Inwestycje w wydobycie - rosną, spadają?
Z inwestycjami w poszukiwania wydobycie ropy i gazu jest ciekawa sprawa. Trudno ocenić ich wielkość w powodzi informacji, które do nas docierają. Przede wszystkim są to prognozy i oczekiwania. Kraje produkujące ogłaszają, ile należy (lub mają zamiar) zainwestować w ciągu najbliższych 10, 20... 30 lat, żeby odbiorcy ropy nie martwili się o zbyt niskie wydobycie. Z drugiej strony IEA naciska na kraje OPEC, żeby inwestowały jak najwięcej w wydobycie, ogłaszając, ile koniecznie trzeba zainwestować, żeby uniknąć kryzysu, wręcz szoku naftowego.
Z drugiej strony mamy szybko zmieniające się i przeciwstawne prognozy i oceny sytuacji analityków, dotyczących najbliższego roku i dalszej przyszłości. Jeśli 17 grudnia czytamy: "Global Oil, Gas Upstream Capex +11% In 2010", to wcześniej, 9 grudnia mogliśmy przeczytać:
IEA in the latest released "World Energy Outlook 2009" and said that this year compared to 2008, global oil and gas investment in the upstream areas dropped more than 900 billion U.S. dollars (sic!), down 19%, will affect 20 large oil and gas projects, and reduce the capacity of 200 million barrels.
Xinhua Ya-jun
Czyli spadek inwestycji o 90 miliardów dolarów (agencja pomyliła się o 810 miliardów), co grozi... itd.
Jakie są fakty?
Inwestycje w poszukiwania i wydobycie osiągnęły najwyższe historycznie wielkości w 2008 r. - ponad 350 miliardów dolarów. Już w 2005 roku inwestycje (liczone w dolarach z 2007 r) przebiły poziom roku 1981. Nawet jeśli spadły w 2009 o 17%, to wciąż jest poziom nieporównywalnie wyższy od lat 1986 - 2001, gdy wynosiły 100 - 150 miliardów.
Na inwestycje trzeba spojrzeć z trochę dalszej perspektywy. To proces który trwa wiele lat (5 - 10), by przyniósł owoce w postaci wydobycia ropy czy gazu. Popatrzmy na zestawienie inwestycji globalnych w upstream:

Jeśli prześledzimy przesunięcia wielkości inwestycji (słupki) z linią (czarna) możliwości produkcyjnych, to zauważamy, że gdy inwestycje osiągnęły szczyt (peak) w 1981 r., to możliwości wydobywcze dopiero w 1987 r.
Także na pytanie, czy inwestycje w upstream wzrosły czy spadły, to odrzucając opcję lobbystyczną (IEA) czy spekulacyjne błyskawiczne reagowanie na nowe wiadomości - trzeba stwierdzić, że inwestycje wzrosły ogromnie. A ich efekty będą przez kilka lat zasilać rynek. Co powinno doprowadzić do spadku cen. O ile rynki finansowe na to pozwolą.
- - -
Slajd z prezentacji Alain R. Crain z Baker Hughes dla CSIS.
- - -
Ten post jest odpowiedzią na otrzymane e-mailem pytanie od Czytelnika, którego fragment tak brzmiał:
Od jakiegoś czasu interesuję się tym rynkiem ale widzę, że moja wiedza pochodzić musi ze złych źródeł bo otrzymywałem zupełnie inne informacje niż te które Pan przedstawiał. Mam tu na myśli na przykład sprawę inwestycji w wydobycie. Mówił Pan że zwiększone wydobycie w poprzednich latach zmusiło producentów do inwestycji w wydobycie i w tej chwili nie ma absolutnie żadnych problemów z podażą. Ja natomiast słyszałem, że kraje czy też firmy mocno zaniedbały inwestycje w nowe złoża i całą infrastrukturę w związku z tym zwiększony popyt spowodowałby to że nie nadąża z wydobyciem.
- czytano: 1435

Wykop
Facebook
Twitter
Google
LinkedIn
Technorati
Komentarze
Trafilem na taka oto "analize"
i po przestudiowaniu jej nie wiedzialem czy smiac sie czy plakac
http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydz...
Andrzej
Ciekawie to analizuje Tatiana Mitrowa
Na NaftaGaz.pl: "Konferencja Nabucco w Gruzji"
Podobne analizy odnośnie Nabucco
Podobnie zanalizował sytuację niedawno Bhadrakumar we wspomnianym przeze mnie artykule " Rosja, Chiny, Iran przerysowują mapę energetyczną" ("Russia, China, Iran redraw energy map"). Jako dyplomata zrobił to znacznie obszerniej, z uwzględnieniem aspektów geopolitycznych.
http://www.atimes.com/atimes/Central_Asi...
Zdaje się, że i zachodnioeuropejscy politycy widzą powoli, że Nabucco może pozostać chórem operowych (aż się prosi powiedzieć operetkowych) eunuchów, skoro nie zaszczycili tej konferencji swą obecnością. Projekt ogłoszony z wielkimi fanfarami cichnie jakoś.
Tymczasem niemiecka tv nadała kilka dni temu program o pojedynku gazociągów Nord Stream (NS)i Nabucco i ich protektorach G. Schroederze i J. Fischerze. W filmie wciąż jeszcze słychać wysokie C odnośnie Nabucco, dość mało jest o tym, skąd brać nań gaz. Ale jest uwaga, że normalnie najpierw zapewniane są złoża i dostęp do nich a później buduje się gazociągi, w tym projekcie natomiast zaczyna się od końca.
Podczas gdy gestykulujący Fischer w manierze światowego polityka peroruje o wspaniałości Nabucco, rozluźniony Schroeder mówi spokojnie, że Nabucco nie jest konkurencyjne w stosunku do NS - im większa dywersyfikacja, tym lepiej dla Europy, ale jest jeden problem (całe szczęście nie mój - mówi uśmiechnięty Schroeder)- skąd wziąć gaz?
http://dokumentation.zdf.de/ZDFde/inhalt...
Szanse na Nabucco kurczą się również i dlatego, że Rosja szybko prze do budowy South Stream - dwa rurociągi na południu nie są raczej wg ekspertów potrzebne.
Jeśli Nabucco nie wypali, wpisze się na listę wielce nagłaśnianych jako sukces, a w rzeczywistości chybionych pomysłów EU. Może się uplasować tuż obok sławetnego porozumienia EU-Ukraina podpisanego z pompą w marcu 2008r. i wykluczającego Rosję z ukraińskich gazociągów. Duma biła z twarzy Barroso składającego uroczyście podpis nie mniejsza niż nieco wcześniej z twarzy Kaczyńskiego, Sikorskiego i Tuska przy podspisywaniu umowy o tarczy antyrakietowej z C. Rice w Polsce.
Eva
Niezły talent publicystyczny :-)
w marcu 2009 - dokładnie 23.
Wszystko się zgadza. Chociaż nie jest takie proste jak by chciała Eva.
Uświadamianie Evy
Tak, w marcu 2009, sorry za pomyłkę. Podziwiam przedmówcę, że wie, iż Eva chce, by rzeczy były proste. Może mniej znam Evę, ale wydaje mi się, że w kilkunastu zdaniach można tylko zarysować problemy, bez wchodzenia we wszystkie ich zawiłości (a jest ich faktycznie sporo).
Niezależnie od tego konkluzja jest taka, że EU gaz do Nabucco ucieka w siną dal (na marginesie nomen est omen - Chiny to po łacinie Sina). Jedyny sensowny partner do tego projektu - Iran nie wchodzi, przynajmniej na dzień dzisiejszy i dni najbliższe, w rachubę ze wzgl. na ograniczoną suwerenność unijnych decyzji.
Eva
zimny prysznic ze Stanów
Pan Szczęśniak pisze na tym forum, że USA stały się największym producentem gazu ziemnego wykorzystując swoje trudno dostępne zasoby. Dla Europejczyków stało się jasne, że nie mając własnych zasobów węglowodorów muszą prowadzić mniej konfrontacyjną politykę wobec Rosji, żeby nie wylądować z ręką w nocniku. W Azji Centralnej zaczynają rządzić Chiny, które są najbardziej atrakcyjnym partnerem dla tamtejszych quasi-demokracji. Wchodząc tam wypierają nie tylko Rosję ale i Zachód. Tak więc tamtejsze zasoby raczej do Europy nie dotrą. Pozostaje Bliski Wschód, ale tam nie zanosi się na pokój przez najbliższe 50 lat.
Herr7
Europa nie jest z Marsa
Dzisiejsza Europa nie jest z Marsa. To nie Stany, trzymające światowy porządek. Moim zdaniem, Unia, główni jej gracze widzą w Rosji potężne zasoby surowców, energii, ale także potężny rynek dla inwestycji i zbytu. Rosja jest dla nich partnerem geopolitycznym. Pewnym też zrównoważeniem wpływów USA, chociaż delikatnymi i ostrożnym.
G.z M. - Dodałbym tylko to ...
... czego Panu nie wypada robić, że:
ale to im już nie bardzo wychodzi, bo - zaniedbali swoje własne wewnętrzne podwórko powodując tym wewnętrzne próchnienie ...
Co jest ciekawe - to to, że - Rosja, Europa Srodkowa i Zachodnia oraz Stany tworzą pewnego rodzaju "rodzinę" której prawdziwym przeciwnikiem jest Azjatycki Wschód i to im daje wiele do myślenia tylko jeszcze nie dorośli do wspólnego działania ... Ale to - przyjdzie, przyjdzie - być może prędzej niż sobie wszyscy z tego zdają sprawę ...
Gucio z Montrealu
gdzie te inwestycje
Ma Pan może dane gdzie są lokowane te największe inwestycje ostatnimi czasy?
Jakie pola, lub choćby rejony.
Pozdrawiam
Adam Duda
Wankor np.
Rosnieft otwiera złoże Wankor
nowe wielkie złoże...
Nowe rosyjskie złoże Wankor jest rzeczywiście imponująco duże – 520 000 000 ton udokumentowanych rezerw! Policzmy na ile dekad to światu rozwiąże problem:
świat wydobywa i w przybliżeniu zużywa 86 000 000 bbl/dzień (baryłek ropy dziennie)
1 baryłka to 159L (litrów) http://en.wikipedia.org/wiki/Barrel
czyli:
świat wydobywa 13 674 000 000 L/dzień (litrów dziennie)
przyjmijmy, że gęstość ropy wynosi średnio 0,85kg/L http://www.kajet.pl/publikacje-31.html
czyli:
świat wydobywa 11 622 900 000 kg/dzień (kilogramów dziennie)
1000kg = 1t (tona)
czyli:
świat wydobywa 11 622 900 t/dzień (ton dziennie)
teraz wielkość złoża 520mln dzielimy przez 11,6mln t/dzień i otrzymujemy, że to nowe, wielkie złoże oddala nam problem „peak oil” aż o 45dni.
:|
spare capacity
EIA ostatnio "padla"
Tak a propos, to niedawno "padla" ostatnia duza instytucja zapewniajaca, ze peak oil w najblizszym czasie na pewno nie bedzie.
EIA w "Annual Energy Outlook 2010" drastyczne zredukowala (w stosunku do publikacji z poprzednich lat) prognozy wzorstu wydobycia w najblizszych dekadach.
