O kaspijskiej ropie - Ring TVN CNBC

Konflikt w Gruzji
stawia pod znakiem zapytania
projekt rurociągu Odessa – Brody – Płock

Czy możemy jeszcze liczyć na kaspijską ropę?

Andrzej Szczęśniak: Pomysł dotyczący sprowadzania ropy z Morza Kaspijskiego do Polski dzisiaj można uznać za nierealny z prostego powodu: nie posiadamy ropy naftowej, która mogłaby napełnić taki rurociąg, i nie będziemy jej mieli co najmniej w przeciągu najbliższych 10 lat

Krzysztof Spandowski: Konflikt w Gruzji zupełnie nie zmienia potrzeby kontynuowania tego projektu. Szczególnie że w projekcie pojawili się nowi udziałowcy, czyli Gruzja oraz Azerbejdżan, który posiada znaczne zasoby ropy. Oczywiście w obecnej sytuacji musimy ten projekt ponownie przemyśleć

Rurociąg Odessa – Brody łączy Morze Czarne z rurociągiem naftowym Przyjaźń i kończy bieg w pobliżu polskiej granicy. Zbudowano go w latach 1996 – 2001, a projekt pochłonął nieco ponad 100 mln dol. Długość rurociągu wynosi 675 km. Od lat mówi się o przedłużeniu tego rurociągu do Płocka i Gdańska. Dzięki temu Polska przynajmniej częściowo mogłaby zdywersyfikować dostawy ropy i uniezależnić się od Rosji. W kwietniu tego roku w obecności prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki oraz prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego została podpisana umowa pomiędzy inwestorem, międzynarodowym przedsiębiorstwem rurociągowym Sarmatia, oraz firmą Granherne. Spółka ta pod koniec marca wygrała przetarg na realizację techniczno-ekonomicznego uzasadnienia projektu Odessa – Brody – Płock – Gdańsk. Jednak ze względu na ostatnie działania zbrojne w Gruzji oraz napięcie polityczne na całym obszarze Kaukazu pojawiają się wątpliwości, czy taka inwestycja ma sens. Czy budowa polskiego odcinka rurociągu z Odessy to już polityczne science fiction, czy może wciąż jeszcze realny pomysł na uniezależnienie dostaw ropy do naszego kraju? O tym dyskutowano 13 sierpnia podczas kolejnego programu „Ring” przygotowanego przez telewizję TVN CNBC Biznes oraz „WSJ Polska”.

Gośćmi programu byli: Andrzej Szczęśniak, ekspert rynku paliw, i Krzysztof Spandowski, prezes PERN Przyjaźń. Dyskusję prowadzili Marcin Kowalski i Marcin Piasecki.

Czy plany budowy polskiego odcinka rurociągu Odessa – Brody straciły już szansę realizacji?

Andrzej Szczęśniak: Cały ten pomysł dotyczący sprowadzania ropy z Morza Kaspijskiego do Polski dzisiaj można uznać za science fiction z prostego powodu: nie posiadamy ropy naftowej, która mogłaby napełnić taki rurociąg, i nie będziemy jej mieli co najmniej w przeciągu najbliższych 10 lat. Otóż obecnie zasoby ropy z zachodniej części Morza Kaspijskiego, czyli z Azerbejdżanu, oraz wschodniej, czyli Kazachstanu, są już zagospodarowane. Na dodatek w regionie pojawił się niesamowicie mocny konkurent, czyli Chiny.

Czy w związku z ostatnimi wydarzeniami w Gruzji nie powinniśmy odłożyć planów dywersyfikacji dostaw ropy przez sprowadzanie surowca z Morza Kaspijskiego?

Krzysztof Spandowski: Konflikt w Gruzji, który niedawno wybuchł, zupełnie nie zmienia naszej potrzeby kontynuowania prowadzenia tego projektu. Dane dotyczące zasobów ropy w regionie Morza Kaspijskiego mieliśmy jeszcze przed tym konfliktem – rok temu i pięć lat temu. Nowa jakość w naszych działaniach w ramach projektu Odessa – Brody – Gdańsk, a ściślej mówiąc Euroazjatyckiego Korytarza Transportu Ropy, polega na tym, że kilka miesięcy temu w projekcie pojawili się nowi udziałowcy, czyli Gruzja oraz Azerbejdżan, który posiada znaczne zasoby ropy. I to jest optymistyczna zmiana w stosunku do wielu wcześniejszych lat, kiedy projekt był dobrym pomysłem, ale niekoniecznie pokazywał jakiekolwiek realne perspektywy na jego realizację. Oczywiście w obecnej sytuacji musimy ten projekt ponownie przemyśleć.

Czy są dziś realne szanse na doprowadzenie tego projektu do końca, a jeśli tak, to kiedy miałoby się to stać?

