Zabierz dotacje, odłącz przymus i miejsca pracy znikają

Wiele się mówi o tworzeniu miejsc pracy przez energię odnawialną. W tekście "Solar jobs, czyli chiński ratrak" pokazywałem, jak anty-rozwojowy jest to model. Ale ten model nie działa również, jeżeli państwo do niego nie dopłaca. Dobrze to ilustruje przykład Australii

Początkowo ilość "zielonych" miejsc pracy rosła - do 2012 roku. Od tego czasu się zmniejsza. Proszę popatrzeć:

green-jobs-australia.jpg

Zielona energia daje pracę w Australii ponad 11 tysiącom osób, gdy pracuje tam 12,6 miliona. Czyli jeden na tysiąc z grubsza.

Miejsc pracy - głównie dla monterów instalacji PV - przyrastało do 2012 dzięki hojnym dopłatom państwowym w feed-in-tariff, upustach podatkowych, kredytach dla nowych instalacji. Państwo było hojne, miejsca pracy powstawały. Jak się zaczęły kurczyć, to i liczba instalacji spadła o 60% (ale ciągle 183 tysiące w 2016 r.). Największe spadki - w Queensland - stanie, który najbardziej obciął dofinansowywanie, z prostego powodu - penetracja fotowoltaiki osiągnęła najwyższy poziom w kraju - 32%.

Ostatnie lata to okres wycofywania się z dofinansowywania zielonej energii w Australii. Zlikwidowano opłaty za emisje (carbon price) obniżono obowiązkowy udział zielonej energii.

- - -
źródło: theconversation.com

komentarze: 8

Praw fizyki nie można złamać

Dotacje przeznaczone do wpierania rozwoju jakiejś branży to nic innego jak próba łamania praw ekonomii, która oparta jest na matematyce, a ta jak wiadomo nie jest kwestią opinii czy punktu widzenia.
Możemy łudzić się, że stwarzamy świat, który złamie lub ominie bezduszne prawa ekonomii krzycząc, że: Tak nie może być! To niesprawiedliwe! A gdzie równouprawnienie, sprawiedliwość społeczna? Nie liczy się tylko Excel - są jeszcze względy społeczne, głos suwerena, ekologia... NIE! TO NIE JEST MOŻLIWE.
Przykład Australii i solarów znakomicie wyjaśnia mechanizm wyrzucania pieniędzy w błoto na wsparcie różnych nowych gałęzi gospodarki, tylko, że u nas w Europie dzieje się to na gigantyczną skalę. Gdy jedni przejedzą pieniądze zabrane innym w formie podatków, sytuacja zawsze powraca do normy, tj. do naturalnej równowagi rynku opartej na popycie-podaży-efektywności.

Andrzej's picture

nie tylko Excel

świat jest wielowymiarowy. Zanim jakieś potentaty zaczną konkurować na bazie Excela i cen, najpierw muszą istnieć. Więc jak jedno państwo ma potentata, to drugie też chce mieć, żeby nie musieć u tamtego kupować. Przykład - Boeing i Airbus. Dosłownie stworzono i wyhodowano konkurenta dla Ameryki. A nie obyło się bez pomocy państwa. Patrz ostatni spór przed WTO. Nieudana próba:

Ratowanie klimatu czy biznes?

Czym innym jest jednak zastępowanie własnych, tańszych zasobów importowanymi źródłami - gorszymi, droższymi i obcymi (odbierającymi miejsca pracy w wydobyciu surowców np.).

Ekonomia to wielowymiarowa nauka. Excel działa tylko na pewnym etapie.

Tutaj znaczenie mają koszty

Tutaj znaczenie mają koszty wejścia na rynek. Rynek samolotów szerokokadłubowych jest dochodowy, ale początkowy koszt i ryzyko tak wielkie, że nie można po prostu wziąć komercyjnego kredytu. Nikt go nie udzieli. Nie można też płynnie przejść z rowerów na szybowce, potem na awionetki, a dorobiwszy się wskoczyć na największe samoloty. Tak mógł zrobić pierwszy producent, bo nie miał konkurencji. Następni muszą wchodzić od razu z produktem konkurującym z kimś kto ma 50 lat doświadczenia.

To jest tylko kwestia umiejętnego podejścia. Państwowe de facto wsparcie miał Daewoo i Samsung. Daewoo poślizgnęła się noga, ale Samsung teraz zarabia i to krocie.

