Odciąć Ukrainę i wypchnąć Rosatom

część piąta opracowania

Amerykańska gra energetyczna o Europę

Zacznij od części pierwszej...

Odciąć Ukrainę od Rosji

Ukraina jest wzorcowym przykładem dywersyfikacji dostaw gazu, gdzie amerykańskiej dyplomacji udało się rozdzielić dwa bliskie sobie kraje, połączone najpotężniejszą strukturą transportową na świecie. Operację przeprowadzono kompleksowo, drastycznie ograniczając zużycie gazu na Ukrainie przez znaczne podwyżki cen dla ludności i przemysłu. Jeszcze w 2013 r. 100% importu pochodziło z Rosji, a już w 2016 r. nie kupowano w ogóle gazu od Gazpromu. Jednak ten sam rosyjski gaz był sprzedawany poprzez zachodnich pośredników, i to drożej.

Strategia zaopatrzenia Ukrainy z zachodu, przygotowywana przez lata, umożliwiła przetrwanie rządu, podporządkowanego zachodowi. Pozwoliła na zerwanie kontaktów i utrzymywanie stanu quasi-wojny z Rosją, na nie płacenie za zakontraktowane (z klauzulą „bierz lub płać”) rosyjskie dostawy, a zamiast tego kupowanie gazu na zachodzie.

Znacznie wcześniej zorganizowano dostawy gazu z Polski i Węgier, jednak kluczowe było otwarcie dostaw na dużą skalę, które możliwe były jedynie przez Słowację. Ta początkowo opierała się takim pomysłom nie chcąc zniszczyć dochodowego interesu na tranzycie rosyjskiego gazu. Jednak po naciskach uległa, więc wybudowano rewersowe połączenie, umożliwiające Ukrainie rozliczanie rosyjskiego gazu, zużywanego w kraju, ale formalnie kupowanego na zachodzie. Taka sztuczka - gaz z Rosji, faktury z zachodu - była bowiem konieczna, by nowa władza mogła przetrwać, nie płacąc za wcześniej odebrany rosyjski gaz. Jednocześnie Komisja Europejska dołożyła ogromnych starań, by zabezpieczyć dostawy z Rosji, pomimo ogromnych długów Naftogazu wobec Gazpromu.

ukraine-usa-eu-2015.jpg

Aby to się mogło dokonać konieczne było pożyczenie Naftogazowi znaczących środków, dlatego EBRD udzieliło $300 milionów dolarów kredytu. Ukrainę także finansowały Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy, które stawiały twarde warunki, wstrzymując wypłaty do chwili, aż Ukraińcy zgodzą się na ich żądania. Jednocześnie bowiem wprowadzono porządki rynkowe w ukraińskim gazie, wyrywając spod kontroli władzy rurociągi tranzytowe, wydzielając je w osobną spółkę, wprowadzając przepisy o "unbundlignu", czyli otwartym dostępie do rynku i zabezpieczając interesy inwestorów zachodnich. Zachód wykorzystał sytuację do wprowadzenia własnych reguł gry, co spowodowało dramatyczne podwyżki cen, obniżyło poziom życia społeczeństwa i przyczyniło się do upadku energochłonnego przemysłu.

Sukces ten nie byłby możliwy bez wieloletnich przygotowań - wcześniejsze prace nad dostawami gazu z zachodu przyniosły rezultaty. Kryzys w styczniu 2009 r. dał impuls amerykańskiej dyplomacji do pracy nad dostawami gazu do Europy i przygotowaniem się do rozwiązania problemu uzależnienia Ukrainy od Rosji. Już 22 stycznia, w czasie trwania konfliktu, rzecznik Departamentu Stanu zapowiedział konieczność pracy nad „przejrzystymi, rynkowymi warunkami przesyłu gazu i wagą spraw dywersyfikacji”. W kwietniu mianowano Richarda Morningstara specjalnym wysłannikiem ds. energii w regionie Eurazji. Szybko powstała „United States – Ukraine Energy Security Working Group”, która opracowywała sprawy bezpieczeństwa energetycznego, przede wszystkim zmiany kierunków dostaw gazu.

