Łupkowy boom uczynił z Ameryki także światowego potentata eksportowego. Na początek w produktach, a później także w ropie naftowej, Gdy sześć lat temu sam siebie pytałem, kiedy będzie także naftową potęgą, odpowiedź wydawała mi się prosta: „Eksportową potęgą USA nie będą„. Myliłem się i to grubo. Nie doceniłem mechanizmów niedawno przeze mnie opisanych, a dodatkowo wspartych siłą amerykańskiego państwa. Zarówno jego soft power (dyplomacji, mediów, kapitału, różnych grup wpływu, używanych jako narzędzia), jak i hard power (sankcji ekonomicznych, proxy-wars, czyli zarządzania chaosem, wojen, także tych bezpośrednio związanych z ropą naftową, jak w Libii). Ten „marketing mix” działa bardzo sprawnie.

Przez te ostatnie lata eksport ropy i produktów z USA szedł bardzo szybko w górę. Od początku łupkowego boomu, w 2006 r. wzrost wystartował z 1 miliona baryłek dziennie (50 mln ton rocznie) by w tym roku dobijać do 10 mln b/d. 10-krotnie większy!

źródło EIA

Początkowo był to eksport produktów, ale w 2014 roku, gdy branża naftowa wylobbowała zmianę ustawy, zakazującej eksportu ropy z Ameryki, handel ruszył ostro z kopyta. USA, będąc do niedawna największym importerem ropy (jednak ograniczając się głównie do Kanady i Meksyku), wyszła z dużym rozmachem na rynki światowe.

Amerykańscy producenci, nie mając co zrobić z lekką ropą ze złóż łupkowych (rafinerie amerykańskie są skonfigurowane na znacznie cięższe gatunki ropy), zaczęli ją eksportować na cały świat. Od zera w 2014 do prawie 4 milionów baryłek dziennie w 2020. Ekspansja szybka i skuteczna.

Ten gigant, zwiększając produkcję ropy dzięki kapitałowi i technologiom, korzysta także ze swojej siły politycznej. Wchodząc na rynek światowy Waszyngton usunął z niego trzech wielkich eksporterów ropy – Iran, Wenezuelę i Libię.

Libia to jeszcze zaszłość z 2011 r., gdy zachód doszczętnie zbombardował ten kraj, usunął jego przywódcę Muammara Kadafiego i doprowadził do trwającej tam do dzisiaj wojny domowej i chaosu. Z tego powodu przy kolejnym nasileniu walk – znika z rynku światowego milion baryłek libijskiej ropy. Jeszcze więcej USA odebrały wielkim producentom, których objęły sankcjami gospodarczymi, wymierzonymi precyzyjnie w ich najcenniejszy towar eksportowy, żeby je pozbawić dochodów i zmusić głodem do ustępstw, czyli podporządkowania się woli i żądaniom USA. Wenezuela w ciągu 2,5 roku straciła 1,3 mln baryłek, a Iran – ponad 2 mln. Przy okazji ten proces utrzymywał wysoko ceny ropy, co było potrzebne amerykańskim producentom.

Ta polityczna strategia łączyła się wprost z korzyściami ekonomicznymi. Amerykańska ropa i gaz osiąga swoją pozycję niekoniecznie przez konkurencję biznesową, a bardziej przez działania polityczne – wypychanie, eliminowanie głównych graczy i narzucanie swoich produktów. Jedna piąta światowego wydobycia (Iran, Wenezuela, Rosja) jest obecnie objętych sankcjami. A że Stany rozciągają swoją władzę także na Unię Europejską, ta zmuszona jest dostosować się do polityki sankcyjnej Waszyngtonu. W ten sposób amerykańska ropa z łupków była głównym beneficjentem zmuszenia EU do rezygnacji z irańskiej ropy.

source: Refinitiv

W rezultacie dyplomacji energetycznej USA i łupkowej rewolucji z globalnego rynku zniknęło ponad 4 miliony baryłek ropy, a pojawiły się nowe prawie 4 miliony baryłek amerykańskiego eksportu, które stały się największym na świecie producentem, znacząco wyprzedzając poprzednich liderów: tak Rosję, jak i Arabię Saudyjską. Ale także potężnym eksporterem. W rezultacie globalny rynek zaczął się dusić od nadmiaru towaru. Cykl biznesowy się zamknął. Nikt jednak nie przewidywał, że będzie to tak gwałtowny koniec.

Jednak na scenie pojawili się jednocześnie: korona wirus i Igor Sieczin.

Człowiek, który się sankcjom nie kłaniał

Rosnieft od lat pomaga Wenezueli przez inwestycje, pożyczki, odbiór i sprzedaż na świecie wenezuelskiej ropy, którą Waszyngton objął sankcjami.

Read more

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here