Podatki to nie problem dla Polski

Komentarze

60 komentarzy
Jest t wtym dużo racji,

Jest t wtym dużo racji, dodatkowe dochody z podatków pozostające w rękach konsumentów nie generują szybkiego wzrostu gospodarczego, gdyż większośc konsumpcji to zakupy towarów wytworzonych poza Polską (zyskują Chiny a nie my). Gdyby sie udało przekonać ludzi do tego, by większą uwagę przykładali do zakupów polskich produktów (to nie jest trudne, ale nadal panuje zadziwiające przekonanie, że robione u nas jest gorsze) miałoby to silniejszy wpływ na poziom ekonomiczny przedsiębiorstw niż obniżanie danin. Wiem, że dla wieli ekonomistów jest to troche naciągane, bo przecież mamy tworzyc wspólny europejski rynek, ale sensownie prowadzona polityka konsumpcyjna wpływa pozytywnie na sektor drobnych przedsiębiorców.

Daniel Boćkowski

Gość, 6 stycznia, 2012 - 19:31
Kłopot z wydatkami państwowywmi

w Polsce jest taki, że to też konsumpcja (choć w ostatnich latach się zmienia). A jak inwestycje, to wygrywają firmy zagraniczne, a nasi robią za podwykonawców, często niepłaconych.

Wspólny rynek, wspólnym rynkiem, ale państwa europejskie prowadzą politykę służącą własnym firmom, a nie obcym. I niełatwo ustępują przed brukselską biurokracją. Nasze państwo nie jest zbyt mocne i w narzuconych warunkach "równego traktowania" nie potrafi kreować, wspierać własnych, polskich przedsiębiorstw, bo natychmiast zostanie rozstrzelane za korupcję. Woli mieć władzę niż rządzić i się narażać.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 6 stycznia, 2012 - 21:15
Autor ma rację

Problemami polski są :
-niski poziom technologiczny i faktycznie zerowa innowacyjnosc
-wyzucie polakow z wlasnosci na rzecz zagranicy jesli chodzi o rentowne przedsiebiorstwa i monopole
-bardzo niski wspolczynnik aktywnosci zawodowej populacji

Wedle przyblizonych szacunkow w europie zachodniej pochodna prawa wlasnosci jest około 32% PKB !!!! To jest skomplikowana materia i w Polsce celowo , z premedytacja przemilczana. Sprawa ta predzej czy pozniej wyplynie na swiatlo dzienne bowiem juz niedlugo nie bedzie z czego placic emerytur.

Suma , sumarum. W szeroko rozumianej wytworczosci pensje w niemczech sa 5 krotnie wyzsze niz w analogicznych sektorach w polsce.

Neoliberalna dysputa o rzekomo "wysokich" podatkach w Polsce to celowe zaciemnianie sytuacji i odwracanie uwagi oraz konfliktowanie spoleczenstwa w mysl zasady Divide et Impera.

Jerzy

Gość, 6 stycznia, 2012 - 20:55
Panie Jerzy

może Pan rozwinąć to:

pochodna prawa wlasnosci

Ciekawe co to za współczynnik, wskaźnik.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 6 stycznia, 2012 - 21:09
podatki

Sam wskaźnik dochodów podatkowych państwa odniesiony do PKB niewiele mówi. Tak jak wyżej ktoś wspomniał, w Polsce poziom innowacji i rozwoju technologicznego jest niski, a to przekłada się na wydajność pracy. Co z tego, że Polacy pracują dużo jak na kraje UE, skoro znaczna część pracy idzie w gwizdek? Dodatkowo należy wziąć pod uwagę warunki prowadzenia biznesu, a te w Polsce, z uwagi na ogromną biurokrację oraz dużą zmienność prawa są złe i pogarszają się z roku na rok (biegunka legislacyjna). Kolejna sprawa to efektywność wydawania pieniędzy przez państwo z zebranych podatków (z definicji jest ona niska) - i tu znowu jest źle, bo większość pieniędzy jest przeznaczana na konsumpcję (przerośnięty socjal), emerytury itp.
Generalnie gospodarka Polski to biedna z nędzą, i przy pogarszającej się światowej koniunkturze będzie to coraz bardziej wychodzić na wierzch.

Jestem ciekaw jak wygląda sytuacja obciążeń podatkowych dla pracowników najemnych w krajach zachodnich. U nas ten wskaźnik oscyluje w pobliżu 75% wypracowanych pieniędzy, to dość mocno ogranicza możliwości w napędzaniu konsumpcji przez obywateli - wszystko zostaje w rękach urzędników.

Symplicjusz

Gość, 6 stycznia, 2012 - 22:41
Panie Andrzeju

W prawa własnosci wynika cała wiązka praw, przywilejów i obowiązków.
Doktryna marksistowska akcentowała nieprzezwyciężalną sprzeczności prywatnych środków produkcji i społecznego procesu pracy. Prywatność środków pozwalała zawłaszczać zysk z operacji gospodarczych.
Ortodoksyjny marksizm twierdzi że jedynym sposobem rozwiązania tego ciężkiego konfliktu jest 100% uspołecznienie środków produkcji

Totez materia owych "zysków" nie czesto jest podejmowana jako temat powiedzmy delikatnie niebezpieczny a nawet wybuchowy.
Przytoczony przeze mnie szacunek pochodzi z pracy doktorskiej ktora bedzie broniona.
"Pochodna praw własnosci" rozumiana jest jako przyrost wartosci dodanej zwiazanej z konkretnym przedsiebiorstwem w sytuacji kiedy jest ono własnoscia rodzimego kapitalu w stosunku do referencyjnej sytuacji kiedy przedsiebiorstwo jest w 100% własnoscią zagraniczną.
Wyliczenie tego wymaga uzycia złozonego modelu ekonometrycznego ale jest mozliwe.
W sytuacji inwestycji z panstw zachodnich w panstwach zachodnich wartosc ta oscyluje w granicach 30-35% ale przy inwestycjach zachodnich w krajach III Swiata dochodzi do 70%.
Owe 30-35% to faktyczna cena kapitału razem z technologią.
Uwazam tego typu badania za bardzo potrzebne.
III Swiat i My Po prostu słabo płaci się pracownikom w III Swiecie, stosuje sie oszukancze ceny transferowe, korumpuje sie urzednikow itd itp. Właściciel ma dosłownie 1000 sposobów na wyciskanie swojego.
przedsiębiorstwa.Jak widac ten kapitał FDI jest strasznie drogi.
Jesli mnie pamiec nie myli pan prof Rybiński też podnosił ze kapitał w FDI jest makabrycznie drogi.