Amerykanie na wiosnę 2014 roku, gdy rządy na Ukrainie przejęła grupa, typowana na to miejsce przez Departament Stanu (słynna rozmowa telefoniczna Wiktorii Nuland - "f*ck the EU"), przeprowadzili szeroką akcję w obronie nowego sojusznika. Natychmiast po obaleniu Janukowycza (21 lutego 2014 r.), już 6 marca Biały Dom objął sankcjami grupę Rosjan. Uchwalony 1 maja w Kongresie „2014 Russian Aggression Prevention Act” oprócz potępienia Rosji i pomocy Ukrainie, przewidywał także możliwość eksportu gazu do Europy, by zastąpić dostawy rosyjskie.

Jednak konieczne było przekonanie Europy do takich samych działań, gdyż USA nie miały wielkich możliwości oddziaływania na Rosję ze względu na brak głębszych powiązań gospodarczych. Na czerwcowym G-7 uczestnicy zobowiązali się do natychmiastowej pomocy Ukrainie, a Europa - do dalszego budowania terminali LNG i łączenia krajów rewersowymi połączeniami gazowymi, umożliwiającymi przepływ gazu z zachodu na wschód. Jak napisano w komunikacie „dywersyfikacja źródeł i szlaków przesyłu jest kluczowa”.

ukraine-usa-eu-2015a.jpg

W sierpniu kolejna fala sankcji amerykańsko – europejskich objęła sektor finansowy i technologie naftowe. Na skutek oporu krajów europejskich nie uderzono w dostawy gazu i ropy, ale zablokowano możliwości rozwoju wydobycia w Rosji. Zablokowanie 350 milionów ton eksportu ropy i produktów rocznie było mało realistyczne i byłoby szokiem dla światowego rynku, natomiast blokada eksportu gazu do Europy dotknęłaby poważnie gospodarki starego kontynentu. Ale choć dochody z nich to 5-6 procent rosyjskiego PKB, uderzenie byłoby więc bardzo bolesne, skutki po europejskiej stronie byłyby znacznie poważniejsze.

Pomimo tego amerykańscy eksperci i lobbyści zachęcali do „odwagi” i rozwinęli kampanię objęcia sankcjami surowców energetycznych. Przekonywali, że Europa poradzi sobie bez rosyjskiego gazu. Jak mówił Carlos Pasqual, szefujący sprawom energetycznym w Departamencie Stanu, „w najbliższych latach co najmniej 80-90 miliardów m3 gazu będzie mogło dotrzeć do EU z Australii, Mozambiku czy Angoli”. Jednak tylko w Polsce znalazło to pozytywny oddźwięk.

Dla USA sankcje rosyjskie nie były kosztownym przedsięwzięciem, nie łączyły ich bowiem z Rosją znaczące więzi gospodarcze, ale kraje europejskie nie chciały sankcji, gdyż zbyt dużo na tym traciły. Dlatego konieczny był pewien nacisk, o którym szczerze opowiadał wiceprezydent Joe Biden studentom Harvardu:

„To prawda, nie chcieli tego zrobić, to amerykańskie przywództwo i prezydent USA doprowadzili do tego, czasami musząc nawet zawstydzać Europę, aby zgodziła się na straty ekonomiczne, żeby [Rosjanie] odczuli koszty”.

Wypchnąć Rosatom z Europy

Amerykanie są mocno zainteresowani naszym regionem także w energetyce jądrowej. Jest bowiem z kim walczyć. Rosja jest potęgą nie tylko w ropie i gazie, ale także w energii jądrowej. Nie dość, że szybko zwiększa krajowe moce, to na dodatek obecnie Rosatom buduje 37 procent powstających nowych bloków na świecie. W Europie jego udział jest pozostałością po czasach ZSRR, gdy budowano elektronie jądrowe także w krajach socjalistycznych. Pięć krajów Unii (Bułgaria, Czechy, Finlandia, Węgry i Słowacja) ma 18 reaktorów WWER, które dostarczają łącznie 52% elektryczności tych krajów. Na dodatek cztery elektrownie na Ukrainie.