Wg.: http://www.eia.doe.gov/oiaf/aeo/excel/ae...
do roku 2035 wzrost produkcji konwencjonalnych paliw plynnych ma wynosic srednio 0.6% rocznie (czyli ok. pol miliona barylek co roku)- zwazywszy, ze te konwencjonalne paliwa obejmuja takze "natural gas liquids", etanol i pozostale biopaliwa, de facto oznacza to moliwosc wystapienie peak oil w dowolnym monencie. Same "natural gas plant liquids" rosly w ostatniej dekadzie srednio o 0.2 mln barylek dziennie co roku, a wzrost produkcji etanolu powinien byc rownie duzy bo raport przewiduje, ze juz nigdy cena ropy nie spadnie ponizej 70 $ (liczac w dolarach z roku 2008), co oznacza duza i rosnaca z roku na rok oplacalnosc produkcji etanolu z trzciny cukrowej (patrz: http://szczesniak.pl/node/1242 ).
Czlowiek, ktory obawia sie, ze to moze byc prawda.
ostatnia duża instytucja...
- ostatnia duża instytucja to P. Szczęśniak ;) – ale gdy ta instytucja w końcu „padnie” to już będzie ładnych parę lat po peak oil ;)
pewnie o tym już pisaliście – kilka miesięcy temu był ciekawy artykuł w uk telegraph, w którym ktoś anonimowy z agencji twierdził, że ta agencja celowo zaniża wskaźnik spadku wydobycia ze starzejących się złóż żeby zmniejszyć wagę nadchodzących braków i uniknąć paniki na rynkach.
Dodam, że z grubsza od 2002 roku świat zużywa +-4 razy więcej ropy niż odkrywa - więc na efekty nie trzeba będzie jakoś szczególnie długo czekać.
"The world is much closer to running out of oil than official estimates admit, according to a whistleblower at the International Energy Agency who claims it has been deliberately underplaying a looming shortage for fear of triggering panic buying."
Dalej piszą o tym, ze dawniej Agencja przewidywała wzrost do 120 mln bbl/dzień do roku 2030, potem kilkukrotnie rewidowała w dół swoje poprzednie oszacowania, a teraz wielu z Agencji nie wierzy nawet , że poziom 90-95 jest możliwy do osiągnięcia.
reszta:
http://ourworld.unu.edu/en/oil-reserve-e...
Natomiast w tym komentarzu http://szczesniak.pl/1416#comment-6427
są zgrubne szacunki odnośnie dynamiki wzrostu zapotrzebowania: „Podwojenie światowego wzrostu przy wzroście rocznym na poziomie 3.78% zabiera tylko 20 lat.” . To dzięki magii procenta składanego mamy tak, że niewinne 3.78%, na które nikt normalnie nie zwraca uwagi znaczy tyle samo, że za 20 lat potrzebować będziemy jeszcze raz tyle ropy co dziś - a same Chiny już za 10 lat podwoją ich obecny poziom zużycia ropy.
- znaczy to, że przy zachowaniu obecnej, średniej z kilku lat dynamiki wzrostu światowego zapotrzebowania na ropę w wysokości 3.78% rocznie – świat za 20 lat „chciałby” zużywać: 170mln bbl/d – a agencja nie wierzy nawet, że poziom 95mln bbl/d jest kiedykolwiek możliwy do przekroczenia :) Z tego wynika, że niedługo popyt „przetnie się” z podażą i od tego momentu już nic nie pomoże – świat po raz pierwszy w swoich całych dziejach nie będzie w stanie się dalej rozwijać, bo kasę w walce z kryzysem można dodrukować ale ropy już nie...
spare capacity
tabelka agencji energii
Co do tych obliczeń agencji – ciekawe co do czego dopasowali – bo podaż i popyt są tam idealnie zbilansowane. Są główne 3 czynniki – zużycie, produkcja ropy i różnica pomiędzy nimi. Normalnie jeśli planowane zapotrzebowanie/zużycie jest wyższe niż produkcja – to się nazywa „brakiem” – ale agencja nazywa to kodowo „produkcją niekonwencjonalną” ;)
Ciekawe co do czego dopasowali – czy oszacowali popyt i podaż i wyszło ile brakuje – czy wyszło im, że świat da radę tylko tyle wyprodukować konwencjonalnej razem z niekonwencjonalną – i to stanowić będzie maksymalne zużycie...- z samej tabelki to nie wynika chociaż w polu B16 jest informacja Supply and Disposition – co by mogło sugerować dostępną ilość do dyspozycji.
Ciekawe też, że dla Chin i Indii przewidują przyrost w granicach 2,9% - czyli o ponad połowę niższy niż był do tej pory – i ta dynamika jest przewidziana już od teraz.
spare capacity
Jest tam więcej podejrzanie pozytywnych liczb.
[quote=Gość]
Ciekawe też, że dla Chin i Indii przewidują przyrost w granicach 2,9% - czyli o ponad połowę niższy niż był do tej pory – i ta dynamika jest przewidziana już od teraz.
[quote]
Jest tam więcej podejrzanie pozytywnych liczb.
Np. że konsumpcja paliw płynnych w krajach Ameryki Łacińskiej z wyłączeniem Brazylii będzie spadała (mało prawdobodobne), oraz że będzie spadała ich konsumpcja w Rosji (to już jakieś majaki w zestawieniu z przewidywanym w tej samej tabelce potężnym wzrostem cen ropy oraz sporym wzrostem produkcji w Rosji).
Tradycyjnie jest tam też znaczny wzrost produkcji paliw płynnych w USA i przekroczenie w roku 2032 poziomu ze szczytowego 1970 (EIA każdego roku przewiduje wzrost produkcji w USA, a produkcja w USA regularnie spada).
krótkookresowe przewidywania EIA
w krótkookresowych przewidywaniach EIA już jest bardziej reala – widocznie przewiduje, że teraz co najmniej 2 lata będzie rosło – a żeby długookresowa tendencja jednak była na połowę niższym poziome –to zapewne przewidują kilka głębszych recesji do 2035, żeby wyszło na średni wzrost na tak niskim poziome...
EIA w niedawnym raporcie przewiduje wzrost światowej konsumpcji na poziomie 1,1 i 1,5 bbl/d na ten i następny rok. Wzrost o 1,5 z obecnych przyjmijmy 84 bbl/d to jest około 1,78%. Żeby w ciągu 25 lat z tego średnio wyszło 1% wzrostu – to dość często musiały by być istotne recesje, w czasie których globalny popyt by spadał sam z siebie powiedzmy do poziomu -1%.
http://www.eia.doe.gov/emeu/steo/pub/con...
Global Crude Oil and Liquid Fuels Consumption. Global oil demand declined in 2009 for the second consecutive year, the first time since 1983 that this had occurred. The decline bottomed out in the middle of 2009, as the world economy began to recover in the last half of the year (World Liquid Fuels Consumption Chart). EIA expects this recovery to continue in 2010 and 2011, contributing to global oil demand growth of 1.1 million barrels per day (bbl/d) in 2010 and 1.5 million bbl/d in 2011
Może różnica pomiędzy 1% a 2% wydaje się niewielka - ale niech ktoś z dnia na dzień zamiast 4tyś pensji zacznie przynosić tylko 2tyś - to sobie uświadomi, że "chyba musiała zajść jakaś potężna zmiana" :)
China continues to lead world consumption growth with projected increases of more than 0.4 million bbl/d in both 2010 and 2011.
- jeśli teraz Chiny zużywają koło 8,5 bbl/d to wzrost o 0,4bbl/d to jest przecież 4,7% - a nie tak jak w długoterminowej tabelce 3%
spare capacity
drobna dopowiedź
oczywiście chodzi o miliony baryłek...
spare capacity
EIA padła? ;-)
Rozbrajające jest podporządkowanie wszystkich wydarzeń swoim wyobrażeniom... o końcu świata.
EIA zredukowała wydobycie, ale to nie z powodu wyczerpywania zasobów tylko dlatego, że popyt spadł.
Takie proste, ale ideologom wszystko kojarzy się z końcem... ropy. Do końca waszego (a mojego na pewno) życia - ropy wystarczy. Zajmijcie się proszę czymś bardziej pożytecznym niż doom saying.
filtro rzeczywistości przez "peak oilowców" i innych "ekspertów"
- jeżeli ja skłaniam się do jakiś przekonań czy filtrowań rzeczywistości - to tak samo Pan tę tabelkę widzi jedynie z pozycji nieograniczonej podaży - a jedyny problem jaki świat ma to zmniejszony popyt i spekulantów, którzy sztucznie podbijają cenę, a spare capacity zawsze będzie istniało, ropa będzie relatywnie tania.
[ a jak to było gdy ropa podchodziła pod 150$ - czy dodatkowa podaż od razu się pojawiła i załatwiła problem? - czy może świat się zakrztusił drogą ropą i wywołało to, że przegrzana bańka światowej gospodarki właśnie w tym momencie zaczęła pękać... Z tego co mam wyobrażenie żadna dodatkowa ropa w tak samo niespotykanych proporcjach jak ówczesna cena ropy nie popłynęła mimo tych rekordów cenowych. Dla Pana sprawa jest prosta, że świat wcale ropy na ogólnoświatowym szczycie koniunkturalnym dużo więcej nie potrzebował, tylko spekulanci podbili cenę].
Różnica jest jednak między nami taka, że ja chociaż zadaję pytania i biorę różne opcje pod uwagę - jak np w tym poście powyżej zastanawiam się którą wielkość do której w agencji dopasowali - a Pan "na wszystko ma odpowiedź prostą"...
Ekspert to ten, który już wszystkie rozumy pozjadał i nie ma się co dalej zastanawiać - a ja dopiero "siem uczem" i mam więcej pytań niż odpowiedzi...
spare capacity
Dla placacych odpowiednio wysoka cene, ropy nie zabraknie nigdy.
EIA zredukowała wydobycie, ale to nie z powodu wyczerpywania zasobów tylko dlatego, że popyt spadł.
Acha - drastyczne zredukowala prognowowane wydobycie w ciagu najblizszych 25 lat, dlatego ze teraz jest kryzys i spadl popyt. Jednoczesnie drastycznie podwyzszyla prognozowane przyszle ceny (w/g EIA juz nigdy cena ropy nie zejdzie ponizej 70$ liczac w dolarach z roku 2008) - pewne takze dlatego, ze prognozuje zmniejszony popyt. I cos takiego mowi nam "ekspert".
A wiec w tym pukcie jednak zadza sie Pan z teoria "Peak oil" - mowi ona wlasnie, ze dla tych ktorych bedzie stac by placic odpowiednio wysoka cene (np. kilkuset dolarow za barylke, a bycmoze i kilku tysiecy) ropy nie zabraknie nigdy.
Zajmijcie się proszę czymś bardziej pożytecznym niż doom saying.
Pan tez moglby sie zajac czyms pozyteczniejszym niz "zwalanie winy" za wysokie ceny ropy na spekulantow.
wysoki poziom inwestycji...
- ale wartość dolara w 2008 roku też była rekordowo niska:
dollar index:
dollar index jest liczony w stosunku do koszyka walut- a wiadomo, że one też podlegają ciągłej inflacji czyli spadkowi wartości, więc względem prawdziwej wartości/siły nabywczej czyli ile metrów rury kupi dzisiejszy dolar ten poziom inwestycji jest jeszcze mniejszy niż wynika tylko z patrzenia na sam dollar index.
Do tego kwestia - jak bardzo się zwiększył światowy popyt na ropę od lat '80 - jest to też bardzo istotna wielkość. W latach ’80 wydobywano nas poziomie 60-65mln bbl/d a dziś 85. (wzrost o ponad 40%). Żeby wartość inwestycji była stała względem zużycia to też musiałaby się zwiększyć o te 40% w ujęciu realnym.
Ale i tak to wszystko w przeliczeniu na zainwestowane dolary jest niewiele warte – bo dziś potrzeba większych nakładów energii i wartości żeby wydobyć baryłkę – ponieważ złoża łatwo dostępne się starzeją i nowych złóż szuka się w coraz trudniej dostępnych/droższych miejscach (np. ma morzu, na Syberii, w piskach Kanady itd.