Krzysztof Spandowski: Pewną cezurą czasową jest listopad tego roku. Na ten miesiąc przewidziano zakończenie przygotowywanego przez Granherne feasibility study, czyli studium wykonalności, które ma odpowiedzieć na pytanie, czy jest ropa, a jeśli tak, to ile, skąd, kiedy, po jakiej cenie oraz jaki będzie koszt wyprowadzenia jej z rejonów roponośnych i dostarczenia do Odessy oraz kolejnymi etapami do polskich rafinerii lub do portu w Gdańsku.

Co z bezpieczeństwem infrastruktury, skoro trudno mieć dziś nadzieję na rychłe ugaszenie niepokojów w regionie Kaukazu? Czy ktokolwiek będzie inwestował w instalacje, które mogą zostać uszkodzone lub okazać się bezużyteczne?

Krzysztof Spandowski: Przez ten właśnie rejon, który dzisiaj traktujemy jako niemożliwy do prowadzenia jakiegokolwiek przesyłu ropy, biegnie rurociąg BTC. Z jakiegoś powodu Amerykanie zdecydowali się na poprowadzenie rurociągu w pobliżu Osetii Południowej. BTC biegnie również przez tereny sejsmiczne oraz tereny Kurdów. Ale oczywiście jeśli się okaże, że obecne konflikty nie zostaną zażegnane, to naturalnie realizacja naszego projektu będzie zagrożona.

Andrzej Szczęśniak: Chciałbym zwrócić uwagę, że z podobną sytuacją jak obecnie mieliśmy do czynienia w latach 90. Ostatni konflikt z Abchazją to bodaj 1994 r. Na dobre kilka lat żaden inwestor w tym rejonie nie chciał się pokazać. Rurociąg Baku – Tbilisi – Ceyhan (BTC) tak naprawdę ruszył dopiero około 2000 r. Problem jest taki, że jeżeli do budowy nowego rurociągu będą się brały tylko państwa – a to jest zasadnicza słabość naszego projektu – to nie będzie miał on wielkich szans na realizację. Jeżeli popatrzymy na BTC, na czele zaangażowanego w to przedsięwzięcie konsorcjum stoi BP. Z kolei w Kazachstanie w projekcie Caspian Pipeline Consortium (CPC) jest m.in. Chevron, który takie konsorcja prowadzi twardą ręką. Z całym szacunkiem dla spółki Sarmatia, jest to mała spółka, która nie ma pieniędzy, a opracowywane obecnie studium wykonalności jest już którymś z kolei w historii tego nieszczęsnego rurociągu. To bardzo trudny projekt także dlatego, że Polska w tamtym regionie nie posiada żadnych narzędzi, a nasze zaangażowanie gospodarcze na Kaukazie jest praktycznie zerowe.

Może powinniśmy zaprzestać spoglądania na Wschód, a za to skoncentrować się na integracji naszych systemów przesyłowych z zachodnimi?

Andrzej Szczęśniak: To jest pomysł dotyczący raczej kwestii dywersyfikacji dostaw gazu do Polski, w przypadku którego sytuacja jest dużo gorsza, niż jeśli chodzi o ropę naftową. Tutaj moim zdaniem dosyć nierealne są tzw. norweskie projekty. Dużo łatwiej i bezpieczniej jest połączyć się z Europą Zachodnią. Wystarczyłyby dwa interkonektory, aby Polska mogła bezpiecznie przesyłać w którąkolwiek ze stron nawet 10 – 15 mld sześc. gazu ziemnego.

Krzysztof Spandowski: Nikt nie zaniedbuje Zachodu. Mamy w pełni sprawny system zapewniający dostawy ropy z kierunku północnego – to jest Naftoport, Port Północny, Rurociąg Pomorski. Kwestia rozbudowy tego systemu jest w tej chwili przedmiotem analiz w naszej spółce. Dziś na pewno jesteśmy w stanie dostarczyć odpowiednie ilości ropy, ale żeby do czterech rafinerii dostarczyć ropę z różnych źródeł, to wymaga dodatkowych inwestycji. Nie jest więc tak, że Polska skazana jest na projekt południowy Odessa – Brody – Płock.

Od wielu lat mówimy o planach, ale czy udało się czegokolwiek dokonać, jeśli chodzi o realne inwestycje?

Andrzej Szczęśniak: Pochwalę tutaj pana prezesa PERN, ponieważ jedyną inwestycją, która obecnie jest naprawdę realizowana, jest trzecia nitka rurociągu Przyjaźń. To inwestycja naprawdę potrzebna, ponieważ odciąża istniejącą infrastrukturę. Problem polega na tym, że rurociąg jest rozbudowywany na Wschód, a tam napięcia polityczne rosną. Ale to potrzebna inwestycja i bardzo dobrze, że powstaje nie tylko w oświadczeniach polityków.