Pozdrawiam
Jerzy

Gość, 7 stycznia, 2012 - 10:41
Ciekawe...

Temat bardzo ciekawy, z pewnością wart pogłębienia. No i wybuchowy, bo "święte prawa własności"...

Ale dla kalkulacji rozwoju kraju - kluczowy, szczególnie w przypadku Polski przy takich wynikach:

http://szczesniak.pl/1991

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 7 stycznia, 2012 - 10:53
G.z M. - Panom; Jerzemu i Andrzejowi ...

... gratuluję fascynującego tematu !!! ... Osobiście jestem przekonany, że można rozsądnie zharmonizować prywatę ze społeczną kontrolą dla obopólnej korzyści ... I do tego, przy okazji - powrócę ... ;-)

Wspomniana wyżej "doktryna" http://szczesniak.pl/2066#comment-12402 której co prawda nie czytałem ale się nasłuchałem i dlatego wydaje mi się że powinna zostać uaktualnioną, bo to co się obecnie dzieje to by się Karolowi "w pale nie zmieściło" ... Ale to jest już zajęcie dobre dla Młodzieży która zaczyna się tym powtórnie interesować ... ja wolę ulepszanie strony praktycznej na czym zjadłem (dosłownie) zęby ... ;-)

Gucio z Montrealu, 7 stycznia, 2012 - 18:06
biezacy

dodam krotko makabra sadowo prawna(nie- odwracalna wartosc czasu czyli entropia)

Gość, 7 stycznia, 2012 - 13:18
wysokie podatki, regulacje, biurokracja (m.in. prawo budowlane).

no cóż
po ukończeniu studiów technicznych duża część absolwentów znalazła zatrudnienie w amerykańskiej fabryce. młodzi inż pracowali jako konstruktorzy(asystenci), na produkcji jako inż. procesu, inż jakości itd......
Co do zarobków - to na początek była średnia krajowa (brutto) - niby fajnie.....za dobre wyniki finansowe firma zaproponowała 8 inż wyjazd do USA ......no i 2 tylko wróciło ze względu na rodzinę:-)
- 4 inż poprosiła o przedłużenie pobytu a 2 wogóle nie zamierza wracać tzn. zostają na czarno !!!!!

i teraz pytanie retoryczne ??? PO CO znajomi mają wracać buahahahahhaah jak w polsce tylko kapusta i ogórki kiszone a pieniądze państwo wydaje na socjal żeby ludzie głosowali na nich i tak wkoło :-)

dajcie spokój po prostu rządzą jełopy od .........zawsze :-)

Gość, 7 stycznia, 2012 - 17:13
Ciekawy opis przypadku

Takie niestety dobiegają mnie relacje również. Pytanie:

Po co wracać, Panie Premierze, po co?

Moim zdaniem wielkość generalna podatków nie jest problemem, natomiast ich jakość, a potem przeznaczenie - to już zupełnie inna historia i tu się w pełni popieram :-)

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 7 stycznia, 2012 - 18:17
no wlasnie

ciesza mnie te Pana notki o pauperyzacji sporej czesci Polakow... od lat pdonosze takie watki na forach glownych blogerow ale zdaje sie, ze jest to tabu... pozdrawiam
ps sa szanse odzyskania logow do Pana bloga? [od jakiegos czasu komentuje anonimowo bo myslalem, ze jak wroce do kraju to znajde hasla ale niestety mialem tylko w zepsutym laptopie:D]
pozdrawiam!
h2ols

Gość, 7 stycznia, 2012 - 18:19
W Polsce nie ma poważnych

W Polsce nie ma poważnych dyskusji na tematy sytuacji społecznej. Od razu kojarzy się to z komunizmem, lewactwem itd. Ale ja doszedłem do tych tematów z próby oceny sytuacji Polski w Europie kilka lat po wejściu. Polskich opracowań brak (wszystko tramtadracja), więc popatrzyłem, co jest ważne dla USA, Niemców, Rosji itd... No i zacząłem szukać, i lekko to mnie przeraziło. Spokojnie żyje się w Warszawie, ale społeczeństwo w swej masie jest sprowadzone do parteru. I nikt o tym nie myśli, nic nie robi.

Tutaj mój rozwijający się cykl:

Polska w Europie

Hasło podesłałem, ale zawsze można tędy:

http://szczesniak.pl/user/password

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 7 stycznia, 2012 - 18:40
Refleksje

Pr\edostni raz przekrozylem granice Polski gdy wchodzila Eu i nastepny raz teraz. Jestem osobiscie w szoku. Pochodze z niewielkiego miasteczka w Wielkoposce (40 tys.) i widze roznice. Jest po prostu biedniej... i to chyba znaczniej. W porownaniu z Kanada to tylko zywnosc jest znacznie lepsza... innych rzeczy nie da sie powownac.

Przejechalem kawalek Polski i bedac po raz peirwszy w Krakowie, bylem zaskoczony iloscia ludzi, ktorzy prosili o pieniadze. I to nie jacyc narkomani czy alkoholicy... Po prostu zwykle wygladajacy ludzi. Dziwne. I niewazne piekne galerie i piekno starego miasta, wrazenie pozostalo.

Zdazylem przekroczyc kilka krajow i znalazlem sie na Uralu, w Permie. Poziom zachodni mozna powiedziec, chociza im brakuje 10 lat szczerze. I dojda do tego szybko. Mimo ze mieszkam w jednym z najlepszych miejsc do zycia na swiecie (Vancouver), to Perm pokazuje, ze prawdziwe mozliwosci sa tutaj a nie tam, w Kanadzie. Nowe budynki sa na poziomie Kanady, drogia z cala pewnoscia juz sa na tym poziomie, albo i lepsze. Infrakstruktura na dobrym poziomie i patrzac na klimat, ktory kosztuje ogromne pieaniedze, to w porownaniu z Winnipeg, ktory jest podobnym miasterm, to Perm ma przyszlosc. I ta przyszlosc widac w ilosci dzwigow budujacych wiezowce czy tez w ilosci nowych budynkow. Tutaj sie buduje i to mocno... i caly za tym biznes sie rozwija. Widac ped do rozwoju, ktorego nie da sie zatrzymac.