Do tego spadek inwestycji w 2009 o 17% liczony nominalnie...
spare capacity
pytanie do peakoilowcow
Znajomy nazdzoruje, sprawdza stan pomp w Lukoilu w obwodzie Kaliningradzkim, pare lat temu bylo bylo tam spore trzesienie ziemi po czym wiele tamtejszych zloz odnowilo sie , wytlumaczcie peaoilowcy jak to sie stalo??
Andrzej
pole to nie beczka o gładkich
pole to nie beczka o gładkich ściankach.. Przy trzęsieniu ziemi mogły się połączyć z mniejszym złożem będącym gdzie pod eksploatowanym złożem, lub wiele małych wpłynąć do większego pola.. Ropa migruje .
Wersja dla abiotowców.. wstrząsnęło i z środka popłynęła świeża ropa ziemi choć są pewne wątpliwości ;)
http://www.fromthewilderness.com/free/ww...
http://www.fromthewilderness.com/free/ww...
Pozdrawiam
Adam Duda
może chwilowe upłynnienie
ropa jest uwięziona w porach skał, więc mogę sobie wyobrazić, że trzęsienie "upłynniło" grunt. Tak samo jakby chcieć odsączyć wodę z betonu - wiadomo , że świeży beton zawiera wodę i można ją odsączyć w małych ilościach - ale zasadniczy efekt daje dopiero zawibrowanie mieszanki zagęszczaczem mechanicznym - wówczas drobiny kruszywa lepiej się ze sobą dopasowują i od betonu oddziela się sporo wody, która musi wypłynąć spomiędzy owych przestrzeni - to tak na moje wyczucie podobnie mogłoby być z ropą, na dodatek to, że jakieś większe zmiany w formacjach skalnych mogły też mieć miejsce...
spare capacity
A co ma index dolara do
A co ma index dolara do sytuacji, gdy amerykańska firma kupuje rury od innej amerykańskiej firmy lub wynajmuje do poszukiwań amerykańska firmę? Czy cena chleba w mojej osiedlowej piekarni zależy od kursu EUR/PLN?
Cyt.:"Żeby wartość inwestycji była stała względem zużycia (...)"
Założenie błędne. Choćby z tak prozaicznego powodu, jak rozwój technologii, co pozwala obniżyć koszty inwestycji poszukiwawczych, wydobywczych i produkcyjnych.
Cyt.:"bo dziś potrzeba większych nakładów energii i wartości żeby wydobyć baryłkę – ponieważ złoża łatwo dostępne się starzeją i nowych złóż szuka się w coraz trudniej dostępnych/droższych miejscach (np. ma morzu, na Syberii, w piskach Kanady itd."
Jeżeli sięga się po tzw. "trudne złoża", to znaczy, że jest to opłacalne. Więc w czym problem?
Niedawno znalazłem łatwostrawny artykuł nt. poszukiwań węglowodorów. Prosto i zwięźle o tym, co się zmieniło na przestrzeni lat:
http://nafta.wnp.pl/zanim-wytrysnie-ropa...
chemmobile
u mienia energia
- mi chodzi tylko o to, że dzisiejszy $ to już nie to samo co $ 10 lat temu - ten spadek wartości można mierzyć względem koszyka innych walut, względem złota, względem inflacji opartej na oficjalnym koszyku produktów albo opartej tylko na jednym produkcie jeśli chcesz - np. na rurze używanej w przemyśle wydobywczym ropy. Fakt jest taki, że niezależnie względem czego się mierzy dolara to on dziś ma istotnie mniejszą wartość/siłę nabywczą niż dawniej, więc 100$ dziś wydane na rurę kupi jej mniej niż te same 100$ wydane 10 lat temu – szczególnie jeśli Amerykanin kupuje od Amerykanina, bo kupując od Chińczyka jest szansa, że globalny arbitraż zatrudnienia trochę zbił koszty jej produkcji.
Zobacz skrajny przypadek - gdyby inflacja nie wynosiła pojedyncze procenty tylko setki procent rocznie - to dawniej za metr rury płaciło się powiedzmy 10$ - a po kilku latach szalejącej hiperinflacji milion pięćset tysięcy $ za ten sam kawałek rury - pamiętasz jak to było w latach 1985 w PRL - po roku para butów kosztowała już milion złotych (dzisiejsze 100zł). Każdy w tylnej kieszeni spodni miał miliony zł- ale nie stać go było na nic większego (w uproszczeniu). Więc nie można powiedzieć, że mamy wielki wzrost inwestycji, albo jest to informacja dla głupców wyrwana z kontekstu - ponieważ dzisiejszy milion to jest to samo co wczorajsze 100zł albo odwrotnie i fakt, że wydał ktoś 5mln na zakup czegoś niczego nie dowodzi. Nominalnie mógł wydać bilony - ale ja pytam ile za to kupił metrów rury. To jest pierwszy poziom skomplikowania tematu.
Drugi poziom jest taki, że dawniej mógł starczyć metr przysłowiowej rury do wydobycia baryłki - a dziś może być już potrzeba 2m, ponieważ energetycznie i infrastrukturalnie wydobycie się coraz to bardziej komplikuje i jest coraz droższe (choćby z powodu tego, że trzeba szukać ropy w trudniej dostępnych miejscach zarówno politycznie jak i geograficznie, jak i technologicznie...
- tak byłoby gdybyśmy mieli cały czas "drzewo pełne owoców" - ale najładniejsze i najłatwiej dostępne wisienki są już w dużej mierze zebrane, szczyt wydobycia słodkiej ropy był już dawno kilka lat temu, it is gone now, teraz trzeba szukać pod dnem morza i zadowalać się coraz gorszymi gatunkami (skoro Arabia już rusza na podbój mórz w poszukiwaniu ropy to już chyba jest zły znak), albo trzeba używać trudniejszych w przetworzeniu zasiarczonych, kwaśnych odmian - co wpływa na wzrost kosztów na drodze od znalezienia do baku w samochodzie.
Sprawa surowców nie podlega w nieskończoność prawom akademickiej idealnej ekonomii, gdzie ekonomia oparta na fałszywym założeniu nie wprost, że mamy nieograniczone zasoby jest w stanie rozwiązać każdy problem - tutaj mamy do czynienia z kurczącą się bazą surowcową i dynamika jest inna – trafiamy powoli w ograniczenie środowiska, w którym się znajdujemy i wydobycie na tej planecie jest coraz droższe.
Jeśli dolary zaciemniają sprawę - to lepiej patrzeć na koszt energetyczny - czyli słynny ERoEI. Początkowo wydobycie ropy odbywało się przy bardzo wysokim współczynniku z zainwestowanej energii – wystarczyło niewielkim wysiłkiem wbić rurę w ziemię w +- dowolnym miejscu i ropa tryskała w dużych ilościach. Wówczas współczynnik miał 100:1 – czyli zainwestowana 1 baryłka ropy dawała 100 baryłek zwrotu. Dziś, mimo wielkiego postępu technologicznego ten bardzo ważny współczynnik spadł miejscami do 10:1 – czyli jedna baryłka zainwestowana pozwala już tylko wydobyć 10 baryłek. Słowem na wydobycie tego czego mamy coraz mniej przeznaczamy coraz więcej tego, czego nam brakuje ;)
Gdy dojdziemy do sytuacji, kiedy na jedną baryłkę trzeba się naszukać, najeździć, nawiercić, natransportować, naprzetwarzać w sumie za równoważność energetyczną jednej baryłki – to bez znaczenie ile ropy zostanie pod ziemią, jak wspaniałą będziemy mieli technologię XXXXIw – I tak nie będzie sensu jej wydobywać…
Więcej o ERoEI tutaj: http://www.theoildrum.com/story/2006/8/2...
- no w sumie nie ma problemu poza tym, że ropa kapitałowo i energetycznie jest coraz droższa w wydobyciu. W czym problem niektórzy dopiero skumają gdy za paliwo na dojazd do pracy będzie trzeba wydać więcej niż pensja z tejże pracy. Poza tym nie ma żadnego problemu :) Zainwestowany 1 dolar dziś z kilku powyższych powodów nie daje już takiego zwrotu jak kiedyś, więc przy opowiadaniu o tym jak „wysoki poziom inwestycji” w „duże złoża” zagwarantuje nam „dobrobyt na długie dekady” należałoby chociaż pofatygować się o zgubne zaznaczenie, że nominalna wartość inwestycji w walucie to jedynie najmniej istotna wielkość jaką należałoby wziąć pod uwagę.
G.z M. - To jest prawdziwa przyjemność ...
... znaleźć tak proste wytłumaczenie:
Przytoczony artykuł jest dla mnie - za długi do czytania - więcej niż powyższe genialne streszczenie - nie jest mi potrzebne ... ;-)
To jest to - co mi było - "potrzebne do szczęścia" ... Czy można wiedzieć komu tak cenny/trafny wpis zawdzięczamy ?...
Gucio z Montrealu
Strasznie długie te elaboraty Peak Oil
I supozycje dalekie od rzeczywistości:
Już dzisiaj tak jest z biopaliwami. Jeśli dla ropy przyjmuje się EROEI NA POZIOMIE 30 (poświęcając jednostkę energii, otrzymujemy ich 30) to przy biopaliwach jest 1 (jedna włożona jednostka energii pozwala otrzymać jedną jednostkę energii)! Absurd. Ale z ropą to jeszcze do tego daleko
G.z M. - Czy przypadkiem ...
... Panowie Andrzeju-Gospodarzu i "Spare capacity" nie mówimy mniej więcej o tym samym ? ... Tylko każdy na swój sposób - jak to w danym momencie/okolicznościach - postrzega ... Co nie zawsze wychodzi tak jak by się tego pragnęło ... ;-) ... między innym z powodu krótkości wpisu ...
Gucio z Montrealu
Czyżbyś Gucio przegapił
Czyżbyś Gucio przegapił rozwój choćby silników napędzanych energią elektryczną? Naprawdę uważasz, że ludzkość już po wsze czasy będzie przemieszczać się tylko dzięki ropie? Zabawne, kiedyś w podobnym tonie wypowiadano się o koniach...
chemmobile
cała para w elektryczność?
Czyżbyś Gucio przegapił rozwój choćby silników napędzanych energią elektryczną?
Jedną z negatywnych stron silników elektrycznych jest to, że ich nie słychać, co podobno już ma wpływ na wzrost wypadków w miastach, oczywiście tam, gdzie takie samochody są używane. A ludzie coraz gorzej słyszą, słuchawki na uszach i muzyka na full to wśród młodzieży standard. Na naszych oczach młodzież nam głuchnie. Laryngologia to najbardziej obiecująca na przyszłość specjalizacja medyczna.
Naprawdę uważasz, że ludzkość już po wsze czasy będzie przemieszczać się tylko dzięki ropie? Zabawne, kiedyś w podobnym tonie wypowiadano się o koniach...
Albo zabawne jeszcze inaczej, po wynalezieniu silników parowych prognozowano, że zdominują one świat, nawet drzwi miały się otwierać dzięki małym silniczkom na parę. Przyszłość jawiła się w gęstych oparach pary wodnej ... Wszystko miało być na parę. Silniczki parowe były takie fajne. :)
qwerty
G.z M. - Całą parą w ...
... elektryczność ? ... ??? ... nie koniecznie ... A tutaj cytujesz "niezbity" argument:
bez zastanowienia, że nowych "benzyniaków" też praktycznie nie słychać ... ;-) ... I o co komu chodzi ? ...
