskiem.
Właśnie dlatego, że czasem cena jest za wysoka, a czasem za niska pozwala zarabiać osobą,
które obstawiają przeciwny kierunek bazując na fundamentach.
Zamiast postulować zwiększenie kontroli Państwa nad rynkami
powinien Pan zarabiać na wahaniach inwestując Pana ekspercką wiedzę.
To, że "stracił" rynek przetwórstwa gazu oznacza, że nie zabezpieczył się przed zmianami cen ,
ale oznacza również, że "zarobił" rynek producentów gazu.
Pozdrawiam,
M.L.
To prawda, ale ja staram się poruszać po terenie, który znam, podawać konkretne przykłady, raczej od szczegółu do ogółu.
Jak długo? Niedługo, bo zasoby się hegemonowi kończą. Musiałby skonfiskować zdeponownane u niego zyski innych (Japonia, UK z zachodu, kraje arabskie w zamian za drogą ropę, czy Chiny dla podtrzymania światowego handlu). Ale to się kończy, a hegemon nie podejmuje ozdrowieńczych działań na własnym terenie.
Na innego się nie przerzucą, bo nie ma takiego. Chiny znają ten problem i nie wezmą tego ciężaru na siebie, bo nie chcą być hegemonem światowym.
Czyli... wojna.
Jedni wyautsorsovali, drudzy stali się przedmiotem autsorsingu. Taka różnica.
Liberalizmy, socjalizmy - to ideologie. Ważne, bo kierunkują ludzkie działanie. Ale dzisiaj to maczugi w walkach informacyjnych i propagandzie. Naklejki na czoła wrogów, by ich łatwiej rozpoznać.
Nie zaprzeczając skłonnościom do bardziej indywidualistycznego czy społecznego podejścia - warto przyjrzeć się realnemu światu. Świat jest ponad te podziały i siła rozwoju, dobrobytu jest ponad te ideologiczne zaklęcia. Także na tej stronie nie warto się takim "epitetami" przejmować.
Owszem, ogon macha psem, i faktycznie wcale nie tylko w USA i nie tylko na rynku gazu, lecz na wszystkich najważniejszych rynkach (surowce, żywność). Wg mnie lepszą metaforą jest chyba zapytanie, jak długo jeszcze pasożyty będą mogły drążyć ciało gospodarza/y.? Jeśli nie będzie skutecznej dezynfekcji, to tak długo aż gospodarz/e padnie/dną. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w dobie globalizacji pasożyty nie padną razem z gospodarzem, lecz przeniosą się na nowego, jeszcze nimi nie wyniszczonego.
często mam wrażenie, że wyrażenie "energochłonny przemysł" ma zabarwienie mocno pejoratywne...tymczasem, bez tego energochłonnego... jedyne zakłady pracy, które zostały w wielu miastach to przysłowiowa biedronka..."wyałtsorsowali" nam rządzący całe gałęzie przemysłu z naszego kraju...z tym, że akurat w przypadku naszego kraju to raczej była likwidacja, niż outsourcing...niestety.
w przypadku Polski nie ma takich danych (u nas nawet koszyk inflacyjny GUS jest tajny ????) jak w przypadku USA, ale i tam widać, że outsourcing całych gałęzi przemysłu nie służy nikomu.
reasumując...wolałbym mieć już nasz energochłonny, niż żaden. oczywiście użycie słowa 'żaden" jest celowe i ma przejaskrawić status quo...no bo jak to jest? :D polski PKB to number 20 na świecie :D, tylko hmmmm... czy wytwarzany jest on w polskich przedsiębiorstwach? i czy zysk zostaje w kraju?? ano własnie...no ale coż...chyba z liberała poglądy mi się na jakieś socjalistyczne zmieniają ;)
lukas
Spoleczna odpowiedzialnosc biznesu to straszna rzecz. W rosyjskim srodowisku eksperckim tez sa zarty na temat, np. korporacje Sewerstal mianuje sie "niewolnik przykuty do wozku" - bo faktycznie utrzymuje miasto Czerepowiec (300 tys. ludzi), i nic z tym zrobic nie moze, bo inaczej beda problemy z Kremlem. :)
Ciekaw jestem co moze stac z PGNiG, po takim regularnym gwalcie ze strony rzadu, jezeli liberalizuja rynek gazu w Polsce.
I moim zdaniem - przecenia siłę oddziaływania środków masowej (in)formacji. Pustego portfela nie jest w stanie nic zagłuszyć. Ale tu jest alternatywa = emigracja zarobkowa.
P.S. "otrzymywanie coraz wiekszych pieniedzy kosztem skladek" - ciekawy trop.
Mysle ze pracownicy sie nie zbuntuja nie ze wzgledu na otrzymywanie coraz wiekszych pieniedzy kosztem skladek itd. Nie zbuntuja sie poniewaz polskie spoleczenstwo stalo sie niewolnikiem rzadowo-korporacyjnej propagandy . Taka jest prawda ze zbuntowac teoretycznie powinno sie dawno, ale polacy przeksztalcaja sie w narod coraz bardziej pokorny. I jest to pokornosc wynikajaca czesto z niewiedzy i zbiorowego oglupiania. No chyba ze ktos bedzie mial jakis wiekszy interes w tym zeby sie zbuntowali i uruchomi odpowiednie narzedzia w tym kierunku.
thrill
Nie wiem, co mają te wykresy do tytułu prezentacji urzędnika. Widać wyraźnie, kiedy koszty pracy najbardziej obniżono i chyba tylko exodus pracowników na Zachód po 2004, wyhamował dalsze nurkowanie na wykresie. Ciekawe, że rząd tych wykresów nie pokazuje emigrantom, których tak usilnie próbuje sprowadzić do Polski.
A może to część długofalowej strategii i może jest symulacja dalszej części wykresu - po powrocie emigrantów i wpuszczeniu na rynek dobrowolnych niewolników ze Wschodu. Wtedy koszty pracy będzie można obliczać w miskach ryżu w ilości jedna na dzień.
Jednak mówiąc poważnie to na każdym kroku widzę już brak chętnych do pracy mimo bezrobocia 14%. Ludzie wolą nie pracować lub siedzieć w szarej strefie niż brać udział w budowaniu "Chin Europy",
Michał
Nie. Od początku swojego istnienia III RP miała jedno z ostatnich miejsc wśród obecnych członków UE w indeksach liberalizmu gospodarczego ( proponuję znaleźć wartości takich indeksów jak "Economic Freedom of the World" i " Index of Economic Freedom" )
Choć oczywiście w latach '90 miała pewne liberalne rozwiązania - np. niskie podatki na paliwa czy małą ilość zawodów koncesjonowanych, których to liberalnych rozwiązań obecnie już nie ma.
... "fala liberalizmu gospodarczego" już się przez Polskę nie przetoczyła ? - pozostawiając po sobie jej beztrosko nie kontrolowane skutki ! ... :-(
To samo co przyciąga do krajów jak USA, Niemcy, Szwajcaria, Irlandia: wysoki poziom liberalizmu gospodarczego ( znajdź gdzie się Polska plasuje w "Economic Freedom of the World" i " Index of Economic Freedom" ).
Ale tu niestety póki co Polska gospodarka stoi fatalnie - jedno z ostatnich miejsc w UE w poziomie liberalizmu gospodarczego.
... na myśl mi nie przyszło, że kiedyś trafię na taką wiadomość ...
... czyżby to znaczyło, że trzeba się pośpieszyć - zanim opłata nie zostanie zwielokrotniona ...
To postrach takiego typu zestawień, ja wolę w groszach, więcej mówią i trudniej takie "fo pa" popełnić.
Oj chyba ktoś źle przygotował planszę ze składowymi wchodzącymi w cenę paliwa.
Pozdrawiam,
Krzysztof
A po co przyciągać inwestorów skoro podatki płacą poza Polską .
?
"nie musi być równoznaczny" - to prawda. Jednak płace są największym składnikiem kosztów pracy i ich obniżanie to albo realne zmniejszanie kwoty "na rękę" lub znoszenie osłon socjalnych, które uderzają w instytucje takie jak służba zdrowia, emerytura i renta. Także mówiąc precyzyjnie - nie zawsze. Ale zwykle, a z pewnością pośrednio.
Pogłębię ten temat. Dziękuję za uwagi.
Spadek kosztów pracy nie musi być równoznaczny ze spadkiem wysokości płac (to po prostu zbyt duże uproszczenie). W podanym okresie i przypadku Polski należy szukać jednak źródeł obniżenia kosztów pracy w obniżeniu rzeczywistej wysokości opodatkowania pracy w tym przede wszystkim zmiany ilości i wielkości stawek podatku PiT oraz wielkości kwot wolnych od opodatkowania, obniżeniu składki rentowej, masowemu "przechodzeniu" pracowników na samozatrudnienie i tzw. umowy śmieciowe. Dlatego pracownicy nie zbuntują się ponieważ w rzeczywistości otrzymują stale większe ilości pieniędzy którymi mogą dowolnie rozporządzać.
Dziękuję jednak za przytoczenie bardzo ciekawych danych.
pozdrawiam ciepło
Kamil Gruner
Znalazłem u mego sąsiada Andrzej Halesiaka na bblog.pl. Mówi językiem ekonomicznym, ale ciekawe rzeczy dodaje:
sam ze sobą...
Szanowny Panie M. Leonczyk na pwewno ma Pan dużą wiedzę i dobre chęci, ale proszę trochę wyluzować i spokojnie przedstawić swoje poglądy, a będzie dobrze. Gospodarz jest b. sympatycznym i wyrozumiałym człowiekiem.
L.
A gdzie Pan szuka tego " miejsca na ziemi"?
M. Leonczyk nic nie znaczący szary człowiek, który szuka miejsca na ziemi
Już bez "niedouczonych"... Miło. A z kim mam przyjemność? Tu panuje zwyczaj przedstawiania i podpisywania się.
Ale pan nie odpowiedział na moje pytanie. Jaka jest liczba cetanowa oleju rzepakowego i ON, ale odpowiem za pana olej rzepakowy ma tę liczbę na poziomie 65 a ON 55, kaloryczność jest ta sama. W przypadku e100 ma podobne parametry do lpg. Więc dlaczego silniki nie miałyby chodzić na tym. Po roku pracy w Niemczech i dwóch latach w szwecji, wkurzało mnie brak możliwości zakupu biopaliw. Kuriozalne jest to, że o biopaliwach mówi przedstawiciel lotosa, któremu zależy na ciągłej eksploatacji kończonczących, się złóż paliw kopalnych, a idealnym przykładem na niezależność energetyczną(co prawda są wpółwłaścicielami drugiej co do wielkości elektrowni wodnej) jest jak już pisałem brazylia, więc pan niech nie mówi, że to jest nieopłacalne i niepotrzebne
Albo się kogoś o coś pyta, albo go wyzywa od niedouczonych...
W internecie ludzie odżywają swoje frustracje, obrażając innych. Trudno coś na to poradzić. Ja wolę osoby, które chcą porozmawiać, czegoś się dowiedzieć, a nie odreagowywać na innych. Powinienem to usunąć, bo nic to nie wnosi, ale zostawię jako curiosum - zestaw absurdalnych twierdzeń.
Mam do pana. takie pytanie jaka jest liczba cetanowa ON i oleju rzepakowego, jakie są parametry lpg, Pb95, E85 i E100, czyżby lpg i E100 nie mają podobnych parametrów, pozatym są odpady, rafinować można nawet zużyty olej, jeden ha buraków może zapewnić paliwa dla przeciętnego kowalskiego na rok, a trzciny nawet na 2,5 roku, są również nieużytki rolne, które można przeznaczyć na uprawy składników biopaliw, żywność nie musi zdrożeć, jak wszystko zostanie poprawnie zorganizowane jak to ma miejsce w brazylii. Po moich osobistych doświadczeniach stwierdzam, że biopaliwa są lepsze gdyż, silnik chodzi równo i elegancko, nie słychać nic niepokojącego w przypadku biodeasla zauważyłem spadek zużycia paliwa i silnika, natomiast przy e85 i e100 z powodu większej liczby oktanowej zauważyłem poprawę sprawności, a zużycie jest niezauważalnie większe na granicy błędu statystycznego, więc nie wierzę w teksty niedouczenego faceta z firmy naftowej
... wyjątkowo udana prezentacja !!! A tutaj - "link za link" - jeszcze nie czytany ale wygladający rozsądnie - http://www.cire.pl/pokaz-pdf-%252Fpliki%...
... a u nas zaczyna się "zadyma" ... jako próbka napięcia które szybko narasta, niestety tylko po francusku; http://tvanouvelles.ca/video/1571471044001 - za tym studentem (22 lata) który stał się celem ataków spanikowanych mediów stoi zrzeszenie studenckie liczące około 100 000 kebeckich studentów (jedenasty tydzień na strajku z zawieszonemi zajęciami) i poparcie; już kilka szkół średnich z rodzicami i nauczycielami, ogólnie - rodziców studentów, profesorów, części związków zawodowych i robotników zamykanych zakładów obecnie w strajkach nie mówiąc już o podzielonym, na ich korzyść, społeczeństwem ... Lekko zaniepokojona władza i bardziej zdenerwowane media - starają się ograniczyć dyskusje na podwyżce kosztu studiów ... a powiększająca się reszta - dąży do dyskusji nad systemem i zarządzaniem dochodem narodowym ...
PS. - Uzupłnienie; po niedopuszczeniu do negocjacji powyższej grupy "CLASSE" pozostałe też się solidarnie wycofały tak, że teraz wróciło do 180 000 strajkujących studentów (na około 7 milionów mieszkańców Kebeku - prowincji - terytorialnie kilkukrotnie większej od Polski) http://www.cyberpresse.ca/videos/actuali... Ciekawą jest wypowiedź studentki (1:25 min) stwierdzającej, że ich pochód był poprzedzany przez zamaskowanych, nie należących do nich, "miotaczy kamieniami" ...
... a tutaj coś co, moim zdaniem, okrąży Świat i przejdzie do Historii jako symbol http://www.cyberpresse.ca/le-nouvelliste... "Wiosny Kebeckiej z 2012 roku" z kwintesencją "Dosyć" dla tego co się na całym zachodnim świecie i wokół nas dzieje ...
... tylko jak wygląda nadążanie aktualizacji cen ? ... ;-)
Najstarsze informacje z wczoraj
... tego linku do wyjątkowo ciekawej i pomysłowej prezentacji
... (tego http://tank24.org/pl/#w=PLN&f=pb95&t=e)
... tylko jak wygląda nadążanie aktualizacji cen ? ... ;-)
Aktualną mapkę cen benzyny oraz innych paliw mozna podejrzec na stronie tank24
www.tank24.org
Dobry komentarz premiera Orbana:
... droga nie jest zbyt trudna. A warto, bo to niezłe centrum zysków. Jednak łatwiej nabrać kompetencji ćwicząc u już doświadczonych graczy. Nie na darmo robią tak wszyscy, wkupując się w amerykańskie złoża. Jest szybciej, mniej błędów i kosztów. Za 5 lat to będzie już powszechnie dostępna technologia i taniej. Jeśli nam by się nie spieszyło, można poczekać, ale nam się spieszy.
nic dodać nic ująć. Co do punktu 3: technologii nie musimy oglądać na filmach i kupować u podmiotów typu "big blue" or "big red", wystarczy wykazać odrobinę intencji w tym kierunku, bo są one dostępne i znane. Większość tych technologii Hall co i Schlum...sprzedaję rzeczywiście po kosmicznych cenach ale u producentów nie odbiegają cenowo od sprzętu powszechnie używanego w przemyśle naftowym
bogumił
... nie wygląda mi na to - żeby;
***
... Stany stały się przeładowaną uzbrojeniem dryfującą na rozbujanym przez siebie oceanie historii tratwą i to z nawalonym kompasem ... Rosjanie na podobnej własnej zainstalowali zachodnie silniki do napędu i - własnej konstrukcji kompas do kierowania nią ... Jedni i drudzy nie mogą się bez siebie obejść i na trzeciego potrzebuja jeszcze tratwę niemiecką wyposażoną we wszystko technicznie potrzebne ale ciągle jeszcze trwającej w poszukiwaniu zagubionej swego czasu w Rosji - busoli ...
... A tymczasem, zapewnianie; jednych - że nie precyzowany rak cierpiącego na niego tworu współczesnej Wspólnoty Europejskiej zostanie usuniety - a przez drugich - "że się szybko rozejdzie po kościach" - zakończyć się może tylko uzdrowieniem mogącym nadejść albo od strony Słowian albo od zapanowania - Islamu ... Ciekawe co się okaże szybszym ... ;-)
... Tak czy owak - sytuacja nabrzmiewa do jakiegoś rozwiązania ... Ale - moim zdaniem - tak długo jak się nie zreformuje roli pieniądza w ekonomii i życiu codziennym ... nic się trwale ani nie poprawi ani rozwiąże ...