RomanL

Gość, 7 stycznia, 2012 - 21:24
G.z M. - Potwierdza to ...

... opowiadania mojego młodszego kolegi, już z przed lat, jak to w ramach swoich światoznawczych wędrowek "poniosło go" nad Bajkał i w okolice Władywostoku, oczywiście Trans-Syberyjską Koleją ...

Opowiadał mi, że patrząc z jadącego pociągu, to się "w pale nie mieści" jak zaplecze rosyjskie się szybko rozwija ...

Opowiadał mi też o Łukaszence ... Widzę teraz, że mają, z Wołodją, wspólną cechę - Watażków kochających i dbających o dobro swoich kraji - kontakt bezpośredni z ludnością i załatwianie "zaległych" spraw "od ręki" - przy pomocy odpowiednich czystek ... Za co są uwielbiani przez, oczywiście tamtejszą, ludność ... ;-)

Bo z gospodarką jest jak z ogródkiem; należy spulchnić glebę, szybko wyrywać chwasty, chronić przed zwierzakami żeby nie wyjadały pędów i patrzeć jak to co potrzeba samo rośnie ... I to bez potrzeby udzielania wskazówek jak rośliny maja to robić ... ;-)

Gucio z Montrealu, 8 stycznia, 2012 - 17:03
Panie Romanie, ciekawe wrażenia

Ostatnio nie podróżuję zbyt daleko, więc z chęcią takie spostrzeżenia czytam. Bo z naszej literatury to po rosyjskiej ziemi wciąż tylko krew płynie i siepacze Putina trzymają za mordę cały kraj. Na serio zaś widać, że tam idzie ostro do przodu.

W Polsce zaś - jeśli wychylić się poza dzielnicę rządową - to rzeczywiście - bida z nędzą. Jak jeżdżę do różnych miast polskich to uderza mnie ich bieda i zaniedbanie (oprócz może centrów i też nie wszędzie). Budynki nie odnowione, niektóre jeszcze ze śladami po wojnie. Gdzie ten rozwój, gdzie ten dobrobyt bijący ze wzrostu PKB???

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 stycznia, 2012 - 18:14
Ten wskaźnik niestety nie mówi nic konkretnego

Wskaźnik obejmuje wszystkie podatki - i od pracy, i od kapitału - jak również w ramach PKB obejmuje przychody z pracy i z kapitału.
Równie dobrze może więc być tak, że praca jest drakońsko opodatkowana, a kapitał prawie wcale.
Przytoczony wskaźnik nie rozstrzyga więc niczego, jeśli chodzi o niszczący wpływ gigantycznego klina podatkowego na rynek pracy.
Wydaje mi się, że żeby to arbitralnie osądzić, to trzeba wziąć pod uwagę dochody netto z pracy i podatki naliczane od przychodów z pracy (tzw. dochodowy + obowiązkowe składki naliczane od przychodu/dochodu jak ZUS, NFZ, fundusz pracy itd.)

Gość, 7 stycznia, 2012 - 19:15
Jasne, żaden wskaźnik nic nie mówi

Czy ogólny czy szczególny - zawsze, zawsze można powiedzieć, że nie ma znaczenia, nic nie mówi. Jakis inny za to mówi :-)

Pozdrawiam uprzejmie

Proszę uprzejmie podać dane, które coś mówią wg NIEPODPISANEGO.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 7 stycznia, 2012 - 19:24
Klin podatkowy

Tutaj jest raport OECD, niestety trochę stary:

http://www.oecd.org/document/38/0,2340,e...

Wg niego w Polsce klin podatkowy w przypadku średniozarabiających singli wynosił tyle, ile średnia w EU - 43%.

Gość, 7 stycznia, 2012 - 23:22
kontynuując

zatrważające jest to, że:
1. w tym kraju nie można dotrzeć do żadnych zaagregowanych danych, które pokazałyby jak po 1989 roku wraz ze wzrostem wydajności pracy i wzrostem cen pensje szeregowych pracowników w mocy nabywczej zostały "zduszone" do głodowych poziomów
2. nie ma żadnych łatwo dostępnych dotyczących kurczącej się bazy podatkowej
3. nie ma żadnych sensownych analiz kontrolujących kosztorysy takich fajerwerków jak Orliki i stadiony
4. nikt nie prowadzi rejestru [wiadomo mit przedsiębiorczości] który mówiłby ile traci budżet [tax plus ubezpieczenia społeczne] na skutek permanentnego zatrudniania w formule 1356brutto reszta pod stołem
5. nikt nawet nie próbuje od średnich i dużych firm ściagnąc zaleglych składek i podatków [sam ZUS to zdaje się na dzisiaj 70 miliardów PLN] - urzędnicy tuningują statystyki na małych firemkach [testowałem osobiście celowo nie odprowadzjąc 1 składki przed zawieszeniem:D]
6. grzechem śmiertelnym jest w dyskusji przeliczać ceny miedzy krajami Europy w mocy nabywczej: nie rozumiem np. dlaczego w sieci handlowej PIP Poznań płyn do płukania marki C. kosztuje 19.99 PLN [większość pewnie zarabia między 1650 a 3000 netto] natomiast w Oslo za ten sam płyn płacę ok. 23 netto [kasjerka w sklepie, w którym robię zakupy zarabia ok. 9000netto] - to wszystko przy niewspółmiernych podatkach, kosztach transportu, magazynowania, itp....

h2ols, 8 stycznia, 2012 - 02:03
klin

a propos mantry klina: zatrudniając pracownika w Norwegii ze stawką 160 nok netto godzina pracy brutto to ok. 300nok. i uwaga: dzięki rynkowi na którym nie trzeba się bić w nibyprzetargach na dumpingową odporność [po to żeby później zarobić na niezapłaceniu podwykonawcom, ZUS'owi, itp.] mimo takiego klina można wypłacić i godną pensję i jeszcze mieć sensowna rentowność. sukces rynku wewnętrznego oparty jest na mocy nabywczej szeregowego pracownika [bo np. każdego stać żeby elektrykowi czy hydraulikowi zapłacić 560nok za godzinę pracy]. a jaki jest klin dla powiedzmy sektora budowlanego w Polsce gdy pracowników zatrudnia się albo na minimalna albo na 12netto? dla większości etatów w Polsce [znając strukturę stanowisk i formy zatrudnienia] klin to jest stały bon mot Pana Gwiazdowskiego oraz Sadowskiego [bo widocznie im doskwiera...]

h2ols, 8 stycznia, 2012 - 02:10
sieci handlowe

skoro prowadzenie sieci handlowych to biznes o tak słabej stopie zwrotu po co w ogóle się w to bawić? http://podatki.onet.pl/wielkie-sieci-a-p... czyżby sieci tuningowaly wynik operacyjny za pomocą przemysłu optymalizacyjnego a bezradne państwo to akceptuje http://podatki.onet.pl/wielkie-sieci-a-p... ? skandalem jest utajnienie danych fiskalnych przez US.

h2ols, 8 stycznia, 2012 - 15:58
Brak dostępnych danych

To jest nasza bolączka straszna. Wszędzie dostać jakieś dane, wyżebrać jakieś informacje przekrojowe, analityczne, zestawienia danych za dłuższy okres - dramat!!!