Jednym z elementów obecnego konfliktu jest narastający spór Rosja – Zachód. Czy realnym narzędziem nacisku może być ograniczanie przez Rosję dostaw surowców w kierunku zachodnim?

Krzysztof Spandowski: Należy się z tym liczyć i w odpowiednim czasie – czyli natychmiast – podejmować działania, które przygotują nas do takiej sytuacji. To nie zdarzy się z dnia na dzień, jest to raczej kwestia wielu lat. Pierwszym warunkiem, aby przepływ na odcinku wschodnim rurociągu Przyjaźń mógł być ograniczony, jest wybudowanie zapowiadanego już rurociągu Uniecza – Ust – Ługa. Należy założyć, że wówczas o blisko połowę spadnie ilość ropy tłoczonej przed rozgałęzieniem na południową i północną nitkę rurociągu Przyjaźń. Nie wiemy, ile z tego, co zostanie, trafi do Polski, ale na to właśnie potrzebne jest wykorzystanie Naftoportu oraz Rurociągu Pomorskiego. W moim przekonaniu konieczne są pilne przystąpienie do wykonania drugiej nitki tego drugiego połączenia oraz rozbudowa bazy magazynowej ropy w Gdańsku. Działania w tym kierunku są już rozpoczęte.

Andrzej Szczęśniak: W mówieniu o zakręcaniu kurka jest dużo demagogii, polityki i grania na emocjach Polaków. W sensie gazu możemy spokojnie spać, ponieważ mamy umowę do 2020 r. i tutaj nie ma przypadku, by wobec kraju należącego do Unii Europejskiej takiego kontraktu nie dotrzymano. Zagrożenie co do ropy jest natomiast takie, że Rosjanie rozbudowują się na wschód. Już we wrześniu zaczyna działać fragment rurociągu Wschodnia Syberia – Ocean Spokojny. Jeżeli do końca roku projekt ten zostanie zakończony, do 30 mln, a potem 80 mln ton ropy będzie transportowane na wschód. Tym samym lekko wyschnie ta część Rosji, która nas zasila. To Rosjanie wówczas się zdywersyfikują i to jest realne niebezpieczeństwo. Osobiście uważam, że rosyjska ropa to szczęście dla polskich rafinerii, ponieważ daje dużo większe zyski niż ropa lekka.

Ile kosztować będzie ewentualna budowa rurociągu Odessa – Brody – Gdańsk?

Krzysztof Spandowski: Nie mamy jeszcze sprecyzowanej trasy tego rurociągu, ponieważ możliwości są różne. Kiedyś mówiło się o tym, że powinien to być odcinek Brody – Płock. W tej chwili prawdopodobne jest poprowadzenie tej trasy do Adamowa, czyli na początek naszego systemu, ale rozważamy także włączenie rurociągu do odcinka wschodniego – albo w Zawadach, albo w Orzechowie. Musimy wziąć pod uwagę, jakie będą do nas płynęły przepływy ropy Repco z systemu rurociągów Drużba. W zależności od trasy i jej długości kilometr rurociągu kosztuje około 1,5 mln dol. Z Brodów do Adamowa jest około 240 km.

Opracował: Mariusz Herma

"Ring" to wspólny program telewizyjny TVN CNBC Biznes oraz The Wall Street Journal Polska.

Tematy: 

Komentarze: 23

Namieszał w głowach widzów, oj namieszał

Panie Andrzeju, ale Pan namieszał w głowach widzów. Prawdziwy z pana ekspert. :) Pisze pan:
"Otóż obecnie zasoby ropy z zachodniej części Morza Kaspijskiego, czyli z Azerbejdżanu, oraz wschodniej, czyli Kazachstanu, są już zagospodarowane. Na dodatek w regionie pojawił się niesamowicie mocny konkurent, czyli Chiny".
...
No faktycznie, tylko jeszcze powinien Pan wyjaśnić po co Chinom tyle ropy na zachodnich, pustynnych rubieżach swego ogromnego państwa, gdzie jeśli coś się rusza to ujgursko-islamska prtyzantka? Po to żeby ponosić koszty jego transportu do Szanghaju czy Tybetu? Na wielbłądach? :) Przecież już mają kontrakt z Kazachstanem i "cienką rurę", co im starcza. Jak Pan dobrze wie Chiny rozwijają się głównie na wschodzie. I jeśliby na coś liczyli to na ropociąg ze Wschodniej Syberii - WSOS (ale to nie ten rejon o którym rozmawiamy), o ile nie podzieli on losu breżniewowskiej Bałkarsko-Amurskiej Magistrali, na co się chyba zanosi. Właśnie w Tajszecie (obwód irkucki) zaczyna się i BAM i WSOS, co dobrą wróżbą nie jest, a do Morza Japońskiego ponad 4 tys. km. Daaaleko jak cholera,granica opłacalności chyba już została przekroczona. Nawet rosyjska prasa nazywa WSOS najdroższym z najbardziej bezsensownych pomysłow. Faktycznie, 16-20 mld USD piechotą nie chodzi, nawet w teoretycznie bogatej Rosji. Tym bardziej, że Chiny prawie 60 proc. zużycia ropy mają z swych własnych źródeł, no i znani są z niechęci do długoterminowych kontraktów, tak lubianych przez firmy rosyjskie. Ale WSOS to zmartwienie Rosjan i wschodniej Azji, jak na razie to Chińczycy wolą koleją, to mniej zobowiązujące. Wbrew temu co Pan mówi Europa skazana jest na ropę kaspijską, podobnie jak ropa kaspijska na klientów w bogatej Europie. I nich Pan się nie daje zwieść pozorom. Różni środkowazjatyccy kacykowie lawirują, bądźmy szczerzy - ze strachu (polecam jak komicznie reagowali na wojnę w Gruzji), ale i z pewną finezją. I jak już powstanie kolejna rura to się do niej natychmiast podłączą, trzymam każdy zakład.
..
Pozdrawiam serdecznie
Gall Anonimus

