Gaz skroplony? Bliżej z Rosji

Nasz wielki projekt dywersyfikacyjny dostaw gazu z pobliskiego Kataru trochę się opóźnia („Czekamy na maj”). Ale to drobiazg w porównaniu ze zmieniającym się otoczeniem w morskich dostawach skroplonego LNG. Otóż w naszym sąsiedztwie, znacznie bliżej niż Katar, planowany jest wielki terminal skraplający gaz i eksportujący go statkami. Autor projektu: Gazprom.

Projekt jest we wstępnej fazie (pre-feasibility) i przewiduje zbudowanie mocy produkcyjnych na 10 milionów ton. Pierwsze statki miałyby odpłynąć w 2019 roku.

LNG-Baltyk_Gazprom.jpg

Rosjanie ogłosili ten projekt prawie rok temu jako odpowiedź na dywersyfikację dostaw przez Europę i drogę dotarcie do jej rynków także poprzez morze. To zwiększyłoby zasięg oddziaływania rosyjskiego gazu, który dzisiaj nie dochodzi bezpośrednio do W Brytanii, Hiszpanii czy Portugalii - krajów, które importują dużo LNG. W razie realizacji projektu, Gazprom mógłby tam konkurować z innymi dostawcami.

Gazprom ogłasza także, że terminal ten mógłby służyć do operacji swap czyli wymian dostaw między producentami, skracających drogi transportu. Przy gazie LNG długość drogi morskiej ma duże znaczenie, więc kontrakt zawarty na przykład z Katarem mógłby być obsługiwany przez Rosję, a rosyjskie dostawy do Indii – z Kataru. Nie trzeba podróży trwającej ponad 2 tygodnie, wystarczy jeden dzień podróży i gaz jest dostarczony!

Biznesowo – same korzyści. Politycznie – nie do przyjęcia.

Jeszcze dalej idącą optymalizacją byłoby odbieranie katarskiego gazu we Włocławku czy Lwówku. Wtedy wszystkie 3 strony mogłyby się podzielić kosztami transportu morskiego. Ale to już zakrawa na żarty z podstawowych zasad naszej polityki energetycznej.

Więc dla uspokojenia rozkołatanych serc, przypomnę historię pierwszego projektu Bałtyckiego LNG, który zrodził się w 2004, jeszcze przed decyzją o Nord Stream. Wtedy miał powstać we współpracy z Kanadyjczykami, którzy (uwaga!) mieli odbierać z niego gaz i importować go do Kanady. Nawet podpisano porozumienie Gazprom – Petro-Canada, a dostawy miały płynąć do terminalu regazyfikacyjnego LNG w Gros-Cacouna, prowincja Quebec. Coś się w tym czasie wydarzyło takiego, że projekt w 2008 roku zarzucono, a Kanada zamiast importerem ma być eksporterem gazu płynnego i sama projektuje terminale eksportowe LNG.

Jak to się panie dziejku szybko zmienia!

- - -
grafika: Gazprom Investors presentation 2014

12 maja 2014
- - -

kierunekchemia_580x100.gif

Tematy: 

Komentarze: 3

Dziwne przyznam te pańskie

Dziwne przyznam te pańskie przemyślenia. Z jednej strony krytykuje Pan rząd za brak dywersyfikacji dostaw gazu, a z drugiej w zasadzie każde praktycznie działanie które zmierza do uniezależnienia się od Rosji jest złe, bo.. za drogie..

Andrzej's picture

Brak dywersyfikacji? coś takiego!

Błędne odczytanie. Dywersyfikacja to hasło polityczne, za jej brak z pewnością nie krytykuję

Podstawowym błędem jest brak myślenia ekonomicznego. Jeśli ktoś preferuje gaz katarski i australijski, to może w swoich politycznych rojeniach zniszczyć gospodarkę i każe płacić nam nadmierne rachunki. Na wojnę - wojenne przygotowania, na czasy pokoju - reguły gospodarcze w gospodarce. Prosta zasada. Ani w jednej ani w drugiej sprawie Polska nie postępuje racjonalnie.

Kanada jak USA

Kanada jest jedynym krajem świata obok USA gdzie pozyskiwany jest gaz z łupków (trzecim i jak dotąd ostatnim są Chiny ale tam gaz z łupków to na razie symboliczne ilości). Dlatego tak szybko to się wszystko zmienia, importerzy stają się eksporterami. Niewykluczone zresztą, że gaz skroplony ostatecznie będziemy sprowadzać z USA. Oni osiągnęli już taki pułap wydobycia, że albo eksport albo sztuczne ograniczanie możliwości wydobywczych. A że będzie drożej? No to co. Bezpieczeństwo bla bla bla i polski lud to kupi. Jeszcze jest ciekawa sprawa z Ukrainą. Według danych na wikipedii oni mają więcej gazu niż Wenezuela i jeśli ktoś się do tych zasobów dobierze to może się zdarzyć że będziemy importować właśnie z Ukrainy. Amerykanie od dawna węszą za tymi złożami a teraz mają całkowicie otwartą drogę od strony politycznej.