*** PS. - Po powtórnym przeczytaniu warto jest dopisać, że niestety odnoszę przykre wrażenie coraz szybszego ograniczania przywódczej roli Prezydenta Stanów i zamieniania jej na władzę raczej wykonawczą zgodnie z dyrektywami otrzymywanemi z - "góry" ... Czyli wyniki spektaklu wyborczego przestają odgrywać jakąkolwiek rolę na ciągłość odgórnie powziętych decyzji ... ;-( ... oczywiście do czasu - rypnięcia się - globalno / wirtualnego rusztowania ... ;-)
... znowu trafiłem na starych znajomych z owych czasów i tak się z czułością - przyjrzałem, posłuchałem i dochodzę do wniosku - że nas nic nie zmieni ... ;-) ... http://www.youtube.com/watch?v=3o2d3g0MmgM
A u nas, w Kebeku, czyli amerykańskim odpowiedniku europejskiej Polski, zaczyna się COŚ dziać ... zaczęło się od administracyjnej decyzji stopniowego podnoszenia kosztów studiów ... ale od dziesięciu tygodni, pomimo prób zastraszania i rozbijania młodzieżowego ruchu pozostaje jeszcze, w/g mediów, około 180 000 młodzieży (na około 7 milionów mieszkańców Kebeku) poza uczelniami i szkołami średnimi ... część szkolnictwa utkneła w bezruchu ... młodzeż znalazła poparcie u rodziców, profesorów, nauczycieli, związków zawodowych, strajkujących robotników ... i zaczęła się zadyma na temat - jak jest administrowane szkolnictwo i jak się rozchodzą publiczne pieniądze przeznaczone na ten cel i nie tylko ... czyżby po paryskim Maju 1968 zacznie się - Kebecki Maj 2012 ? I to, tym razem, na szerszą skalę !!! ... Zobaczymy ... ;-) ... I w to się wplatają - szeroki ruch ochrony otoczenia i bogactw naturalnych przed indywidualnym ich rabunkiem ... I tak sobie siedzę, dumam i pod nosem mruczę - sous toute réserve ...
Przecież ciągle to słyszymy, więc to samo powiedzą amerykańscy przyjaciele swoim przyjaciołom z północy.
Dzisiaj Kanada dostaje tak ostro po nosie od Stanów (rurociąg Keystone XL), że to jest drobiazg. Jest ciekawa wypowiedź premiera Kanady. Zaraz o tym napiszę.
Takie strategiczne sprawy rozwiązuje się na początku. One decydują o ramach późniejszego działania. Z tego wynikają zyski lub straty dla gospodarki, praca dla ludzi.
Opłacalność gazu z łupków to jeszcze odległa przyszłość. Nie gdybajmy.
Ciekawi mnie, jak tę umowę komentują w Kanadzie? Pobieżnie na to patrząc, to USA dogadały się z Rosją nt. podziału Arktyki bez oglądania się na Kanadę. Kanada nerwowo reagowała na wbijanie tytanowych proporczyków w Grzbiet Łomonosowa. Zdając sobie sprawę z dysproporcji sił wobec Rosji, Kanadyjczycy powoływali się na sojusz z USA. Najwyraźniej teraz wartość tego sojuszu została urealniona, jak to mówią ekonomiści.
Napisał Pan, że w przyszłości napotkamy poważne utrudnienia przy wydobyciu gazu z łupków w Polsce. Wydaje mi się jednak, że nie przybliżył Pan nas do odpowiedzi na podstawowe pytanie, od którego zależy przyszłość naszej gospodarki. Czy w tej sytuacji nasze łupki mają szansę być rentowne ? Jak pan to widzi ?. Bo na razie to tylko mówimy o dodatkowych problemach, które przecież jeszcze niczego (chyba ) nie przekreśliły.
Czytelnik
То есть, я Денис, обращение было к тому, кто написал.
Я бы всё же извинился. Видимо, ума не много, хватает только на погавкать.
Tak!
ludzie nie rozumieja ze pogarszajac stosunki z Rosja idziemy na reke kazdemu tylko nie sobie . Przez nasza paranoje Niemcy kraj ktory nawet nie graniczy z Rosja bedzie kluczowym punktem na mapie dystrybucji rosyjskiego gazu, ba z gazociagu polnocnego gaz bedzie cignac z tego co pamietam nawet nasz historyczny guru WLk.Brytania. Jak rosnie rola Niemiec wzgledem Polski nie musze mowic. Niemcy wykorzystaly nasza paranoje BEZ MRUGNIECIA OKIEM- wy nie lubicie Rosjan za Katyn itd, a my ich kochamy pomimo ze w czasie wojny kopali nas po tylku az po sam berlin i przez nastepne 50 lat nie chcieli wyjsc. A klamerke zamykaja Wlochy z drugiej strony Europy i South Stream. Polska w tym wszystkim jest oblokanym pionkiem na szachownicy ktory jeszcze nie spostrzegl ze zostal zbity
thrill.
Спасибо за Ваше понимание.
Всего наилучшего, Oldteach, Россия.
Sądzą, że już przy okazji Syrii Rosja ustawiła się z powrotem w roli globalnego gracza, a w każdym razie zrobiła pierwsze kroki w tym kierunku.
Tak, to prawda, wiele zależy od wyborów w USA .
Oj koszty będą, będą, no bo jak wiemy od mądrych polityków - bezpieczeństwo musi kosztować:-)))))
Cпасибо, но нет необходимости извиняться за этого землякa. Польские форумы полны подобных польских "писателей", поэтому мы привыкли.
http://www.youtube.com/watch_popup?v=19T...
czy może kolejny kroczek (np. WTO, teraz Jackson-Vanick itd) w kierunku roli Rosji jako jednego z globalnych graczy.
Zgadzam się w pełni z tymi tezami, pisałem to szybko i z nastawieniem na wnioski dla Polski, ale też naciskałem na "podmiotową rolę".
Teraz wszystko zależy do wyniku wyborów. Jeśli wygrają Republikanie, to ciekawe, czy swój fokus ustawią na Rosji czy pozostaną na Chinach i Zatoce. Bo wszystkiego naraz nie obejmą. Ale tak czy siak, retoryka będzie ostra i nasi politycy będą się czuli jak ryba w wodzie. Będą kolejne koszty ;-(
to nie są nasi politycy, bo gdyby tacy byli, to by działali na naszą korzyść, czyż nie? Owszem, mamy polityków niby przez nas wybranych, niby nas reprezentujących, ale przecież każdy widzi, że nie tyle oni nas reprezentują co nas prezentują, jako prezent na tacy dawany temu, co nas z jakiegoś powodu chce. Wyjątkiem jest tu s/prezentowanie nas Rosji. Ponieważ mogło by być to dla nas korzystne, robione jest wszystko, abyśmy byli wrogo nastawieni do Rosjan. Być może sytuacja jest tak zagmatwana uprzednią działalnością "solidarności"/AWSu, którzy oddali wszelką władzę swoim anonimowym chlebodawcom (a raczej koniakodawcom i dolarodawcom), że nawet obecne działanie być może korzystnego dla Polski PO jest mocno znikome i inne chwilowo być nie może. Media robią wszystko, by obecny rząd był postrzegany bardzo negatywnie niezależnie od tego, co rząd robi. Dodatkowo wmawia nam się, ze PO to to samo co PiS. Takie twierdzenie jest niekorzystne dla PO a korzystne dla PiSu, wychodzi więc na to, że media są w rękach ludzi wspierających PiS. Dowodem na to jest choćby rozdanie ostatnich Wiktorów. Tvp najpierw mówiła dużo i obszernie w głównych wiadomościach o tym, że ich człowiek dostał Wiktora, następnie byli wymienieni inni laureaci, by na końcu i w niezwykle szybkim tempie wymienić najpierw Danutę Wałęsę i tuż za nią premiera Tuska. To trzeba sobie wyobrazić - do kogo należą u nas media, że główna osoba w państwie, a jest nią niewątpliwie premier, wymieniana jest na końcu, niejako jedynie z konieczności! To jest skandal, w jaki sposób tvp miesza w naszej polityce. I jeszcze domagają się za to przymusowego abonamentu. Jeżeli abonament miałby być przymusowy, to ludzie powinni móc mieć prawo głosu i decydować, co chcą widzieć w tvp oraz kogo, a kogo nie. Jak ma się zachować obywatel, którego media informują, iż premier, reprezentujący nasze państwo jest nic nie znaczącą osobą? Jak mają ludzie identyfikować się z własnym krajem? Jak mają mieć poczucie dumy z bycia Polakami, jeżeli media mówią wprost, że bycie Polakiem to jakiś feler? Sabotaż przy budowie autostrad i stadionów na mistrzostwa w piłce nożnej przedstawiany jest nam jako nasza nieudolność. A przecież my jesteśmy Narodem, który w dziesięć lat dźwignął kraj z wojennych zgliszcz! zlikwidował kompletnie analfabetyzm i bezrobocie! Dlaczego tolerowane jest publiczne szkalowanie Polaków przez polską telewizję? Czy można w tej sytuacji uważać, iż jest to rzeczywiście polska telewizja? Dlaczego wciąż pokazuje ona nasze rzekome niedostatki, a przemilcza nasze sukcesy, które niewątpliwie mamy? Czy dziwić może, że współpraca z Rosją, która byłaby dla Polski niezwykle korzystna, blokowana jest na wszelkie możliwe sposoby a telewizja prezentuje obszernie proceder zarabiania wnuków na zwłokach dziadków - ofiar wojny wywołanej przez Niemców - poległych w Katyniu? Głównym i jedynym winowajcą wojennych tragedii Polaków są Niemcy, którzy wojnę rozpoczęli. Wszystkie wynikające z tego nieszczęścia również spadają na karb Niemców. Natomiast nam, Polakom, wmawia się, że Rosjanie byli dla nas gorsi niż Niemcy, czyli zakłamuje się historię. ZSRR nie napadał na Polskę nigdy. I gdyby Niemcy wojny nie rozpoczęli, nie byłoby również zajęcia terenów wschodnich naszego kraju przez ZSRR, bo nie byłoby takiej potrzeby. Nie byłoby więc i żadnych ofiar w Katyniu, choć i tu istnieją dowody na to, że Polaków wymordowali tam Niemcy - "Raport Burdenki". Dlaczego Polacy bardziej wierzą Niemcom, że zrobili to Rosjanie, niż Rosjanom, że zrobili to Niemcy? Gdy Katyń stracił już swoją ostrość, dano nam nowe zwłoki w postaci wypadku samolotowego lecącego do Katynia. Czy to nie zbyt prostacki zbieg okoliczności? Dlaczego zmusza się nas tyle czasu do tego, byśmy wierzyli w jedną, korzystną dla PiS wersję? Jeżeli Smoleńsk się też zużyje, to mamy właśnie Euro 2012, co jest doskonałą okazją do rzucenia Polakom na ich męczeński ołtarz nowych ofiar. Wciąż podsycane są konflikty mieczy różnymi grupami zawodowymi, a nawet usiłowano upolitycznić kibiców piłkarskich. Czy są to przygotowania do wywołania całkowitego chaosu w naszym kraju, by go następnie oddać pod zarząd komisaryczny np. Unii Europejskiej? No bo to mamy premiera, który nie ma wsparcia - rzekomo - wśród obywateli, a także nie potrafimy utrzymać w państwie porządku publicznego, co będzie groziło kryzysem gospodarczym, a to jest przecież nie na rękę Unii - rzekomo. Jak ma poznać zwykły człowiek, kto jest kim i co należy zrobić, a czego już nie? Prawo nikogo u nas nie chroni, a przeciwnie; bardzo łatwo jest stać się ofiarą sędziowskich "pomyłek". Psy mają większe prawa niż rodzice - jak to możliwe? Jak to wszystko odkręcić? Jak uporządkować? Komu to powierzyć i komu wierzyć?
Anna
(podpisuję się tak, bo nie ma znaczenia, kim jestem)
Уважаемый автор, уважаемые читатели, прошу прощения за высказывание соотечественника. Товарищ видимо не понял содержания статьи, а жаль...
Podejrzewam, że nie w technologii głównie rzecz, choć niewątpliwie to bardzo ważny aspekt. Ale technologię Rosjanie mogliby nabyć również gdzie indziej, np. zawierając kooperację z Norwegią. Prawdziwy sukces Rosji polega wg mnie w pierwszym rzędzie na dwóch rzeczach:
1) Na osiągnięciu parytetowej umowy z USA o wymianie aktywów. By uświadomić sobie, jak wielki to sukces i jak inna jest dziś pozycja Rosji, wystarczy przywołać w pamięci "poprzednika" Rosnieft i jego b. szefa Chodorkowskiego. On nie miał w głowie walki o parytety dla Rosji, lecz starania o oddanie akcji Jukosu Exxonowi.
Rosja Putina przeszła zadziwiająco szybko długą i trudną drogę od przedmiotu do nabycia po cenach wyprzedaży do pozycji równoprawnego partnera wspólnych przedsięwzięć.
2) Na wejściu na teren USA. Z tego co wiem jako laik, na tereny US-złóż nie ma nikt dostępu oprócz samych Amerykanów i kilku zachodnich przyjaciół z tego samego (podlegającego USA) bloku. Wejście na ten teren Rosjan jest więc wielkim wydarzeniem/precedensem.
Dopiero biorąc pod uwagę te trzy aspekty (technologie, parytet, wejście na US-teren) można docenić sukces Rosji.
Co do Polski - nie mam zbyt wielkich złudzeń. Umowa Exxon- Rosnieft będzie przypuszczalnie uznana za sukces USA i ustępstwo Rosji. Tak ocenia ją już teraz sporo forumowiczów, a nie sądzę, by polskie władze były dużo od nich mądrzejsze.
Пшеки, успокойтесь. У вас пиписька не выросла еще на Россию катить...
Produkt narodowy to PKB +- przepływ z dochodów.
Oczywiście my mamy minus.
Tak,tak, wtłoczone ludziom twierdzenie, że "pochodzenie kapitału nie ma znaczenia" (wczoraj mi student zaserwował na konferencji) nie trzyma się faktów. Właśnie "net flow of property income" pokazuje, jakie ma pochodzenie i jak pracuje. Z Polski wycieka coraz szerszymi strumieniami.
http://szczesniak.pl/1999
Pana przykłąd włoski jest bardzo pouczający i dowodzi właśnie czegoś przeciwnego: że kapitał jest zależny od czynników właścicielskich i związanej z nimi władzy politycznej, bo przynosi im (szczególnie w państwach dominujących) wymierne korzyści - patrz ostatnio Libia.
Komentowałem twierdzenie, że wzrost polskiego GDP jaki nastąpił między rokiem 1995 a 2010 był napędzany wzrostem stopnia zadłużenia, czego dane o stanie zadłużenia nie potwierdzają - w 1995 Polska była zadłużona na 50% GDP, a w 2010 na 55% GDP.
W żadnym miejscu mojej wypowiedzi nie piszę nico o tym, co się stanie z polskim zadłużeniem w przyszłości.
Nie do końca tak: w Islandii "wybryki bankierów" ludzie wzięli na siebie, ale zdecydowano, że rządowy fundusz gwarancyjny odda staracone w wyniku niewypłacalności banków pieniądze tylko tym posiadaczom bankowych depozytów, którzy mieli obywatelstwo islandzkie. I nie jest to spawa całkowicie "czysta moralnie", bo w Islandii (jak w każdym kraju) ten fundusz gwarantował depozyty wszystkim (a nie tylko obywatelom Islandzkim), a gdy przyszło co do czego to tych gwarancji nie zrealizował. Ale to już temat na inną dyskusję.
Co do Kanady. Na swoim komputerze mam logo ATI. Fakt, kanadyjskie ATI przejeli Amerykanie z AMD. Jednak siedziba ATI jest nadal w Kanadzie, nie skończyli jak Unitra. Takich "ATI" Kanadyjczycy mają trochę, a ziemi i zasobów to że ho ho. Chetnie bym się z nimi zamienił. My im dajemy superancką relację PKB do długu, a oni nam swoje aktywa. Z Japończykami też bym się wymienił, choć o 60% długu do PKB mogą tylko pomarzyć :). Dodam, że nie współczuję również Niemcom niższego tempa wzrostu PKB niż polskie. No niestety mocno mi na wyobraźnie działają produkty ich rodzimej gospodarki i w zapewnienia, że za 30 lat się zrównamy po prostu nie wierzę.
__
Groch
Jakie pan ma podstawy sądzić, że nasze zadłużenie nie dostanie przyspieszenia? W tym wątku wywiązało się zastanawianie na ile PKB jest realną miarą bogactwa. Jeśli nią nie jest, to czy wskaźnik PKB do zadłużenia jest miarodajny? Jak wyglądają szanse spłacania długów? Jeśli motorem wzrostu PKB był kredyt, kredyt inwestycyjny się skończył, inwestycje nie przynoszą zysków, to...?