Andrzej's picture

To Pan miesza a nie ja

A propos Chin... czy wie Pan, jaką drogę odbywa ropa naftowa z Azerbejdżanu do USA/ Proszę policzyć, a potem wymądrzać się na temat Chin.

Wyliczył Pan opłacalność WSTO? Gratuluję. Pytanie tylko czy tak samo, jak te mędrki, co mówiły, że Nord Stream jest nieopłacalny? Dopóki Nabucco nie ogłosiło podwyżki kosztów. Potem zamilkli.

"Pan mówi Europa skazana jest na ropę kaspijską"??? Jaki udział w przerobie ma ropa kaspijska w Europie? A jaki rosyjska?

Pogardy nie toleruję na mojej stronie, więc proszę nie używać określeń typu "środkowazjatyccy kacykowie", bo są to obraźliwe sformułowania i niezależnie od pozostałej treści - będą kasowane.

Pytania są konkretne, bo widzę, że Pan ma dużo większą wiedzę ode mnie. Więc proszę dostarczyć dane. Porozmawiamy.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Panie Andrzeju, dostarczam dane

ad 1 Rachunek ekonomiczny mówi, że droga transportu im krótsza tym lepsza (a w ramach tego rura lepsza niż tankowiec). I na odwrót.
ad 2 NS - taki jak wczoraj i przedwczoraj - jest nieopłacalny, bo są bardziej opłacalne warianty, wszystko jest kwestią dogadania się. Wie pan jak pójdzie NS, bo ja nie? I czy ktoś to w ogóle wie?
ad 3 Proporcje będą się zmieniać, nic nie jest raz na zawsze.
ad 4 ok. bedę używał terminu "środkowoazjatyccy demokraci", ale proszę nie zarzucać mi przesady. :)

Jak zwykle serdecznie pozdrawiam i życzę młego dnia

Gall Anonimus

Andrzej's picture

Wykpił się Pan

Myślałem, że Pan poważnie rozmawia. I fachowo. No cóż - można i tak. Najpierw Pan kreuje się na znawcę tematu, potem wykpiwa dykteryjkami. Rozumiem, że od tej Pory traktuję Pana jako rozweselacza. Nic poważnego.

Może Pan też pisać o "demokratach" - to w Pana rozbawiaczowskim stylu. Natomiast proszę pamiętać, że to nie Onet i rzucać epitetami - to nie tutaj.

Pozdrowienia.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Panie Andrzeju, więcej luzu

Ale teraz będzie na poważnie: zauważył Pan pewnie informację, że NS ma być poprowadzony trochę inaczej - na południe od Bornholmu (poprzednio było, że na połnoc od wyspy), czyli bliżej polskiego wybrzeża. O ile nie są to dezinformacje rzecz jest dość intrygująca, ale jakby nikt tego nie komentuje. A źródło jest w miarę poważne, CIRE z powołaniem się na PAP. Oczekiwałem, że chociaż Pan to skomentuje, a tymczasem Pan mnie obsobaczył za co innego i tyle.
http://www.cire.pl/item,34888,1.html
Pozdrawiam serdecznie
Gallus Anonimus

Andrzej's picture

Rynek ukarał Rosję? Dyrdymały

Giełdy wielkie państw bogatych w ostatnich 3 miesiącach niewiele spadły. Ale giełdy gospodarek rzwijających się zachowywały się tak:

Brazylia

Chiny

i Rosja

I jak ukarał? Chiny też??? I Brazylię? Za inwazję na Pernambuco?

