„Awaria Jamału”, czyli system działa

0


Gdy opisałem rwetes, jaki podniósł się przy wirtualnej awarii Jamału, musiałem trochę odetchnąć, gdyż dawka absurdu, złej woli, braku rzetelności, zgromadzona w przestrzeni informacyjną, była zbyt duża, by móc skupić się na realiach. Trzeba się było przedrzeć przez te opary absurdu, bo to jest obraz świata, który widzą wszyscy oprócz niewielkiej garstki osób zajmujących się bezpośrednio tym problemem.

Wirtualny kryzys gazowy, hałas i szum

W 2017 roku miało miejsce wydarzenie, które urosło do ranki kolejnego „kryzysu gazowego”. Jednak był to kolejny wirtualny kryzys, jakich kilka już nam się wydarzyło. Przyjrzyjmy się faktom: 21 czerwca (środa) godz. 6 rano – Gaz System redukuje moce przesyłowe z 10,6 GWh/h do zera, wstrzymuje tym samym odbiór rosyjskiego gazu w punkcie wzajemnego połączenia […]

Read more

Jak więc wyglądały te wydarzenia naprawdę? Co realnie się stało?

Otóż system dostaw gazu ziemnego z Rosji do Polski zadziałał sprawnie, przeszedł drobną awarię techniczną po stronie białoruskiej bez najmniejszych skutków dla odbiorców. Świadczą o tym ceny na giełdzie, która zareagowała zwiększonymi obrotami na rynku dnia bieżącego (wtorek 10,2 GWh, środa (21 czerwca – dzień „kryzysu”) – 23,5 GWh, czwartek 14,8 GWh, piątek 7,9 GWh). Na chwilę podskoczyły też ceny: (wtorek 68,44 zł/MWh, środa 77,85, czwartek 67,98, piątek 67,66). Na rynku dnia następnego prawie nie zauważono problemu – notowania na 22 czerwca poskoczyły na jeden dzień o 8%. Była to więc nerwowa, ale krótka reakcja na doniesienia prasowe.

W odbiorców to wydarzenie nie uderzyło, wypada zapytać, dlaczego? Otóż system rurociągów Jamał został zaprojektowany tak, że posiada zabezpieczenia przed technicznymi awariami, które zdarzają się w każdym pracującym pod dużym obciążeniem systemie. Całość została pomyślana tak, żeby zadziałać przy nieprzewidzianych wydarzeniach technicznych. Po prostu odbiór gazu bezpośrednio z Systemu Gazociągów Tranzytowych zastąpiono poborem gazu z magazynu kawernowego w Mogilnie – elementu składowego tranzytu i dostaw gazu do Polski. Jak widać na poniższym wykresie, zastąpienie było całkowite i skutecznie ubezpieczyło brak odbioru gazu z rurociągu.

Pobór gazu do polskiego systemu przesyłowego z rurociągu jamalskiego (PWP) i kawerny Mogilno. Dane Gaz-System


Jednego zabezpieczenia nie ma, co podkreślano publicznie – na wejściu do polskiego systemu rurociągów nie ma instalacji osuszania gazu. To prawda, Niemcy mają taką osuszalnię, więc mogą łagodniej reagować na takie wydarzenia, jednak użyteczność takiej instalacji na nitce Jamału jest wątpliwa. Nie znającym sytuacji bliżej warto przypomnieć, że Gascade jest wspólnym przedsięwzięciem niemieckiej spółki BASF i rosyjskiego Gazpromu. I zarządza także systemem przesyłowym OPAL i NEL – dwoma rurociągami wyprowadzającym gaz z Nord Stream na południe i zachód.

My osuszalnię gazu mamy na nitce z Ukrainy w Maćkowicach i tam ona się przydaje. Ale nie wiem czy druga – na Jamale – to nie nadmiar zabezpieczeń. System dostaw rosyjskich jest bardzo stabilny, tak ilościowo jak i jakościowo. Tym, którzy szykują się na gaz norweski, dedykuję wykres, ilustrujący stabilność dostaw przez Kondratki i norweskimi gazociągami, dochodzącym do W. Brytanii w Easington i St. Fergus.

Jak widać gaz rosyjski na tle norweskich dostaw to oaza stabilności i przewidywalności, jedyny moment, gdy gaz przez kilkadziesiąt godzin w ostatnim roku nie płynął to czas zaplanowanego remontu. Dostawy norweskie wymagają dużo mocniejszych nerwów, więc gdyby eksperci i media tak reagowały przy nich jak ostatnio, mielibyśmy ciągły histeryczny kryzys gazowo-medialny.

Można też przy tej okazji zauważyć, jak bardzo wirtualny jest „wirtualny rewers”. Przestaje on bowiem istnieć, gdy gaz nie płynie (lub nie jest przez nas odbierany) z Rosji. Warto więc sobie uzmysłowić, że jego znaczenie dla bezpieczeństwa dostaw jest bardzo „wirtualne”.

I na koniec pytanie – po co ten cały szum? System przeszedł bez problemów to „nieoczekiwane wydarzenie”, zapasy z magazynów, które właśnie po to budowano, by reagować w takich sytuacjach – zostały uruchomione, nikt nie odczuł braku gazu… Ale przecież to nie pierwszy raz, już we wrześniu 2014 r. mieliśmy także „kryzys gazowy”, równie wirtualny jak ten. Na przełomie czerwca i lipca 2016 r. również trafił się nam „kryzys bez kryzysu”. Nie za dużo tych przypadków?

14 lipca 2017

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here