A kto będzie spłacał, komu i jak? U nas wszystko spoczywa na głowach szarych podatników, bo np. biedne galerie handlowe wykazują straty. Wspominałem tu o Japonii. Japonia o ile wiem zadłużyła się wewnętrznie. Różnica między długiem wewn. i zewn. a nawet waluta w której jest dług ma znaczenie. Kilka lat temu o dolarze mówiło się, że jest skończony, że padnie. Być może jak ktoś miał długi w $ a zarabiał w €, to widział szanse na spłacenie tych długów. A tu siurpriza.
Relacja PKB do długu na pewno daje jakieś zgrubne oszacowanie, ale nie możemy jej traktować jako obiektywnego parametru.
Tak czy siak wszyscy będą się zadłużać, bo taki mamy na świecie ustrój ekonomiczny. Realna władza jest ulokowana tam gdzie kreuje się pieniądze. Rząd się zadłuża by ratować banki a pieniądz pożycza od banków. To jest rozbój w biały dzień, a skoro media ani śnią wytłumaczyć podstawowy mechanizm, to znak, że są od dawna kontrolowane - owszem dla odwrócenia uwagi truły o wysokich odprawach dla urzędników bankowych, ale to są kwoty całe rzędy wielkości mniejsze niż rzeczywisty przekręt. Haniebne odparawy to infantylna historyjka rzucona masom.
Co do Irlandii, to wcale nie musiała wziąć na siebie długów prywatnych banków. To była zdrowa gospodarka. W takiej samej sytuacji była Islandia i tam w referendum ludzie zdecydowali, że nie wezmą na siebie wybryków bankierów. Niestety w reszcie Europy nie ma demokracji, więc nawet jak 99% obywateli będzie czegoś chciało, to rząd oleje.
____
Groch
Moje SF było przydługie i w ozdobnikach mogło zaciemnić sens, więc podsumuje je krótko: produkt krajowy vs produkt narodowy. Wysoki produkt narodowy również niczego nie gwarantuje, ale na mój nos jest pozytywna korelacja między poziomem rozwoju krajów i ich stosunkiem PKB do PNB. Pan tu kiedyś zamieścił wykres korelacji emisji CO2 z poziomem życia (HDI? nie pamiętam). Znane są wykresy zależności nakładów na badania i rozwój z poziomem życia. Mi takie obserwacje otwierają oczy.
Na swój osobisty zgrubny szacunek mam najprostszy z możliwych testów, w zasadzie intuicję. Gdy oceniam poziom rozwoju danego kraju zastanawiam się jakie produkty ten kraj oferuje. Nie zauważyłem aby kraj wegetujący, z niskim poziomem życia był w stanie sam zaprojektować i wyprodukować dobre samochody. Ba! Jest pewien próg poniżej którego po prostu nie da się zorganizować fabryki samochodów nawet na poziomie z 1900 roku. To oczywiście nie muszą być produkty powszechnie znane konsumentom, mogą być nawet usługi np. architektoczne, telekomunikacyjne. Byle świadczyły o tym, że społeczeństwo potrafi się samo zorganizować i coś zbudować.
Czytałem kiedyś felieton w, którym autor bardzo chwalił Botswanę za jej dynamiczny PKB, nawet sugerował, że ona ma lepsze perspektywy niż Polska. Nie jestem chodzącą encyklopedią, ale coś mi nie pasuje w tym zachwalaniu. Zajrzałem więc na wikipedię i wyszło, że ten PKB to z wydobycia diamentów. A co poza diamentami? Nic. Nic co by świadczyło o rozwoju cywilizacyjnym. Publicysta zauroczył się tym PKB. Co ciekawe, ten sam autor w innym wpisie opisał jak Włosi zniszczyli polską Malmę bo robiła światową konkurencję dla włoskiej Barilii. Jak? Należący do Włochów PKO zadziałał na własną szkodę i zaczął sabotować kredyty Malmy - swego klienta. Suma sumarum Włochom to pewnie opłaciło się. Polska transformacja ustrojowa zaczęła się od zrzeczenia suwerenności ekonomicznej. Trudno rozwijać PNB gdy emisja pieniądza (kredyty) jest w rękach sił ulokowanych za granicą. Dlatego tutaj powstały montownie, a nawet jakieś drugorzędne centra badawczo-rozwojowe, ale nie ma ekspansywnych firm. One kredytu nie dostaną bo zachodnie banki są od dawna "pożenione" z własnym przemysłem.
I tu dochodzimy do kwestii długu. Pan ma rację, że PKB pompowany kredytem jest ułomny. Ale nawet tu można coś poklasyfikować. Np. Japonia zadłużyła się u siebie samej. Dług ma monstrualny, ale przy okazji jest potęgą eksportującą zaawansowane produkty. Za to Grecy zadłużali się u obcych, a obcy przecież nie będą stawali na głowie by zrobić z Grecji potęgę. Nam też chętnie pożyczą na stadiony, kostkę brukową w każdym powiecie i 500 000 urzędników, ale już nie na stocznie. Tymaczasem każdy zadufany w sobie intelignet Panu powie, że całe zło to przez stocznie, FSO i górników. Gdzieś czytałem, że Polska jest ewenemtem na skalę światową, bo o ile np. Anglicy też likwidowali swoje kopalnie i się trochę zdeindustrializowali, to u nas kompletnie zaorano elektronikę. Fakt, czytam na Onecie, że "Polska to potęga telewizorów LCD". Naszymi kosmitami w tym wypadku są Koreańczycy :).
___
Groch
Zadłużenie Polski w 1995 wynosiło 50% GDP, a w 2010 55% GDP - na tle większości krajów z listy - Irlandii szczególnie - to wzrost stopnia zadłużenia wręcz pomijalny.
Tu w Kanadzie zadłużenie niedawno przekroczyło 80% GDP (gdy w 1995 było trochę ponad 60%), więc w Polsce nie ma chyba powodów narzekać na wzrost zadłużenia
Jan z Kanady.
Pokazuje dowcipnie absurd nadymania jednego parametru i nie przejmowania się innymi. Moim zdaniem jest zbyt optymistyczny.
dla mnie jest puntem wyjścia do zbierania ciekawych danych. To na sam początek. Już pisałem: "PKB jest świetnym wskaźnikiem, szczególnie jak się go pompuje pożyczkami. Porównując go do wydatków rodziny, to czy rodzina zadłużająca się na potęgę, a zwiększająca swoje zakupy - to nasz ideał? Co czeka taką rodzinę? PKB bez innych wskaźników jest oszustwem, a jak już ktoś porównuje wzrost Polski i Chin, to można ze śmiechu pęknąć."
Ziemię odwiedza cywilizacja pozaziemska i wybiera Polskę na kraj swych inwestycji. Kosmici budują super fabrykę w której wytwarzane są dobra nieosiągalne dla Ziemian. Żeby to się jakoś kręciło załóżmy, że kosmici ograniczają podaż swoich produktów tak aby nie zniszczyć ziemskiej gospodarki. To tak jakbyśmy my przenieśli się w czasie i starożytnym Rzymianom sprzedawali na sztuki nasze produkty, np. pistolet za tyle złota co waży.
Kosmici są powściągliwi w chciwości, generalnie pokojowi, ale na terenie Polski daje się zauważyć negatywne tendencje: Infrastruktura kosmitów zakłóca transport i łączność. Zanieczyszenia z ich fabryki są ograniczone, ale polskiemu rolnictwu psują za granicą opinię. Suma sumarum Polakom nie opłaca się prowadzić własnego przemysłu i rolnictwa. Ich źródłem utrzymania są niewymagające myślenia prace w fabrykach kosmitów. Kosmici jak każdy poważny inwestor potrafią tak żonglować księgowością, że zysków nie wykazują. Polski rząd nie bardzo ma kogo opodatkować, więc likwiduje usługi państwowe np. szkoły wyższe. One kosztują, a i tak nie ma po co kształcić specjalistów, którzy w kraju pracy nie znajdą.
Efektem jest wzrost PKB na poziomie 40% (w pierwszych latach boomu był 4 cyfrowy. Polska jest największym producentem układów AI, reaktorów syntezy jądrowej, leków na raka, leków na starość i promów do podróży wewnątrzukładowych. Na Onecie nagłówki: "Polska liderem...". 60% Polaków nie umie czytać i pisać. Śmiertelność niemowląt na poziomie 70%. W TV eksperci tłumaczą, że kapitał nie ma ojczyzny i liczy się PKB oraz inwestor generujący miejsca pracy. Maniacy teorii spiksowych twierdzą, że połowa tych ekspertów jest na garnuszku kosmitów, ale zamieszkujący Polskę ludzie sukcesu (zawsze się tacy znajdą) śmieją się z nich a czasem zarzucają ksenofobię i antykosmicizm.
_____
Groch
... i w porę! Inni nie umieją się przyznać tak łatwo do błędówi!
I co mam im wtedy odpowiedzieć, że: "Ja eto bieru na siebia."?
Przepraszam za moją dzisiejszą sesję. Już uciekam od komputera! Pozdrawiam!
J. Sokoł.
Wyczytałem, że Pana zdaniem jest obecnie znacznie gorzej niż "na starcie" III RP - i ma pan prawo w to wierzyć, skoro Pan chce. Nic mi do tego. Po prostu mam ciekawsze zajęcia, niż pokazywać, że w "startującej" III RP było jednak gorzej niż w obecnej i podobnie postępuję w stosunku do tych, co twierdzą, że lepiej było "za komuny". Szkoda czasu na takie dyskusje.
Maciej K.
No tak, tu CO, a ja jakieś CO2. Ślepota na starość...
Nikogo nie czołgam, ale staram się być precyzyjny. No ale z taką ślepotą, to może wyglądać na jakieś podoficerskie maniery :-)
Było 92 % : 2 = 46% PKB po uwzględnieniu redukcji długów. Teraz jest 55%. To są Pana dane.
J.Sokoł.
dostrzegam u Pana. Ja tylko piszę o polskich długach, o których Pan wspomniał że byłowg Pana 98% PKB, a teraz jest 55% PKB. Nie godzi się przechodzić z kategorii na kategorię. A chwyt "za komuny było lepiej" jest obrzydliwy. Gdzie Pan to u mnie wyczytał? To Pan należy do wierzących, pytanie tylko w co lub w kogo? Trzeba najpierw siebie zdefiniować.
J. Sokoł.
Dość śmiałe twierdzenie jakoby obecnie było gorzej niż "na starcie" III RP - tj. w roku 1990. No ale nie będę Pana przekonywał - może Pan sobie wierzyć, że 20 lat temu było w Polsce lepiej, a nawet, że "za komuny było lepiej" - ma Pan prawo wierzyć z co Pan chce i nic mi do pańskich wierzeń.
Maciej K.
Spadek zużycia energii w jednostkach rzeczywistych był już podawany w moich komentarzach. To co wyżej dotyczy tego ile byśmy wydawali na CO, gdyby tych działań nie było.
CO to skrót od Centralne Ogrzewanie. W starych domach nie było CWU - czyli ciepłej wody użytkowej.
To ja mam chore oczy, oczywiście... AMD to jednostka mojej choroby, nie mylić z ADM ani SM ;-)
P.S.
Gdy się poznamy w realu 18 kwietnia też będzie mnie Pan tak przeczołgiwał?
Mam tę przewagę, że ja wiem jak Pan wygląda ;-)
J. Sokoł.
Jest Pan teraz świadomy, że 98% : 2 = 49%. I teraz, gdy jest 55% jest znacznie gorzej niż na starcie. Możemy tak punkt po punkcie przybliżać się do właściwych odpowiedzi.
J. Sokoł.
Ciężko będzie - prawie całe polskie społeczeństwo jest zdania, że działania które Pan opisał, a także pozostałe, które podjęto w latach '90 były zdradą narodową i zbrodnią przeciwko narodowi polskiemu ;-)
Maciej K.
Od kiedy to koszt energii podaje się w procentach?
A co to za koszt CO2? Ktoś za to płaci? Jest na rachunkach? Po jakim kursie? 7 Euro za tonę?
P.S. Mnie się pasek pokazuje na różnych przeglądarkach, zalogowany i nie... więc ... problem po drugiej stronie. Proszę może zainstalować sobie inną przeglądarkę: http://www.google.pl/chrome
Albo wyczyścić pamięć i ciasteczka w ustawieniach przeglądarki.
Na moje zaproszenie. Jak nie puszczą, też nie wejdę i pójdziemy na kawę.
Z przyjemnością zapraszam :-)
Czy można tam przyjść bez zaproszenia?
Czy można wypić z Panem kawę?
J. Sokoł.
że u Pana wszystko OK!. Filmik pozostawiam Panu i szczęśliwej rodzinie do codziennego oglądania. Nie zaprzeczy Pan chyba, że oglądanie tego materiału byłoby dla mnie stratą czasu. Starych wróbli nie da się złapać na plewy.
Uczciwiej by było podać stany swoich finansów w 1990 i 2010 i sposób zarabiania na życie. Przychodzi Pan komentować do osoby, która ma to napisane w profilu.
Pozdrawiam
J. Sokoł.
Może się Panu przyda wypis dotyczący inwestycji w termorenowację w mojej spółdzielni mieszkaniowej:
Renowacja elewacji wraz z izolacją wykonywane w latach 1993 – 2010: koszt = 25,4 mln zł
Naliczenia od członków: przychód = 10,2 mln zł
Z innej działalności spółdzielni, w tym inwestycyjnej: przychód = 15,2 mln zł
Oszczędność energii o ok. 45%
Oszczędność w kosztach CO w latach 1995 – 2010 = 48,5 mln zł
No i w poprzedniej mojej odpowiedzi przewinął się także dzisiejszy "problem skali".
P.S.
Nie pokazuje mi się linia formatowania wypowiedzi, co powoduje ukazywanie się nudnych wpisów. Czy to mój "problem"?
J. Sokoł.
Wycięło mi, więc podaję ponownie:
http://www.youtube.com/watch?v=6IhUeAxK364
Maciej K.
Raczej nie należy się cieszyć, bardziej zgodne z polską tradycją byłoby poniższe:
Racja. Lepsze jest postrzeganie takie jak w powyższym filmie.
Maciej K.
... na podobne działania?
"Polska porozumiała się z 17 krajami, w których byliśmy zadłużeni - tzw. Klubem Paryskim - w 1991 r. Trzy lata później ze skupiającym prywatne banki Klubem Londyńskim.
Klub Paryski umorzył nam połowę zobowiązań. Wciąż mieliśmy jednak 26,4 mld dol. do spłaty. - Od 1995 r. rozpoczęło się regularne spłacanie długu, a od 2001 r. przedterminowa spłata tych zobowiązań. W ostatnim dniu marca dokonana została spłata 886 mln dol. Zostało nam tylko zobowiązanie wobec Japonii, ok. 118 mln dolarów, które będzie spłacone do 2014 r. - wyjaśnia dyr. Marczak.
Klub Londyński także umorzył nam blisko połowę z 8 mld długu, nadal "wisimy" im 340,5 mln dol. (spłata do 2024 r.)."
Więcej... http://wyborcza.pl/1,76842,6455378,Dlugi...
Proszę pisać Panie Macieju do rządzących, by podjęli szybko działania z lat 90. Czas to pieniądz.
J. Sokoł.
Ten argument niezbyt tu pasuje ze względu na fakt, że w roku 1990 Polska była zadłużona na 92% swojego PKB, a obecnie jest na 55% (wiem, że w rzeczywistości jest trochę więcej, a rząd uzyskuje te oficjalne 55% sztuczkami księgowymi, ale do 92%, na które byliśmy zadłużeni 20 lat temu mimo to daleko).
Może Pan uszczegółowić dlaczego Pana zdaniem nie można porównać wzrostu PKB Polski ze wzrostem PKB Chin i wyciągnąć z tego porównania choćby wniosku, że PKB Chin w okresie 1990-2011 rosło średnio ok. 2 razy szybciej niż PKB Polski?
No i skoro uważa pan, że wzrost importu ropy i gazu przez Polskę nie ma większego związku z rosnącym PKB, a zaprzestanie eksportu węgla nie ma większego związku z faktem, że musielibyśmy go sprzedawać na eksport po cenie niższej niż koszty wydobycia, to liczę na to, że zrobi pan niedługo wpis podający alternatywną analizę.
Maciej K.
BILANS PERSPEKTYWICZNYCH ZASOBÓW KOPALIN POLSKI wg stanu na 31 XII 2009 r. S. 40; Tabela 5.1.8.
Zasoby udokumentowane i prognostyczne – nieodkryty potencjał naftowy według stanu na 31.12.2009 r.
Pierwotny genetyczny potencjał gazu ziemnego – 1.078,1 / 3.234,3 mld m3
Nieodkryty potencjał gazowy (po odjęciu zasobów wydobytych i udokumentowanych) jest o 429,3 mld mniejszy i wynosi: 863,4 / 2.590,4 mld m3.