A pozatem zobacz pod: http://szczesniak.pl/1570#comment-7922
Gucio z Montrealu
rzeczywistość mówi: doom
- ja bym sobie zadał pytanie skąd weźmiemy energię elektryczną żeby zasilić sporą część choćby obecnej floty samochodowej (co z samolotami i statkami?).
- ile zasobów energetycznych i surowcowych weźmie przekształcenie floty na elektryki? Czy świat ma tyle miedzi, ołowiu, czy bardziej egzotycznych materiałów jak platyna, kadm, lit i innych, których wymaga technologia akumulatorów czy ogniw paliwowych? I czy zakładając, że świat w którymś momencie w przyszłości ma kłopot z energią i że to by go zmusiło do przejścia na elektryki (choć to niewiele zmienia, bo energia elektryczna jest tylko formą energii, którą musimy skądś pozyskać) -to czy mamy tyle energii, żeby tego dokonać?
Powiedzmy, że za kilka dekad (choć zdaniem wielu dużo wcześniej) wystąpi nierównowaga popytu i podaży na rynku ropy, lokalne braki i/lub permanentnie wysoka jej cena. Wówczas "troszkę utrudnione będzie" zaczęcie wydobywania surowców, które często tak samo jak ropa stają się coraz droższe w wydobyciu i trudniej dostępne. Tak samo dalsze ich przetworzenie wymaga sporej ilości energii (np hutnictwo).
Do tej pory żyliśmy w przeświadczeniu, że każdy surowiec leży w nieograniczonych ilościach w ziemi i że łatwo i tanio go można wydobyć - przyszłość będzie jeden po drugim burzyć te bezpodstawne mity...
- a jaki masz inne pomysły? Ludzie podają najczęściej, że energia elektryczna, wodór - ale to są jedynie nośniki energii a nie źródła. Jak już tak jedno po drugim pada przy bliższym przeegzaminowaniu liczb to odwołują się do tego, że na pewno amerykańscy naukowcy wymyślą jakąś nową technologię (kończy się nauka a zaczyna wiara) - i znów - technologia nie jest źródłem energii - skąd nowa technologia będzie brać energię? Ostatecznie wygląda na to, że gdy tania ropa miałaby zacząć płynąć choćby trochę węższym strumieniem - to nie będzie jednej łatwej odpowiedzi :(
Jeśli stawiasz na energię odnawialną – to trzeba by wiatrakami i bateriami słonecznymi zastawić z grubsza całą powierzchnię w typowych rozwiniętych krajach (a skąd energia i surowce na wyprodukowanie tego wszystkiego?). Pozostaje zmniejszone zużycie miej jeżdżenia SUVami i zimniej w domu albo tak samo ciepło w mniejszym domu - ale nie będzie łatwo, bo nawet w czasach największego kryzysu popyt na ropę spadł pojedyncze procenty (2 czy 3% ?).
A ludzi na świecie cały czas przybywa... :) Za 40 lat gdy znów przy obecnej dynamice podwoi się ilość ludzi na Ziemi (co?) będziemy nędzarzami w ujęciu per capita pod każdym względem. A do tego. Europejczycy i Amerykanie i stopniowo reszta świata chcą mieć dla siebie więcej niż inni – to jakieś kraje 3-go świata muszą mieć prawie zero niektórych zasobów do dyspozycji (chociaż paradoksalnie tam się je najczęściej wydobywa dla zachodniego świata).
Wychodzi na to, ze Ziemia nie da rady utrzymać jeszcze raz tylu ludzi na świecie w komforcie i dobrobycie. To już chyba nawet Pan Andrzej nie wierzy, że za 40 lat będziemy mogli wydobywać sobie dowolnie 170 mln baryłek dziennie ( to uwzględnia jedynie przyrost ludzi a nie ich wzrost zapotrzebowania gdy ktoś z roweru przesiada się na samochód). Jeśli obecny trend przyrostu ludzi na Ziemi miałby się w którymś momencie zatrzymać – to musiałby w ciągu życia naszego pokolenia wystąpić bardzo poważny powód do tego...
Jeśli jednak ludzi jakimś sposobem przybędzie tylu ludzi – to trzeba się liczyć, że będzie bardzo poważny kłopot z energią i z innymi surowcami, ze słodką wodą chociażby...
spare capacity
G.z M. - rzeczywistość mówi: doom - nie koniecznie ...
Spróbuj przeczytać: http://szczesniak.pl/forum/1509 A co do poniższego:
To - jak się zacznie je używać rozsądnie to też nie widzę powodów do niepokoi ...
Gucio z Montrealu
rozsądny niepokój
w ogóle ten temat potężnych zmian jakie nas czekają z energią i z surowcami w ogóle (bo wszystko się ze sobą wiąże) jest ciekawy psychologicznie. Niby każdy wie i rozumie na poziomie logicznym, że w ciągu kilkudziesięciu lat umrze – ale z drugiej strony stoi to w tak dużej sprzeczności z emocjami, i z obecnym stanem (jak to – do tej pory przez tyle lat codziennie żyliśmy w zdrowiu i jakoś nie umarliśmy), że na poziomie emocjonalnym to kompletnie nie dociera do mózgu. Każdy beznamiętnie potrafi wypaplać, że za 100 lat już go nie będzie – ale jak przychodzi co do czego to zawsze jest WIELKIE ZASKOCZENIE I PANIKA.
Z peak oil mam momentami wrażenie jest jakiś podobny mechanizm – nawet tym, którzy rozumieją sprawę na poziomie intelektualnym – to ten temat przysparza wyzwań emocjonalnych, że naprawdę niektóre rzeczy, które wychodzą z przemyśleń czy obliczeń nijak nie mieszczą się w głowie, powodują dysonans – a z tym wiadomo z psychologii większość ludzi sobie kompletnie nie radzi.
Sprawa jest tym bardziej trudna w zinternalizowaniu, że się tak wyrażę, że w sumie ludzkość nigdy wcześniej nie stanęła przed takim wyzwaniem w takim stopniu. Może gdzieś dawno temu na Wyspach Wielkanocnych wypalili całe drewno i wyginęli albo ktoś ze zdziwieniem kiedyś stwierdził, że spiżarnia jest pusta albo konto jest puste – ale nasza cywilizacja generalnie nie zna nieodwracalnych przypadków wyczerpania zasobów z życia. Do tej pory jeden surowic udawało się w porę zastąpić innym. Teraz mimo takiego rozwoju nauki nie widać co miałoby zastąpić paliwa kopalne.
- kiedyś R Hirsch opracował dla rządu USA temat peak oil i w tym opracowaniu było, że żeby się zbytnio nie niepokoić tą sprawą to trzeba by zacząć przeznaczać bardzo poważne nakłady na 20 lat przed wystąpieniem szczytu wydobycia ropy...
Gdy zacznie się coś robić dopiero w momencie wystąpienia peak oil – to nie ma żadnych szans, żeby temat przeszedł bezboleśnie a wręcz jest gwarancja bardzo poważnego zamieszania na długie lata...
spare capacity
G.z M. - Czy przypadkiem ...
... ten "pik-oil" nie miał służyć do podniesienia ceny ropy na te 140 dolcy - i poszłoby jeszcze wyżej gdyby się amerykańska gospodarka nie zaczęła, w miedzyczasie składać jak parasol ? ... Co zostało następnie (ten pik-oil) zastąpione (mniej więcej w tym samym prawdopodobnie celu) przyśpieszeniem tej histori z co2 ... Tylko mieli pecha, że w Kopenhadze spadł śnieg (jak prawie nigdy) i zrobił się "Kopen-flop"...
A wystarczy parę rozsądnych dekretów i sytuacja się drastycznie zmieni na to co trzeba ... ;-) ... czy to nie jest wystarczająco oczywiste ? ...
Gucio z Montrealu
G.z M. - Oj ! - nie przegapiłem ...
... wszystko ma swoje zastosowanie w odpowiednim czasie i okolicznościach ... Tak samo jest z umiejętnym/rozsądnym - zastosowaniem/używaniem różnych rodzaji energii ...
Co do koni - to można dopiero zrozumieć i docenić ich użyteczność jak się ugrzeźnie samochodem (o mocy kilkuset koni mechanicznych) na polnej rozmokłej jesienią drodze ... Mam nadzieję że nie będziesz miał okazji do znalezienia się w takiej sytuacji żeby to zrozumieć ... ;-)
Gucio z Montrealu
to znowu ja
- nie wiem czy to trafne czy tylko się nabijasz ale to pisał ja:
spare capaty.
G.z M. - Poprostu - gratuluję ...
... trafności porównania !!!
(capacity ?)
Jak przeczytałem podane poprzednio porównanie, to mi - "szczęka opadła" z podziwu - jak można przejść najkrótszą drogą od obserwacji poprzez logiczną korelację do oczywistej konkluzji gdzie już nie ma żadnego - "ale"...
Dyskutowałem na ten temat przez telefon ze znajomym i on zauważył że ten sposób rozumowania został zastosowany do porównywania wiatraków z panelami słonecznymi czy piernikami które z nich są bardziej "zielone" i wydzieliły (od swego powstania) i dalej wydzielają lub nie to sławne co2 (potrzebne komuś do wciśnięcia tego pojęcia - globalnego ocipiania) i jakie "jaja" z takiego porównania wyszły ... A wystarcza jedno proste stwierdzenie, że - wpływ ludzkości na ocieplanie globu ziemskiego w porównaniu z tym jakie wywiera nań działanie słońca jest jak rok do jednej godziny ... czyli, poprostu - nie ma o czym gadać ... Natomiast trzeba się skoncentrować nad naprawdę szkodliwymi skutkami działalności ludzkiej na otoczenie ... i tutaj zastosowanie twojego porównania będzie bardziej przydatne i uzasadnione ...
Czyli, jeszcze raz - dziękuje, gratuluję i - Pozdrawiam ...
Gucio z Montrealu
Podałem wyżej link do
Podałem wyżej link do artykułu:
http://nafta.wnp.pl/zanim-wytrysnie-ropa...
ale najwyraźniej pewne mity nadal będą popularne. Pozwolę sobie zatem zignorować pierwszych kilka akapitów.
Co do EROEI wkleję swój wpis z innego bloga:
"Przydatność EROEI w porównywaniu różnych złóż tego samego surowca energetycznego. Jeśli odnieść to do ropy i gazu ziemnego, to wskaźnik ten może być bardzo mylący. Ropa i gaz to także surowce dla przemysłu chemicznego, a EROEI (ze swojej definicji) tego bonusu nie uwzględnia.
Na podstawie działających i/lub zaprojektowanych kopalni gazu ziemnego twierdzę, że EROEI nie nadaje się do porównywania np. kopalni na Podkarpaciu i z rejonu Zatoki Perskiej. Niby ten sam surowiec, ale inny skład, technologia przerobu oraz parametry złoża wpływają na koszty i zyski. Zresztą nie ma chyba ścisłych i jednoznacznych zasad określania EROEI.
Najistotniejsze jest to, czy i kiedy inwestycja się zwróci. Dla kopalni szacujemy potencjalny zysk (znamy zasoby i określamy plan wydobycia), CAPEX oraz OPEX i wiemy już, czy inwestycja jest opłacalna. Gdzie tu miejsce na EROEI?
Cyt.: "skoro Arabia już rusza na podbój mórz w poszukiwaniu ropy to już chyba jest zły znak"
Zły znak? Haha, dobre sobie. Arabia rusza po nowe źródła petrodolarów i tyle. Ciekawe co by Pan powiedział o Norwegach w latach 60. XX wieku, gdy szykowali się do pionierskiej eksploatacji złóż pod dnem Morza Północnego? Oszołomy, to zły znak, itp...
