Kosztowne bezpieczeństwo gazowe A.D. 2006
Bezpieczeństwo musi kosztować! - mówią nam politycy wszystkich opcji. Pytanie czy to mają też być koszty nieudolności politycznej i negocjacyjnej? I to tak wysokie?
Starając się uczulić polską opinię publiczną na ten właśnie temat, od trzech lat mówię już o przypadku negocjacji gazowych 2006 roku między RosUkrEnergo i Gazpromem z jednej strony, a PGNiG z drugiej. Tu jest slajd, który zamieszczałem w wykładach od 2007 roku.

Kiedy politycy (premier Pawlak, minister Budzanowski) zaczęli o tym mówić, nie miałem złudzeń, że chodzi jedynie o przytopienie przeciwnika politycznego czyli PiS-u. Ostatnio jednak Michał Szubski, prezes PGNiG, powiedział w Rzeczpospolistej:
Jestem przygotowany na publiczną debatę. Jednak trzeba ją poszerzyć o dwa aspekty. Pierwszy powinien dotyczyć 2003 r., kiedy obniżyliśmy podczas negocjacji z Rosjanami dostawy z kontraktu jamalskiego, a drugi negocjacji w 2006r., by ci, którzy teraz tak narzekają, udzielają rad, jak powinniśmy negocjować, powiedzieli, dlaczego wtedy zgodzili się na niekorzystne warunki, na przykład na podwyżkę cen. Możemy nawet udostępnić część odtajnionych dokumentów z tego okresu.
Jest więc jakaś szansa na trochę wiedzy na ten temat. Na razie ta wiedza dociera do nas w postaci wycieku rządowych papierów. Oto fragmenty opisu tych materiałów, przytoczone przez red. Michała Duszczyka w DGP:
Polska straciła miliardy na gazie W latach 2006 – 2009 Polska straciła około 2,9 mld zł na obowiązującym wciąż kontrakcie gazowym z Rosją.
Straty to efekt nieskutecznych negocjacji, jakie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo oraz Ministerstwo Gospodarki prowadziły z rosyjskim Gazpromem w 2006 r. W rezultacie musieliśmy się zgodzić na podwyżki cen gazu importowanego średnio o 10 – 11 proc. Rosjanie wymogli na nas również dopłatę za gaz już kupiony rok wcześniej – niemal 100 mln dol. Skutki porozumienia przełożyły się na wyższe rachunki za gaz.
Rosjanie [...] za nową umowę (z pośrednikiem RosUkrEnergo, a nie bezpośrednio z Gazpromem) [...] zażądali zmian w kontrakcie jamalskim. W efekcie [...] została zmieniona formuła cenowa zakupu gazu. Zniesiono korzystne dla PGNiG współczynniki stabilizujące cenę gazu. [...] Po jego likwidacji każda zmiana notowań produktów ropopochodnych przenoszona była na cenę gazu.
Co gorsza, zmiany wprowadzone zostały z datą wsteczną. Rosjanie zmusili nas, byśmy zapłacili więcej także za gaz dostarczony w poprzednich 12 miesiącach, a więc już od listopada 2005 r. Za ten okres musieliśmy dodatkowo zapłacić Gazpromowi aż 96 mln dol. Dopłaciliśmy też 11 dol. do każdego tysiąca metrów sześciennych za pierwsze 7,3 mld m sześc. gazu dostarczonego po 1 stycznia 2007 r. Łącznie od listopada 2006 r. do listopada 2009 r. podniosło to łączne koszty dostaw gazu o 962,5 mln dol.
[...] cena za tysiąc metrów sześciennych gazu wzrosła w listopadzie 2005 r. z 206 dol. do 235 dol. Według PGNiG niekorzystne zmiany doprowadziły do tego, że spółka musiała obniżyć swoje zyski w 2006 r. o 380 mln zł.
Dziennik Gazeta Prawna 2010-02-16
Kilka uwag:
1. Dobrze że trochę prawdy ujrzało światło dzienne. Źle, że robi się to w formie przecieków, powoływanie się na przeciekające tajne dokumenty rządowe. Niestety wszystko to w stylu "polskiej demokracji hakowo-przeciekowej".
2. Mówimy o poważnych pieniądzach. Miliard dolarów w trzy lata. Jeszcze 37 lat gaz po wyższych cenach? Jeszcze ekstra 12 miliardów do budżetu Rosji? Naprawdę jesteśmy bogatym krajem... Pytanie, jaka jest koncepcje, by ten gaz uczynić tańszym. Pytanie też, czy jeśli ktoś przez swoją nieudolność czy polityczne zacietrzewienie doprowadził do takich strat, to powinien być choćby wskazany, jeśli ukaranie go nie jest możliwe (przecież łatwiej ukarać staruszkę za kradzież batona za złotówkę w supermarkecie niż osądzić polityka za narażenie państwa na straty miliarda złotych rocznie).
3. Jeśli więc cokolwiek ma się zmienić (a nie ma to być partyjna dintojra), jeśli mamy być poważni, to nie powinniśmy się dać "zatkać" przeciekiem, wskazaniem na poprzedników... to warto podjąć minimalne choćby działania na rzecz tego, by takie "numery" się nie powtórzyły. Może jakaś "biała księga"? Konieczne jest np. ustanowienie podstawowych standardów przejrzystości. Może opublikować dokumenty rządowe (część trzeba będzie z pewnością odtajnić) z tamtego okresu). A może na wzór wszystkich krajów dookoła zacząć publikować ceny importu gazu? Uczyni to choćby coroczną przepychankę zwaną "ustalaniem taryf" - mniej śmieszną?
4. Nic jednak nie zastąpi rynku, konkurencji i zdrowych mechanizmów regulacyjnych państwa. Odgłosy gromów z Brukseli w nasz monopol gazowy i antyrynkowe przepisy już do nas dochodzą. Może warto się zastanowić, jak przestawić polski rynek gazowy na europejskie tory. Z pewnością bezpieczeństwo energetyczne nie będzie wtedy tak bezsensownie kosztowne.
- skomentujesz?
- czytano: 445

Komentarze
Tako rzecze Sikora
Andrzej Sikora (prezes firmy doradczej Instytut Studiów Energetycznych): Co się zmieniło, że od dwóch tygodni Gazprom stał się wiarygodnym dostawcą? My podpisaliśmy umowę, ale oni jeszcze nie. Podejrzewam, że dwa tygodnie temu Gazprom poszedł z dokumentem parafowanym z PGNiG do swojego banku i dostał kolejne 20 mld dol. kredytu. Bo PGNiG jest znakomitym płatnikiem i podpisanie kontraktu na prawie 30 lat zwiększyło możliwości zadłużenia się Gazpromu. To oczywiste.
http://wyborcza.pl/1,75248,7560421,Gaz__...
qwerty