------------------------------
Do zasobów tych możemy dodać przedstawiony w raporcie PIG potencjał odkrycia gazu w łupkach dolnego paleozoiku, czyli 346 / 768 / 1.920 mld m3
------------------------------
Sumaryczny nieodkryty potencjał gazu ziemnego w Polce wynosi wg opublikowanych dokumentów:
W stanie nienaruszonym ------ 1424 – 5154 mld m3
W stanie bilansowym na początek roku 2010 r. ------ 1209 / 4510 mld m3.
-------------------------------
Pamiętajmy:
- w Polsce wydobyto i udokumentowano 430 mld m3 gazu, co stanowi ok. 100-letni poziom obecnego wydobycia
- do odkrycia pozostały zasoby od 3 do 10 razy większe od zasobów odkrytych.
J. Sokoł.
Każdy z nas może się potknąć o problem skali. Dotyczy on także problemów, z którymi tutaj dzielę się z Panem oraz czytelnikami Pan bloga. Występowanie zasobów surowców mineralnych. Sześć wielkich państw ma prawie wszystko.
Nie dysponujemy wskaźnikami z 20-lecia rodzinnych przepływów finansowych i produkcji pana Macieja. Przypuszczam, że te statystyki są nawet lepsze od statystyk dla Polski. Stąd postrzeganie takie a nie inne. I ta moc, której my nie mamy.
Jednak: Nie ulegajmy frustracji, czekajmy aż pękną ;-)
J. Sokoł.
To jest problem (nasz), że nie gdzieś tam głęboko... Tylko nam zależy i chciałoby się, żeby było lepiej. To jest powód, dlaczego się spotykamy na przykład tutaj, ale także słabości, bo wpływu nie mamy żadnego, a to frustruje.
PKB jest świetnym wskaźnikiem, szczególnie jak się go pompuje pożyczkami. Porównując go do wydatków rodziny, to czy rodzina zadłużająca się na potęgę, a zwiększająca swoje zakupy - to nasz ideał? Co czeka taką rodzinę? PKB bez innych wskaźników jest oszustwem, a jak już ktoś porównuje wzrost Polski i Chin, to można ze śmiechu pęknąć.
pierwszym miejscem we wzroście PKB ;-) Mamy kasę możemy kupować wszystko od innych. I to dużo kupować. Cena nie gra roli. Mamy kasę! PKB o tym mówi. Samochody nasze stoją w cieplutkich garażach i czekają gotowe kiedy się wreszcie obudzimy by wyruszyć na kolejne wczasy wspaniałymi polskimi drogami. Oczywiście poza granice Polski.
Dzisiaj Polska jest mniej warta od Apple. Poczekajmy, może niebawem firma Kulczyka będzie warta więcej od firmy Polska. I wtedy nie będzie nam potrzebne żadne państwo, oprócz, oczywiście Państwa Kulczyków.
P.S.
Anegdota: Urodziny 5-latka! Tatuś mówi: Masz dzisiaj 5 lat! I… A tu słyszy proste pytanie: Tatusiu, a gdzie ja je mam?
Panie Andrzeju, gdzie my to wszystko mamy? Pozdrawiam!
J. Sokoł.
Mogę tylko powtórzyć i ostrzec Czytelników, ze są to błędne analizy.
W tym cyklu "20-lecie polskiej energii" pisze Pan pan też o zmianach w produkcji, imporcie itd. brakuje tam właśnie wskazania jakie procesy do tych zmian doprowadziły.
A co tu jest do rozsupływania? Można najwyżej dorzucić jeszcze dokładne dane statystyczne potwierdzające to co napisałem.
PKB rosło nam w ostatnim 20-leciu najszybciej spośród wszystkich 27 krajów należących obecnie do UE? No rosło!
Tak samo ilość samochodów?
Koszty wydobycia węgla kamiennego z powodu rosnących płac stały się wyższe od cen po jakich go eksportowaliśmy? No stały się! Więc co było robić by ograniczyć straty spowodowane sprzedażą poniżej kosztów jak nie zmniejszać eksport, a potem stać się importerem netto?
To wszystko jest dostępne w oficjalnych danych dla każdego z tych 20 lat: PKB krajów, ilość samochodów, średni koszt wydobycia węgla w Polsce itd.
Maciej K.
Trudno takie ogólne hasła uznać za wyjaśnienie, bo piszę tu o imporcie, a nie o konsumpcji, a tu bardzo powierzchowne mieszanie ze sobą faktów i ciągów logicznych, dotyczących ewentualnie zużycia, ale obok importu.
Nie będę więc tego rozsupływał, niech to pozostanie Pana wyjaśnieniem, nie moim.
Do tego, że należałoby podać jakie były przyczyny tego szybszego niż u innych wzrostu importu energii, a ten wynikał z:
1. Faktu, że w latach 1990-2011 w Polsce PKB rósł najszybciej spośród omawianych krajów
2. Wskutek tego szybciej niż w nich rosły tu średnie dochody mieszkańców
3. Wskutek szybciej rosnących dochodów szybciej przybywało tu samochodów oraz szybciej rosła konsumpcja ropy i gazu, które niestety musimy importować
4. Wskutek szybko rosnących pensji szybko koszty wydobycia węgla kamiennego w Polsce przekroczyły jego cenę rynkową, co zmusiło Polskę najpierw do zmniejszania jego eksportu, a ostatecznie do stania się jego importerem netto.
Acha - i proponowałbym dodać choć jeden kraj, który rozwijał się w tym okresie szybciej niż Polska (wszystkie zamieszczone w zestawieniu rozwijały się wolniej od nas) - np. Chiny - 20 lat temu eksportera netto ropy i węgla, a dziś największego na świecie importera węgla i drugiego po USA największego importera ropy.
Maciej K.
... bo jak by mogło - to by już było" ... tak się mawiało przed zapanowaniem amerykańskiej demokracji ... Ale jak się okazuje - to porzekadło bardziej się odnosi do niej - niż do naszej starej demokracji ludowej ... ;-)
... trudno jest odmówic sobie poniższego cytatu:
... a jak się robi wszystko żeby takich okoliczności nie było ? ...
... czy to się nie nazywa przypadkiem - "łyszful tsynking" ? ...
... czy to nie byly przypadkiem ostatnie podrygi zdrowego rozsadku ?... A tymczasem;
... być może - narazie ... ;-)
... szczególnie tego - w niezrozumiały sposób zadłużającego - całe państwa !!! ...
... a gdzie się podzieje ta reszta - nie odzyskana ? ... ;-)
... czyli, może w końcu się okaże, że będzie tylko - o te 311 mld za dużo i ... i w ten sposób - ten wyjątkowo dochodowy szwindel się w końcu - rypnie ?... ;-)
PS. - to mi przypomina szkolne zadanie - z napełnianiem wany (to było takie coś - do którego nalewało się, o ile się jeszcze udało, ciepłej wody - żeby się można było, raz na tydzień, wykąpać ... ale to już jest czas dokonany i zaprzeszły) ... tak czy owak - były kurki które próbowało się odkręcić czyli otworzyć i - korek na dnie wanny który można było, przez przekorę, przedwcześnie - wyszarpać i uciec - jak sie udało - bezkarnie ... ;-)
... i tu się zaczyna współczesny problem; z kurków cieknie coraz mniej wody ("ciężko się doją") a otwór odpływowy z wanny się jakoś dziwnie powiększa ... i bądz tu mądry i oblicz - za ile czasu trzeba będzie - zapomnieć o kąpieli ... i oby tylko ... ;-(
Ale jakby sprzeczne wewnętrznie.
Oczywiście, że wzrost zużycia energii i wzrost gospodarczy są ściśle skorelowane w gospodarkach rozwijających się, które nie osiągnęły jeszcze poziomu postindustrialnego.
Wzrost gospodarczy? Tak, nie tylko PKB, ale także produkcji:
Pisałem o tym tutaj: http://szczesniak.pl/1986
Ale do czego Pan dąży?
Takie pytanie: Czy zdaje Pan sobie sprawę z tego:
1. Że wzrost konsumpcji energii jest skorelowany ze wzrostem gospodarczym.
2. Że w okresie 1990-2011 Polska miała najwyższy średni wzrost gospodarczy spośród wymienionych krajów.
Maciej K.
są usuwane
Niestety wszystkie znaki na niebie i morzu wskazuja ze bedzie gorzej, wszak mamy postep :(
Pozdrawiam
Andrzej
... dla tego siedzącego po lewej stronie ...
Siedem cudów socjalizmu:
1. Każdy miał pracę
2. Mimo że każdy miał pracę, nikt nic nie robił
3. Mimo że nikt nic nie robił, plan wykonywano w 100 procentach
4. Mimo że plan wykonano w 100%, nigdzie niczego nie było
5. Mimo że nigdzie niczego nie było, każdy wszystko miał
6. Mimo że każdy wszystko miał, wszyscy kradli
7. Mimo że wszyscy kradli, tego, co kradli, nigdy nie brakowało
Siedem cudów kapitalizmu:
1. Nikt nie ma pracy
2. Mimo że nikt nie ma pracy, wszyscy pracują
3. Mimo że wszyscy pracują, plan nie jest wykonywany w 100%
4. Mimo że plan nie jest wykonywany w 100%, wszędzie wszystko jest
5. Mimo że wszędzie wszystko jest, nie każdy wszystko ma
6. Mimo że nie każdy wszystko ma, kradną głównie ci, co wszystko mają
7. Mimo że kradną ci, co wszystko mają, nie udaje się nikogo złapać za rękę
... za jego czasów - on jeszcze nie miał okazji ich - ani poznać ani przewidzieć ... ;-)
... jak gwałtownie przestają pracować tak jedni jak i drudzy - i to przy - "maleniu procentu bezrobocia" - ;-)
... ten wykres jest wyjątkowo wymowny ... to wygląda mi na staczanie się pociągu po pochyłej po zerwaniu hamulców ... czyli coraz szybsze zbliżanie się do - katastrofy ... ;-(
Zabrakło Wielkiego Brata ze wschodu, puściły więzy... Teraz będzie powtórka z 1929. Oby łagodniejsza.
Przypomina mnie to jeden obrazek:
Walka klasow come back. :)
Warto się przyjrzeć, jak w Ameryce mężczyźni tracili pracę przez dziesięciolecia. W 1948 r. pracowało ich prawie 90% populacji, w 2012 - zaledwie 73%. Więcej niż 1/4 mężczyzn nie pracowała.
W pracy zastępują ich kobiety: w 1948 r. pracowało zaledwie 30% kobiecej populacji. W 2012 dwa razy tyle: 59%.
Dobre uzupełnienie do danych z postu.
- - -
źródło: Washington Post
Czas na aktualizację danych (marzec 2012).
Zadłużenie wzrosło do 37,75 miliarda złotych
Liczba klientów niespłacających zadłużenia także - do 2 milionów 158 tysięcy.
Przepływy klientów 147 tysięcy ubyło, 222 tysiące przybyło:
Pętla zadłużenia prywatnego systematycznie się zaciska.
- - -
źródło: InfoDług marzec 2012
... nie potrzebujący ani zwiazków zawodowych ani poparcia mediów tylko rozwinięcia i skorzystania ze swojego zdrowego rozsądku i kobiecej niezawodnej intuicji wynikającej z genetycznej potrzeby zachowania gatunku w sytuacji jego zagrożenia ... http://www.rp.pl/artykul/495345,856499-Z... Nasze Kochane Panie spostrzegły się, że własnym sumptem potrafią skuteczniej pomnożyc okruchy zdobyte i przyniesione do Domu przez swoich mężów niż je próbować same w obecnym układzie zarobić ... Takim "budowaniem rodzinnej Warowni" stawia się Panów przed innym rodzajem życiowych wyzwań - zapewniając im moralne zaplecze ... Nie przewidziana tendencja baaaardzo niechętnie widziana przez globalizm ... Wyobraźcie sobie - żyć lepiej - za mniej ... a co z tym PBI ? ... ;-)
Opowiadania o eksporcie gazu, położeniu Gazpromu na plecy, od samego początku były opowieściami z cyklu: "Nie takie rzeczy ze szwagrem się robiło po pijaku". Szkoda tylko, że oficjalni przedstawiciele państwa tak przybredzali.
Nawet gdyby tego gazu bylo 5 bln metrow to silowanie sie z Rosja w roli eksportera na rynku europejskim byloby trudne, Rosja ma ok 50 bln udokumentowanego gazu konwencjonalnego (ktory jest tanszy w eksploatacji). Rocznie w Rosji odnajduje sie kolejny bilion metrow szesciennych gazu. My przez 3 lata nie znalezlismy nic. Caly polski gaz lupkowy (powiedzmy realnie 400 mld) starczyloby na zapelnienie ukonczonego gazociagu polnocnego na 5-6 lat. A gazociagi buduje sie na perspektywe ok 30 lat. Wystarczy przecietna inteligencja zeby spostrzec ze rachunek sie nie zamyka. W Polsce niektorym politykom i dziennikarzom zabraklo nawet tej przecietnej. 2+2 = 4 i nic nie poradzisz, ale "nasi" zawsze probuja czarowac. Przykre
thrill
Ploty chodzą różne, ale firmy nie mają za tęgich min. W Polsce jest dużo gazu zaazotowanego, więc nie byłoby to nic rewelacyjnego.
Ciekaw jestem, czy ta ocena "20% metanu" sie podtwierdzi. Jezeli to tak, to za jakis czas napisza ze byla "afera".
I jego "schładzanie" gospodarki. A już szczególnie sektor węglowy to schłodzony został do bólu. Widać zresztą, że trend spadkowy w eksporcie energii (czytaj węgla) zaczął się po 1996. Ale to jest nastawienie do węgla, które już w 1990 dominowało. Właśnie odświeżyłem sobie dokumenty z tamtego kresu. Węgiel = nieszczęście.
że jednak nasi politycy potrafią czasami dotrzymać słowa.
Proszę sobie przypomnieć co chyba w 97 obiecał nasz guru finansów i gospodarki, a jego następcy "tylko" kontynuują jego dzieło.
Nagy ma oczywiście rację co do nieopłacalności. Ale jednocześnie kwestionuje te szacunki. Nie pamiętam, żeby kwestionował amerykańskie.... Czy ktoś oprócz mnie publicznie to robił? Bo prywatnie kilku narzekało na przesadzone dane.
Ale jeśli ten szacunek PIG-u okaże się właściwy (a pokątne informacje na temat nowych odwiertów to potwierdzają) to nic z tego nie będzie. Przynajmniej na razie.
... z wieczora" pojawiła się ta informacja, przeoczona przeze mnie. Jest tam mowa o tym, o czym my tutaj rozprawiamy od 22 marca:
"Gdyby przyjąć dane z raportu PIG za właściwe, to należałoby przerwać prace poszukiwawcze gazu łupkowego – uważa Stanisław Nagy z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej."
http://biznes.onet.pl/nagy-raport-pig-je...
„Jego zdaniem, „żadna firma nie jest w stanie wykonać odwiertu (pionowego lub poziomego) wraz z zabiegiem szczelinowania tak tanio, jak wskazywałyby na to dane z raportu”. "W dokumencie określono, że z przeciętnego otworu w naszym kraju można uzyskać 11,3 mln m sześc. gazu, a maksymalnie 28 mln m sześc. i to w całym okresie eksploatacji” – przypomniał ekspert.
„Zatem biorąc pod uwagę warunki kredytowania takiego przedsięwzięcia, oraz że ok. 75-80 proc. gazu przypadającego na jeden odwiert uda się wydobyć w ciągu 10 lat, to realne wydatki na pełen odwiert musiałby być niższe niż 9 mln zł, by zostały pokryte przez przychody z eksploatacji. Nie znam nikogo, kto w Polsce przy tak niskich nakładach byłby w stanie wykonać wszystkie prace” - powiedział Nagy.”
P.S.
Nie pojawia mi się linijka formatowania tekstu.
J. Sokoł.
"Nie samym chlewem człowiek żyje" -- cytat bez błędu z portalu Salon24.pl
Nie podejrzewam - a jednak ... Zapewniam Pana, że dość dobrze rozróżniam: produkcję - sprzedaż; inwestycję - amortyzację itp. Nie obcy jest dla mnie problem skali. Programowanie w Pascalu było kiedyś moją wielką pasją. Programowanie strukturalne uczyło pisania algorytmów, definiowania punktów decyzyjnych. Wystarczył do tego tani produkt Borlanda. Człowiek pozbawiony tego narzędzia może wiele rzeczy przeoczyć. Mam na dowody. Nie mam natomiast zielonego pojęcia o programowaniu obiektowym. Sama nazwa jest dla mnie złowieszcza - to ja mogę być tym obiektem ;-)
Porównał Pan III RP do przedsiębiorstwa. Czy to przedsiębiorstwo ma Pan na myśli pisząc: "Nie dajemy sobie rady."