Cyt.:"trzeba (...) zadowalać się coraz gorszymi gatunkami (...), albo trzeba używać trudniejszych w przetworzeniu zasiarczonych, kwaśnych odmian - co wpływa na wzrost kosztów na drodze od znalezienia do baku w samochodzie."
Skąd Pan takie bzdury czerpie? Praktycznie każdą ropę się odsiarcza (związki siarki zatruwają katalizatory stosowane w rafineriach). Większa zawartość siarki nie jest ZŁEM, staje się po prostu kolejnym produktem handlowym rafinerii. Bardziej kwaśna ropa wymaga większej ilości czynnika rugującego (np. amin do odsiarczania) i zapotrzebowania energetycznego, ale bez jaj, to nie ma istotnego wpływu na cenę benzyny.
I na deser coś takiego:
http://img686.imageshack.us/img686/2776/...
Dane ze styczniowego numeru Chemical Engineering. Pomimo szmacącego się dolara, to od połowy 2008 roku koszty budowy instalacji chemicznych wyraźnie spadły (index CEPCI jest liczony na podstawie cen w dolarach). Jak to się ma do tego, co napisałeś na początku swojej wypowiedzi?
chemmobile
mam nadzieję...
- w sumie nie wiem co chciałeś powiedzieć tym artykułem, mógłbyś przybliżyć swoją tezę?
- szczerze mówiąc nie wiem jakim sposobem obecnie nafciarze czy inni magicy obliczają ten wskaźnik. Osobiście podchodzę do tego zagadnienia z punku widzenia fizyki a nie ekonomiki przemysłu naftowego - chociażby dlatego, że ekonomia nie jest ścisłą nauką przyrodniczą a fizyka taką jest. Nie interesuje mnie po jakim czasie inwestycja się zwróci ani "za ile robi murzyn" - tylko ścisły bilans energetyczny operacji pozyskiwania energii.
Oczywiście nie jestem tutaj kimś kto robi konkretne obliczenia - natomiast dla swoich celów staram się myśleć ściśle jednak w kategoriach ogólnych. Tyle mi wystarcza, żeby zrozumieć, że:
- na każde pozyskanie energii trzeba wydać energię.
- różne operacje wydobywcze mają różny ten wskaźnik (niezależnie czy potrafimy go dokładnie obliczyć czy nie (generalnie jest to bardzo złożone, ponieważ dla takiej turbiny wiatrowej należałoby wziąć pod uwagę energię przeznaczoną na wydobycie rudy, wytop stali, budowę całej turbiny, jej transport, montaż i obsługę (która paradoksalnie wymaga energii elektrycznej) a na koniec pewnie też w jakimś stopniu utylizację.
- tak samo jak przedsiębiorstwa okresami działają na ujemnym cash flow - (niektórzy domorośli biznesmeni najczęściej tego nawet nie wiedzą :) -tak samo wyobrażam sobie, że można okresowo wychodzić w strefę ujemnego wskaźnika ROI w ujęciu energetycznym - powodować straty, czyli netto marnować energię podczas prób pozyskania energii.
- wiele technologii alternatywnych pracujących dziś na granicy opłacalności energetycznej (a tego nie widać w rachunku ekonomicznym, bo np. są dopłaty rządowe albo inne zniekształcenia systemowe) potencjalnie może przy niewielkim pogorszeniu się EROEI wydobycia ropy, czy węgla – może przejść w ujemna strefę. Na razie wystarcza mi świadomość, że jeśli na jakimś polu naftowym trzeba będzie więcej tłoczyć wody czy pary w celu wydobycia ropy, albo głębiej wiercić, czy dalej transportować – to wiatrak, do którego produkcji posłuży taka energia może się okazać urządzeniem do marnowania energii netto (pomijając rachunek w pieniądzach, który też powinien się zgadzać). Suma energii przeznaczonej na budowę wiatraka, infrastruktury górniczej itd – dobrze by było, gdyby była niższa niż całkowita energia uzyskana z tych operacji w ciągu czasu ich funkcjonowania– i tyle.
- gdy ma się do dyspozycji tanią energię kopalną – to każde przedsięwzięcie ma sens – ale gdy obecnie produkowany etanol jest na granicy opłacalności energetycznej – to przy pogorszeniu wskaźnika EROEI wydobycia ropy czy węgla technologia z którą wiążemy duże nadziej może okazać się marnotrawcą energii netto, szczególnie jeśli tym rządzą politycy a nie wolny rynek - to jest szansa, że jakiś czas różne chore wynalazki będą marnować energię nawet o tym nie widząc.
Przykładowo ratowanie gospodarki dodrukowanym pieniądzem pozornie ratuje gospodarkę – ale kosztem topniejących oszczędności ludzi, którzy je posiadają (inflacja) – podobne myślenie może się zakraść do głów polityków, którzy nie mają większego pojęcia o lekcji z pierwszych klas fizyki w podstawówce, że w przyrodzie nic nie ginie i nic się nie bierze z niczego i w temacie energii mogą pójść w podobnym kierunku.
- co do wydobycia ropy to wystarcza mi świadomość, że EROEI cały czas się zmniejsza i kiedyś osiągnie wartość 1 dla danego pojedynczego złoża czy globalnie. Do tego jeszcze daleko – ale ten proces trwa... Dlatego nie jest prawdą, że ropa będzie zawsze dla tych ,którzy będą gotowi posypać kasą – bo w momencie gdy na wydobycie baryłki będzie trzeba wydać (energetycznie) dwie baryłki taka operacja nie ma sensu – równie dobrze można wyrzucić jedną baryłkę do kibla i zaoszczędzić sobie całego zachodu związanego z jakimś wydobywaniem :)
- chodzi mi, że nawet dotychczasowi potentaci są zmuszeni do poszukiwania w coraz trudniejszych miejscach. Gdyby mieli na sto lat do przodu zapewnione spare capacity z ropy na pustyni to by się nie pchali pod wodę, gdzie wszystko jest 5x bardziej złożone. Norwegowie nie mili innej opcji więc poszli w morze – teraz kraje, dzięki którym wszystko jeszcze jakoś się kręci zaczynają nie mieć innej opcji jak pójść w morze. Norwedzy po przekroczeniu szczytu wydobycia na M. Północnym nie mają już innej opcji – a czemu tak trudno zrozumieć, że za kilkanaście lat obecni potentaci i my wraz z nimi będą w identycznej pozycji – czyli bez dalszych opcji (poza lotem w kosmos :)?
Nie rozumiem co jest w głowach „anty peak oilowócw” – co chwilę jakieś złoże przechodzi swój indywidualny szczyt i wydobycie się załamuje, co chwilę jakiś kraj przechodzi swój indywidualny peak oil i kilku byłych eksporterów już importuje ropę, najlepsze gatunki ropy miały już swój szczyt wydobycia lata temu, sięgamy po coraz gorszą ropę, coraz dalej, ropa jest coraz droższa – a mimo wszystko dla niektórych nadal nie ma żadnego problemu...
- no dobrze, może akurat zasiarczenie rafineria sobie odbija na sprzedaży innego produktu, który z tego powstaje – ale istnieje coś takiego jak ropa lepsza i gorsza gatunkowo, droższa i tańsza. Ja mówiłem ogólnie o ropie gorszej gatunkowo – czy to bardziej zasiarczonej, czy z mniejszą ilością lotnych węglowodorów czy jeszcze coś innego. Jeśli z tej gorszej ropy rafineria może sobie łatwo dorobić na dodatkowych, bonusach z siarki – to czemu ta ropa jednak jest tańsza niż ta, z której nie można już sobie wyprodukować innych materiałów na bazie siarki?
- pewnie rzeczywiście tak jest. Wcześniej, wraz z przegrzewającą się gospodarką i wysokimi cenami surowców i zatrudnienia koszty rosły a gdy przyszedł kryzys wszystko trochę zjechało. Porównując 2006 do 2009 na pewno było taniej w 2009 – ale jak to się ma do lat zdaje się 1985 – jak pisano w artykule to nie wiem...
Mam nadzieję, ze koszty są niższe i coraz więcej inwestujemy w coraz lepszą gatunkowo ropę, która jest coraz tańsza w wydobyciu bo jest nowa technologia a na siarce można sobie przecież dodatkowo dorobić,, ołów w sałacie jest spoko bo biorę na ciężarki do łowienia, trzęsieniem ziemi Haitańczycy też nie mają się co martwić – bo na pewno mają zregenerowane złoża ropy - i ogólnie fajnie jest! a doom sayerom mówimy stanowcze nie.
Byłoby już zupełnie super gdyby nie ci cholerni spekulanci, którzy cały czas od lat sztucznie podbijają cenę ropy ;)
A jakby co – to technologia amerykańskich naukowców wraz z prawami ekonomii i mądrym „przywództwem światowych przywódców” rozwiąże każdy problem, nawet problem braku surowców :)
spare capacity
różne ciekawe produkty rafinerii
- szkoda, że na to nie wpadli jeszcze w Kanadzie - weźmy taką "ropę piaskonośną" - gdyby zaczęli opychać gdzieś piasek jako "dodatkowy produkt rafinerii" to mielibyśmy tanią ropę na lata :)
Aż strach pomyśleć co by było gdyby piasek był „głównym produktem rafinerii” – ropa byłaby tak tania, że może musieli by nawet nam dopłacać za jej odbiór ;)
spare capacity
nowe złoża...
z tego linku do artykułu:
- czy to znowu wychodzi, że to "wielkie złoże" wystarczy na 35 dni światowego zużycia - czy ja czegoś nie wiem? (choć wiadomo że nie da się wyeksploatować złoża przez 35 dni - a zajmie to wiele lat. Stąd z resztą cały problem peak oil - nie da rady tego tak szybko wyciągnąć w stosunku jak szybko zanika produkcja z istniejących złóż :) Po prostu wcześniej się tak rozbujaliśmy ze zużyciem ropy, że nie można tej dynamiki łatwo podtrzymać.
Dzielimy wielkość złoża (mamy tu podane już w baryłkach) przez dzienne światowe zużycie (w baryłkach na dzień)
3 000 000 000 / 86 000 000 = niecałe 35 dni :)
mamy chociaż z 10 takich „nowych dużych złóż”?
spare capacity
masowe czarnowidztwo... dolar spadł
Drodzy czarnowidze, zanim zaczniecie dużo pisać, że dolar spadł w 2008 roku, więc i tak i tak ropa się skończy, to warto przeczytać, co napisałem:
inwestycje (liczone w dolarach z 2007 r)
Już jasne? ;-)
inwestycje wzrosły ogromnie - a rezerwy?
- nawet jeśli to byłaby prawda w ujęciu realnym (choć urealniać można na różne sposoby względem różnych czynników, w zależności co kto chce udowodnić) to mimo tego "ogromnego wzrostu nakładów"
od lat wydobywamy więcej niż znajdujemy (globalnie).
Dzieje się tak głównie dzięki temu, że dawne odkrycia pół wieku temu potężnych złóż jeszcze ciągną temat – ale to się kiedyś skończy. Znów kwestia dyskusji kto co i jak liczy – ale generalnie nie da się uniknąć przekroczenia maksymalnego wydobycia i docelowo śmierci eksploatowanego złoża (a popyt cały czas rośnie).
spare capacity
ale duże inwestycje się opłaciły...
na początek źródło a zaraz poniżej zasadnicza treść:
http://www.nytimes.com/2009/09/24/busine...
...this year’s pace is unusually brisk. New oil discoveries have totaled about 10 billion barrels in the first half of the year, according to IHS Cambridge Energy Research Associates. If discoveries continue at that pace through year-end, they are likely to reach the highest level since 2000.