Na przykład rządowa agencja dane statystyczne na temat polskiej energii - SPRZEDAJE! W ten sposób nikt nie jest w stanie zweryfikować ich twierdzeń, bo nie ma na podstawie czego. Gdzie się nie dotknąć jest to samo: ceny gazu: Ukraińcy, Białorusini - wszyscy podają, a u nas tajemnica, bo wszyscy by się dowiedzieli, jak nasi marnie z Rosjanami negocjują. Jakby coś się komuś stało, że wiadomo po jakiej cenie PGNiG o d Gazpromu kupuje. I tak wszędzie!

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 8 stycznia, 2012 - 18:18
władza polityczna

zasadne jest twierdzić, że miernikiem siły współczesnej władzy politycznej jest zdolność do opodatkowania plutokracji finansowej. skoro dyskurs i realia podatkowe w Polsce po 1989 roku wyglądają tak, że administracja i państwo finansowane jest w dużej mierze przez najsłabszych w mocy nabywczej [którzy nie mają dostepu do przemyslu optymalizacyjnego], to mamy do czynienia z permanentną impotencją państwa i polityków. polecam ten tekst: http://www.the-american-interest.com/art...

h2ols, 8 stycznia, 2012 - 16:04
Wysokość podatków

Panie Andrzeju,

coś jest nie tak z tym zestawieniem. Te liczby są jakieś "dziwne". Sytuacja nie wygląda w ten sposób. A raczej tak:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/tab...

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 12 stycznia, 2012 - 14:49
Dziwne?

A dlaczego moje "dziwne" a pana Roberta nie "dziwne"?

Moje są tutaj:

Eurostat

i są zdefiniowane tak:

Total receipts from taxes and social contributions (including imputed social contributions) after deduction of amounts assessed but unlikely to be collected

Pana tutaj

Eurostat

i taka jest definicja:

Total general government revenue is defined in ESA-95 §8.99 by reference to a list of categories: market output, output for own final use, payments for the other non-market output, taxes on production and imports, other subsidies on production, receivable property income, current taxes on income, wealth, etc., social contributions, other current transfers and capital transfers.

Proszę o przeanalizowanie różnic - i opisanie ich - najlepiej tutaj w dyskusji.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 12 stycznia, 2012 - 16:17
Panie Andrzeju - sukces!

„Informacja staje sie wiedzą dopiero wtedy, gdy ją częściowo choćby zweryfikujemy.”
[Autor: P. Stacewicz, w Umysł – Komputer – Świat, 2011]
Czytelnikom chce się Pana teksty weryfikować! Gratuluję!
J. Sokoł.

Gość, 13 stycznia, 2012 - 12:56
Raczej chce mi się "nawrzucać" ;-(

Witam Sokoła - miło usłyszeć znowu :-)

Nie wiem, czy chce się komuś weryfikować, ale widzę na witrynie kilka osób, które chcą mi raczej "nawrzucać" i czepiają się byle czego (jak choćby tego powyżej czy faktu nie 24 a 23 tysięcy zatrudnionych w Orlenie), a gdy daję materiał do wyjaśnienia, to zapada cisza.

Nie cenię sobie takich "wrzutek". Nie wiem, dlaczego wzbudzam taką agresję (bo tą bezpośrednią, chamską po prostu kasuję) u Czytelników. Widzę, że internet jest jej pełen, ale ja nie chcę jej tutaj.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 13 stycznia, 2012 - 17:07
Detaliści ...

... to trochę tacy daltoniści. Skupiają się na jednym, zwykle na sobie. "Dziwny jest ten świat" internetowy. Jeśli przychodzą tu nie po wiedzę ale w złych zamiarach - sami sobie szkodzą. A Pan? Kto ma dom otwarty musi sprzątać ;-(.
Co mnie śmieszy opowiem:
Śmieszą mnie dane podawane z wielką dokładnością, tak jak to z komputera wyszło. Nawet zasoby w łupkach - 5,3 bln m3 - powinny być zapisane jako 5. Liczba miejsc znaczących jest istotna, gdy nie podaje się nawet kategorii zasobów oraz błędów ich oszacowania.
Każdy człowiek powinien równoważyć energię wydawaną na komplikowanie swojego życia i na jego ułatwienie to wiem od dawna z książki Fizyka dla dociekliwych [E.M. Rogers].
A na jutro życzę powodzenia, w realu! Tu zresztą też!
J. Sokoł.

Gość, 13 stycznia, 2012 - 18:36
Blog

Wikipedia: „od innych stron internetowych blogi odróżnia bardziej personalny charakter treści: częściej stosowana jest narracja pierwszoosobowa, a fakty nierzadko przeplatają się z opiniami autora.”
Panie Robercie, dlaczego nie przetłumaczył Pan na język polski krótkich opisów „dziwnych” danych przytoczonych za Eurostatem przez obu Panów? Warto czasem posłuchać Gospodarza i zastanowić się nad tym konkretnym wpisem i odpowiedziami na komentarz. Dowodzenie swoich racji w gorączce sobotniej nocy jest nieracjonalne. Jest Pan zapewne młodym naukowcem, który wiedzę o życiu czerpie z publikacji. Dał Pan dowód, że tak naprawdę myśli Pan o sobie, o swoich racjach i nie liczy się z innymi opiniami. Nie wie Pan zapewne, że wiele polskich rodzin więcej wydaje niż zarabia – jak to się dzieje?
Szaro to wszystko widzę, z powodu mojego daltonizmu spowodowanego AMD. Pierwsza moja wypowiedź zobligowała mnie do zabrania ponownie głosu w tej dyskusji. Z wieku (75) mi się, a nie z urzędu ten zaszczyt należy ;-)
Pozdrawiam!
J. Sokoł.