Ja na swoją SM też patrzę jak na spore przedsiębiorstwo, które daje sobie radę.
Czy ktoś oprócz mnie zwrócił uwagę na sprzeczności w raporcie PIG? Czy tak trudno było/jest to wykazać?
J. Sokoł.
:-)
Trochę zaszliśmy w maliny. Nic nie mam przeciw podnoszeniu standardu życia. Ocieplenie jest absolutnie OK. Zawsze jest jednak rachunek ekonomiczny: czy wydać 100 jednostek na docieplenie czy przez 10 lat zużywać więcej energii za 80 jednostek (powiedzmy - zdyskontowane). Koszt nie jest jedynym czynnikiem, ale podstawowym. Dlatego wmuszania na siłę efektywności energetycznej (w tym docieplania) nie powinno się forsować. Bo tych dwudziestu jednostek zabraknie na chleb, buty itd. Jak mówi motto „Podręcznika mądrości" Józefa Marii Bocheńskiego: "Racja fizyka Kaśka butów nie ma"
Podstawowe nieporozumienie leży na linii produkcja - zużycie (czyli komfort). Zużycie to inna bajka niż produkcja. Zużycie może spadać z różnych powodów. Natomiast produkcja, czyli "krajowa produkcja energii" nie musi być z nim na stałe związana. Jest możliwość eksportu (węgla, energii elektrycznej). Produkcja jest wartością, dzisiaj wytwarzanie surowców energetycznych jest bardzo dochodowym zajęciem. A my? Nie dajemy sobie rady. To jest moje przesłanie.
Mieszanie tego ze zużyciem - prowadzi nas do nieporozumień.
Jak to się kiedyś mówiło: "ja o chlebie, ty o niebie".
P.S. Z tym "Cena energii rośnie tak czy siak" to nie tak do końca. Kiedyś podyskutujemy.
Panie Andrzeju,
nadal "Zapewniam Pana, że w tym przypadku spadek zużycia jest w przeciwprądzie do komfortu, który rośnie." Moja opinia o działaniu SM na poletku „wodomierze” świadczy, że nie chwalę działalności tejże w całej rozciągłości.
To lokatorzy każdego bloku decydowali o tym czy inwestować w elewacje. Dostaliśmy kosztorysy robót i ocenę spodziewanych oszczędności. Były bloki, które nie pozyskały odpowiednio wysokiego poparcia dla tego projektu. Ale z upływem czasu to się zmieniło. [Takie podejście powinno obowiązywać przy poszukiwaniu gazu z łupków, o czym piszę w innych komentarzach. Nie chcą – nie wchodzimy.]
Komfort – to dla mnie także wyciszenie mieszkania, zatkanie szczelin wszechobecnych w wielkiej płycie, o estetyce otynkowanych budynków nie wspominając. Cena energii rośnie tak czy siak. Dzisiaj płacę czynsz w wysokości 425 zł, a bez tej inwestycji byłby on o 165 zł wyższy. Jest także możliwość zastąpienia term gazowych ciepłem zdalaczynnym. Napisano już kosztorys takiej operacji dla mojego 10-kondygnacyjnego budynku. To jest trudniejsze, bo część lokatorów ma nowe piecyki gazowe. Ja preferuję komfort bez gazu w budynku, mimo zapewnień geologa PIG, że metan jest nieszkodliwy dla zdrowia ;-). Ale chyba „Jaś nie doczeka[ł]”.
Czy podejrzewa mnie Pan o brak „głowy” lub „ołówka” do kalkulacji tak błahych spraw? Jeśli tak jest istotnie, to nie ma co liczyć na pozyskanie miana osoby wiarygodnej przy opiniowaniu dość skomplikowanych zamierzeń inwestycyjnych w poszukiwaniach. Tym samym rozwiał Pan moją nadzieję na partyjkę gry w okręty ;-).
Pozdrawia Pana „trafiony, zatopiony”
J. Sokoł.
Tylko jak w państwie tworzy się oligarchia, niszczy się oddolne inicjatywy i działania pojedynczych osób są niwelowane, to trudno, aby ludzie czuli z tym więź. W sposób naturalny odrzuceni wypinają się plecami. Czy w XVII w. panowała i dzisiaj panuje anarchia, ludzie aż tak dla wolności nienawidzą państwowości? Tymczasem z historii można wywnioskować, że to partykularne interesy dały górę idei wolności. Skąd ta skłonność do spychania wszystkiego w jeden kąt? Łatwiej się walczy?
Chyba wyszedł groch z kapustą...
Pozdrawiam
Dżem F.
Żadnej niechęci, zacytowałem tylko klasyka. Ba, pisząc komentarz nie czytałem poprzedników do których mnie Pan zaliczył.
A w tej krótkiej wypowiedzi można byłoby się doszukać tylko sarkazmu podyktowanego obserwacją rzeczywistości.
Zgadzam się. Tylko, że to państwo powinno przynajmniej być znośne. A tymczasem cytując znowu klasyka Ks. Piotr Skargę:
Bo czy Pan nazwie normalnym, by jakaś ministra zatrudniała fryzjera. Ja rozumiem znajomemu można ufać, znajomego fachowca powinno się zatrudnić. Ale przykładów kumoterstwa i krojenia tortu dla siebie jest więcej. Kręcenie lodów to znakomity interes. Choćby ostatnio opublikowany raport Vistuli o wpływie lobbystów na tworzenie prawa w Polsce.
I odnosząc się równocześnie do Pańskiego niższego komentarza. Pan mi powie jak naprawić Państwo, żeby się różne grupy interesu nie oburzały o naruszanie status quo i bezpieczeństwa.
Dlaczego Pan mnie przyrównuje do anarchistów? Bo "wolnościowiec", to od razu be -anarchia. Ależ oczywiście, że nie. Anarchiści, libertarianie, republikanie, czy socjaliści to utopijni durnie. Mnie chodzi o zachowanie równowagi i przywrócenie zasad i wartości, które leża u Podstaw naszej cywilizacji. Chyba nie były złe skoro podbiliśmy i skolonizowaliśmy świat, jako Europejczycy wiedliśmy prym. Teraz nie ma czego podbijać przynajmniej na Ziemi, ale technologiczny rozwój zaczyna przygasać i rozmieniać się na drobne w imię pustych haseł.
Tak jak poprzednie zdania, to jest brzydka manipulacja. Każdy bierze odpowiedzialność za osoby, które są mu podległe. Im wyższa posada, tym większa odpowiedzialność. Tymczasem pokutuje rozumowanie, że im jesteś wyżej to tym więcej ci wolno. Ja mogę być odpowiedzialny za tych, którzy są wokół mnie. Myśli Pan, że ja nie czuję takiej odpowiedzialności? Moi rodzice mogą w ogóle nie dostać emerytury, jak kolejne rządy będą sobie przesuwać wbrew Prawu kolejne daty progu emerytalnego. A odkładali przez całe życie znaczną część wypracowanych dochodów, bo byli do tego zmuszeni.
I znów brzydka manipulacja. Co innego wychowywać dzieci, co innego traktować podobno dojrzałych ludzi jak dzieci. Jak ludzi się traktuje jak dzieci to i rozumku uchodzi. A z wolnością to jak w tym amerykańskim powiedzeniu twoja wolność machania pięścią kończy się przed moim nosem. Proszę popatrzyć na zmiany mentalności tych Amerykanów mieszkających w metropoliach, szczególnie bardzo demokratycznych, a tymi przebrzydłymi "wolnościowcami", o "starym" przysposobieniu. Gdzie więcej ludzie mają rozumu, poczucia wspólnoty i patriotyzmu? Gdzie jeszcze można zobaczyć oznaki wzajemnej pomocy? Którzy z tych ludzi mają większe poczucie odpowiedzialności?
Pozdrawiam
Dżem F.
Mnie się wydaje, że nasi polityczni decydenci, mówiąc delikatnie, po prostu sobie nie radzą. Bo jeśli ktoś z własnej woli, świadomie, oddaje to, co ma najcenniejszego...
Wszystko poza tym jest skutkiem, mniej lub bardziej dalekosiężnym.
Czy chodzi o to by Polskę kontrolować gospodarczo (typowy kolonializm), czy też w grę wchodzą jakieś wyższe ideały typu "walka z przeludnieniem". Pierwsze już się dokonało, a drugie ma przed sobą jeszcze długą droge.
__
groch
Prawda o konsekwencjach wybudowania BTS-2 (który powtarzam po raz kolejny - nie musiał powstać!) powoli dociera do świadomości społecznej. Naftoport szacuje, ile straci.
"PERN, - właścicielem polskiego odcinka „Przyjaźni" jeszcze nie wie, ile straci. " E, naprawdę, przecież to proste. Ilość ton razy stawka.
Argument: "Rekompensatą za utracony eksport rosyjskiej ropy mogą być dodatkowe dostawy na potrzeby polskich rafinerii".. Warto pamiętać, że przy eksporcie to są nasze dochody. Gospodarka dostaje z zewnątrz środki za świadczone usługi. Teraz to się zamieni w koszty. My będziemy płacić za te usługi. W droższych trochę cenach paliw.
Jakiś nieujawniony branżowiec mówi:
To oczywiste - i wszystko to dawno mówiłem. Szkoda, że nikt trochę wyżej nie słucha.
Oszczędności z jednej, a koszty z drugiej. Ciekawe, ile to kosztowało, a kiedy zwróciło. I problem, jak policzyć koszty, bo tutaj państwo dopłacało.
W kraju, który ma dość dużo surowców dla ciepłownictwa i to tanich, nie powinno się oszczędzać w ten sposób, bo koszty tego oszczędzania są wyższe od zysków. Japonia - ma to sens, bo uboga energetycznie. U nas - węgla do oporu.
A wystarczy przyjrzeć się ostatniemu takiemu schematowi oszczędzania, czyli ustawie o efektywności energetycznej, by zobaczyć, że jest to robienie sztucznego rynku dla dostawców wyposażenia (owych "wodomierzy"). Potem mniej zużywamy, a więcej płacimy. Bo przecież koszt idą w górę.
Oszczędność ciepła nie jest Panem Bogiem.
Zestawienie zużycie energii cieplnej w mojej SM, przedstawia się następująco [dotyczy stałego zestawu budynków i mieszkań]:
1995 - 243,8 tys. GJ
2007 - 136,4 tys. GJ
2009 - 128,9 tys. GJ
W ciągu 15 lat termorenowacji zaoszczędzono ponad 44 mln zł. Wydano pieniądze na inne cele, przyczyniając się do rozwoju małych firm budowlanych. Rachunki za ogrzewanie też nie lecą na łeb i szyję w dół, bo ceny energii rosną. Koszt w poszczególnych budynkach różni się i wynosi od 1,70 do 2,20 za 1 m2/miesiąc czyli 20,40 - 26,40 za m2/rok.
Zapewniam Pana, że w tym przypadku sapadek zużycia jest w przeciwprądzie do komfortu, który rośnie. To samo dotyczy zużycia wody.
Ale tu denerwuje mnie wymienianie wodomierzy u lokatorów obligatoryjnie co 5 lat, wynikające z przepisów o atestach tych urządzeń. Moim zdaniem nie ma takiej potrzeby, bo spółdzielnia nie handluje wodą z lokatorami i nie daje nam faktury VAT. Jest to urządzenie pomocnicze do rozliczeń w budynku. Atest obowiązuje tam, gdzie wodę przejmuje użytkownik od dostawcy, czyli wodociągów. Ale nikt nie chce tego marnotrawstwa zrozumieć. Niektórzy nawet pochwalają ten proceder, bo daje ludziom pracę.
J. Sokoł.
Pan profesor zna trochę Polskę:
Gazeta
Tak, tam wykres był starszy trochę.
Co do dyskusji. Dla mnie energia nie jest najwyższą wartością. Jest funkcją dobrobytu. Jeśli mam do wyboru podniesienie poziomu życia i oszczędzenie energii wybieram to pierwsze. U nas dominuje trend odwrotny. Ze zdziwieniem zauważyłem, że tak było już od 1990 roku (pierwsza strategia energetyczna polskiego państwa. Niechęć do węgla na potęgę... zadziwiające
ale \warto wrócić: "Polska energia - regres konsumpcji"
... z tego samego źródła dodał Pan w przywołanym wyżej artykule. Jest tam też nasza dyskusja [różnimy się pięknie ;)]. Wzrost produkcji energii w okresie rozwoju przemysłu ciężkiego oraz realizacji wielkich budów mnie nie dziwi [nowe kopalnie udostępniające pokłady na dużych głębokościach, mechanizacja wydobycia, budowa huty Katowice, działające stocznie itp.].
Upadek energochłonnych przemysłów oraz większe poszanowanie energii w wielu sektorach dają to o czym Pan pisze. Badanie energochłonności skumulowanej w każdym ustroju ma sens.
Dzisiaj będzie Pan na konferencji o gazie łupkowym. I w tym przypadku trzeba myśleć o takim badaniu. Już teraz. Usiłuję zwracać na to uwagę w swoich komentarzach. [Zazdroszczę młodym narzędzi do pracy. Mnie do wizualizacji pomysłów musiał wystarczyć komputer XT oraz własne programy pisane w Pascalu.]
J. Sokoł.
To jeszcze kawał roboty, żeby cokolwiek wiedzieć. Ale tego natężenia nadziei i obietnic, które w końcu wydają się być całkowicie pustymi, nie idzie wytrzymać. Trzeba spuścić trochę powietrza z tego fałszywego balona.
Dzisiaj anarchizm to ekstrema, powszechne jest podejście wolnościowe, tj. usunięcie wszelkich innych pierwiastków, konstytuujących wspólnotę (podległość, solidarność społeczną, poczucie wspólnoty). Wolność nie ścierpi żadnych ograniczeń, szczególnie państwa, podatków itd. Ale już nie potęgi kapitału, upokarzających warunków pracy itd... To wolność dla młodych, bogatych (lub aspirujących) i niechcących ponosić żadnych obowiązków na wspólnotę.
Z tą wolnością to jest ładny fakt z życia Mścisława Roztropowicza. Jego córka opowiadała, że tata nie zmuszał ich do grania. Po prostu sadzał przy pianinie i już. A dzieci w ramach wolności oczywiście nie grały. I nie są muzykami. Dzisiaj córka mówi, że MA ŻAL, ŻE OJCIEC JEJ NIE ZMUSZAŁ.
Jak dać wolność dzieciom...
Dzięki za wskazówkę, powoli dojdziemy do pełniejszego obrazu Polski energetycznej.
Ale dla uzupełnienia dzisiejszego tematu, wykres z IEA, który mam tylko w obrazku:
Polska - jak widać - to bardziej skomplikowany przypadek, ogromna produkcja w latach 70 i 80-tych, potem gwałtowne spadki.
Witam o świcie!
Zachęcam także do pokazania ścieżki dwudziestoletniego dreptania do punktu pokazanego na ilustracji pod tym adresem:
http://szczesniak.pl/2055
Cytat z mojego komentarza: „Startowaliśmy prawdopodobnie z pozycji gorszych, czyli tych po lewej stronie. Przesuwanie zacofanej gospodarki powinno postępować pod kątem ostrzejszym od ścieżki. Ideał zwiększanie X bez wzrostu Y, czyli marsz na wschód krokiem logarytmicznym ;-)”
Przekonamy się wtedy czy do oka oraz pamięci uda się dodać intuicję sokoła, którą można też nazwać poprawnością rozumowania ;-)
J. Sokoł.
Błąd!
Wczoraj kończyłem tekst o 20 leciu energetycznym. Na koniec wrzuciłem jeden z wykresów na blog. Ale już zmęczony byłem. Poprawione, dzięki serdeczne :-)
W ostatnim zdaniu jest błąd, powinno być 100 mln ton ekwiwalentu ropy rocznie tak jak to się czyta z rysunku.
Komentarz do usunięcia.
J. Sokoł.
Eh, może byc jeszcze inaczej, dotąd zrobiono tylko 22 odwierty, z tego trzy poziome. Nie wiem skąd tyle entuzjazmu i smutku?
Fisz
__
Groch
Polacy w XVI, XVII wieku nie chcieli mieć państwa. Niechęć była posunieta do tego stopnia, że w pewnym momencie nasi sąsiedzi zauważyli, że obok nich leży ogromna próznia geopolityczna. Ludna, bogata i nie broniona. Zajeli próżnię, a od tego momentu Polacy anarchiści zaczeli utrzymywać państwa obce. Wtedy paru "wolnościowców" się obudziło, ale jak na głupców przystało skanalizowali aktywnośćć w bezsensownych próbach siłowego wywalczenia niepodległości - czyli na warunkach silniejszego przeciwnika.