Takie analizy do do sztambucha babci i na gwóźdź w ustronnym miejscu - tyle warte.

I druga uwaga: Takie teksty, napstrzone postulatami typu:
- The west should use economics to rein in Russia
- prawdopodobnie nie pozostaną bez konsekwencji
- Unia Europejska i USA powinny narzucić etyczne i prawne standardy
- UE powinna przyjąć wspólną politykę energetyczną - to już od stu lat słyszymy
- Komisja Europejska powinna zmusić Gazprom ...

... to czyste chciejstwo, festiwal pobożnych życzeń i raczej nastawienie propagandowe niż wyjaśniające. Nie cenię tego typu analizy.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

No Panie Andrzeju

Zanadto się Pan poddaje emocjom, lobbysta powinien być bardziej odporny psychicznie.

Andrzej's picture

Nie jestem lobbystą

I proszę sobie dać spokój z tymi złośliwościami. Tak jak napisałem - nie będę tego traktował poważnie. Bo Pan się nie zachowuje poważnie. Polecam Onet - tam może Pan się wyszaleć.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

No i jak to jest z tą moskiewską giełdą, Panie Andrzeju?

Tylko wczoraj moskiewska giełda schudła o 50 mld dol. Przed kantorami ustawiają się kolejki po dolary. To rachunek za wojnę z Gruzją

Jak traci rosyjska gospodarka

Gdy premier Władimir Putin i prezydent Dmitrij Miedwiediew z kamiennymi twarzami znoszą polityczne potępienie Unii Europejskiej i USA, prawdziwą cenę za wojnę w Gruzji płaci rosyjska gospodarka. Przeżywa największy kryzys od krachu w 1998 r. Wtedy spadek cen ropy gwarantującej połowę budżetowych przychodów i masowa ucieczka zagranicznych inwestorów doprowadziły ją na skraj bankructwa. Moskwa zawiesiła spłatę 40 mld dol. długu, a Rosjanie stali w tasiemcowych kolejkach po "zielone". Podobnie jak dziś.

- Rosyjski rynek walutowy cofnął się o kilka lat. Kurs rosyjskiej waluty zmienia się kilka razy w ciągu dnia - alarmował wczoraj dziennik "Kommiersant".
..
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1...

..
Wiem, że Pan się na gospodarce nie zna i znać nie chce, ale to chyba robi pewne wrażenie? Tym bardziej, że rosyjska gospodarka surowcami stoi.

Panie Andrzeju, serdeczne uściski i bez urazy - rozmawiamy tylko.

Gallus Anonimus

może jakies foto/video tych

może jakies foto/video tych dzisiejszych "tasiemcowych kolejek po "zielone"?

Stare rosyjskie przysłowie: lepiej raz uwidziec niz sto razy usłyszec.

nieanalityk

Andrzej's picture

Żegnam

Po co Pan chce rozmawiać z kimś, kto się nie zna na gospodarce? Pan się zna - to wystarczy.

Tak jak pisałem wyżej - może Pan swoje uszczypliwości wypisywać - jeśli czerpie Pan z tego przyjemność.... Natomiast ja nie mam przyjemności z Panem rozmawiać.

Żegnam uprzejmie i ozięble.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Gucio z Montrealu's picture

Coś dziwnego ...

/...Wtedy spadek cen ropy gwarantującej połowę budżetowych przychodów i masowa ucieczka zagranicznych inwestorów doprowadziły ją na skraj bankructwa. Moskwa zawiesiła spłatę 40 mld dol. długu, a Rosjanie stali w tasiemcowych kolejkach po "zielone". Podobnie jak dziś. /

... z tego co sobie jeszcze przypominam, to Rosja wstrzymując spłatę zadłużenia miedzynarodowego postawiła pod znakiem zapytania ówczesny system monetarny.

Rosjanie stwierdzili że należne ówczesnemu rządowi Rosji 150 mld dolcy za wyeksportowany petrol nie wpłynęły do rządowej kasy tylko "znalazły się gdzieś" na Zachodzie i że jeżeli Zachód chce otrzymywać należne mu spłaty rosyjskiego zadłużenia - musi się zająć odnalezieniem tychże należnych Rosji pieniędzy.

Panika w tym czasie na Zachodzie zrobiła się okrutna, do Moskwy leciały delegacje za delegacjami - błagając żeby Rosja zaakceptowała w międzyczasie dodatkową pożyczkę na spłatę procentu od poprzedniej - żeby nie zawalić uwczesnego systemu monetarnego i chyba do tego doszło bo wtedy ta sprawa ucichła.