Gość, 15 stycznia, 2012 - 15:44
...

No dobrze, jeżeli przeczytał pan całą dyskusję, to kto pana przekonał bardziej, pan Szczęśniak, który twierdzi, że opodatkowanie jest

32% PKB,

czy ja, który twierdzę, że wynosi ono obecnie

41% PKB i będzie rosło, aż zrówna się z wydatkami, które wynoszą 45% PKB???

Kto pana przekonał?

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 15 stycznia, 2012 - 16:12
Wtrącę się, bo pan oszukuje

Sokół mówi, że "młody naukowiec", a ten "Robert" po prostu trolluje i oszukuje.

Co to za "młody naukowiec", który nie potrafi odróżnić "receipts from taxes" od "Total general government revenue"?

Naukowiec? Uciekający od dochodów podatkowych do wydatków i na dodatek w jakieś fantasmagoryczne "Polski 2030", o których już nawet ich autorzy zapomnieli?

Oszukuje pan i trolluje.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 stycznia, 2012 - 17:11
...

Dobra, poddaję się.

Przyznaję jestem trollem i oszustem. Ma pan rację panie Andrzeju:

"Podatki to nie problem dla Polski"

"Podatki nie są więc znaczącym czynnikiem konkurencyjności Polski. To nie one mogą wyprowadzić nas z pułapki rozwojowej,"

Wynoszą one jedynie 31,8%. Szczerze mówiąc to naprawdę nie dużo.

Pozdrawiam,
Robert

(wszystko by było piękne, żeby nie te 45% wydatków :( )

Gość, 15 stycznia, 2012 - 17:37
Panie Andrzeju,

wcale się pan nie wtrącił, bo moje komentarze był pod Pana odpowiedzią do P. Roberta. To co tutaj Pan napisał jest także w moim komentarzu z dopiskiem, że warto czasem posłuchać Gospodarza. Delikatna rada.
Pan przecież i z moimi komentarzami się nie bardzo zgadza. Np.: Gdy się cieszę, że jest lepiej niż mi się wydawało --- to Pan gasi mój entuzjazm, że jest gorzej niż Pan by oczekiwał. ;-) A ja? Dalej z entuzjazmem!
Przepraszam za wtrącanie się do dyskusji. Naprawdę przepraszam --- nie oszukuję!
J. Sokoł.

Gość, 15 stycznia, 2012 - 17:49
Drogi Sokole :-)

Tu nie chodzi o zgadzanie czy nie zgadzanie.

Z przyjemnością czerpię z Sokoła wiedzy, bo najcenniejsze dla mnie wpisy i komentarze to te, z których mogę się czegoś dowiedzieć, poszerzyć wiedzę.

Jednak jest na tym blogu obiektem bardzo intensywnego zainteresowania i bardzo urozmaiconych ataków - ze strony jednej czy kilku osób. Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na tak wielkie z ich strony marnotrawstwo czasu, bo ani moje myśli zbyt odkrywcze, ani popularność bloga znacząca. Ale pomimo tego te trolle posuwają się do różnego rodzaju, czasami wyrafinowanych ataków. Te najgorsze, chamskie wycinam od razu, więc im się odechciało, ale tego typu jak dzisiejsze spamowanie dalej jest grane.

Nie rozumiem dlaczego, czym sobie zasłużyłem na taki wydatek energii, ale zawsze daję szansę na dyskusję i poszerzenie wzajemnej wiedzy. No ale jak ktoś tak się zachowuje jak niejaki "Robert" to po drugim już wpisie wiem, co jest grane. Na dodatek są tak profesjonalni, że zmieniają IP :-) Nawet w trakcie wpisywania kolejnych postów pod tym samym nickiem :-) Profesjonaliści :-)

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 stycznia, 2012 - 18:05
...

Szanowny Panie Andrzeju,

(to dziwne, że IP mi się zmienia tak często. Piszę to z sieci Plusa i owszem IP wewnętrze jest losowane przez serwer DHCP, ale że zmienia się ono tak często (?) nie potrafię tego wytłumaczyć. )

Na wydatek energii zasłużył sobie pan dlatego, że wypowiada się pan publicznie i nie chciałbym, żeby słuchający i czytający pana w mediach odnieśli wrażenie, że podatki są niskie bo wyniosły w Polsce 32% w 2010 r.

Intensywnie staram się dociec jaka jest różnica między zaprezentowanym przez pana:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statist...

a total general government revenue

o którym ja mówię,

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statist...

Podjąłem nawet próbę wyjaśnienia, że być może jest to kwestia:

- prywatyzacji
- dywidend
- senioratu z NBP
- opłat drogowych (viaToll), mandatów
(jakichś innych dochodów państwa)

ale moim zdaniem i tak jest to mało.
W opisie stoi:

"In 2010 tax revenues (including social contributions) accounted for over 91 % of total general government revenue in the European Union."

Tylko, że dla Polski jest to:

31,8 / 37,5 = 0,85 = 85%

Czyli znaczna różnica.
Dane za 2010 są bardzo mylące, gdyż deficyt był największy w historii i wyniósł:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/tab...

- 7,8% PKB.

Obecnie jest on niwelowany i tak jak pisałem wielokrotnie ma być zredukowany do 0% PKB. Czyli Wydatki = Wpływom.

Jeżeli to nastąpi to przy wydatkach = 45% i przy założeniu współczynnika 0,91 (taxes in general government reveneues)

Podatki definiowane tak jak pan to chce:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statist...

wyniosą:

45% * 0,91 = 41%

Dalej, nie przekonałem pana, że jednak bardziej warto patrzeć na wskaźnik:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statist...
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/tab...

a jeszcze lepiej na
http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/tab...

Bo deficyt są to tylko podatki odłożone w czasie.

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 15 stycznia, 2012 - 18:34
:-)) :-))

:-)) :-))

Naprawdę?!!!

Nie rozróżnia Pan? :-))) Nie wie Pan jaka jest różnica między dochodami podatkowymi a całkowitymi dochodami???

Było takie powiedzenie: "rżnąć głupa"...