Celem Departamentu Stanu z jednej strony jest doprowadzenie do rezygnacji z zakupów rosyjskiego paliwa nuklearnego przez środkowo-europejskich odbiorców, z drugiej - budowa nowych bloków nuklearnych. Zerwanie współpracy czy przejście na zachodnie technologie byłyby strategicznym sukcesem w osłabianiu ich związków z Rosja.

Westinghouse (firma z siedzibą w Pensylwanii, własność japońskiej Toshiby) został delegowany do ekspansji w tym regionie i wsparty dyplomatycznie i finansowo z rządowego Ex-Im Banku. Rozpoczął produkcję paliwa do rosyjskich reaktorów jądrowych, jednak były z nim poważne kłopoty, pręty zachowywały się nieprzewidywanie, zarówno w Czechach, jak i na Ukrainie. Czesi zrezygnowali z ich używania, wracając w trybie awaryjnym do rosyjskiego dostawcy, a Ukraina, w 2014 r. powróciła do wymiany prętów w swoich elektrowniach, pomimo ich wyższej ceny. W uzasadnieniu tych kroków pojawia się słowo-klucz „dywersyfikacja”. Z technicznego punktu widzenia jest to przedsięwzięcie ryzykowne i budzi spore obawy, na ile inny dostawca może dopasować technologie do wymogów konkurencyjnych reaktorów jądrowych, i to w tak newralgicznym punkcie jak paliwo jądrowe.

Jednak Rosjanie mają znaczną przewagę konkurencyjną, przede wszystkim model finansowania inwestycji. Oferują oni kredyty, potrafią za własne pieniądze wybudować, potem prowadzić elektrownie i sprzedawać prąd, i dopiero wtedy zwracane są kredyty. Ten model cieszy się popularnością, gdyż dodatkowo wsparty jest niskimi kosztami budowy rosyjskich elektrowni jądrowych. Dlatego dzisiaj w naszym regionie realizowane są przez Rosatom dwie inwestycje: w Mochowcach na Słowacji oraz rozbudowa węgierskiej elektrowni Paks. Rosatom stara się o inne projekty, jednak spotyka się ze zdecydowanym przeciwdziałaniem Zachodu. Przyjrzyjmy się trzem przykładom.

W Bułgarii amerykańscy politycy nie tylko blokowali projekty gazowe, ale zmuszali do zrywania kontraktów z Rosją w energii jądrowej, która stała się przedmiotem szczególnych zabiegów dyplomacji. Podczas swoich wizyt sekretarze stanu, tak John Kerry jak i wcześniej Hillary Clinton, szczególnie dużo czasu poświęcali energii, przekonując, żeby odciąć się od starych i znaleźć nowe źródła surowców i paliw. Oczywiście amerykańskie. Tak więc Bułgaria, która wcześniej zawarła kontrakt z Rosatomem na rozbudowę elektrowni Bielenie, zerwała go w 2012 r. Później rozpisano przetarg, który wygrał Westinghouse. W wewnętrznej korespondencji Departamencie Stanu określono to jako „niezłą robotę”, ale Bułgarzy musieli za takie zachowania zapłacić prawie miliard euro kary Rosji. Na dodatek Westinghouse nie podjął inwestycji ze względów finansowych – Bułgarzy oczekiwali bowiem, że tak jak w przypadku Rosatomu, dostarczający technologię zaangażuje się w udziały elektrowni i będzie finansował budowę.

Rozczarowany premier Bojko Borysów na spotkaniu amerykańskiej izby gospodarczej, przyznawał, że kontrakty z Rosjanami zerwano na życzenie USA. Czuł się oszukany: Jesteśmy przyjaciółmi, zatrzymaliśmy przecież rosyjskie samoloty, zastopowaliśmy trzy rosyjskie projekty energetyczne, jeśli nie jesteśmy waszymi partnerami, to kto nim jest?” Jego prośby: „mówię do was w ten sposób, ponieważ jesteśmy partnerami i przyjaciółmi, nie tylko w w czasie lunchu, ale także wtedy gdy są problemy. Jeśli możecie – pomóżcie! - pozostały także bez echa.

bulgaria-usa.jpg

W 2012 r. w Pradze Hillary Clinton intensywnie zabiegała o interesy Westinghouse, przekonując premiera Petra Nečasa do znaczenia bezpieczeństwa energetycznego i że tak ważna sprawa jak energia nie może zależeć od Władymira Putina. W czasie konferencji prasowej 3 grudnia mówiła:

Nie wstydzimy się naciskać w sprawie Westinghouse przy rozbudowie Temelina, bo wierzymy, że przestawia on najlepszą ofertę pod względem technologii bezpieczeństwa. Więc jasno wyrażamy swoje nadzieje, że ofercie Westinghouse poświęci się najwyższą uwagę”.