-> w 2009 było rekordowo dużo odkryć nowych złóż. W pierwszej połowie roku odkryto 200 nowych złóż na świecie, w których zalega 10 miliardów baryłek ropy! Jeśli takie tempo odkryć się utrzyma do końca roku to będzie to najwyższy poziom od 2000 roku – wszyscy są podekscytowani. Łał.
10 miliardów baryłek podzielone przez 85 milionów baryłek dziennego zużycia daje nam zaspokojenie popytu na 118dni - upraszczając, że można to wydobyć z dowolna wydajnością – a wiadomo, że tak nie jest, niemniej w ujęciu wielkościowym tak smutno to wygląda. Rekordowych kilka miesięcy i dzięki „rekordowo wysokim inwestycjom” mamy w ciągu 183 dni(pół roku) odkryć które zaspokajają potrzeby zaledwie na 118dni :|
Według EIA w 2020 zużycie ma wynosić 95,5mln bbl/d – więc takie samo rekordowe odkrycie za 10 lat wystarczy już tylko na 105 dni - ale im więcej upływa czasu tym tudniej przychodzi odkrywanie nowych złóż, przynajmniej do tej pory tak było...
Widać sporo brakuje do zrównoważenia odkryć ze zużyciem –a sprawę pogarsza to, że przez wiele lat już lecimy na nawet gorszym deficycie – więc, żeby odwrócić tego skutki, świat musiałby nagle dokonać co najmniej kilkunastokrotnie większego odkrycia niż to rekordowe z 2009.
W latach głównie '60 odkryto największe potężne złoża, które są eksploatowane do dziś i na nich się główie opiera świat. Staruszki już delikatnie mówiąc najlepszy czas mają za sobą i gdy największe pola niedługo w końcu przejdą swój indywidualny peak, tak jak wiele mniejszych złóż już dawno przeszły peak a nawet zostało wyłącznych z eksploatacji - to będzie równoznaczne z globalnym peak oil.
spare capacity
cytat za spare capacity: "- w
cytat za spare capacity: "- w sumie nie wiem co chciałeś powiedzieć tym artykułem, mógłbyś przybliżyć swoją tezę?"
Przeczytaj proszę uważnie ten artykuł jeszcze raz:
http://nafta.wnp.pl/zanim-wytrysnie-ropa
bo najwyraźniej nie rozumiesz przełomowych zmian, jakie dokonały się w ostatnich kilkudziesięciu latach. Może wtedy przestaniesz ciągle powtarzać mity i brednie w stylu:
"ale im więcej upływa czasu tym tudniej przychodzi odkrywanie nowych złóż, przynajmniej do tej pory tak było"
Dopóki będziesz negować lub lekceważyć znaczące postępy technologi poszukiwań, dopóty dalsza rozmowa z Tobą będzie bezsensowna. Walenie grochem o ścianę nie jest moim hobby.
Do wniosków płynących z powyższego artykułu dorzucę jeszcze postęp w wierceniach kierunkowych i horyzontalnych.
Ilosc nowoodkrywanej ropy jest minimalna
Przeczytaj proszę uważnie ten artykuł jeszcze raz:
http://nafta.wnp.pl/zanim-wytrysnie-ropa
bo najwyraźniej nie rozumiesz przełomowych zmian, jakie dokonały się w ostatnich kilkudziesięciu latach.
A czy ty rozumiesz, ze mimo tych przelomowych zmian ilosc nowoodkrywanej ropy jest minimalna?
Czlowiek, ktory obawia sie, ze to moze byc prawda.
A czy Ty rozumiesz jaki
A czy Ty rozumiesz jaki wykres wkleiłeś?
Podpowiedź: Conventional Oil.
I żeby skończyć śmieszne
I żeby skończyć śmieszne dywagacje nt. daty peak oil na podstawie szacunków z jednego złoża (które w tym temacie kilka razy poczyniłeś), polecam lekturę kilku ogólnie dostępnych publikacji. Myślę, że najlepiej zacząć od:
http://en.wikipedia.org/wiki/Oil_reserve...
a potem przestudiowanie materiałów źródłowych od EIA podanych w pkt. 17 i 18. Proszę zauważyć, że dane te odnoszą się tylko do zasobów ropy sklasyfikowanych jako "proven reserves". Nie zawierają zatem (z oczywistych powodów) złóż z grupy "unproved reserves" oraz złóż jeszcze nie odkrytych (chyba, że naiwnie założymy, iż przeszukano już wszystkie możliwe obszary).
Dlaczego polecasz materialy potwierdzajace Peak Oil?
z kims mnie mylisz.
najlepiej zacząć od:
http://en.wikipedia.org/wiki/Oil_reserve...
Chodzi o zamieszczona tam informacje, ze na Bliskim Wschodzie jest prawdopodobnie o polowe mniej ropy niz na wykresach i w tabelce, bo od lat '80 kraje OPEC falszuja dane o swoich rezerwach aby miec wyzsze limity eksportu w ramach kartelu?
...a potem przestudiowanie materiałów źródłowych od EIA ...
Chodzi jak rozumiem o "Annual Energy Outlook 2010":
http://www.eia.doe.gov/oiaf/aeo/excel/ae...
w ktorym EIA prognozuje, ze zauwazany wzrost swiatowego wydobycia konwencjonalnej ropy nie bedzie w juz mozliwy (to wasnie ja ten material zamiescilem na poczatku tego watku, wiec nie musisz mi polecac abym przestudiowal to, co sam tu zamieszczalem)
PS: Dlaczego poswieciles post na polecanie materialow potwierdzajacych mozliwosc wystapienia Peak Oil'u skoro opowiadasz sie przeciwko tej teorii?
1. Pomyliłem Cię ze spare
1. Pomyliłem Cię ze spare capacity (tak bywa, kiedy autor wpisu nie podpisze się)
2. Dane w tabelce na wiki wzięte są z materiałów EIA. Tej samej EIA, na którą powołuje się tutaj spare capacity. Znaczy się jedne materiały są "cacy", bo pasują do naszej teorii, a inne są "be" (czyt. sfałszowane), bo jej przeczą? Tak rozumiem wypowiedź dotyczącą fałszowania danych o rezerwach.
3. Chodziło mi przede wszystkim o to:
http://www.eia.doe.gov/emeu/internationa...
czyli "proven reserves". Jakoś nie wynika z nich, że peak oil (a wraz z nim przepowiadane poważne konsekwencje) nastąpił lub tez nastąpi na dniach. Przypominam, że "proven reserves" nie obejmuje wszystkich złóż.
4. W którym miejscu stwierdziłem, że peak oil nie nastąpi (poproszę o cytat)?
istota "peak oil" - II
- rozumiem odsyłasz do tabelki, w której są rozpisane światowe rezerwy i to, że 1,243 biliona udokumentowanych rezerw przy zużyciu 63 milionów bbl dziennie wystarczy na 54 lata?
- jeśli to miał być ten argument przeciwko peak oil to niestety od razu wiem, że ktoś jest dopiero na początkowym etapie wstępnego zrozumienia zjawiska - na tym samym etapie był Pan Andrzej niecały rok temu, kiedy tak samo argumentował, że mamy X, zużywamy Y więc mamy 40 lat spokoju - więc nie ma nawet co tutaj dyskutować za dużo. Nie ma nic w tym złego – sam jeszcze kilkanaście miesięcy temu nie miałem pojęcia o co w tym chodzi – ale liczy się jak szybko skumasz kwestię od momentu, kiedy pierwszy sygnał, że coś jest grubo nie tak dotrze do mózgu...
Niestety jest to podstawowy błąd i tak nie można liczyć, ponieważ złoża ropy nie można z powodu ograniczeń natury fizycznej wydobywać z dowolną wydajnością. Nie ma żadnych szans na to, że przez 40 lat będziemy wyciągali ile chcemy (w końcu pod ziemią jest relatywnie, zdawać by się mogło dużo - to prawda) a nagle w 2050 z piątku na sobotę z rur całego świata popłynie nagle ZERO.
Realia fizyczne są takie, że ilość wydobywanej ropy w jednostce czasu zacznie się zmniejszać już dużo, dużo wcześniej, na wiele dekad przed nazwijmy to umownie "końcem" - aby po kilkudziesięciu latach nieustannego zmniejszania się wielkości strumienia ta wartość powoli doszła do dużo niższych poziomów (np do 1/10 obecnej wartości wydobycia). Chociażby dlatego, że indywidualne złoża mają swój peak w różnym czasie, jedne już miały dawno w latach’70, inne współcześnie „padają” – a inne dopiero się odkrywa i będzie odkrywać jakieś karły (w stosunku do potrzeb) w przyszłości...
Inna rzecz jaka z tego przy okazji wynika to, że choćbyśmy nie wiem jak ciągnęli ropę to z tego samego powodu będziemy mogli ją jeszcze wydobywać za pewnie 150 lat – tyle, że dużo mniejsze ilości (np. 1/20 tego co dziś...)
No i w peak oil chodzi właśnie o to, że ten moment rekordowego wydobycia ropy albo już był, albo będzie „na dniach” jak mówisz, ponieważ stare złoża indywidualnie przekraczają swój peak (niektóre załamują się nawet o 30 % rocznie, bo nowe technologie pozwalają wycisnąć więcej ale kosztem późniejszego ostrego załamania produkcji). Nowe odkrycia jak pokazałem na przykładach są jednak bardzo małe w stosunku do tego jak bardzo mamy rozpędzony cały system związany z ropą. To były tylko pojedyncze przykłady przeliczone na dni, żeby było łatwiej zrozumieć, co te dziesiątki zer tak naprawdę znaczą w rzeczywistości.
Jak na razie szczyt wydobycia w zależności od źródła danych był gdzieś na plateau 2005/2007 – i wielu twierdzi, że raczej są niewielkie szanse na jakieś długotrwałe pobicie tego rekordu w przyszłości a wręcz im dalej w las tym mniejsze one są... Jak na razie obiektywny rekord wydobycia wszechczasów był kilka lat temu a czy to zostanie momentem peak oil na zawsze to się okaże w ciągu najbliższych kilku, najdalej kilkunastu lat - jeśli ktoś jest super optymistą i wierzy na przykład, że gdyby nie kryzys, który bardzo zmniejszył popyt to spare capacity by nas uratowało. Ja to widzą tak, że nawet przy cenie 150$ (wprawdzie na zeszmaconym dolarze ale zawsze było to ostro powyżej poziomu ceny ropy duszącej gospodarkę, który na dziś przebiega koło 80$/bbl ) – ale jakaś istotna podaż się nie pojawiła mino gwarancji rekordowych zysków. Może potrzeba było by więcej czasu, bo przemysł ma jednak potężną bezwładność - ale gospodarka już się zdążyła zważyć...
Po podobnym kryzysie w poprzednim wieku popyt odradzał się do rekordowego poziomu przez zdaje się 12 lat – a dziś są projekcje oficjalnych agencji, że już w tym, czy najdalej 2011 możemy być z popytem na tym samym co niedawno poziomie...
zobaczymy co dalej...
spare capacity
istota peak oil to strumień wydobycia a nie wielkość rezerw
chyba największym problemem zasługującym na podkreślenie jeśli chodzi o słynny peak oil jest to, że "peak oil" to nie jest wielkość rezerw -ale wydajność wydobycia. Nawet jeśli wliczymy do rezerw ciężkie bitumeny i piasek roponośny, których rzeczywiście jest relatywnie dużo, bo chyba ze 3 x więcej niż konwencjonalnej - to istotą peak oil jest STRUMIEŃ WYDOBYCIA a nie wielkość rezerw (choć to się też ze sobą pośrednio łączy).
Można mieć duży baniak ale cienką słomkę - i w tym jest cały problem. W peak oil chodzi o to, że potrzebny strumień wydobycia jest coraz trudniejszy do utrzymania, mimo, że rezerwy przecież istnieją (chociaż od lat '80 zużywamy więcej konwencjonalnej ropy niż znajdujemy).