Kończ Waćpan wstydu sobie oszczędź.

PS. IP to nie o panu.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 stycznia, 2012 - 19:20
...

Czyli zostaje pan przy swoim. Polska 2010 krajem niskich obciążeń fiskalnych???

45,4% = 31,8% (dochody podatkowe) + 7,8% (deficyt) + 5,7% (dochody niepodatkowe)

Ciekawe, czy tego samego zdania będzie pan za trzy lata, kiedy zlikwidowany zostanie deficyt i skończą się wpływy z prywatyzacji, dywidend i transfery z UE.

Rozumiem, że nic a nic pana nie przekonałem?
W każdym razie, dziękuję za uwagę.

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 15 stycznia, 2012 - 19:44
Żegnam uprzejmie

.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 stycznia, 2012 - 19:50
...

Szanowny Panie Andrzeju,

polecam do przejrzenia raport Aleksandra Łaszka:

http://www.for.org.pl/pl/d/2e96f2bc872cd...

Na str. 6 jest świetna tabelka z wyliczeniami. Łaszek szacuje, że w 2013 r. dochody SFP wyniosą 41,6% PKB.

Przy założeniu stałości współczynnika 0,85 jako udział dochodów podatkowych w wszystkich dochodach, dochody podatkowe wyniosą:

41,6% * 0,85 = 35,4%

(jeżeli będą równe średniej europejskiej 0,91 to

41,65 * 0,91 = 37,9%

Ciekawe dane, polecam.

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 16 stycznia, 2012 - 17:45
Dziękuję, nie skorzystam

Szanowny Anonimie

Ja fantastyki nie czytam, a jeśli już to znam lepszą. Tu się pisze o faktach, a nie lobbingowych fantasmagoriach.

Jak pisałem wcześniej: Żegnam uprzejmie

i bez odbioru

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 16 stycznia, 2012 - 18:05
...

Szanowny Panie Andrzeju,

Ależ w tym opracowaniu nie ma, żadnego lobbingu.

http://www.for.org.pl/pl/d/2e96f2bc872cd...
str. 6

To są dane Eurostatu, który szacuje, że dochody SFP wyniosą w 2013 r.

41%

a Łaszek je doszacowuje obliczając najnowsze zmiany z expose premiera na

41,6% PKB, gdzie tu lobbing?

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 16 stycznia, 2012 - 18:17
"Drożyzna"

dziękuje za uznanie. ;-) Staram się pisać jasno, ale może moje metafory nie są do końca zrozumiałe dla młoszych i młodych. Dyssypowanie energii i wzrost entropii! To wszystko przewija się tutaj. Szanujmy swoją energię. Nie róbmy bałaganu w swoich i cudzych głowach --- on sam się robi --- z wiekiem!
Może lepiej popisać o wierceniach?
J. Sokoł.

Gość, 15 stycznia, 2012 - 18:41
student [def.]

człowiek młody uczony zawodu w szkole wyższej przez pracowników dydaktycznych [definicja własna bez zastrzeżeń praw autorskich ;-)]
Pozdrawiam
J. Sokoł.

Gość, 16 stycznia, 2012 - 10:33
G.z M. - Co do definicji ...

... to - za moich czasów (PG lata 1955-61 to tak już, jak - "przed potopem") mieliśmy takąż:

Co to jest student ? ... to jest - "guvno pływające w oceanie wiedzy" ...
A co to jest profesor ? ... no cóż, to jest - "takie same guvno, pływające w tym samym oceanie wiedzy, tylko że - z busolą" ... ;-)
... Nie wiem kto to wymyślił, ale to był chyba ktoryś z naszych kochanych Profesorów - w chwili szczerości, bo myśmy w tamtych czasach jeszcze nie mogli zdawać sobie z tego sprawy ... ;-)

Gucio z Montrealu, 16 stycznia, 2012 - 15:52
przeterminowany

Synonimy: młody uczony i młody naukowiec z poprzedniego komenarza.
Na szczęście nie mamy daty ważności!
Rozum mieści się w głowie, a nie w siwej brodzie.
Pozdrawia Rówieśnika przeterminowany
J. Sokoł.

Gość, 16 stycznia, 2012 - 16:31
Panie Robercie,

Zalecone przeze mnie przetłumaczenie krótkich opisów "dziwnych" danych nadal jest aktualne. Proszę to zrobić tutaj a dyskusja poszerzy się o tłumaczenia.
J. Sokół.

Gość, 15 stycznia, 2012 - 17:32
...

Ciężko mi wytłumaczyć, czym ta różnica jest spowodowana. Ale jednak jest ona zbyt duża:

37,5% - 31,8% = 5,7% = 85 mld PLN

"Moja" tabelka przedstawia wszelkie dochody sektora publicznego, nawet jeżeli tamto mówi o dochodach podatkowych, to i tak wątpię, żeby z dochodów niepodatkowych mogło się "uzbierać" 85 mld:

- dochody z prywatyzacji
- dywidendy
- seniorat z NBP
- dodatni bilans rozliczeń z UE
(ale coś więcej jest ciężko wymyślić)

Zresztą raczej bym posługiwał się liczbą 37,5% (za 2010) gdyż jest ona bardziej objaśniająca. Wydatki sektora publicznego to jest:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/tab...

45,4%.

Różnica między tymi dwiema wartościami jest to deficyt sektora publicznego.

W tym artykule Jankowiak objaśnia bardzo dużo, polecam lekturę .
http://www.ekonomia24.pl/artykul/705506,...

"Podatki nie są więc znaczącym czynnikiem konkurencyjności Polski. To nie one mogą wyprowadzić nas z pułapki rozwojowej, której jednym z najdotkliwszych przejawów są niskie płace. "

Unikałbym takich wypowiedzi. To są bardzo skomplikowane sprawy i są domeną makroekonomistów. Potrzeba ogromnej wiedzy makroekonomicznej, żeby coś tak kategorycznego stwierdzić.

Ale jedno jest pewne. MF planuje zredukować deficyt SFP i jeżeli będzie tak, że podatki dogonią wydatki, to już za parę lat wielkość opodatkowania będzie równa wielkości wydatków.

Czyli opodatkowanie sięgnie ok 45% PKB.

W tym opracowaniu widać wyraźnie na co te 45% jest dystrybuowane:

zds.kprm.gov.pl/sites/default/files/dsrk_2_tom_17_listopada_2011_.pdf

str. 30

Gość, 14 stycznia, 2012 - 21:49
luźne dygresje?