... co do /... a Rosjanie stali w tasiemcowych kolejkach po "zielone". Podobnie jak dziś. / to niebardzo rozumiem to /...Podobnie jak dziś. / - ponieważ w owym czasie dolce zostaly wyeliminowane z wewnetrznego obrotu i dozwolone tylko w wymianie handlowej z zagranica. To by bylo tyle na ten temat ... ;-)

Gucio z Montrealu

Pytanie do Pana Andrzeja Szęśniaka

W Gazecie Wyborczej komentator piszący o spadku cen ropy pisze, że Arabia Saudyjska podwoiła w ostatnim czasie wydobycie. Mam w związku z tym taką uwagę, czy możliwe jest aż tak wielkie zwiększenie wydobycia przez kraj, który jest głównym producentem ropy? Gdyby to rzeczywiście miało miejsce to spadki cen ropy naftowej byłyby znacznie szybsze i większe. Z góry dziękuje za odpowiedź.

Stanisław

Andrzej's picture

Arabia Saudyjska? Podwoiła? To jakaś pomyłka

To musi być pomyłka

Arabia Saudyjska w 1998 roku wydobywała 8,2 mln b/dziennie.
na początku roku 2002 najmniej 7,5 mln b/d.
W latach 2004 - 2006 wydobywała 9,5 mln b/d.
W roku 2007 ok 8,7 mln b/d.
Obecnie wydobywa 9,5 mln b/d.

Nigdzie tu nie ma podwojenia i szybko nie będzie, bo spare capacity S. Arabia ocenia się dzisiaj na 1,1 mln b/d.

Jakby Pan wkleił ten fragment albo podał link.
- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

ceny ropy i ich spadek

Zamieszczam fragment z GW.

"Producenci ropy pompują coraz więcej ze swoich złóż. Latem Arabia Saudyjska dwukrotnie zwiększała wydobycie. We wrześniu na rynku pojawią się dodatkowe dostawy z Kuwejtu. Po trzech tygodniach przerwy ruszył ropociąg przez Gruzję, który pompuje ropę z Azerbejdżanu do Turcji i zaspokaja jedną setną potrzeb świata. Także rosyjskie koncerny, które w tym roku mocno ograniczyły wydobycie ropy, zapowiadają znaczne zwiększenie dostaw w ostatnim kwartale."

A oto link:

http://wyborcza.pl/1,76842,5654474,Ceny_...

Dziękuje za odpowiedź.

Stanisław

Andrzej's picture

Dwukrotnie może znaczyć "dwa razy"

Jako czynność, nie jako wolumen, czyli raczej: "dwa razy podnosiła..." . To by się zgadzało, ale myślę, że autorowi się bardzo szybko pisze... Za szybko.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

Panowie - dorzucę ciut do dysputy - jesli mozna

BTC – irańsko–armeńska obwodnica

Obecnie Gruzja widnieje na naftowych szlakach za sprawą dwóch rurociągów. Pierwszy z nich i najbardziej znany to magistrala Baku – Tbilisi – Ceyhan (BTC) łącząca położony 70 kilometrów na południe od azerbejdżańskiej stolicy naftowy terminal Sangachal z tureckim portem śródziemnomorskim Ceyhan. Tym samym, co warto podkreślić, przez który to - dzięki odrębnej magistrali z Kirkuku - dociera do amerykańskich odbiorców ropa wydobywana na północy Iraku.
Gruzja znalazła się na jego trasie dość przypadkowo. W 1994 roku Azerbejdżan podpisał tzw. naftowy kontrakt stulecia. Było to w pewnym stopniu dzieło obecnego prezydenta tego kraju I. Alijewa, wtedy głównego negocjatora z ramienia państwowej spółki Socar. Porozumienie przekazywało koncesje eksploatacyjne na trzech podmorskich złożach Azeri-Chirag-Gunashli (ACG) konsorcjum powołanemu specjalnie dla realizacji tego przedsięwzięcia przez koncerny paliwowe na czele z BP, Chevronem i Exxon-Mobil.
Aktualna jak nigdy dotąd stała się kwestia wywozu wydobytego surowca z Azerbejdżanu. Prowadzące w kierunku północnym rurociągi Baku – Supsa i Baku – Noworosyjsk zupełnie się do tego nadawały. Odbiorca surowca był na Zachodzie i tam też powinna trafiać bezpośrednio pochodząca z ACG ropa. Najprostsza z możliwych tras prowadziła jednak przez Armenię pozostającą w stanie wojny z Azerbejdżanem. Nawet gdyby naftowe konsorcjum porozumiało się w sprawie budowy rurociągu z rządem w Erewaniu, co starały się uczynić, to i tak było to nie do zaakceptowania dla władz w Baku. Innego stanowiska zająć po prostu nie mogły. Ormianie opanowali nie tylko Górny Karabach należący do Azerbejdżanu, ale też wiele innych jego prowincji. Walki o ich wyzwolenie nie ustawały. Zgoda na przecięcie rurociągiem terytoriów Armenii byłaby niczym innym, jak oddaniem częściowej kontroli nad decydującym dla dalszego rozwoju gospodarczego państwa projektem.