Pan miesza pojęcia

Zupełnie czym innego jest wspieranie powstania u nas nowej dla nas branży/produktu dojrzałego technicznie i rynkowo, który daje realną wartość dla konsumentów i jest na niego organiczny popyt (samoloty, samochody), a czym innym jest wspieranie mutanta ekonomicznego i wyrzucanie na niego naszych pieniędzy w błoto - OZE, elektromobilność. Mutant to taka efemeryda ekonomiczna, która jak się odetnie finansowanie to znika.
Najgorsze, że zarówno w przypadku OZE (wiatrakie, foto), jak też elektromobilności tworzymy na wiele lat u nas za nasze pieniądze rynek dla naszych wrogów - Chińczyków, a niszczymy nasz zdrowy przemysł - energetyczny i samochodowy.
To jest złe - te mutanty (ludzie, którzy na tym zarabiają) biorą z rynku więcej niż oddają - zaburzają jego równowagę. No i za to trzeba potem zapłacić straszną cenę.

Wiatraki i fotowoltaika szokują mnie

Poczytałem ostatnio więcej o OZE i muszę przyznać, że nie doceniałem poziomu absurdu jakie je cechuje. Mam na myśli najmodniejszych aktualnie przedstawicieli tej religii, tj. wiatraki i fotowoltaikę. Wydajność (wykorzystanie zainstalowanej mocy) - tragedia, dyspozycyjność - żart, nakłady - potężne, a więc ich opłacalność jest śmieszna. Wchłaniają potężne sumy z publicznych budżetów. Kreują śmieszną ilość miejsc pracy w stosunku do produkcji energii (dobrze to było ujęte w innym artykule na tym blogu). Ekologia - makabra z racji wykorzystania metali ziem rzadkich oraz braku pełnej utylizacji. Etyka - tragedia z racji kosztu alternatywnego w wariancie innego wykorzystania środków na ich wsparcie. Geopolityka - transferują nasz kapitał do Chin i wzmacniają pozycję Chińczyków. Ekonomia - podnoszą koszty naszej gospodarki i pogarszają kosztową pozycję konkurencyjną.
Ale jak mówię do kogoś, że OZE to absurd to patrzą na mnie jak na wariata, podobnie jak mówię na temat elektromobilności w takim samym duchu.
Co z tym zrobić?

Andrzej's picture

Robić? Nic

No ładnie zebrane, ale "pieniądz gorszy wypiera pieniądz lepszy", trochę parodia prawa Greshama Kopernika, bo tu oczywiście nie ma żadnego wpływu gospodarki. Wręcz naocznie pokazane jest, jak polityka, regulacja robi z ekonomii popychadło. Jak zasady ekonomii - produkt lepszy i tańszy jest niszczony przez gorszy i droższy.

Ale samo się nie dzieje. To nie dwa produkty w swobodnym obiegu, to system nakazów i zakazów, odcinania od finansowania i zalewania pieniędzmi w postaci stałych wieloletnich taryf. No i ideologia - zmiany klimatu, by energię i entuzjazm młodego człowieka miało co uzasadniać i napędzać. No ale aktywiści nie pracują przecież społecznie (kiedyś: za darmo). To wszystko działa napędzone chęcią zdobycia nowych rynków, pieniędzy, za pomocą technologii, posiadanego kapitału. Czyli pieniądz globalny robi pieniądz, pokonując po drodze "naturalne" przewagi klasycznych surowców energetycznych.

Ciekawy system, ale przekonywać innych do realnego oglądu - nie radzę. Ludzie mają to w głowach, co tam napcha reklama (zwłaszcza "produkty lokowane") i propaganda. Ich siła jest ogromna, jest dużo bardziej skuteczna niż ta za komuny (wiadomo, postęp techniczny :-)

Ale nic to - w małych kółkach w internecie, wykorzystując luzy systemu, pod czujnym okiem trolli, można sobie pogadać, jak ten światek chodzi :-)

skomentujesz?

Filtered HTML

  • Use [fn]...[/fn] (or <fn>...</fn>) to insert automatically numbered footnotes.
  • Allowed HTML tags: <a> <i> <b> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <font> <dt> <blockquote> <img> <center> <strong> <em> <u> <b> <span> <bgcolor> <del> <strike>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.