Nie rozumiem - to jakieś luźne dygresje? Na jaki temat? KTO to napisał? (uprzejmie przypominam, że tutaj należy się przedstawiać, jak w każdym porządnym miejscu).

Za rady w rodzaju: "raczej bym posługiwał się" , "Unikałbym takich wypowiedzi" - uprzejmie dziękuję, ale nie widzę żadnych przytoczonych podstaw do takich porad. Rozumiem, że to po prostu "dobra rada"?

Poza tym brak tu jakiegoś ciągu logicznego i argumentów, by można uznać, że ma to coś wspólnego z moim wpisem. Jeśli to jest odpowiedź na komentarz "Dziwne?" to proszę jeszcze raz przeczytać definicje i odpowiedź przyjdzie sama. Wystarczy spokojnie przeczytać. A nie dywagować na tematy ogólne.

"2030"? SUPER! Ale ja znam lepszą fantastykę.

PS. I jeszcze raz proszę się podpisywać/

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 stycznia, 2012 - 00:18
odp

Szanowny Panie Andrzeju,

"Nie rozumiem - to jakieś luźne dygresje? Na jaki temat?"

Może z tego u góry można odnieść wrażenie, że są to luźne dygresje, jako, że wypowiedź ma formę komentarza pod postem na blogu.

Teza jest taka, że o ile i owszem dana, którą pan przytacza jest prawdziwa, to nie opisuje ona stanu rzeczy. Chcę zwrócić pana uwagę, że poziom opodatkowania w Polsce to jest 37,5% (dane z 2010) jednakże, był to rok kiedy deficyt SFP był najwyższy w historii (8%). Tak naprawdę o wiele istotniejsze jest spojrzenie na poziom wydatków publicznych, który w Polsce sięga:

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/tgm/tab...

45%.
Teraz rozpoczęło się zaciskanie fiskalne, (artykuł p. Jankowiaka) i są plany, że deficyt SFP ma osiągnąć 3% PKB w 2012. To determinuje poziom opodatkowania w Polsce w wysokości 42% PKB. To miały dać te podwyżki podatków z roku 2011 i 2012.

Dokument, który linkuje:

zds.kprm.gov.pl/sites/default/files/dsrk_2_tom_17_listopada_2011_.pdf

wskazuje jedynie w nim, że na str. 30 jest pięknie opracowane na co te 45% jest przeznaczane. (Nic o treści dokumentu, który jest o czymś tam, o czym nie mówię.)
Opracowanie to zostało przygotowane przez dra Macieja Bukowskiego z IBS
http://ibs.org.pl/dzial/zarzad_rada_fund...

Także tym liczbom można ufać.

Myślę, że zgodzi się pan ze mną, że jeżeli wydatki są równe 45%, to i podatki muszą być równe 45%, pomijając dla uproszczenia kwestię deficytu, który i tak ma być zmniejszany do 0% w 2015.

Nie potrafię wytłumaczyć dokładnie skąd tak duża różnica między tymi dwiema liczbami, dochody niepodatkowe są zbyt małe, żeby to wyjaśnić. Jednakże, jak pokazuje to raczej ja mam rację, gdyż to że wydatki państwa sięgają 45% PKB, to fakt, a mogą być one jedynie sfinansowane z podatków, deficytu (obligacje) i dochodów niepodatkowych (prywatyzacja, dywidenda).

(A celem tego pisania, jest "wyprowadzenie" pana z błędu, bo wielkość tych liczb ma znaczenie dla dalszych rozważań.)

Względem wpływu podatków, polecam z opracowań nienaukowych, publicystycznych Special Report z The Economist, rewelacyjne:

http://www.economist.com/node/18359896

Pozdrawiam,
Robert

W poprzednim komentarzu się nie podpisałem z rozpędu za co przepraszam.

Gość, 15 stycznia, 2012 - 01:17
...

Albo powiem, jeszcze inaczej, zamiast opierać się na dywagacjach jakiegoś anonimu z internetu, z pewnością zna pan jakiegoś sensownego (makro)ekonomistę. Proszę zadzwonić do niego i się zapytać, czy poziom opodatkowania w Polsce to raczej 30%, czy raczej 42%.

Ktoś, kto się tym zajmuje z pewnością jest świadomy takich wielkości.

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 15 stycznia, 2012 - 01:26
...

Żeby jeszcze raz dowieść swojej dobrej woli, że moim celem nie jest trollowanie, podaje link do najsłynniejszego na świecie opracowania na ten temat:

http://www.nber.org/papers/w3120

Te badanie jest tak słynne, że jest

http://ideas.repec.org/top/top.item.nbci...

18-stym najczęściej cytowanym ekonomicznym artykułem naukowym.

Pozdrawiam,
Robert

(tak naprawdę, jeżeli ktoś tego nie czytał, to nie powinien wypowiadać się na ten temat)

Gość, 15 stycznia, 2012 - 01:37
Zalew luźnyxh wypowiedzi

Jak widzę zalew postępuje...
Ot np. pisze pan:

o ile i owszem dana, którą pan przytacza jest prawdziwa, to nie opisuje ona stanu rzeczy

Może nie opisuje tego, o czym Pan pisze, ale z pewnością opisuje to, o czym ja piszę. Proszę ten temat przeczytać raz jeszcze i przeanalizować swój pierwszy komentarz i moją odpowiedź, i jeśli Pan chce kontynuować wątek to NA TEMAT PROSZĘ

Ostatnie zdanie:


tak naprawdę, jeżeli ktoś tego nie czytał, to nie powinien wypowiadać się na ten temat

To jest ta "dobra rada"?

Shut up?

Dziękuję za nią, nie posłucham, zawsze można komuś powiedzieć, że jeśli czegoś tam nie czytał, to ma "shut up".

Nie podejmuję takiej polemiki, gdyż wychodząc od zarzutu o "dziwnych danych", przytoczył Pan statystyki, które nijak się mają do tematu mojego postu.

Wyścigu na luźne dywagacje i "dobre rady" nie podejmuję.

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 stycznia, 2012 - 13:59
...

Panie Andrzeju,

czy wierzy pan, że wydatki państwa stanowią 45% PKB?

