Stachanowskie zobowiązania klimatyczne

Wszystkie te bajki o wolnym rynku, którymi karmiono nas wtedy, gdy trzeba było się wedrzeć i zająć rynek - trawią jeszcze umysły niektórych, wiernych wyznawców. Dzisiaj w Europie (i nie tylko) jest czas gospodarki planowej. I planowanie ma też podobne elementy, które kiedyś wyśmiewano w socjalizmie. Na przykład zobowiązania produkcyjne.

Starsi pamiętają radzieckie stachanowskie normy, a w Polsce górnika Wincentego Pstrowskiego, z jego "kto da więcej niż ja?"

Więc zwolennicy gospodarki planowej powinni się ucieszyć, jak w imię już nie ludu pracującego, ale walki ze zmianami klimatycznymi, tak państwa jak i koncerny podejmują "zobowiązania produkcyjne:. Oto jak wyglądają one w sferze "elektromobilności". Koncerny zobowiązują się, że:

e-mobility-koncerny-zobowiazania.jpg

Ale też jak w RWPG, także i w Unii, stachanowskie zobowiązania klimatyczne podejmują i państwa:

e-mobility-kraje-zobowiazania.jpg

Jak widać, opowiadania o rynku były potrzebne do tego, by te rynki dobyć - nic nowego pod słońcem. A teraz czas na prawdziwą gospodarkę planową. Bo czyż gdzieś jest owa wolnorynkowa?

- - -
źródło: Raport EC "Carmakers​ ​failing​ ​to​ ​hit​ ​their own​ ​goals​ ​for​ ​sales​ ​of​ ​electric cars"

więcej: Energia odnawialna musi być twardziej wprowadzana

komentarze: 17

fajnie być producentem elektryków

gdy ktoś niszczy twoją konkurencję (spalinowe) to znika także twój największy problem - jak przekonać rynek, że elektryczny samochód, który jest droższy w zakupie i eksploatacji, żeby konsumenci zmieniali wygodne w użytkowaniu pojazdy spalinowe na ten szajs. Nie (wliczając koszt wymiany baterii w czasie 10-letniego LCC pojazdu) trzeba więc starać się ulepszyć technologii, aby zasięg wynosił 1.000 km (jak spalinowy), a po prostu wystarczy poinformować, że zasięg elektryka to 200 km i koniec, a cena to 1,5x spalinowy. Takie szaleństwo tylko w Europie...

Andrzej's picture

podobnie jak producentem zielonej energii

gdy państwo niszczy konkurencję (brudną, czarną energię), obkładając ją podatkami, wprowadzając rynek, który niszczy innych, mających wyższe koszty operacyjne, możesz sprzedawać po zero, a nawet dopłacać nabywcy, bo kasę masz z FIT albo certyfikatów... I nic się liczy fakt, że masz droższą energię, bo konkurenci składają się na jej koszty, a rachunek za wszystko płaci klient.

P.S. Ale
- koszt baterii na 10 lat jest już w cenie (gwarancja)
- liderem są Chiny, tam dopiero szaleństwo...

prawda o elektrykach

W przypadku elektryków mamy dwa warianty cenowe:
1. gwarancja na baterię 10 lat - wtedy cena jest kosmiczna 2-2.5 raza drożej niż diesel, bo koszt wymiany baterii jest po prostu wliczony do ceny pojazdu - na tym polega ta "cudowna gwarancja na baterie"
2. bez gwarancji na baterie - pojazd jest tańszy, tj. 1.5 - 2 x drożej niż diesel, ale sam sobie musisz kupić baterię po 6-8 latach
W drugim przypadku pojawia się problem wartości rezydualnej, która będzie wynosiła ZERO, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi używanego elektryka, który wymaga dużej inwestycji w baterię.

Sztuczne tworzenie rynku jest zupełnie chore etycznie i ekonomicznie - przecież my wszyscy zawsze za to płacimy w innymi miejscu.

Andrzej's picture

kolejni stachanowcy

będzie jak z energią odnawialną, różnicy kosztów nikt nie wytrzyma, różnicy parametrów użytkowych też. Będzie szło, dopóki zachód będzie świrował. Jak policzą, ile kasy nabili chińczykom, to im mina zrzednie. Już Trump m wyliczył, jak ich Chińczycy zrobili w kółko :-)

...

1. Elektryki docelowo uwolnią nas od płacenia za import ropy. Nie mam nic przeciwko płaceniu za rosyjską ropę - wolę ją od amerykańskiej. Ale powiedzmy sobie szczerze - to są ogromne pieniądze które lepiej trzymać w naszym systemie płatniczym
2. Obecnie te auta są drogie ale do 2040 (a nawet szybciej) będą tańsze od spaliniaków i sprawa sama się rozwiąże. Sprawią to postępy w produkcji baterii i uruchomienie produkcji aut elektrycznych na masową skalę co obniża koszt jednostkowy. Tak daleki termin nie ma więc znaczenia biznesowego i nie tworzy tego rynku sztucznie
3. Gwarancja to jedno a przydatność do użytku to co innego. Bateria Tesli po 130.000 kilometrów wykazuje ok 5% mniejszą pojemność od nowej.