Początkowo rozważano przeprowadzenie rurociągu przez Iran ku Zatoce Perskiej. Aby jednak nie narażać się politykom w Waszyngtonie, skorygowano przebieg trasy. Zamiast kłaść magistralę wzdłuż całego terytorium Iranu, zdecydowano się jedynie przeciąć na kilkunastokilometrowym odcinku północno zachodnie obrzeża tego państwa, tyle tylko aby ominąć łukiem od południa granice Armenii. Dla amerykańskiej administracji i to było za wiele. Kooperacja, a w tym konkretnym przypadku – konieczność przekazania części udziałów inwestorowi irańskiemu spotkały się ze zdecydowanym sprzeciwem. Biały Dom przestrzegł amerykańskie koncerny przed restrykcjami, jakie na nie nałoży w razie niepodporządkowania się zaleceniom. Mało tego – starał się wymusić na Azerbejdżanie niedopuszczenie irańskiego NIOC do konsorcjum obsługującego ACG, a kiedy Socar przekazał mu część swoich udziałów, zagrożono władzom w Baku sankcjami w postaci wycofania się amerykańskich koncernów z przedsięwzięcia. Postawiony w sytuacji bez wyjścia Azerbejdżan uległ szantażowi. NIOC zmuszony został do opuszczenia szeregów konsorcjum, a Azerbejdżanowi przyszło się obejść bez rafinerii, które Irańczycy mieli wybudować w zamian. Determinacja, z jaką Stany Zjednoczone wystąpiły wobec obecności podmiotów irańskich w konsorcjum wydobywczym, była jasną sugestią co do stanowiska, jakie zajmą w przypadku prowadzenia przez terytorium tego państwa linii przesyłowych. Przekreśliło to trwale szansę na obejście obszarów Armenii od południa.

Animatorom przedsięwzięcia, przymierzającym się do budowy rurociągu na Zachód ku śródziemnomorskim wybrzeżom Turcji, nie pozostało zatem nic innego, jak ominąć Armenię od północy. Wariant wytyczenia szlaku przez Gruzję z biznesowego punktu widzenia był istnym koszmarem. Oznaczał bowiem ni mniej ni więcej tylko kilkaset kilometrów rur więcej, niż było to w rzeczywistości konieczne. Na domiar złego magistrala na znacznej swej części przebiegać musiała na terenach wysokogórskich. Biorąc swój początek na obszarach położonych w depresji, wspinała się na niektórych odcinkach na wysokość przekraczająca 2000 m n.p.m., co kumulowało trudności techniczne i oznaczało konieczność budowy dodatkowych stacji pomp. W rezultacie rurociąg oficjalnie okazał się trzy razy droższy, niż pierwotnie szacowano.

Gruzja znalazła się na naftowej trasie tranzytu ropy na Zachód wyłącznie za sprawą wojny azerbejdżańsko–ormiańskiej i amerykańskiej blokady Iranu. Obok istniejącej magistrali naftowej powstał później gazociąg do tureckiego Erzurum. Dostarczany jest tam surowiec wydobywany z azerbejdżańskiego złoża Szach Deniz. W przyszłości stąd właśnie przeciągnięta zostanie nitka Nabucco. Tak jak i w przypadku BTC, Gruzja znajdzie się na jego trasie z powodu Iranu i Armenii, wątpliwe jednak - ze względów ekonomicznych - aby pozostawiono ją tam choćby dzień dłużej niż to będzie konieczne czyli do momentu, gdy tranzyt przez jedno z wymienionych powyżej państw będzie możliwy.

Baku - Supsa

Co prawda, BTC to nie jedyny naftociąg na terytorium Gruzji. Jest jeszcze magistrala prowadząca z terminalu Sangachal pod Baku do gruzińskiego portu czarnomorskiego w Supsie. Jest to linia, której znaczenia nie sposób przecenić, jednak wyłącznie w kontekście historycznym. Był to bowiem pierwszy sensu stricte naftociąg na świecie. Powstał jeszcze na przełomie wieków, w latach 1897–1907. Długi – na 883 km – połączył Baku z położonym nieopodal dzisiejszego terminalu w Supsie portem w Batumi. Przedsięwzięcie to, określane wtedy mianem „cudu inżynierii”, stało się bodźcem i inspiracją dla budowy całej sieci magistral przesyłowych na Bliskim Wschodzie.

