Peak Oil? No – Green Peak

Przez lata mówiono nam, że ropa naftowa już za chwilę się skończy. Powtarzano to przez długie długie lata - niedługo będziemy obchodzić setną rocznicę pierwszego oficjalnego ogłoszenia, że nastąpi Peak Oil. Rozpoczął to zaklinanie rzeczywistości David White – główny geolog amerykańskiej służby geologicznej USGS. W 1919 roku stwierdził, że

„szczyt (peak) amerykańskiej produkcji ropy będzie wkrótce osiągnięty – najpewniej w ciągu trzech lat”.

Oznaczało to kryzys i rzeczywiście po tak autorytatywnej wypowiedzi Ameryka popadła w panikę, ceny ropy skoczyły w górę... i sprawa zakończyła się oczywiście niczym. Jeszcze pół wieku rosło wydobycie ropy w USA. Potem przez prawie 40 lat spadało, a teraz rośnie jak szalone, dzięki nowej technologii, umożliwiającej wydobycie z dużo trudniejszych złóż.

Ostatnimi laty głosy o Peak Oil przycichły, gdyż wysechł strumień finansów dla przeróżnych fundacji i organizacji społeczeństwa obywatelskiego (NGO's), rozgłaszającego upadek ropy naftowej i rychły krach paliw kopalnych. Wróżby te się nie sprawdziły, ale nastąpiło coś znacznie ciekawszego.

Źródła, które miały zastąpić ropę, gaz i węgiel, czyli energia odnawialna – przeżywały w ostatnim dziesięcioleciu niebywale szybki wzrost. Przez wiele lat rosły gwałtownie inwestycje, przyrastały zainstalowane moce, rosła ilość energii elektrycznej, uzyskiwanej z wiatru czy słońca – dwóch najnowocześniejszych gałęzi zielonej energii. I choć nakłady były ogromne, to w 2012 roku udział tych źródeł wynosił jedynie 2,7% światowej produkcji energii elektrycznej. To oczywiście mało, ale uderzające jest inne zjawisko: Inwestycje w energię odnawialną zaczęły szybko spadać. Z prawie 280 miliardów dolarów w szczytowym roku 2011, nakłady corocznie spadały po 11 i 14 procent, by w 2013 roku wynieść jedynie 214 miliardów.

Green_energy_2013_investments1.jpg

Zielona energia przeżyła swój Peak Oil. Bardzo szybko, po zaledwie kilku latach wzrostu. Ale powód jest prosty: te źródła energii są wciąż niekonkurencyjne, wymagają sztucznego podtrzymywania, dofinansowywania przez państwo. To zawsze kończy się, gdy brakuje pieniędzy w kasie. Wtedy nawet najpotworniejsze zagrożenia globalnego ocieplenia nie działają, gdy mają nastąpić za sto lat. Tak zwykli ludzie jak i politycy zaczynają wtedy myśleć bardziej przyziemnymi kategoriami.

Czy to już rzeka bez powrotu dla energii odnawialnej? Trudno powiedzieć, gdyż promują zieloną energię najpotężniejsze rządy i światowe organizacje. Możemy więc jeszcze przeżyć wzrost zielonych inwestycji. Ale bez przełomowych wynalazków i nowych technologii – energia odnawialna nie ma szans z ropą, gazem węglem i energią jądrową. Żeby wygrać ten wyścig musi być po prostu lepsza. Na rządowej kroplówce nie ma szans.

Tematy: 

Komentarze: 4

Szkoda, że Pan nie doczytał

Szkoda, że Pan nie doczytał tekstu źródłowego. W raporcie, z którego wykres widzimy we wpisie, można przeczytać, że "One of the two main reasons for this fall in 2013 was a reduction in costs in photovoltaics – even as the dollar investment in solar went down, the number of gigawatts of PV systems added went up."