Nie chcę urazic, ale wg. mnie ludzie o mocno wyrobionych poglądach, ale tendencji do uproszczonego ujmowania rzeczywistości, naduzywają sloganów. Mamy: "to przez socjalizm", "to przez kapitalizm", "imperializm", "faszyzm" itd. To jest język świetny aby wejść do grona swojaków i się wzajemnie adorować za słuszność poglądów albo przeciwnie - by się pokłócić z przeciwnikami. Na poziomie magla oczywiście. Bo cóz znaczy "socjalizm"? U licealistów czczących JKM to synonim syfu, u lewaków synonim raju. Każdy może to pojęcie rozumieć zupełnie inaczej, nawet gdy jest wobec hasła obojetny. Rozebrać system ekonomiczno-społeczny państwa na czynniki pierwsze, wymienić patologie niezależne od -izmu (np. korupcja, sposób emisji pieniądza) - to już jest niestety mało porywające i trudne.
Co to znaczy " utrzymania tej socjalistycznej UTOPII"? Unia Europejska to pomysł na skoncentrowanie władzy na poziomie kontynentu. W czyich rękach - to już kwestia osobna. Pan naprawdę myśli, że tam na górze ktoś buduje socjalizm powodowany szczerą ideologią? Znakomita większość komunistycznych dyktatorów opływała w luksusy importowane ze zgniłego zachodu. Komunizm to była ideologia dla pożytecznych idiotów i sposób niewolenia ludzi. Z drugiej strony jest podobnie. Cwani bankokraci sączą propagandę, że kryzys grecki to wina Greków żyjących ponad stan. A zatem socjal, a zatem socjalizm. O tym skąd prywatne banki miały pewność, że na pożyczaniu niewydajnej gospodarce nie stracą - cicho sza. O tym, że banki centralne typu FED po cichu i po uważaniu wspierają wybrane banki, a tamte po uważaniu przyznają kredyty na rozwój przemysłu należacego do zaprzyjaźnionych przemysłowców też cicho sza. Dla mnie to coś przypomina feudalizm opakowany w demoliberalne szatki. Czy to wyjaśnia czemu rząd Pana okrada? Na pewno nie. Jest milion możliwych przyczyn dla których obywatel może czuć, że więcej płaci państwu niż od niego dostaje. ( Pomijam odczucia fanatyków dla których państwo jako takie jest złe a każdy podatek to kradzież )
__
Groch
[quote=Andrzej Szczęśniak]"I etap - 30 mln ton rocznie. II etap (+ pompy) 38 milionów. czyli tak połowę Białorusi + Ukrainy."
Jaka jest obecna-choćby w 2011 ) średnia przesyłalność rurociągu "Przyjaźń", i co istotne: jakie są szacunki co do ilości przesyłanych w kierunku zachodnim rurociągiem Przyjazń na rok 2012? Co z zaopatrzeniem zakładów niemieckich(w b.NRD) które otrzymują ropę z tego ropociągu?
Wolf
I etap - 30 mln ton rocznie. II etap (+ pompy) 38 milionów. czyli tak połowę Białorusi + Ukrainy. Można zacząć myśleć o Odessa - Brody. Próba z Białorusią już była. Przeszło. Więc może nareszcie spełni się marzenie dywersyfikatorów? Tylko po ile ta ropa będzie?
BTS-2 prawie zakończony, ciągle jest etap prób. Warto pamiętać, że został ten system wykonany w ekstra tempie. Wg pierwotnego planu miał zostać zakończony w końcu 2012 r. Przyspieszono o rok, ale dali radę tylko o 9 miesięcy.
... pierwsze 12 godzin ... ;-)
http://www.youtube.com/watch?v=N3q5NyxI8...
... coś na pierwszego kwietnia ... ;-)
... ale brzmi złowieszczo-wiarogodnie ... ;-(
... no cóż - "nosił wilk razy kilka - poniosą i wilka" ... tylko jak i kiedy ??? ...
... a to jest takie proste, żeby zrobić tak - aby do tego nie doszło ...
http://www.youtube.com/watch?v=WLJBFATqd...
Czy I etap inwestycji można uważać za zakończony?
Wolf
Panie Ferdynandzie! [Treść i miejsce tego wpisu podpowiada mi, że to Pan].
Ale Pan mnie zmartwił. Diagnoza, że nie zacofanie techniczne, ale degrengolada moralna stoi u podstaw naszych kłopotów gospodarczych jest chyba prawdziwa. Nie wiem tylko, dlaczego jest lepiej gdy: „ktos te projekty musi sprawdzic, zatwierdzic i sie pod tym podpisac no i zorganizowac przetarg. Takie male zabezpieczenie :)” Czy tak jest naprawdę? Podobno organizowanie przetargów jest przyczyną największych strat z powodu łapówkarstwa, ustawiania warunków pod jeden podmiot, wybierania wykonawców tanich – a co tanie to tandetne i w konsekwencji droższe.
Czy sądzi Pan chyba, że kolejny otwór w Lubyczy, czyli w Szaleniku będzie wiercić firma czeska lub chińska [bo robią to taniej] a nie firma – córka?
Przy sobocie po robocie:
Wiadomość o tym urządzeniu przywołała w mojej podświadomości tekst piosenki z lat 70 „Drzewa ruszają w drogę” – „drzewa ogromne, jak wieże, wchodzą przemocą do miast” – po roszadzie: wieże ogromne, jak drzewa, wchodzą przemocą do miast”. Zachęcam do przeczytania całości, bo jest tam też coś o studni.
Pozdrawiam Pana
J. Sokoł.
"faks z projektem wiercenia" to tak jak Pan pisal w ktoryms ze wczesniejszych postow "Alicja itp..." :), zreszta prosze sobie wyobrazic ile mln zl zostaloby utopionych gdyby bylaby mozliwosc "dorzucenia-doslania" projektu. W naszych warunkach polityczno-biznesowych czesto bylby to decyzje nieprzemyslane i narzucane. A tak ktos te projekty musi sprawdzic, zatwierdzic i sie pod tym podpisac no i zorganizowac przetarg. Takie male zabezpieczenie :) Zreszta nie wiem jak Pgnig, ale Lane czy Chevron napewno wysylaja probki do Stanow na badania, a to trwa. Dlatego watpie zeby przy odwiertach poszukiwawczych zawierac klauzule o dalszej wspolpracy przy pozytywnym wyniku, co innego w przypadku eksploatacyjnych. Zreszta skoro rdzeniuja 600 m to nie maja jeszcze wytypowanego horyzontu :) takze ciezko byloby miec juz gotowy projekt.
Zabieg kwasowania czy szczelinowania nie wymaga urzadzenia wiertniczego. takze mozna je wykonac pozniej po demontazu. Ale wtedy nalezaloby miec pewnosc ze to jest wlasnie ten horyzont. Bo przy slabym rezultacie nalezaloby ponownie zamawiac urzadzenie, by udostepnc inny, co prawda tym razem mogloby to byc juz mniejsze urzadzenie.
To super scenariusz, tylko ze nie w kraju medialno-politycznych igrzysk :(
Sugeruje Pan tę drugą możliwość? Czyli przewiduje Pan nie oszczędność ale ewidentną stratę, bo przeniesienie tego ustrojstwa na kolejne boisko musi być droższe od tego zwykłego. Dyrektor Zakładu PGNiG z Krakowa nie mówił o tym, ale tak sądzę. Amortyzacja dobowa tej machiny też musi być większa. Odwiert o planowanej głębokości 4300 m ma zostać wykonany w ciągu 100 dni, a jego koszt 30,5 mln zł.
A może jest tak, że:
1) Mają już rozpoznane przestrzennie parametry poszukiwanych tu konwencjonalnych złóż gazu i ropy sejsmiką 3D, dla której materiałem uczącym były odkryte nagromadzenia w synklinorium lubelskim (m.in. Kraśnik, Ciecierzyn)?
2) Wiedzą co się pod tym względem dzieje na Ukrainie i do wnioskowania o istnieniu tu właśnie czegoś super wykorzystano także tę wiedzę [otwór jest blisko granicy]?
3) Okno poszukiwawcze jest duże i w trakcie głębienia otworu do 4300 m rdzenie z karbonu? [otwór może być poza jego zasięgiem] i dewonu zostaną przebadane i skorelowane z materiałami geofizyki wiertniczej a poziomy w których będą występować jakieś ślady w czasie ciągłych obserwacji laboratoryjnych płuczki i rdzeni zostaną opróbowane rurowymi próbnikami złoża z wynikiem pozytywnym, a ciśnienia złożowe i jego odbudowa zostaną zapisane ciśnieniomierzami wgłębnymi nawet w dwóch cyklach. Zanim otwór skończy decydenci mogą wysłać na wiertnie faks:
4) „Po zakończeniu wiercenia przechodzicie o X kroków na wschód i przystępujecie do wiercenia kolejnego otworu [projekt w załączeniu]”.
5) Materiał rdzeniowy z łupków syluru i ordowiku będą najmłodsze w historii pozyskania. Jeśli odkryje się złoża konwencjonalne wyżej to można przystąpić do ich udostępnienia w pierwszym otworze.
6) Pracę na pierwszym otworze podejmuje ekipa polska stawiają urządzenie zastępcze do prób [perforacja, kwasowanie i szczelinowanie]. W odkrytych złożach udostępnianych pionowymi otworami wykonywano szczelinowanie i uzyskując przemysłowe przypływy. A może i tu planowane jest wykonanie wierceń poziomych dla zwiększenia wydajności, bo węglowodory występują w skałach zbitych o małej porowatości rzędu kilku procent i niskiej przepuszczalności.
7) Rozwiercanie łupków poczeka na opracowanie analityczne rdzeni i geofizyki wiertniczej.
Oby ustrojstwo długo chodziło po placu.
Może to jest zbyt piękny i wydumany scenariusz. Pan ferdus pewnie wie lepiej, bo np. pracuje w poszukiwaniach i wie, że tak nie będzie bo: „Badania laboratoryjne rdzeni, oprobowanie kolejnych interwalow, szczelinowanie i testy. Nastepnie sporzadzenie projektu na kolejny, przetargi itd...”. O łapówkach nie wspomniał ;-) na szczęście.
Ja życzę poszukiwaczom samych sukcesów i logistyki pierwsza klasa express.
P.S.
Mapę złóż gazu i ropy można znaleźć na stronach PIG.
Przepraszam za zbyt szczegółową odpowiedź.
J. Sokoł.
nie ma szans zeby urzadzenie stalo tam dluzej niz na okres wiercenia. Nie oplaca sie. Czas jaki minie od zakonczenia wiercenia tego otworu do wiercenia nastepnego nawet przy zalozeniu ze trafia tam na gaz to min 2 lata. Badania laboratoryjne rdzeni, oprobowanie kolejnych interwalow, szczelinowanie i testy. Nastepnie sporzadzenie projektu na kolejny, przetargi itd... no moze nawet 3-4 lata :)
ferdus
W NaftaGaz jest Pana informacja: PGNiG: kolejny odwiert na Lubelszczyźnie
W Szaleniku obok Lubyczy Królewskiej gazu łupkowego szuka firma Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. W kolaudacji wzięli udział: Min. Budzanowski i Pani prezes PGNiG G. Piotrowska-Oliwa. Z dzisiejszej informacji wykonawcy wiercenia wiemy, że jest to urządzenie do wiercenia otworów eksploatacyjnych z jednego stanowiska.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/PNiG-Kra...
Była tutaj na te tematy mowa w komentarzach:
Leo ---- Gość, 9 lipiec, 2011 - 23:30
PS ---- Gość, 10 lipiec, 2011 - 11:50.
oraz w mojej dłuższej wypowiedzi, której fragment cytuję:
Martwi mnie trochę, że urządzenie inauguruje prace w Szaleniku, a nie w okolicy np. Lubocina, gdzie już coś wiemy o gazonośności łupków. Muszę tczekać cierpliwie 100 dni na wynik pierwszego otworu i wykonanie pierwszego spaceru przez wiertnię na kolejne stanowisko. Pozostaję z nadzieją, że urządzenie to będzie miało tam zatrudnienie przez 2-3 lata i pozwoli zaoszczędzić 3 mln USD. Nie będzie też okazji podsumowania wyboru lokalizacji dla tego super urządzenia dwoma słowami: Szaleni k... -- bo to nie jest dobra nazwa do lokalizacji wiercenia ;-)
J. Sokoł.
Akcje Ophir Enegykupione przez Kulczyk Investments w 2006 r. potroiły swoją wartość. Dzisiejsza informacja o odkryciu dużego złoża gazu w Tanzanii może aktywa polskiego inwestora podnieść. Wcześniej w Tanzanii duże złoża gazu na morzu odkrył Statoil. Zasoby gazu w Tanzanii szacują na 850 mld m3, czyli tyle ile u nas gazu łupkowego. Nie wiemy jeszcze jaką wartość będą miały te olbrzymie zasoby gazu dla inwestorów i dla miejscowej ludności. Wiemy natomiast, że wytrawni poszukiwacze wolą penetrować obszary słabo rozpoznane. Statoil możne pozwolić wylizać innym to co zostało po głównych biesiadnikach w Norwegii i wyruszyć na łowy na obszary prawie dziewicze. Może się najeść! A my? Pomiętaj -- jak się nie najesz to się nie naliżesz!
Piszę o tym dlatego, bo obserwuję także sukcesy firmy Kulczyka w Polsce – poszukiwanie gazu ziemnego w czerwonym spągowcu w okolicy Poznania [Siekierki – Trzek]; kategoria: gaz zaciśnięty na dużych głębokościach.
P.S.
A Tanzania też mnie interesuje, bo mam tam znajomych.
J. Sokoł.
Zadziwia mnie, skąd tyle niechęci do państwa w tych postach. Polacy maja chyba taką podatność na ten wirus. Nie mieliśmy państwa, potem krótko, potem niesuwerenne, dzisiaj marne. Ale państwo jest potrzebne i dzisiaj jest podstawowym elementem walki zbiorowości o własną pozycję w świecie.
Nie walczmy, tylko naprawiajmy.
Sz. P. Andrzeju,
Pan Bóg lubi wystawiać naszą wiarę na próbę.
Z poważaniem
Dżem F.
źródło: http://top.rbc.ru/economics/27/03/2012/6...
Właśnie, ta cała UE to jest fanatyzm i oszustwo nastawione na wydojenie obywateli z pieniędzy poprzez rosnące podatki. Zachłanność odbiera urzędnikom unijnym i naszym krajowym rozum. Jeśli faktycznie zależałoby im na obniżaniu emisji CO2, to paliwo LPG powinno być wręcz preferowane na rynku unijnym, bo jazda na autogazie pozwala zachować mniej więcej 10-krotnie niższą emisję CO2 i w ogóle jest to bardziej ekologiczne paliwo.
Majster LPG
... wielokrotnie go czytając - delektuję się jego trafnością !!!
... z moich obserwacji wynika, że mózg ludzki składa się z komórek ROM i RAM (podobnie jak w komputerze) ...
... jedni ludzie mają więcej ROM, drudzy RAM ...
... nad rozwijaniem RAM trzeba pracować, natomiast ROM łatwo się daje zapisać (wypalić) i tak już pozostaje ... ;-(
... zachodnie media celują w zarzucaniu / przywalaniu RAM blachostkami i słodziutko, wprost niepostrzeżenie, wypalają ROM ... no i - "po ptokach" - pogląd zostaje utrwalony jak tatuaż ...
... na szczęście, to jest łatwo dostrzegalne ... jeżeli w zaczynającej się dyskusji, na podane argumenty, u tego z kim się próbuje nawiązać rozmowę - występuje efekt - "starej płyty gramofonowej - z przerwanym rowkiem" - to nie należy tracić czasu, tylko od razu przejść na wypróbowany - "temat pogody" ... pozwala to, co prawda - na nieproduktywne - ale za to na nieszkodliwe spędzenie czasu (jeżeli można sobie na to pozwolić) ... ;-)
ma Pan rację LPG jest dla biednych ludzi - przez 5 lat pracy na etacie zostałem "obrabowany" przez tzw. "rząd" na ok 150 tyś. pln (zus,podatki) - nie stać mnie na mieszkanie/dom, nie posiadam nowego samochodu ale mam świetną zdolność kredytową :-) i żeby spławić naganiaczy z banku musiałem zablokować nr. telefonu na stronie banku.
fanatycy tzw. ue będą nakładać coraz to wyższe podatki a wszystko w imię utrzymania tej socjalistycznej UTOPII
w polsce już podatek od deszczu, podatek od śmieci :-) wzrost składek OC (kiedy chcą to podwyższają) itd....
mnie głównie chodzi o doświadczenie zawodowe no i mam możliwość dorobienia :-)
a socjalistom pluje w twarz !
czyli w duzym uproszczeniu srednio przypada 5,5 mld m3 na koncesje :)
Pomimo raportu, wciąż trwa jakaś euforia. Jeszcze jeden przykład:
http://biznes.interia.pl/raport/gaz-lupk...