Drogi Pani Gościu,

Ad.1 Energię do zasilania pojazdów elektrycznych też trzeba z czegoś i za coś wyprodukować. Trzeba także zbudować nowe elektrownie i sieci przesyłowe oraz infrastrukturę dla pojazdów.
Ad.2 Być może elektryki będą tańsze i lepsze niż spalinowe z tytułu postępów w produkcji baterii w przyszłości. Tego postępu dokonają Chińczycy, bo mają metale rzadkie i najniższe koszty produkcji, a także know-how. WTEDY BĘDZIEMY IMPORTOWAĆ BATERIE Z AZJI i od nich się uzależnimy jeszcze bardziej niż teraz, co mnie się nie podoba.
Rynek jest tworzony sztucznie aktualnie, co mnie się zupełnie nie podoba.
Ad.3 Cieszę się, że bateria Tesli pokazuje 5% mniejszą pojemność. Pytam więc czy realny zasięg po tym czasie też jest 5% mniejszy. Gdyby ktoś używał Tesli stale, tj. realizował przebiegi roczne 30-40 tys. km używając wygodnie klimatyzacji, to po 5-6 latach prawdziwa pojemność baterii, a co za tym zasięg spadnie dramatycznie. Bądźmy realistami - bateria w smartfonie po 2 latach trzyma 2x gorzej. Samochód elektryczny normalnie użytkowany również.

Reasumując, jeżeli upieramy się, aby walczyć z CO2 to ZAMIAST promować nakazowo elektryki, należałoby promować POJAZDY O NAPĘDZIE ALTERNATYWNYM w sprzedaży koncernów, tj. hybryda, wodór, CNG/LNG.
To zapewni zrównoważony rozwój branży i nie narazi nas na koszty oraz ryzyko przejęcia europejskiego i amerykańskiego rynku samochodowego przez Chińczyków z ich tanimi i dobrymi elektrykami.

Jak to nie tworzy się rynku sztucznie?
1. Dla pojazdów osobowych wprowadzają normy emisji niemożliwe do realizacji technicznie na spalinowym silniku - czy to nie sztuczna ingerencja?
2. Dla autobusów Morawiecki w Ustawie o elektromobilności chce nakazać, aby w miastach powyżej 50.000 mieszkańców 30% taboru autobusowego było elektryczne - czy to nie sztuczna i zabójcza dla samorządów ingerencja? Koszt zmiany na elektryki dla Warszawy: tabor 1400 sztuk, 30% to 420 sztuk, koszt jednego autobus elektrycznego 2,5 mln zł x 420 = 1 miliard i 50 milionów PLN. Do tego trzeba dodać 25%, bo autobus elektryczny nie zrealizuje pracy przewozowej diesla, czyli 1.312.500.000 PLN.

Prąd

Samochody elektryczne nie pobierają energię z "kosmosu". Upowszechnienie tych samochodów wymusi
zwiększenie liczby elektrowni. Czyli będzie zwiększone zużycie kopalin: węgla, gazu, uranu. Czyli bilans wyjdzie na zero. Ropę trzeba będzie nadal kupować dla przemysłu chemicznego.
Co do trwałości Tesli: bateria tego samochodu zawiera ponad 7000 ogniw litowych, łączonych szeregowo i równolegle. Wystarczy awaria jednego ogniwa i bateria do wymiany. W Tesli nie ma żadnych innowacji.
Stary, znany od 200 lat silnik prądu stałego plus chemiczne źródło prądu znane od dziesięcioleci. Na tym zestawie niczego rewolucyjnego nie osiągnie się. Będzie zwykłe bicie piany jak w silnikach spalinowych.

Akumulatory

"Samochody elektryczne nie pobierają energię z "kosmosu". Upowszechnienie tych samochodów wymusi zwiększenie liczby elektrowni."

No nie do końca . Są elektrownie wiatrowe oraz słoneczne.

"Czyli bilans wyjdzie na zero" . Jak Pan to obliczył ?

Niech Pan pamięta ,że silniki benzynowe mają praktycznie sprawność ok 15 %.
Silnik elektryczny 70 - 80 % Nie ma w samochodach z silnikami spalinowymi odzysku energii jak to mam miejsce w samochodach elektrycznych.

"Ropę trzeba będzie nadal kupować dla przemysłu chemicznego."
Co ma to wspólnego z samochodami elektrycznymi ?

"Co do trwałości Tesli: bateria tego samochodu zawiera ponad 7000 ogniw litowych, łączonych szeregowo i równolegle. Wystarczy awaria jednego ogniwa i bateria do wymiany. "

Czego to ma dowodzić ?