Poza tym ciężkie gatunki są drogie w przetwarzaniu, co najważniejsze powolne w eksploatacji i energochłonne, do ich eksploatacji potrzeba dużo gazu i wody, o tragicznym wpływie na środowisko już nie mówiąc nawet - i dlatego nie uratują świata przed przytkaniem podaży paliw płynnych pochodzących z dotychczasowych źródeł. Po prostu produkcja z jakiś bitumenów zmieszanych pół na pół z piaskiem nie zrównoważy od któregoś momentu dość raptownie załamującej się produkcji z dotychczasowych obfitych, łatwych , tanich i przyjemnych złóż ropy konwencjonalnej.
spare capacity
Potocznie peak oil rozumiany
Potocznie peak oil rozumiany jest jako punkt w czasie, po którym wydobycie będzie już tylko malało z powodu kończących się zapasów ropy.
Definicja peak oil podana przez Ciebie (btw. tak samo sformułowana jest w english wiki) dotyka innego zjawiska, a mianowicie możliwości wydobywczych istniejących kopalni ropy. No ale tym można sterować (tylko kto wyłoży kasę na wybudowanie odpowiedniej ilości kopalń).
Podobny problem dotyczy wielu branż. Hipotetycznie sieć sklepów Tesco mogłaby zaopatrywać każdego z nas w swoje produkty (Tesco na każdej ulicy :) ). W praktyce miałaby problemy z utrzymaniem regularnych dostaw do każdego obiektu.
Peak oil w podanej przez Ciebie formie występuje i wie o tym każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o branży. Każda kopalnia ma plan wydobycia i z góry wiadomo kiedy będzie peak i przy jakim poziomie wydobycia. Właściwie to nie jest peak jak na krzywej Gaussa, a "płaski" okres zwany często plateau wydobycia. Eksploatacja złoża przyjęta jest do pewnej maksymalnej wydajności i tego nikt nie przeskoczy.
I tak samo będzie z ogólnoświatową produkcją. Jeśli popyt prześcignie podaż, oznaczać to będzie jedynie osiągnięcie maksymalnej wydajności kopalń, a nie wyczerpania się złóż. Proszę zauważyć, że w linkowanej przeze mnie wcześniej tabelce z wiki, Arabia Saudyjska ma ropy na ponad 70 lat przy zachowaniu poziomu wydobycia z 2008 roku! Fakt, jest to pewne uproszczenie, ale daje do myślenia. A powinno dać do myślenia zwłaszcza tym, którzy prorokują rychłe pikowanie w dół po krzywej Gaussa. "Pik" nie nastąpi, ja spodziewam się wieloletniego (powyżej 20 lat) okresu plateau, z lokalnymi "górkami" i "dołkami". Coś w stylu trendu bocznego dla indeksów giełdowych spółek.
To, że przerób piasków roponośnych wymaga troszkę innej technologi nie oznacza, że są powolne w eksploatacji. Kanadyjczycy robią to na przemysłową skalę i im się to opłaca (no chyba, że ktoś im dopłaca do interesu). Prawdopodobnie 60 lat temu podobnie pisano by o planach eksploatacji złóż spod dna Morza Północnego. Z perspektywy czasu okazało się to możliwe, opłacalne, a nawet pozwoliło zgromadzić spore oszczędności (Norwegia).
A w krajach, ktore maja w/w wspolczynnik ponizej 20 lat?
Nieprawda

Tak samo jak na powyzszej grafice?
To sobie policz co sie stanie z poziomem swiatowego wydobycia jesli kraje takie jak Arabia nie bedza w stanie zwiekszyc swojego wydobycia, a wydobycie w tych krajach, ktore w tabelce maja w/w wspolczynnik ponizej 20 lat zacznie ostro spadac (w tej grupie jest miedzy innymi Rosja wydobywajaca obecnie wiecej ropy niz Arabia i USA wydobywajace polowe tego co Rosja)
Tego samego spodziewaja sie EIA (przynajmniej w odniesieniu do ropy konwencjonalnej) w wczesniej powyzej tabelce. Tyle omawiane tu plateau trwa juz 5 lat (w/g EIA rok 2005 jest nadal rokiem najwyszszego wydobycia ropy).
Nieprawda Przepraszam Cię
Nieprawda
Przepraszam Cię bardzo, ale ze śmiechu mało z krzesła nie spadłem. Proszę nie odbierać tego jako przechwalania się i traktowania z góry, ale z racji mojej pracy (projektuję m.in. kopalnie węglowodorów) widziałem już nie jeden projekt, program (wykres) wydobycia. Nie tylko w polskich projektach. Podzieliłbym się z Tobą moją wiedzą, pokazał parę wykresów, ale ze zrozumiałych względów nie mogę tego zrobić. Te zielone krzywe niestety odbiegają od rzeczywistości.
jesli kraje takie jak Arabia nie bedza w stanie zwiekszyc swojego wydobycia
To jest tzw. gdybanie niczym nie uzasadnione. Arabia fizycznie nie jest w stanie zwiększyć wydobycia w instalacjach powyżej parametrów na które zostały one zaprojektowane. A wątpię, czy Saudowie zechcą wydać lekką ręką kilka/kilkanaście miliardów dolarów tylko po to, aby świat (i Ciebie również) przekonać, że są w stanie więcej produkować.
Ty też sobie policz koszty inwestycyjne, jakie trzeba ponieść dla zwiększenia wydobycia np. o 10% w dwóch przypadkach:
1) mamy 20 kopalni
2) mamy 200 kopalni
i ile na takie inwestycje potrzeba czasu
pokazał parę wykresów, ale ze zrozumiałych względów nie mogę tego zrobić. Te zielone krzywe niestety odbiegają od rzeczywistości.
No pewnie, bo to tylko pewne przyblizenie: pokazuje ono jak, grupa projektow z plateau kazdy sklada sie na krzywa gausa. Z reszta obejrzyj sobie np. wykres wydobycia w USA - zadnego plateau nie bylo.
Tak samo jest nieuzasadnione jak twierdzenie, ze beda w stanie je znaczaco zwiekszyc. EIA w "Annual Energy Outlook 2010" (
http://www.eia.doe.gov/oiaf/aeo/excel/ae... ), prognozuje ze na to by produkcja na Bliskim Wschodzie wzrosla o 30% potrzeba 25 lat - a to za wolno by unikac peaku. Wg tej prognozy do peaku nie dojdzie (zamiast niego bedzie plateau) tylko dzieki temu, ze w ciagu tych 25 lat znaczaco wzrosnie produkcja konwencjonalna w Rosji, Brazylii i USA. Problem w tym, "proved reserves" wszystkich tych trzech krajow sa na wyczerpaniu (Rosji tych rezerw wystarczy na 17 lat wydobycia, Brazylii na 9 a USA na 8) i aby scenariusz, w ktorym kraje te beda za 25 lat wydobywaly znacznie wiecej ropy niz obecnie byl realny musi szybko dojsc w nich do odkryc kilkukrotnie zwiekszajacych "proved reserves" (patrz strona, ktora sam podales: http://en.wikipedia.org/wiki/Oil_reserve... ).
... i ile na takie inwestycje potrzeba czasu.
Stad zas wnioski ktore podalem powyzej.
Czlowiek, ktory obawia sie, ze to moze byc prawda
Z reszta obejrzyj sobie np.
Z reszta obejrzyj sobie np. wykres wydobycia w USA - zadnego plateau nie bylo
Ale o czym to ma świadczyć? Np. wydobycie ropy w Polsce nie będzie miało wyraźnego "piku".
http://www.pgnig.pl/pgnig/sd/wip/pgirn
http://www.pgnig.pl/pgnig/sd/wip/izz
Po uruchomieniu projektu LMG będziemy mieli kilkunastoletni (licząc od 2001 roku) okres plateau z lokalnymi górkami i dołkami.
Prognoza wzrostu wydobycia o 30% na Bliskim Wschodzie? A może o 100%, niech taką prognozą straszą ludzi, a nie marnymi 30-oma procentami. Wystarczą niewiele większe nakłady inwestycyjne niż do tej pory, aby utrzymać wydobycie na obecnym poziomie. I nie będzie żadnej jazdy w dół po gaussowskiej krzywej, ale wieloletni okres plateau.
Ile potrzeba czasu na inwestycje? Odpowiem tak, teraz jest czas na te inwestycje: spada popyt, spadają koszty budowy instalacji. Za 10 lat zobaczymy, czy jedziemy z górki, czy będziemy na poziomie wydobycia z 2008 roku (tak ja twierdzę).
Przy bardzo optymistycznych założeniach
Ale o czym to ma świadczyć? Np. wydobycie ropy w Polsce nie będzie miało wyraźnego "piku".
Podobnie jak we wszystkich krajach o malej ilości projektów.
Dopiero większa ilosc projektów składa sie na na krzywą Gausa, co widac na wczesniej przeze mnie przedstawionym wykresie.
O co Ci chodzi? To progrnozy EIA - sam polecałeś przestudiowanie ich materiałów.
W prognozach EIA jest wyraznie, ze w nastepujacych krajach:
Meksyk, Kanada, Wielka Brytania, Dania, Norwegia, Australia i Chiny nie uda sie utrzymac wydobycia ropy konwencjonalnej na obecnym poziomie (w wiekszosci z nich wydobycie jej spadalo przez cala ostatnia dekade). To wszystko duzi producenci, a EIA przewiduje u nich spadki o 2% rocznie. Tę lukę trzeba będzie wypełnic inaczej, stad przewidywany wzrost wydobycia na Bliskim Wschodzie o 30% - problem w tym, że nawet taki wzrost nie wystarczy do uzupelnienia tej luki, wiec zwiekszyc produkcje konwencjonalna musza jeszcze Rosja, Brazylia i USA - i tu moim zdaniem jest powazny problem: bo "proved reserves" u tej trójki są na wyczerpaniu i zakladanie wzrostu u nich to duzy optymizm.
j.w. - przy bardzo optymistycznych założeniach
Ile potrzeba czasu na inwestycje? Odpowiem tak, teraz jest czas na te inwestycje: spada popyt, spadają koszty budowy instalacji. Za 10 lat zobaczymy, czy jedziemy z górki, czy będziemy na poziomie wydobycia z 2008 roku (tak ja twierdzę).
EIA twierdzi tak jak Ty, ale przyjmuje bardzo optymistycznie, że znacznie wzrośnie produkcja konwencjonalna w USA, Rosji i Brazylii.
O co Ci chodzi? To progrnozy
O co Ci chodzi? To progrnozy EIA - sam polecałeś przestudiowanie ich materiałów.
Poleciłem przestudiowanie zebrane przez nich dane dotyczące zasobów i produkcji, a nie prognozy.
Jeśli nie rozumiesz o co mi chodzi, to dam porównanie. Jeśli będę co miesiąc odkładał 5000 zł na lokatę X%, to za Y lat będę miał Z zł na koncie. Niestety co miesiąc mogę odkładać tylko 500 zł. Jaki sens ma więc prognoza dorobienia się Z zł? Nie ma żadnego praktycznego znaczenia. Dlatego równie dobrze mogą sobie liczyć ile lat trzeba czekać na wzrost wydobycia o 100%. Liczy się to ile jest dostępnych funduszy na poszukiwania, wiercenia, projektowanie, wybudowanie i eksploatację. To będzie limitować przyszły poziom produkcji. A jeśli już się prognozuje, to warto opierać się nie tylko na "proved conventional oil". W przeciwnym wypadku dochodzi się do fałszywych wniosków.
