Nowa rafineryjna potęga na horyzoncie

Europejski przemysł boleśnie odczuwa dzisiejszy kryzys stalowy. Chińczycy przez lata zwiększali swoje hutnicze moce produkcyjne, aż osiągnęły one ponad połowę produkcji światowej. Wszytko to służyło tej wielkiej fabryce świata na potrzeby eksportu i gwałtownej industrializacji i urbanizacji, dopóki spowolnienie gospodarcze nie osłabiło krajowego popytu i ogromne nadwyżki produktów hutnictwa żelaza i stali nie zalały rynków światowych. Dzisiaj przed tymi nadwyżkami bronią się tak Stany Zjednoczone (potężne, kilkuset-procentowe cła) jak i Europa. Jednak przemysł w krajach o wysokich kosztach energii i pracy nie ma szans przetrwać tego kryzysu nadprodukcji.

Obawiam się też, że niedługo – za kilka lat – podobnie może być w przemyśle rafineryjnym. Dlaczego?

Dzisiaj największymi konsumentami ropy i jej importerami są Stany Zjednoczone i Chiny. Stany więcej konsumują, Chiny więcej importują. Potrzeby obydwu gospodarek są potężne i ich rozwój pokazuje pewne prawidłowości. Ameryka pomimo tego, że jest wielkim importerem surowca – ropy naftowej, jednocześnie jest wielkim eksporterem produktów naftowych. Amerykański przemysł rafineryjny przerabiając rocznie 800 milionów ton ropy (Polska – 25 mln) zaspokaja krajowe potrzeby i dodatkowo eksportuje 100 milionów ton produktów netto. Nie zawsze tak było – do 1949 roku, gdy USA były globalnym liderem naftowym, a później nastąpiły długie lata importu, aż w 2011 roku na fali łupkowego szaleństwa, wysokich marż rafineryjnych, Ameryka zaczęła eksportować swoje produkty.

Dzisiaj ten proces zaczyna się w Chinach. Potrzeby Chińczyków rosną, samochody sprzedają się w coraz większych ilościach, zużycie ropy rośnie jak na drożdżach. Rafinerie chińskie przerobiły w ub. roku 530 milionów ton ropy, co oznaczało podwojenie swojej produkcji w ciągu 10 ostatnich lat. Fenomen ten osiągany jest poprzez szybką budowę wielu rafinerii, które już dzisiaj mają duże zapasy mocy, mogąc przerabiać 710 milionów ton ropy rocznie. Nadwyżka 180 mln ton - znacznie większa niż w Unii Europejskiej (700 mln ton mocy wobec 590 mln ton przerobu) czy USA (920 mln ton mocy wobec 810 mln ton przerobu).

W ubiegłym roku Chiny były jeszcze importerem produktów naftowych. Gdy Rosja w 2015 r. wyeksportowała 150 mln ton paliw, a USA – 100 mln, Chiny wciąż importowały 33 miliony ton. Jednak to szybko się zmienia - w pierwszym półroczy 2016 roku, Chińczycy zwiększyli swój paliwowy eksport o 75%, zalewając rynki azjatyckie i obniżając marżę rafineryjną z 8,6 dolara za baryłkę do poziomu 6 dolarów. O ile wcześniej przebojem handlowym był diesel, tak dzisiaj w jego ślady idzie eksport benzyn. Do tego spada import do paliw, więc Chiny zdążają do paliwowej niezależności. Cóż takiego się dzieje, skąd takie zmiany?

Otóż Chiny zaczynają proces liberalizacji przemysłu rafineryjnego, więc będziemy świadkami wypuszczania dżina z butelki, co może być bardzo niebezpieczne dla światowego przemysłu rafineryjnego. Rząd w Pekinie pozwolił prywatnym rafineriom dwa razy więcej sprzedawać za granicę, gdyż popyt krajowy jest już znacznie lepiej zaspokajany. Dość prymitywne rafinerie prywatne, zwane „czajnikami”, dostały także pozwolenie na kupowanie za granicą ropy, która jest tańsza od krajowej, więc zyski ich rosną szybko.

Tak samo inwestycje. W regionie Azji Pacyfiku buduje się ogromne nowe moce produkcyjne. Do 2018 roku ma powstać dodatkowych 300 mln ton destylacji, z tego 170 mln w Chinach. Do dzisiejszej nadwyżki dołączą nowe moce, i to znacznie więcej niż wzrośnie popyt, więc eksport będzie jedynym ratunkiem na wykorzystanie mocy. Szczególnie że chińskich inwestycji nie zatrzymają niskie marże. W ich modelu inwestycji (a przypomnijmy, że w Chinach inwestycje to połowa PKB, gdy w Polsce niecałe 20%) wielkie państwowe firmy nie kierują się cyklem zysku. One mają zapewnić dostępność paliw, niezależnie od dochodów z nich, a państwo zapewnia finansowanie. Taki model może doprowadzić do zalania rynku światowego paliwami. Dzisiaj azjatyckie rynki płacą za to niskimi marżami zysków, a jutro ta choroba może się przenieść na cały świat.

asia-refineries-addons-gaffney-cline.jpg
Planowane moce inwestycyjne w Azji Pacyfiku 2014-18 (Chiny – ok 170 mln ton)
grafika: The Future of Asian Refining, Gaffney Cline & Associates

Czegoś takiego doświadczamy właśnie w branży stalowej. Czy za kilka lat także rafinerie padną ofiarą światowego globalnego braku równowagi? Zobaczymy, ale warto trzymać rękę na pulsie, bo wiele na to wskazuje. A skutki mogą być poważne.

- - -
26 lipca 2016

Tematy: 

Komentarze: 2

Chiny kupują rafinerię

Chiny kupują rafinerię Rompetrol w Rumunii od Kazmunaigaz, chcą też, według niusów, być właścicielami Unipetrol w Czechach.

skomentujesz?

Filtered HTML

  • Use [fn]...[/fn] (or <fn>...</fn>) to insert automatically numbered footnotes.
  • Allowed HTML tags: <a> <i> <b> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <font> <dt> <blockquote> <img> <center> <strong> <em> <u> <b> <span> <bgcolor> <del> <strike>
  • Youtube and Vimeo video links are automatically converted into embedded videos.
  • Lines and paragraphs break automatically.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.

Plain text

  • No HTML tags allowed.
  • Web page addresses and e-mail addresses turn into links automatically.
  • Lines and paragraphs break automatically.