Może przestańmy dopłacać do wydobycia węgla (wcześniejsze emerytury, dokapitalizowanie państwowych spółek wydobywczych, urlopy na podratowanie zdrowie, niech kopalnie/elektrownie płacą za zatrute powietrze i koszty leczenia chorób) i wtedy sprawdźmy czy np. lądowa energia wiatrowa nie jest już tańsza... Pozdrawiam, Grzegorz

Andrzej's picture

szkoda że Pan manipuluje

szkoda że Pan manipuluje

"jedną z dwóch głównych'

i proszę oszczędzić Czytelnikom tej demagogii o dopłatach i innych kacapałów :-)

No przecież nie wyciąłem tego

No przecież nie wyciąłem tego fragmentu, że spadek cen ogniw PV jest jedną z dwóch przyczyn. Nie twierdzę, że jedyną, więc nie wiem gdzie tu manipulacja.

Druga sprawa: gdyby to miał być odpowiednik Peak Oil, to udział źródeł odnawialnych musiałby się zacząć zmniejszać - wykres pokazuje jedynie, że inwestycje w nowe źródła energii zwiększają się wolniej niż w roku poprzednim.

Po trzecie: ponad 70% instalowanych obecnie na świecie nowych źródeł energii to OZE. Twierdzenie, że to jedynie z powodu dotacji jest chyba nieco na wyrost. Korzystnie umiejscowione wiatraki produkują energię taniej niż węgiel, źródło: http://www.irena.org/DocumentDownloads/Publications/IRENA_RE_Power_Costs...

Czemu pisanie o dopłatach nazywa Pan demagogią i kacapałami? Przecież oprócz straty na każdej tonie, o której informują firmy węglowe, ponosimy również inne koszty górnictwa - o których pisałem, a o których nie znajdzie Pan ani słowa w raportach Kompanii Węglowej, prawda?

Pozdrawiam!

PS. Pisząc komentarz mam do wypełnienia dwa pola - Imię oraz Autor. Na czym polega różnica? Ten drugi to miejsce na stronę www czy e-maila?

Gucio z Montrealu's picture

To jest raczej Peak Green

To jest raczej Peak Green’owego szwindlu - czyli finansowo-bankowo-rządowego strzyżenia końcowych odbiorców …

Żeby sobie lepiej uświadomić to - o czym wspomina tutaj Grzegorz - należałoby załączony grafik uzupełnić innym pokazującym na tej samej bazie czasowej - akumulacje wzrostu - tak zainstalowanej mocy (kW) jak i wyprodukowanej energji (kWh) …

Przy takim zestawieniu danych okaże się, że te OŹE stają się już nie tyle konkurencyjne - co wręcz szkodliwą zawalidrogą dla możliwości wzrostu zysków w energetycznym szwindlu …

Na czym to polega ?…

Otóż - instalacje o chwilowo przesadzonym koszcie - raz zamortyzowane - zaczynają produkować energię z - narazie - ”darmowych” źródeł, a inne muszą za nie coraz więcej płacić …

Tymbardziej, że produkcja z OŹE przeszkadza im w produkowaniu energji - ”pełną parą” …

I z tąd się biorą zniechęcające określenia - ”niekonkurencyjności”, ”sztucznego podtrzymywania” itp.

Gdyby jakieś osiedle / ośrodek zbudowało swoją własną elektro-ciepłownię z własną dystrybucją elektryczności i ciepła - to by się szybko okazało - jak dodatkowe, ale - odpowiednio dobrane instalacje OŹE - stają się użyteczne i korzystne …

Ale - niekoniecznie - dla sfery finansowo-bankowo-rzadowej w systemie samobójczej ekonomji zachodniej … ;-(

P.S. - Moim zdaniem - głównymi przyczynami obecnych manipulacji cenowych petropochodnych są; ”przyduszenie” rozwoju technologji OŹE - a szczególnie samochodów elektrycznych oraz - przyhamowanie za szybkiego rozwoju ekomicznego Rosji …

Obydwa pociągnięcia okazują się być zabójczymi dla ekonomji Zachodu i zbawiennymi tak dla Rosji jak i dla Chin …

Gucio z Montrealu