Jeśli już mówimy o prognozach, coś zupełnie z innej beczki (albo lepiej: z drugiej strony barykady):
http://tnij.org/fldt
Prezentacja akademików z AGH. Polecam szczególnie stronę 8. Panowie prognozują, że wydobycie w 2100 roku będzie na poziomie obecnego.
;)
Przepraszam Cię bardzo, ale ze śmiechu mało z krzesła nie spadłem.
Ja może nie spadłem z krzesła, ale widzę pewną lukę w logice w Twojej argumentacji, a mówię to jako ktoś który również nie jeden projekt inwestycyjny liczył. też z energetyki.
A wątpię, czy Saudowie zechcą wydać lekką ręką kilka/kilkanaście miliardów dolarów tylko po to, aby świat (i Ciebie również) przekonać, że są w stanie więcej produkować.
Arabowie nie będą inwestować "lekką ręką" po to żeby komuś coś udowadniać, tylko po to żeby zarobić.Po to się wydaje to pieniądze, żeby mieć większe zyski nieprawdaż?
zatem jeżeli Arabowie mają perspektywę zarobienia większych pieniędzy z nowych inwestycji i mają pieniądze to na pewno zainwestują. W końcu lepiej mieć jak nie mieć. mogą jednak tego nie robić, a jest kilka ewentualności dlaczego
- starych inwestycji na starych polach nie ma co powiększać bo perspektywy wydobycia są spadkowe
- koszt baryłki ropy z nowych inwestycji byłby większy od przewidywanej ceny sprzedaży w przyszłości
- przewidywany jest wzrost ceny w przyszłości i nie ma co teraz wyskakiwać z dodatkową podażą, kiedy później będzie można zarobić więcej.
- nie ma już rozwojowych pól.
- dodatkowa podaż mogła by znacznie obniżyć ceny światowe, co obniżyłoby wpływy z obecnych instalacji
tak jak widzisz każda z tych okoliczności, dzięki którym Saudowie nie inwestują w nowy park maszynowy jest mało różowa.
Jedno jest pewne.. gdyby im się opłacało inwestować to dawno by to robili.
Pozdrawiam
Adam Duda
starych inwestycji na starych
starych inwestycji na starych polach nie ma co powiększać bo perspektywy wydobycia są spadkowe
Argument dla mnie niezrozumiały. Już wspominałem, że zanim popłynie ropa znany jest plan wydobycia i pod niego projektowana jest kopalnia. Nie słyszałem o przypadku, w którym ktoś planowałby ekstra rozbudowę po iluś tam latach eksploatacji.
koszt baryłki ropy z nowych inwestycji byłby większy od przewidywanej ceny sprzedaży w przyszłości
Trzymając się tej Arabii: jeśli Kanadzie opłaca się bawić w piaski roponośne, to tym bardziej Arabii wydobywać swoją ropę.
przewidywany jest wzrost ceny w przyszłości i nie ma co teraz wyskakiwać z dodatkową podażą, kiedy później będzie można zarobić więcej
To nie pomidory, które sadzisz na wiosnę i po pół roku zbierasz plony. Od badania złoża do uruchomienia kopalni mija nawet 10 lat. Można np. wykorzystać obecnie spadające koszty budowy instalacji i ruszyć z produkcją, gdy ropa znowu zacznie drożeć.
nie ma już rozwojowych pól
To po co nadal poszukuje się złóż ropy? Gonienie króliczka, którego nie ma?
dodatkowa podaż mogła by znacznie obniżyć ceny światowe, co obniżyłoby wpływy z obecnych instalacji
Z ropą i gazem jest tak, że nie inwestuje się w eksploatację złóż bez znalezienia na nie odbiorcy. Dodatkowo limitują nas nakłady inwestycyjne i możliwości przesyłowe (rurociągi, tankowce). Rynek "surowych" węglowodorów to nie targowisko z ziemniakami. W interesie producentów nie leży nadpodaż.
Z powodów czysto politycznych w interesie Arabii Saud. jest jak najdłuższa produkcja ropy. Ropa to także polityka. Jeśli Saudowie wydobędą wszystko w krótkim czasie, to co później będą mieli do zaoferowania popierającym ich Amerykanom? Piasek, islamski fanatyzm i dekapitacje w pakiecie gratis?
I jeszcze jedna sprawa.
Jedno jest pewne.. gdyby im się opłacało inwestować to dawno by to robili.
Skąd wiesz, że nie inwestują? Bo wydobycie nie wzrasta tak, jak do tej pory? Im więcej produkujesz tym większe potrzebujesz nakłady na utrzymanie tego samego tempa przyrostu produkcji. Z oczywistych powodów nie da się wiecznie utrzymywać tego samego tempa, ale wyciąganie z tego powodu wniosków o szybkim kończeniu się ropy (polecimy w dół po krzywej gaussowskiej) jest nieporozumieniem.
do chemmobile raz jeszcze
Khurais, Ghawar... wiela jest tego, dziwne że nie słyszałeś
koszt baryłki ropy z nowych inwestycji byłby większy od przewidywanej ceny sprzedaży w przyszłości
Trzymając się tej Arabii: jeśli Kanadzie opłaca się bawić w piaski roponośne, to tym bardziej Arabii wydobywać swoją ropę.
Janse że sie opłaca, nikt nie twierdzi inaczej, także Twoja odpowiedz dotyczy czego?
przewidywany jest wzrost ceny w przyszłości i nie ma co teraz wyskakiwać z dodatkową podażą, kiedy później będzie można zarobić więcej
To nie pomidory, które sadzisz na wiosnę i po pół roku zbierasz plony. Od badania złoża do uruchomienia kopalni mija nawet 10 lat. Można np. wykorzystać obecnie spadające koszty budowy instalacji i ruszyć z produkcją, gdy ropa znowu zacznie drożeć.
Drogi Chemmobile, wiem że ropa to nie pomidory, ale ciągle nie rozumiem, że skoro mają te spare capacity to dlaczego nie wykorzystują? przeceiż spare capacity nie musza badać 10 lat.. nieprawdaż?
nie ma już rozwojowych pól
To po co nadal poszukuje się złóż ropy? Gonienie króliczka, którego nie ma?.
nie ma znanych rozwojowcyh pól.. piszemy w kontekście szybkiego wzrostu wydobycia
dodatkowa podaż mogła by znacznie obniżyć ceny światowe, co obniżyłoby wpływy z obecnych instalacji
Z ropą i gazem jest tak, że nie inwestuje się w eksploatację złóż bez znalezienia na nie odbiorcy. Dodatkowo limitują nas nakłady inwestycyjne i możliwości przesyłowe (rurociągi, tankowce). Rynek "surowych" węglowodorów to nie targowisko z ziemniakami. W interesie producentów nie leży nadpodaż.
Dzieki że znowu uswiadamiesz mnie na przykładzie warzywniaka.. jak rozumiem twierdzisz że teraz wszytkie tankowce są zajęte, i żadne nie stoją na redzie w zatoce?
Z powodów czysto politycznych w interesie Arabii Saud. jest jak najdłuższa produkcja ropy. Ropa to także polityka. Jeśli Saudowie wydobędą wszystko w krótkim czasie, to co później będą mieli do zaoferowania popierającym ich Amerykanom? Piasek, islamski fanatyzm i dekapitacje w pakiecie gratis?.
W interesie Saudów nie jest wydobywanie w najdłuższym okresie, ale zarabianie. A z pieniędzmi można wiele rzeczy robić, niekoniecznie oferowac coś amerykanom....
I jeszcze jedna sprawa.
Jedno jest pewne.. gdyby im się opłacało inwestować to dawno by to robili.
Skąd wiesz, że nie inwestują? Bo wydobycie nie wzrasta tak, jak do tej pory? Im więcej produkujesz tym większe potrzebujesz nakłady na utrzymanie tego samego tempa przyrostu produkcji.
Inwestują cały czas.. kontekst jest o inwestowaniu w dodatkowe moce produkcyjne, a nie tylko te które kompensują spadki z obecnych pól
Z oczywistych powodów nie da się wiecznie utrzymywać tego samego tempa, ale wyciąganie z tego powodu wniosków o szybkim kończeniu się ropy (polecimy w dół po krzywej gaussowskiej) jest nieporozumieniem.
To jest Twoje tylko i wyłącznie dopowiedzenie, na temat tego co sądzisz że ja sądze, nie poparte żadnym cytatem.
Pozdrawiam
Adam Duda
Ale złoże Ghawar jest
Ale złoże Ghawar jest wielkoobszarowe i nieciągłe. Geologiem nie jestem, ale domyślam się, że tak dużego złoża nie opróżni się rozwiercając je tylko w jednym miejscu.
Janse że sie opłaca, nikt nie twierdzi inaczej, także Twoja odpowiedz dotyczy czego?
Dotyczy tego, że istotne jest, czy wydobycie będzie ekonomicznie korzystne. To, że koszt wydobycia baryłki z nowych inwestycji może być większy niewiele mówi o opłacalności.
skoro mają te spare capacity to dlaczego nie wykorzystują?
Może dlatego, że popyt na ropę spadał?
nie ma znanych rozwojowcyh pól.. piszemy w kontekście szybkiego wzrostu wydobycia
Co rozumiesz w takim razie przez "rozwojowe pola"? Bo przytoczony przez Ciebie Ghawar będzie polem rozwojowym, dopóki wszystkie jego poszczególne obszary nie zostaną zagospodarowane.
jak rozumiem twierdzisz że teraz wszytkie tankowce są zajęte, i żadne nie stoją na redzie w zatoce?
Twierdzę, że pomimo spadku popytu na ropę oraz zwiększenia się wolnych mocy produkcyjnych cena ropy wzrosła.
W interesie Saudów nie jest wydobywanie w najdłuższym okresie, ale zarabianie.
No i zarabiają. A to, że mogą zarabiać więcej, ale tego nie robią (wzrost spare capacity)? Czynniki gospodarcze i/lub polityczne. Czyżbyś sugerował, że ropa nie ma znaczenia politycznego?
Inwestują cały czas.. kontekst jest o inwestowaniu w dodatkowe moce produkcyjne, a nie tylko te które kompensują spadki z obecnych pól
Ale nie da się utrzymać stałego WZROSTU przy tych samych nakładach (chyba, że mamy nieograniczone zapasy gotówki oraz możliwości techniczne).
To jest Twoje tylko i wyłącznie dopowiedzenie, na temat tego co sądzisz że ja sądze, nie poparte żadnym cytatem.
Moje dopowiedzenie oparte na lekturze Twojego bloga i Twoich komentarzy, z których wnioskuję, że jesteś "zwolennikiem" rychłego szybkiego spadku produkcji ropy. Aczkolwiek masz rację, bo nie przypominam sobie, abyś osobiście, jasno i zdecydowanie opowiedział się za takim rozwojem wydarzeń.
G.z M. - Wyjątkowo ciekawy sposób ...
... przedstawienia tego grafiku Gb/a = f(lat) ...
Jeżeli się przemieści tą niebieską część znajdującą się powyżej czerwonej linii i doda do powierzchni niebiesko-żółtej poniżej tej czerwonej linii - to się znajdzie punkt od którego czerwona linia, po skończeniu się niebieskiego - albo będzie musiała nadążać za żółtym albo się od niego oderwać pokazując potrzebę uzupełnienia kopalnych przez syntetyczne, elektryczność, itp ...
Czyli to pojęcie tego "pik-oil" było niezbyt fortunną próbą znalezienia medialnego hasła tak jak to "globalne ocieplenie" - które się stopniowo zamienia w "zmiany klimatyczne" - również niewiele mające wspólnego z tym co2 ...
Gucio z Montrealu
Dodaj swoją opinię na temat artykułu