45% * 1 500 mld = 675 mld

Jeżeli jednak zakłada pan, że (być może) piszę prawdę? To proszę sobie odpowiedzieć, czym te wydatki są finansowane?
Owszem jest deficyt 3%, są wpływy z dywidendy:

http://www.ekonomia24.pl/artykul/705506,...

8,2 mld (czyli ok. 0,5% PKB) i prywatyzacja 10 mld (0,66% PKB). To wszystko.

Jeżeli tak wyglądają rachunki to w jaki sposób jest pokryte pozostałe 40,84% wydawanego PKB?

Może takie rozumowanie pana przekona...

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 15 stycznia, 2012 - 14:20
...

Jeszcze w tym zalewie "luźnych dywagacji", dobrych rad i tego bełkotu, który nijak się ma do temat tego postu, proszę spojrzeć na dane zaprezentowane tutaj:

http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl

MF: dochody 622 mld / 1 500 = 41,4% PKB (metodologia MF)
Eurostat: 606 / 1 500 = 40,4% PKB

Pozdrawiam,
Robert

Gość, 15 stycznia, 2012 - 14:32
...

Odnosząc się do treści posta:

"Podatki nie są więc znaczącym czynnikiem konkurencyjności Polski. To nie one mogą wyprowadzić nas z pułapki rozwojowej,"

Jeżeli MF obiecuje, że w 2015 nie będzie deficytu SFP (0%), większość tego co miało być sprywatyzowane, będzie sprywatyzowane. Czyli wpływy z prywatyzacji 0 mld PLN. Do tego będzie mało aktywów, z których będzie można brać dywidendę. (wpływy z dywidendy na 2015 - 5 mld???)

To jeżeli MF planuje, że dalej wydatki będą 45% PKB. To tak pan myśli panie Andrzeju, jaka będzie wysokość podatków to finansujących???

zds.kprm.gov.pl/sites/default/files/dsrk_2_tom_17_listopada_2011_.pdf

Tabelka ze strony 30. założenie wielkości wydatków państwa w PKB na 2015 - 43,7%. Przy zerowym deficycie całość finansowana podatkami.

Nie przekonuje to pana, że jednak podatki mogą być "problemem".

Gość, 15 stycznia, 2012 - 14:43
To już naprawdę trollowanie

Trzeba będzie chyba usunąć, co?

Andrzej Szczęśniak's picture
Andrzej Szczęśniak, 15 stycznia, 2012 - 15:05
...

Ależ, oczywiście, jeżeli są tam napisane rzeczy nieprawdziwe, obraźliwe, etc To dlaczegóż miałby one dalej wisieć na blogu, którego jest pan wyłącznym właścicielem.

Może niech pan poprosi żonę, albo dzieci, niech to przeczytają i stwierdzą obiektywnie, kto ma rację. Czy pan twierdząc, że podatki stanowią 32% PKB, czy ja twierdząc, że ok 41%, a będą w miarę redukcji deficytu zbiegały do 45%.

Albo tak jak pisałem powyżej, niech pan zapyta jakiegoś znajomego ekonomistę. (Zresztą sam także chętnie bym się obudził w kraju gdzie opodatkowanie sięga 32% PKB.)

Naprawę starałem się pana przekonać, podając obiektywne fakty i suche liczby. No, ale jeżeli zostaje pan przy swoim to Ok, niech będzie. Opodatkowanie w Polsce to 32%, a wydatki państwa to 45%.

Pozdrawiam,
Robert

PS:

Jeszcze jedno ćwiczenie myślowe:

Aby dostać 2 156,72 PLN pensji netto (brutto: 3000), należy wydać 3614,4 PLN, Czyli podatki stanowią w pracy:
http://www.money.pl/podatki/kalkulatory/...

(3614,4 - 2 156,72)/ 3614,4 = 40,3%.

Każda wydana złotówka z tych zarobionych 2 156,72, jest obciążona podatkiem VAT (5%/8%/23%) i akcyzą w różnych produktach (paliwa, prąd, etc). Dla różnych ludzi ta stopa opodatkowania konsumpcji jest inna, ale przypuszczam, że jako, że paliwo jest opodatkowane 50%. To średnia wyjdzie ok 20% (VAT i akcyza).

czyli od tych 2 156,72 należy jeszcze zapłacić 431 PLN.

Czyli realnie zarobiwszy 3614,4 płacimy 1 889,02 PLN podatków, co stanowi 52,2% pensji.

Dalej pan twierdzi, że podatki nie są problemem?

Gość, 15 stycznia, 2012 - 15:55
Od A do D

A.
Podatek od zleceń obrazuje najlepiej to o czym jest mowa w tymwpisie:
Kwota wolna od podatku w 2011 kwota wynosi 3091 złotych.
Podatek 0% [nędza]. Jeśli ktoś dokładnie zarobi tę kwotę może liczyć na zwrot pożyczonych rządowi w zaliczkach 556 zł z hakiem.
Podatek 8,7% [wielka bieda]. Jeśli podatnik zarabia w formie zlecenia 6 tys. zł rocznie i nie ma praw do odliczenia kosztów uzyskania przychodów płaci 18% zaliczkę na podatek od całej pozyskanej kwoty, czyli 1,08 tys. zł. Po wypełnieniu PIT dostanie z tego tytułu zwrot 556 zł, a zapłacony podatek wyniesie 8,7%.
Podatek 17% [mała bieda]. Gdy zarobi 60 tys. to zapłaci podatek w wysokości 10,8 tys. zł i po zwrocie 556 zł jego stawka podatkowa wyniesie ponad 17%.
Podatek 30% [to jest życie!]. Przy zarobkach rocznych 600 tys. trzeba zapłacić podatku ok. 180 tys. zł, tj. blisko 30%.
B.
Nie wszyscy ludzie dokonują korekty wizualizacji danych. Gdy na obrazie odcięto część słupków, a ich podstawa zaczyna się dość wysoko (tutaj chyba ok. 25%), różnice wydają się wtedy dramatyczne.
C.
Zbiory i podzbiory. To, że jedne dane wchodzą do innego zbioru danych to oczywista oczywistość. Przykład z punktu A jest najprostszym zbiorem, który może być dodany do innego zbioru.
D.
Dane o podatkach oraz o płacach w UE
http://szczesniak.pl/2049
nie kłócą się ze sobą tak jak my.
J. Sokoł.

Gość, 16 stycznia, 2012 - 14:26
Subskrypcja RSS
Subskrypcja RSS