Danny Roderick, szef Westinghouse, był pełen podziwu: „Byłem dumny że walczy razem ze mną”. W oczach amerykańskich dyplomatów układ był obopólnie korzystny: w USA powstałoby 9 tysięcy miejsc pracy, a Czechy zmniejszyłyby swoją zależność od Rosji.

Jednak premier Nečas trochę później w Moskwie deklarował, że „Rosja jest strategicznym partnerem Czech nie tylko politycznie, ale także w gospodarce i sprawach bezpieczeństwa”. Wkrótce afera korupcyjna zmiotła go ze stanowiska, nie pozwalając dokończyć tego największego w historii Czech przetargu, wartego 10 miliardów euro. I choć oferta rosyjska była bardzo atrakcyjna (np. 2/3 prac miały wykonać czeskie przedsiębiorstwa), kontrakt zakończono bez rozstrzygnięcia.

Były czeski premier Jiri Paroubek opowiada, jak intensywnie

„w latach 90-tych amerykańscy dyplomaci naciskali na współpracę z Westinghouse, który miał podnieść standardy do zachodnich wymogów. Jednak stało się coś przeciwnego – paliwo jądrowe, dostarczone przez nich było tak fatalnej jakości, że spowodowało przerwy w pracy Temelina, a jeszcze na dodatek – było droższe”.

Nie ma też złudzeń, jakimi drogami to się odbędzie:

„Myślę, że Westinghouse chce zdobyć kontrakty na co najmniej połowę rynku przez polityczną presję”.

Ukraina oprócz dywersyfikacji gazowej zdecydowała się również na wymianę oryginalnych prętów paliwa jądrowego na amerykańskie. Jest dzisiaj jedynym krajem naszego regionu, który podjął się tego eksperymentu. Od 2010 r. przeprowadzono pierwsze próby, które zostały zablokowane przez agencję nadzoru, jednak pomimo tego w 2014 r. Westinghouse wszedł w porozumienie z rządem i zaczął dostarczać paliwo nuklearne do elektrowni zaopatrywanych wcześniej przez Rosję. Rosyjski producent paliw nuklearnego TVEL ostrzegł przez zagrożeniami spowodowanymi używaniem nielicencjonowanego paliwa amerykańskiego, nazywając to „niebezpiecznym eksperymentem”.

westinghouse-ukraine.jpg

Jest to jednak tak potężny rynek (połowa energii elektrycznej kraju pochodzi z elektrowni jądrowych), że Westinghouse wznowił produkcję prętów w wytwórni Västeras w Szwecji i przejął 30% dostaw do ukraińskich elektrowni, zarabiając na tym w ub. roku 162 miliony dolarów. Ciągle jednak skarży się, że jedynie Ukraina stosuje zasady dywersyfikacji, wprowadzone przez Unię Europejską”. Rzeczywiście - poza Ukrainą, gdzie odejście od paliwa rosyjskiego ma charakter polityczny, Rosatom w dalszym ciągu pozostaje jedynym dostawcą paliwa nuklearnego do wybudowanych przez siebie bloków.

część ostatnia...


- - -
kwiecień 2017 r.
tekst dla Nowa Debata

Tematy: 

1 komentarz

bankructwo Westinghouse

Panie Andrzeju, ostatnio byly pogloski ze Westinghouse bankrutowalo, jak to ma sie do ekspansji tej firmy w Centralnej Europie?

skomentujesz?

Filtered HTML

  • Use [fn]...[/fn] (or <fn>...</fn>) to insert automatically numbered footnotes.
  • Allowed HTML tags: <a> <i> <b> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <font> <dt> <blockquote> <img> <center> <strong> <em> <u> <b> <span> <bgcolor> <del> <strike>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.