"Stary, znany od 200 lat silnik prądu stałego plus chemiczne źródło prądu znane od dziesięcioleci. Na tym zestawie niczego rewolucyjnego nie osiągnie się. "

Już osiągnięto . Osiągnięto olbrzymi postęp w magazynowaniu energii elektrycznej.
Olbrzymim wkładem jest tutaj superkondensator. Zresztą w przyszłości zastąpią one całkowicie akumulatory . Na świecie idzie obecnie gra o to kto pierwszy stworzy superkondensator zastępujący całkowicie akumulatory w samochodach elektrycznych.
Dla przypomnienia jeszcze niedawno nikt nie marzył o kondensatorach mogących magazynować na tyle dużo energii aby miały zastosowanie w samochodach. Po wynalezieniu grafenu stało się to możliwe. Świat nie stoi w miejscu.

Dobrze, dobrze...

ale dlaczego ktoś tworzy rynek za moje pieniądze, tj. poprzez dopłaty, dotacje itp, a także poprzez eliminację innych technologii przepisami? Niech samochody elektryczne obronią się same ekonomią, ekologią i komfortem. Nie jestem wrogiem postępu, ale nie lubię być uszczęśliwiany na siłę. Poza tym tak raptowne wprowadzenie elektryków zagraża naszym europejskim producentom - czy tego nie rozumiecie?

NumberOne

Jest prosta zależność: im urządzenie, samochód jest bardzo rozbudowane to zużyto na jego wytworzenie dużo energii i surowców. W elektrycznych samochodach ma Pan ciąg:
kopalina- przetwarzanie jej na energie elektryczna - dystrybucja energii elek. - magazynowanie energii elek. - przetwarzanie jej na energie mechaniczną. Na każdym etapie jest sprawność niższa od 100%. Proszę sobie oszacować ile energii pierwotnej zostanie zmarnowane po drodze. W samochodzie spalinowym, którego silnik ma sprawność na poziomie 35%( Mercedesowi udało się uzyskać 38%) nie ma tylu "pośredników" w przetwarzaniu energii. Będzie sens jeżeli stworzy się technologię gdzie surowiec pierwotny będzie bezpośrednio przetwarzany na energię mechaniczną.
Co do innowacyjności w sferze "elektryków" nie ma żadnej innowacji ponieważ nikt tak na prawdę nie wie jak to wszystko działa. Dopóki fizycy nie posiądą wiedze o budowie atomowej materii nie będzie postępu.To wszystko co się wymyśla jest wynikiem prób i błędów. Jest to ślepa ulica.

Nie potrzeba nowych

Nie potrzeba nowych elektrowni. Z obliczeń wynika, że do napędzenia wszystkiego co działa na olej napędowy, benzynę i LPG - gdyby to działało na prąd elektryczny - potrzeba około 240 GWh dziennie czyli niecałe 10GW mocy non stop.
Nasze elektrownie dadzą obecnie max 30 kilka GW a przeciętne obciążenie to około 17 GW, w nocy działają często na biegu jałowym i wręcz dopłacaja do produkowanego przez siebie prądu. Znaczy się dadzą radę wytworzyć dodatkowo te 240GWh dziennie z wyjątkiem godzin szczytu normalnego zapotrzebowania kiedy ładowanie elektryków nie byłoby możliwe prawie w ogóle. Wszystkie osobówki razem wzięte gdyby były na prąd potrzebowałyby około 30% tego. Dla naszych elektrowni to pikuś :-) To pokazuje jak są potężne !!! :-)
No i nie będzie możliwe korzystanie z szybkich ładowarek na masowa skalę :-) Wystarczy przemnożyć 200kW przez milion użytkowników. Elektryki będa ładowne przede wszystkim w nocy z domowego gniazdka. I właśnie dlatego całe to bicie piany że długo się ładują itp jest bez sensu bo Kowalski przejeżdżający dziennie 60 km nie będzie potrzebował ładowarek w trasie, no może raz na miesiąc. Co innego przedsiębiorcy....

Ogólnie na razie elektryki są ekonomicznie bez sensu ze względu na ceny. I nawet oszczędzanie na ropie nic nie daje, bo co to za różnica czy płacimy Rosji za ropę czy Japonii za superdrogi akumulator ?? Ekologicznie też mają niewiele sensu w naszym kraju, bo sa napędzane węglem chociaż kominy elektrowni chyba są czystsze od rur wydechowych dzięki zaawansowanym filtrom. Więc może to i jakis postęp?

I na koniec - bez nowego źródła energii to żadna ekologia znaczy ekologia wg standardów tzw zielonych. Bo w to, że wiatraki i PV będa w stanie dać stabilny prąd całemu transportowi w zimę i lato - nie wierzę. Wystarczyłby tydzień słabego wiatru w zimie i stanęłaby cała gospodarka. A miesiąc... eh takie coś tez się zdarzało

Andrzej's picture

poważnie?


Chiny i Japonia chcą być dużymi graczami na rynku samochodów elektrycznych

Przecież to my będziemy potęgą. My wyprodukujemy milion samochodów. Projekty karoserii już przecież są. Baterie można kupić, włożyć i jest.

skomentujesz?

Filtered HTML

  • Use [fn]...[/fn] (or <fn>...</fn>) to insert automatically numbered footnotes.
  • Allowed HTML tags: <a> <i> <b> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <font> <dt> <blockquote> <img> <center> <strong> <em> <u> <b> <span> <bgcolor> <del> <strike>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.