Minął wiek od momentu położenia pierwszej rury, gdy na starym szlaku zaczęto budować nową. Decyzję tę wymusiła niestabilna sytuacja w Czeczenii. Wówczas oddana dopiero co do użytku magistrala łącząca Baku z Noworosyjskiem o przepustowości 350 000 baryłek dziennie, choć zdolna była przetransportować całą ówczesną produkcję Azerbejdżanu, nie mogła jednak zagwarantować ciągłości dostaw. Uruchomienie nitki Baku - Supsa zbiegło się niemal z wybuchem drugiego konfliktu w Czeczenii. Rurociąg, mimo swych ograniczeń technicznych (niewielka przepustowość – do 145 000 baryłek dziennie, czyli mniej więcej 5 razy mniej, niż biegnący w Polsce do Płocka tzw. odcinek wschodni „Przyjaźni”) przez niemal sześć lat - do momentu otwarcia BTC - obsługiwał eksport azerbejdżańskiej nafty, uzupełniając magistralę Baku – Noworosyjsk.

Uruchomienie BTC w 2006 roku podważyło ekonomiczny sens istnienia pozostałych magistral, którymi transferowano ropę z Azerbejdżanu. Państwo to wydobywa bowiem milion baryłek dziennie, czyli dokładnie tyle, ile można przesłać tym rurociągiem. Konsorcjum eksploatujące złoża ACG przewiduje szczyt na 2009 rok, wtedy też cała azerbejdżańska produkcja sięgnie 1,2 mln baryłek dziennie. Nie planuje się, jak już wspomniano, przez wzgląd na ograniczone zasoby, by pułap ten mógł być kiedykolwiek przekroczony. Szybkie tempo rozwoju gospodarczego, a precyzyjniej – od dwóch lat największy roczny przyrost PKB w świecie, przyczyniło się natomiast do zwiększenia konsumpcji własnej przez Azerbejdżan. Obecnie zużywa on przeszło 100 000 baryłek ropy dziennie.

W rezultacie już od 2007 roku ograniczono, a w lutym 2008 roku wstrzymano zupełnie przesył surowca z terminalu Sangachal przez rurociąg do Noworosyjska. Magistralę do Supsy zdecydowano się utrzymać „przy życiu” jako awaryjną drogę transferową. Wszystko jednak do czasu, gdyż już w tej chwili tempo rozwoju gospodarczego Azerbejdżanu doprowadza do sytuacji, gdy BTC nie jest w pełni wykorzystany. BP będące operatorem obu funkcjonujących rurociągów zmuszone zostanie do dalszego ograniczania transferu w kierunku wybrzeży czarnomorskich.

Za dwa, najdalej trzy lata tylko BTC będzie przecinał tranzytem południowe terytoria Gruzji. Jeśli Armenia zdecyduje się ustąpić z zajmowanych ziem Azerbejdżanu, a są powody, by w to wierzyć, bądź też zmieni się sposób postrzegania Iranu w świecie, Gruzja zostanie zupełnie wymazana z map szlaków tranzytu naftowego. http://www.gigawat.net.pl/article/articl...
calość artykuły

Andrzej's picture

Ciekawe informacje, Piotrze... i pytanie

Możesz podać źródło przewidywań o maksymalnym wydobyciu Azerbejdżanu? Ja ostatnio pisałem o Odessa Brody i mam takie dane:
[quote]
Azerbejdżan wydobywa obecnie (czerwiec 2008r.) ok. 1 miliona b/dziennie ropy naftowej. IEA przewiduje wzrost wydobycia do 1,25 mln b/d. Oznaczałoby to możliwość zapewnienia potrzeb pierwszej fazy rozwoju rurociągu BTC. Jednak perspektywy dalszego rozwoju rurociągu nie są zbyt wielkie. Szczytowe możliwości wydobywcze pól azerskich ocenia się dzisiaj na 75 mln ton rocznie (analitycy Eugenides Foundation w 2007 r.)
[/quote]
Możesz szerzej o prognozach dla Azerbejdżanu?

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak

re

informację taką uzyskałem w rozmowie z Khoshbakht Yusifzadeh, pierwszy wiceprezes narodowego koncernu naftowego Soca.
Potwierdzają to równiez plany B.P. patrz
Azerbaijan -Strategic Performance Unit Presentation May 2007

News Odessa -Brody dla Mozyra dla Białorusi

Белоруссия готова участвовать в реализации проекта работы нефтепровода "Одесса-Броды" в аверсном режиме, предусматривающем строительство ответвления на Мозырьский НПЗ. Об этом сообщил сегодня первый заместитель премьер-министра республики Белоруссия Владимир Семашко, передает корреспондент РБК-Украина.

Białoruś gotowa do realizacji projektu roboczego naftociągu Odessa Brody w dzierżawnym systemie.

Informacje przekazał Premier Władymir Siemaszko.
NGV http://www.ngv.ru/shownews.aspx?newsID=1...

Andrzej's picture

Mylenie faktów...

... z pustymi deklaracjami.

- - - - - -
Andrzej Szczęśniak