A minister Budzanowski mówi: "Gaz łupkowy to priorytet polskiej polityki energetycznej"
http://gazownictwo.wnp.pl/gaz-lupkowy-to...
Mhmmm... my chyba kochamy być oszukiwani.
Zachęcił mnie Pan do opublikowania w końcu tego: http://szczesniak.pl/2129
... niezgodnie ze standaryzacją zachodnią ... Dla przykładu: http://www.youtube.com/watch_popup?v=pti...
Kiepski prowadzący program. Nie dał się Panu wypowiedzieć chyba ani razu :). Poza tym najważniejsze pytanie brzmi - czy robić w samochodzie instalację gazową? Czy są jakieś plany podwyżek akcyzy na LPG?
Pozdrawiam
Karol Michalski
Ja jestem artysta nie analityk, ale po uczelni mat-przyrodniczej gdzie mnie rochę wytresowali ;) To jak z żołnierzem, który się nie garbi choćby z natury przejawiał takie tendencje.
__
Groch
dla krajów bogatych, posiadających rozliczne przewagi (np. technologiczne). Wtedy mówią: równe reguły gry, liberalizacja, konkurencyjne, otwarte, przejrzyste ... rynki.
To, że u siebie nie stosują tych haseł, to jedno, drugie, że gdy byli słabsi (np. USA od W. Brytanii) postępowali całkiem inaczej. Tak jak dzisiaj Chiny i Rosja.
Kraje biedne, ze słabym państwem, bez silnego własnego przemysłu, wychodzą na takim liberalizmie jak Zabłocki na mydle. Co widać po Polsce.
Dziekuję za ten i podobne tematycznie artykuły. Kiedyś żyłem demagogią z TV w której podkreslano zbyt wysokie koszty pracy w Polsce. Abstrahując od podatków, zus itp, to i tak cała pensja brutto w Polsce jest niższa niż w krajach gdzie zapotrzebowanie na pracę jest wyższe. A teoretycznie np. niemieckiemu robotnikowi nie powinno się opłacać nawet palcem kiwnąć, taki drogi. Dziwne, że nasi medialni liberałowie skupiali się na;
- cięciu kosztów pracy
- likwidacji "przestarzałego" przemysłu
- zniesieniu protekcjonizmu
- obniżeniu podatków
- obniżeniu "socjalu"
a już wcale albo znacznie mniej na;
- uproszczeniu prawa
- uproszczeniu procedur
- zmniejszeniu samowoli urzędników
- usprawnieniu sądów
- oczyszczeniu publicznej administracji z ludzi, których praca jest bezwartościowa
_____
Groch
... to męka, ja też się przyznaję. Ale nie chciałem juz katować dodawaniem zmiennych i ich tłumaczeniem.
Racja, że takie wzory wyglądają (dla analitycznych umysłów) lepiej, ale tu chodzi, ale "oświaty kaganek nieść w lud..."
Czyli żeby lud podbudował swoją potoczną wiedzę, że w Polsce nie ma roboty.
uwaga: to będzie czepianie sprawy drugorzędnej.
Wszystko się zgadza, nie ma problemu z odczytaniem, ale mi się źle patrzy na wzór w którym nazwy pojedynczych zmiennych są słowami, bo to pokrywa się ze standardem zapisu iloczynu. Wolę coś w stylu:
v=s/t,
gdzie v- predkość, s - droga itd...
czyli standard wbijany w szkole i panujący w świecie nauki.
Niedawno przeglądałem jakąś lekką książkę do ekonomii i zaskoczyło mnie, że tam we wzorach nazwy zmiennych są nie dość, że "iloczynami" to jeszcze nieprzypomijącymi potocznych słów. Zatem jak komuś przyjdzie do głowy wstawiać taki wzór do innego równania to się w krótkim czasie pogubi. Rozumiem, że idea jest taka, że proste formuły służa tylko do szybkiego odczytania w treści artykułu, ale mnie to po prostu razi jako "wynalazek".
Bylbym wstanie sie zalozyc... no ale pora zmienic okulary, bo tej malej kreski po prostu nie widzialem.
Wszystko jest perfect i ma Pan racje. Wracam honor.
RomanL
Za podstawę (100) przyjęto nie aktywne (czynne) miejsca pracy, a wszystkie, łącznie z wakującymi.
Analityczny umysł to jest to!
:-)
Tak chyba będzie najlepiej. Podaż i popyt to elementarz, natomiast przy tym zagadnieniu (praca( wyjątkowy mętlik ze słownictwem. Podobny jest przy kursach walutowych, jak złoty "rośnie" - to się wzmacnia czy słabnie wobec dolara? :-)
Ale polski język jest dość jeszcze niewykształcony. Np. "pożyczyć". Komuś czy od kogoś? Po angielsku proste: borrow, lend i wszystko jasne.
O amerykańskich pomysłach słuchałem w radio w audycji ekonomicznej, ale nie szukałem w żadnych dokumentach. Ot taka ciekawostka, ale bardzo mi pasuje do Amerykanów, o których w Polsce panuje całkowicie błędne przekonanie.
P.S. Pamiętam.
... stanie się wspólnym mianownikiem czterech sąsiadujących ze sobą narodów ...
... potrzebne do tego są jednak dwa podstawowe warunki;
1. wprowadzenie rozległej i rozsądnej Kurdyjskiej Autonomii ...
2. "muzułmańskie sito" - do przesiania zachodnich wpływów dla zachowania użytecznego dla Islamu ziarna ...
... dlaczego Autonomia zamiast Niepodległości ? ... bo dobrze zrozumiana autonomia w obecnych czasach rozwija stopniowo wielostronny wzajemny szacunek pomiędzy narodami / społeczeństwami szybciej niż rozdarcie zadeklarowaniem niepodleglości ... szczegolnie w wypadkach dłuższego czasowo wymieszania ludności różnych kultur / tradycji ...
... takie wspólne pociągnięcie polityczno-ekonomiczne czterech kraji z Kurdami włącznie mogłoby się stać zaadaptowaną kontynuacją demokracji muzułmańskiej stworzonej przez Kadafiego w Libii ... w tym wypadku trudniejszej do wyeliminowania jako niewygodnej konkurencji dla tej naszej - zachodniej ... a nasza musiałaby to wziąć pod uwagę ... co by wszystkim niewątpliwie tylko na dobre wyszło ... ;-)
... to tak - przy sobocie -- dumając sobie nad załączona mapką http://szczesniak.pl/2118#comment-12870 tego niepotrzebnie zapalczywego niezwykle uroczego miejsca na świecie ...
Powyzszy wzor na obliczanie JVR jest bledny. Podany wzor musi byc dzielony przez calkowita ilosc pracownikow by miec jakikolwiek sens.
To tak dla analitycznych umyslow.
RomanL
To się opłaca Rosjanom jako rezerwowy kanał, który można wykorzystać, gdy np. warunki pogodowe w zimie nie pozwalają na eksport. Koszty po naszej stronie, elastyczność po ich.
Szczerze mówiąc nie bardzo wierzę w najbliższej przyszłosci w masowy napływ imigrantów do Polski na wzór krajów Europy Zachodniej.
Pytania podstawowe -co z pracą (dwucyfrowe bezrobocie w Polsce) ,mieszkaniami,barierą językową,perspektywami życiowymi ? I wreszcie-kto normalny mając tuż za Odrą kilkakrotnie większą pensję/emeryturę czy wielokrotnie wyższy socjal/opiekę społeczną zostanie w Polsce? Imigranci dażą głównie do państw zamożnych zapewniajacych godziwy "socjal" -a Polska nie jest i długo jeszcze nie będzie ani jednym ani drugim.
W Polsce osiedlają się/pracują z b. ZSRR głównie Ukraińcy a z Azji-głównie Wietnamczycy. Z obiema grupami nie ma większych kłopotów. Jestem za rozsądną imigracją Wietnamczyków i Ukraińców oraz oczywiście-Polonii.Nawet stary le Pen wyraznie zaznaczał że Wietnamczyków we Francji akceptuje-"wyłączył" ich ze swojej antyimigranckiej retoryki.
Wierzę w integrację Ukraińców i Białorusinów oraz Polonii-w Polsce.Jak nie w I -to w II pokoleniu,już tu urodzonym/względnie wychowanym.Miałem możliwość obserwować takie przypadki.
A ponieważ polski socjal "nie umywa się " do zachodniego to Polska jest traktowana przez przybyszów z III świata co najwyżej jako przystanek w ich drodze na zachód.Za milcząca zgodą urzędu d/s imigracji ,polityków i polskich urzedników-rekordzistów łapano na granicy z Niemcami/w Niemczech naście razy. Aż udało im się osiedlić na zachodzie-milcząco przyjmuje się że uciekną z ośrodków/miejsc pobytu przekroczą za którymś razem granicę. Np Polskę opuściła około 90% Czeczenów. I dobrze-niech się Francuzi i Niemcy z nimi/mieszkańcami Kaukazu integrują.Bedzie to trudniejsze niż integracja Turków, na zachodzie którzy notabene w XIX i poczatkach XX wieku mohadżirów-emigrantów z Kaukazu a braci w wierze integrowali w Turcji dość skutecznie.Opornym,sprawiającym władzom trudności-podrzynali gardła.Poziom cywilizacyjny był podobny,wzorce kulturowe-zrozumiałe no i była wspólnota w wierze.
Wolf
I rząd RP nie protestuje?Veto! Liberum Veto!
Panie Andrzeju-jaki prognozuje Pan los "Przyjazni"za kilka lat -zamknięcie czy wegetację?
Wolf
Wg rzecznika prasowego PIG prezentacja Pierwszego raportu dot. zasobów gazu łupkowego w Polsce wywołała ogromne zainteresowanie mediów. Pan Andrzej też tam był i opisał to na swoim blogu:
http://szczesniak.pl/2125
Było mi dane dyskutować z Nim na ten temat. Ten komentarz ma na celu wykazanie podobieństw pomiędzy zaprezentowanym przeze mnie wyżej podejściem do zaprezentowanego w raporcie wskaźnika SCW.
Cytat z wpisu PIG z dnia 22 marca 2012 r.
W głównych obliczeniach przyjęto 100 metrową miąższość łupków, przy 15 m zasoby geologiczne na 1 km2 maleją do 15% i wyniosą w przyjętych przeze mnie założeniach maksymalnie 45 mln m3 na 1 km. Ile z tego można wydobyć? Technologia stosowana w gazach łupkowych mówi, że niewielką część. Zasoby geologiczne zamknięte trzeba pomnożyć przez współczynniki:
-- rozdrobnienia skał w czasie szczelinowania,
-- zamykania dróg dopływu gazu przez zaciskanie szczelin i zamykanie ich przez inne płyny miejscowe [węglowodory ciężkie] lub wtłoczone w czasie szczelinowania,
-- pozostawienie części gazu po spadku poboru gazu do wydajności nie gwarantującej samofinansowanie otworu.
To są główne problemy zawodowe, na które chcę zwrócić uwagę czytelników.
Nie rozumiem natomiast naukowców, którzy przedstawiają w oficjalnym raporcie dane przekreślające sens poszukiwań gazu w polskich łupkach sylurskich nie komentując tej wypowiedzi:
Minister Woźniak podkreślił, że przedstawiona analiza jest konserwatywna, ale wiarygodna.
– Państwowa służba geologiczna nie jest od tego, żeby cokolwiek przerysowywać. To ma być obiektywne spojrzenie na rzeczywistość – powiedział Piotr Woźniak.
Być może prezentowany raport jest pomyślany przez PIG jako kartkówka z matematyki dla rządzących.
Nic mądrzejszego mi nie przychodzi do głowy.
Panie Andrzeju, proszę sprawdzać moje wyliczenia, bom stary człowiek i mogę się mylić.
J. Sokoł.
Chodzi o terminologię ekonomiczną. W niej nie ma "oczekujących" miejsc pracy, lecz "wakaty" lub "nieobsadzone" miejsca pracy.
Pracodawca stwarzający miejsce pracy, tworzy podaż miejsc pracy, jednocześnie ten sam pracodawca automatycznie ma popyt na pracownika (którym chce zaspokoić swoją podaż).
Potencjalny pracownik szukający pracy ma popyt na dane miejsce pracy, jednocześnie sam oddając swą siłę roboczą do dyspozycji rynku pracy stwarza podaż siły roboczej.
Strasznie to pokręcone ale tak jest, te zjawiska mają swoją popytową i podażową stronę. .
Podaż miejsc pracy na ogół nie jest równa popytowi na pracę. Zwłaszcza w Polsce podaż miejsc pracy jest dużo mniejsza niż popyt na te miejsca, czyli panuje znaczne bezrobocie. To samo innymi słowy - podaż wolnej siły roboczej stojąca do dyspozycji na rynku jest znacznie większa niż podaż miejsc pracy stojących do dyspozycji na tym rynku.
Tylko w stanie tzw. równowagi idealnej (czyli teoretycznej, książkowej) podaż miejsc pracy równa się podaży siły roboczej, lub od innej strony - popyt na pracę/siłę roboczą ze strony pracodawcy równa się popytowi na miejsce pracy ze strony ewentualnych pracowników.
W Niemczech nie ma żadnych konstytucyjnych gwarancji pracy dla osób w starszym wieku (czy rzeczywiście są w USA??) są natomiast ograniczenia w zwalnianiu z pracy osób starszych i wyższe odprawy dla nich, jeśli zwolnienia nie da się uniknąć oraz programy pomocowe w celu ich zatrudniania. Programy sprowadzają się głównie do pokrywania przez państwo części składek emerytalnych i zdrowotnych w przypadku zatrudnienia starszych pracowników. Ale te programy zależą od sytuacji budżetu, raz są większe, raz mniejsze i pod kreską mało skuteczne. Obok tego kwitnie akcjonizm na różnych szczeblach administracji federalnej, landów a nawet gmin, czyli sporo medialnego hałasu, inicjatyw, akcji reklamowych etc. Tutaj para na ogół idzie w gwizdek, ale politycy są zadowoleni, bo pokazali w mediach, że się starają..
P.S. Proszę nie zapomnieć o mojej prośbie odnośnie tego gazu katarskiego.
Taką minimalną miąższość przyjęto w raporcie. Porównanie "narzędzi i kapitału" potrzebnego na przekwalifikowanie zasobów w obu przypadkach wyjdzie korzystniej dla 6 m, ze względu na pojemność. Przy 15% porowatości dla piaskowców wychodzi 0,9 m. Taki zbiornik może pomieścić ok. 160 nm3 gazu na 1 m2 powierzchni, 160 mln nm3 na 1 km. Proszę to porównać z oczekiwanymi wydajnościami ze str. 25 raportu. Zapukano w ziemię w lutym i już w marcu mają odpowiedź. Czas to pieniądz!
A może posłucha pan tej wypowiedzi?
http://gazlupkowy.pl/prezes-petrolinvest...
P.S. Dzięki za wyjaśnienia "firmowe". Ten wątek też jest obecny na Pana blogu.
J. Sokoł.
Już wszystko dają do gazu łupkowego.
CalEnergy to developer projektów energetycznych, więc prawdopodobnie szuka partnera dla odpalenia w końcu wierceń PetroBalticu.
http://www.calenergy.com/aboutus1.aspx
6 metrów to chyba rzeczywiście niewiele.
... tu się pojawił, więc tu wklejam coś dla ochłody dyskusji. Osoba udzielająca wywiadu pasuje także do głównego wątku.
http://www.youtube.com/watch?v=yw71IMZDkL0
J. Sokoł.
... była o tym mowa tu:
http://gazlupkowy.pl/lotos-z-amerykanami...
Nie wiem czy inwestorzy traktują poważnie "przedstawienia" PIG. Każdy szanujący się inwestor ma swoich doradców lub firmy doradcze. Smutne, że nie ma na listach poszukiwanych specjalistów z tego zakresu Polaków. Proszę spojrzeć tu [na raport wczorajszy i doradcę]:
http://media.kulczykoilventures.com/pr/2...
Proszę zauważyć jaką miąższość [grubość] mają poziomy gazonośne 6 -- 10 m. Pasuje to do opisu czaszy parasolki jak ulał [deszcz leje] , bo grubość tej "materii do patyka" ma się tak jak 10/1450 [0,7%].
J. Sokoł.
Podobno większe kłopoty sprawia oduczenie!
J. Sokoł.
może i lepiej: zamiast "oczekujące" - "nieobsadzone".
tu pewna cienkość: podaż (miejsc) pracy = popyt na pracę. U nas spotkałem się raczej z tym drugim, ale rzeczywiście, można i d drugiej strony. W wyjaśnieniach Eurostatu podali "demand for labour", więc i tak przyjąłem. Ale trzeba popracować nad rozjaśnieniem, żeby te terminy normalni ludzie rozumieli.
