Warto zastanowić się, kto traci, a kto zyskuje na skutek konfliktu, który wybuchł w piątek 8 sierpnia nad ranem. Co prawda wojna nie została wywołana przez Gruzję z powodu zasobów energetycznych tego regionu, ani odpowiedź rosyjska nie ma wiele wspólnego ze szlakami przesyłowymi ropy naftowej i gazu. Jednak skutki tego konfliktu są już widoczne i będą także zmieniały strategiczny układ sił w tym regionie, z którym tak USA, jak Unia Europejska, także Polska - wiązały pewne nadzieje.