Inwestujemy czy konsumujemy?

Oczywiście konsumujemy! Konsumpcja motorem wzrostu.

Ale motorem rozwoju są inwestycje.

PKB z grubsza dzieli się na dwa działy: konsumpcję i inwestycje (plus/minus import/eksport). Proporcje między tymi głównymi składnikami (od nich zależą przyszłe możliwości produkcyjne i konsumpcyjne) mówią o charakterze gospodarki - czy jest ona nastawiona na rozwój, polepszanie w przyszłości swojej sytuacji, czy na bieżącą konsumpcję, bez specjalnego martwienia się o przyszłość.

Przyjrzyjmy się, jak do tego problemu podchodzi kilka krajów świat.

inwestycje-swiat_602.jpg

Pierwsze miejsce wśród gospodarek świata* zajmują Chiny. Prawie połowa produktu narodowego jest przeznaczana na inwestycje. Chiny przez długie dziesięciolecia rozwijają się w tempie niewiarygodnie szybkim (wzrost przez ostatnie 30 lat to średnio 10% rocznie). Dla tego wciąż biednego kraju jest to możliwe dzięki inwestycjom, zwiększającym możliwości produkcyjne i budującym przyszły dobrobyt.

Druga na tej liście jest Białoruś. Warto zwrócić uwagę na naszego sąsiada, o którym u nas pisze się tylko źle.

Bardzo intensywnie inwestuje Korea Południowa. Pomimo kilku dziesięcioleci rozwoju, to wciąż kraj na dorobku, z ambicjami na rozwój.

Dobrym przykładem dla Polski mogłyby być kraje z "naszej ligi" jak Estonia (27% inwestycji w PKB) i Czechy (25%). Ale także kraje bogate, jak Norwegia, Belgia czy Szwecja - także inwestują powyżej średniej światowej (22%).

Polska woli konsumować. 19% to jak na nasz poziom rozwoju bardzo mało, gorzej jest tylko na Litwie. Ale my przecież bardziej martwimy się o gospodarkę europejską, jej konkurencyjność, niż o coś takiego jak gospodarka narodowa. 19% inwestycji plasuje nas w towarzystwie krajów bardzo bogatych (USA, UK), na szczęście trochę wyżej niż kraje w kryzysie (Ukraina, Grecja).

Jeśli do tego dodać ciągłe zadłużanie się,(budżet na 2016 rok z 55 miliardami deficytu) to można przypomnieć stare polskie przysłowie: postaw się a zastaw się. I nie myśleć o przyszłości. Po co się martwić.
- - -
[*] w zestawieniu pominąłem niewielkie i nieintersujące nas gospodarki. Pełny zestaw: WorldBank

o inwestycjach: www.szczesniak.pl/3177

Tematy: 

Komentarze: 4

Wydaje mi się, że ważne jest

Wydaje mi się, że ważne jest jeszcze to że chińskie 46% to może być mniej niż europejskie 22% bo jak policzyć na mieszkańca to 46% z 8000$ to mniej niż 22% z 30tys $. Ważna jest też struktura inwestycji. U nas to chyba głównie inwestuje się w nowe sklepy, w których sprzedaje się chińskie wyroby. I w autostrady, żeby Niemcy mieli po czym zwozić swoje wyroby.
Jak jakiś kraj inwestuje więcej w produkcję to efekty powinny być lepsze

Andrzej's picture

oczywiście że ważne

china-investments-structure-charts-17.png

A liczenie wartościami bezwzględnymi (nie w % GDP) też jest przydatne. Czekam, zapraszam do przesłania.

Andrzej's picture

Inwestujmy, bo konsumpcją gospodarki niemieckiej nie dogonimy

Chcemy żyć lepiej? Inwestujmy. Chcemy trochę sie najeść dzisiaj? Pożyczajmy i konsumujmy.

Rafał Antczak z Deloitte Consulting szacuje, że dla osiągnięcia w Polsce PKB na głowę mieszkańca (przy zastosowaniu parytetu siły nabywczej, PPS) 75 proc. takiego jak w Niemczech – w zależności od innych współwystępujących czynników – nakłady brutto na środki trwałe powinny wzrosnąć do 23-26 proc. PKB. Aby dogonić Niemcy w 85 proc. – powinno to być od 28 do 32 proc. PKB w ciągu najbliższych 25 lat. Nakłady brutto na środki trwałe w 2014 roku wyniosły 19,6 proc. PKB wobec 18,8 proc. rok wcześniej, a więc nominalnie niespełna 340 mld zł.

Forsal.pl

I jeszcze bardzo delikatnie o źródłach tego naszego wzrostu i jego konsekwencjach:

dzięki napływowi kapitału zagranicznego. w ciągu 25 lat transformacji polski PKB mógł wzrosnąć o 238 proc., co jest europejskim rekordem. Konsekwencją tego jest jednak głęboko ujemna międzynarodowa pozycja inwestycyjna netto, czyli suma deficytów na rachunku bieżącym, która sięga 67 proc. PKB. Ta sytuacja bardzo ogranicza możliwości dalszego finansowania gospodarki z oszczędności zagranicznych.