"w Polsce nie ma praktycznie żadnego popytu na pracowników w starszym wieku" - bo w Polsce liberalizm. Konstytucyjnie nie można na przykład zagwarantować pewnych miejsc pracy dla osób w pewnym wieku. A w USA - można i to się robi, żeby zrównoważyć siłę kapitału. W Niemczech też?
Mam wątpliwości, czy przy takim niskim popycie na pracę ( = podaży miejsc pracy :-) ktoś się tu zatrzyma. Jesteśmy w Europie i przekroczywszy jedną rzekę mamy trzykrotnie wyższe zarobki. Do tego dodać tradycyjność Polaków. Także nie musi być multi kulti W każdym razie - odległa perspektywa a dzisiaj wręcz odwrotne zagrożenia - pustynnieniem.
Jeśli wrócą po latach, to wrócą do Polski wyludnionej i składającej się w znacznym stopniu z ludzi starych. Tak będzie, o ile nic się nie zmieni. Ale pewnie się zmieni, w Polsce główne media maistreamowe już pracują nad przyzwyczajaniem ludności do koncepcji multi-kulti. Skoro Polacy wyjeżdżają z Polski za pracą, trzeba otworzyć szeroko granice dla tych, którzy przyjadą do Polski za pracą. Czemu w Polsce miałoby by być spokojniej niż na Zachodzie?
Wiara w postęp jest silna, a wydobycie ma być na 50lat, więc przyjęto, że się zdąży wymyślić metodę. Opłacalność wydobycia jest ważna tylko dla wrednych zachodnich kapitalistów, a nie dotyczy PGNiGu, któremu zezwolono na deficytowość.
TT
Panie Andrzeju, kilka uwag co do precyzji słownictwa:
- vacancies to wakaty, czyli nieobsadzone miejsca pracy
- w tekście nie chodzi o popyt na pracę, lecz o popyt na pracowników, czyli podaż (miejsc) pracy. Popyt na pracę występuje ze strony osób szukających pracy. Pracodawca "daje" miejsca pracy, czyli stwarza ich podaż, dane osoby szukają zatrudnienia, czyli wykazują popyt na miejsce pracy. No ale odwrotnie też można to ująć: pracodawca ma popyt na pracowników, a pracownicy mogący mu dać swą siłę roboczą tworząc jej podaż. Niemniej z kontekstu artykułu wynika wyraźnie,że chodzi o małą ilość miejsc pracy na rynku, czyli małą podaż pracy. Popyt na pracę jest w Polsce na pewno duży, bo jest wielu bezrobotnych.
JVR = number of job vacancies/(number of occupied posts + number of job vacancies) * 100.
JVR = ilość nieobsadzonych miejsc pracy, czyli wakatów / (ilość obsadzonych miejsc pracy + ilość nieobsadzonych miejsc pracy, czyli wakatów) * 100
Faktycznie z tabeli wygląda na to, że popyt na pracowników, czyli podaż (miejsc) pracy jest w Polsce bardzo niska.
Sprawa z przedłużaniem wieku emerytalnego ma jeszcze inny aspekt - w Polsce nie ma praktycznie żadnego popytu na pracowników w starszym wieku. Ba, nie ma go nawet w krajach, gdzie ogólny popyt na pracowników (czyli ogólna podaż pracy) jest wyższy niż w Polsce.
I będzie im się dobrze żyło. Tania siła robocza, opieka nad starszymi osobami prawie darmo, bezrobocie jak było tak i będzie...
Ale scenariusze :-) Jeden wielki sukces.
Część z tych ludzi wróci, nawet po wielu latach, ale już bez dzieci, bo te zapuszczą gdzie indziej korzenie.
Robi się coraz bardziej ciekawie, bo dodali obszary morskie, gdy dzisiaj nie ma technologii by toto wydobywać.
Bardzo wydobywalne te zasoby :-)
Pan dyrektor Nawrocki mówi o tym otwarcie, jest też w materiałach na str. 25.
Bez Bałtyku jest 331 - 620 mld m3
Nawet dzisiaj jechałem do TV porozmawiać o tych łupkach, wyjechałem 50 minut wcześniej, jak nigdy. I był taki korek, że nie zdążyłem. A wracałem 20 minut. Ktoś mocniejszy ode mnie nie chciał... Więc ja już spokojnie :-)
Denializm, Panie Dziejku, Denializm. All around. In the air.
Dla państwa najtańsza jest rodzina bez dzieci" - taką opinię na spotkaniu z Waldemarem Pawlakiem miał wyrazić Donald Tusk. Informację tę podaje portal Wprost24.pl.
Cóż-wszystko wskazuje na to (sytuacja młodych matek, "wsparcie" państwa dla młodych rodzin,rosnące ceny opłat za żłobki,podwyżki VAT na ubrania dziecięce,"wsparcie" dla taniego budownictwa mieszkaniowego itd itp że taka jest faktyczna (a nie deklarowana) polityka RP w kwestii rodziny.
I taka jest "troska" rządu RP o demografię. Premierowi Polski należy pogratulować chwili szczerosci. Zapomniał tylko dodać że to jest "polytyka" obliczona na jedno pokolenie.
Wolf
Tyle ma wynosić całkowite wydobycie gazu z jednego otworu.
Był jeden otwór na Przedgórzu, który z którego wydobyto 1 mld gazu.
Proszę sie nie spieszyć, bo takich kwiatków na tej łączce jest sporo.
Denializm wszechobecny!
J. Sokoł.
No tak, SCW czyli EUR - maksymalne 28 milionów. Zero opłacalności. Zero.
P.S. Myślałem że dzisiaj coś napiszę o raporcie, ale nie, trzeba jeszcze nad nim posiedzieć. Dzisiaj damy co innego, o rynku pracy.
Nieprawdaż?
Jeśli Pan chce po 1,30 zł to... wartość gazu na głowicy wynosi ... [Proszę przynieść kalkulator! -- to jest na stronie -- O, Już jest! Dziękuję!]. ----- Wyliczam to z grubsza, bo wie Pan co mnie śmieszy:
1,5 ------ 15 ------ 37 mln złotych
Po tej cenie to się chyba nie opłaci? Proszę zaproponować coś innego.
J. Sokoł.
Proszę o łagodny wymiar kary i podanie odpowiedzi.
Bo ja prostym zmysłem pomnożyłbym to przez 1,30 / m3 dzisiejszej ceny gazu (minus koszt doprowadzenia do systemu), ale to na pewno nie o to chodzi...
Wzrost dramatyczny. 1 940 tys. osób, a w 2002 r. tylko 786,1 tys i to liczonych powyżej 2 miesięcy (a nie 3 jak dzisiaj). I to: "co najmniej 2/3 emigrantów przebywało za granicą 12 miesięcy i dłużej". I to jest ta nieoficjalna emigracja, która się nie wyrejestrowuje od nas.
A ta oficjalna...
Rok: 1990 1995 2000 2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011
Emigracja: 18,4 26,3 27,0 22,2 46,9 35,5 30,1 18,6 17,4 - - tys osób rocznie
Saldo: -15,8 -18,2 -19,7 -12,9 -36,1 -20,5 -14,9 -1,2 -2,1 -2,1 tys osób rocznie
No to podajmy tylko źródła
Podstawowe informacje o sytuacji demograficznej Polski w 2011 roku
Wyniki Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2011
Podstawowe informacje o sytuacji demograficzno-społecznej ludności Polski oraz zasobach mieszkaniowych
strona 16.
Od nowej linijki ;-)
Raport , s. 25 tabela 1:
Zadania: Proszę policzyć jaką ten gaz ma wartość na głowicy.
Czas rzeczywisty na wykonanie zadania ograniczony!
J. Sokoł.
Ale nie rozmawiałem z nim, więc wiedzy pewnej nie mam.
Ale priorytety nowej Pani Prezes są wystarczająco jasne: liberalizacja rynku i łupki. Jedno groźniejsze od drugiego. Zobaczymy, czy nasi przywódcy podjęli decyzję (czy przystali na warunki) że otworzą rynek. To dużo ważniejsze niż łupki, bo to na razie to burza w szklance wody, chociaż strategicznie już przegrywamy. Zamiast ustawiać warunki gry, ciągle chcemy wysiudać rosyjskich.
Choć troszkę :-)
Czy uważa pan, że odejście prezesa PGNiG miało związek tylko z nie zatwierdzeniem nowej taryfy?
Jego plany inwestycyjne nie wskazywały na łupki jako priorytet, a pan minister uczynił z ich wydobycia wiodący element działań rządowego PR.
TT
Prawdę (tylko dla uważnego czytelnika)zdecydowano się chyba ukryć "między wierszami"statystyki -jak napisano w opublikowanych wynikach spisu powszechnego/za jednym z linków podanych przez p.Andrzeja :
"Emigranci przebywający czasowo za granicą
Wyniki spisu 2011 wykazały wstępnie, że około 1 940 tys. osób, będących stałymi mieszkańcami Polski, przebywało w momencie spisu za granicą powyżej 3 miesięcy, dla porównania w spisie 2002 takich osób było 786,1 tys.1
Wśród emigrantów przeważały kobiety, które stanowiły niewiele ponad 51% ogółu osób przebywających za granicą (w 2002 odsetek kobiet wynosił – 53,8%). . Wstępnie szacuje się, że co najmniej 2/3 emigrantów przebywało za granicą 12 miesięcy i dłużej. Należy zaznaczyć, że przez osoby przebywające czasowo za granicą przyjmuje się takie osoby, które przebywają poza krajem (często nawet przez wiele lat), ale nie dokonały wymeldowania z pobytu stałego w Polsce w związku z wyjazdem na stałe za granicę.
Najwięcej osób przebywających za granicą pochodziło z województw: śląskiego, małopolskiego i dolnośląskiego.
Najwięcej emigrantów przebywało w Wielkiej Brytanii (30,2%), Niemczech (21,6%), Stanach Zjednoczonych (11,4%), Irlandii (6,5%) oraz Niderlandach (4,6%)."
I tu leży pies pogrzebany. Manipulacja(świadoma)statystyką.
Wolf
można je porównywać z wszystkim, tylko nie z tym z czym cni porównują - czyli NIE z zasobami zlokalizowanymi, udokumentowanymi i zatwierdzonymi odkrytymi w permie, miocenie i jego podłożu i Karpatach.
Można je porównywać z zasobami nieodkrytymi w permie i wszystkich innych poziomach stratygraficznych.
Łupek to prześcieradło - demokratycznie rozciągnięte od Mora Bałtyckiego po Lubelszczyznę. Są tam lepsze i gorsze fragmenty. Z tego wielkiego pola trzeba odrzucić sporo obszarów z różnych powodów. I ostatecznie podali te zasoby w wydzielonych obszarach. Reasumując:
Są to zasoby perspektywiczne ze współczynnikiem wydobywalności
Coś z gatunku liczby djabłów na szpilce.
J. Sokoł.
Wszystkie argumenty OK, ale jak wiarygodnie oszacować liczby emigrantów? Oto jest pytanie.
Ciekaw jestem, czy nasi władcy choćby sami wiedzą, ile tego polskiego drobiazgu w kraju jest, czy też już działają na ślepo.
To jeszcze raz zapytam:
Czy te łupkowe "wydobywalne" to nie są "zasoby prognostyczne" (nieodkryty potencjał) z "Bilansu perspektywicznych kopalin polskich"? Z jaka kategorią klasycznego gazu można ten szacunek porównać.
współczynnik penetracji górotworu wierceniami, skuteczność szczelinowania i warunki pozostawienia gazu resztkowego na skutek nie pokrywania kosztów bieżących.
Złoże klasyczne to rozłożony parasol z materiału o różnej grubości, zwykle w dość dobrym stanie, pocięty ale nie tak bardzo. Przy eksploatacji wnikliwy geolog zorientuje się gdzie znajdują się w nim dziury czy rozdarcia z przemieszczeniem.
Gaz łupkowy eksploatujemy parasolem bez czaszy ale ładnie okrytym pokrowcem, eleganckim i nawet dość grubym i nic dziwnego, że nie damy rady sczerpać zasobów w takim stopniu jak wyżej. Stąd potrzeba wprowadzenia do wyliczanek niskiego wskaźnika wydobywalności demokratycznie rozprowadzonego surowca.
P.S. Musi tam być jakiś kociokwik. To, że nie ma tej wypowiedzi ministra też o czymś świadczy. Nigdy nie kopiuję artykułów, ale widocznie mam niezłą podświadomość .
Jeśli będzie trzeba pofedrujemy dalej.
J. Sokoł.
Metodologia spisów powszechnych znana jest od tak dawna, że trudno chyba mówić o nagłym braku kompetencji. Rzecz raczej w wydźwięku wewnątrzkrajowym i zagranicznym, a to już wiąże się z polityką.
Rząd najwyraźniej broni się przed przedstawieniem stanu faktycznego. Każdy niby wie, że w ostatnich latach wyjechało 1,5-2 mln młodych i relatywnie młodych Polaków, większość na stałe, ale nikt nie ma odwagi nazwać to trwałym ubytkiem ludności w Polsce. Tak wielki ubytek ludzi w wieku rozrodczym oznacza w konsekwencji dalszy ubytek, bo dzieci tych ludzi rodzą się już nie w Polsce. Nikt nie ma odwagi nazwać spraw po imieniu.
Do tego dochodzi kwestia dotacji unijnych, te powiązane są z liczbą ludności, więc warto mieć jak najwięcej obywateli w statystykach. EU płaci więc również i na "martwe dusze". Trochę to jak w Grecji tyle, że tam dusze były autentycznie martwe, głęboko pod ziemią.
Dziękuję za już i proszę o jeszcze:
Bo wg wyjaśnień, do kategorii wydobywalne nijak się te łupkowe wydobywalne nie mają, może bardziej geologicznych?
P.S. Piszę e-maila do PIG i dzwonie... i nic... zero odzewu.
... jak umiem ;-)
Udokumentowane zasoby to zasoby które są odkryte konkretnymi otworami o rzeczywistej wydajności [Vabs. i Vdozw. - wydajności absolutnej i dozwolonej podawanej w Polsce w znormalizowanych m3] dla których istnieje dokumentacja złożowa przedłożona przez inwestora [PGNiG] do zatwierdzenia w MOŚ, a kiedyś w CUG. Taka dokumentacja jest koreferowana przez specjalistów, broniona przez dokumentatora/ów na posiedzeniu Komisji Zasobów. Jeśli będzie coś do poprawienia to będzie poprawiane przy zachowaniu drogi urzędowej. Po całym cyklu wydawany jest Akt Zatwierdzenia Zasobów podpisywany przez właściwego podsekretarza stanu. Kategorie zasobów w dokumentacjach są klasyfikowane od A, B1, B2, C1, C2, C3. Za moich czasów to były zwykle zasoby A +B, C1 - rzadko w słabo poznanych przyczółkach złoża, które warto było dalej rozpoznawać.
W dokumentacjach tych są podawane zasoby geologiczne i wydobywalne - mniejsze od geologicznych, uwzględniające współczynnik oddawania gazu przez górotwór i od jego urody trzeba ten współczynnik dopasować. Nie ma w tej chwili czasu by ten wątek rozwijać.
Pierwsza dokumentacja jest wykonywana metodą objętościową, o której wiemy z poprzednich wpisów i wyliczanek. Kolejne dokumentacje, precyzujące zasoby w konkretnym obiekcie zawierają zwykle dane obliczeniowe dwoma metodami: objętościową i tzw. spadku ciśnienia. W tej drugiej metodzie niewiadomą jest objętość złoża a wiadomymi ciśnienia złożowe pierwotne i obniżone [deltaP] na skutek wydobycia ze złoża gazu o znanej objętości [V].
Przy eksploatacji złoża jest kilka punktów krytycznych, do których należy określić wielkość zasobów gazu możliwego do odbioru bezinwestycjnie. Te punkty krytyczne to ciśnienie na gazociągach do których jest podłączone złoże. Basta!
Inne zasoby o których się pisze, mówi, zestawia, porównuje są zasobami które mogą być tam gdzie uczeni wskazują, ale nie muszą. Opracowania te są zwykle autorskie. Nazewnictwo też nie jest jednolite. Proszę się tym nie zrażać. Proszę nawet pytać przedstawicieli resortu i PIG jak się ma to co w jednym dokumencie zawarto do tego co jest w drugim. Te dwa dokumenty są przecież firmowane przez to samo ministerstwo.
Liczenie zasobów ropy i gazu jest wg mnie sztuką, którą nie wszyscy mogą uprawiać ;-) Nudno?
J. Sokoł.
tutaj:
http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/...
http://www.stat.gov.pl/gus/5840_12766_PL...
Co ciekawe, przybyło nam 271 tys. mieszkańców, ale ubyło 84 tys. mężczyzn i przybyło 353 tys kobiet. Ubyło z miast
Ale GUS nazywa te dane: "Ludność faktyczna (stan na 31. III. 2011 r.)"
Żadna ocena, szacunek, czyli twardo, że wszystko jest OK.